Skocz do zawartości

Lord Nargogh

Hall of FAme
  • Zawartość

    13055
  • Rejestracja

  • Ostatnio

  • Wygrane dni

    21

Wpisy blogu napisane przez Lord Nargogh

  1. Lord Nargogh
    Dawno już nie marudzilem, bo i jakoś w dobrym nastroju byłem. No i można powiedzieć że dzisiaj też w takim jestem - ale jesli sobie trochę pomarudzę, to będę w jeszcze lepszym ]:->
    Do rzeczy - część z Was może domyśliła się o czym będzie ten wpis, po tytule. Natchnął mnie materiał w Teleexpresie, promujący i wychwalający staruszkowe (i nie tylko) inicjatywy zbiórek na renowację grobów. Zakończone powodzeniem i wydaniem setek tysięcy złotych na odnowienie starych mogił. I co w tym takiego zdrożnego, że mnie tak zirytowało? Co może zdenerwować tak spokojnego i miłującego pokój i dobroć człowieka jak mnie?
    Marnowanie pieniędzy na duperele.
    Rozejrzyjmy się po świecie - od kiedy to zabrakło chorych, ubogich i głodujących? Ile czasu minęło od wynalezienia lekarstwa na nieuleczalne do tej pory choroby? Coś mnie ominęło? Czy świat stał się jakimś cudem lepszy, że możemy marnować pieniądze na jakieś kamienie? Czy Polacy już naprawdę nie mają większych problemów, niż stare groby we Lwowie?
    Ech.
    Dzisiejszy wpis będzie krótki, bo i nie ma co bardziej się rozwodzić nad tym tematem.


    Wprawne oko dostrzeże uśmiech zadowolenia na płycie grobowej. Bo grobowce się cieszą z renowacji, co nie? Szkoda że nie można powiedzieć tego samego o tych głodnych dzieciach. No nic, nie można mieć wszystkiego, po co Ci żarcie, jak możesz mieć mogiłę...
  2. Lord Nargogh
    W przerwie pomiędzy nauką Budowy Aparatury Badawczej, Termodynamiki, Angielskiego specjalistycznego i Wytrzymałości Materiałów postanowiłem krótko skomentować konsekwencje wyników I tury wyborów prezydenckich.
    Różnica wyników obu kandydatów, którzy przeszli do drugiej tury jest nieznaczna - wynosi ona około 4-5 punktów procentowych.
    W międzyczasie pewien Grzegorz Napieralski zdobył dość przyzwoity wynik - 13,7% ważnych głosów.
    Za dwa tygodnie odbędzie się druga tura wyborów prezydenckich.
    I co się teraz dzieje? Wielki bojownik i przeciwnik socjalizmu, wróg post-komunistów, inicjator próby delegalizacji SLD (...) stwierdza:
    CYTAT
    21 czerwca 2010, Jarosław Kaczyński w Szczecinie:
    "Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi. Może i po trosze jesteśmy? To ic złego. W Smoleńsku zginęła część ludzi lewicy, tego starszego pokolenia, która leciała tam oddać hołd. Jest coś takiego, jak "czynna skrucha" i powinniśmy to uszanować. Od dziś już nie będę mówił o "postkomunizmie", ale właśnie o "lewicy" - powiedział na wiecu w Szczecinie kandydat PiS Jarosław Kaczyński.
    "W socjalizmie nie było złe to, że budowano. Złe było to, że nie było
    wolności oraz to, że był to system źle zarządzany - dodał lider Prawa i
    Sprawiedliwości."
    Tymczasem jeszcze stosunkowo niedawno słowa tej persony brzmiały zupełnie inaczej:
    CYTAT
    Jarosław K. 5 marca 2007 na koferencji prasowej:
    "Historia Polski, jak i każdego narodu nie jest idealna. Mieliśmy bohaterów, mieliśmy i hołotę, to jest zupełnie oczywiste. Po 1945 roku ta hołota zaczęła triumfować, socjalizm to był ustrój hołoty, można powiedzieć. No i niestety, skutki tego bardzo bolesne, w dalszym ciągu odczuwamy, bo nie oczyściliśmy się po roku 89. Ale, proszę państwa, to nie oznacza, że my mamy cokolwiek sobie do zarzucenia jako naród."
    Mój komentarz do tej sprawy będzie krótki - niezależnie od poglądów wygłaszanych przez jakiegokolwiek kandydata, niezależnie od jego życiorysu, zasług, charyzmy, wpływów i ideałów - gdybym go przyłapał na tak perfidnej dwulicowości, straciłbym do niego jakikolwiek szacunek i nie mógłby liczyć na moje poparcie w stopniu najmniejszym.
    W zdrowym społeczeństwie na takie zachowanie powinna być tylko jedna reakcja:
    - wyborcy Napieralskiego powinni jedynie wyśmiać próby przeciągnięcia ich na swoją stronę
    - wyborcy Jarosława Kaczyńskiego powinni się od niego odwrócić - tak samo jak on odwraca się od swoich własnych cech, słów i zachowań. Wielu z jego wyborców również zagłosowało na niego ze względu na jego stosunek do lewicy.
    Nie powinno w jakimkolwiek państwie być tak, żeby lew zażerający się gazelą próbował wmówić swoim 'poddanym', że jest wegetarianinem a zwierząt nie powinno się zabijać. Jednocześnie wypluwając w trakcie mówienia kawałki mięsa i krople krwi.
    A, no i zamieszczę graficzną metaforę mojego wyrazu twarzy, gdy słuchałem o tych rzeczach w telewizji:

  3. Lord Nargogh
    Przed chwilą na stronie mojego wydziału opublikowano plan zajęć na najbliższy semestr.
    Bez wahania mogę przyznać, że jest to najpiękniejszy plan, jaki widziałem w życiu. Myślałem, że po drugim semestrze nic mnie już nie zaskoczy - a tu pyk! Niespodzianka! W nawiasie podam ilu lekcjom w szkole to się równa:
    Poniedziałek: 9:45-18:20 (10 lekcji)
    Wtorek: 8:00-20:00(!) (14 lekcji)
    Środa: 8:00-18:20 (12 lekcji)
    Czwartek: 8:00-14:30 (8 lekcji)
    Piątek: 9:45-15:00 (6 lekcji)
    Żyć nie umierać! Z ciekawości sprawdziłem też plan zajęć dla obecnego semestru drugiego i okazało się, że jest piękny, wygodny i lekki.
    Chyba ktoś nas nienawidzi na tym wydziale. -_-
  4. Lord Nargogh
    Z ciekawości postanowiłem stworzyć wpis w którym kto będzie chciał, będzie mógł obstawić wyniki wyborów parlamentarnych do Sejmu. Zastrzegam tylko, że 'obstawiać' będzie można jedynie do północy dzisiejszego dnia - po tym wpis zostanie zablokowany. Nie chcemy ryzykować złamania ciszy wyborczej.
    Moim zdaniem wyniki wyborów będą następujące:
    PO - 32%
    PiS - 26%
    SLD - 7%
    PSL - 8%
    RPP - 11%
    PJN - 5%
    KNP, PPP i inne (do podziału) 9%
    Pozostałe 5% jako granica błędu po przecinku wyniku.
    Rząd stworzy koalicja PO, PSL, RPP i PJN. PJN jest teoretycznie prawicowe, ale praktycznie niesamowicie lewicowe pod względem swoich przekonań odnośnie wsparcia socjalnego, więc nie będzie konfliktu. RPP będzie przyjęty niechętnie, ale nie będzie innego wyboru, żeby uzyskać większość w Sejmie.
    A Wy co 'obstawiacie'?
  5. Lord Nargogh
    Przed chwilą stałem się szczęśliwym posiadaczem własnego egzemplarza najnowszej gry Blizzarda - Starcraft II. W opakowaniu znalazłem (oprócz samej gry) dwa klucze do siedmiogodzinnego triala SCII i jeden klucz do 10-dniowego triala do WoWa. Jako że SCII posiadam w pełnej wersji, to kluczy do demka nie potrzebuję - a w przypadku WoWa wiem, że nigdy z tego klucza nie skorzystam, bo nie lubię gier MMO.
    Mam więc zamiar podarować Wam te klucze. Warunków nie ma żadnych. Prosiłbym, aby chętni zgłaszali się w komentarzach do tego wpisu - dzisiaj o północy wyślę prywatną wiadomością klucze do trzech szczęściarzy. Proszę tylko napisać, czy interesuje Was klucz do SCII, czy do WoWa. Wyboru dokonam na podstawie liczby napisanych przez zgłoszone osoby postów, niekaralności (bądź nieznacznych przewinień na koncie) a także ilości i jakości wpisów na blogu tej osoby. Jeden klucz pójdzie do najlepszego moim zdaniem forumowicza, który się zgłosi, jeden do najlepszego blogera i jeden do osoby, która zręcznie połączyła te dwie dziedziny.
    Oczywiście szczęśliwców będzie tylko trzech, ale nie szkodzi się zgłosić, prawda? W końcu to nic Was nie kosztuje, a nuż wygracie!
    Czas-start!
  6. Lord Nargogh
    To miał być piękny dzień. Naprawdę nic nie zapowiadało tragedii, jakiej miałem być świadkiem. Nie spodziewałem się że wbrew pozorom niepozorne zdarzenie wpłynie aż tak bardzo na oblicze świata.
    Jakże się myliłem.
    Wszystko zaczęło się niewinnie - od zakupów w Biedronce. Zabrakło mi w domu bezcukrowej coli no i trzeba było kupić parę jogurcików i tym podobnych spraw. Plus uzupełnić zapas tortellini, potrzebny mi do przetrwania na studiach.
    I właśnie tam miał miejsce początek reakcji łańcuchowej, która zatrząsnęła cesarstwami w posagach.
    Samobójstwo.
    Dowód zdjęciowy zamieszczam poniżej. Wrażliwe osoby niech odwrócą wzrok na moment:



    Tak. Nie mylicie się. To oto Tortellini z nadzieniem serowym powiesiło się na sklepowej półce. Sam jestem w szoku. Przyczyna tego drastycznego kroku jest prozaiczna - tortellini z tym nadzieniem jest niedobre, w związku z tym nikt go nie kupuje. Jedno opakowanie nie wytrzymało dłużej tego upokorzenia i postanowiło z tym skończyć.
    Co zapoczątkowało reakcję łańcuchową. Przedmioty martwe w końcu przerwały milczenie i odważyły się wyrazić swoje niezadowolenie.


    Jakiś śledź otworzył szczękę w zadziwieniu i zamarł...



    ...po czym wziął się uwędził i wywinął na lewą stronę.

    Ale to nie był koniec. W tej chwili przedmioty martwe podnoszą bunt na całym świecie. To krzesło, na którym siedzisz nie zrobiło się takie niewygodne z byle powodu. Ono stosuje wobec Ciebie w ten sposób PRZEMOC!
    A propos krzeseł.


    To krzesło z sali wykładowej w ramach protestu wzięło i się złamało.



    A jajka się bezczelnie skruszyły.

    Sami widzicie, że sprawa jest co najmniej poważna. Nadchodzi apokalipsa, a my jesteśmy jednymi z niewielu, którzy są w stanie jej zapobiec. Reszta świata jest zupełnie nieświadoma - wyjrzyjcie za okno. Widzicie stada ludzi, którzy niczego się nie spodziewając chodzą sobie po ulicach, robią zakupy, myją zęby i korzystają z toalety. W szczególności to ostatnie.
    Pomimo obojętności mediów i polityków w tej sprawie, nie wszyscy zdecydowali się czekać z założonymi rękoma. Światowe środowisko artystów zdecydowało się temu przeciwdziałać i rozpoczęło aktywną walkę słowną z kryzysem - zupełnie jak w Polsce w trakcie zaborów! Wszyscy pamiętamy jak Mickiewicz zabijał zaborców wierszem.
    Nika Szukaszpili gruziński poeta napisał z tej okazji poemat:
    Tortellini, tortellini
    Odeszłoś tak z nienacka
    To pewnie sprawka Putina
    Zjem ziemniaczanego placka
    Jurij Jepierogow, znany radziecki wierszokleta odparł mu na to:
    Tortelinije, Tortelinije, moje ty złote
    Jeść Cię możnaby jedynie sierpem i młotem
    Dlaczegóż, o dlaczegóż wyrzekłaś się egzystencyji
    Czyż nie chcesz by bezdomni wkładali Cię do swych ryji?
    A japoński bajarz Lou Suty-Ma-Dwa zadziwił wszystkich swym pięknym białym wierszem:
    Tortellini
    Z serem
    Nie z szynką
    Ani z pieczarkami
    Lecz z Serem
    Z drzewa wiśniowej jabłoni
    O zachodzie słońca
    Beznamiętnie
    Przemija...
    Środowisko artystyczne nie było jedynym, które zdecydowało się na stanowcze przeciwdziałanie kryzysowi. Znani i lubiani przez cały świat ekolodzy przywiązują się do marchewek na stoisku warzywnym.
    Poniżej mamy zdjęcie przedstawiające tą drastyczną akcję:


    Spójrzcie, jak oni walczą. Och, jak walczą!

    Sroka widząc co się dzieje, wyposażyła się w swojego tradycyjnego gnata i otworzyła ogień do marchewkowych oprawców:


    Dokładnie o to chodzi w przysłowiu 'Patrzeć jak sroka w gnat...'
    Sroka z gnatem, muthafakers.

    Po czym wszystko wybuchło.



    ----------------------------------------------------------------------------
    Uff... Defragmentacja mózgu zakończona. Też czasem tak macie że musicie wyrzucić nadmiar śmiecia ze swojego umysłu?
    Po prostu ostatnich kilka dni spędziłem praktycznie w całości na nauce na nadchodzący egzamin z fizyki jądrowej. W takich sytuacjach mój mózg domaga się, bym koniecznie zrobił coś głupiego na rozluźnienie. Tym razem zamiast tradycyjnego biegania nago po cmentarzu i odłączania ludzi od aparatury na oddziale intensywnej terapii, zdecydowałem się popełnić ten wpis.
  7. Lord Nargogh
    Bez zbędnego owijania w bawełnę, mojego prywatnego rankingu ciąg dalszy. Ponownie ostrzegam przed wszechobecnymi spoilerami.


    Morrowind: Bloodmoon - Likantropia



    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Niesamowita sprawa. W trakcie realizowania głównego wątku fabularnego dodatku Bloodmoon, w końcu zostajemy zarażeni pewną tajemniczą chorobą. Oczywiście podobnie jak w przypadku wampiryzmu, mamy kilka dni czasu na wyleczenie się i uniknięcie konsekwencji postępowania zarazy. Ale nie oszukujmy się, przecież właśnie o to głównie w tym dodatku chodzi, żeby pobawić się w wilkołaka, nie?
    No więc za pierwszym razem zdecydowałem się odczekać aż choroba 'rozwinie skrzydła' i ujawni wszystkie związane ze sobą objawy.
    Po kilku dniach w trakcie odpoczynku ujrzałem powyższy klimatyczny filmik... a potem normalny świat Morrowinda, tym razem jednak widziany oczami bestii. Różnica jest zauważalna - nasz wilczek potrafi doskonale widzieć w ciemnościach, poza tym jest diabelnie szybki i niesamowicie wysoko skacze. Po posileniu się humanoidalnym mięsem jego rany regenerują się aż do poranka.
    Właśnie - posilanie się. Likantropia nakłada na nas obowiązek zabijania przynajmniej jednego humanoida dziennie, celem pożywienia się jego ciałem i krwią. W przeciwnym razie będziemy słabnąć. Polowanie jednak nie przynosi nam najmniejszego trudu, bowiem doskonale rozwinięte zmysły wilkołaka są w stanie wyczuć zapach wszelkich humanoidów na dystansie kilkuset stóp - w związku z tym widzimy potencjalne ofiary na mapie.
    Musimy tylko pilnować tego, żeby nie ulec przemianie przy jakimkolwiek człowieku, bo jeśli do tego dojdzie to wszyscy zaczną na nas polować nawet w ludzkiej formie i nie będziemy w stanie w ogóle współpracować z jakimikolwiek NPCami.
    Likantropia została przedstawiona w Bloodmoonie w sposób tak niesamowity, że warto zagrać w całą grę chociażby po to, żeby jej doznać.


    Planescape: Torment - Forteca Żalu



    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Tutaj wszystko będzie miało swój koniec. Być albo nie być dla głównego bohatera - albo zakończy swoje zmagania sukcesem i zdoła odzyskać swoją śmiertelność, albo spełnią się jego najgorsze obawy i zostanie nieśmiertelnym, pozbawionym świadomości warzywem.
    Poznamy tutaj odpowiedzi na wiele spośród swoich pytań, a także ujrzymy upadek każdego z towarzyszy. Będziemy musieli stawić czoło setkom upiorów, którzy powstali z dusz ludzi którzy utracili swoje życia by podtrzymać naszą egystencję. Każda nasza śmierć, każda kolejna karnacja oznaczała śmierć kogoś innego w sferach - równowaga musiała zostać zachowana. Życie jednego kosztem życia drugiego.
    W tej fortecy odnalazło schronienie także to, czego szukaliśmy od początku rozgrywki - nasza śmiertelność, która utworzyła samodzielny, świadomy byt który nie chce zrezygnować ze swojego istnienia, by nas ocalić.
    Skąd Forteca Żalu wzięła swoją nazwę? Tego nie możemy być pewni. Być może stąd, że cała przygoda z nieśmiertelnością naszego bohatera została zapoczątkowana jego chęcią odpokutowania za liczne grzechy. Późniejsza nieśmiertelność doprowadziła do powstania tej fortecy.
    Pokuta --> Żal. Forteca Żalu.
    Być może jednak ta nazwa nie ma z tym faktem nic wspólnego, ale nie zmienia to faktu że to jedno z najlepiej opracowanych i najbardziej klimatycznych miejsc, jakie mieliśmy szansę odwiedzić podczas trwania naszej przygody z grami komputerowymi.


    Oblivion - pierwsze przekroczenie bram Otchłani



    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Podchodzimy do podejrzanie wyglądających wrót, które zdają się płonąć. Widząc zrujnowane miasto, znajdujące się nieopodal zdajemy sobie sprawę, jakie niebezpieczeństwo może się za nimi kryć. Jak to bohaterzy, decydujemy się powstrzymać to niebezpieczeństwo i odważnie przekraczamy wrota.
    A za nimi widzimy coś... niesamowitego. Nie byłbym w stanie lepiej sobie wyobrazić Otchłani - czerwone niebo, pełno płomieni, dziwna, kolczasta architektura, diaboliczne stworzenia, morza lawy i rośliny, których nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Zwiedzanie wież i fortec wybudowanych w Otchłani również dostarcza nam niezwykłych wrażeń - na przykład gdy znajdujemy człowieka uwięzionego w klatce, który niewątpliwie był torturowany. Walające się wszędzie ciała, niebezpieczne i przerażające Dremory (poprawcie mnie, jeśli przekręciłem nazwę). Po prostu piekło - a my mamy wbiec z okrzykiem w sam jego środek. I to więcej niż jeden raz.


    Neverwinter Nights 2: Maska Zdrajcy - Krypta Boga Śmierci



    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    W przypadku tego dodatku naprawdę ciężko było mi wybrać jeden najbardziej klimatyczny moment, bowiem Maska Zdrajcy OCIEKA wręcz klimatem. Od początku do końca. Każde miejsce jest magiczne, każda rozmowa - niezwykła. Temu dodatkowi poświęcę kiedyś oddzielny wpis, ale przejdźmy do rzeczy.
    Krypta Boga Śmierci. Martwego Boga Śmierci - niezła ironia, nieprawdaż? Umieszczona została w Sferze Cienia, stąd w ogóle nie została ruszona przez ząb czasu. W środku możemy spotkać pracujące wciąż uwięzione dusze skrybów, a po wejściu do Skryptorium słyszymy nawet szelest piór piszących po niezliczonych woluminach.
    To miejsce jest niesamowite - od wejścia, aż po piwnice, w których możemy zresztą znaleźć wrota prowadzące przed Miasto Umarłych. To tam zaczęła się Pierwsza Krucjata i tam odbędzie się kolejna pod naszym dowodzeniem.
    Dzięki 'zaletom' klątwy Zjadacza Dusz jesteśmy w stanie wyczuć jak gęsto wypełnione duchami są pomieszczenia tej świątyni, a w szczególności w pomieszczeniu z wielkim piecem w którym umieszczano ciała tych, którzy doczekali swojego końca w więzieniach tej krypty. Ogień w piecu nadal płonął, pomimo iż upłynęły setki lat odkąd jakakolwiek żywa istota dorzuciła do niego cokolwiek, by go podtrzymać. Ogień wciąż płonął z powodu tysięcy dusz, znajdujących się w tym piecu. Niektóre z nich życzą sobie, by z nami porozmawiać.
    Kryptę wypełniają sadzawki pełne krwi, a na ścianach znajdują się liczne obrazy przedstawiające również bohatera Pierwszej Krucjaty, Akachiego. Na niższym poziomie możemy znaleźć księgę opowiadającą ze szczegółami historię jego życia.
    Zanim dane nam jest zejść wrotami prowadzącymi na drugi poziom, widzimy jego zawartość w jednym z wielu, klimatycznych snów, które niejednokrotnie zawierają wspomnienia poprzednich Zjadaczy.
    To miejsce jest naprawdę niesamowite.
    Trzecia, póki co ostatnia część mojego prywatnego spisu ukaże się niebawem. Znowu trochę za dużo wyszło
    EDIT: Po ponownym namyśle, stwierdziłem że zamknę ten ranking w dwóch częściach. Ostatnia, trzecia część okazała się być najmniej klimatyczna (IMO) ze wszystkich, toteż zdecydowałem się rzucić ją w zapomnienie. Wolę wrócić do codziennego marudzenia na świat i rzeczywistość :]
  8. Lord Nargogh
    ...czyli święte oburzenie obywateli na niegodne zachowanie funkcjonariuszy Policji. Konkretnie chodzi o zdjęcia, demoty i inne rzeczy zawierające następujące treści:

    Irytuje mnie to od dłuższego czasu, bowiem ci ludzie wykazują tendencję do oszczędzania własnego intelektu.
    Że niby policjant zaparkował na zakazie/kopercie/wysepce? I co z tego? To taka wielka tragedia? Świadczy o tym, że stoi ponad prawem?
    Nonsens! Dla zaprzeczenia tej tezy przytoczę prosty przykład, który może sprawić, że wiele osób zmieni zdanie:
    Załóżmy, że ktoś włamał się do Twojego mieszkania. Albo u góry, u sąsiadów słychać krzyki, strzały, odgłosy gwałtu, cokolwiek. Albo nawet że napadnięto na bank. Wyobraźmy sobie jakąkolwiek sytuację wymagającą interwencji Policji.

    Wzywasz policję i chwilę później z 'bazy' zostaje wysłany radiowóz, ewentualnie najbliższy patrol. Przykładowy dialog, który miałby miejsce wewnątrz pojazdu, gdyby policja nie 'stała ponad prawem':
    - O kurka, Stefan... wszystkie miejsca parkingowe zajęte... jedziemy dalej...
    (zza okna)- RATUUNKUU!!!! GWAŁCĄ I MORDUJĄ!
    - Mariusz, zobacz - tu jest wolne...
    - Stefan, tutaj nie możemy, koperta jest...
    (zza okna)- BŁAGAM! NIECH MI KTOŚ POMOŻE! WIDZĘ WŁASNE JELITA!
    - Wiesz co, Mariusz? Pół kilometra stąd jest supermarket, tam możemy zaparkować!
    - Świetny pomysł, Stefan!
    Ktoś wyciągnął jakieś wnioski? Policja wezwana do interwencji powinna zaparkować jak najbliżej miejsca, do którego ją wezwano - niezależnie od tego, czy chodzi o zagłuszenie ciszy nocnej, pobicie, napad czy cokolwiek innego. To jest potrzebne do sprawnego wypełniania policyjnych obowiązków. A jako kierowca mogę Wam zagwarantować, że w większych miastach w godzinach szczytu znalezienie miejsca do parkowania DOKŁADNIE TAM, GDZIE POTRZEBUJEMY jest NIEMOŻLIWE.
    Dlatego proszę - więcej szacunku i zaufania dla władz. JP na 100%!*
    *-J.... Parkowanie!
  9. Lord Nargogh
    Oglądałem sobie właśnie Fakty na TVNie, kiedy usłyszałem wstrząsającą informację o tragedii jaka miała miejsce w jednym z supermarketów 'Netto' - małe dziecko imieniem Adrian nażarło się granulek środka czyszczącego Kret, bardzo mocno się poparzyło i trafiło do szpitala.
    Więcej informacji - TUTAJ.
    Na początku wspomniano tylko, że kierownictwo sklepu Netto oskarżyło rodziców, że zostawili dziecko bez opieki. Rodzice ze łzami w oczach zaprzeczyli temu faktowi, twierdząc że opiekowali się dzieckiem 'tak jak zawsze' i to w zupełności zadowoliło i przekonało dziennikarzy, którzy zaczęli miotać gromami i oskarżeniami w producenta środka (bo za łatwo można było odkręcać butelki) i sklep (bo butelki z towarem były umieszczone na samym dole i dziecko mogło po nie sięgnąć). I tak skupiono się na tym aspekcie, pokazując jeszcze liczne ekspertyzy na temat butelek, ujęcia z ukrytej kamery jak dziennikarz chodził sobie po sklepie i otwierał kolejne butelki, żeby sprawdzić czy w istocie można je otworzyć tak łatwo.
    Nadmienię w tym miejscu, że butelki z tym preparatem jest otworzyć bardzo trudno, ale tylko za pierwszym razem - po uprzednim 'rozdziewiczeniu' nakrętki, następnym razem jest już dużo łatwiej.
    Po wszystkim oczywiście towar nie został zakupiony, a zdeflorowane opakowania zostały odłożone na półkę. Każde następne dziecko, któremu przyjdzie ochota na żrący środek chemiczny będzie miało ułatwiony do nich dostęp w sklepach w których przeprowadzono 'badanie'.
    Ale nie to mnie najbardziej zdenerwowało w całym materiale. Raczej to, że jak zwykle rodzice są tutaj świętymi, którzy zostali poszkodowani przez brutalny i zły spisek Systemu.
    Nikt nie ośmielił się nazwać tych ludzi po imieniu wedle tego, co zrobili.
    Nieodpowiedzialni kretyni, którzy nie powinni mieć prawa do rozmnażania. - taki tytuł moim zdaniem jest najbardziej adekwatny do całej sytuacji.
    Ale 'przecież pilnowali dziecka, pilnowali go tak jak zwykle' - w obliczu tego co się stało, widzę dwie możliwości, jak połączyć tą wypowiedź z felernym zdarzeniem:
    - Pilnowali tak jak zwykle, czyli nie pilnowali - dziecko biegało sobie swobodnie po markecie niczym dziki bizon po prerii*,
    - Pilnowali go jak należy, czyli w momencie gdy dziecko otwierało butelkę z napisem 'Kret' i wpychało sobie granulki do buzi, to z zainteresowaniem przyglądali się całemu zajściu, czekając 'co się stanie'.
    Ten przypadek to wierzchołek góry lodowej. Rodzice w tym kraju są zawsze święci. Co z tego, że mieszkają na śmietniku i są wiecznie pijanymi alkoholikami - to urzędy są bez serca, odbierając im ich pociechy. W końcu to miłość jest najważniejsza. Co z tego, że z ich domu wyszedł niedorozwinięty psychopata, który przyszedł do szkoły i wymordował pół grona nauczycielskiego - rodzice są niewinni, to wszystko wina brutalnych gier komputerowych.
    Rodzice zawsze są niewinni. Piętnować należy wszystko wokół, ale nie rodziców.
    Bullshit. Mam nadzieję, że również to dostrzegacie.
    Na zakończenie dodam, że sam pomysł umieszczenia butelek ze środkiem wyżej niż wcześniej jest bardzo kretyński. Dzieci są głupie. Zawsze znajdą sposób, żeby zrobić krzywdę zarówno samemu sobie, jak i wszystkim wokół. Nie chodzi o to, żeby główkować jak tylko uniemożliwić im technicznie zrobienie sobie krzywdy - bo na to jest tylko jeden sposób - uciąć im rączki i nóżki. Chodzi raczej o to, żeby bachora pilnować, żeby sobie tej krzywdy zrobić nie mógł.
    * - swoją droga strasznie mnie wnerwiają takie luźno puszczone bachory, które hałasują, blokują przejście i ogólnie utrudniają życie z powodu niekompetencji swoich rodziców.
  10. Lord Nargogh
    Towarzysze! Towarzyszki!

    Źle się dzieje towarzysze, źle się dzieje. Na blogach i na forum źle się dzieje. W związku z tym komisja w składzie:
    Przewodniczący: prof. Lord Nargogh;
    Pierwszy wiceprzewodniczący: Lord Nargogh;
    Drugi wiceprzewodniczący: Lord Nargogh;
    Sekretarz: Lord Nargogh;
    Komisarz: płk Lord Nargogh;
    Pozostali członkowie komisji: Lord Nargogh, Lord Nargogh, Lord Nargogh, Lord Nargogh, Lord Nargogh, Lord Nargogh;
    Członek honorowy: Lord Nargogh.
    Zdecydowała się wystosować poniższy manifest celem poprawy trudnej sytuacji.
    Albowiem sytuacja jest trudna. Nie tak się umawialiśmy, towarzysze. To my Wam prezentujemy całe nowe podforum z garścią działów ('Rozrywka' się nazywa) plus darmowe, piękne środowisko blogowe a Wy co robicie w zamian?
    Defraudujecie naszą wdzięczność. W 'Rozrywce' dyskutować nie chcecie, a na blogach pisać. Tak towarzysze, czujnemu oku naszego Komitetu nie umknie nic - dziesiątki gości codziennie przegląda nowe wpisy na blogach, czerpie całymi garściami z naszej wspólnej twórczości i nie śmie samemu dać nic w zamian logując się na forum i zakładając własnego bloga!
    Tak dłużej być nie może.
    W związku z tym nasza Komisja postuluje od Was co następuje:
    - Na forum logować się i aktywnie udzielać;
    - Rozejrzeć się po nim i zapoznać z nowymi działami;
    - Stworzyć bloga i aktywnie wypisywać na nim różne głupoty;
    - Otaczać swoją sympatią członków w/w Komisji.
    Oczekuję, że podporządkujecie się po dobroci, towarzysze. Nie chcemy w końcu uruchamiać naszego aparatu bezpieczeństwa, prawda? Towarzysz-egzekutor zajmujący się przesłuchaniami nie bez powodu ma przezwisko 'gili-gili'. Nie chcecie poczuć na sobie jego metod przesłuchiwania.
    A teraz mniej formalnie. No kurka, ile jest tutaj aktywnych blogów? Na pewno mniej niż 300, co oznacza że znajdujemy się w sytuacji gorszej od Leonidasa pod Termopile. A miliony niewdzięcznych (z pewnością są to miliony) czytelników-Persów atakuje nas swoimy oczyma. Czy oni nie mają nic ciekawego do powiedzenia? Otóż z pewnością mają, tylko niech wezmą swoje leniwe pupy w troki i przeleją swoje myśli na klawiaturę.
    Więc jak będzie, towarzysze? Pomożecie?
  11. Lord Nargogh
    HARRRRR! Odwieczny spór o primal awesomeness przybił do portu naszego forum.
    Po konsultacji z innymi moderatorami (ciekawe, czy nie zrobią mnie w konia i dołączą się do zabawy? ) uznaliśmy, że minęło już dość czasu, by ogłosić kolejny tematyczny tydzień na forum. Tym razem zachowywać się będziemy jak Piraci i Ninja (ew. Piraci-Ninja albo Ninja-Piraci).
    Udział w zabawie może wziąć każdy, umówmy się po prostu, że znakiem rozpoznawczym udziału w zabawie będzie zmiana avatara na ten tydzień. Mile widziane wpisy tematyczne na swoim blogu. Bardzo mile widziane wczuwanie się w rolę w pisaniu postów (np AARRRR, na brodę kroczową rudego bosmana, mam problem z Kol of Djuti!, a w przypadku Ninjy - pisanie postów z zaskoczenia).
    Mam już kilka pomysłów na wpisy, pierwszy powinienem odpalić już dzisiaj wieczoram. A, no i pamiętajcie, szczury lądowe, że możecie bawić się zarówno tylko i wyłącznie jako piraci, jak i tylko i wyłącznie jako ninje, ja sam jeszcze nie wiem co wybiorę, więc stay tuned do wieczornego wpisu.
  12. Lord Nargogh
    Oglądając sobie spokojnie telewizję usłyszałem wzruszającą opowieść o wielodzietnej rodzinie, która (co za szok!) znalazła się w kłopotach finansowych. Cały materiał filmowy miał wzbudzić w widzach litość i współczucie. A mnie oczywiście wnerwił.
    Ojciec opowiadał ze wzruszeniem jak ledwo wiąże koniec z końcem żeby utrzymać swoją czwórkę dzieci. Matka mu potakiwała. Nie słyszałem czy miał jakąś pracę, ale biorąc pod uwagę że to typowa królicza rodzina, obstawiam że nie. W związku z tym istnieje duże prawdopodobieństwo że ci ludzie żyją utrzymywani przez państwo.
    Jakby problemów finansowych było mało, dzieci w tej rodzinie były jakieś... wadliwe. Obarczone rozmaitymi chorobami genetycznymi. Rozsądny człowiek wyciągnąłby pewne wnioski po tym, jak urodziła mu się dwójka chorych dzieci, które zapewne brzmiałyby mniej więcej 'obciążam swoje potomstwo genetycznie i robię upośledzone dzieci, więc powinienem się powstrzymać, by oszczędzić im tragicznego życia'. Ja bym wyciągnął takie wnioski. Ale do tego trzeba czasem przystanąć i przemyśleć cokolwiek.
    Kto kazał tym ludziom się tak bezmyślnie rozmnażać? Człowiek myślący rozsądnie planuje swoją rodzinę w zależności od swoich możliwości finansowych. A ubodzy i/lub bezrobotni mnożą się jak mrówki albo jakieś króliki. Co ich powstrzymuje przed myśleniem? Kościół zabraniający antykoncepcji?
    Nie.
    Zawsze można się powstrzymać. ZAWSZE. Nikt mi nie wmówi, że istota MYŚLĄCA zdecyduje się na stosunek, wiedząc że z jakichś przyczyn nie może zastosować antykoncepcji, i będąc świadoma posiadania kilkorga dzieci, z którymi już ma problem by je utrzymać. Ale jak już wspomniałem - do tego trzeba myśleć.
    I jak działa sumienie takiego człowieka? Nie pozwoli mu użyć prezerwatywy, ale pozwoli spłodzić kolejnego bachora, który będzie żył na koszt państwa, i który dzięki jurności swoich rodziców nie będzie miał zapewniony świetlanej (ani nawet.... ciekawej) przyszłości, a wszystko w zamian za kilkanaście minut (niech będzie godzin, dla utalentowanych) przyjemności? Sumienie nie przeszkodzi mu zabierać państwowych pieniędzy, żeby uratować swoją żałosną egzystencję, której stan ma duży związek z decyzjami podjętymi przez takiego człowieka?
    Jaka przyszłość spotka takie dzieci? W Polsce wielu ludziom trudności finansowe sprawia zapewnienie wyższego wykształcenia nawet jednemu dziecku. Co, jeśli w jakiejś rodzinie jest ich DZIESIĘĆ? Zresztą olać samo wyższe wykształcenie, nawet zdanie matury oznacza pewne koszty.
    I co potem robią dzieci z takich rodzin? Rozmnażają się dalej. I liczba tego typu rodzin wzrasta.
    Jedyne, naprawdę jedyne co można zrobić z takimi ludzmi żeby uniemożliwić im rozmnażanie, to sterylizacja i kastracja. I to jest tragiczne że nie można w takiej sytuacji po prostu polegać na zdrowym rozsądku.
  13. Lord Nargogh
    Do dzisiejszego wpisu natchnęło mnie kilka rzeczy. Po pierwsze, własne wrażenia i obserwacje dokonane podczas grania na komputerze. Po drugie, niedawna krótka dyskusja na temat długości kampanii w SC II (ja byłem niezadowolony, że tylko 20 godzin). Po trzecie - jedno zdanie zawarte w recenzji Disciples III z czasopisma CD-Action.
    Ale wszystko po kolei, jak mam w zwyczaju pisać.

    Od dłuższego czasu jestem skrajnie niezadowolony po zakończeniu rozgrywki w najnowsze tytuły, których zresztą nie kupuję zbyt wiele. Po prostu odczuwam ogromny niedosyt po tym, jak widzę napisy końcowe po 2-4 dniach grania. Wszystkie gry komputerowe, jakie kupowałem na samym początku posiadania blaszaka nie były przeze mnie zwykle ukańczane z adnotacją 'zbyt długie, by to kiedykolwiek skończyć'. Po prostu spędzałem przy monitorze po kilka godzin dziennie przez parę tygodni, aż mi się nudziło, a tytuł dalej się nie kończył. Dopiero po latach, po podszlifowaniu umiejętności siadałem i rozgrywałem dany tytuł do końca.
    A dzisiaj? Kupuję jakiś rzekomy hicior za >100 zł, po czym 'obalam' go w jeden weekend, kiedy jestem w domu przy lepszym kompie. Jakby powiedział typowy obrońca krzyża: 'toż to hańba!' Pamiętam platformówki, które są dłuższe od większości dzisiejszych RTSów i RPGów. Pamiętam także akcję reklamową Cenegi, że lepiej kupić grę w Kolekcji Klasyki za 30 zł i mieć zagwarantowane setki godzin rozrywki, niż pójść do kina, czy na pizzę. Te czasy jednak się skończyły dawno temu.
    Kupiłem Risena - padł po 30 godzinach. Starcraft II - niecałe 20 godzin. Divinity 2: Ego Draconis - 35 godzin. Titan Quest+Dodatek - 20 godzin. Jakaś część Call of Duty - podobno 7 godzin.
    WHAT THE [beeep]?! Długość czasu spędzonego na ukończeniu gry zaczyna być porównywalna z długością przeczytania dobrej ksiązki, z tym że to drugie jest znacznie tańsze w porównaniu z grami. Jeszcze trochę, a godzina grania będzie kosztować zbliżone pieniądze do godziny przyjemności z ładną panią w burdelu. Przepraszam za lubieżne porównanie, ale jestem wkurzony.
    Do czego ten świat gier zmierza? Casualizacja, upraszczanie rozgrywki (najnowszy Heroes ma mieć tylko trzy surowce!), skracanie długości gry - i to wszystko za coraz większe pieniądze! Średnia wieku mojej kolekcji gier wzrasta, miast maleć, bo coraz bardziej skłaniam się do kupowania klasyków, nawet takich sprzed parunastu lat (patrz Total Annihilation).
    Nie upgrade'owałem komputera od wielu lat i nie zapowiada się, żebym kiedykolwiek to zrobił. Po prostu nie ma po co. Czy mężczyzna trenowałby klatę, gdyby trafił na samotną wyspę z samymi pasztetami? Nie sądzę. Dlatego ja również nie będę się rozwijał, by móc skorzystać z nowszych gier, skoro one rozwijają się do tyłu.
    PS: A propos tego zdania (nawet dwóch) o Disciples III: '(...) Niestety, w Odrodzeniu nie pokierujesz krasnoludami z Górskich Klanów ani zgnilakami z Hord Nieumarłych (...). Obszerność kampanii dla jednego gracza w Disciples III i fakt, że rozgrywka zajmuje ponad 20 godzin, częściowo to jednak rekompensują'. Ponownie: WHAT THE [beeep]? Jedna wada gry rekompensuje drugą? Właśnie gram w Disciples II i póki co kampania Nieumarłych zajęła mi 25 godzin grania. Jestem na 5. misji. Każda kampania ma ich 7. Kampanie są 4. Wnioski? Gra cofa się w stosunku do poprzedniczki o kilka milionów lat wstecz, a niektórzy jeszcze ją za to chwalą. A ja pieprzę Disciples III tak długo, jak długo nie będę mógł kupić podstawki z dodatkiem zawierającym Nieumarłych w Extra Klasyce. Mam dość kupowania gier w częściach.
    PS2: Zresetowałem sondę, bo przez pomyłkę zagłosowałem, że jestem zadowolony. W związku z tym proszę o zagłosowanie jeszcze raz
  14. Lord Nargogh
    KONIEC WOLNOSCI W TYM KRAJU! POLICJA BIJE NIEWINNYCH LUDZI! AFERA NA POKOJOWYM MARSZU NIEPODLEGLOSCI!

    Youtube Video -> Oryginalne wideo WIDZIAŁ TO PAN? CO SIĘ DZIEJE? KIM PAN JEST? POLICJA BIJE NIEWINNYCH LUDZI!
    Proszę państwa, nie mogę uwierzyc w to co widzę. Władza bije niewinnych i spokojnych obywateli!
    Święto niePOdległości? Przypadek? Nie sądzę!
  15. Lord Nargogh
    Dzisiaj Lord będzie się śmiał z polskiego egzaminu dojrzałości.
    Matura - jaka jest, każdy widzi. Większość z osób czytających ten wpis prawdopodobnie ma maturę już za sobą, bądź ma w planach jej napisanie. Dzisiaj posiadanie matury nie jest najmniejszym powodem do dumy - raczej jej brak oznacza powód do znacznego wstydu. Z kilku przyczyn.
    Przede wszystkim współczesna matura jest tak banalnie prosta, że trzeba mieć zaawansowany stopień niewydolności umysłowej by jej po trzech latach liceum z powodzeniem nie zdać.
    Ponadto wciąż prowadzone są działania celem dalszego uproszczenia tej matury. Dodano obowiązkowy egzamin pisemny z matematyki (na plus), ale obniżono jego poziom trudności w takim stopniu, że moim zdaniem osoby które nie są w stanie jej obecnie zaliczyć powinny zostać pozbawione praw obywatelskich, bowiem ze swoim zacofaniem umysłowym nie kwalifikują się jako przedstawiciele homo sapiens.
    Ale ja dzisiaj nie o tym.
    Razem z Iskierem przed chwilą nabijaliśmy się z matury ustnej z języka polskiego, wymyślając głupie, lubieżne i dość niecenzuralne tematy jakie naszym zdaniem powinny być do wyboru na tego typu egzaminie. I wówczas wpadłem na jakże genialny pomysł wyobrażenia sobie jak będzie wyglądał ten egzamin za 92 lata. W końcu ministerstwo będzie musiało uwzględnić dorobek współczesnej kultury i inne osiągnięcia polskiej cywilizacji XXI wieku. I na tego typu zagadnieniach skupię się tym razem.
    Zakładam, że za kilkadziesiąt lat literatura jako taka zejdzie na plan drugi i będziemy raczej skupiać się na wszystkich dorobkach współczesnej kultury równomiernie - w tym telewizji i internetu.
    Trochę sobie polecę po bandzie, ale w końcu to mój blog i chyba przede wszystkim o to chodzi =)
    1. Dlaczego białe nie jest białe, a czarne nie jest czarne? Omówienie wybranych pozycji z zakresu filozofii Kaczynizmu.
    2. 'Jestem hardcorem!' jako przejaw buntu młodzieży XXI wieku przeciwko prawom fizyki i jako chęć ascendencji ku niebiosom.
    3. Dwa geje pingwiny, czyli przykłady piękna homoseksualnej miłości rodzicielskiej w literaturze dla dzieci XXI wieku.
    4. 'Tato, kupę!' - omówienie dorobku kulturalnego reklam z minionego wieku.
    5. Pokolenia JP II i JP na 100%. Omówienie podobieństw i różnic.
    6. Demotywatory.pl jako bijący rekordy popularności serwis informacyjny.
    7. Ewolucja kroków tanecznych. Porównanie tańca z literatury młodopolskiej z wybranymi odcinkami spośród 150 ostatnich edycji Tańca z Gwiazdami.
    8. Od zera, przez geja do bohatera - omówienie akceleracji karier wybranych celebrytów pod wpływem ich przyznania się do własnego homoseksualizmu.
    9. 'Daj kamienia!' - porównanie anonimowego bohatera XXI wieku z Dawidem - jego biblijnym odpowiednikiem podczas jego walki z Goliatem.
    10. 'CHWDP', 'LEGIA PANY' i inne dzieła malowidła naściennego XXI wieku. Porównanie z jaskiniowymi malowidłami z epoki kamienia łupanego. Wyjaśnienie, dlaczego człowiek współczesny jest bardziej rozwinięty pod tym względem od jaskiniowca.
    11. 'Matrix' i 'Zielona Mila'. Omówienie archetypu Wielkiego Łysego Murzyna.
    12. 'Foczki', 'Hajs', 'Melanż', 'Zioło' i inne osiągnięcia kulturowe polskiego hip-hopu.
    13. 'Zostań ninja', 'Wybierz łopatę', 'Przeżyj za 50 zł do końca miesiąca' i inne dylematy studenta XXI wieku.
    14. Omówienie wybranych traktatów filozoficznych Joli Rutowicz i ich zasług na tle postrzegania współczesnej rzeczywistości.
    15. Syzyfowa praca. Porównanie starań Syzyfa z dylematami depilacyjnymi współczesnych kobiet.
    16. 'Człowiek, który przeszedł pieszo wszystkie polskie autostrady w 15 minut'. Omówienie biografii znanego niewidomego sportowca bez jednej nogi.
    EDIT: Rozszerzenie listy na podstawie twórczości komentatorów:
    17. Koncepcja słów "ale urwał" w oparciu na dobytku kultury i własnych doświadczeń. [melon1992]
    18. Anal i Oral jako współczesna Alfa i Omega [iskier]
    19. Absurdy w życiu codziennym, w prawie, oraz w szkołach. Czemu część ludzi godzi się na takie rzeczy, a reszta nie ma nic do powiedzenia w tych sytuacjach. [Maciejka01]
    20. Fizyka: Widelec, nóż i zapałka, czyli wyższa fizyka na podstawie Demotywatory.pl [roziaq]
    21. Biologia: WoWcraftia - choroba XXI w. , która zdziesiątkowała ludność Azji. [roziaq]
    22. Informatyka: DRM v201.2 - jak zabezpieczyć grę przed legalnymi graczami? [roziaq]
    23. Galerianizm - sposób na zostanie milionerem... [roziaq]
    24. "Nie ma takiego bicia.." - jak bezstresowo wychowywać dzieci... [roziaq]
    25. Pokemonologia - Omów Wszystkie 50 generacji pokemonów oraz napisz biografię legendarnego trenera Darusia . [dariusxq]
    26. ABC czyli WSAD ubiegłego wieku - opisz genezę i przebieg transformacji. [pavlaq89]
    27. Celebrytyzm jako wytwór kulturowy mediów. Przez łóżko do sukcesu i magiczne 5 minut za wszelką cenę. Omów na przykładach strategie bycia sławnym i podziwianym w pierwszej dekadzie XXI wieku. [slavkovic]
    28. Omów wczesne próby klonowania i ich wpływ na politykę XXI wieku. [Aiden]
    29. Trudna droga do sławy,okupiona latami wyrzeczeń i ciężką pracą-omów i porównaj biografię Baski z klatki B i Gracjana Roztockiego z uwzględnieniem ich najwybitniejszych cytatów. [Lukas699CK]
    30. J3S13M D3B1L3M,SP43RD1L1J SL3D1U i inne-omów wybrane sposoby na usunięcie Śledzika z Naszej-Klasy oraz ich skuteczność. [Lukas699CK]
    31. Od:"HeY! CiO tAm Ó FaS sŁYhaCI?" Do "cH3j cJo tAM Oo wash sHł1cHaC?" omów zmiany zachodzące przez to stulecie w języku pokemonów-prezentacja multimedialna. [Lukas699CK]
    A Wy? Macie jakieś propozycje tematów na maturę z języka polskiego za tyle lat?
  16. Lord Nargogh
    Witajcie, zacni Gentlemani. Jak zapewne część z Was miała przyjemność się dowiedzieć, monsieur Ramzses Treizi?me ogłosił nadejście lepszych czasów - czasów przeznaczonych dla Gentlemanów. Nie marnujmy jednak doniosłości tej chwili na powtarzanie tego, co zostało już powiedziane.
    Wieść gminna niesie, że więcej informacji można znaleźć w tym zacnym źródle.
    A zatem 'do rzeczy!', jak powiedziała Hrabina von Turumbardaum gdy jej mąż Gofrentreth udzielał wymijającej odpowiedzi na pytanie o winnego spożycia całego słoika ciastek.
    Mało na tym forum ma miejsce doniosłych wydarzeń kulturalnych. Moi panowie, niedorzecznym byłoby pozostawić ten stan rzeczy niezmienionym! W związku z tym zapraszam każdego szlachetnego Gentlemana do zakosztowania herbaty w moich skromnych prograch. Oczywiście, pragnienie intelektualnej dysputy również może zostać zaspokojone w tym miejscu.
    Proszę się częstować.



    Jest to zacna herbata zielona z gór Zielonoherbat, gatunek nazwany moim skromnym imieniem Lorda Nargogha na cześć bezinteresownych, szlachetnych czynów jakich dokonałem wobec mieszkańców wioski Chin-Cy-Ki. Ale jest to opowieść na inną okazję, podczas dzisiejszego wieczoru chciałbym także zaserwować nieco przepysznej herbaty czerwonej z Niziny Herbatoczerwonej:



    Przewidziałem też napój dla wymagających smakoszy. Panowie Gentlemani, oto przedstawiam Wam doskonałą herbatę białą z równin Whiteh-Teah:



    Na koniec tradycyjnie herbata czarna, importowana na moje specjalne zamówienie z tropikalnego kraju Biedronkayah:



    Aby żołądki nasze pustymi nie pozostały i by sił do błyskotliwych puent i ripost nie zabrakło, proszę się także poczęstować wyśmienitymi herbatnikami z ręcznie mielonej pszenicy:



    Zapraszam wszystkich do rozpoczęcia konsumpcji i delektowania się tym zacnym wieczorem.
  17. Lord Nargogh
    Cheating. Cheatowanie. Cheaty.
    Każdy gracz powinien wiedzieć co to jest. Każdy szanujący się gracz powinien tym gardzić.
    Jednak czy oszukiwanie możliwe jest tylko w świecie gier i komputerów? Nie, nie tylko.
    Oszukiwać można także w życiu codziennym. Na codzień wiele z Was stosuje rozmaite cheaty, hacki i trainery. Niewielu zdaje sobie z tego sprawę, a już na pewno niemal nikt nie widzi w tym nic złego. Wymienię tutaj najbardziej ewidentne moim zdaniem przykłady cheatowania, które powinien skojarzyć każdy z Was.
    1. Character editory i cheaty na statystyki.


    Ten pan jest ich mistrzem

    W ubiegłym tygodnu głośna stała się sprawa jakiejś reprezentantki Polski na olimpiadzie, która została przyłapana na dopingu (Nie wiem jak się nazywa, nie wiem w jakiej dyscyplinie startowała, ale nic to mnie nie obchodzi, bo za to co zrobiła jest dla mnie nikim), co może być doskonałym przykładem takiego cheatowania.
    Ludzie, którzy korzystają z jakichś środków chemicznych i innych nienaturalnych 'wspomagaczy' zwiększających ich fizyczne i umysłowe możliwości, są takimi właśnie cheaterami. Każdy kto sięgnął kiedyś po sterydy w tym celu, każdy kto korzysta z jakichś odżywek (nawet legalnych) zasługuje na moją (i Waszą również) pogardę.
    To jest po prostu coś, czego nie wolno tolerować, a już z pewnością pochwalać. Rozwój naszych fizycznych skorup i umysłów powinien być owocem naszej ciężkiej pracy i niczego więcej.
    Sportowiec korzystający z dopingu jest stworzeniem dalece bardziej godnym pożałowania od zwykłego dzieciaka siedzącego przed komputerem i z zapałem wpisującym kolejne cheaty na wzmocnienie jego postaci.
    2. Money Hacki
    Do money hacków można zaliczyć włamy na konta bankowe rozmaitych obywateli, ale i operacje znacznie prostsze i bardziej rozpowszechnione - takie jak na przykład piractwo. Piraci uzyskują znacznie więcej itemów, niż pozwalałby na to ich stan majątkowy - jak to inaczej logicznie wytłumaczyć, jeśli nie przez to że korzystają z money hacka?
    Money hacki są bardzo powszechne i stanowią poważny problem. Z ich powodu rynek gier na PC pogrąża się coraz bardziej. Tym niemniej jest to rozwlekły temat, na który nie mam zamiaru się szczególnie rozpisywać.
    3. Easter Eggi i bugi
    Żeby je dostrzec, należy spełnić określone warunki, takie jak: posiadanie choroby psychicznej (schizofremii na ten przykład), zażycie środku odurzającego bądź halucynogennego.
    Ludzie zazwyczaj korzystają z tych dwóch ostatnich sposobów, zapijając/zaćpując się do nieprzytomności. Wówczas widzą znacznie więcej, niż producent Real-life MMO przewidział dla normalnych graczy.
    Nie pochwalam tego, wolę widzieć rzeczywistość taką, jaka jest w naprawdę. Nie chcę też od niej uciekać.
    4. Manipulowanie avatarem przy użyciu kodów
    Cholera, jak mnie ten rodzaj cheatów wkurza. Najbardziej denerwujące są dla mnie operacje plastyczne - ktoś próbuje wyglądać lepiej, niż go Pani Bozia stworzyła w nieuczciwy sposób, bez żadnego wysiłku z własnej strony.
    Ale nie tylko w ten sposób można swoim avatarem manipulować. Szczególnie wyspecjalizowane w tym procederze są przedstawicielki płci pięknej. Wszystkie kosmetyki i ubrania optycznie zmieniające wygląd należą do takich cheatów. Po co ktoś miałby sobie wpychać gąbkę w stanik? Chyba po to, żeby później facet po ujrzeniu kobiety w stroju Ewy stwierdził że 'chyba ktoś go zrobił w konia, bo te cycki miały być większe. Dwukrotnie.' albo 'że ten tyłek nie wydawał się być taki wielki w optycznie zmniejszającym rozmiary ubraniu'.
    Czy my używamy Penis-Hacków wkładając sobie za przeproszeniem marchewy w spodnie? Nie? To czemu nie możemy oczekiwać tej odrobiny uczciwości po drugiej stronie?


    Przykład nieumiejętnego manipulowania avatarem. Tak to się może skończyć

    Kosmetyki też są denerwujące. Najpierw upolowujesz samicę o pięknej buzi, żeby potem przekonać się że pod toną tapety i glazury kryją się setki pryszczy i zmarszczek. Nie na to chyba się pisaliśmy, wykonując czynności godowe? Prychy i zmarszczki mimiczne (maciczne też) są do zaakceptowania, ale tylko wtedy gdy wiemy o nich PRZED zabraniem 'towaru' z półki.
    Namarudziłem trochę na kobiety, ale i faceci ponoszą w tej sprawie sporo winy. Nie cierpię ludzi z włosami na żel. Ja rozumiem że to naturalny mechanizm obronny, żeby w czasie zagrożenia najeżyć własną sierść by sprawiać wrażenie większego niż w rzeczywistości, ale tutaj nie ma żadnego zagrożenia! Chłopie, chciałeś żeby coś Ci sterczało z głowy - trzeba było zostać kogutem bądź nosorożcem, a nie pchać się w ciało humanoida.
    Poza tym żaden żel nie zastąpi porządnego dywanu na klacie. Zaufajcie mi.
    5. Metaboliczne hacki
    Tutaj przyłapałem na cheatowaniu niemal każdego, kogo znam. Typowym metabolicznym hackiem jest kawa.
    Ja nie wiem czemu ludzie tego potrzebują do szczęścia. Ja kawy nigdy nie piłem i pić nie będę, a zdarza mi się sypiać w nocy tyle godzin, ile mozna zliczyć na palcach połowy jednej dłoni - a potem normalnie funkcjonować przez kolejny dzień bez pomocy żadnych 'dopalaczy'.
    6. Quest Editory
    Kolejne BARDZO powszechne zjawisko. Ilu z Was korzystało ze ściąg podczas rozmaitych sprawdzianów i egzaminów? Ilu z Was wpisywało kod 'Tak mamo, wyniosłem śmieci i posprzątałem w pokoju' wcale nie robiąc czynności wymienionych w tym zdaniu?
    Kombinowanie z zaliczeniem niewypełnionych questów jest na porządku dziennym.
    7. Race shifter
    Do tej pory skorzystała z niego w pełni tylko jedna osoba (potem zdaje się została Królem Popu), w związku z tym nie będę pisał zbyt wiele na ten temat.
    Dość często korzystają z niego w ograniczonym stopniu rozmaite samice gatunku Homo Sapiens, wybierając się do znajdujących się w ich niszach ekologicznych solariów.
    8. Class changer
    W Polsce bardzo popularny cheat. W końcu często zdarza się że Magister Nauk Ekonomicznych wykonuje zawód Konserwatora Powierzchni Płaskich. Podobnie rozmaici inżynierowie i mecenasi.
    Z kolei filozofowie i poeci uczą w gimnazjach języka polskiego.
    ----------------------------------------------------
    Jak widzicie zjawisko Real-life Cheatingu jest bardzo powszechne. Założę się że nie ma wsród was takiego, kto nie byłby n00bkiem i chociaż raz nie skorzystał z usług 'wspomagaczy'.
    Często zwracam się do swoich czytelników i zrobię to również tym razem. Czy są jakieś inne cheaty i trainery, jakie występują w real-life a jakie nieumyślnie pominąłem?
  18. Lord Nargogh
    Tak, tak, kilkanaście minut temu jakiś idiota na motocyklu rozsmarował się pod moim oknem.
    Co za kretyn.
    Facet wjechał w tył taksówki (mercedes) na PUSTEJ drodze. Bagażnik był całkowicie wgnieciony, co pozwala sądzić że znacznie przekroczył ograniczenie prędkości.
    Obstawiam że została z niego taka miazga, że nawet żadnych narządów się z tego nie da wykorzystać.
    Obok stali na motocyklach jego koledzy. Bardzo możliwe, że chwilę wcześniej urządzali sobie wyścigi.
    Ja się pytam - po co to wszystko? Umarłeś głupią śmiercią, idioto. Pal licho że uśmierciłeś sam siebie - mogłeś zrobić krzywdę także innym ludziom, a patrząc na stan bagażnika tego mercedesa - możliwe że zrobiłeś, o ile ktoś siedział na tylnym siedzeniu.
    Nie żal mi takich ludzi. W imię Darwina, jego śmierć to przysługa dla puli genetycznej ludzkości.
    Współczuję jego rodzinie. W końcu rzadko kiedy zdarza się, że ma się takiego idiotę za brata/kuzyna/syna.
    Wiecie czemu jestem taki wredny i pozbawiony jakiegokolwiek współczucia? Bo ten motocyklista mógł wjechać WE MNIE. Często jak kursuję pomiędzy domem a stancją na studiach (Poznań-Gorzów) to muszę unikać dziesiątek takich idiotów na drodze za jednym razem, zjeżdżając co chwilę na pobocze i unikając kretynów jadących pod prąd w czasie wyprzedzania. Jutro jadę na działkę i istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że kolejny idiota we mnie wjedzie. I będzie się tak działo tak długo, jak długo idiotom będzie się dawało jeździć na motocyklach.
    Idioci - zabijajcie się nawzajem, ale nie róbcie przy tym krzywdy innym ludziom.
    To tyle na ten temat.
  19. Lord Nargogh
    Do tego wpisu natchnęło mnie kilka rzeczy. Pierwszą z nich jest powszechne niezrozumienie właściwości reklamowanego wszędzie materiału przyszłości, grafenu. Drugą z nich był bardzo zabawny tekst ultraprawicowego portalu, w którym przewidywano dominację Polski nad resztą świata za pomocą grafenowych pancerzy i broni (pozdro Szymeg za linka). Bo przecież grafen to materiał 100krotnie mocniejszy od stali...
    Dla kogoś, kto ma blade pojęcie o tym czym de facto jest grafen, taka idea jest jedną z najśmieszniejszych możliwych rzeczy. Dlaczego tak jest, postaram się wyjaśnić w tym wpisie.
    Dodatkowo chciałbym zwrócić uwagę na to, że rozumiem dlaczego ludziom powszechnie wydaje się że grafen to będzie 'pancerz przyszłości'. To wina populistycznych tekstów naukowców, którzy w umiejętny sposób manipulują opisem właściwości grafenu, by celowo wprowadzić ludzi w błąd i tym samym uzyskać rozgłos (a co za tym idzie - fundusze i wsparcie). Jest to działanie wybitnie skuteczne, o czym świadczy chociażby fakt że na wspomnianym portalu ludzie głośno domagają się zwiększenia funduszy łożonych przez państwo w rozwój tej technologii.
    Ale dość polityki, przejdźmy do samego grafenu.
    Wszyscy wiemy, czym jest grafit. Jest to jedna z odmian alotropowych węgla. Każdy z nas używał go pisząc ołówkiem, wielu z nas korzystało z niego także w postaci smaru. Grafit ma szerokie zastosowanie w przemyśle, można z niego wykonywać elektrody, czarne farby, naczynia ognioodporne i wiele innych rzeczy.
    Grafit ma strukturę tak jakby kilku plastrów miodu nałożonych jeden na drugi i przesuniętych w stosunku do siebie.




    Atomy w takich 'plastrach' są dość mocno związane ze sobą, natomiast poszczególne 'plastry' są związane słabo. Krótko mówiąc: łatwo jest odrywać takie plasterki węgla z grafitu. To także wytłumaczenie, dlaczego możemy pisać ołówkiem. Gdy przesuwamy rysikiem po kartce, odrywamy setki tysięcy takich plasterków naraz i zostawiamy je na papierze.
    Ale dlaczego wpis nosi tytuł 'wyjaśnienie grafenu', a ja do tej pory pisałem o graficie? Otóż moi drodzy, taki pojedynczy plasterek atomów węgla z grafitu to jest właśnie grafen. Czyli jakby wziąć kilka plasterków grafenu i położyć je jeden na drugim, uzyskamy grafit. Podobnie jeśli odetniemy pojedynczy plasterek z grafitu, uzyskamy grafen.



    Taki pojedynczy plasterek grafitu ma ciekawe właściwości przewodnictwa elektrycznego, ponadto jest istotnie 100krotnie wytrzymalszy od stali - ale o czym zwykle naukowcy zapominają wspomnieć - 100krotnie wytrzymalszy od analogicznej ilości stali, czyli także plasterka.
    Problem w tym, że jak położymy wiele takich plasterków stali jeden na drugim, uzyskamy wytrzymały materiał, a jeśli położymy wiele plasterków grafenu - jak już wspomniałem wcześniej - grafit.
    Stal w skali Mohsa ma twardość w zakresie 5-6.5, natomiast grafit - 0.5-2.
    Wniosek jest prosty - grafen nigdy nie posłuży jako materiał do superwytrzymałych pancerzy czy broni. Jedyna zaleta tej jego 'wytrzymałości' może być taka, że ten pojedynczy plasterek atomów będzie stosunkowo trwały. Nie zmienia to jednak faktu, że nie przetrwałby zwykłego dotknięcia paluchem.
    Także nie róbcie sobie nadziei na broń i pancerze przyszłości z rysików od ołówków. Jeśli marzy Wam się Polska rządząca światem, to jednak warto skierować swą uwagę w innym kierunku i nie liczyć na armię Ołówkowych Legionistów.
  20. Lord Nargogh
    Siostry i Bracia!
    Zebraliśmy się tutaj, albowiem wielu z Was zgrzeszyło na tym forum swoją pychą, butnością i nietolerancją wobec twórczości (bądź 'tfurczości') innych. Tym skromnym wpisem postaram się Was przekonać do porzucenia tej grzesznej drogi i wstąpienia z powrotem na ścieżkę Światłości i Prawdy.
    Po tym krzepiącym, kaznodziejskim wstępie pozwolę sobie przejść do rzeczy. Jak już kiedyś pisałem, codziennie przeglądam wszystkie nowe wpisy na blogach i w związku z tym mam bardzo bogate doświadczenie jeśli chodzi o to, co ludzie mogą na nich wypisywać. Zdarzają się blogi ciekawe, kontrowersyjne, zabawne, prymitywne, pOkEmOnIaStE ? dosłownie wszystkie, jakie tylko może sobie człowiek wyobrazić lub też jakich może się bać.
    I to jest w porządku, tak długo jak długo nie koliduje z dość liberalnym regulaminem. Cd-Action użycza forumowiczom możliwości nieograniczonego korzystania ze swoich blogów i zamieszczania na nich praktycznie czego tylko dusza zapragnie, jeśli tylko spełnia to kilka punktów regulaminu blogów, którego nie będę tutaj przytaczał, bo w końcu nasi forumowicze i tak znają go już na pamięć.
    Jest jednak grupa ludzi, którym to się bardzo nie podoba. Wydaje im się że mają boskie prawo decydowania, które wpisy powinny ujrzeć światło dzienne, a które nie. Stosowane przez nich kryterium dotyczy jakości wpisu ? jeśli wpis jest poniżej jakiegoś (ich zdaniem) poziomu, to nie powinien ujrzeć światła dziennego.
    Tacy ?strażnicy jakości i piękna blogów? nie poprzestają tylko na posiadaniu wspaniałych, idealistycznych poglądów, ale także prowadzą swoistą krucjatę przeciwko wszystkiemu co nie wpasuje się w ich wyobrażenie na temat jakości wpisu na blogu. Spamują blogi obraźliwymi komentarzami, tworzą własne wpisy w których próbują pouczać innych na temat tego jak powinni pisać, a także dość często próbują podjudzać ludzi przeciwko konkretnym osobom bądź tez grupie ludzi piszących na blogach.
    W większości wypadków są to zwyczajni hipokryci.
    Wystarczy się rozejrzeć po ich własnych blogach, które zwykle nie prezentują sobą nic ciekawego. Jeden z nich zarzucał niejakiemu dariuszkowi że przynosi wstyd całemu forum i witrynie Cd-Action i jego zdaniem każdy wpis na blogu powinien być zrobiony starannie i dopracowany ? tak jak na jego własnym blogu.
    Zapomniał dodać że bardzo często ma problemy z uszanowaniem praw autorskich na rozmaitych witrynach, kopiując całe partie tekstu do swojego wpisu i nie zostawiając żadnego odnośnika do źródła, sugerując że tekst jest jego autorstwa.
    Inny cwaniak wyraża swoje niezadowolenie pełnym błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i gramatycznych komentarzem. Jakby jakość jego komentarza nie mówiła sama za siebie ? ma w zwyczaju dodawać na swoim blogu wpisy składające się tylko i wyłącznie z jednego zdania.
    A już ogromna banda Krzyżowców atakuje z uporem godnym świętego wojownika dariuszka w komentarzach na jego blogu życząc mu śmierci bądź innych tragicznych zdarzeń.
    I to JEST zabronione przez regulamin blogów, toteż przyłapani sprawcy zostali odpowiednio ?wynagrodzeni? za swoją batalię.
    Blog jest prywatnym królestwem danego forumowicza. Jeśli skorzystasz z przywileju wejścia do jego domeny, to zachowuj się jak na gościa przystało i traktuj gospodarza z szacunkiem. To jego dom i jeśli coś Ci w nim nie odpowiada ? to nie wchodź tam. To zrozumiałe że bałagan u kogoś w pokoju/domu może być denerwujący, jednak zwykle wtedy po prostu się takiej osoby nie odwiedza, a nie zbiera grupę ludzi i manifestuje przed jego domem ze sloganami ?UMRZYJ, ŚMIECIARZU!?
    Ponadto jeśli oczekujesz że ktoś będzie reprezentował sobą jakiś poziom ? to oczekuj od siebie tego samego. Nie podoba Ci się blog/wpis? Napisz co Ci leży na wątrobie, ale z sensem i szacunkiem. Racjonalna i sprawiedliwa krytyka to dobra rzecz. Jeśli zaś zaczniesz kogoś wyzywać i życzyć mu śmierci za jego styl pisania na blogu, to sam sobie odpowiedz na pytanie ile sobą reprezentujesz.
    Prowadzenie bloga jest tutaj naprawdę opcjonalne. Odwiedzanie blogów innych jest jeszcze bardziej.
    A najlepszym wyznacznikiem jakości bloga powinna być liczba jego komentarzy i wyświetleń na wpis, ale dzięki działaniom naszych wspaniałych ?krzyżowców? tak nie jest. Słaby blog powinien świecić pustkami, a nie być odwiedzany dwadzieścia razy dziennie i zasypywany komentarzami.
    Na samym początku istnienia blogów, zanim wszyscy przyzwyczaili się do panujących tutaj reguł, niektórzy moderatorzy prowadzili osąd konkretnych wpisów i jeśli jakikolwiek z nich został uznany przez nich za niegodzien ? był kasowany. Tego właśnie chcecie? Żeby osoby z zewnątrz subiektywnie osądzały Wasze wpisy, czy powinny się pojawić na blogu? Podkreślam że wielu z Was naprawdę by było rozczarowanych obrotem spraw gdyby to tego doszło, bo nagle okazałoby się że przestałyby pojawiać się wpisy nie tylko na znienawidzonych ?kiepskich? blogach, ale także na Waszych własnych.
    Siostry i Bracia! Więcej szacunku i tolerancji wobec siebie nawzajem. Nie jesteśmy tutaj po to, żeby ze sobą walczyć, ale w pokoju koegzystować. Jeśli jakiś blog jest Waszym zdaniem wart zapomnienia, to zapomnijcie o nim i sprawcie żeby inni również o nim zapomnieli, zwyczajnie nie odwiedzając i nie komentując go. Niech spadnie na samo dno wszelkich rankingów.
    Niechaj boski Admin ma nas w swojej opiece!


    Z moderatorskim błogosławieństwem
    Lord Nargogh

    PS:Wpis ten jest małą dygresją od ogólnego marudzenia na całą ludzkość, ale nie przyzwyczajajcie się zbytnio ? ciąg dalszy ludzkich cech wzbudzających we mnie obrzydzenie już wkrótce!
    PS2: Ankieta jest robiona tylko i wyłącznie z mojej ciekawości i w związku z tym nie oczekiwałbym że nadejdą jakieś zmiany z powodu jej rezultatów. No, chyba że zagłosuje w niej kilka tysięcy osób ;P
  21. Lord Nargogh
    Z czystej ciekawości zdecydowałem się rzucić okiem na tematy pracy pisemnej, jakie były częścią tegorocznej matury z języka polskiego. Wystarczyło pobieżne przejrzenie całego arkusza, bym całkowicie się zagotował. Nadszedł czas poruszyć temat, który irytował mnie niewiarygodnie przez cały okres trwania liceum.

    Może na początek po prostu zacytuję wspomniane tematy:
    Temat 1. Analizując wiersze "Gdy tu mój trup..." Adama Mickiewicza oraz "Światło w ciemnościach" Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, porównaj ukazane w nich obrazy świata marzeń i rzeczywistości. Wykorzystaj właściwe konteksty.
    Temat 2. Analizując podane fragmenty powieści Zofii Nałkowskiej "Granica", przedstaw obraz Justyny i jej związku z Zenonem w oczach różnych bohaterów powieści. W kontekście całej powieści wyjaśnij, jakie konsekwencje wynikają z zestawienia odmiennych spojrzeń na bohaterów i relacji pomiędzy nimi.
    Po przeczytaniu wyżej wymienionych tematów, przyszła mi do głowy tylko jedna myśl.
    Co za stos bezwartościowego [beeep].
    Na poważnie - dzisiejszy sposób kształcenia młodzieży w zakresie języka polskiego w szkole średniej jest karygodny, śmieszny i całkowicie bezwartościowy.
    Zdolności językowe moich rówieśników, którzy ten egzamin mają już za sobą są po prostu żenujące. A to wszystko wynika z tego, że zamiast porządnie nauczyć nas, jak władać naszym ojczystym językiem zmuszano nas do bezustannej nadinterpretacji i wymuszonego uwielbienia wątpliwych 'dzieł' literackich, które ja określiłbym mianem - gówniane. Lektury szkolne z bardzo nielicznymi wyjątkami są tragicznie nudne i bezwartościowe gdy spoglądam na nie z perspektywy czasu. Dlatego też większość uczniów ich zwyczajnie nie czyta - ja byłem jedyną osobą w swojej klasie (w renomowanym ponoć liceum), która przeczytała wszystkie obowiązujące wówczas lektury. Zniechęca to ludzi do czytania książek w ogóle i doprowadza do cofania się młodzieży w rozwoju.
    Ja akurat byłem jedną z lepiej interpretujących przekazy autorów wierszy osób. Od mojej matury minęły już trzy lata i mogę z całą pewnością powiedzieć, że cały ten przedmiot w liceum był dla mnie całkowicie bezwartościowy. Wszystkie zdolności językowe jakie zdobyłem wyniosłem z gimnazjum. W liceum były tylko wiersze i nudne lektury, a także ograniczenie do jednej, maturalnej formy - analizy i interpretacji. Nie było pisania listów, recenzji, referatów, felietonów ani zwyczajnego dokształcania w zakresie poprawnego wysławiania się.
    Jedna wielka pieprzona strata czasu. Zawsze byłem pod tym względem straszliwie cięty, a moja polonistka mi tego nie ułatwiała, odpowiadając na moje pytanie 'po co to wszystko?' zabawnymi w jej odczuciu słowami, że 'może kiedyś w teleturnieju dostanę takie pytanie'.
    Na reformę edukacji nie ma co liczyć, każda kolejna bowiem zdaje się być gorsza od poprzedniej. Cały system nauczania w tym kraju, na każdym etapie kształcenia po prostu leży. Trudno mi wskazać przedmiot w szkole średniej, na którym wyłożono niezaprzeczalnie przydatną wiedzę. W szkole średniej przedmioty humanistyczne są stratą czasu, a ścisłe są zrealizowane w nudny i nieprzydatny dla człowieka niezamierzającego kontynuować edukacji w tym zakresie sposób. Natomiast gdy ktoś jednak zdecyduje się pójść w tym kierunku, to na studiach boleśnie przekona się, że w szkole średniej najzwyczajniej marnowano jego czas i nie nauczono go tego, czego trzeba. I wtedy istnieje kilka możliwości - albo ta osoba zawsze interesowała się tematem na wyrost i posiada potrzebną wiedzę dzięki własnemu wysiłkowi, albo błyskawicznie nadrobi zaległości ucząc się we własnym zakresie, albo też zostanie w danej dziedzinie zwyczajnym ciołkiem przynoszącym wstyd swoim kolegom po fachu. Takie ciołki bardzo często zdobywają nawet tytuł magistra, bo system oceniania na studiach nie jest sprawiedliwy i nieraz bez trudu udaje im się przeciskać poprzez kolejne semestry.
    A nie potrafią tak naprawdę nic.
    Reasumując - jeśli ktoś chce się uważać w tym kraju za człowieka wykształconego, nie powinien w ogóle polegać na organach edukacji, a zdobywać wiedzę we własnym zakresie. Na każdym etapie edukacji uczy się człowieka niepotrzebnych rzeczy, a o tym, co tak naprawdę jest potrzebne w życiu/w zawodzie/na studiach człowiek najczęściej przekonuje się boleśnie na skutek własnego nieprzygotowania do sytuacji, które przed nim się pojawią.
  22. Lord Nargogh
    Świeżo po ukończeniu dwóch części Fallouta, odczuwałem pewien niedosyt. Świat gry zafascynował mnie i wciągnął do granic możliwości. Chciałem więcej, dużo więcej. Bawiły mnie wymysły mojej chorej wyobraźni, w której wyobrażałem sobie strzelanie do Supermutantów z perspektywy pierwszej osoby (jak kilka lat później dowiedziałem się o wznowieniu prac nad Fallout 3 przez Bethesdę i o tym że następna część serii miała nie być izometryczna, a FPP, posikałem się z radości), a także wcielenie się w rolę kogoś ciekawszego, niż byle człowieka. Marzyła mi się gra, w której mógłbym kierować mutantami.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Wiedziałem wtedy już o istnieniu spin-offa Fallout Tactics: Brotherhood of Steel, ale nie miałem przyjemności w niego zagrać. Musicie pamiętać, że dla mnie to był dopiero początek Epoki Gimbazy i moje skromne kieszonkowe nie pozwalało mi na zbyt częste i drogie zakupy gier (zwłaszcza, że moi rodzice byli i są skrajnie nieprzychylni tego typu rozrywce).

    Youtube Video -> Oryginalne wideo I wtedy mój kumpel przybył do mnie ze Wspaniałą Nowiną. Że w Empiku można kupić premierówkę Fallout Tactics za jedyne 30 zł. Wyskrobałem wszystkie oszczędności jakie miałem, sprzedałem duszę i kilka wewnętrznych organów na czarnym rynku, po czym pognałem czym prędzej do sklepu modląc się, żeby starczyło egzemplarzy gry dla mnie.
    Udało mi się dorwać ostatni.
    I wsiąknąłem na kilka dni, aż ukończyłem kampanię.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Nie był to sequel dla Fallouta 2, a rozgrywka miała niewiele wspólnego z dotychczasowymi częściami serii. Mimo to, zabawa była przednia. Wtedy po raz pierwszy przekonałem się, że wolałbym walczyć na pustkowiu w czasie rzeczywistym, a nie w turach.
    Grafika mi się bardzo podobała, zastanawiałem się czemu twórcy 'nie mogliby zrobić Fallouta 3 na silniku Tacticsa'. Swoją drogą silnik ten został zastosowany w cRPG-u osadzonym w zgoła innych realiach - Lionheart-cie.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Ekscytujące było zdobywanie coraz lepszego wyposażenia i członków drużyny. Pod sam koniec miałem tylko dwóch ludzi w sześcioosobowej drużynie (jak już kiedyś wspominałem, granie ludźmi jest moim zdaniem nudne).
    Każda rasa miała swoje wady i zalety. Ludzie jak ludzie - nudni i uniwersalni. Ich największą przewagą był dostęp do wszystkich możliwych broni i większości pancerzy (tych, do których nie mieli dostępu używać mogły inne rasy - ale i tak były słabsze niż te używane przez ludzi).
    Ghule byli mniej odporni i słabsi fizycznie, za to obdarzeni wysoką percepcją, co czyniło ich wybornymi snajperami. W mojej drużynie miałem standardowo Ghula snajpera-sapera-kierowcę-mechanika.
    Supermutanci byli potężni i wytrzymali, lecz tępi i z zazwyczaj niską percepcją. Ponadto nie mogli używać zwykłej broni palnej - ich łapska były na to za tęgie. Niewielka to jednak strata, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że tego typu broń niemalże nie zadawała im obrażeń (z wyjątkiem paru najlepszych spluw). Pamiętam relację jednego z wojowników Bractwa, o tym jak ich strzały nie robiły na mutantach żadnego wrażenia. Jeden z nich, po oberwaniu z działa czołgu upadł na ziemię... lecz po chwili się podniósł, i ze śmiechem rzucił na nich do ataku.
    Szpony Śmierci były niezwykle silne, szybkie i wytrzymałe. Nie mogły jużywać żadnej broni (poza granatami), chociaż ich potężne szpony stanowią najlepszą możliwą broń same w sobie. Doskonali skrytobójcy. Jeśli udało się zakraść Szponem do wrogiego strzelca który mógłby napsuć sporo krwi podczas tradycyjnych prób jego wyeliminowania, to biedak nie miał żadnych szans na przetrwanie. Większość ciosów Szponów kończyła się obaleniem przeciwnika na ziemię, gdzie ofiara mogła tylko bezradne czekać na śmierć przyjmując kolejne uderzenia.
    Androidy, czyli inaczej roboty to piekielnie wytrzymałe maszyny do zabijania. Niewiele broni (poza bronią energetyczną) jest w stanie je skutecznie ranić. Do ich słabości należy kompletna niewrażliwość na chemię i medycynę, nie można było ich 'leczyć', a jedynie 'naprawiać'. Za rozczarowujący uznaję fakt, że w czasie kampanii mogliśmy zwerbować tylko jednego androida, i to w dodatku niewiarygodnie słabego. Jego maksymalna liczba punktów wytrzymałości nie pozwalała mu przetrwać większości ataków przeciwników z tego etapu gry.
    W grze dla wielu graczy można było jeszcze grać psami i (jeśli dobrze pamiętam) brahminami, jednak nie traktuję tych 'ras' poważnie i z tego powodu nie poświęcę im w tym wpisie uwagi.
    Cóż można jeszcze dodać? Misje przenosiły nas do najróżniejszych lokacji postnuklearnego świata gry, zaczynając od małych, zapyziałych wiosek z tubylcami, a na wielkich fabrykach androidów i kryptach kończąc. Przeciwnicy z którymi musieliśmy się mierzyć ulegali zmianie co kilka misji - zaczynaliśmy od zwykłych bandytów, potem mierzyliśmy się z tajemniczymi Władcami Zwierząt, by wreszcie stanąć w szranki z Supermutantami i androidami.
    Mam wielki sentyment do tej gry. Ukończyłem ją już dobre kilka (kilkanaście?) razy i z pewnością zrobię to jeszcze nie raz. Bo szansa na powojowanie na pustkowiach drużyną składającą się z najróżniejszych ras - nad którą mamy pełną kontrolę - jest nie do przecenienia.
  23. Lord Nargogh
    ...czyli krótki komentarz powyborczy.
    Za wcześnie jeszcze, by sprawdzać poprawność swoich przewidywań (nie znamy dokładnych wyników wyborów), ale nie mogę się nie oprzeć by nie skomentować krótko wypowiedzi JK, którą wygłosił na krótko po ujawnieniu wyników sondażowych.
    'Widocznie Polacy uważają, że jest dobrze, tak jak jest.'
    (cytat niedokładny, ale wiernie oddający sens wypowiedzi)
    Ależ panie Jarosławie, złe pan wyciąga wnioski. Polacy wcale nie uważają, że jest dobrze tak jak jest. Polacy po prostu uważają, że jest o wiele lepiej, niż by było z panem.
    (co w obliczu opinii tego pana na temat sytuacji w kraju jest największą możliwą obelgą)
  24. Lord Nargogh
    - Nazywam się Diego.
    - Jestem...
    - Nie interesuje mnie kim jesteś. Jesteś tu nowy - a do mnie należy dbanie o nowych. Na razie to tyle.
    Właśnie te słowa usłyszymy tuż po rozpoczęciu gry w Gothica. Gdy ja usłyszałem je po raz pierwszy, nie wiedziałem jeszcze że mam przed sobą jedną z najwspanialszych przygód przy ekranie komputera, jakich doznam w życiu.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Znakiem rozpoznawczym serii Gothic (poza niechlubną czwartą częścią, której istnienie neguję w swojej głowie) jest niesamowity klimat, umiejętnie budowany za pomocą świata gry, ścieżki dźwiękowej, pamiętnych postaci i konstrukcji lokacji. W naprawdę niewielu cRPGach NPC są dostatecznie interesujący, by zapamiętać ich na dłużej po ukończeniu gry, zaś po ukończeniu Gothica mógłbym sypać ich imionami w nieskończoność - Milten, Lester, Gorn, Gomez, Xardas, Diego, Lee, Wilk, Thorus, Cor Kalom, Baal Netbek i wielu, wielu innych. Każdy z nich wypalił sobie trwałe miejsce w mojej pamięci. Czy to dawny generał Lee, niesłusznie zesłany do kolonii karnej przez zdrajców, czy Thorus którego wiecznym przeznaczeniem jest stanie na straży przy jakiejś bramie, czy nekromanta Xardas który wykiwał dwóch bogów dla dobra ludzkości...

    Świat Gothica żyje swoim życiem. Wilki polują na ścierwojady, ludzie smażą sobie mięso na śniadanie, wbijają gwoździe, rozmawiają ze sobą. W zależności od pory dnia możemy ich zastać w innych miejscach. Animacji wykonywanych przez ludzi czynności jest naprawdę dużo, od zwykłego oddawania moczu, po trening mieczem i taniec.
    W dzisiejszych grach cRPG takie aktywności są na porządku dziennym, jednak w chwili gdy po raz pierwszy zagrałem w Gothica nie znałem ani jednej gry, w której bohaterowie niezależni robiliby coś innego oprócz stania jak kołki w miejscu. I w sumie po dziś dzień nie znam gry z żywym światem która powstałaby przed Gothiciem.

    Grafika jest co prawda mocno kanciasta, ale ze względu na dobrą animację i świetne tekstury można nadal na nią patrzeć bez krzywienia się. Nieodłącznie związany z animacją jest system walki w Gothicu. Mamy do dyspozycji kilka różnych ruchów bronią, które możemy wykonać. Atak do przodu (z którego można wyprowadzić combo) i wymach bronią w prawo lub w lewo. Te trzy rodzaje ataków w połączeniu z blokowaniem i okrążaniem przeciwnika dają nam zadziwiająco dużo możliwości, w końcu możemy łączyć je w różne kombinacje. Umiejętna szermierka umożliwia nam pokonanie znacznie silniejszego przeciwnika od siebie.

    Youtube Video -> Oryginalne wideo Wszystkie dialogi w Gothicu są 'wypowiadane' przez żywych aktorów. Polska wersja językowa gry stoi na naprawdę wysokim poziomie, co powoduje że Gothic jest jedną z niewielu gier, które wolę w wersji zlokalizowanej. Wśród aktorów udzielających głosów postaciom w grze znajdziemy tak znamienite osobistości jak Tomasz Marzecki, Jacek Mikołajczak, Adam Bauman, Marek Obertyn i wielu, wielu innych.

    Wypadałoby chyba napisać nieco więcej o grywalności i możliwościach, jakie przed nami stoją w grze. Oprócz tradycyjnego 'ekspienia' i wykonywania questów, możemy postarać się zarobić w alternatywny sposób - po prostu... pracując jako kowal lub myśliwy.
    Do wyboru mamy trzy główne frakcje - Stary i Nowy Obóz oraz Bractwo. Możemy dołączyć tylko do jednego z nich. Jakie występują pomiędzy nimi różnice? Poza oczywistymi rozbieżnościami w polityce i religii, wybór frakcji wiąże się z innym wyglądem pancerzy, które będziemy nosić. Ponadto nasz bohater będzie mieć nieco inne możliwości rozwoju. Dla przykładu w Starym Obozie musimy się w pewnym momencie zdecydować czy chcemy zostać Magiem, czy Strażnikiem, zaś w Nowym Obozie tego wyboru nie ma - najpierw musimy zostać Najemnikiem i dopiero później Magiem. Ma to o tyle istotne znaczenie, że w Nowym Obozie znacznie trudniej byłoby nam zostać 'czystym' magiem ze względu na konieczność rozwijania umiejętności bitewnych by dotrwać do etapu w którym będziemy mogli przywdziać szaty maga.
    Z Bractwem sprawa ma się nieco inaczej - mamy dostęp do magii od samego początku, jednakże nigdy nie będziemy w stanie przystąpić dalej niż do trzeciego (jeśli dobrze pamiętam) kręgu. Klasa Nekromanty będzie zatem poza naszym zasięgiem.

    Fabuła gry nie jest może szczególnie złożona, ale jest świetnie rozwijana za pomocą dwóch kolejnych części gry. Do Gothica 3 mamy do czynienia ze spójną, trzymającą się logiki i kupy trylogią.
    A potem pojawił się wydany przez Hindusów dodatek Zmierzch Bogów, który wyrzucił w błoto zakończenie G3 i zrujnował świat gry. Mimo to, najgorsze było dopiero przed nami... ale o Arcanii (tfu, tfu!) napiszę może kiedy indziej.
    Cóż więcej powiedzieć? Gothic stanowi jedną z moich ulubionych gier. Wracam do niego (podobnie jak i do pozostałych części *TRYLOGII*) przynajmniej raz w roku. Ta gra ma dla mnie tylko jedną (i to niewielką) wadę - system szermierki nie jest aż tak płynny i dopracowany jak w drugiej części serii. Ale to nie przeszkadza w cieszeniu się wyborną rozgrywką i zanurzeniu się w ten gęsty niczym skamieniały budyń klimat.
×
×
  • Utwórz nowe...