Skocz do zawartości

kacper300

Forumowicze
  • Zawartość

    17
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez kacper300


  1. Ave.

    Pierwszy raz coś tam wystukałem i nie potrafię tego ocenić. Mam nadzieje, że pomożecie i w miarę możliwości wypowiecie się na temat moich wypocin.

    Mam wielka nadzieje zapoznać się z opinią kogoś znającego się na rzeczy, aczkolwiek nie pogardzę wypowiedzią kolegi amatora... :wink:

    Matka weszła do pokoju bez pukania, jak zwykle zresztą, co ciekawe im częściej syn zwracał jej na to uwagę, tym bardziej robiła to w sposób ostentacyjny, jakby chciała obwieścić całemu światu: ?Patrzcie oto ja jestem tą która ma w dupie wszystkie nakazy i zakazy?.

    Zaraz na wejściu powiedziała: - Rafaaał !!! Wstawaj, śniadanie!, ale Rafał nie spał tej nocy prawie w ogóle, w końcu dzisiaj był wielki dzień, był TEN dzień. Dziś był pierwszy dzień pośród nowych dni, jak go by nazwał Rafał, choć większość ludzi nazywała go po prostu pierwszym dniem szkoły, cóż chłopakowi nie można było odmówić wyobrazni, intelektu zresztą też.

    Wstał, powoli, jakby leniwie nałożył jakieś jeansy i zaczął jeść śniadanie pozostawione na biurku, to były jego ulubione naleśniki, Nie no Ameryka ? powiedział sam do siebie wpychając w siebie dwa naleśniki naraz, przy okazji uruchamiając komputer, który jak zawsze będąc wiecznie zamulony zaczął działać dopiero po kilku minutach. Momentalnie odpalił Winampa i już po sekundzie z głośników słychać było donośną muzykę hip-hop.

    Nowa szkoła, nowi ludzie, nowy, choć stary zarazem, świat. Tam mogę zdobyć wszystko lub spędzić te trzy lata na samym dnie egzystując razem z kujonami i innymi typkami którzy nikogo nie obchodzą, no może poza szkolnymi osiłkami. Zresztą to jest liceum tam nie będzie tak jak wcześniej, jak w gimnazjum, ale? jeśli nie będzie tam tak jak wcześniej to jak będzie?

    ?Nie bój się zmiany na lepsze?- znajomy głos Jędkera wyrwał chłopaka z jego arcyważnych rozważań.

    Rafał uświadomił sobie, że od dłuższej chwili stoi nad pustym talerzem, szybko się ubrał w jeden ze swoich ulubionych T-shirtów i nową bluzę. Szybkim krokiem wmaszerował do łazienki, by wyjść po chwili, tym razem ze szczoteczką w zębach. Zaraz po powrocie do pokoju zaczął wyłączać swój ukochany komputer, jednocześnie kończąc szczotkowanie zębów. Jego dobrego humoru nie zepsuła nawet sprzeczka z siostrą, kiedy odnosił szczoteczkę. Szczęśliwy i ciekaw dnia dzisiejszego wpadł do kuchni przywitać się i pożegnać z rodziną jednocześnie.

    Zbiegł z klatki jak strzelił, pod klatką już czekał jego koleżka, który pomimo bycia starszym o całe dwa lata, od dzieciństwa zadawał się z Rafałem. Gdy tylko się zobaczyli uścisnęli sobie ręce i rozpoczynając rozmowę ruszyli w stronę Liceum imienia Jan Hetmana Zamoyskiego.

    I co młody? Jest strach? - spytał kolega.

    Hmm? A powinien być ? ? odpowiedział ?młody? mający 17 lat

    Heh no raczej. Wiesz nowa szkoła i w ogóle. Więc? ? powtórzył pytanie.

    No niby jest trochę. Koniu, jak TAM jest ? ? odpowiedział pytaniem Rafał.

    Normalnie. No przecież już TAM byłeś. ? Odbił Koniu.

    Nie no. Wczoraj było rozpoczęcie, szkoła zacznie się dziś. ? sprostował chłopak.

    No może i tak. W każdym razie będzie ciekawie ? zakończył kolega uśmiechając się przy tym.

    W Liceum powitała ich wspaniała brama, przez którą przeciskały się tłumy uczniów, zaś za nią, poruszanie się było ograniczone przez coś, co swoim wyglądem przypominało nieco łuk triumfalny, lecz w przeciwieństwie do wspaniałej budowli z Paryża, owa konstrukcja była olbrzymią drewnianą bramą oblepiona bluszczem.

    No dobra młody, ja spadam moja klasa się już zebrała, na razie ! ? pożegnał się Koniu.

    Rafał miał już odpłynąć w głębinach swych myśli, lecz w porę uświadomił sobie, że sam też musi poszukać swojej klasy.

    Zadanie to nie było o tyle trudne, że większość ze swoich kolegów widział na rozpoczęciu roku szkolnego, ba! Z paroma nawet rozmawiał, niestety bez wyjątków były to krótkie pogawędki na temat czysto szkolne.

    W momencie kiedy miał podejść do swojej klasy, uświadomił sobie, że nikogo z nich nie zna. Jedną z wad chłopaka na pewno było swoiste zamknięcie w sobie, nie lubił poznawać nowych ludzi zwłaszcza jeśli oni się już znali i to on był tym nowym.

    Nie ma co robić z siebie idioty i stać samemu pod ścianą, przecież to moja klasa !

    Spędzę z nimi najbliższe trzy lata, więc chyba lepiej zrobić dobre wrażenie, a więc do dzieła, są cztery grupy, w dwóch z nich są tylko dziewczyny, a wiec zostają mi dwie? a z resztą co to za różnica czy będę trzymał z jednymi czy z drugimi?? ? Po tej chwili rozważań Rafał podszedł do stojącej bliżej grupy jego kolegów z klasy.

    Siema wszystkim. Co tam? ? rzucił nowy, jakby od niechcenia.

    Przeciągająca się chwila ciszy zmroziła Rafała ? Taa? no to ładna lipa ? pomyślał.

    Dosłownie sekundę po tym jeden z nich wyciągnął do niego rękę i powiedział ? Siema jestem Michał?.a Ty?

    Momentalnie uspokojony chłopak odetchnął i powiedział ? A no Rafał jestem.

    Po tych słowach wszyscy stojący razem z nimi w półokręgu pod ścianą, poszli w ślady Michała i przywitali się przedstawiając jednocześnie.

    No to pierwsze lody przełamane ? uśmiechnął się do siebie w duchu Rafał.

    Matka weszła do pokoju bez pukania, jak zwykle zresztą, co ciekawe im częściej syn zwracał jej na to uwagę, tym bardziej robiła to w sposób ostentacyjny, jakby chciała obwieścić całemu światu: ?Patrzcie oto ja jestem tą która ma w dupie wszystkie nakazy i zakazy?.

    Zaraz na wejściu powiedziała: - Rafaaał !!! Wstawaj, śniadanie!, ale Rafał nie spał tej nocy prawie w ogóle, w końcu dzisiaj był wielki dzień, był TEN dzień. Dziś był pierwszy dzień pośród nowych dni, jak go by nazwał Rafał, choć większość ludzi nazywała go po prostu pierwszym dniem szkoły, cóż chłopakowi nie można było odmówić wyobrazni, intelektu zresztą też.

    Wstał, powoli, jakby leniwie nałożył jakieś jeansy i zaczął jeść śniadanie pozostawione na biurku, to były jego ulubione naleśniki, Nie no Ameryka ? powiedział sam do siebie wpychając w siebie dwa naleśniki naraz, przy okazji uruchamiając komputer, który jak zawsze będąc wiecznie zamulony zaczął działać dopiero po kilku minutach. Momentalnie odpalił Winampa i już po sekundzie z głośników słychać było donośną muzykę hip-hop.

    Nowa szkoła, nowi ludzie, nowy, choć stary zarazem, świat. Tam mogę zdobyć wszystko lub spędzić te trzy lata na samym dnie egzystując razem z kujonami i innymi typkami którzy nikogo nie obchodzą, no może poza szkolnymi osiłkami. Zresztą to jest liceum tam nie będzie tak jak wcześniej, jak w gimnazjum, ale? jeśli nie będzie tam tak jak wcześniej to jak będzie?

    ?Nie bój się zmiany na lepsze?- znajomy głos Jędkera wyrwał chłopaka z jego arcyważnych rozważań.

    Rafał uświadomił sobie, że od dłuższej chwili stoi nad pustym talerzem, szybko się ubrał w jeden ze swoich ulubionych T-shirtów i nową bluzę. Szybkim krokiem wmaszerował do łazienki, by wyjść po chwili, tym razem ze szczoteczką w zębach. Zaraz po powrocie do pokoju zaczął wyłączać swój ukochany komputer, jednocześnie kończąc szczotkowanie zębów. Jego dobrego humoru nie zepsuła nawet sprzeczka z siostrą, kiedy odnosił szczoteczkę. Szczęśliwy i ciekaw dnia dzisiejszego wpadł do kuchni przywitać się i pożegnać z rodziną jednocześnie.

    Zbiegł z klatki jak strzelił, pod klatką już czekał jego koleżka, który pomimo bycia starszym o całe dwa lata, od dzieciństwa zadawał się z Rafałem. Gdy tylko się zobaczyli uścisnęli sobie ręce i rozpoczynając rozmowę ruszyli w stronę Liceum imienia Jan Hetmana Zamoyskiego.

    I co młody? Jest strach? - spytał kolega.

    Hmm? A powinien być ? ? odpowiedział ?młody? mający 17 lat

    Heh no raczej. Wiesz nowa szkoła i w ogóle. Więc? ? powtórzył pytanie.

    No niby jest trochę. Koniu, jak TAM jest ? ? odpowiedział pytaniem Rafał.

    Normalnie. No przecież już TAM byłeś. ? Odbił Koniu.

    Nie no. Wczoraj było rozpoczęcie, szkoła zacznie się dziś. ? sprostował chłopak.

    No może i tak. W każdym razie będzie ciekawie ? zakończył kolega uśmiechając się przy tym.

    W Liceum powitała ich wspaniała brama, przez którą przeciskały się tłumy uczniów, zaś za nią, poruszanie się było ograniczone przez coś, co swoim wyglądem przypominało nieco łuk triumfalny, lecz w przeciwieństwie do wspaniałej budowli z Paryża, owa konstrukcja była olbrzymią drewnianą bramą oblepiona bluszczem.

    No dobra młody, ja spadam moja klasa się już zebrała, na razie ! ? pożegnał się Koniu.

    Rafał miał już odpłynąć w głębinach swych myśli, lecz w porę uświadomił sobie, że sam też musi poszukać swojej klasy.

    Zadanie to nie było o tyle trudne, że większość ze swoich kolegów widział na rozpoczęciu roku szkolnego, ba! Z paroma nawet rozmawiał, niestety bez wyjątków były to krótkie pogawędki na temat czysto szkolne.

    W momencie kiedy miał podejść do swojej klasy, uświadomił sobie, że nikogo z nich nie zna. Jedną z wad chłopaka na pewno było swoiste zamknięcie w sobie, nie lubił poznawać nowych ludzi zwłaszcza jeśli oni się już znali i to on był tym nowym.

    Nie ma co robić z siebie idioty i stać samemu pod ścianą, przecież to moja klasa !

    Spędzę z nimi najbliższe trzy lata, więc chyba lepiej zrobić dobre wrażenie, a więc do dzieła, są cztery grupy, w dwóch z nich są tylko dziewczyny, a wiec zostają mi dwie? a z resztą co to za różnica czy będę trzymał z jednymi czy z drugimi?? ? Po tej chwili rozważań Rafał podszedł do stojącej bliżej grupy jego kolegów z klasy.

    Siema wszystkim. Co tam? ? rzucił nowy, jakby od niechcenia.

    Przeciągająca się chwila ciszy zmroziła Rafała ? Taa? no to ładna lipa ? pomyślał.

    Dosłownie sekundę po tym jeden z nich wyciągnął do niego rękę i powiedział ? Siema jestem Michał?.a Ty?

    Momentalnie uspokojony chłopak odetchnął i powiedział ? A no Rafał jestem.

    Po tych słowach wszyscy stojący razem z nimi w półokręgu pod ścianą, poszli w ślady Michała i przywitali się przedstawiając jednocześnie.

    No to pierwsze lody przełamane ? uśmiechnął się do siebie w duchu Rafał.

    Michał na pierwszy rzut oka wyglądał na wymoczka, ale wystarczyło się mu przyjrzeć aby przekonać się o jego właściwej budowie. Długie blond włosy spływające mu z ramion, kwadratowa szczęka, całkiem widoczna muskulatura i przede wszystkim absolutna pewność siebie upewniły Rafała w przekonaniu, że to właśnie on jest swoistym przywódcą grupy.

    W tym momencie rozległ się dzwięk dzwonka.

    No to co Rafał? Dajemy na lekcje? - zapytał Michał wchodząc razem z całą grupa kolegów do klasy.

    Już wchodząc do klasy zauważył mistrzowską sztukę: ponętne długie nogi wyrastające z czarno-białych conversów, obszar od ud po biodra zakrywała postrzępiona spódniczka, nieco wyżej bluzeczka zakrywała całkiem obfity biust, miała miłą twarz, wąskie usta, mały nos i przepiękne czarne oczy, na wpół zakryte przez ciemno złotą grzywkę.

    Rafał pośpiesznie skończył ogląd i wszedł do klasy.

    Usiadł w ostatniej ławce od strony ściany i miał nadzieje, że lekcja minie możliwie szybko.

    Historia?przedmiot który pomimo drobnych trudności, cieszył się znacznym zainteresowaniem Rafała, właściwie powinien być szczęśliwy, że to właśnie historia, lecz coś mu nie pozwalało się skoncentrować, tamta dziewczyna? jej wspomnienie ciągle siedziało w jego głowie. Z nudów zaczął rozglądać się po klasie. Zauważył, że około połowa jego klasy to dziewczęta, na jego twarz wypłynął głupawy uśmieszek. Prawdziwie feministyczna klasa mi się trafiła! - pomyślał rozbawiony, po czym uznał, że powinien dokładniej wybadać klasę, niestety bardzo ogólne oględziny rozczarowały go, w klasie nie było prawie nikogo kto by zwracał na siebie uwagę, samym sposobem życia, więc zaczął przyglądać się jednej z nielicznych dziewczyn które go zainteresowały, była drobna, nawet bardzo, średniego wzrostu, miała długie włosy, o kolorze tak ciemnego brązu, że aż wpadającego w umiarkowaną czerń. Po tej dziewczynie widać było, że nie jest Polką, jednak Rafałowi zdawało się, że nikt poza nim nie zwrócił na to większej uwagi. Tak poza tym ma całkiem niezły tyłek ? przyznał w duchu. Po chwili zadumy nad tyłkiem koleżanki, kontynuował przegląd klasy. Równolegle ławkę od niego siedziała ślicznotka odrobinę niższa od niego, ona z kolei była?Rafał przez chwile szukał w głowie odpowiedniego słowa ? pełna, Tak to chyba najodpowiedniejsze słowo ? stwierdził. Piękna twarz, długie, kręcone, rude włosy i jej zachowanie trochę jak u dresa, taka pewność siebie, płynąca z każdego jej ruchu, no i te oczy? to wszystko go powalało. Koło tamtej ciemnowłosej dziewczyny siedziała inna, chyba jej koleżanka, równie drobna, w ogóle z postury były niemal identyczne, jednak jasne włosy jej koleżanki tworzyły ostry kontrast. Tak już dostrzegał pewne plusy swej ?równouprawnionej? klasy. Ławkę przed nauczycielem siedziała ostatnie dziewczyn która go zaintrygowała swoim wyglądem, była mieszanką wszystkich trzech poprzednich, odrobinę ponad przeciętny wzrost, trochę ciała w okolicach bioder i biustu, proste i długie, jasnobrązowe włosy, jako, że siedziała najdalej od niego, nie był w stanie się przyjrzeć, więc skończył ją lustrować i starał się skupić na lekcji, jednak w tym momencie zadzwonił dzwonek.

    I pamiętajcie, że ja nie toleruje nieróbstwa na moich lekcjach! ? nagadywał uczniów historyk.

    Wal się Marian?Haha co za ciota! ?nie no to jest dopiero debil ? dawało się słyszeć szepty ze strony uczniów.

    Cóż? uprzejmość z pewnością nie była atutem tej klasy, jednak czego innego można by się spodziewać po wschodnio-europejskim liceum, nawet jeśli było najlepsze w mieście, a właściwie miasteczku, w końcu żyło tu mniej niż 20 tyś. Ludzi, a ta liczba ciągle się zmniejszała, tu nikt nie miał perspektyw więc większość młodych ludzi wyjeżdżała na studia i do pracy do Lublina i tam już zostawała, zresztą jaki byłby sens powrotu? Dla większość ludzi to miasto oznaczało tylko rodzinę, którą można przecież od czasu do czasu odwiedzić?

    Na takich właśnie rozważaniach Rafałowi minęła reszta lekcji, właśnie pożegnał się z kolegami z klasy i czekał na swojego przyjaciela z osiedla, kiedy znów zobaczył mistrzynie, szła zdecydowanym krokiem, nie przystając ani się nie odwracając, z każda chwilą podobała się mu coraz bardziej, w tym momencie z zadumy wyrwał go Koniu.

    No i jak tam, młody? ? zapytał zamiast przywitania.

    Heh no całkiem, całkiem. Sporo fajnych ludzi tu macie widzę. ? stwierdził Rafał.

    No i widzisz? I czego Ty się bałeś? ? zadał retoryczne pytanie Koniu.


  2. Hmm? Jeśli nie Spiderman czy inny Marvel, to polecam Spawn'a autorstwa Todda Farlane'a UWAGA JEST DRASTYCZNY!

    Gość jest agentem specjalnym, ginie na akcji przez swojego kolege, wskrzesza go diabeł, gość dostaje supermoce i ma być generałem armii piekieł, ale niezbyt mu to pasuje...


  3. damn

    @antros22

    Kolejny mój błąd. :dry: a Ty masz racje.

    Chodziło mi o ludzkie gadanie, typu: "A ten znowu do kościoła lezie, klecha jaki czy co?"

    Heh ciągle myle pojęcia. :huh:

    @Qurowsky

    Hehe. Ok, ale szkółka ma ok.500 uczniów, większość tych uczniów to "dresy" (a raczej pseudo dresy), a mnie poprostu denerwuje kiedy po kłótni z idiotą wychodzi, że ja przegrywam, tak w ogóle ich argumenty to "idioto,yyy debilu,yyyyy twoja stara"

    Fragment z włosami faktycznie kiepski, chodziło mi o odmienność.

    Co do cioty... hehehehe. Mnie też nie można o to oskarżyć, gdyż mam troche uwag i nagan. "Poszczycić się" mogę np. złamaną szczeką starszego gościa. Nie zebym się tym chwalił, ale żeby nie było żem ciota...

    Aha kiedy z jakąś kulturą czy religią na "dzień dobry" kojarzy Ci się jedna rzecz, odbierana za niekoniecznia dobrą (i masz tylko to jedno skojarzenia) wtedy może być coś nie tak.

    Czy możemy już dać spokój temu nieszczęsnemu obrzezaniu???


  4. @Alaknar

    Możesz powiedzieć, o które przykazanie Ci chodzi:

    -Nie będziesz brał imienia

    -Pamiętaj, abyś dzień święty

    -Czcij ojca i matke

    ???

    Aco do zapytania: Katolik powinien raczej spokojnie nauczać i się modlić, tak przykazał Bóg.

    @antros22

    To Ci zazdroszcze. Ciekawostką jest to, że "wierzący" nie lubia ani niewierzących ani wierzących.


  5. Problem to stwarzasz sobie ty.

    Może i dla Ciebie to nie problem, ale mi przeszkadzają bluzgi, czy jakieś tępe gadanie, albo bójka z kimś, komu nie pasuje to, że mam długie włosy.

    Ale co w tym złego?

    Pytasz się, co jest złego w obrzezaniu, czy stereotypach?

    W obrzezaniu (dobrowolnym) nie widze niczego złego, to już sprawa Żydów jakie mają obrzędy. Zła w stereotypach chyba nie musze wyjaśniać.

    Proponuje zmiane tematu, ponieważ zaczeliśmy o religi, a gadamy o stereotypach. :dry:


  6. Twoja strona, czyli?

    Cóż, ja sam jestem ateistą... Co w małej miejscowości (poniżej 20 000) jest problemem. :dry:

    To akurat mało zależy od narodowości...

    Poprawdzie racja. :smile:

    A myślisz, że fundamentaliści istnieją tylko wśród Chrześcijan?

    Nie, nie myśle tak, poprostu przytoczyłem ich przykład :wink:

    Wschodu? Rozumiem, że Niemiec, Anglik lub Amerykanin nie może mieć zaściankowych poglądów?

    Mój błąd, może zamieńmy Polaka na jakiegokolwiek człowieka? :sleep:

    Zresztą dziwię się, dlaczego obrzezanie ma być stereotypem...

    Może nie tyle stereotypem, co czymś co się mocno kojarzy z Judaizmem (przynajmniej niektórym ludziom). :rolleyes:


  7. Osobiście niezabardzo obchodzi mnie wiara innych ludzi, choć czasem bawi mnie hipokryzja "katolików".

    Ale... właśnie do mnie coś dotarło, mianowicie nietolerancja i ignorancja.

    Nietolerancja-zauważyliście, że wierzący i niewierzący w naszym kraju nad Wisłą (i pewnie nie tylko) się biją? Ja zauważyłem, że niewierzących, katolicy (niewszyscy!) traktuja jak gorszych, tu nie ma żadnego dialogu a mur w postaci wiary, a właściwie fanatyzmu. W drugą strone jest podobnie, ale zauważyłem (subiektywnie zapewne), że moja strona ma argumenty....

    Hipokryzja-Polacy kochają stereotypy, no nie? Cóż, ja często się z nimi spotykam, zauważyłem, że sporo moich znajomych, ba nawet nauczycieli!, żyje stereotypami jak:

    Judaizm-Żydzi chciwe @#%$!, obrzezanie, lichwa

    Islam- #@#%!, TERRORYSTA!

    Satanizm- kisiel z kota i schabowy z psa.

    Z tym ja się spotkałem, więc powiedzcie, jak jest?

    Czy wszyscy Polacy tak myśla, czy może to poprostu domena zacofanego wschodu?

    p.s.

    O innych stereotypach np. o Niemcach, czy Rosjanach, nawet nie ma co pisać....


  8. Więc temat: księżą a pieniądze, można chyba uznać za wyczerpany. :rolleyes:

    Ale, żeby podtrzymać dyskusje, to zgodnie z tematem "Religie" zagadne: Jaki jest Wasz stosunek do wiary i niewiary? :huh:

    Nie chodzi mi o wywołanie kłótni, tylko o ciekawą (mam nadzieje) dyskusje. :wink:


  9. Cóż, przedwszystkim dzięki za szybką odpowiedz. :smile:

    Zgubiłem się, kiedy czytałem kłótnie, tj. czy ks. bierze kase za sakramenty dla siebie, czy idzie ona dla parafii.

    A co do dorobkiewiczów, miałem wrażenie, że niektórzy koledzy wyżej nie wierzą w..... możliwość nieuczciwość jeżeli chodzi o kościelną kase.


  10. W morde ale dyskusja.... :smile:

    Więc z czego żyją księża??? Nie z tacy, nie z sakramentów, no i do tego płacą "podatek" kościołowi. :huh:

    A co do tego czy biorą kase.... to pewnie zależy, jeden prawdziwy ksiądz nawet o kradzieży nie pomyśli, a drugi.... i nie mówcie, że nie ma księży dorobkiewiczów. :dry:


  11. Cóż, od znalomego wziąłem pendrive z patchami do 3,35 (planuje grać na Sunwell), ale mam pomysł.

    Skoro mam patch wymagany do gry na Sunwell-u to właściwie nie musze pobierać, czy tak?

    Kolejne pytanie jak nie pobierać patchy? Po odpaleniu launchera gra automatycznie zaczyna pobieranie.

    Można wyłączyć automatyczne patchowanie? Albo chociaż uruchmić gre inaczej niż z lauchera?


  12. Witam.

    Oto mój problem:

    Mam zainstalowanego WoW-a, tBC i WotLK, niestety nie moge cieszyć się grą, ponieważ gdy właczam gre, i gra szuka patchy nagle internet się psuje. Nie moge właczyc żadnej strony www , ani grać w jakiekolwiek MMO. Pomimo tego komputer pokazuje połaczenie sieciowe jak gdyby nigdy nic, jakość bardzo dobra itd.

    Dodam, że miałem podobny problem z SC2.

    Internet o Netii.

    Wielkie dzięki za wszelką pomoc :happy:

×
×
  • Utwórz nowe...