Skocz do zawartości

Lord Nargogh

Hall of FAme
  • Zawartość

    13055
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    21

Wpisy blogu napisane przez Lord Nargogh

  1. Lord Nargogh
    Obiecywałem, że w wakacje poczynię dużo wpisów o tematyce naukowej, jednakże... no... zasiedziałem się trochę. Czas to naprawić, zwłaszcza że zostały mi jeszcze tylko dwa niecałe miesiące wakacji. W ciągu bieżącego tygodnia postaram się popisać na tematy wspominane i obiecywane wcześniej. Ale na rozgrzewkę coś lżejszego.
    Dzisiaj zakupiłem sobie nową zabawkę; w dodatku taką, o której marzyłem od dawna. Jest nią klasyczny mikroskop optyczny z kamerką cyfrową, o maksymalnym powiększeniu do 350x. Nie jest to może szczyt technologii naukowej, jednak w zupełności wystarczy do tego celu, w jakim go zakupiłem - do zabawy. Dzisiejszym wpisem spróbuję zainicjować nowy cykl na swoim blogu, w którym będę zamieszczać wykonane przez siebie mikroskopowe zdjęcia różnych rzeczy. Zastrzegam tylko, że nie jestem profesjonalistą w tej dziedzinie ani też nie posiadam profesjonalnego sprzętu. To nie są badania naukowe ani prace na wystawę fotograficzną. To po prostu zabawa, polegająca na próbie zaspakajania nigdy nienasyconej ciekawości.

    No to zaczynamy.
    Zdjęcia #1 - suszony podgrzybek z mojej kuchni. Zdjęcia przedstawiają górę i spod kapelusza:

    Zdjęcia #2 - liście Kaladium rosnącego obok mojego biurka. Górne zdjęcie przedstawia świeży, a dolne wyschnięty liść.

    Zdjęcia #3 - jakiś liść, który znalazłem po drodze.

    Zdjęcia #4 - jakaś trawa ozdobna z mojego balkonu.

    Zdjęcie #5 - Krew Lorda. Nie jest to być może zbyt wyraźnie widoczne, ale udało mi się zaobserwować czerwone krwinki. Sam obraz z mikroskopu 'na żywo' wygląda dużo lepiej. Wyglądało to dość ciekawie, jak na początku krwinki poruszały się coraz wolniej, by przestać się ruszać wcale gdy krew całkiem zakrzepła.

    Na dzisiaj to tyle. Jeśli macie jakieś propozycje co do tego, co mógłbym jeszcze poobserwować pod mikroskopem - piszcie śmiało. Czasem człowiek nawet sam nie wpadnie na to, że chciałby coś zrobić.
    PS: Nie, nie będę badał plemników, Wy paskudni onaniści
  2. Lord Nargogh
    Po kilkudniowej przerwie wywołanej nawałem pracy laboratoryjno-badawczej (na szczęście zakończonej już na dobre) wracam do prowadzenia tego jakże poczytnego bloga.
    Nie jestem jednak w nastroju na pisanie o pustkowiach i postnuklearnych klimatach, więc moja seria wpisów o Falloucie musi poczekać na kontynuację jeszcze trochę czasu. Na dworze jest pięknie, słonecznie, ptaszki ćwierkają, więc trudno pisać o jałowych, martwych ziemiach po wojnie atomowej.
    Dlatego właśnie dzisiaj będziemy trzymać się klimatu piekieł, potępionych, nieumarłych i monstrów wszelakich!
    Zostańcie chwilę, i posłuchajcie. Dobrego soundtracka posłuchajcie, z zacnej serii gier - Diablo.
    Na początek pierwsza część serii. Utworów nie było wiele, ale były za to... *diabelnie* klimatyczne (see what I did there?). Dreszcz na grzbiecie pojawiał się już po wejściu do pierwszego poziomu Katedry, i nie opuszczał nas aż do momentu w którym docierał do naszej głowy, jeżąc nam na niej włosy:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo W miarę jak zapuszczaliśmy się coraz głębiej w podziemia, zmieniało się otoczenie, przeciwnicy i oczywiście ścieżka dźwiękowa, jaka docierała do naszych uszu.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo Niestety, to już wszystkie interesujące moim zdaniem utwory z tej części gry. Nie zmienia to oczywiście faktu, że zapadają nam w pamięć i zostawiają pewien niedosyt piekielnego klimatu.
    Wytłumaczę teraz, dlaczego pominąłem utwór z Tristram i soundtrack dodatku Hellfire. Mianowicie w przypadku Tristram, w drugiej części gry otrzymujemy ten utwór w bardziej rozbudowanej i dłuższej wersji, którą preferuję, a ścieżka dźwiękowa Hellfire odstaje klimatem od podstawki (co nie musi z założenia być czymś złym, muzyka z dodatku Lord of Destruction podobnie odstaje klimatem, a jednak mi przypadła do gustu) i w ogólności - nie podoba mi się.
    Przechodząc do drugiej części gry, zacznę od utworu który znajduje się (na swój sposób) zarówno w D1, jak i D2 - muzyki z miasteczka Tristram:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Mam do tego utworu duży sentyment. Szczególnie podoba mi się zmiana 'stylu' jaka dokonuje się później w trakcie jego trwania. Zmienia się melodia, wkraczają nowe instrumenty.
    Podobnie uwielbiam utwór z Obozowiska Łotrzyc. Te gitarowe brzmienia nasuwają mi skojarzenia z grupą doświadczonych, strudzonych wojaków odpoczywających przy ognisku w obozie. Przy tym samym ognisku, przy którym zaczynamy grę w Diablo 2...

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Pierwszy akt pod względem ścieżki dźwiękowej zrobił na mnie największe wrażenie. Gdy jeszcze nie zdążyłem wyjść z zachwytu po usłyszeniu muzyki w Obozowisku, do mych uszu dotarł kolejny wyśmienity utwór rodem z Dziczy znajdującej się wokół niego.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Gdy już uda nam się wyciąć przejście po Krwawych Wrzosowiskach do Siedliska Zła, uraczeni zostaniemy wyborną muzyką, która autentycznie wywołuje u mnie skojarzenie z wędrowaniem po ciemnej jaskini pełnej demonów i nieumarłych:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Po pierwszym akcie znajdującym się na zielonych równinach i wyżynach, przyjdzie nam wojować na pustynnych okolicach miasta Lut Gholein. W tym 'rejonie' wrażenie na mnie zrobił tylko jeden utwór, rodem ze starożytnych grobowców. Niemal słyszę w nim dźwięki wydawane przez zepsute powietrze przelatujące przez przegniłą gardziel rozpaczliwie wyjącej mumii:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Byliśmy już na pustyni, a następnym przystankiem dla naszej wielkiej przygody będzie dżungla w okolicach Kurast. Niegdyś wspaniałego miasta, obecnie w większości pochłoniętego przez mroczne zarośla i opanowanego przez złowrogiego Mefista, najstarszego z Mrocznej Trójcy. Ostał się jeno port w Kurast, do którego przyjdzie nam przybić po przybyciu na miejsce:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Nie marnując czasu zapuszczamy się w złowrogą dżunglę w pościg za Mrocznym Wędrowcem:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Na szczęście nie udaje nam się go dogonić (na szczęście, bo w przeciwnym wypadku nasza gra szybciej dobiegłaby końca) i po uśmierceniu samego Pana Nienawiści, skierować swe kroki musimy ku samemu Piekłu.
    Ostatnim przystankiem na naszej drodze, zanim kroczyć będziemy po ziemiach potępionych jest Forteca Pandemonium - ostatnia ostoja sił Światła przed samymi Piekłami.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Nie mamy jednak czasu by nacieszyć się jej majestatycznym pięknem i czym prędzej wkroczyć musimy do miast potępionych i nad rzekę płomieni:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Do naszych uszu dociera mrożąca krew w żyłach symfonia jęków potępionych i udręczonych dusz, które wyciągają swe dłonie do nas, gdy mijamy ich przybite do słupów i łańcuchów skorupy. Jeśli piekło istnieje, to takie mam wyobrażenie na temat ścieżki dźwiękowej, jaką w nim słychać.
    Wraz z tym utworem dotarliśmy do końca listy moich ulubionych utworów z drugiej części Diablo. Na dzisiaj tyle wystarczy, w kolejnej części tego wpisu opiszę zacne w moim odczuciu ścieżki dźwiękowe z dodatku do Diablo 2, a także trzeciej części serii.
  3. Lord Nargogh
    Nie mam jakoś natchnienia do publicystyki w dniu dzisiejszym, a chciałbym jednak konsekwentnie reaktywować swojego bloga. Dlatego pomyślałem, że może po prostu podzielę się utworami muzycznymi, w których ostatnio się zasłuchuję.
    Jak nietrudno domyślić się po tytule, na ruszt chciałbym wrzucić utwory ze Starcrafta. Ostatnio miała miejsce premiera dodatku do drugiej części serii Heart of the Swarm (już go ukończyłem), ale Wings of Liberty też miał sporo dobrych kawałków. Gwoli ścisłości, miał ich więcej, bowiem soundtrack WoL zawiera znacznie więcej utworów niż ten HOTS. No i nie wolno nam zapominać o doskonałych utworach z pierwszej części gry i dodatku do niej.
    Więc może prezentacji dokonam chronologicznie, według daty premiery danej części gry:
    STARCRAFT 1& BROOD WAR

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Utwór zróżnicowany, składający się w sumie z kilku sklejonych ze sobą kawałków. Część z nich słyszymy już w podstawce, natomiast ten na samym początku dopiero podczas gry w dodatek Brood War. Jak można się domyślić po jego nazwie, słuchaliśmy go podczas gry frakcją Protossów.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Sytuacja ma się podobnie jak w przypadku poprzedniego utworu, z tym wyjątkiem, że teraz mamy do czynienia z frakcją Zergów.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Ponownie wracam do muzyki Protossów. Ten utwór słyszeliśmy podczas odprawy przed misją. Wydaje mi się, że ma w sobie coś tajemniczego i magicznego, co doskonale pokrywa się z moim wyobrażeniem na temat tej frakcji.
    Utwory Terran niespecjalnie mi przypadły do gustu, stąd zostały one pominięte.
    STARCRAFT 2: WINGS OF LIBERTY

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Doskonały utwór, który działa na mnie dokładnie tak, jak brzmi jego nazwa - inspiruje. Gdy usłyszałem go po raz pierwszy (i za każdym kolejnym razem) podczas rozgrywki w kampanię, moje morale wzrosło i prowadziłem Raynor's Raiders ze znacznie większym zapałem i nawet pewną dozą... satysfakcji, co w moim przypadku jest o tyle niezwykłe, że za frakcją Terran zdecydowanie nie przepadam*.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Drugi utwór, który ja postrzegam raczej jako inspirujący, niż tragiczny (co mogłaby sugerować nazwa).

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Utwór, który słyszeliśmy czasami po zakończeniu misji powodzeniem. Nasuwa mi skojarzenia z trudnym, kosztownym zwycięstwem które w obliczu poniesionych strat i ceny zapłaconej za ten sukces nie jest zbyt radosne.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo I znów frakcja Protossów. Ponownie także magia i tajemniczość, do której jak widać mam dużą słabość.
    STARCRAFT 2: HEART OF THE SWARM

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Słychać w tym utworze nieco odzyskanych z WoL melodii, ale w większości składa się z nowych brzmień. Od 3:30 ponownie czuję się bardzo 'zainspirowany' taką muzyką.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo W tym utworze wyczuwam niepokój związany z niepewnymi i ciężkimi wydarzeniami, które mogą mieć miejsce w przyszłości. Tym niemniej jego powolny, powtarzalny rytm działa na mnie odprężająco i kojąco.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Utwór słyszymy na samym początku gry, już podczas pierwszej cutscenki, spotkaniu
    Moim zdaniem doskonale wprawia on nas w odpowiedni klimat, jaki reprezentuje później reszta kampanii.
    Cóż jeszcze dodać. To wszystko, co wybrałem na dzisiaj. Warto jednak podkreślić, że w soundtracku z obu części Starcrafta trudno znaleźć utwór, który NIE JEST dobry i fascynujący. Tak jakoś się złożyło, że produkcje Blizzarda zawsze posiadają wyśmienitą ścieżkę dźwiękową. Następnym razem może opowiem nieco o swoich ulubionych utworach z innej serii od Blizza, Diablo.
    *- RTS science fiction osadzony w kosmosie, a ja mam grać LUDŹMI? 'Bitch, please'. Ja to postrzegam jako coś nudnego...
  4. Lord Nargogh
    Czas odkurzyć bloga. W przeciągu kilku najbliższych dni korzystając z wolnego czasu postaram się walnąć parę naukowych wpisów. Tym razem na ruszt wezmę dualizm we wszechświecie. Zacznę od fizyki, ale może rozpędzę się do rozważań filozoficznych nad ludzką naturą.
    A oto wspomniany w tytule prawilny filmik:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo
  5. Lord Nargogh
    Nadszedł czas, aby ogłosić wyniki i rozdać nagrody. Oczywiście należy pamiętać, że 'konkurs' obejmował tylko osoby, które zgłosiły się w komentarzach, a także podały które klucze konkretnie ich interesują. Moja ocena jest oczywiście skrajnie subiektywna.
    Klucz do Starcrafta II za zwycięstwo w kategorii 'Najlepszy Forumowicz' otrzymuje Vantage.
    Klucz do Starcrafta II za zwycięstwo w kategorii 'Najlepszy Blogger' otrzymuje Pat5. Zastanawiałem się tutaj nad kilkoma osobami, ale ostatecznie przesądziło to, że pozostali chociaż pisali ciekawie i na temat, to mieli wielomiesięczne przerwy w prowadzeniu swoich blogów.
    Klucz do World of Warcraft chciało otrzymać tylko dwóch chętnych. Zdecydowałem, że nagroda należy się empekowi, bowiem jest on aktywny zarówno na blogach, jak i na forum, czego nie można powiedzieć o drugim chętnym, który bloga nie posiada.
    'Zwycięzcom' gratuluję i życzę miłej zabawy z 'nagrodami'. W razie gdyby coś z kluczami było nie tak, proszę do mnie napisać - mogłem się pomylić przy przepisywaniu, a zachowam jeszcze przez jakiś czas karty, by móc w razie czego ten bład naprawić.
  6. Lord Nargogh
    Wstyd mi za każdego IDIOTĘ, który dzisiaj stał pod pałacem prezydenckim w celu powstrzymania służb przed przeniesieniem krzyża.
    Ci ludzie są HAŃBĄ dla narodu polskiego, Kościoła Katolickiego, wspólnoty chrześcijańskiej, stowarzyszenia producentów parówek (...), ludzkości, swoich rodziców (...), Unii Europejskiej... można tak w nieskończoność.
    Z terrorystami się nie negocjuje. A dzisiaj polskie władze poszły im na ustępstwa. Ugięły się pod presją tłumu. To jest absolutnie niedopuszczalne, teraz za każdym razem gdy coś będzie szło nie po myśli idiotów, to będziemy mieli strajki i manifestacje!
    A nie, zaraz.
    Przecież tak jest od dawna.
    Żygam już tym krajem. Decyzja o emigracji zapadła.
  7. Lord Nargogh
    Pobawimy się dzisiaj w fajną grę.
    Jak zapewne część z Was wie, studiuję sobie spokojnie na kierunku Fizyka Techniczna. Czy jest mi tam dobrze, pozwolę sobie zachować dla siebie *Lord mruczy coś pod nosem o oszukaniu go propagandą przy rekrutacji, złamanych marzeniach i niekompetencji*.
    Mam na tym kierunku wiele interesujących przedmiotów. To znaczy ich nazwy brzmią interesująco, z treścią bywa już różnie.
    Ech... o czym tam miałem...? Ach, już wiem! Zabawa!
    No więc zabawa polegać ma na tym, że ja Wam napiszę kilka przykładowych informacji, jakie zdobywam na wykładzie z danego przedmiotu, a Wy będziecie próbowali zgadnąć o jaki przedmiot chodzi. Proste, nie?
    Gotowi? No to jedziemy!


    >>>Przedmiot 1<<<

    Pamiętam, jak w latach 80. miałem kalkulator marki Texas z kalendarzem Judejskim. To było wtedy coś!
    Wiecie, jak to się chodziło z dziewczynami na potańcówki? <Tu wstaw pustą, nudną gadkę-szmatkę na ten temat>
    Wiecie, jak się poluje w lesie na dzika? Jak należy do niego strzelać?
    Uran wzbogaca się w identyczny sposób jak robi się śmietanę na wsi.
    A teraz podajcie swój typ przedmiotu. Już? W takim razie oto odpowiedź:
    Tym razem było dość łatwo, ale przejdźmy dalej:


    >>>Przedmiot 2<<<

    <Tu wstaw długą przemowę na temat prohibicji w Szwecji i o tym jak tamtejsi ludzie przyjeżdżają do Europy narobić sobie zapasów alkoholu>
    <Tu wstaw równie długą przemowę na temat Szwedów - jacy są wspaniale zahartowani i jak potrafią się kąpać w morzu nawet w zimie>
    Pracował taki przez jakieś 20 lat i potem wydaje mu się że emerytura albo renta należy mu się jak psu zupa.
    A uczyli Was jak powinno się list składać i zasłaniać twarz przy kichaniu? Nie? <Tu wstaw identycznie długą przemowę na ten właśnie temat z bogatym wyjaśnieniem tych umiejętności>.
    Ta kreda jest beznadziejna. Wcześniej była lepsza, ale każdy musi wymyślić coś własnego. <Tu wstaw dość długie narzekanie na jakość kredy, ból palców na skutek pisania nią po tablicy, jej kiepską widoczność etc>.
    <Przemowa na temat krojenia chleba i pomidora>
    <Długa opowieść o jego znajomym, który zrobił sobie Bypassy a potem zmarł>
    <Jeszcze dłuższa opowieść o wadach konstrukcyjnych samolotów radzieckich>
    Tym razem były to
    .
    Tyle chyba wystarczy, żebym mógł przedstawić swój punkt widzenia.
    Jestem wkurzony, bardzo wkurzony. Poszedłem na studia na których muszę spędzać dziesiątki godzin na wysłuchiwaniu narzekań ludzi przechodzących kryzys wieku starszego. Powyższe przykłady nie są ani trochę przesadzone - całe wykłady z większości przedmiotów zlatują nam w ten sposób.
    A potem nadchodzi sesja i okazuje się że na wykładach przerobiliśmy NIEWYOBRAŻALNIE dużo materiału. I musimy to nadrobić we własnym zakresie.
    I jak to się kończy? Kończy się albo zrobieniem ogromnych, gigantycznych ściąg albo wyuczeniem się pojęć z książek i z internetu (w notatkach nic nie ma, chociaż notuje się wszystko z wykładu!) bez cienia zrozumienia, czego mogą dotyczyć.
    Ale to nie wszystko. To tylko jedna odmiana wykładowców - Profesorowie Dygresje.
    Są jeszcze Profesorowie Zapierniczają że w Pale się nie Mieści.
    Dostali do rąk cudo współczesnej technologii - rzutnik umożliwiający przedstawianie prezentacji w PowerPoincie. I pilocik do przeskakiwania slajdów. Bardzo miła zabaweczka.
    Kto by pomyślał, że umożliwia przelatywanie prezentacji z prędkością 80 slajdów na sekundę? Tak to właśnie wygląda. Cała prezentacja ma jakieś 40 stron, ale co z tego skoro żadnej z nich nie możemy zobaczyć dłużej za jednym ciągiem niż kilka sekund? *3 slajdy do przodu* *2 do tyłu* *8 do przodu* *5 do tył* i tak na okrągło. Na wielu przedmiotach nie zdążę nawet sięgnąć po długopis, zanim wskakuje następny slajd, a wykładowca mówi sobie o czymś zupełnie innym, nie mającym większego znaczenia. A potem jest zdziwienie na laboratoriach/kolokwiach - 'Nie chodził pan na wykłady, że nie zna pan tamtego wzoru?'
    Mam na poważnie dość tych studiów. Po prawie dwóch latach studiowania mogę bez cienia wątpliwości powiedzieć, że nie nauczyłem się do tej pory niczego co mogłoby mnie kwalifikować do otrzymania tytułu inżyniera. Ale tytuł ten zdobędę.
    I będę inżynierem, który nic nie potrafi. A nawet jeśli nauczę się czegokolwiek, zrobię to absolutnie sam.
    A potem wykładowcy będą marudzić na umiejętności współczesnych inżynierów. Będą marudzić przed kolejnym pokoleniem inżynierów. Będą marudzić przed ludźmi, których takimi właśnie beznadziejnymi inżynierami uczynią.
  8. Lord Nargogh
    Dzisiaj ze swoim kolegą zażarcie kłóciłem się na temat tego czym jest kromka chleba. Nasze dwie przeciwwstawne opinie macie do wyboru w ankiecie - byłbym wdzięczny za ewentualne zagłosowanie w niej w zgodzie ze swoim sumieniem, a szczególnie wdzięczny za zagłosowanie w zgodzie z moim. Jeśli ankieta pójdzie po mojej myśli, to wykorzystam ją do wyśmiania go. Jeśli nie - cóż, nigdy się o niej nie dowie ]:->
    Ale nie o tym będzie dzisiejszy wpis.
    Ostatnimi czasy daje się w telewizji zobaczyć żałosne potyczki słowne pomiędzy partiami polityczymi w Polsce. A nie, czekaj. ZAWSZE można było je oglądać. W zasadzie od pierwszego dnia gdy w naszym kraju zagościła 'demokracja'.
    I muszę przyznać że początkowo mnie to bawiło - miło było patrzeć na grupę posłów, wybrańców i reprezentantów Narodu kłócących się jak małe szczyle.
    Ale mam tego dość. Zaczęło mnie to nużyć i żenować. W końcu ile można? I zamiast tego dobrze by było w końcu coś zrobić. Ale nie, lepiej się kłócić i nawzajem wymyślać/wytykać sobie potknięcia.
    Włączcie jakikolwiek kanał telewizyjny. Zaprawdę powiadam Wam, nie znajdziecie dnia ani godziny w którym nie wspomniane zostanie ani słowem o starciu na linii koalicja-opozycja czy też kłótniach wewnętrznych w środku koalicji. Poseł X to, Posłanka Y tamto, PO to, PiS tamto, i tak na okrągło. Przerost formy nad treścią i bezustanne robienie z igieł wideł.
    Te wszystkie kłótnie i pozostałe dziecinne zachowania wynikają z prostego faktu, że w Polsce kampania wyborcza zaczyna się w minutę po zakończeniu poprzednich wyborów. Od pierwszych słów przywódców partii po ich porażkach/sukcesach. Wieczna brudna kampania i czarny P-R, nawet po ogłoszeniu ciszy wyborczej. Te nieustannie kłamiące/oczerniające się nawzajem mordy przyprawiają mnie już o odruch wymiotny.
    Oczywiście w tym całym pierniczeniu farmazonów nie chodzi tylko o sukces w następnych wyborach, o nie. Zazwyczaj dodatkowo chodzi też o odwrócenie uwagi od poważniejszych problemów, wynikających z kolei z błędów i matactw popełnionych przez własną partię.
    Czy Wy też nie macie tego dość?
    Na koniec zaproponuję rozwiązanie tego problemu rodem z jakiegoś sci-fi, i w stylu niezwykle popularnego Krzysztofa Kononowicza.
    Zlikwidować system wielopartyjny. Zmniejszyć listę posłów do 100 osób. Ustanowić zakaz istnienia jakiejkolwiek partii i klubów parlamentarnych. Każdy poseł decydowałby całkowicie w zgodzie z własnym sumieniem, i przekonaniami. Każdy poseł musiałby więcej i wydajniej pracować. Jeśli komuś nadal chciałoby się pooczerniać stronę przeciwną, to musiałby się bardziej napocić - zamiast nagadywać o jednej partii, musiałby obgadać kilkuset posłów. Dalsze benefity: całkowity brak kosztów istnienia partii politycznych, znacznie utrudniona korupcja (zamiast przekupić garstkę ludzi stanowiących władzę w partii, trzeba byłoby to zrobić z dziesiątkami osób; dużo większe koszty i ryzyko wpadki).
    A Wy? Macie jakieś pomysły?
×
×
  • Utwórz nowe...