Skocz do zawartości

Meth

Forumowicze
  • Zawartość

    2789
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Meth

  1. -Z rządem dusz w bliżej nieokreślonej liczbie, mniej lub bardziej patologicznych jednostek, oraz własnymi interesami na stadionach, plasują się sporo wyżej na liście niebezpieczeństw niż przeciętny kibic z młyna. Poza tym, obaj nie reprezentują sobą niczego poza źle pojętym fanatyzmem, co owocuje akcjami typu oplucie kobiety... Oczywistym jest, że nikt im niczego poważnego nie udowodni - bo to nie są przypadkowi idioci. Niemniej jednak, robienie z nich kozłów ofiarnych i męczenników, zapraszanie do programów, nawet niszowych, nie powinno mieć miejsca. -Co Ty powiesz? -Mój błąd, nie wyraziłem się precyzyjnie, za co przepraszam. Z samą akcją się nie zgadzam, bo pod pozorem walki o dobro całości, walczyła o dobro - ujmijmy to - ludzi o wątpliwej reputacji. Dopiero teraz to zaczyna dotyczyć wszystkich. Z mojej strony tyle. No dobra, jeszcze edyt down: Nie rozśmieszaj mnie z tym "warto poznać" Wyraziłem się możliwie najkonkretniej i tylko osoba zupełnie nie znająca realiów może nie wiedzieć o co chodzi.
  2. Nic co wymieniłeś, nie ma żadnego związku z "solidarnością kibicowską" w TEJ sprawie. Mówiłem konkretnie o kręceniu bata na Litara i Starucha, który dopiero dzisiaj został faktycznie rozszerzony na całe środowisko kibicowskie. Co do sławy tych panów, to każdy średnio zorientowany domyśla się, co robili by zdobyć taką pozycję, jaką się cieszą - możesz sobie darować głodne kawałki o tym, że to właściwie bogu ducha winne chłopaki.
  3. To co wyprawia rząd i jego pochodne, zakrawa już na czystą komunę. O ile "prewencyjne" zamykanie stadionów Widzewa i Bełchatowa (słychać też o kolejnych) śmierdzi łamaniem praw obywatelskich, o tyle ogólnopolski zakaz wyjazdowy jest już z jakichkolwiek praw jawną kpiną. Przypomnijmy - w tym sezonie na meczach Ekstraklasy nie doszło do żadnej burdy. Nie wiem, kto im robił mózgi, ale pójście na otwartą wojnę ze środowiskiem kibicowskim, jest według mnie najlepszą drogą do samobójstwa przed Euro. Na 100% większość meczów oczywiście odbędzie się z udziałem kibiców gości, a jedynym realnym efektem tych działań będzie eskalacja nienawiści i antyreklama piłki nożnej w Polsce. O ile "solidarność kibicowska" to ściema dla krewnych i znajomych Starucha i Litara, o tyle hasło "Tusk matole, twój rząd obalą kibole" robi się jakby wyraźniejsze. Wypada powinszować wylewania dziecka z kąpielą i skrajnego cynizmu!
  4. Vlado: -To, co napisałeś, działa w obie strony. Wstyd pisać o spiskach, kupionych meczach etc., etc. Carvalho trzy razy kosił piłkarza Barcy nie mając żadnych szans trafienia w piłkę. Żółtą kartkę dostał za pierwsze wejście, śmiem twierdzić, że to późniejsze interwencje bardziej kwalifikowały się na kartkę. Jeśli sędzia byłby pedantem, to dałby czerwoną. I nie wiem które kartki dla Realu były niezasłużone. -No właśnie, 2 gole. To nadal za mało. Skoro wszyscy tak odważnie deklarują, że gdyby sędzia uznał bramkę Higuaina, to Real ruszyłby do frontalnego ataku i strzelił jeszcze 2 gole, to ja równie odważnie deklaruję, że po tej bramce Barcelona zaczęłaby grać tak samo jak w końcówce pierwszej połowy, kiedy bramka przez 10 minut wisiała w powietrzu, co tym razem skończyłoby się golami. I kto jest lepszym Nostradamusem?! Zresztą - czy Real strzelił swoją bramkę w ostatniej minucie? Nie, miał jeszcze dużo czasu na strzelenie kolejnych, a nawet nie zagroził bramce Valdesa. Czy ta bramka zmieniła jakoś obraz meczu? Nie, Barcelona całą drugą połowę grała tak, jakby prosiła się o bramki dla Realu. Rozumiałbym pretensje, gdyby Real naprawdę stoczył dwa wyrównane boje z Barceloną. Otóż nie stoczył - w pierwszym meczu przegrał 0:2 i ciężko powiedzieć żeby był stroną przeważającą, w drugim oddał JEDEN celny strzał na bramkę i TRZY w sumie. DWA z nich zostały oddane w akcji zakończonej golem. Na dodatek wcale nie wyglądało to tak, że Real gniótł, gniótł i tylko w ostatniej chwili kolejne arcy-groźne sytuacje, cudownymi wybiciami ratowali obrońcy Barcy i stąd tak mało strzałów. Nie - Real miał dużo szczęścia remisując ten mecz. Ta jedna symulka Puyola faktycznie była dość komiczna, ale o jakich innych, niebywale groźnych kontrach przerwanych przez sędziego, piszesz?! Jakie faule na Ronaldo? Sędzia po prostu puszczał grę ciałem i to w obie strony. Wychwalane przez niektórych wejście Adebayora w Messiego, też równie dobrze można było potraktować jako faul. To, że Ronaldo pada jak rażony piorunem przy każdym kontakcie z przeciwnikiem, to nie znaczy, że sędzia ma obowiązek gwizdać za każdym razem faul. Zwłaszcza, że Ronaldo wczoraj też porządnie aktorzył i zaliczył co najmniej jedną rolę oskarową. -W niegroźnej sytuacji, obrona Barcy bawiła się piłką tak długo, aż oddała ją Realowi 30 metrów od własnej bramki, zostając niemal bez asekuracji z tyłu. To było wybitnie niepotrzebne zagranie. Chyba nie muszę tego bardziej tłumaczyć? -? Barca groźna była raczej właśnie od 25 do 40 minuty, kiedy śmierdziało bramką na kilometr. Po przerwie faktycznie kompletnie oddała inicjatywę Realowi, a bramka była miłym wyjątkiem. Elev8tor: -No faktycznie, MYDLENIE OCZU. "Wygrała wszystkie możliwe puchary" - niebywałe, że ktoś po takim sezonie okrzyknął ją "wielką"! Półfinał z Chelsea - sam autor przyznaje, że w pierwszym meczu jeśli ktoś został przekręcony, to Barcelona. Przypomnijmy też poprzedni dwumecz z Chelsea, kiedy to Londyńczycy awansowali dzięki bramce strzelonej po ewidentnym faulu na Valdesie. Potem Barca wygrywa finał z MU - a kto by się tam przejmował drugą LM wygraną przez ten sam zespół. W kolejnym sezonie dojście do półfinału LM i dość pechowe (nieuznany gol w końcówce - czemu?) odpadnięcie z późniejszym tryumfatorem i awans do finału w następnej edycji. No normalnie chleb powszedni. W międzyczasie takie mecze z Realem, jak 2:6 czy 5:0. Pech chciał, że po takich wynikach ludzie lubią nazywać drużynę "wielką". Bardzo mało drużyn w historii osiągnęło taką kolekcję trofeów jak Barcelona w ostatnich latach. Komentatorzy? Komentatorzy jarają się tymi, którzy akurat wygrywają. Teraz swoje 5 minut ma Barcelona, więc jarają się Barceloną. Wcześniej jarali się Realem, jeszcze wcześniej United. Pewnie znalazłby się taki, który nazwałby Giggsa czy Zidane'a "piłkarzem playstation", ale wtedy plejak zwyczajnie nie był tak istotnym elementem życia jak dziś. Znak czasów i tyle. Nie tak dawno pół świata szydziło z "Los Galacticos". Co do wydarzeń z wczorajszego finału PP. Zacznijmy od strat: 40 tysięcy złotych. 300 krzesełek, kilka głośników i płot. I afera na całą Polskę - przecież to śmieszne. Finał PP, grają Legia i Lech. To chyba jasne, że mecz będzie podwyższonego ryzyka? Dla mnie powinno być tak: jaką stratę powodują kibice = taką karę płaci klub. Po 20 tysięcy od Legii i Lecha - po sprawie. I niech kluby się martwią. Pytam się: skoro policja przed meczem wydała opinię negatywną (de facto oznacza to mecz przy pustych trybunach, albo brak meczu - ale wiadomo, finał musi się odbyć), to gdzie była ta sama policja w trakcie meczu?! Jakim prawem, kibiców Legii wpuszczono na płytę?! Gdyby jedną stronę odgrodzono kordonem policji i armatką, to do niczego by nie doszło. Według mnie umyślnie dopuszczono do takiej sytuacji, żeby rząd i media miały się czym zająć po meczu. Jednocześnie zaznaczam, że nie pochwalam takich zachowań - po prostu uważam, że to był potencjalnie najniebezpieczniejszy mecz sezonu, rozegrany na jednym z najmniej bezpiecznych stadionów w Polsce (na którym niedawno doszło do jednych z największych zadym stadionowych ostatnich lat), bez chyba podstawowych środków prewencji. No i kibice nie spowodowali dużych strat, policja wykazała się sprawną akcją po fakcie, delegaci UEFA przerażeni, społeczeństwo oburzone, media oburzone, premier oburzony, Staruch dorobi się własnego programu publicystycznego, a na gazeta.pl wiadomością dnia jest TOP-10 zadym w Polsce. Same plusy.
  5. Heheh i znowu wybiórcza sprawiedliwość... "Sędziowie okradli Real!!!", ale jak Carvalho zasłużył na dwie żółte kartki, to już się nie zająkną. Sytuacja z Ronaldo była według mnie jedyną naprawdę kontrowersyjną decyzją sędziego na niekorzyść Realu w tym dwumeczu. Z jednej kamery widzę faul Pique, z drugiej widzę nurka Ronaldo. Na pewno spowodował upadek Mascherano i jeśli sędzia uznał, że Ronaldo symulował, to nie ma o czym gadać. Koniec końców, Real w całym meczu oddał jeden celny strzał, trzy strzały oddał w sumie, z czego dwa w akcji bramkowej. Nawet kiedy przycisnął po bramce (wynikającej zresztą z żenującego błędu obrony), nie był w stanie zbliżyć się do bramki Valdesa. Z czym do ludzi.
  6. zaraz tam siła woli, dla mnie to zabawa :)

  7. tyan: -Nie używaj słowa "żałosną" w sytuacji, kiedy już dwa razy zaznaczyłem, że ironizowałem z piechniczkowego toku myślenia w wykonaniu co poniektórych. Skoro jesteś już kolejną osobą, która się nie zorientowała o co kaman, to bynajmniej żałosna ta, po części prowokacja, nie była. Vlado vel "Prawda": -Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jak się trzeci mecz z rzędu gra brutalnie i chamsko, to nie należy się dziwić, że w końcu któryś sędzia za coś da czerwoną kartkę. Ja do końca życia będę się upierał, że wejście było na łamanie nogi = czerwona kartka. Tak samo, jak do końca życia będę dumny z tego 0:2. Edyt: -A czy ja pytałem cię o cokolwiek? I wykorzystując klasyka: kim ty jesteś, żeby mi mówić gdzie mam iść? :] Wczoraj za to po raz kolejny zaimponowało Porto. Miło patrzeć na taką drużynę - zawsze do przodu, nie przejmując się zbytnio obroną. Coś jak Barcelona jeszcze niedawno. W dwóch ćwierćfinałach i jednym półfinale, FCP zdobyło 15 goli...! To chyba jakiś rekord fazy pucharowej. Co jeszcze bardziej mi imponuje, to fakt, że do przerwy prowadził Villareal. Generalnie jeśli spojrzeć jeszcze na styl Benfici i wyniki Bragi, to nie da się ukryć, że Portugalia w tych rozgrywkach jest po prostu na wyższym poziomie niż reszta Europy. Ciekawe, jak to będzie wyglądać w przyszłym sezonie. Porto pewnie jednak się rozsprzeda, bo Hulk, Falcao, Fernando, Rolando czy Fucile są gotowi do gry na najwyższym poziomie i będzie ich bardzo ciężko utrzymać, podobnie jak trenera.
  8. Vlado: -Męczenniku za prawdę i wiarę!!! Twoja prawda jest warta tyle, że Real 0, a Barcelona 2. -Powinno się zabronić przepisami wygrywania z Realem, dawania kartek Realowi i gwizdania fauli Realu. Wtedy męczennicy prawdy byliby zadowoleni, a Real nareszcie zwycięski. -Haha, szerloku! A po co Pepe najpierw faulował, a potem skopał leżącego przeciwnika z Getafe? Po co wchodził ciosem karate w klatkę piersiową Lisandro? Po co, w momencie gdy mecz był już rozstrzygnięty, kopał w głowę któregoś z obrońców Lyonu? Bo jest psychopatą, któremu na boisku częściej niż często kompletnie puszczają nerwy. Na dodatek Mourinho kazał zespołowi grać na granicy przepisów w każdej sytuacji. Ale nie - to wszystko wina sędziów, biedny Pepe, biedny Real - łączmy się w bólu! -A jednak miliony oglądają, uczestniczą, przeżywają - i zachowują więcej pokory i dystansu, niż wielcy fani Realu z Polski. -Myślał, błędnie, że sędzia odgwiżdże faul. Ile widziałeś żółtych kartek w takich sytuacjach? Bo ja widziałem jedną - tyle, że przez całe życie. -Skończ się już ośmieszać. Czego jeszcze nie wymyślisz, żeby tylko pokazać, że Real wcale nie grał brutalnie i tak naprawdę to Barca powinna kończyć w 8, a Real w 11 i jeszcze dostać 3 gole w bonusie za grę fair-play? Zaklinanie rzeczywistości w twoim wykonaniu nie jest nawet śmieszne - jest żałosne. -Hihihih, hohohoho, ahahahaha - koń by się uśmiał. Mam nadzieję, że chociaż 0.1% frustracji ci uleciał od tej błyskotliwej riposty. -1) nie wydaje mi się nieprawdopodobne, żeby zawodnicy ustalili wcześniej z trenerem takim jak Mourinho, co mówić - nie mówię, że tak było... 2) ...tylko co ma mnie to obchodzić?!?! Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli. Skoro Mourinho tak bardzo chciał zmienić taktykę i zaatakować w 65 minucie, to było powiedzieć zawodnikom, żeby trochę wcześniej unikali niepotrzebnie ostrej gry, bo może mu się zawalić taktyka przez to. Co? Może nie mam racji? Takie tłumaczenie, to może dziecko w piaskownicy stosować, zważywszy na okoliczności. Taki taktyk jak Mourinho powinien przewidzieć, że jego najbrutalniejszemu zawodnikowi można by lekko ostudzić głowę w przerwie, albo kilka minut przed planowanym - hahah, jasne - frontalnym atakiem. -Messi przez cały mecz dostawał krycie podwójne, potrójne i nawet większe. Czy Pepe był na boisku, czy nie - pokazał mniej więcej tyle samo. W pierwszej połowie dwa świetnie podania, w drugiej raz wykończył akcję, a raz błysnął geniuszem, na jaki nie stać nikogo innego na świecie w tym meczu. Barcelona, czy przeciwko 11, czy 10 rywalom, nie była specjalnie zainteresowana frontalnym atakiem. -Pojedź mi jeszcze po rodzinie! Nie było się o co kłócić? Jasne, że było. Real grał chamsko i brutalnie, a sędzia nie reagował. I chociaż byłem wściekły i smutny, to nie uznałem za stosowne wylewać potoki frustracji na forum, tylko pogratulowałem ziomkowi z Realu i zająłem się życiem, oraz czekaniem na kolejne starcie. I się doczekałem, a po twojej frustracji widzę, że warto było. -A specjalnie zaznaczyłem opornym: "dla opornych - to była ironia". Skoro ty brutalność mierzysz liczbą fauli, to ja piękno mierzę posiadaniem piłki. Jaśniej już chyba nie muszę? -Do jednej dałem linka - czemu jej nie skomentowałeś? Czekam niecierpliwie. -1) Pojedź mi jeszcze po rodzinie - śmiało, nie hamuj się. Za ataki frustracji na boisku, objawiające się odpychaniem twarzy przeciwnika. 2) Atak bez piłki na przeciwnika, potem jeszcze jeden brzydki faul - czerwona nie mniejsza niż Alvesa. 4) O starcie Ramos - Keita, które Ramos zakończył zrzuceniem z siebie Keity nogą. 5) I jedna sytuacja go rozgrzesza, wiadomix. Ale to wszystko tylko zła Barca! Moja wina, moja wina... -Twoja hipokryzja przekracza granice dobrego smaku. Było postawić ten majątek, może byłbyś mniej sfrustrowany teraz. Real grał jak grał - nie mam pretensji o brutalność. Ale jak gramy nie do końca fair, to liczmy się ze skutkami. -1) A po zejściu? Dwa strzały Messiego i 2% posiadania piłki więcej. Cholerna różnica. 2) Gdyby babcia była dziadkiem, to by miała wąsy. Jak już pisałem wyżej - trzeba było nie grać ostro. Miłego frustrowania się!
  9. Vlado: - Chyba jesteś ostatnią osobą, która powinna się wypowiadać na temat awanturowania się. -Ja twierdzę, że musnął, a zamierzał więcej. Ponadto wejście było na łamanie nóg, w pełni zamierzone. Czerwona kartka czy sobie chcesz, czy nie. "Najbzdurniejsza czerwona"? Czy to na pewno była głupsza czerwona niż starcie Grzyb - Mielcarz sprzed dwóch tygodni? Chyba ci się skala pomyliła z tymi górnolotnymi określeniami. A co miał niby Messi dostać za to złapanie piłki po tym jak sprowadziło go do parteru trzech obrońców, a Ramos już "przypadkiem" na niego wpadał z nogami? Czerwoną? Pomarańczową? Rudą? Bana na forum? Klapsa od mamy? I ta twoja statystyka! Sorki, ale jeśli bawimy się w Piechniczka, to możecie zamilknąć, bo do momentu czerwonej kartki, Barcelona miała 70% posiadania piłki = była drużyną 3x lepszą, więc wygrała w 300% zasłużenie. Głupie myślenie? Głupie. ...dla opornych - to ironia. Dodatkowo żółta dla Alvesa była śmiechem na sali. Di Maria po raz enty w tym meczu symulował. -Podobno Pep w 62 minucie miał sklonować Messiego w ilości sztuk 10. Szkoda, że po czerwonej doszedł do wniosku, że to niepotrzebne. A wiecie, podobno babcia miała wąsy i była dziadkiem! Jakoś nie widziałem by Pepe krył Messiego indywidualnie. -Po co komentować? Wystarczyłaby odrobina pokory. "Nawet jeśli czerwona była kontrowersyjna, to jednak sędzia równie dobrze powinien w trzech poprzednich meczach wywalić przynajmniej kilku piłkarzy Realu, tym razem się nie udało". -Gdzie to piękno futbolu? Barcelona miała 72% POSIADANIA PIŁKI. To oczywiście oznacza, że grała cudowny futbol. -Jak już pisałem. Sam Arbeloa w PK conajmniej trzykrotnie deptał/uderzał przeciwników jak sędzia nie patrzył, dodatkowo po każdym 'razie' skakał do nich z gębą, sugerując że symulują. Wczoraj czerwone kartki powinni zobaczyć jeszcze Adebayor, Arbeloa (od kiedy to można atakować przeciwnika bez piłki?), Marcelo, Ramos (od kiedy to można 'skopywać' z siebie przeciwnika?) i na siłę Di Maria za symulowanie. Pokory! Mourinho sam kazał Realowi grać brzydko, brutalnie, chamsko i wiecznie na pograniczu przepisów. Żeby stłamsić Barce fizycznie. Jak w końcu sędziowie podeszli do tego ostrzej, niż poprzedni - SPISEK!!!!!!1111oneoneoneoe.
  10. rav10: -Jakbyś raczył przeczytać chyba 6 postów wyżej, to zauważyłbyś, że napisałem odpowiedź na podstawie lepszego filmiku niż nagranie z cudzego tv. I utwierdza mnie ono w przekonaniu, że czerwona kartka była jak najbardziej słuszna. Real grał brutalny, często chamski anty-futbol, więc się doigrał. Nie wiem kim trzeba być, żeby twierdzić, że tam nie było kontaktu? I jeszcze taka refleksja. Po remisie i dobrej grze Realu - Barca nie lamentowała. Po przegranej w Pucharze Króla i co najmniej kilku wejściach brutali z Realu kwalifikujących się na czerwone kartki - Barca nie lamentowała. Barca w końcu wygrywa, a sędzia daje Realowi co najmniej dwie czerwone kartki za mało - SPISEK!!!!!!!! SĘDZIA SPRZEDANY!!!!! UEFA PRZEPYCHA FARSE!!!! Chyba wam brakuje choćby elementarnej pokory... Już nie mówię, że macie od razu ochłonąć, ale stopień nieuzasadnionej frustracji osiągnął absolutne apogeum. 2:20 - czy to nie jest czerwona?
  11. -Ten dowód to dowodzi jedynie brutalnego ataku Pepe... Szczęśliwie trafił w piłkę (samo to było już brutalnym faulem), a nogę po sekundzie tylko musnął. Warto zresztą zwrócić uwagę na to jak po trafieniu w piłkę Pepe jeszcze szuka nogi Alvesa. Atak na pełnej prędkości, wyprostowaną nogą, z ewidentnym zamiarem faulowania - to jest czerwona kartka czy biedni kibice Realu tego chcą, czy nie. Plus jeszcze to, co pisałem wcześniej - całokształt twórczości Realu w tych trzech meczach. No ale wiadomo - Pepe może kopać leżącego, kopać po głowie, kopać po klacie, wchodzić na łamanie nakładką, ale to sędzia zawsze jest winny. Jak uważam Mourinho za najlepszego trenera na świecie, tak jego wypowiedzi pomeczowe są żenujące i zalatują już podjudzaniem do boiskowego łamania nóg. Mam nadzieję, że poniesie jakieś konsekwencje. 0:2, dziękuję, dobranoc.
  12. Atak nakładką? Pepe wszedł z rozpędu, umyślnie, na łamanie nogi nakładką. A nie "nakładką". Wreszcie ktoś tego psychopatę wywalił z boiska. Generalnie sprawa wygląda tak: trzeci mecz z rzędu piłkarze Realu depczą, uderzają, popychają kiedy sędzia nie widzi (w drugim meczu sam Arbeloa miał bodaj trzy chamskie faule, po których jeszcze np. podnosił podeptanego Villę z boiska), a kiedy w końcu któryś arbiter nie wytrzymuje tej ilości prowokacji i boiskowego chamstwa, to zaraz pół internetu płacze "sędzia wypaczył mecz!!!!!111oneoneone". To już prędzej można powiedzieć, że sędzia wypaczył mecz nie dając co najmniej trzech czerwonych kartek - Marcelo powinien zostać na kilka miesięcy zdyskwalifikowany, bo jest zaprzeczeniem wszelkich idei które UEFA tak głośno reklamuje, Adebayor po prostu czerwona na ochłonięcie za te łapy na głowę. To nie MMA. Powtarzam - trzeci mecz Real gra w taki a nie inny sposób. Co prawda krew mnie zalewa kiedy patrzę na takie faule jak ten Marcelo, ale trudno - to są derby, to jest piłka nożna. Jednak jak można być takim hipokrytą, żeby w takich okolicznościach płakać nad czerwoną kartką?!
  13. Face: -To był taki efektowny zabieg, który został podkreślony przez "...". Wydawać by się mogło, że nietrudno to wyłapać. Poradziłbym Ci też zainwestowanie w jakieś wspomaganie wzroku, ale przecież wiadomo, że Ty i tak nigdy nie dostrzeżesz napinki przeciwko Barcy, w przeciwieństwie do sytuacji odwrotnej. Ale wyjaśnijmy spokojnie. Nie zarzucałem Vlado stricte napinki, tylko zaprotestowałem przeciwko napinkowo uproszczonej interpretacji moich słów, które - o ironio - były wymierzone w Barcę. -Wróżenie z fusów. Równie dobrze mogę powiedzieć, że ten wynik będzie bardziej korzystny dla Barcy, bo teraz to najlepsza drużyna świata się ostro wkurzy i w trzech kolejnych meczach zacznie przekładać posiadanie piłki na aktywność w ataku. Co, nie może tak być? Jest to mniej prawdopodobne od zakładania odrodzenia się Realu? Nie sądzę. Tyle, że GD rządzą się własnymi prawami, zwłaszcza jak w trzy tygodnie odbędą się czterokrotnie. -Nikt i nic nie zmieni mojej opinii o panu Małku. Ten człowiek to brakujący element w układance "sędzia dziś się zastanawia czy pojedzie do Wrocławia". Już to pisałem tutaj dłuższy czas temu, przy okazji kolejnej "wpadki" sędziego M. - kombo sędzia / policjant najwyraźniej popłaca. Swoją drogą, jeśli ktoś jeszcze nie widział, to polecam sytuację z meczu Widzew - Ruch. W polu karnym Grzyb minął Mielcarza i dostał od niego kosę w gice trochę podobną do interwencji Casillasa (tyle, że dużo gorszą). Można było mieć wątpliwości, bo Grzyb wypuścił sobie piłkę dużo gorzej niż Manu, a wejście Mielcarza wyglądało na kompletnie przypadkowe, ale też tylko do czasu powtórki. Co natomiast zrobił sędzia? Ukarał Grzyba żółtą kartką za symulowanie (!!!), co oznaczało dla kapitana Ruchu kartkę czerwoną - w 36 minucie meczu. Chyba jedynym komentarzem odpowiednio oddającym absurd sytuacji jest żart weszlo: I tym człowiekiem był pan Marcin Borski, sędzia międzynarodowy... To tyle w kwestii naszych sędziów. Tyan: -Ok, przyjmuję takie tłumaczenie. -Po prostu ciągną się za Tobą twoje wcześniejsze wypowiedzi odnośnie Barcy. Napinam się tylko na napinaczy, kwestię tej wypowiedzi uważam za wyjaśnioną.
  14. Jak już wspomniał tyan, oni potrafią się wydzierać tylko dla bramek Barcy. Po co pokazywać mecz w którym obie strony będą atakować, jak można pokazać mecz do jednej bramki. Powstała nawet jakaś petycja. Nie wiem czy ona ma w ogóle coś wspólnego z tym meczem, ale spróbować nie zaszkodzi. -O rany kota, przechodzicie samych siebie. Po pierwsze - zakładanie, że mecz Chelsea - MU będzie świętem ofensywnej piłki, jest śmieszne. Po drugie - zastanów się co decyduje o tym jaki mecz będzie pokazywany w telewizji. Dla ułatwienia dodam, iż NIE JEST to kwestia sympatii kibicowskich szefów stacji, no chyba że mówimy o ITI. Po trzecie - masz internet? To sobie obejrzyj Chelsea - MU, nikt nie zabrania, a wręcz wielu ułatwia i zachęca. Tyan: -To nie żadne plotki, tylko fakty. Stokowiec był od początku skazany na zagładę, jedynie Józek musiał się jak zwykle ośmieszyć opowiadając o promowaniu zdolnych trenerów. W grę nie wchodziło też odebranie opaski Mierzejewskiemu. Sama sytuacja zresztą komiczna, bo z Mierzejewskiego jest taki kapitan, że klękajcie narody, a z drugiej strony Trałka to chyba zaprzeczenie idei opaski kapitańskiej. Zieliński był jedynym trenerem jakiego Józek lubił i jego powrót był kwestią czasu. Co prawda Józek po raz setny się przy tym ośmieszył, bo Zieliński aktywnie brał udział w ustawianiu meczyków (och, ojej, nie wiedział co było w kopercie), ale co tam. Zieliński nie zostanie zwolniony, bo nikt poważny już na jego miejsce nie przyjdzie. Zresztą uważam go też za ostatnią osobę, która może uratować Polonię przed nieuchronnym spadkiem. A zamiast oglądać mecz naszych biedronek, szczęśliwie strzelałem sobie relaks. Tylko kim do cholery jest Sebastian Małkowski?!
  15. Wczoraj Bayern przegrał z Interem tylko i wyłącznie na własne życzenie. Jak można zmarnować tyle i to takich sytuacji w takim meczu? Szóstka w totka Gomeza na nic się zdała... Ten meczy był swoistym podsumowaniem całego sezonu w wykonaniu Bawarczyków. Niby wszystko jest na miejscu, a jednak czegoś brakuje. Dzisiaj z kolei nie pozostaje nic innego, jak pogratulować Realowi, który pierwszy raz od dość dawna coś osiągnął. Inna sprawa, że Lyon nie postawił przesadnie wysokich wymagań i w sumie od początku do końca to Real był stroną dominującą. Mnie zastanawia jedynie ilu jeszcze psychopatycznym wybrykom tego oszołoma Pepe będzie się spokojnie przyglądać UEFA. Gość jest najwyraźniej niedorozwinięty umysłowo, ale oczywiście żadnej reakcji nie należy się spodziewać - po co eliminować takich ludzi z gry...
  16. -Nie wiem czy Zieliński będzie na tyle szalony żeby się zgodzić. Dodatkowo uważam, że dobrze się stało, że wtedy poleciał, bo utracił panowanie nad zespołem rozkapryszonych gwiazdek. A co się stało teraz? Rozkapryszone gwiazdki nie mają ochoty walczyć dłużej niż 10 minut w meczu. Moje pytanie brzmi więc: Gdzie tu jest miejsce dla Zielińskiego? Ale ciągnąc jego wątek - o ile jestem skłonny uwierzyć, że JW by na to poszedł, o tyle Zieliński chyba nawet mimo ujawnionej, świadomej korupcyjnej przeszłości, nie pójdzie na taki układ. Poza tym, trener tak naprawdę już w Polonii nic nie znaczy. Winę za katastrofalny start w tym roku ponoszą w 100% zawodnicy, którzy poza Przyrowskim, Sadlokiem oraz w mniejszym stopniu Jodłowcem i Mierzejewskim, prezentują poziom równy dowolnemu warszawskiemu Orlikowi. I prawdopodobnie zostaną za to niedługo należycie wynagrodzeni. A co do Stokowca, to pozostaje wierzyć, że ogarnie te galerianki i uratuje klub przed (jak na te 4 mecze nieuchronnym) widmem spadku. Wątpię też by jakiś dobry trener chciał się wpychać w to bagno nawet za pałace JW. Ja zresztą życzę Stokowcowi jak najlepiej, bo choć swego czasu swoimi umiejętnościami doprowadzał kibiców do ekstazy ("Piotrek! Okradli Cię! Złota piłka dla Stokowca!"), to jednak kawał serca na boisku zostawił, w przeciwieństwie do obecnych panienek biegających po K6.
  17. rav: -Według mnie, 49% robi sobie z tego jaja, następne 49% frustruje się jak Elev8tor, a pozostałe 2% uświadamia sobie, że Kołtoń miał rację i powtarza jego zdanie. Dużo można powiedzieć o naszych rodakach, ale aż takimi debilami za jakich ich masz raczej nie są. -Wskaż mi dowolny zespół, który potrafiłby tak zdominować w środku przeciwników najwyższej klasy, jak to robi Barcelona. Nie da się ukryć, że nie ma takiego zespołu. Czasami taka taktyka jest jednak zła, przez co Barcy zdarza się sporo słabszych meczów z bezproduktywnym kopaniem piłki przed polem karnym. Nie wiem o co chodzi z tym "szydzeniem" - skoro są lepsi, to są lepsi. -Zmień nick na Nostradamus. -Kwestia gustu. Tyle że większości podoba się właśnie taka gra, a ten skład Barcy od jakiegoś czasu popiera zachwyty wynikami. Ale do kogo ta mowa... Elev8tor: -Mnie już zaczynają męczyć Twoje potoki frustracji wylewane na forum po kolejnych wygranych Barcelony. Za każdym razem piszesz coraz bardziej tragikomiczne brednie, a tekstami o Messim zdecydowanie przekraczasz barierę dozwolonego poziomu żółci we krwi. Ochłoń. Jak można, będąc Polakiem, frustrować się na forum przez kilka dni (!!!) meczem Barcelony z Arsenalem?
  18. Ponieważ LM mnie dzisiaj średnio interesowało, postanowiłem sobie sprawdzić pomarańczową rewelację Premiership. Wieść gminna niosła, że to zespół jedyny w swoim rodzaju... Nie da się ukryć! Blackpool - Tottenham 3:1 Od początku było jasne co będzie w tym meczu grane - Spurs całkiem przyzwoicie kontrolowali piłkę w okolicach pola karnego gospodarzy, ale ci nie pozostawali dłużni i wyprowadzali kapitalnie konstruowane kontry. W 18 minucie rajd Campbella w polu karnym low kickiem w stylu kick-boxing przerwał Bassong i jedenastkę wykorzystał Adam (który mnie jakoś specjalnie - zwłaszcza w końcówce - nie zachwycił, choć kapitan z niego przedni). Obraz gry specjalnie się nie zmienił, ciężko nawet powiedzieć, żeby Spurs jakoś bardziej się zabrali do ataków. Ich akcje były jednak coraz dokładniejsze i w końcu w sytuacji sam na sam, po strzale Defoe i obronie Kingsona, piłkę z okienka bramki Blackpool wyjął głową jeden z bohaterów tego meczu - Cathcart. Spurs w końcówce połowy zdominowali grę i po lobie Lennona piłkę kiepsko piąstkował Kingson, który przy okazji opuścił słupki, ale po wykładance w polu karnym, na linii bramkowej strzał zablokował Baptiste. Jakby tego było mało, kiedy Blackpool zdołało wybić piłkę za połowę, świetną walecznością w powietrzu wykazał się niski Campbell, który wygrał pojedynek z Bassongiem i Gallasem, rozegrał akcję z Beattie'm i po świetnym podaniu od niego, nie pozostało mu nic innego jak wbić piłkę do pustej bramki. Przy tym golu prawdopodobnie był minimalny spalony, ale Duch Gry czuwał nad boiskiem. Po przerwie Tottenham przystąpił do huraganowych ataków i raz po raz siał zagrożenie pod bramką gospodarzy. Działy się rzeczy zupełnie niesamowite. Dwa razy Kingson zatrzymywał strzały głową Pawljuczenki na linii bramkowej - jedna próba była z ośmiu, druga z trzech metrów. Po jednej z licznych świetnych akcji Lennona prawą stroną, piłka przetoczyła się po linii bramkowej na drugą stronę, gdzie w przeciwnym kierunku uderzył ją Kranjcar, ale... piłka znowu przetoczyła się po linii i została wybita przez obrońców! W końcu Modric w sytuacji sam na sam przerzucił Kingsona, ale zrobił to zbyt lekko i Baptiste po raz drugi wybił piłkę z pustej bramki... Tak, tak - niewykorzystane sytuacje zemściły się po raz kolejny - w 80 minucie jedną z kilku akcji Blackpool w drugiej części siłą woli wciągnął w pole karne Phillips, tam Assou-Ekoto nie zrozumiał się z Gomesem i otworzył drogę do pustej bramki rezerwowemu Ormerodowi. Było po meczu. W końcu, w ostatniej akcji, na strzał rozpaczy zdecydował się Pawljuczenko - piłka odbiła się od Cathcarta i ten rykoszet nie dał najmniejszych szans Kingsonowi. Trzeba przyznać, że Spurs na tę bramkę zasłużyli. Statystyka strzałów to 7-27! Generalnie mecz był jednym z tych, dla których kocha się piłkę nożną. Grały dwa świetnie poukładane i bardzo ambitne zespoły, słabsi mieli niewiarygodne szczęście, lepsi niewiarygodnego pecha, atmosfera na trybunach jak na Anglię była świetna, padło sporo bramek, emocji było jeszcze więcej - to było jedno z moich najlepiej spędzonych 90 minut w tym roku.
  19. ArturMilan: -Śmiem twierdzić, że Inter miał wtedy dużo lepszych bocznych obrońców od Milanu i skończyło się to jednym z lepszych występów indywidualnych w historii Ligi Mistrzów, więc jedyną nadzieją Abate jest brak formy albo dalsza nieobecność Bale'a. Wczoraj okazało się, że jak na mecz z Milanem, to nie jest niezastąpiony. Co do samego meczu, to bardzo mnie ucieszył wynik. O ile Milan lubię i często mu kibicuję, o tyle Spurs za sprawą Redknappa i Bale'a właśnie są pierwszym zespołem z Premiership, który wzbudził moją szczerą sympatię, do tego po wejściu Flaminiego nie miałem już wątpliwości komu kibicować. Wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby tak wchodzić - nic. Ale co trzeba mieć w głowie, żeby po takim wejściu nie dać czerwonej kartki - szczerze pojęcia nie mam. W ogóle bezsilność Milanu objawiała się głównie frustracją i o ile na kolejne utarczki na linii Gattuso - Crouch patrzyłem z "hokejową" przyjemnością, o tyle kolejnych niesłusznych protestów Rosso-Neri (którzy przecież tylko sędziemu zawdzięczali granie w 11) zdzierżyć już nie mogłem. W sumie o samym meczu specjalnie wiele napisać się nie da, jego bohaterem był Gomes. Jego parady po strzałach Yepesa (zwłaszcza pierwszym) były kluczowe dla losów spotkania. Raz błysnął Lennon - brak Bale'a został przynajmniej raz wynagrodzony zwolennikom jego biegania - i Spurs pozamiatali. Milan w takim składzie nie ma czego szukać w rewanżu. Odnoszę wrażenie, że kluczowym zawodnikiem dla postawy zespołu w Serie A jest Cassano, a ten grać nie może. Awans Milanu będzie według mnie sporą niespodzianką. W tak zwanym międzyczasie w Juve objawił się Allesandro Matri, który póki co jest tym, kogo w ataku Juve brakowało. Bardzo ciekawe jest to, czy to efekt raczej niespodziewanej promocji do pierwszego składu najsłynniejszego klubu we Włoszech, czy też Matri jest aż tak dobry. Nie pisałem też o wspaniałym zwycięstwie Juve nad Interem, ponieważ... Najzwyczajniej w świecie przegapiłem mecz nic o nim nie wiedząc. Sesja, człowiek ma mniej czasu na przyjemności, ale żeby przed meczem nikt się nawet w wiadomościach sportowych nie zająknął, że taki pojedynek nadchodzi...? Tak czy owak - kapciem roku zostaje Eto'o, którym jak ktoś gdzieś słusznie zauważył, powinna się zaopiekować prokuratura we Wrocławiu.
  20. Miałem bardzo wątpliwą przyjemność oglądania potyczki Polski z Norwegią i o ile do tej pory zazwyczaj broniłem Franka, o tyle teraz jestem na coraz większe nie. Nie będę już wnikał w jego "Barcelony" i "tylko ofensywne taktyki", wrócę najpierw do meczu z Mołdawią. Zadyma z piłkarzami Polonii, których JW nie puścił na zgrupowanie. Argumenty, że każdy piłkarz powinien z dumą odbierać powołanie itp. No coś w tym jest i poniekąd też tak uważam, ale patrząc na mecz z Mołdawią, jakoś nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że taki Mierzejewski nie dość, że nie kompromitował się grając na klepisku obok jakiegoś schroniska dla zwierząt, w żałosnym zespole (no normalnie duma z bycia reprezentantem i ambicja pokazania się Frankowi rozrywała naszych grajków i unosiła się w postaci mgiełki nad boiskiem) i przeciwko jakimś kompletnym - z całym szacunkiem - ogórkom, to jeszcze zaliczył pełne i bardzo ważne zgrupowanie z Polonią. Grając w tym samym czasie np. z Zenitem. No normalnie bilans zysk i strat tak potwierdza szyderstwa pod adresem Polonii strzelane przez Franka, że bania mała! Z drugiej strony kompletnym cynizmem było wpuszczenie Gola na boisko w meczu z Norwegią. Skoro człowiek został powołany jako "zastępstwo rezerwy", to może jednak nie powinien wchodzić na boisko? Jakby to był trener bramkarzy, albo miejscowy z okolicy to też by wszedł? A skoro już został wprowadzony na boisko, to może jednak nie po to, żeby jedynie podbić jego przyszłą cenę na rynku transferowym występem w reprezentacji, który to występ ograniczył się do jednego dotknięcia piłki głową? I to wszystko kilka chwil po tym, jak zarzucało się komuś innemu przedkładanie interesów klubu nad interes reprezentacji... Przejdźmy do meczu z Norwegią... Poezja. Jeden gol, wynikający tylko z tego, że Lewandowski posępił na strzał, który w 9 na 10 przypadków wylądowałby w trybunach. I to była jedyna składna akcja ofensywna naszego "zespołu" w tym meczu. Z mocno przeciętnym rywalem, który dodatkowo najwyraźniej nie bardzo potrafi grać inaczej niż z kontry, co przełożyło się na totalny brak zagrożenia naszej bramki. No dobra, raz Hangeland pomylił się o średnicę piłki, raz pomylił się Szczęsny i został piłką trafiony. Poza tym Norwegowie mieli przewagę w bezproduktywnym klepaniu piłki. Żenada, którą ciężko określić innym mianem niż sztuka dla sztuki. Niestety, sztuki bezproduktywnego klepania. Zaiste, cholernie potrzebne nam było 180 minut bezproduktywnego klepania na poziomie nawet nie E-klasy. Na pewno Franek wyciągnął chmarę wniosków i dokonał ważnego kroku w selekcji. Zaryzykowałbym ironię, że ten krok to zrezygnowanie z Mierzejewskiego, ale znając słowność Franka... O ile nadal nie uważam, żeby krytykowanie Franka za wszystko było dobrym pomysłem, o tyle takie mecze jak z Mołdawią i Norwegią raczej nie podniosą prestiżu reprezentacji.
  21. Meth

    dzięki, dzięki :)

  22. no dziadyga jak w morde strzelił :( starzec wręcz :(

  23. Nie ma czasu, to jest cicho :) dzięki!

  24. TY WEŹ PRZECZYTAJ PW SWOJE, BO JEST SPRAWA :D

  25. Org: -Propsy jak to się mawia Też sobie posłucham. Mówią mi Tylko ja z innej mańki, albowiem już zdążyłem wrócić z sympatycznego osiedlowo-stołecznego sylwka. Najlepszego dla wszystkich, mniej zmartwień a więcej szczęścia i przede wszystkim spokoju. Wszystkim polecam różową perukę, robi furorę
×
×
  • Utwórz nowe...