Jak zapewne część z Was wie, studiuję sobie spokojnie na kierunku Fizyka Techniczna. Czy jest mi tam dobrze, pozwolę sobie zachować dla siebie *Lord mruczy coś pod nosem o oszukaniu go propagandą przy rekrutacji, złamanych marzeniach i niekompetencji*.
Mam na tym kierunku wiele interesujących przedmiotów. To znaczy ich nazwy brzmią interesująco, z treścią bywa już różnie.
Ech... o czym tam miałem...? Ach, już wiem! Zabawa!
No więc zabawa polegać ma na tym, że ja Wam napiszę kilka przykładowych informacji, jakie zdobywam na wykładzie z danego przedmiotu, a Wy będziecie próbowali zgadnąć o jaki przedmiot chodzi. Proste, nie?
Gotowi? No to jedziemy!
>>>Przedmiot 1<<<
Pamiętam, jak w latach 80. miałem kalkulator marki Texas z kalendarzem Judejskim. To było wtedy coś!
Wiecie, jak to się chodziło z dziewczynami na potańcówki? <Tu wstaw pustą, nudną gadkę-szmatkę na ten temat>
Wiecie, jak się poluje w lesie na dzika? Jak należy do niego strzelać?
Uran wzbogaca się w identyczny sposób jak robi się śmietanę na wsi.
A teraz podajcie swój typ przedmiotu. Już? W takim razie oto odpowiedź:
Tym razem było dość łatwo, ale przejdźmy dalej:
>>>Przedmiot 2<<<
<Tu wstaw długą przemowę na temat prohibicji w Szwecji i o tym jak tamtejsi ludzie przyjeżdżają do Europy narobić sobie zapasów alkoholu>
<Tu wstaw równie długą przemowę na temat Szwedów - jacy są wspaniale zahartowani i jak potrafią się kąpać w morzu nawet w zimie>
Pracował taki przez jakieś 20 lat i potem wydaje mu się że emerytura albo renta należy mu się jak psu zupa.
A uczyli Was jak powinno się list składać i zasłaniać twarz przy kichaniu? Nie? <Tu wstaw identycznie długą przemowę na ten właśnie temat z bogatym wyjaśnieniem tych umiejętności>.
Ta kreda jest beznadziejna. Wcześniej była lepsza, ale każdy musi wymyślić coś własnego. <Tu wstaw dość długie narzekanie na jakość kredy, ból palców na skutek pisania nią po tablicy, jej kiepską widoczność etc>.
<Przemowa na temat krojenia chleba i pomidora>
<Długa opowieść o jego znajomym, który zrobił sobie Bypassy a potem zmarł>
<Jeszcze dłuższa opowieść o wadach konstrukcyjnych samolotów radzieckich>
Tym razem były to
.
Tyle chyba wystarczy, żebym mógł przedstawić swój punkt widzenia.
Jestem wkurzony, bardzo wkurzony. Poszedłem na studia na których muszę spędzać dziesiątki godzin na wysłuchiwaniu narzekań ludzi przechodzących kryzys wieku starszego. Powyższe przykłady nie są ani trochę przesadzone - całe wykłady z większości przedmiotów zlatują nam w ten sposób.
A potem nadchodzi sesja i okazuje się że na wykładach przerobiliśmy NIEWYOBRAŻALNIE dużo materiału. I musimy to nadrobić we własnym zakresie.
I jak to się kończy? Kończy się albo zrobieniem ogromnych, gigantycznych ściąg albo wyuczeniem się pojęć z książek i z internetu (w notatkach nic nie ma, chociaż notuje się wszystko z wykładu!) bez cienia zrozumienia, czego mogą dotyczyć.
Ale to nie wszystko. To tylko jedna odmiana wykładowców - Profesorowie Dygresje.
Są jeszcze Profesorowie Zapierniczają że w Pale się nie Mieści.
Dostali do rąk cudo współczesnej technologii - rzutnik umożliwiający przedstawianie prezentacji w PowerPoincie. I pilocik do przeskakiwania slajdów. Bardzo miła zabaweczka.
Kto by pomyślał, że umożliwia przelatywanie prezentacji z prędkością 80 slajdów na sekundę? Tak to właśnie wygląda. Cała prezentacja ma jakieś 40 stron, ale co z tego skoro żadnej z nich nie możemy zobaczyć dłużej za jednym ciągiem niż kilka sekund? *3 slajdy do przodu* *2 do tyłu* *8 do przodu* *5 do tył* i tak na okrągło. Na wielu przedmiotach nie zdążę nawet sięgnąć po długopis, zanim wskakuje następny slajd, a wykładowca mówi sobie o czymś zupełnie innym, nie mającym większego znaczenia. A potem jest zdziwienie na laboratoriach/kolokwiach - 'Nie chodził pan na wykłady, że nie zna pan tamtego wzoru?'
Mam na poważnie dość tych studiów. Po prawie dwóch latach studiowania mogę bez cienia wątpliwości powiedzieć, że nie nauczyłem się do tej pory niczego co mogłoby mnie kwalifikować do otrzymania tytułu inżyniera. Ale tytuł ten zdobędę.
I będę inżynierem, który nic nie potrafi. A nawet jeśli nauczę się czegokolwiek, zrobię to absolutnie sam.
A potem wykładowcy będą marudzić na umiejętności współczesnych inżynierów. Będą marudzić przed kolejnym pokoleniem inżynierów. Będą marudzić przed ludźmi, których takimi właśnie beznadziejnymi inżynierami uczynią.
- Czytaj dalej...
- 12 komentarzy
- 847 wyświetleń
