-
Zawartość
243 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Berenzol
-
A co sądzicie o ostatnim diss'ie pomiędzy TDF a Płomień 81? Moim zdaniem Tede został zjedzony już w pierwszej rundzie. Tede co prawda odpowiedział jakimś bełkotem. Ale moim zdaniem jest 2:1 dla Płomienia.
-
Jeśli chodzi o pół-finały to trzeźwo patrząc na sprawę finał powinien być bojem pomiędzy Włochami i Francją. Bardzo bym jednak chciał, aby przeszła też Portugalia, ale to dość mało prawdopodobne. Zauważcie, że pary pół-finałowe tych Mistrzostw bardzo przypominają, pół-finały z Euro 2000. Wówczas na tym etapie rozgrywek spotkały się Francja z Portugalią i Włochy z Holandią. Czyli bardzo podobny układ zespołów do aktualnego - jedyna roszada tyczy się Holandii, którą teraz zastępują Niemcy. Bardzo prawdopodobna jest też możliwość gry w finale tych samych zespołów. Na Euro po bardzo emocjonującym meczu wygrała Francja - zobaczymy czy historia się powtórzy . Ja będę jeszcze kibicował Włochom i w trochę mniejszym stopniu Portugalii. Ale moje 2 ulubione drużyny (nie licząc Polski) już odpadły. Oby tylko nie było finału: Niemcy – Francja, gdyż są to 2 najbardziej znienawidzone przeze mnie reprezentacje. Ale jeśli już miałbym wybierać kandydata na mistrza spośród tych 2 zespołów - zdecydowanie wolałbym Francję. Nie zniósłbym zwycięstwa Niemieckiej drużyny.
-
Powiem Ci, że nigdy jakoś nie wgłębiałem się w pojęcie o zasłużonym zwycięstwie. To, co napisałeś to oczywiście prawda i w teorii masz rację. Bo przecież w statystykach meczu nigdy nie ujrzymy pojęcia konfrontacji - zasłużyli bądź nie zasłużyli. Jest posiadanie piłki, kartki itp. Nie ma miernika jeśli chodzi o zasługę (a przynajmniej nic o tym nie wiem ). Teraz o praktyce. Każdy kto jest kibicem, na podstawie tego co widział na boisku, oprócz procentowych cyferek - liczby bramek, posiadania piłki itp. kreuje także własne zdanie na temat gry obu zespołów w danym spotkaniu. I uwierz mi, że jeśli ktoś jest uważnym obserwatorem i zarazem kibicem, to nie ma takiego meczu, żeby nie wyrobił sobie o nim opinii - czyli komu należało się zwycięstwo, czy też może gra była wyrównana. Oczywiście to nie jest obiektywne, bo ktoś inny może powiedzieć odwrotnie. Ale to jest właśnie piękno futbolu i o to tutaj chodzi. Po to powstał ten topic, żeby dyskutować nie tylko o faktach. Jeśliby wykluczyć z futbolu zasługę zwycięstwa, dużo dyskusji byłoby ucinanych. Bo nie jest robotem - grunt, że się stara i myśli o uczciwej grze. Gdyby błędy na tych mistrzostwach objawiały się faktycznymi pomyłkami sędziego, 50% nieuczciwości byłoby wyeliminowanej. Tymczasem podczas tych mistrzostw decydują układy. Tak, nawet najlepsi sędziowie świata popełniają błędy, eliminacja ich do minimalnego stopnia to druga sprawa. Jeśli pomyłka sędziego bierze się stąd, że jest tylko człowiekiem, to pół biedy. Powinno się uciąć wszelkie dyskusje i albo wprowadzić elektronikę, albo brać naprawdę najlepszych arbitrów świata. Oczywiście jestem zdecydowanie za tym pierwszym rozwiązaniem , bo ta druga opcja nigdy nie wyeliminuje kontrowersji wokół sędziowania. Zgadzam się. Problem w tym, że nie ma aktualnie sędziego, który w ogóle nie popełnia błędów. Ba, nie ma nawet takiego sędziego, który na 3-4 mecze nie popełni żadnego poważniejszego błędu. A stan sędziowania w dwudziestym-pierwszym wieku jest coraz niższy ze względu na układy i w końcu na samych zawodników. Którzy sami ewoluują w pomysłowości - jak oszukać sędziego? …Przecież kiedyś wcale nie było popularnego ostatnio zjawiska symulacji. Jak ktoś biegł żeby strzelić gola, to biegł żeby strzelić gola, a nie kombinował jak położyć się na polu karnym. I choćby niewiadomo jak sędzia był wyszkolony, nie jest w stanie wyłapać wszystkiego, co się dzieje na boisku. A gdzie ja napisałem, że tak nie jest? Mój komentarz: "Tak być nie powinno" - tyczył się czegoś innego. Nigdzie nie napisałem, że Brazylia gra świetnie. Pisałem, że Kanarki dobrali dobrą taktykę. Jednak pomyliłem się. Jestem ich wiernym kibicem i liczyłem na przebudzenie. Jak również piłkarskim optymistą. Tyle, że zazwyczaj optymiści przeżywają większe rozczarowania :? .
-
No i po meczu... Muszę jednak przyznać, że Brazylia zagrała bardzo słabo na tych mistrzostwach. Liczyłem na nich i się zawiodłem. Myślałem, że zagrają jeszcze lepiej niż z Ghaną. A tu lipa. Jedynym usprawiedliwieniem, jakie mi przychodzi do głowy jest to, że trener idiotycznie ustawił zespół i dokonywał zmian za późno. W gruncie rzeczy taktyka była zjechana. Brazylia do domu. Prawidłowo, że odpadała, bo Francja była zdecydowanie lepszym zespołem...
-
Niemcy - Arabia Saudyjska - 8:0. Wygrali zasłużenie? Ale jak nie wiesz co to znaczy to możesz mieć problemy w odpowiedzi . Eeeej bez przesady. Mecz Niemcy-Argentyna był z góry w całej rozciągłości pod dyktando Niemców ze strony arbitra głównego. A ty wspominasz o spalonym Adriano, który jeśli już był to w minimalnym stopniu i sędzia liniowy mógł się raz pomylić. Ronhi'emu należała się kartka, ale to wiele nie zmienia gdyż ogólnie gra czysto na mistrzostwach i z pewnością drugiej by nie dostał. Powtórzę się jeszcze raz. Gdybać to możemy podczas wyrównanej gry i gdy sędzia wali gafę za gafą. Dżizus Chrajst! Czy ty widziałeś różnicę w decyzjach sędziego między tymi spotkaniami? Nawet ślepy kret zauważyłby perfidność arbitra. I tu powinien być koniec tematu. Tymczasem nawiązujesz do 2 zupełnie innych meczów - jeśli chodzi o sprawiedliwość. Wszystkie twoje odpowiedzi na moje punkty tyczą się porównań do tamtego spotkania - w przypadku Brazylii nikt nie stęka bo jest jasna sytuacja. Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości, bo mecz nie dał ci jednoznacznej odpowiedzi to włącz telewizor, poczytaj sobie komentarze (chociażby na tym forum), przejrzyj na oczy i nie rozśmieszaj mnie marnymi porównaniami. Ehhh... To jest jeden z nielicznych punktów spotkania, które można dodać na konto Afrykanów. Jeśli w tym texcie odwołujesz się do mojego cytatu, w którym mówię o korzyści statystycznej dla Argentyny to bronię się że ja wykalkulowałem wszystkie "za" i "przeciw". Ty zrób to samo do meczu Brazylia-Ghana i jeśli wyjdzie Ci, że Afrykanie mieli więcej pozytywów po swojej stronie to sorty, ale ja wysiadam i składam ręce. Co do twojej wypowiedzi o meczu: jest subiektywna, ale WSZYSTKO to wypacza SĘDZIA. Jak nie zagranie ręką na polu karnym, to rzut karny w samej końcówce meczu. Rzut karny dla Argentyny i po sprawie. Dodatkowy trzeci gol dla Argentyny należał się za 12" Niemieckiego" zawodnika tego meczu. Który kartkował jak chciał, widział co chciał (nie co powinien). I znowu te durne nawiązania. Doskonale wiem, że statystyki nie wygrywają meczu. Mowa jest w szczególności o rzeczy która zdecydowała. Na resztę mógłbym nawet przymknąć oko. Jeśli będziesz tak cytował moje zarzuty co do ewidentnych błędów sędziego to nie wiem ile dalej pociągnę na prochach. Nie dlatego, że jest dużo textu, ale dlatego że tyczy się w szczególności jednego meczu - z gromu podobnych do wszystkich na tych mistrzostwach. Canarinhos już dawno splunęli na ten mecz - jeden z wielu pewnych zwycięstw. Uff... Wszystko jest ok. Tak-tak-tak mniej więcej po równo i nie ma co się spierać. Ale do cholery - tu o wyniku zdecydował arbiter. O tym kto przejdzie dalej. I było tak ewidentne, że aż nie chce mi się o tym gadać. Tak być nie powinno. Zgadzam się. Ale to są ogromne trudy, wznosić się na takie wyżyny. Grać jak robot, odstawiać nogę, tracić bezcenne siły na kolejne spotkanie i jeszcze być tak żelaznym w opanowaniu, aby nie nawrzucać arbitrowi tylko dlatego że on tak chce? To jest dopiero żenujące, a nie gra Brazylii. Nie noooo. Poziom absurdu przekroczył maxymalną skalę w dzisiejszym dniu. Zgodnie z przepisami. I zgodnie z dominacją w meczu jednego zespołu. Jeśli te dwa czynniki żyją ze sobą w zgodzie wszystko jest w porządku i można powiedzieć że zwycięstwo jest zasłużone. Ale jej nie opuścił. Gdyby ją opuścił bramkarz nie zostałby kontuzjowany. Nie dość, że faul zasługiwał co najmniej na żółtą kartkę (gdyby pokazał czerwoną nie byłoby kontrowersji) to jeszcze gra nie została przerwana - potoczyła się swoim życiem i gdyby nie Ayala padałaby bramka. Człowieku - zastanów się, co ty mówisz. Miał pozostać w bramce bo wielmożny Klose raczył wepchać się z kośpytami w jego stronę? Tak. Zauważ ile w każdym meczu Brazylijczycy wykonują sztuczek technicznych i jak łatwo, szybko i efektownie dostają się pod pole karne przeciwnika. Ok - proste. Zależny, ale tylko w małym stopniu. I nie w kwestii sposobu gry, ale posiadania piłki. A jak wdłg. ciebie wygląda styl obronny Brazylii? Canarinhos jakoś nigdy nie przejmowali się presją ze strony kibiców i dziennikarzy. Presja na Brazylii będzie zawsze taka sama. Zdobyć Puchar Świata i finito. Mylisz się. Sama kalkulacja idzie w łeb. Jeśli Brazylia 2 razy z rzędu grała o 50% mniej efektownie to z ich efektywności ze Stanów Zjednoczonych zostało im tylko 25%. Gdyby mieli o 75% większą efektowność niż aktualnie rozbiliby w finale Włochów, a nie męczyli się do karnych. Oczywiście były tam takie wielkie indywidualności jak Dunga czy Romario. Ja ciągle widzę to samą Brazylię i ten sam sposób gry . Zastanawiające jest nawet to, że na pozycje odchodzących gwiazd przychodzą równie dobre o bardzo podobnym stylu gry.
-
W tajemniczych okolicznościach - hehe. Pozwól, że wyjaśnię Ci pokrótce te tajemnicze okoliczności. Otóż: byłem zmuszony sformatować dysk. Przed tym procesem jakieś 3 dni nie miałem dostępu do kompa. Zanim wszycho wróciło do normy minął jakiś tydzień. Wraz z formatem poleciało parę ważnych - dla mnie - rzeczy: numery gg, ulubione itp. Więc zanim doszedłem do ładu minęło trochę czasu - ale pewnie mało Cię to interesuje. Gdy byłem z powrotem na FA dalszy ciąg rozmowy wydawał mi się z lekka bez sensu z dwóch powodów: 1) rozpoczęły się inne rozmowy i nie chciałem wykładać na stół starych brudów. 2) rozważania zaczęły zmierzać w innym kierunku od zamierzonego Nie myśl, że twoja riposta wgniotła mnie w podłogę i nie wiedziałem co odpowiedzieć . Miałem już w bani odp. ale wyszło, jak wyszło. Jeśli jednak chcesz możemy ją dokończyć na ostatnich aspektach. Pomijając wątki o: Slipknocie, atakach terrorystycznych oraz ślepym i niewidomym . Spoko, spoko. Tylko się wtedy zdziwiłem, że tak nagle przycichło ;] - Chim Akurat tego filmu nie widziałem. Nie twierdzę, że gore to tylko przyprawa. Po prostu dla mnie - jeśli już występuje ten element - liczą się filmy, które oprócz soczystej dawki wstrząsów i rzeźni mają coś do przekazania. Filmy których przesłaniem jest wyłącznie b. duża dawka gore - mało mnie obchodzą. Obejrzę z własnych zainteresowań, ale bez specjalnej podjary.
-
Chciałbym się wypowiedzieć w dwóch kwestiach. Pierwsza kwestia to mecz Niemcy – Argentyna. Bardzo mnie zdziwiła wypowiedź komentatorów Polsatu, kiedy zakończyły się rzuty karne. A mianowicie: „Niemcy wygrali zasłużenie”. Nie no – to już przegięcie. Po pierwsze: widać było zdecydowaną stronniczość sędziego Po drugie: sędzia nie podyktował rzutu karnego, na dodatek żółtą kartkę dostał Rodriguez. Gdyby taka sytuacja miała miejsce na polu karnym Niemiec, sędzia najprawdopodobniej uległby presji, sądząc po kartkach, jakie otrzymywali Argentyńczycy Po trzecie – arbiter był strasznie małostkowy w stosunku do pasiastej reprezentacji i wychwytywał nawet nieznaczne szturchnięcia – góra w jednym przypadku sędzia słusznie pokazał żółtą kartkę dla Argentyny Po czwarte – piłkarze Argentyny wychwycili stronniczość sędziego i zmuszeni byli do mniejszej agresywności. Przez co nawet tacy piłkarze z temperamentem i niezwykłą walecznością jak: Sorin, Rodriguez czy Tevez musieli odstawiać nogę. Po piąte: Niemcy przejmowali inicjatywę tylko wtedy gdy zmuszał ich do tego wynik. W innych przypadkach Argentyna stwarzała groźniejsze sytuacje Po szóste: Za Argentyną przemawiają statystyki tego spotkania Jedyne atuty Niemców, który przemawia na ich korzyść to większa odporność psychiczna i zimna krew podczas rzutów karnych. Ale trudno ich nie posiadać gdy jest się gospodarzem i prawie cały stadion jest wypełniony po brzegi Niemieckimi kibicami. Nie mówię tu już o sytuacji, w której Klose kontuzjował bramkarza – strzałem z kolana w bebechy. A skandaliczna widownia Niemiecka podejrzewała go o symulację. Szczyt głupoty. Jednym słowem – coś z tym trzeba zrobić. Popieram ponowny przegląd sytuacji i dopiero wtedy podjęcie właściwej decyzji przez arbitra. Tutaj absolutnie rację ma Black Perl, o czym zaraz wspomnę. Ciągłe skandale wokół decyzji sędziowskich już są niepodważalnym argumentem, aby wspomóc sędziego elektroniką, która utrudni mu ustawienie meczu. I nie ma co tu dyskutować. Już sam fakt, że ostatnio prawie, w co 2 meczu błędy arbitra decydują w jakimś stopniu o losach meczu powinien wystarczyć. Sport to nie kasyno, zwyciężać powinien lepszy. Zwróćmy uwagę np. na skoki narciarskie. Tam nie ma tak porąbanej federacji jak FIFA i pomimo, że jest tam tak dużo czynników wpływających na skok to z biegiem czasu systematycznie zostają wprowadzane zmiany, które wpływają na zniwelowanie loterii. W futbolu też tak powinno być. Nie poprzez zmianę przepisów, a warunków, jakie są do dyspozycji w dzisiejszych czasach. Więc dlaczego ich nie wprowadzić? Dla mnie sprawa jest prosta. Tymczasem mam wrażenie, że Ty Niko wypisujesz jakieś brednie tylko po to, aby się odgryźć. Nie trzeba setek argumentów, żeby obalić twoje historie o konserwatyzmie, – ale jak już ktoś usiłuje Ci je przekazać to weź je pod uwagę. Ja rozumiem zdenerwowanie Black Pearl’a, mi w ogóle by się nie chciało odpisywać na Twoje „mądrości” - zwłaszcza po meczu dokumentującym całą sprawę - Niemcy – Argentyna . Daruj sobie ot - cała filozofia: Dziwię się tylko, że tyle problemu może sprawić jedno proste zdanie, z którego wynika komu kibicuję. Mało brakowało i byś referat napisał . EDIT: Ale przyznam, że rozbawił mnie ten text o marnych świętach Polski i bardzo marnych Brazylii (czy tam na odwrót) : Nie wiem jaką magię posiada w sobie powyższy cytat, ale jest debeściarski. Kibicuje jeszcze reprezentacjom Argentyny i Włoch. Mógłbyś obliczyć dla mnie marność świętowania ich gry?
-
Jak narazie nie skończyły się MŚ 2006. Więc nie ma co porównywać występu Brazylii w MŚ 2002 do 2006. Ponieważ sam fakt triumfu Canarinhos może wywołać fałszywe wrażenie. Niemniej jednak doskonale pamiętam styl gry Brazylii w poprzednich MŚ. Uważam, że trener Scolari również odpowiednio rozłożył siły na tamte Mistrzostwa. Nie wiem czy pamiętasz, ale Brazylia w aktualnej fazie turnieju (1/8 finału), trafiła wtedy na Belgię i wygrała 1:0 i z tego, co pamiętam gol padł po strzale ręką. I również mówiło się, że stać ich na więcej. Oczywiście, że stać! Ale to jest turniej i nie można grać na "huura" w każdym meczu. A styl gry to nie jest kwestia samej ofensywy. Brazylijski styl gry od lat nie podlega kalkulacjom, jest szybki, skuteczny, efektowny i wywodzi się z INDYWIDUALNOŚCI. To jest styl reprezentacji Brazylii. A nie to ile strzelili bramek czy ile byli w posiadaniu piłki. Dajmy dla przykładu repre Włoch. Słynne włoskie "Catenaccio" - czyli w skrócie technika gry obronnej i jej umiejętne przechodzenie do ataku. Jeśli Italia przegra mecz nie powiemy przecież, że nie grała w swoim stylu, ale że zagrała słabo. Rozumiesz? A ty nie myl pojęć. Bo z tego, co widzę wymyśliłeś sobie jakąś własną (fikcyjną) reprezentację Brazylii. Widzę, że dla ciebie styl gry przekładany jest tak: jeśli zespół wygrał, a przeciwnicy nie mieli nic do powiedzenia -->piłkarze pokazali swój styl, jeśli przeciwnicy nie dali sobie jednak w kasze pluć--> to już nie zaprezentowali własnego stylu. W takim razie nie mamy o czym dyskutować. Wybacz - ale przy wyniku 3:0 i przy wyraźnym zwycięstwie lepszego zespołu nie ma co gdybać. Gdybać to możemy przy takim meczu jak Hiszpania-Francja. To jak się już pozbierasz i poskładasz to przeczytaj to jedno zdanie jeszcze raz i pomyśl jaką gafę walnąłeś swoim odkrywczym komentarzem .
-
Dochodzi do tego jeszcze sam fakt, że wielu czytelników właśnie tak wyobrażałoby sobie redaktorów CDA. Piszą na luzie, odpowiadają humorystycznie na listy czytelników, to dlaczego nie mieliby być śmieszni w pracy? Moim zdaniem trafiłeś w 10 ! Ja jako fan komiksów typu Lobo, zauważyłem, w twojej pracy chęci dotarcia - w ten sposób - do czytelników. Widać, że to jest Twój cel. No cóż, będę czekał.
-
Jeśli mówisz o starych częściach Hellraiser'a to owszem, trzyma klimat. Natomiast już od części 4 film coraz bardziej schodził na psy. A najnowsze wersje, to jest już śmiech na sali. Zero powiązań ze starym, dobrym Hellraiser'em.
-
Marek - Twoje rysunki były niezłe w ostatnim tipso-maniaku. Non-stop było o redakcji siedzącej przed komputerami, których przedstawiono w świetle egoistów czekających tylko na dowóz pizzy. Do tego niezłe samolubne texty. Że tak powiem - pozytywna ironia, na dobrym poziomie. .
-
Wiem - ja ostanio śmigałem na mazury z kumplami nad jezioro i było całkiem nieźle. Pewnie w te wakacje jeszcze kilka razy tam się wybierzemy. Zawsze jak wypłata przychodzi wtedy się planuje - hehe. Tyle że jak wracaliśmy to niezła burza się rozpętała. Ale w Łomży już nie było tak tragicznie. Szykuję się też na wyjazd do Czech na Hip-Hop KEMP razem z chłopakami z forum. Zobaczymy jak będzie z kasą.
-
Dla mnie gore jest tylko wzbogaceniem filmu. Traktuje to jako swego rodzaju bodziec, który potrafi - przeważnie - wspomóc film. Czym byłaby fatalna część TCM II bez tych scen. Pierwsza częśc potrafi się wybronić klimatem i mniejszą częścią ironii (ogólnie cz. 2 jest przekombinowana). Nie trawię natomiast filmów, których głównym przesłaniem jest czyste gore. Jak choćby wspomniana seria "Królików doświadczalnych". Co innego np. "Ichi The Killer", w którym fabuła przedstawiona jest w niespotykany sposób i doprawiona fenomenalnymi scenami gore. Dla mnie jest to jednak taka przyprawa do zupy, bo oczywiście nie wyobrażam sobie Ichiego, który nie brudzi i zostawia po sobie porządek .
-
Hmm... jeśli chodzi o CDA, najbardziej denerwuje mnie dział ze sprzętem, gdyż mało się znam na tych sprawach. Chociaż czytając takie artykuły zawsze można wzbogacić swoją wiedzę na ten temat i dlatego uważam że taki dział mimo wszystko jest potrzebny. Może kiedyś się przekonam. Ponadto w CDA denerwują takie NeMos'y jak ten powyżej. Bo część antyfanów potrafi być przynajmniej śmieszna, a ten u góry to jakaś inna rasa/rodzaj.
-
To chyba jest pytanie retoryczne . Wynik mówi sam za siebie. I prosze mi tu nie wciskać bajek, jakie to Brazylia miała szczęście strzelając 3 gole i nie tracąc żadnego. Zagrali tak jak przewidywałem. Akcje, do jakich dochodziła Ghana nie powinny się skończyć bramką (i nie skończyły) poza jednym strzałem niepilnowanego Mensaha w końcówce 1 połowy. Krótko podsumowując Brazylia stworzyła sobie lepsze akcje strzeleckie, zagrała dojrzalej i zagrała lepiej niż w poprzednich spotkaniach. Zależy, jak kto sobie wyobraża zespół. Akurat Ghana to drużyna bez kompleksów i trzeba z nimi grać asekuracyjnie, o czym mogli przekonać się takie potęgi jak Czesi czy Włosi. Zważając na to, jakich kłopotów przysporzyła Ghana świetnym drużynom z grupy (pokonując Czechów ofensywą!), wynik 3:0 dla Canarinhos to odzwierciedlenie ich potęgi. Jeśli chciałbyś obejrzeć hurra-ofensywny zespół Brazylii to zostań ich trenerem i każ im tak grać . Od taktyki jest trener Parreira i wie jak grać na mistrzostwach. Tu się gra po to, aby zwyciężyć truniej a nie wypruć flaki, nazbierać kartek i odpaść z lepiej przygotowaną drużyną. Skoro nie życzysz im źle to odpuść sobie te łaskawe rady – tym bardziej, jeśli wygrywają. Daruj sobie wywody, że sędzia ustawił wynik meczu. Ghana nawet w 50% nie miała tak klarownych sytuacji jak Brazylia (poza jedną), reszta to strzały, z którymi Dida nie miał problemów. Chociaż trzeba przyznać, że gdyby Ghana była lepiej przygotowanym zespołem, dojrzalszym i inaczej wykańczałaby akcję, gra mogłaby się inaczej potoczyć. Ale nie jest jeszcze takim zespołem i zwycięstwo jest absolutnie zasłużone. Zespół z Czarnego Lądu pokazał tyle, na ile ich było stać. Trafił na Brazylię i po prostu musiał odpaść. A widzisz - problem nie leży w tym, że chcesz, aby Brazylia zwyciężyła MŚ. Sądząc po tym co napisałeś - kibicujesz tylko tym, którzy grają pięknie, ofensywnie, przyjemnie dla oka - w każdym meczu. Na to wychodzi, że twoim ulubieńcem na MŚ są Niemcy. Więc, nie rozumiem, dlaczego przychrzaniasz się do Brazylii? Jeśli grają brzydko żenująco i paskudnie - wdłg. ciebie - to olej tą reprezentację i nie zawracaj sobie nią głowy. Rozpisuj się na temat piękniej gry zach. sąsiadów. A jak tak lubisz krytykować drużyny grające nie pod twoje dyktando, to krytykuj w cywilizowany i normalny sposób. Bo wyrażasz się jak dzieciak i egoista. Ja pamiętam jak miałem 7 lat to używałem takich wyrazów jak "klopsaldo". Nie lubisz drużyny – ok, nikt ci nie broni. Ale są również tutaj użytkownicy, którzy są fanami tej repry i kochają ich styl gry. Więc takie wyrażenia mogą się wydawać lekko niesmaczne. Równie dobrze ktoś może zmieszać z błotem twojego ulubionego piłkarza/drużynę/. Chyba lepiej jak zrobi to w kulturalny sposób - prawda? Dla mnie gra Brazylii to święto (prawie takie jak podczas gry Polaków ) . Kibicuje im nieprzerwanie. Ich styl gry jest dla mnie najciekawszy ze wszystkich reprezentacji. Nawet jeśli zobaczę mniej kunsztu Ronaldo w którymś meczu, nawet jeśli Roberto Carlos będzie rzadziej urządzał rajdy na pole karne i oddawał mniej strzałów z dystansu, nawet jeśli Ronaldinho będzie skromniejszy w efektowności niż w Barcelonie (mógłbym jeszcze trochę powymieniać ), to zawsze widzę tą Brazylię w której się zakochałem - to jedna z nielicznych reprezentacji która od laaaaaat preferuje ten sam styl, która cieszy się grą. Ty tego nigdy nie dostrzeżesz bo to nie twoja bajka. Ja w ten sposób pojmuje swoją miłość do piłki.
-
Napisałeś: "Kanarki walną gola a potem pokażą to co do tej pory czyli nic szczególnego. Obstawiam 2:0 dla Brazylii w stylu takim jak dotychczas na MŚ2k6 - czyli żenującym." Pisząc, że zagrają tak jak zwykle nie podzielasz mojego zdania. Ponieważ ja uważam, że będą grać coraz lepiej z meczu na mecz. Napisałem, że będą grać tak, aby dojść do finału. Czyli podnosić stopniowo poziom. Tak grają profesjonalne drużyny na turniejach tej rangi. Czytaj dokładnie, to nie będziesz miał problemów z interpretacją. Wyjaśniłem na górze. To, że teraz wszyscy są pod wrażeniem ofensywnej gry Niemieckiej reprezentacji nie jest wyznacznikiem tego, że przewyższają Brazylię. Są gospodarzem i muszą tak grać. Jednak nie daję im większych szans w konfrontacji z Canarinhos. Leżą w aspektach defensywy i doboru graczy. "Obstawiam 2:0 dla Brazylii w stylu takim jak dotychczas na MŚ2k6 - czyli żenującym." I kto tu jest niezdecydowany. Nie mam czasu więcej cytować. Czas oglądać mecz .
-
Bardzo pesymistyczne te twoje texty. Nie ważne jak Brazylia zagra, ważne żeby grała tak aby dojść do finału. Z niektórych reprezentacji zeszło powietrze już po pierwszych meczach grupy eliminacyjnej. Na pewno Brazylijczycy wiedzą, w jaki sposób mają grać w Mistrzostwach. I nie sądzę żeby ich taktyka polegała na twoim scenariuszu. Czyli nie podwyższaniu sobie poprzeczki z meczu na mecz. Żenujący to jest sposób twojej kalkulacji. Jeśli myślisz że Brazylia szybko strzeli gola i odpuści sobie mecz, jesteś w błędzie. Trener i piłkarze zdają sobie sprawę jak trudny czeka ich mecz. Wiedzą, że to nie są już eliminacje i że trzeba rozkręcać się z meczu na mecz. Teraz każde zwycięstwo może kosztować masę wysiłku. Pozwalając Ghanie grać, nie utrudniając im posiadania piłki Brazylia popełniłaby piłkarskie samobójstwo. O czym wiedzą poprzednie reprezentacje, które Ghana odprawiła z kwitkiem. A Ronaldo jaki jest to jest. Ale wciąż strzela bramki i to jest najważniejsze.
-
Wiki-yu wyobraź sobie że to jest najbardziej zapracowany okres mojego życia . Ale mniejsza o to. Generalnie chodzi mi o przeznaczenie takiego topi’cu. Forum powinno służyć do wymiany zdań, od czytania wiadomości są serwisy informacyjne. Nie zamierzam jednak dalej prowadzić dyskusji na ten temat. Bo jeśli moderator (tym bardziej dwóch) - na tym forum - raz powiedział "nie", to choćbym skórę z siebie zdzierał, nie zmieni zdania za wszelką cenę. Cóż, będę musiał nauczyć się żyć, z takimi relacjami meczowymi. Jedne bardziej przypominają recenzje, drugie mniej - trudno.
-
Właśnie. Widzisz - w tego typu postach jakiekolwiek emocje? Przeczytaj go i odpowiedz szczerze. Tyle że jest dużo takich jak ten - który zacytowałem, a nie ma żadnych wrażeń, emocji. Czyste streszczenie. Użytkownik powinien wykazywać się inicjatywą. Równie dobrze można kopiować takie mini-streszczenia z portalów internetowych. To są wypowiedzi które NIC nie wnoszą do tematu. Moje krótkie podsumowania: post dla postu, "widziałem mecz napisze jak przebiegał" ("nie napisze co o nim myślę"). Bez sensu. Sorry że zacytowałem akurat Ciebie. To jest mój ogólny apel. Naprawdę nie chce mi się czytać kilku postów z rzędu (był taki czas), w których zawarte są te same informacje, nie mające żadnego przesłania.
-
Chciałbym zwrócić uwagę na kwestię, która mnie wkurza od pewnego czasu. Otóż: niektórzy użytkownicy w temacie o MŚ w piłce nożnej, po każdym meczu w imprezie - opisują go bez żadnych wniosków i istoty sprawy. Po prostu jest pewna grupa osób, która po każdym meczu wchodzi do owego topic’u i opisuje przebieg meczu. A każdy, kto się interesuje futbolem po prostu widział mecz i nie potrzebne mu są takowe informacje. Napisałem podobny post w tamtym temacie, ale nie widzę reakcji. Może użytkownicy posłuchają słów moderatora. Zróbcie coś z tym, bo ja nie chcę czytać ciągle tego, co widziałem na boisku. Przykładowy post - w całym temacie roi się od nich zupełnie bezsensownie. Dodam jeszcze, że nie mam nic przeciwko dyskutowaniu o danym meczu. Ale dobrze by było gdyby userz'y wyciągali z niego jakieś wnioski, opisują własne wrażenia, sugestie. A tego typu posty są po prostu nudne i napisane od niechcenia. Nie żebym się uczepił tej wypowiedzi, ale to jedna z wielu. Oczywiście w temacie o MŚ są również ciekawe posty, w których użytkownicy nawet jeśli piszą o danym meczu, jest w nim zawarte jakieś przesłanie.
-
Moim zdaniem takie posty nie mają sensu. Czyli takie, w których użytkownik opisuje przebieg meczu i na dodatek w "suchy" sposób - bez żadnych spostrzeżeń własnych. Chyba każdy kto się interesuje futbolem i zagląda do tego topic'u nie oczekuje takich sprawozdań, a jak chce sobie takowe poczytać to zagląda na profesjonalne strony internetowe, bądź czyta gazety sportowe w których całe spotkanie i mnóstwo innych ciekawostek jest opisane w fachowy sposób. Wiem że są mistrzostwa i taki temat powinien po prostu żyć. Ale ludzie, jak nie mamy nic ciekawego do napisania od siebie, to nie piszmy, a przynajmniej starajmy się opisywać swoje wrażenia, a nie non-stop tylko streszczenia meczów po każdym spotkaniu. To takie - jakby - nabijanie postów. Widzieliśmy mecz i nikomu takie wypowiedzi nie są potrzebne.
-
Mam, combo. Ale combosy często się chrzanią - tak jak w moim przypadku i nie mogę odtwarzać płyt DVD. Mniejsza o to. Nawet, jeśli duża ilość osób kupuje wersję z DVD to zawsze będzie również duża część osób niezadowolona. Bo albo nie mają napędu DVD, albo wolą kupować wersję z CD np. mój kolega. W takim razie, jeśli odbiorą tym osobom wersję z CD to nie będą mieli ani płyt, ani gazety - bo przestaną ją kupować z braku ważnego dopełnienia CD-Action. Ale kto się nimi przejmuje? Prawda? "Ja mam DVD to mi wisi". EDIT: Tak żeby nie pisać kolejnego postu... Dla mnie oczywistą rzeczą jest aktualna formuła CDA, dlatego się wypowiedziałem. CDA nic nie traci na tym, że wydaje również wersję CD. Nawet jeśli ich nakład jest mniejszy. Co najwyżej statystycznie będą wydawać mniejszą ilość. A zawsze rzesza osób będzie im za to wdzięczna. Cóż, jeśli komuś nie pasuje wersja z CD z wymienionych (lub podobnych) przez Ciebie powodów, jest to mniejsze zło. Argumenty typu: "mi nie pasują gry na płytach", "mi nie pasuje dział ze sprzętem w CDA", "mi część humorystyczna" odpadają z miejsca. Ktoś inny może tak powiedzieć o piśmie.
-
Dla mnie to już lekka przesada i szarpanie dobrego imienia oraz tracydcji CD-Action. Ta wersja pisma nazywałaby się chyba "Action". Człowiek by się nie połapał. 2 wersje sprzedaży są dobre, po co wydawać trzecią która nie jest uzupełnieniem? Całość niech będzie całością.
-
Ooo: truskawki, cukier, śmietana - owszem. Miodzio. Ma ktoś tutaj wstręt do takiego żarcia jak salceson, baleron, zarąbiście tłusta kiełbasa (z dużą ilością chrząstek - czasami jak natrafię to mało się nie porzygam)? Tego typu specyfików (zwłaszcza te 2 pierwsze) nie jadłbym nawet jakby ktoś mi płacił dużą sumę pieniędzy. Oczywiście cena do negocjacji . Zaznaczam, że w żadnym razie nie jestem wegetarianinem.
-
Było tego od groma. Ale przez wrodzoną sympatię do tego typu gier nie chciałem wymieniać wszystkich, bo na pewno bym zapomniał o kilkunastu i przykro by było.

