Skocz do zawartości

Lord Nargogh

Hall of FAme
  • Zawartość

    13055
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    21

Wpisy blogu napisane przez Lord Nargogh

  1. Lord Nargogh
    Szczerze powiedziawszy, temat jest bardzo trudny, ale ten blog nie ma służyć za uniwersytecką encyklopedię dla studentów nauk ścisłych, ma raczej na celu pokazać zwykłym, nieinteresującym się na codzień fizyką śmiertelnikom, że można o trudnych zjawiskach mówić w sposób prosty, a także być może ciekawy. Nie będę ukrywał, że jako osoba zainteresowana tematem fizyki uznaję program nauczania na każdym etapie (od podstawówki, przez gimnazjum i liceum, po studia specjalistyczne) za źle sformułowany i zniechęcający do tematu. Czytaj: tak, to jest nudne i trudne nie tylko dla humanistów (jeśli źle przeprowadzone). Ale jak powiedział kredens do szafy, przejdźmy do rzeczy.
    Na początek zadajmy sobie dwa pytania: Czym jest światło? Czym jest materia?
    Uczeni dość mocno interesowali się tymi kwestiami na przełomie XIX i XX wieku. Niektórzy wysnuwali hipotezy oparte o matematyczne dowody, inni później je obalali bądź potwierdzali przy użyciu eksperymentu.
    W związku ze światłem teorie były dwie:
    1. Światło jest falą (elektromagnetyczną),
    2. Światło składa się z cząstek (korpuskuł), zwanych fotonami.
    Eksperymenty wykazały, że obie teorie są poprawne, bowiem światło wykazuje zarówno zachowania falowe, jak i korpuskularne. Omówmy krótko zjawiska, które potwierdzają tę teorię.
    Dla czystej formalności - za falę uznajemy zaburzenie rozchodzące się w przestrzeni. Na przykład fala akustyczna jest rozchodzącym się w przestrzeni zaburzeniem gęstości i ciśnienia ośrodka. Na chłopski rozum oznacza to po prostu zbliżanie się i oddalanie cząstek w miejscu przez które przechodzi fala, łatwo sobie to wyobrazić.
    Na początek zjawiska potwierdzające falową naturę światła:
    Przede wszystkim dyfrakcja i interferencja.
    Dyfrakcja to zjawisko uginania się fal przechodzących w pobliżu przeszkody. Najprostszym układem w którym można zaobserwować dyfrakcję jest niewielka, pojedyncza szczelina przez którą przechodzi równoległa wiązka światła. Gdy takich szczelin jest bardzo wiele i znajdują się w stałych odległościach pomiędzy sobą, mamy do czynienia z siatką dyfrakcyjną.
    Interferencja to w uproszczeniu zjawisko w którym dwie fale oddziałują ze sobą, na skutek czego ulegają w różnych miejscach wzmocnieniu lub wygaszeniu.

    Przejdźmy teraz do przykładowych zjawisk potwierdzających korpuskularną (materialną) naturę światła - a bardziej po ludzku, potwierdzających że światło składa się z fotonów:
    Efekt Comptona - zjawisko w którym foton na skutek zderzenia z elektronem zmienia swoją długość fali - czyli na przykład uderza zielony foton, a odlatuje czerwony. Jest to związane ze spadkiem częstotliwości fotonu, od której zależy wartość jego energii. Sytuacja przypomina zachowanie białej kuli bilardowej uderzającej w spoczywającą w miejscu kulę o innym kolorze.

    Wyobrażenie na temat dwóch fotonów o różnych energiach. Obrazek pochodzi ze strony NASA.
    Zjawisko fotoelektryczne jest bardzo podobne do efektu Comptona, a różnica pomiędzy tymi zjawiskami wynika z różnicy w energii lecącego fotonu (i pracy wyjścia elektronu, ale to nie jest istotne dla naszego przykładu. Bardziej energetyczny foton uderzając w elektron powoduje jego 'uwolnienie' z orbitalu atomu/cząsteczki. Wracając do analogii z bilardem, tym razem biała kula spowodowałaby swoim uderzeniem wylecenie innej kuli poza stół bilardowy.
    Mamy zatem dwa przykłady na to, że światło zachowuje się jak fala oraz dwa przykłady na zachowanie światła jako cząstki. Jaki to ma związek z materią i w jaki sposób wynika z tego podobieństwo materii do światła? O tym postaram się napisać następnym razem.
  2. Lord Nargogh
    Z ciekawości postanowiłem stworzyć wpis w którym kto będzie chciał, będzie mógł obstawić wyniki wyborów parlamentarnych do Sejmu. Zastrzegam tylko, że 'obstawiać' będzie można jedynie do północy dzisiejszego dnia - po tym wpis zostanie zablokowany. Nie chcemy ryzykować złamania ciszy wyborczej.
    Moim zdaniem wyniki wyborów będą następujące:
    PO - 32%
    PiS - 26%
    SLD - 7%
    PSL - 8%
    RPP - 11%
    PJN - 5%
    KNP, PPP i inne (do podziału) 9%
    Pozostałe 5% jako granica błędu po przecinku wyniku.
    Rząd stworzy koalicja PO, PSL, RPP i PJN. PJN jest teoretycznie prawicowe, ale praktycznie niesamowicie lewicowe pod względem swoich przekonań odnośnie wsparcia socjalnego, więc nie będzie konfliktu. RPP będzie przyjęty niechętnie, ale nie będzie innego wyboru, żeby uzyskać większość w Sejmie.
    A Wy co 'obstawiacie'?
  3. Lord Nargogh
    Krótka piłka: Mark Morgan, twórca muzyki do dwóch pierwszych części Fallouta, wydał właśnie kompletny, remastered soundtrack do obu części gry. Jest on do ściągnięcia za darmo i legalnie w wielu miejscach, na przykład tutaj:
    http://www.bigdownload.com/games/fallout/p...red-soundtrack/
    Warunek jest tylko jeden: muzyka może być używana jedynie w celach niekomercyjnych.
    Sam chociaż posiadam soundtrack do tych gier (dołączony jako bonus na płycie Fallout Saga), zdecydowałem się go zassać. Tamten z 'Sagi' był jedynie przekonwertowanym soundtrackiem z samej gry, a jak wiadomo konwersja może spowodować straty. Liczę więc na najwyższą możliwą jakość tych utworów.
    PS: Pamiętam o ciekawostkach naukowych, dzisiaj wieczorem pewnie coś skrobnę
  4. Lord Nargogh
    Nie cierpię palaczy. Wiecie co mnie w nich denerwuje? A dużo. Tak dużo, że podzielę swoją wypowiedź na dwie części.
    I. Dlaczego palacze utrudniają mi życie ze swojej winy?
    1. Palenie w windzie i na klatce schodowej.
    Dlaczego do kurki nędzy nie mogę spokojnie wyjść z domu, i jeszcze spokojniej zjechać na dół windą bez nawdychania się kłębów nikotynowego dymu? Dlaczego pewnym .... łagodnie mówiąc "niemiłym" ludziom nie chce się wyjść na dwór, albo na balkon*?
    Nie wiem. Wiem tylko że najchętniej na widok takiego gościa wyrwałbym mu peta z ręki, i zgasił go na jego czole.
    W końcu wydaje mi się że RACZEJ nie bez powodu w regulaminie mieszkańców jest jako jeden z najważniejszych rzeczy wymieniony całkowity ZAKAZ palenia na klatce schodowej i w windach. Wydaje mi się że TYM BARDZIEJ nie bez powodu nie wywieszono na KAŻDYM piętrze przy KAŻDEJ windzie i na KAŻDYCH drzwiach do klatki dodatkową kartkę z PODKREŚLONYM zakazem palenia. Czy palacze jakoś na ten zakaz zareagowali? A zareagowali, a jakże. Kartki z zakazem zostały pozrywane.
    2. Palenie na przystankach autobusowych.
    I tym razem nikt nic sobie nie robi z wiszącego jak byk zakazu palenia na przystankach, za co w zasadzie palaczowi należy się mandat. Niestety nigdy nie słyszałem żeby ktoś egzekwował ten jakże ważny przepis. W najlepszym przypadku palacz stanie sobie pół metra od przystanku, i tam zapali. Kiedyś podejdę do takiego człowieka, uścisnę mu dłoń i powiem "Nie no, stary, to, co właśnie zrobiłeś robi mi KOLOSALNĄ różnicę. Pół metra jest niczym ocean oddzielający palącego od pozostałych. Nie żebym dalej czuł Twój p.......(ierniczony) dym"
    3. Palenie w szkolnych toaletach.
    Na szczęscie ten epizod mam już za sobą (nie chodzę do szkoły, jestem na studiach). Tutaj komentarz będzie bardzo krótki: żal, Żal, ŻAL, RZAL i nic więcej. (Stopniowanie słowa "żal" by me.
    4. Palenie gdziekolwiek, kiedykolwiek w mojej obecności.
    * - o tym więcej w drugiej części.
    II. Dlaczego palacze utrudniają mi życie NIE ze swojej winy?
    Palenie w domu, w łazience i na balkonie.
    Wbrew pozorom powinienem się cieszyć że niektórzy palacze zamiast zasmradzać klatkę schodową (pewnie żona wyrzuca ich z domu, bo nie chce mieć dymu w mieszkaniu. Tylko dlaczego ja musze mieć ten dym na klatce schodowej?), smrodzą sobie w domu. I w zasadzie połowicznie się cieszę. Połowicznie, bo palenie w takim miejscu jest poprawne. A połowicznie się nie cieszę, bo:
    a) palenie na balkonie powoduje że obszar 2 na 2 mieszkania wokół tego balkonu również jest skażony tym dymem, i nieraz mając otwarte okno mam zapewnioną niewątpliwą przyjemność wdychania nikotyny z cudzego papierosa,
    b) palenie w domu powoduje że mój dom również jest zadymiony. Dlaczego? Bo przy konstruowaniu wentylacji w wieżowcu w którym mieszkam pracowali jacyś idioci. Wystarczy że sąsiad mieszkający niżej zrobi sobie herbatę, a w całej mojej kuchni będzie nią czuć w wystarczającym stopniu by stwierdzić że to np lipton. Gdy ktoś robi jedzenie, czuć w calej kuchni i przedpokoju. Gdy ktoś pali, czuć już w calym moim mieszkaniu.
    Na sam koniec prośba do Rządu RP: Niech ktoś koffany w końcu przeforsuje ustawę całkowicie zabraniającą palenia poza własnym mieszkaniem i miejscem do tego przeznaczonym, i wprowadzi bardzo surowe przepisy odnośnie egzekwowania tego zakazu.
    Ale to tylko moje marzenie, ktore nigdy nie dojdzie do skutku. Za dużo ICH (palących) jest. Sądzę, że obserwują mnie nawet teraz.
    Jeśli czytasz to nagranie (hehe, czytać nagranie, dobre), to znaczy że mnie dorwali. Oni są... <kszszszsz>.... wszę <zakłócenia>dzie..... aaaAAAAAA!!!!1111oneoneone...
  5. Lord Nargogh
    Tak, wiem, sporo osób już o tym pisało, ale to nie znaczy że sam nie mogę mieć nic do powiedzenia na ten temat.
    Ale o samej żałobie będzie bardzo mało - niemal wcale. Skupię się raczej na innych... zjawiskach które miały miejsce po tragedii w kopalni.
    Żałobny element wpisu:
    Ta żałoba jest pod publiczkę i nie ma żadnej wartości. W chwili obecnej mam totalnie gdzieś kiedy i gdzie ogłoszona będzie w Polsce żałoba - po prostu się z tego wypisuję. Ogłaszajcie sobie żałobę kiedy chcecie - zly tylko jestem że nie będę mógł obejrzeć komedii i programów rozrywkowych, które planowałem obejrzeć. Nic to, na szczęście mamy internet, więc pobudzać do śmiechu dzisiaj się będę za pomocą internetowych dowcipów i programów na Youtube.
    Pozostały element wpisu:
    Do jasnej ciasnej, co wszystkim odbiło w związku z tą tragedią w kopalni? Premier i politycy obiecują wsparcie finansowe dla wdów górników którzy zginęli w kopalni, a ja się pytam: czy oni poszaleli? Z jakiej racji ma się im należeć pomoc? Bo wzięły ślub z osobami które mają śmierć wpisane w ryzyko zawodowe?
    Nie zrozumcie mnie źle - nie jestem potworem, żal mi tych kobiet. Denerwuje mnie natomiast co innego - że otrzymają pieniądze od państwa tylko i wyłącznie za to, że ich męzowie zginęli grupowo w kopalni. Twój mąż to kierowca, który zginął na drodze? Zapomnij o wsparciu! Twój mąż jest prawnikiem, który umarł na raka? Radź sobie sama! Twój mąż zginął w pożarze, w którym na szczęscie nie zginął nikt inny? Możesz liczyć tylko na siebie! Twój mąż, ojciec ośmiorga dzieci, utopił się w jeziorze? Martw się sama!
    Twój mąż jest górnikiem, i zginął razem z kilkoma innymi osobami w kopalni? Możesz liczyć na nasze pełne wsparcie finansowe i duchowe!
    I niby komu najbardziej należy się wsparcie? Mamy w ogóle prawo to oceniać? Mniejsza z tym, i tak pomoc otrzymają tylko osoby których tragedia będzie dostatecznie głośna.
    Cóż za hipokryzja! Nie podobają mi się takie sposoby postępowania. Albo pomagamy wszystkim wdowom, albo żadnym - nie tylko tym, których tragedia zostala nagłośniona przez media. Myślicie że panu premierowi i prezydentowi zalezy na tych kobietach? Ależ skąd, mają je totalnie gdzieś. Po prostu publicznie i głośno im pomagając bawią się w dość wczesną kampanię prezydencką. Przy tym swoim całym brutalnym podejściu do pomagania tym wdowom mam dla nich więcej litości i żalu niż wszyscy panowie szumnie obiecujący pomoc w telewizji razem wzięci.
    Na koniec powiem krótko i brutalnie - jeśli Twój mąż kiedyś zginie w tragicznym wypadku, to LEPIEJ DLA CIEBIE żeby razem z nim straciło życie kilka(naście) innych osób. W przeciwnym razie państwo i populiści będą mieli Cię gdzieś.
  6. Lord Nargogh
    Na początku był PeeReLos, a z niego wyłonił się Demos Kratos i Kapitalis...
    Witajcie, drogie dzieci! Dzisiaj porozmawiamy sobie o Jakże Wspaniałej mitologii związanej z polską polityką.
    Chciałbym Wam pokrótce opowiedzieć o demonach nieustannie wpływających na to, co musimy oglądać w telewizji.
    Po kolei:
    Manipulatus - demon manipulacji, artysta dobierania słów.
    Dawniej bardzo popularny. Aktualnie coraz częściej nikt nie kwapi się, by korzystac z jego usług. Zamiast posługiwania się metaforami i grą słów, dzisiaj po prostu mówi się, że ktoś jest głupi.
    Populatus - demon kampanii wyborczych i populizmu.
    Specjalizuje się w podsuwaniu chwytliwych pomysłów, które mogą zwieść wyborców. Jest bratem manipulatusa - często współpracuje z nim, by podsunąć co ambitniejszemu politykowi hasełko, które można wcisnąć naiwnemu ludowi.
    Kłamconatos - demon kłamstwa i oszustów (o, kto by pomyślał?)
    Najczęściej korzysta się z jego usług, gdy media wyciągną na wierzch jakąś mokrą sprawę. "Objadłem się jabłkami", "nigdy nie spotkałem tego człowieka" - m.in. to są jego dzieła.
    Prokuratorus - demon prokuratury, śledztw, postępowań wyjaśniających.
    Jego podszeptom najczęściej ulegają przywódcy partyjni i ministrowie sprawiedliwości. Ale nie tylko. Gdy tylko komus postawi się jakiś zarzut ("Panie pośle! Co pan powie w sprawie korupcji w służbie xyz?"), to ta osoba powołuje się na tego demona. ("Czy przyjął pan łapówkę za zrobienie tego i tego?" "- prokuratura zajmie sie ustaleniami w tej sprawie"). Działa także gdy odkryje się nieprawidłowości w zachowaniu jakiegoś posła. Wówczas wódz parti oznajmia "że wszczęto postępowanie w tej sprawie".
    Idioticus - demon kretyńskich tłumaczeń i prób usprawiedliwienia swoich czynów.
    Myślę, że komentarz jest zbędny. Przytoczę kilka jego "dzieł" - "czy to przestępstwo, że mam matkę?" i "bo dobrze się jechało".
    Corupticus - demon korupcji i zaprzedania.
    Działa w tajemnicy. Jego najgorszym wrogiem jest Procuratorus.
    Hipokrytus - demon hipokryzji i żenady.
    Ostatnio ujawił się w sytuacji, gdy jeden poseł krytykował innego za miganie sie od płacenia alimentów. Powołał się na stwierdzenie, że "pewne wartości chrześcijańskie należy przestrzegać". Zapomniał wspomnieć, że sam się miga od płacenia alimentów.
    Antyrządus - najczęściej działający demon.
    Działa w czasie którejkolwiek kadencji, bez przerwy. Jest w stanie znaleźć nawet związek pomiędzy burzami na Słońcu, a nieudolną polityką rządu.
    Aktualizacja by fearon:
    Spin Doktorus - Półdemon. Dziecko Populatusa i pewnej zatwardziałej konserwatystki. Znany z tego, że potrafi powiązać swoich wrogów z niemieckimi oficerami.
    Europosłus - stosunkowo nowy twór. Nie zna języków, nie zna się na tym, co ma go spotkać w europarlamencie, ale i tak gna tam, bo czeka go kupa ojro i całkiem fajna emerytura po skończeniu kadencji.
    Chyba o nikim nie zapomniałem, co? Czy może funkcjonuje jakiś inny demon? Co uważacie?
  7. Lord Nargogh
    Ktoś już kiedyś chyba poruszał ten temat na blogu, ale to nieistotne - sam mam conieco do powiedzenia w tej sprawie.
    Uważam że patriotyzm czy raczej duma narodowa jest powodem do wstydu. Dlaczego? Bo w moim odczuciu jest nieobiektywnym leczeniem kompleksów.
    Dlaczego mamy być dumni z czegoś, na co nie mieliśmy żadnego wpływu? Czy przed urodzeniem wybieramy naród, w którym mamy się narodzić? Nie sądzę.
    Dlaczego będąc Polakiem miałbym być bardziej dumny niż będąc Niemcem czy też Rosjaninem?
    Z powodu historii?
    Ta, podniecajmy się bitwą pod Grunwaldem. Podniecajmy się powstaniami narodowymi. Podniecajmy się tymi wszystkimi wydarzeniami, których łącznie było tyle, ile niektóre kraje miały zdarzeń równie "dumnych" w ciągu jednego roku.
    Zwłaszcza że "dumność" niektórych wydarzeń jest kwestionowalna. Ja uznaję połowę powstań narodowych za głupotę.
    I co jest lepsze: bycie Polakiem, który będzie się do końca świata podniecał kilkoma średnio istotnymi wydarzeniami historycznymi, czy bycie chocby Niemcem, którego państwo oferuje mu sto razy lepsze warunki do życia?
    No sorry, ale bycie obywatelem kraju który ma bardzo małe znaczenie (wbrew temu co niektórzy sądzą) na świecie nie będzie w moim odczuciu powodem do dumy.
    Ale pomijając zupelnie "jakość" narodu, który nam się trafił przy urodzinach - nawet jeśli miałbym się narodzić jako członek narodu bogów - to jaki mam powód, by być z tego dumnym? NIE MIALEM NA TO ŻADNEGO WPŁYWU!
    Dlaczego mam być dumny widząc jak drużyna piłkarzy w biało czerwonych strojach zdobywa jakis puchar? TO NIE JA GRAM, i nie mam ŻADNEGO wpływu na ich zwycięstwo! Mógłbym się równie dobrze nie narodzić, a ich szanse na wygraną nie zmalałyby o 0,000000000000000000000000000000000000000000001%.
    Ale dlaczego mam marudzić? W końcu dzisiaj jest święto, które napawa mnie dumą.
    Dnia 25 lipca 306 roku w Eboracum (dzisiejszy York) obwołano cesarzem Konstantyna I, syna Konstancjusza I Chlorusa; nowy cesarz przystąpił do umacniania swojej pozycji w Brytanii i Galii.
    Jestem z tego dumny. Taaak. Co z tego że nie miałem na to wpływu? Patrioci mają prawo do durnej dumy, to ja też....
  8. Lord Nargogh
    Obiecałem dzisiaj wieczorem piracką zabawę i słowa dotrzymam!
    Punktualnie o 20. pojawi się tutaj pewien malunek przedstawiający pewne wybrzeże. Będzie na nim ukryta pewna piracka armada. W statku admiralskim będę oczywiście Ja - Kapitan Nargoghbrody. Wasze zadanie - zestrzelić Nargoghobrodego. Moja misja - zagrać takim szczurom lądowym jak Wy na nosie i spierniczyć z tym całym skarbem, który Wam ukradłem. Mapa będzie podzielona na kolumny i wiersze, każdy może oddać maksymalnie dwa strzały (np 4B). O północy dowiecie się, czy udało Wam się trafić w któryś ze statków mojej armady i ile procent skarbu udało Wam się mi odebrać!



    HARRR!
  9. Lord Nargogh
    HARRRRR! Odwieczny spór o primal awesomeness przybił do portu naszego forum.
    Po konsultacji z innymi moderatorami (ciekawe, czy nie zrobią mnie w konia i dołączą się do zabawy? ) uznaliśmy, że minęło już dość czasu, by ogłosić kolejny tematyczny tydzień na forum. Tym razem zachowywać się będziemy jak Piraci i Ninja (ew. Piraci-Ninja albo Ninja-Piraci).
    Udział w zabawie może wziąć każdy, umówmy się po prostu, że znakiem rozpoznawczym udziału w zabawie będzie zmiana avatara na ten tydzień. Mile widziane wpisy tematyczne na swoim blogu. Bardzo mile widziane wczuwanie się w rolę w pisaniu postów (np AARRRR, na brodę kroczową rudego bosmana, mam problem z Kol of Djuti!, a w przypadku Ninjy - pisanie postów z zaskoczenia).
    Mam już kilka pomysłów na wpisy, pierwszy powinienem odpalić już dzisiaj wieczoram. A, no i pamiętajcie, szczury lądowe, że możecie bawić się zarówno tylko i wyłącznie jako piraci, jak i tylko i wyłącznie jako ninje, ja sam jeszcze nie wiem co wybiorę, więc stay tuned do wieczornego wpisu.
  10. Lord Nargogh
    Ostatnimi czasy zdecydowałem się na powrócenie do jednego ze swoich ulubionych tytułów, który w dodatku przez wielu uznawany jest za jedną z najlepszych (jeśli nie najlepszą) gier cRPG, jakie kiedykolwiek się ukazały.
    Nie będę tutaj recenzował tej gry, napiszę tylko że posiada ona całe mnóstwo sekretów, ciekawostek i smaczków, które bardzo łatwo przegapić w natłoku wielu ciekawych zadań i fabuły. Zdecydowałem się tym razem notować każdą rzecz, którą uznam za ciekawą. Kto wie, może ktoś wyniesie z tego jakiś pożytek? A nawet jeśli nie, to zrobię tą listę dla siebie, żeby móc później sobie powspominać.
    W północno-wschodniej części Ula (tam, gdzie jest Kostnica) znajduje się wielki, obsydianowy kamień, na którym zapisywane są imiona ludzi, którzy zmarli. Możemy na nim pogrzebać pewne miasto (jest to związane z pewnym zadaniem), ale także spróbować czegoś innego. Mianowicie obok kamienia stoi pewien mężczyzna, który z zainteresowaniem obserwuje jakie imiona codziennie pojawiają się na ścianach kamienia. Podczas rozmowy z nim możemy się dowiedzieć o tym, że jego marzeniem jest by po jego śmierci kamień złamał się wpół po napisaniu na nim jego imienia. Co w związku z tym możemy zrobić? Otóż możemy go zabić i sprawdzić czy tak się stanie w istocie.
    Kręci się tam też kobieta imieniem Ingressa, z którą związane jest ciekawe zadanie. Możemy porozmawiać z Kandrianem w Gospodzie pod Gorejącym Człekiem, by pomógł jej wrócić do domu. Po wszystkim dostaniemy w nagrodę 'Zęby Ingressy', doskonałą broń dla Mortego, która może zmieniać rodzaje zadawanych obrażeń a ponadto rozwija się razem z Mortem, gdy ten awansuje.
    W okolicy ponadto znajduje się Starsza Mieszkanka Ula. Podczas rozmowy z nią można wysłuchać kilku naprawdę ciekawych rzeczy o poszukiwaczach przygód. Ta postać ogólnie jest satyrą z typowych zadań i postaci z RPGów.
    W południowo-zachodniej części Ula znajduje się mężczyzna o imieniu Śmierdziwiatr. Związane z nim są dwie ciekawe sprawy; podczas rozmowy z nim niejednokrotnie przekonamy się że jest Absolutnym Mistrzem Pierda, w czym utwierdzać nas będa soczyste opisy jego czynności wiatrowych. Poza tym Śmierdziwiatr jest źródłem wielu ciekawych opowieści, które możemy usłyszeć za jedyne 3 miedziaki każda.
    W całym Ulu można znaleźć mnóstwo kobiet zajmujących się najstarszym zawodem świata, zwanych Ladacznicami. Po przeprowadzeniu rozmowy z jedną z nich, jeśli Morte jest w drużynie, to poprosi abyśmy wykupili mu nieco czasu z którąś z tych dzierlatek. Gra nie przewiduje możliwości przychylenia się do jego prośby, można mu odmówić grzecznie albo niegrzecznie dla Ladacznicy. W przypadku wybrania niegrzecznego wariantu, Mortemu rozwinie się umiejętność 'Litania Przekleństw', która doskonale się sprawdza przeciwko rozmaitym czarodziejom i nie tylko.
    Arsenał wulgaryzmów Mortego można rozszerzyć także podczas wykonywania zadań dla Kradoka i w przybytku Uciech Intelektualnych Nie-Sławy.
    W Gospodzie pod Gorejącym Człekiem spotkać możemy postać o wiele mówiącym imieniu 'O'. Po krótkiej rozmowie z nim możemy zapytać go o sekrety istnienia. Wówczas O ukaże nam niezwykłą wizję wielu światów, po której on sam zniknie, a nasza mądrość wzrośnie na stałe o 1.
    W tej samej gospodzie możemy odkupić od karczmarza oko jednego z naszych poprzednich wcieleń i podmienić je z naszym własnym, o ile posiadamy wystarczającą ilość punktów życia (w przeciwnym razie to się może skończyć naszą śmiercią). Odzyskamy wówczas nieco wspomnień.
    Będąc magiem i mając w drużynie Dak'kona możemy go poprosić o wyszkolenie w zakresie Sztuki. Wówczas rozpoczniemy poznawanie i poszukiwanie zrozumienia Nieprzerwanego Kręgu Zerthimona. Wymaga to bardzo wysokiej inteligencji i mądrości, ale jest bardzo opłacalne - każdy kolejny obalony 'krąg' zapewni nam dodatkowe zaklęcie, doświadczenie i bardzo ciekawą opowieść o losach Ludu. W pewnym momencie możemy zabić ćwieka Dak'konowi i poznać Krąg dogłębniej niż on sam.
    W salonie tatuażu Upadłego możemy poprosić Dak'kona o tłumaczenie tego, co Upadły mówi. Najlepiej zrobić to już po wyuczeniu się rebusowego języka Dabusów. Wówczas przekonamy się, że Dak'kon nas okłamuje i będziemy mogli mu to wygarnąć. Możemy to zrobić po tym, jak znajdziemy w katakumbach odcięte ramię jednej ze swoich poprzednich inkarnacji.
    Ogólnie Dak'kon jest bardzo ciekawą postacią z którą związane jest bardzo dużo opowieści, których pozwolę sobie tutaj nie zamieszczać by nie psuć Wam przyjemności poznania ich osobiście.
    W Alei Niebezpiecznych Węgłów możemy dołączyć do grona Apostołów Aoskara - boga portali a zarazem wroga Pani Bólu. Zanim jednak to uczynimy, powinniśmy odłączyć z drużyny wszystkich jej członków, w przeciwnym razie bezpowrotnie ich utracimy. Po wyjściu z ruin katedry Aoskara uruchomi się filmik, w którym ujrzymy jak Pani Bólu zbliża się do Bezimiennego. Po chwili przeniesie nas ona do jednego ze swoich labiryntów, w dodatku okaże się, że do takiego, w którym było już jakieś nasze poprzednie wcielenie. Możemy w nim znaleźć potężny magiczny młot a także nasz stary dziennik, który pozwoli jeszcze lepiej poznać naszą historię. Sposobu na wyjście z labiryntu Wam nie zdradzę, by nie psuć zabawy. Dodam tylko że można do niego trafić jeszcze w inny sposób - wystarczy jakoś obrazić Panią Bólu, a jak to zrobić to już pozostawiam Waszej wyobraźni.
    Myślę, że na dzisiaj tyle wystarczy. Lista będzie się rozrastała wraz z kolejnymi postępami, jakich będę dokonywał w grze.
  11. Lord Nargogh
    Ciąg dalszy smaczków wyłapanych przeze mnie podczas gry w Planescape: Torment.
    Na Ziemiach Umarłych zombica Czerstwa Mary może nauczyć nas sposobu porozumiewania się z umarłymi. Wówczas do końca gry będziemy mieli liczne okazje by porozmawiać z duchami należącymi niegdyś do znalezionych przez nas ciał, dowiedzieć się paru ciekawostek czy wykonać kilka dodatkowych zadań. Przede wszystkim polecam wybranie się ponownie do Kostnicy i porozmawianie z tamtejszymi Zombie'mi.
    Możemy również poprosić Czerstwą Mary o przedstawienie nas Milczącemu Królowi. Na miejscu okaże się, że... no, sami się przekonajcie. Powiem tylko że wówczas możemy przeżyć jedno ukryte, dodatkowe zakończenie gry
    W tych samych katakumbach powinniśmy się także rozejrzeć za Kryptą Rozczłonkowanych. Znajdziemy w niej nic innego jak... własne ramię.
    Na Zatopionych Ziemiach (obok Ziem Umarłych) znaleźć możemy karafkę potrzebną później do przyłączenia Ignusa do drużyny. Ponadto na południowym wschodzie znajduje się specjalny grobowiec, jak się okazuje wykonany przez jedno z naszych poprzednich wcieleń, w którym możemy dowiedzieć się conieco ciekawych rzeczy o sobie.
    Znajdziemy tam również pewną żółtą, śmierdzącą kulę. Póki co mamy odnieść jądo Faroda, później jednak będziemy mogli ponownie wejść w jej posiadanie. Należy KONIECZNIE to zrobić, inaczej przegapi się jeden z najciekawszych wątków w całej grze. No i 2 mln punktów doświadczenia piechotą nie chodzą.
    W Wyższej Dzielnicy odnaleźć możemy Galerię Osobliwości i sklep z takowymi osobliwościami, prowadzony przez diabelstwo. Wiele przedmiotów z tego sklepu współgra z eksponatami z galerii i nie tylko.
    W tej samej dzielnicy, w Miejskim Gmachu Rozrywki możemy skorzystać z sensoriów czuciowych, zdobyć dużo doświadczenia i przeczytać kilkanaście ciekawych opowieści.
    W tym samym Gmachu spotkać możemy ubranego na szaro mężczyznę, stojącego nieruchomo w rogu jednego z pomieszczeń. Jeśli wykażemy się w rozmowie z nim cierpliwością, zostaniemy wynagrodzeni zwiększeniem naszej klasy pancerza.
    Nadal w tym samym Gmachu możemy posłuchać kilku ciekawych wykładów, w tym jednego o śmierci i umieraniu. Wykładowca będzie próbował nas przekonać że śmierć jest najlepszym, co może spotkać człowieka w życiu. Możemy mu *pokazać* na własnym przykładzie, jak bardzo się myli.
    W Karczmie pod Gorejącym Człekiem możemy poświęcić naszą Karafkę Niekończącej się Wody aby przyłączyć do drużyny Ignusa. Ów szalony mag może nam dać bolesną lekcję Sztuki - własnymi punktami życia zapłacimy za kilka jego zaklęć i nieco doświadczenia.
    W Niższej Dzielnicy na Targowisku możemy porozmawiać z mężczyzną imieniem Lazlo. Wówczas nasz bohater wpadnie na pomysł, w jaki sposób dostać się do stojącej niedaleko Wieży Oblężniczej. Wewnątrz Wieży znaleźć możemy ogromnego golema, który będzie chciał z nami handlować, oferując niezwykle potężne bronie. Jeśli zechcemy z nim porozmawiać, wykona on dla nas specjalną broń, zdolną nawet zabić nieśmiertelnego (czytaj: nas). Owa broń zapewni nam 'awaryjny' plan zakończenia gry, jednakże i tak nie będziemy mogli z niej skorzystać przed dojściem do końca.
    Na koniec dzisiejszego spisu ciekawostek, przygotowałem coś, co zobaczyłem grając dopiero tym razem. Jest to przedsionek opuszczonego domostwa w Niższej Dzielnicy. Co jak co, ale nie spodziewałem się znaleźć w grze fantasy składowiska odpadów radioaktywnych.



    Ciąg dalszy nastąpi naturalnie wraz z kolejnymi postępami jakich dokonam w grze.
  12. Lord Nargogh
    Trzecia część mojego prywatnego kompendium z ciekawostkami wyłapanymi w Planescape:Torment.
    W sklepie z osobliwościami w Wyższej Dzielnicy kupić możemy Kostkę Modrona. Jeśli potem udamy się do Przybytku Rozkoszy Intelektualnych i zapytamy o nią pobliskie Modrony, to dowiemy się że ta 'zabawka' jest tak naprawdę kluczem do portalu, który przeniesie nas w pobliże Mechanusa. Wówczas możemy pobawić się kostką dogłębniej, w poszukiwaniu właściwej kombinacji ruchów odblokowującej portal, której tutaj nie zdradzę
    Po wejściu w Portal zostaniemy przeniesieni na swoisty symulator pola bitewnego, który można resetować w nieskończoność i zdobyć tyle doświadczenia, ile się tylko chce. Polecam trudny poziom trudności, wówczas zdobywamy za każdego ubitego konstrukta 4000 punktów doświadczenia. Ponadto na tym poziomie możemy odnaleźć Nodroma (jeden z NPCów którego można dołączyć do drużyny) a także Czarodzieja-Konstrukta, u którego możemy zdobyć 8-poziomowe zaklęcie z ciekawą animacją działa, które znajduje się na Mechanusie i teleportuje swój ogień przez portal w miejsce, które mu wskażemy. Taka międzysferowa artyleria
    W Wielkiej Kuźni w Niższej Dzielnicy możemy wypełnić całkiem sporo ciekawych zadań dodatkowych. Przede wszystkim po przyłączeniu się do frakcji Bogowców możemy porozmawiać z Sarossą i poprosić ją by wykonała na nas pewien tajemniczy rytuał. Spowoduje on trwałe zwiększenie naszej mądrości o 1.
    Ponadto na tym samym poziomie możemy znaleźć mężczyznę imieniem Nil Xander, który ujawni nam, że któraś z naszych poprzednich karnacji zleciła jego pradziadowi stworzenie Machiny Snów. Możemy mu pomóc dokończyć jego dzieło, by potem doświadczyć ciekawych, klimatycznych snów podczas jego pracy.
    Wreszcie, możemy przyjrzeć się wielkiemu Tajnemu Projektowi, który skupia uwagę wszystkich Bogowców.
    Ponieważ Tormenta już ukończyłem i nie uznałem za stosowne dopisanie niczego więcej do tej listy - na tym swój mały ranking zamknę. Dodam tylko na koniec w ramach ciekawostki, że istnieje OSIEM różnych sposobów na ukończenie gry, plus dwa dodatkowe, niepozytywne (
  13. Lord Nargogh
    Attention! Uwaga uwaga! Wielki Plebiscyt nadchodzi!
    Redakcja CD-Action zdecydowała się zasięgnąć opinii czytelników pobłogosławionych posiadaniem konta na Forum Actionum na temat ich ulubionych treści i elementów zawartych w magazynie. Plebiscyt dotyczył będzie ostatnich 13 numerów CD-Action z 2012 roku.
    Do tej pory redakcja wybrała kilka przykładowych kategorii, w których odbywać się będzie głosowanie, ale ponieważ plebiscyt ten ma być 'głosem ludu', macie niepowtarzalną szansę wziąć udział w stworzeniu kilku nowych, na które chcielibyście mieć możliwość zagłosowania. Na zgłaszanie propozycji macie tydzień, po upływie którego redakcja wybierze z nich kilka najciekawszych pomysłów.
    Kategorie mają dotyczyć tylko i wyłącznie materialnego aspektu CD-Action, czyli magazynu i covera - na stronę internetową, forum i blogowisko kolej być może przyjdzie innym razem.
    Kategorie zaproponowane przez redakcję do tej pory są następujące:
    Najlepsza recenzja
    Najlepszy tekst publicystyczny
    Najlepsza okładka
    Najlepszy pełniak na coverze
    Najlepszy dodatek na coverze
    Po ostatecznym wyborze kategorii, przyjdzie kolej na głosowanie w formie ankiet w odpowiednim temacie na forum. Będzie ono trwało do końca roku 2012, a jego wyniki być może zostaną przedstawione w następnym wydaniu CD-Action.
    Weźcie się zatem do roboty i zróbcie dobry użytek z mocy, jaką Wam nadano. Redakcja CD-Action na Was liczy!
    PS: Propozycje można składać w tym temacie:
    http://forum.cdaction.pl/index.php?showtopic=207747
  14. Lord Nargogh
    Szanowni państwo, wielce POŻĄDANY i OCZEKIWANY plebiscyt CD-Action 2012 uznaję (wraz z Treserem) za otwarty!
    Głosy w ankietach i nominacje do głosowań na bardziej rozległe kategorie można znaleźć w TYM dziale. Wybieramy najlepsze z najlepszych elementów pisma CD-Action za bieżący (2012) rok, a także spośród wszystkich, jakie ukazały się do tej pory!
    A zatem myszki w dłoń i naprzód, brać forumowa!
  15. Lord Nargogh
    Zawsze miło jest zaczynać sesję, kiedy inni ją właśnie skończyli.
    Ale wiecie co? Cieszę się że mam już tą sesję. Tak, na myśl o niej moje serce przepełnia się radością. A wiecie dlaczego? Z kilku powodów:
    - (najważniejszy) gdy tylko się ona zakończy, dla mnie rozpoczną się wakacje (za tydzień z hakiem);
    - debilne rozplanowanie semestru = od marca aż do maja nie było żadnych kolokwiów, a w połowie maja i do połowy czerwca tak nas zawalili zaliczeniami, że człowiek nie wiedział czego ma się w ogole uczyć. Po jaką cholerę przez pół roku nie robilismy nic, tylko po to, żeby tuż przed sesją mieć pełno roboty?
    Sama sesja w tym roku trwa... 7 dni roboczych. A mamy "do załatwienia" 6 egzaminów. Miło, nie? :] Na szczęście udało nam się częśc upchnąć jeszcze przed sesją (co było genialnym posunięciem, biorąc pod uwagę że bez przerwy były kolokwia i tuz po nich zaliczenia).
    Zatem początek sesji to dla mnie wytchnienie. Zostały już tylko trzy egzaminy, z czego dwa mozna rzec że przyjemne, bo z przedmiotów które lubię, i z wykładowcami ktorych lubię. Trzeci to jedna wielka niewiadoma - gość od wykładów zapowiedział że będzie tak trudny, że próg zaliczania będzie od ok 20% punktów. ocb? To nie można zrobić prostszego egzaminu z zaliczeniem od 50%? Edukacja wyższa nie przestanie mnie zadziwiać.
    No, i wreszcie jest czas na naukę. Nie trzeba łazić na zajęcia, teraz mogę uczyć się dużo więcej niż wcześniej, jednocześnie mając więcej wolnego czasu. Stąd moja "nadaktywność moderatorska" objawiająca się poprzez powstanie kilku przygłupawych tematów z zagadkami w ciągu ostatnich dwóch dni
    No, ale mam nadzieję że się przyjmą....
  16. Lord Nargogh
    HARR! W istocie musicie być szczurami lądowymi, bowiem nie udało Wam się zatopić wszystkich okrętów. Tak w zasadzie, to udało Wam się to zatopić tylko trzy, z czego żaden nie był okrętem flagowym, niosącym na swoim pokładzie Admirała Nargoghobrodego.
    Nie dogadaliście się i strzelaliście po kilka razy w jedno miejsce. Można powiedzieć, że w miejscu tojtojów w chwili obecnej nie zostało nic więcej prócz ogromnego krateru ;]
    Zamieszczam mapę z naniesionymi 'szczałami'. Okręt w czerwonym kółku został zatopiony, w zielonym - uciekł z łupem, a w zielonym i żółtym - był mój.
    Do jutra, majtkowie! Na jutro mam pomysł na zabawę dla Nińdżuf!
    mapastatki.bmp
  17. Lord Nargogh
    Wiersz napisany przez mój mózg po trzech tygodniach nieustającej nauki dniami i nocami a zarazem przy świadomości że następny tydzień zleci mi na tym samym:
    Ghhhhwarffflarrrf ffroofffrllff
    gggrrrggoggggghhrrrff
    gghhhhwarrrrplll.
  18. Lord Nargogh
    KONIEC WOLNOSCI W TYM KRAJU! POLICJA BIJE NIEWINNYCH LUDZI! AFERA NA POKOJOWYM MARSZU NIEPODLEGLOSCI!

    Youtube Video -> Oryginalne wideo WIDZIAŁ TO PAN? CO SIĘ DZIEJE? KIM PAN JEST? POLICJA BIJE NIEWINNYCH LUDZI!
    Proszę państwa, nie mogę uwierzyc w to co widzę. Władza bije niewinnych i spokojnych obywateli!
    Święto niePOdległości? Przypadek? Nie sądzę!
  19. Lord Nargogh
    ...czyli święte oburzenie obywateli na niegodne zachowanie funkcjonariuszy Policji. Konkretnie chodzi o zdjęcia, demoty i inne rzeczy zawierające następujące treści:

    Irytuje mnie to od dłuższego czasu, bowiem ci ludzie wykazują tendencję do oszczędzania własnego intelektu.
    Że niby policjant zaparkował na zakazie/kopercie/wysepce? I co z tego? To taka wielka tragedia? Świadczy o tym, że stoi ponad prawem?
    Nonsens! Dla zaprzeczenia tej tezy przytoczę prosty przykład, który może sprawić, że wiele osób zmieni zdanie:
    Załóżmy, że ktoś włamał się do Twojego mieszkania. Albo u góry, u sąsiadów słychać krzyki, strzały, odgłosy gwałtu, cokolwiek. Albo nawet że napadnięto na bank. Wyobraźmy sobie jakąkolwiek sytuację wymagającą interwencji Policji.

    Wzywasz policję i chwilę później z 'bazy' zostaje wysłany radiowóz, ewentualnie najbliższy patrol. Przykładowy dialog, który miałby miejsce wewnątrz pojazdu, gdyby policja nie 'stała ponad prawem':
    - O kurka, Stefan... wszystkie miejsca parkingowe zajęte... jedziemy dalej...
    (zza okna)- RATUUNKUU!!!! GWAŁCĄ I MORDUJĄ!
    - Mariusz, zobacz - tu jest wolne...
    - Stefan, tutaj nie możemy, koperta jest...
    (zza okna)- BŁAGAM! NIECH MI KTOŚ POMOŻE! WIDZĘ WŁASNE JELITA!
    - Wiesz co, Mariusz? Pół kilometra stąd jest supermarket, tam możemy zaparkować!
    - Świetny pomysł, Stefan!
    Ktoś wyciągnął jakieś wnioski? Policja wezwana do interwencji powinna zaparkować jak najbliżej miejsca, do którego ją wezwano - niezależnie od tego, czy chodzi o zagłuszenie ciszy nocnej, pobicie, napad czy cokolwiek innego. To jest potrzebne do sprawnego wypełniania policyjnych obowiązków. A jako kierowca mogę Wam zagwarantować, że w większych miastach w godzinach szczytu znalezienie miejsca do parkowania DOKŁADNIE TAM, GDZIE POTRZEBUJEMY jest NIEMOŻLIWE.
    Dlatego proszę - więcej szacunku i zaufania dla władz. JP na 100%!*
    *-J.... Parkowanie!
  20. Lord Nargogh
    Gentlemans, dzisiaj chciałbym Was wszystkich zaprosić na małe polowanie w jednym z moich pięknych lasków.
    Broń każdy niechaj przyniesie we własnym zakresie - w końcu nie bez powodu każdy z nas zamawiał te grawerunki na strzelbach. Psy myśliwskie jestem w stanie użyczyć każdemu, komu by ich w czasie polowania zabrakło. Mogę także poczęstować hyżym koniem każdego gentlemana, który nie będzie miał na stanie tego wspaniałego zwierzęcia do jazdy.
    Przypominam, iż celem dzisiejszego polowania są zające.
    Tak oto wyglądają przedstawiciele tego zacnego gatunku:



    Po polowaniu zapraszam wszystkich gentlemanów na zacny podwieczorek, w trakcie którego i po którym moi francuscy kucharze przyrządzać będą wieczerzę z naszych dzisiejszych zdobyczy, na którą oczywiście również zapraszam każdego z szanownych gentlemanów.
  21. Lord Nargogh
    W to leniwe, niedzielne popołudnie chciałbym uciec od tematyki gier komputerowych i oddać się małej refleksji na temat tego, jak wygląda życie w tym kraju.
    Nie będę wchodził w politykę, gospodarkę. Nie będę narzekał ani komentował cen w sklepach, niesprawiedliwości społecznej, problemów opieki zdrowotnej.
    Opowiem natomiast o małym piekle na ziemi, które zgotowaliśmy sobie sami. Każdy (prawie) obywatel z osobna miał do tego niewielki wkład.
    Sam pomysł na ten wpis naszedł mnie, gdy wyszedłem z domu wczorajszego poranka. Osiedle w środku dość sporego miasta. Zamykam drzwi za sobą i moim oczom ukazuje się następujący widok...
    Psie (miejmy nadzieję...) kupy na chodniku.
    Menel szczający na ścianę pobliskiej kamienicy.
    Papierki i śmieci walające się na ziemi.
    Babunia wyrzucająca stare jedzenie przez okno na chodnik.
    Stosy butelek po alkoholu, walających się na ziemi. Wiele z nich jest stłuczonych. Widzę jak pozornie elegancko ubrany facet zostawia butelkę po wódce na ziemi. Pięć metrów od śmietnika. Obok którego chwilę później przechodził.
    Grupa młodzieży żłopiąca tanie piwska i kryjąca się przed widokiem policji.
    Dwójka dorosłych facetów prowadzących głośną, wulgarną rozmowę. Dwa z trzech słów to nasze polskie, romantyczne '[beeep]'. Normalnie jak w Wiedźminie.
    Ktoś może powiedzieć, że mam pecha co do miejsca zamieszkania, ale niestety minie się z prawdą. Byłem i bywam w naprawdę wielu miejscach w różnych miastach w tym kraju. Historia jest zawsze taka sama i się powtarza. Naprawdę nie trzeba szukać daleko, żeby ujrzeć taki widok.
    Wstyd mi za to, że tak wygląda szara rzeczywistość mojego kraju. Ludzie żyją jak świnie i czynią swoje otoczenie chlewem. W kościele słuchają z zapałem o sensie i celu istnienia, a potem wracają do domów i robią wszystko by ich życia były nic nie znaczące i bezwartościowe.
    Widziałem parę osiedli zamkniętych, w których życie wyglądało nieco inaczej, lepiej. Ale objawy tej zarazy były widoczne także w takich miejscach, w postaci psich kup leżących na chodniku.
    Dlaczego my sobie sami to robimy? Dlaczego nie możemy żyć jak ludzie na poziomie? Kiedyś uważałem, że zwierzęta, rośliny i wszelkie stworzenia dostosowują się do otoczenia, w którym żyją, a ludzie to otoczenie 'naginają' do swoich potrzeb.
    Teraz raczej uważam, że ludzie to otoczenie po prostu niszczą. Ptaki nie srają do własnego gniazda. My owszem.
  22. Lord Nargogh
    Witam po dłuższej przerwie w prowadzeniu bloga. W międzyczasie zdążyłem skończyć studia, szukać pracy, znaleźć pracę i pracować - także byłem dość zajęty.
    Ale dość o mnie, nie zebraliście się tutaj, żeby posłuchać o życiowych zawirowaniach Waszego ulubionego moderatora. Jeśli otworzyliście ten wpis, to zrobiliście to po przeczytaniu jego tytułu obiecującego ucztę dla uszu w postaci soundtracków z polskich gier.
    I ten Wasz głód dobrej muzyki z pewnością zostanie zaspokojony.
    Na rozgrzewkę chciałbym zaprezentować utwór z polskiego westernu (zdaje sobie sprawę, jak to komicznie brzmi) - Call of Juarez:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Słyszymy ten utwór tuż po uruchomieniu gry, w menu głównym. Od razu zdajemy sobie sprawę, że [beeep] właśnie dostało rzeczywistość (shit got real). Mamy przed sobą nieco mroczną opowieść na dzikim zachodzie, przedstawioną z perspektywy dwóch postaci. W zasadzie niemal do samego końca nie wiadomo jakie są intencje każdej z nich. Nie będę wnikać w samą zawartość gry, uważam jednak że ten utwór dobrze oddaje jej klimat.
    Na drugim przystanku naszego audiopociągu znajduje się zdezelowana Ziemia:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Earth - wyśmienita, oryginalna i rodzima seria gier strategicznych. Odwieczny konflikt między zmienną ilością frakcji (od 2 do 4, w zależności od części gry). Tutaj słyszymy melodie odtwarzane w czasie rozbudowy bazy zrobotyzowanej frakcji składającej się z maszyn sterowanych za pomocą sztucznej inteligencji. Nie wiem jak Wy, ale ja słyszę robotyczną precyzję maszyn połączoną z zewem nowoczesnej technologii wykonanym za pomocą elektrycznej gitary.
    Kolejny utwór jaki chciałbym zaprezentować pochodzi z tej samej serii gier, a konkretnie jej najnowszej części, której akcja nie ogranicza się już do naszej rodzimej planety. W zasadzie 'nie ogranicza' jest słowem nieco chybionym, gdyż na skutek przeprowadzonych w poprzednich częściach wojen nasza kochana Ziemia już nie istnieje, dosłownie i w przenośni. Akcja gry umiejscowiona jest w szerokim zakresie planet znajdujących się w naszym układzie słonecznym - ale nie tylko.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Ja w tym utworze słyszę... nadzieję. Nadzieję ludzkości na nowy początek, na nowe życie na świeżo skolonizowanych planetach.
    Kolejny etap naszej podróży przeniesie nas setki las wstecz na rodzime tereny naszego kraju, zamieszkane wówczas przez słowiańskie plemiona:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Tajemnicze i magiczne słowiańskie knieje. Kapłani Trygława, Peruna i Swaroga. Dzielni i hardzi Woje. Podstępne wiedźmy i czarownicy. To wszystko możemy napotkać w tej grze, a pewien tego przedsmak doświadczyć w tym utworze.
    Dwa ostatnie przystanki przeniosą nas do fikcyjnego, fantastycznego i brudnego świata prozy Sapkowskiego.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo Magiczny, choć brutalny świat. Wieśniacy obficie klnąc zabierają się leniwie do codziennych obowiązków. Wszędzie [beeep] i dealerzy. Śmierć czyha za każdym rogiem, ale także pod ziemią i na niebie. Ludzie, przyzwyczajeni do podłości świata próbują prowadzić 'normalne' życia, rzadko kiedy zatrzymując się i zastanawiając nad konsekwencjami swoich czynów. 'Moralność' to słowo, które jest temu światu równie obce co trudne do wymówienia dla parobka z pospólstwa.
    To wszystko co przygotowałem na dzisiaj. Nie chcę nic obiecywać, ale przymierzałem się do powrotu do pisania już od dłuższego czasu. Czy to tłumacząc komuś na czacie jakiś fenomen fizyczny, czy narzekając innej osobie na wkurzające zachowania niektórych ludzi. Dzisiaj sobie słuchałem jednego z tych utworów i zacząłem ubolewać, że niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z ich istnienia i naszego dorobku w zakresie muzyki skomponowanej na potrzeby gier. Miejmy nadzieję, że po dzisiejszym dniu choć jedna osoba więcej będzie zdawać sobie z tego sprawę.
    Ta-ta!
  23. Lord Nargogh
    Witam w kolejnym wydaniu bijącego rekordy popularności cyklu wpisów poruszających szlachetny temat polskich ścieżek dźwiękowych.
    W dzisiejszym odcinku skupimy się raczej na szeroko pojętym science-fiction, doprawiając conieco do smaku odrobiną horroru.
    Pierwszy tytuł jaki wybrałem na dzisiaj został mi podsunięty przez komentatorów poprzedniego wpisu - LaserGhosta i Quetza. Jako posiadacz tej gry znałem i szanowałem jej ścieżkę dźwiękową, jednak na długie lata straciłem z nią kontakt i nie byłem w stanie odnaleźć jej na youtube z powodu nieznajomości zachodniej wersji tytułu tej gry. Panie i panowie; oto muzyka z Refluxa, zwanego także RoboRumble:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo A dokładnie to mój ulubiony utwór z tej gry. Podoba mi się ta hipnotyczna, powtarzalna melodia którą słychać w tle, dobrze oddająca futurystyczny klimat.
    Pozostając po kostki w klimatach science fiction, cofniemy się nieco w przeszłość, do wydarzeń które miały miejsce w Lubinie, gdzie kiedyś mieściła się baza radzieckich sił zbrojnych.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Gorky 17, nazywany także Odium (tak w ogóle to o co chodzi z tymi podwójnymi tytułami gier w Polsce? To nie jest tak, że Gorky jest polskim słowem którego zachodni gracz by nie mógł zrozumieć -_-). Weźmy spory baniak gęstego klimatu i przyjemną rozwałkę w trybie turowym, dodajmy do niej litr interesujących lokacji, a na koniec doprawmy obficie wspaniałą ścieżką dźwiękową - a uzyskamy Gorky 17. Wielka szkoda, że dalsze części serii nie poszły śladem 'jedynki', a w zupełnie inną stronę.
    Cholera, ten soundtrack jest tak dobry, że na rozbudzone apetyty czytelników wypadałoby dorzucić z jeszcze jeden utwór:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Albo i dwa, co mi tam:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Następny etap naszej podróży po świecie wspaniałej muzyki zawiedzie nas do Czyśćca (a nawet samych Piekieł):

    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo Dużo interesujących lokacji, oryginalne bronie, hordy piekielnych sług szarżujących na nas ze wszystkich stron. Najbliższe skojarzenie jakie mi się nasuwa, to poważna (przerażająca wręcz) wersja Serious Sama. Katedry, katakumby, bazy wojskowe, dworce, cyrki, orientalne zamki - można powinszować wyobraźni twórców na temat wyglądu i charakteru miejsc pośmiertnych mąk. Zapewne chodzi o cierpienie nieczystych dusz w miejscach, gdzie za życia popełniały swoje grzechy.
    Na dzisiaj to wszystko, co przygotowałem, jest to także ostatni wpis dotyczący polskich soundtracków. Twórczość Polaków w zakresie muzyki z gier jest oczywiście znacznie bardziej rozbudowana niż zostało to przedstawione w tych wpisach, ale czuję się na siłach do pisania jedynie o tych tytułach, w które osobiście zagrałem. Być może któryś z czytelników zechce przejąć pałeczkę i uzupełnić lukę, którą stworzyłem pozostawiając temat w tym miejscu?
  24. Lord Nargogh
    Dużo mówi się w mediach o 'przywileju', jakim jest możliwość oddania głosu w wyborach. Wszystkie osobistości jakie mogą namawiają z całych sił, by w najbliższą niedzielę ruszyć się z domu i oddać głos w najbliższym lokalu wyborczym. Do mnie to kompletnie nie przemawia i dlatego zdecydowałem się podzielić swoją opinią, która będzie zupełnie przeciwna do tych wygłaszanych przez wspomniane wcześniej osoby.
    Moim zdaniem w Polsce nie ma systemu stricte demokratycznego. Istnieją pewne jego pozory, ale fakty pozostają faktami. Zastrzegam, że tą opinią nie przyznaję racji Jarosławowi Kaczyńskiemu, który uważa że wyniki wyborów są fałszowane. Uważam że są one całkowicie rzetelne i prawdziwe, jednakowoż poddaję w wątpliwość sam fakt czy te wybory są w istocie jakimkolwiek wyborem.
    Zastanówmy się najpierw nad tym, kogo możemy 'wybierać'. Wychwalając system demokratyczny często używa się argumentu, że każdy może (gdy nie podoba mu się obecna sytuacja) wziąć się w garść, ruszyć w politykę i zmienić kraj na lepsze. Jest to za przeproszeniem przysłowiowa [beeep] prawda. Prześledzę tutaj drogę takiego ambitnego obywatela i potencjalne możliwości, jakie przed nim stoją.
    Początek - mam pewne ideały, chcę dla kraju jak najlepiej. Idę w tym celu w politykę.
    Wariant A: wybieram którąś z istniejących już partii politycznych. -> muszę zrezygnować z wielu moich przekonań -> staję się częścią systemu, który chciałem zmienić -> nic nie zmieniam.
    Wariant B: żadna z nich mi nie pasuje, zakładam własną, zgodną z moimi przekonaniami. -> a) mówię tylko prawdę i próbuję przyciągnąć wyborców rzetelnymi argumentami i kompetencją ludzi, którzy są ze mną, b) żeby dostać się do władzy, będę musiał trochę nakłamać by oszukać naiwny lud. Tfu, dużo nakłamać, oczerniać, manipulować faktami. Rezultaty a) - nikt mnie nie wybiera, partia ma bliskie zeru poparcie -> nic nie zmieniam. b) staję się dokładnie tym, z czym chciałem walczyć -> nic nie zmieniam.
    Polska polityka zna tylko i wyłącznie takie przypadki. Obaliłem zatem teorię o tym, że każdy może skorzystać z uroków demokracji i uczynić kraj lepszym.
    Przejdźmy teraz do weryfikacji czy wybór jest faktycznie wyborem. Mamy do dyspozycji (na karcie wyborczej) tylko ludzi, którzy zostali wybrani przez kogoś z zarządu partii. Jeśli ktoś im podpadł, lub wydawał się niebezpiecznie niezależny - dostawał marne miejsce, albo nie dostawał go wcale. Już widać, że wybór jest naprawdę mocno ograniczony - ale dobrze, mówi się trudno, głosujemy na kandydata A, który wydaje się być rzetelny i kompetentny.
    Kandydat A zostaje wybrany. Ma teraz kilka możliwości: podporządkować się dyscyplinie partyjnej i pogodzić się z blokadami realizacji jego szczytnych pomysłów przez władze partii. Może również zbuntować się, założyć nowy klub i utonąć w otchłani niepamięci. Efekt jest ten sam - nic się nie da zmienić.
    My wybieramy 460 posłów. Ale to nie my decydujemy jak oni będą głosować w Sejmie. Decydują o tym przywódcy partyjni, a my nie mamy nic do gadania. Możemy się tylko pogodzić z tym, jak jest. Jeśli zdecydujemy się ukarać tych ludzi oddając głos na inne ugrupowanie, zmieni się tylko sztandar - metody nie ulegną zmianie. Do usranej rewolucji będzie w tym kraju dokładnie tak samo.
    Nie mamy żadnego sposobu na rozliczenie ludzi ze złożonych obietnic wyborczych. Że niby nieoddanie na nich głosu jest jakąś karą? Ja szczerze mówiąc taką karę bym zniósł zadziwiająco lekko, mając za sobą przynajmniej jedną kadencję lekkiej pracy, ogromu przywilejów i bardzo wysokiej pensji.
    Dalej: wybieramy ugrupowanie, ale nie mamy żadnego wpływu na kształt powstałego po wyborach rządu. Wśród wszystkich kandydujących opcji politycznych panuje cicha zmowa niepodawania planowanego gabinetu cieni. Słowem - nie mamy pojęcia, jacy będą ministrowie. Każe nam się wybrać kota w worku. Były przypadki, gdy ktoś przed wyborami podawał kandydatów na te stanowiska, ale potem... nie dotrzymywał słowa.
    Właśnie. Dotrzymanie słowa. Tu nawet już nie chodzi o te nieszczęsne obietnice wyborcze. Głosujesz na jakieś ugrupowanie wierząc mu na słowo, że z partią XXX nigdy nie wejdzie w koalicję tylko po to, by parę miesięcy później przekonać się że jest zupełnie inaczej. I ponownie nie ma żadnego sposobu na rozliczenie tych ludzi za ewidentne kłamstwo.
    Ktoś może powiedzieć że zostali już ukarani bo rząd się zmienił. Ale z tego co ja widzę, to jakoś nie wyparowali z Sejmu i nic nie wskazuje na to, by do tego miało dojść. Przywileje i forsa dalej należy do tych samych osób.
    Podjęto dobry krok z wprowadzeniem okręgów jednomandatowych do Senatu. Ja osobiście nie oddam głosu w żadnych wyborach, dopóki ten sam pomysł nie zostanie wprowadzony do wyborów do Sejmu. Obecna ordynacja 'zmusza' ludzi do głosowania na duże ugrupowania i zniechęca do głosowania na małe, bo przy 5% progu wyborczym mają minimalne szanse na wejście do Sejmu. Dlatego ja uważam, że próg wyborczy powinien wynosić 3,3%. Jest to w zaokrągleniu równe liczbie posłów potrzebnych do złożenia projektu ustawy (15). Ktoś może powiedzieć: jak będzie można rządzić przy takim rozdrobnieniu? Nie będzie żadnej zgody wśród posłów, i tak dalej. Ja powiem krótko - a teraz jest? Teraz mamy do czynienia z głosowaniem przez ugrupowania sobie nawzajem na złość. W jednej kadencji partia A wnosi projekt X, partia B głosuje przeciw i projekt odpada. W następnej partia B wychodzi z dokładnie tym samym projektem... i tak na okrągło. Rozdrobnienie w sejmie doprowadziłoby tylko do rozbicia potęgi panujących obecnie ugrupowań. Ponadto wyborcy odważniej oddawaliby głos na małe ugrupowania, zwiększając ich szanse na dostanie się do parlamentu jeszcze bardziej.
    Punkt ostatni - konstytucja RP. Wielu zmian w ordynacji nie zostanie wprowadzonych 'ze względu na ich niezgodność z konstytucją', podobnie jak wiele innych pożytecznych ustaw. Bardzo mi się to nie podoba, konstytucja została wymyślona przez ludzi i nikt nie powiedział, że jest doskonała w takiej formie w jakiej jest. A dokonanie w niej zmian jest absolutnie niemożliwe (3/4 głosów w Sejmie? Ktoś poważnie wierzy że to możliwe? Jaka koalicja będzie miała taką władzę!?).
    Reasumując - demokracja w Polsce jest całkowicie pozorna. Można sobie co prawda oddać głos na jakichś wysuniętych przez partie kandydatów, nie można jednak w żaden sposób wpłynąć na wprowadzenie zmian, na których nam zależy. Oddałem głos w poprzednich wyborach na Platformę Obywatelską i przez cztery lata obserwowałem, jak powoli nie dotrzymuje większości ze swoich obietnic wyborczych. Miałem przed tamtymi wyborami duże nadzieje na zmiany, które nie nadeszły nawet gdy zarówno parlament jak i prezydent był w rękach jednej partii. Obiecanych zmian nie wprowadzono z lenistwa albo interesu partyjnego (pożyteczna ustawa, ale niepopularna u prymitywnego ludu - więc nie można jej przeprowadzić na przykład, bo nas jeszcze potem nie wybiorą!). Interesowałem się w tym czasie również dokonaniami poprzednich rządów i okazało się, że to była jedynie powtórka z rozrywki. Dopóki w tym kraju nie zmieni się reguł wyborów, nie wpuści trochę świeżej krwi, nie osłabi molochów partyjnych i nie da szansy dla mniejszych ugrupowań - zmian nie będzie nigdy.
    Dlatego nawołuję - nie idźcie na wybory albo przynajmniej oddawajcie puste głosy. Wybór absolutnie żadnej partii nic nie zmieni (nawet przejście z PO na PiS obiektywnie ujmując nie spowoduje żadnych zmian - będzie się działo dokładnie to samo, pośmiewiskiem na arenie międzynarodowej jesteśmy już teraz, PiS nie musi być w rządzie żeby na to pracować), a w ten sposób będziemy mieli szansę wysłać wyraźny komunikat - 'pierdolcie się z tym chorym systemem'.
    PS: W czasach PRLu była Jedna Wielka Partia, która posiadała w Polsce władzę. Moim zdaniem dzisiaj jest identycznie, z tym że możemy sobie tą Jedną Wielką Partię wybrać. Efekt jest dokładnie ten sam. Zarząd partii decyduje o wszystkim.
    Wpis sponsorowany przez komitet wyborczy partii ChWDSP (...Systemowi Partyjnemu). Celowo chaotyczny.
×
×
  • Utwórz nowe...