Meth
Forumowicze-
Zawartość
2789 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Meth
-
Vlado: Na wstępie pragnę zaznaczyć, że jeśli lubisz popisywać się własnym brakiem ogłady, to źle trafiłeś. Barcelona piszemy z WIELKIEJ litery, podobnie jak Real czy Manchester United. Co innego raz w złośliwym żarcie tak napisać, co innego stale. -Myślisz, że w finale LM United mieli inne założenia niż krycie Messiego podwójnie a nawet potrójnie? Muszę Cię zmartwić, bo na ogół doskakiwało do niego przynajmniej dwóch zawodników, jak choćby w akcji, gdzie Messi minął jednego przeciwnika, po czym dwóch faulowało go biorąc w kleszcze, a i tak pierwszym który wstał i o razu miał piłkę był... Messi A że, dużo za często obronie MU to krycie nie wychodziło (jak przy golu), to już zasługa gry Barcy i samego Messiego. I tak nie wiem do czego pijesz, wiem że każdą akcję Messi powinien robić w 10000000% sam, ale tak się nie da i tego chyba nikt nie neguje? Faktem jest, że Messi nie raz strzela bramki będąc cały mecz kryty i faulowany przez kilku przeciwników. -Jeśli masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem, to masz problem- na maturze to ważna sprawa, lepiej poćwicz. Nie wiem co masz na myśli mówiąc "barcelona". To jakieś nowe wyrażenie? -Hleb póki co jest niewypałem, ale chyba nie jest to specjalny problem, biorąc pod uwagę osiągnięcia Barcelony pod wodzą Guardioli? Henry aklimatyzował się rok, ale o tym za chwilę. Keita jest bardzo solidnym i uniwersalnym graczem, panie znawco Barcelony, kapitalne uzupełnienie składu, może grać zarówno w pomocy jak i ataku, co więcej gra i to dobrze. Caceres to przyszłość, nikt nie wymagał wprowadzania go do pierwszego składu od razu. Pique nie jest bocznym obrońcą. I masz rację- obrońcy raczej nie mogą aż tak zmienić gry drużyny. Tą grę zmienił Guardiola. -Ile widziałeś meczów Barcelony w tym sezonie? 2- rewanż z Chelsea i finał, zgadłem? To się nie wypowiadaj. Messi świetną miał pierwszą połowę sezonu, w drugiej przygasł razem z całą Barcą, na szczęście obudził się na najważniejsze mecze, zresztą nawet bez formy zawsze notował jakieś bramki lub asysty. A Ronaldo po prostu często pęka w meczach o większą stawkę niż z Hull City. -Nie wiem jak, nie siedzę w szatni Barcelony, fakty są takie, że Etoo przynajmniej bardzo się stara (że ostatnio mu prawie nic nie wychodzi to już inna sprawa), Henry jest piłkarzem 100% lepszym niż w zeszłym sezonie, Iniesta nareszcie zaczyna spełniać pokładane w nim nadzieje, Valdes i obrona popełniają mniej błędów, atmosfera w zespole jest znakomita. Tak, uważam że ktoś kto zarabia kilka(naście) milionów ojro rocznie może nie mieć ani radości, ani motywacji, jakby Ci się chciało przeczytać ostatni mój post w temacie to masz tam więcej nieco, to inna dyskusja. Według mnie nie masz prawa niczego twierdzić na temat Barcelony, bo ani nie widziałeś przynajmniej 10 meczów B w zeszłym sezonie, ani w tym. -Fakt, przepraszam. Igl tego nie napisał. On napisał, że Barca ma równy skład, bez wyróżniających się zawodników. I miał rację. Niezależnie od formy i okoliczności, zawsze jest ktoś, kto pojedyńczym zagraniem może odmienić losy meczu. Nie ma zawodnika nie do zastąpienia- to jest właśnie kolektyw. -Co to do cholery jest "barcelona"?! Ktoś wie? Ktoś twierdził, że tylko w Barcelonie tak jest? Mówimy, że w zeszłym sezonie tak NIE było, a teraz owszem. To jest zasługa Guardioli. -Widziałeś kiedyś jakiś mecz Meksyku, a w szczególności MŚ w 2006? Kiedy Marquez był jednym z najlepszych piłkarzy całego turnieju, mózgiem i motorem swojej drużyny? Oczywiście nie jest możliwe, żeby błyszczał aż tak w takim zespole jak Barca, ale świadczy to o tym, że potrafi dużo więcej niż Ci się wydaje. Pique jak na niemal juniora, to spisywał się całkiem przyzwoicie na stoperze w najważniejszych meczach sezonu, czyż nie? Jeśli Ty przemilczysz "średniaka" Toure, to ja minutą wymownego milczenia uczczę Twoją ignorancję: ... -Akurat Rooney bardzo częsta wraca po piłkę, Ronaldo tylko jak mu karnego nie odgwiżdżą To teraz obejrzyj dowolny mecz Barcy z poprzedniego sezonu i zobacz jak wygląda wtedy kwestia założeń taktycznych, po czym porównaj ją z obecną i doceń wysiłki Guardioli. -Bez komentarza -Skończyły się argumenty, zaczęło się wybiórcze interpretowanie wypowiedzi. Powiedz mi, co się nie zgadza w tym, że Barcelona to nie był R10 i 10 ogórków w połączeniu z tym, że od humorów R10 zależała gra ofensywna Barcelony? -Nikt z nas nie kibicuje barcelonie, więc nie wiem o czym mówisz. Aha, na koniec żeby nie było że jestem gołosłowny :D:D ku pamięci Face'a- Barcelona to, Barcelona siamto
-
Zik: -No właśnie Mo wczoraj to pokazał, praktycznie wygrywając pierwszą połowę dla Cavs. Trafiał te trójki kapitalnie. Varejao jest imo trochę mniejszym zagrożeniem ze względu na jego odpowiedników w Orlando. West raczej też póki co jakichś cudów nie pokazuje. Przede wszystkim nie dać szaleć Williamsowi i Gibbsonowi na trójkach, sam James cały mecz grać nie będzie. -No nieważne Powiedzmy, że masz rację -Co prawda, to prawda, jeśli Orlando awansuje do finału, to może być ten sam problem, tylko że KB. Awans Cavs dawałby chyba większe nadzieje na obiektywne sędziowanie Swoją drogą da się jakoś w NBA zaskarżać decyzje sędziów? Nie tak dawno okazało się że mecze były ustawiane, a w dalszym ciągu widzimy jak sędziuje się pod gwiazdorów, natomiast dyskutujących karze się technicznymi. Tak czy owak, jeśli LeBron już leci z piłką tuż obok kosza, to może nie wchodzić z nim w kontakt w powietrzu, bo w większości wypadków i tak wychodzi z tego 2+1. -No jasne, ja mówię tylko o własnym poglądzie na prawdziwy sprawdzian klasy zawodnika, jakim jest imo PO -Wiem, staram się, faktycznie z Pietrusem powiedziałem nieco na wyrost, bo bardzo być może są rezerwowi grający dużo lepiej od niego Mam nadzieję, że mi wybaczysz
-
F: -Amica, nie Groclin (Dyskobolia właściwie). Z Chelsea sytuacja jest nieco złożona- przez ostatnich kilka lat przed wesołym Romkiem zmierzała jednoznacznie do upadku, bankructwo miało być ogłoszone lada dzień. Mimo braku sukcesów klub i tak miał rzeszę oddanych fanów (jak każdy w Anglii), ale po "ratunku" Romana rozpoczęły się schody- dawni kibice zostali usunięci z trybun ogromnymi cenami biletów, władze klubu mają na nich wywalone, Ci obecni na stadionie to w 99% typowi sezonowcy- liczy się tylko i wyłącznie kasa. To chyba największy problem angielskiej piłki, do klubu przychodzą sobie biznesmeni i panoszą się jakby byli właścicielami historii i kibiców, a liczy się tylko i wyłącznie kasa. Mam szacunek do Chelsea, ale taki Drogba w porównaniu do Zoli jest absolutnie nikim- ze względów piłkarskich, moralnych i ideowych. Nieprawdą są te dochody wielkich klubów, o których pisze Blazkovic- choćby MU ma KOLOSALNE długi i zanim zostało przejęte przez obecnego właściciela, wcale nie było pewne czy aby nie zbankrutuje. Podobne długi miały choćby Barcelona i Real (Barcelona spłaciła zdaje się w zeszłym roku, Real dostał dar od życzliwych mu ludzi w postaci odpuszczenia długów), Liverpool i ogólnie cała liga angielska, gdzie przeciętniacy zaciągają ogromne kredyty byle grać w Premiership (ogromne pieniądze), ale potem nie ma z czego spłacać (zastanówcie się teraz dlaczego piłkarzy ciągnie z południa do Anglii, podpowiem że nie chodzi o miłość do angielskiej piłki) i praktycznie co sezon upada jakiś klub (najsłynniejszy chyba przykład to Leeds, wcześniej Wimbledon). Chelsea też nie przynosi zysków, ale to prywatny problem Romana i jego księgowych. Ogólnie liga angielska to paranoja finansowa, na której dobrze wychodzą jedynie piłkarze-chorągiewki. Także prawda leży gdzieś po środku i problem jest bardzo śliski, najlepiej niech każdy ocenia go po swojemu i nie wypomina niczego komuś innemu. Po wejściu wielkiej prywatnej kasy w piłkę nic już nie jest takie jak kiedyś, każdy klub musiał się w jakiś sposób do tego przystosować (choćby będąc zmuszonym do podnoszenia płac piłkarzom) i odczuwa tego skutki. Roztrząsanie tego tematu prowadzi do pytania "czym jest i czym będzie piłka nożna i czy to na pewno jest jeszcze piłka?" i budzi poważne wątpliwości typu "dlaczego Sheringham i Keane by się nie poddali a Ronaldo z Carrickiem owszem".
-
Fejs: -Nie chcę Cię martwić, ale dokładnie tak było- Ronaldinho był gwiazdą zespołu, od jego dyspozycji zależała gra w ataku Barcy, od jego fochów zależała atmosfera w zespole. -Nie mówię, że jest wybitnym trenerem. Jest najlepszym trenerem, jakiego mogła sobie wymarzyć Barca w tej sytuacji. Czy sprawdziłby się w Watford? Nie wiem, może tak a może nie. -Chyba kpisz Może nie wierzycie, ale my z Iglem nie piszemy o cieniutkiej formie Messiego, Xaviego, Puyola i prawie całej Barcy przed GD dla zmyłki. Piszemy, bo tak było. Więc nie musicie po raz kolejny pisać, że oni byli w wybitnej formie, bo NIE byli. :] -Hehe, ładnie powiedziane. Ale i tak w końcu nie wyleciał i na dodatek strzelił całą masę bramek (teraz ma zupełny dołek, ale trudno) i ogólnie wróciła mu chęć do gry w piłkę- to jest zasługa Pepa i to chyba dobrze dla Barcy i dobrze świadczy o trenerze? -Dobra, a teraz wymień dwa inne wielkie mecze, w których Ronaldo zagrał jak najlepszy piłkarz świata (bo tak przedstawia sam siebie, nie piję tu do nikogo) Poza tym patrząc na to co grał w dwumeczu Arsenal- to wcale nie był to wielki przeciwnik, ani specjalnie wymagający Nie mówię, że Ronaldo nie jest świetnym piłkarzem, mówię, że jak na boga piłki, to za często zdarza mu się być niewidocznym w meczach o najwyższą stawkę.
-
Vlado: -No to jak go akurat nie pilnowali to strzelił- czegoś więcej chcesz jeszcze? Może miał 5 strzelić? -Widać jak z Ciebie zrównoważony i obiektywny znawca Barcelony. Barca do której przyszedł Guardiola była od stóp do głów przeżarta kryzysem, zarówno piłkarskim jak i mentalnym. Trzeba było usunąć mózg zespołu i wprowadzić do gry kilku nowych zawodników, kilku innym przywrócić radość z grania w piłkę, nie można by mieć do Pepa pretensji, gdyby ten zespół grał jak Real w tym sezonie. Ale nie dość, że grał przeważnie bardzo dobrze, to jeszcze w najważniejszych momentach potrafił zagrać świetnie i zdobył potrójną koronę! Zresztą, o tym dlaczego Guardiola jest bohaterem pisaliśmy już kilka razy- czytanie ze zrozumieniem nie boli, więc mógłbyś chociaż spróbować. -Przykro mi zauważyć, ale tak miesiąc przed GD jeśli kogoś można było w Barcy posądzać o grę w stylu Ronaldo z MU, to chyba tylko Henry'ego- a i to w dużo pozytywniejszym stopniu, bo nie grał samolubnie, tylko jako jedyny w Barcelonie miał pomysł na grę. Xavi do GD grał strasznie słabo jak na siebie, Messi tak samo, z tym że i tak w każdym meczu notował jakieś kluczowe bramki lub asysty. Ronaldo bez formy przeważnie znika albo głupio traci piłki, Messi też, z tym że przynajmniej znajduje się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Ronaldo ostatnio raczej nie zdradzał takich objawów spadku formy jak Messi, a wyniki i tak lepsze ma Messi. Ponadto na Messiego przeważnie nie gra cały zespół a na Ronaldo owszem- dlatego właśnie (w niczym Cristiano nie ujmując, bo grać potrafi jak mało kto) to Messi zasłużył na tytuł gracza roku- choć bardziej dlatego, że brakuje naprawdę klasowych zawodników ostatnio. Masz może jakieś kompleksy bądź frustracje związane z Barceloną, że świadomie piszesz nazwę własną (klubu i miasta) z małej litery? Wiesz co to są "elementarne zasady dobrego wychowania"? I jeszcze o roli Ronaldo w MU- tak, w 90% wypadków gra ofensywna United opiera się na grze Ronaldo. Inaczej jest przeważnie w meczach o większą stawkę i z lepszymi rywalami niż Fulham, bo wtedy Ronaldo okazuje się dużo mniej boski niż się wydaje i MU musi próbować inaczej konstruować akcje, co wychodzi różnie. Nie wiem czemu wspominasz o obrońcach w kontekście rywalizacji Ronaldo-Messi -Czytaj ze zrozumieniem i podaj, proszę uprzejmie, argumenty, a nie popadaj w bełkocik. Nikt nie podważa ilości zawodników grających w meczach United.
-
Kurde ;/ Zarwałem noc, nie poszedłem spać nawet po pierwszej kwarcie, a tu takie rozczarowanie. Typowy wręcz mecz NBA- fatalny początek Orlando, 10 punktów zdobytych w 1 kwarcie- zęby bolały jak patrzyłem na to, ale już większe straty widziałem więc co tam. Niestety na początek drugiej nie zdążyłem z łazienki xd a tam już, zdaje się przy sporej pomocy Gortata, Magics zbliżyli się na 10 punktów. Turkoglu z Lewisem wzięli się do roboty, potem Cavs zaczęli się gubić a LeBron gdzieś zniknął. Już wydawało się, że będzie po ptakach, świetne momenty w 3 części mieli Turkoglu i Howard, ale w mojej opinii zostało to zaprzepaszczone przez fatalną dyspozycję Alstona- pudłował z każdej pozycji, tracił, marnował kontry. Dodatkowo Gortat podrażnił Jamesa blokiem i po kilku minutach wyrównanej walki (wynik prawie całą drugą połowę oscylował w granicach 5 punktów) Cavs zagrali świetnie w obronie, kolejne trójki pudłowali Turkoglu i Alston, natomiast James trafiał rzut za rzutem i na dodatek wykluczył Howarda na końcówkę. Ogólnie to dość zabawnie wyglądało jak LeBron stał z piłką 20 sekund po czym rzucał z półdystansu, inwencja twórcza godna Duncana. Gortat jednak Howardem nie jest i przy wyraźnym braku wiary reszty zespołu, obyło się bez emocji w ostatnich minutach. Ogólnie sędziowanie nie stało na najwyższym poziomie- zdecydowana większość spornych sytuacji (zwłaszcza na początku) była gwizdana pod Cavs, a Stan dostał nawet techniczne za wtargnięcie na parkiet po akurat raczej słusznie nie odgwizdanym faulu na Turkoglu No i jestem pod sporym wrażeniem gry Turkoglu- o ile wczoraj (dzisiaj?) początek miał tragiczny, to potem poderwał zespół do walki, rzucał, rozgrywał, bronił. Do tego jak na dużego europejczyka jest dużo sprawniejszy niż się wydaje. Szkoda, że zdarza mu się zupełnie zawalić jakiś fragment gry, no i że nie spróbował wczoraj pograć więcej pod siebie- w kilku sytuacjach mógł spokojnie próbować trójki, ale oddawał piłkę- a nie przynosiło to raczej dużych korzyści. No szkoda, szkoda, teraz to Cavs będą na fali i nic do stracenia nie mają, oby udało się zgasić resztę zespołu (Mo Williams :o) i nie faulować głupio Jamesa, kiedy już praktycznie jest z piłką w koszu. Zik: -No po części masz rację, ale raczej spodziewałem się lepszego startu po Magics, niezależnie od wymagań stawianych przez 76ers. -Nie o to mi chodzi, po prostu według mnie prawdziwą wartość zawodnika i drużyny poznaje się w takich momentach jak PO- pod maksymalną presją i grając na najwyższym możliwym poziomie. Zdarzają się i takie mecze w sezonie zasadniczym, ale to raczej od święta. Trochę namieszałem i tyle -Staram się wypowiadać jak w miarę ogarnięty człowiek, a że nieco_bardziej_siedzącym_w_temacie_ale_nadal_laikiem jestem, to nie jest to łatwe Nie musisz się aż tak oburzać jak się zdarzy napisać coś lekko na wyrost ;]
-
Na wstępie szacunek dla sir Alexa za to, że podjął wyzwanie!!! Dałbym się pociąć, że postawi autobus w bramce i będzie modlił się o cud, widać nagroda darwina byłaby moja. Teraz już o samym meczu- oj dziwny był to mecz. Na papierze United byli dużo mocniejsi, straszyła zwłaszcza ta "najlepsza obrona świata" a tymczasem... Obrona totalna panika- wybicia na oślep lub (to akurat już mądrzej patrząc na jakość) w aut. Pomoc absolutnie nie istniała, momentami Barcelona grała swoje, co w finale LM jest jednak nie do pomyślenia. Atak? Jeden Ronaldo stanowił jakieś zagrożenie, ale i on głównie na początku. No to teraz pora na kilka słów o wielkich wygranych tego sezonu! Dla mnie graczem meczu był Puchol/Puziol/Pujol, którego wszędzie było pełno i który wszędzie był skuteczny- poza dwiema okazjami bramkowymi. Gdyby wykorzystał tą sam na sam, to jestem pewien, że dostałby gracza meczu. W ogóle, co to była za akcja, chyba z 50 podań...! Jednak ciężko mówić o graczu meczu, jeśli Iniesta z Xavim aż tak niepodzielnie rządzą w środku pola i mają po asyście. Ogólnie ta trójka powinna zostać trójką meczu wzorem NHL i nie mielibyśmy problemu Barcelona do meczu z Realem miała w zwyczaju grać pięknie, nie raz z przewagą sięgającą więcej niż 70% posiadania (średnia w tej LM to 63%!!!), ale marnować okazję za okazją lub ich nie tworzyć prawie w ogóle. Zostawiając już to, co działo się od GD, dzisiaj Barca zagrała po prostu jak na finał LM przystało- DOJRZALE. Pierwsza akcja skończona golem najgorszego ostatnio piłkarza zespołu, a potem spokojna kontrola wydarzeń na boisku, kompletne zdominowanie pomocy i w gruncie rzeczy kontrowanie. Ale nawet takie nastawienie nie zabiło tego naprawdę niespotykanego piękna- rozgrywania piłki w środku pola. To jest naprawdę ideał, jak kilkoma podaniami z pierwszej piłki rozmontować przeciwnika- wcale się przy tym nie męcząc. Można powiedzieć, że MU wiele dziś nie pokazało, ale czy Barca zagrała najlepszy mecz w sezonie? Chyba właśnie przede wszystkim dojrzały i dlatego ośmielam się postawić tezę, że Guardiola perfekcyjnie rozpracował przeciwnika. Barcelona to już nie jest Ronaldinho i jego humory- Barcelona to dzisiaj ZESPÓŁ- od Valdesa w bramce, po Guardiolę, rezerwowych i juniorów na ławce. Każdy z nich nawet w słabych momentach potrafi coś sobą wnieść do zespołu i to jest to coś, co wyróżnia drużyny kompletne, historyczne. Czy ten Manchester można porównać do tego sprzed ok. 10 lat? Według mnie to straszna bieda, a przecież Tevez z Ronaldo nie wydają się być gorszymi piłkarzami niż Solskjaer i Sheringham. Tak na podsumowanie tematu- w przypadku wszystkiego jak leci, człowiekowi wydaje się, że kiedyś to było lepiej. Że to wszystko miało swoją duszę i swoje piękno. Nie to co teraz. Barcelona w końcówce sezonu dorównała temu, co było kiedyś. Przywróciła nadzieję, że jednak można zrobić to jeszcze dzięki "duszy" zespołu, a nie dzięki zbieraninie solidnych do bólu zębów grajków, grających solidną do bólu zębów piłkę, w której nie ma miejsca na błędy i geniusz. Dlatego jeszcze raz brawa dla Fergusona, który nie boi się i próbuje to pogodzić, ale tym razem... zwyczajnie trafił na lepszych. Na koniec słów kilka o Messim- dzisiaj zagrał przyzwoicie, strzelił ładną bramkę, ale stać go na dużo więcej.
-
Zik: -Tak, według mnie to duża sensacja, zważywszy zwłaszcza na grę Orlando z Philadelphią w pierwszej rundzie. A Cavs szli niczym rolnik z kosą przez pole pełne żyta ;D Sezon jedno, play-offy drugie. -Ja patrzę z perspektywy p-o, bo to według mnie po nich najlepiej można ocenić zawodnika. Poza tym tylko dla p-o jestem w stanie pozbawić się takiej ilości snu. Jakbym miał oglądać chociaż połowę meczów Orlando z zasadniczego, to już bym pewnie nie żył. Kurde, oby teraz Orlando wygrało, bo każdy kolejny mecz już trzeba oglądać. Ogólnie zluzuj porty ziom ;]
-
-Czyli sparing z serii brutalne początki Polipa Początkowo chciałem przeprosić za taki wynik takich rezerw, ale skoszenie mojego przyszłego kapitana w 88 minucie obudziło we mnie małego mściwusa ;D Na szczęście tylko 1 tydzień i przy obecnie 5 lekarzach na pewno zagra w następnym sparingu, mam tylko nadzieję, że to 88 minut treningu mu weszło.
-
No, no, no! Sensacja jest prawie gotowa. Ciekawe co w następnym meczu zrobi LeBron, bo albo zagra najlepiej w karierze, albo Cavs odpadną z kretesem. Kolejna niesamowita seria po Celtics-Bulls w tych P-O. Któryś z meczów nie miał końcówki w dwóch punktach? Chyba nie ;] I tak jak przewidywałem, sprawdza się taktyka niespecjalnego murowania LeBrona- on sobie gra, ale reszta zespołu jest dobrze wyłączana z gry w kluczowych momentach i co się okazuje? Że nawet LeBron James się męczy i przestaje trafiać. Mało tego- zaczyna robić straty. I tym oto sposobem, co tu kryć słusznie, niedoceniani Magics są o krok od awansu do finału. Cholernie mi się podoba ich drużyna- zawsze ktoś inny jest w stanie poderwać zespół, nie ma postaci dominującej przez cały mecz. No i imponujące jest jaki postęp zrobił Pietrus- z takiego sobie przeciętniaka wyrósł jeden z najlepszych rezerwowych ligi i to chyba jeszcze nie koniec. Aczkolwiek nie jest to chyba jakieś wielkie zaskoczenie, z tego co pamiętam chyba nawet dostał nagrodę za największy postęp, a przynajmniej był jednym z faworytów do niej. Listonosz- nielegalne jest udostępnianie i rozpowszechnianie. Jak masz ochotę zarwać noc, to transmisja w necie zawsze się znajdzie.
-
Nie no ludzie, olśniewający 18-latek? xO Ile on będzie wart? 40mln? A ja myślałem, że to ja tutaj dokonuję niezłych transferów ;D -Noooooo, w pierwszym meczu sezonu ograłem jednego z dwóch najlepszych przeciwników na wyjeździe! Już remis z nim w przedostatniej kolejce poprzedniego sezonu "dał mu kopa w ambicję", ale najwyraźniej to ja poszedłem mocno za ciosem i teraz zdecydowanie przeważałem cały mecz- nie mogło się to skończyć inaczej niż moją wygraną Choć przyznam, że jak rywal wyrównał po swojej pierwszej akcji (w 47 minucie...) za sprawą najgorszego piłkarza, to miałem moment zwątpienia. No ale nie ma tego złego, Karabegovic zadebiutował w pierwszym składzie i czekam aż skoczy na fantastyka. A z ciekawostek- Głereszciemu przez plaster forma tuż przed meczem poleciała z zadowalającej na... słabą ;p Czegoś takiego jeszcze nie miałem. Jeszcze kilka słów o lidze- beniaminkowie wyglądają raczej na mocno przeciętnych cieniasów, a w następnej kolejce gram z biedakiem, którego złoiłem 10:2 w ostatniej kolejce hiehie.
-
Ten dzień Warszawa będzie wspominała jako Dzień W Których Przekręcono Warszawę. No żenada. Legia traci szanse na mistrzostwo po tym, jak Gancarczyk dosłownie łapał sobie piłkę w polu karnym... Lech zachowuje szanse na mistrzostwo tylko i wyłącznie dzięki Robertowi Małkowi. Który to już raz pan Małek okrada Polonię, to aż szkoda wyliczać. Wrocław czeka, oj czeka. Szkoda tym bardziej, że był to fantastyczny mecz, a decyzja Małka i jego bocznego o uznaniu bramki zupełnie popsuła to widowisko. Z całego serca życzę Lechowi przegranej walki o mistrzostwo, tego kupić nie można. Z ciekawostek- 3 mecze Polonii z Lechem w tym sezonie pod Lecha ustawili sędziowie.
-
To co LeBron trafił, to jest po prostu klasa Jordana, where amazing happens!!! Ja niestety (niestety hehe) akurat robiłem rajd po mieście, ale nie sposób nie obejrzeć powtórki, no i jestem zachwycony. Kibicuję Magics oczywiście ze względu na Gortata, ale nie sposób się nie zachwycać takimi zagraniami. Dlaczego musimy żyć akurat w takiej strefie czasowej, no dlaczego? W drugiej serii też bardzo ciekawie i z chęcią bym obejrzał wszystkie mecze, ale sił brakuje.
-
Stefan: -Jak to "na solidzie"? Zakupy robię w przedziałach na jakie akurat mogę sobie pozwolić, wyjątkiem są młodzi napastnicy po sprzedaniu kogoś z poprzedniej szóstki. 8 na 10 moich transferów to tylko i wyłącznie potrzeba, ale utopijny egzekutor stałych fragmentów Per Eriksson (nie mylić z nowym pomocnikiem Ericssonem ) i znakomity rozgrywający z zadowalającym podaniem Portugues to typowe "mam ochotę a jest okazja". Zwłaszcza drugi był super, bo kupiłem go 1.4mln- cenę jak na umiejętności, wiek i exp, wręcz śmieszną. Ech to wyczekiwanie na skok Osvalda i Paske do błyskotliwego ataku ;] A tymczasem kupiłem nowego dobrego juniorka, wręcz świeżaka: -Ten, o dziwo, rodowity Holender kosztował mnie 650 tysięcy złotych, ale myślę że jest wart swojej ceny. Przede wszystkim 12 dni od promowania, potem nieprzewidywalność, przeciętna skuteczność i dobre boki. Gdyby tylko skrzydło było przeciętne, no ale wszystkiego na raz mieć nie można. Ponadto Fokko to bardzo ciekawy materiał na kapitana- popularny, spokojny i prawy, zadowalający przywódca. Aż się zastanawiam czy go nie wstawić od razu do pierwszego składu i nie powierzyć mu opaski, no ale chyba szkoda jednak osłabiać atak aż tak. Zobaczymy. No i mały apdejt, właśnie chwilowo zamknąłem okno transferowe tym oto transferem: -Kupiłem go za 180 tysięcy, bardzo fajne boki mnie przekonały, jest on trochę spóźniony, ale za kilka sezonów powinien być duuużo warty. No i potwierdzam, że odpadłem z pucharu!
-
No to za ciosem Po sprzedaży dwóch zawodników, kupiłem dwóch dla wzmocnienia zespołu 6 232 000 zł, nowy kapitan. 5 916 000 zł, jego jedyną wadą jest doświadczenie, ale myślę, że szybko powinien skoczyć na kiepski, a wtedy nie będzie już tak źle. Przynajmniej taką mam nadzieję. On z kolei zastąpi Argilesa na pozycji defensywnego pomocnika. Miałem na oku innego jeszcze i nieco lepszego Szwajcara, ale tutaj wybór padł ze względu na wiek. Liczę że Szwed popyka u mnie ładnych kilka sezonów.
-
Zachęcający temat Nie będę specjalnie orginalny, uważam, że sensu życia jako takiego nie ma. Jest biologiczny cel każdego osobnika gatunku ludzkiego, tzn. przedłużenie owego gatunku, innych celów tak naprawdę nie stwierdzono. Co do sensu życia, każdy ma własny. Według mnie powinien się on pokrywać z osiąganiem szczęścia, bo inaczej ciężko o zachowanie zdrowia psychicznego. I w ten sposób jedni wierzą w boga i dążą do życia wiecznego w niebie, drudzy nie wierzą w nic i koncentrują się na własnych korzyściach. Oczywiście są to skrajne przykłady. Szczerze mówiąc, to dla mnie życie jest kompletnie bez sensu, ale co pozostaje? Bądź co bądź żyjemy w świecie naprawdę wielu możliwości i tylko od nas zależy jak je wykorzystamy. Jak to się mówi, nie ma sensu doszukiwać się głębszego znaczenia tam, gdzie go nie ma Życie jak życie- w miarę możliwości i w granicach zdrowego rozsądku starajmy się być szczęśliwi.
-
Walczyli chłopaki z bardzo dobrym rywalem z VI ligi, ale się nie udało. Środek pomocy u niego 3x ponad 5*. -Ale za to poszły dwa transfery: -Obie ceny wręcz zachwycające, dodam że Palmblom zaledwie fantastyczny, a Sven błyskotliwy z tym że niewielu podobnych szło za nawet 8mln. Teraz jeszcze niech skoczą na błyskotliwy Paske i Osvald, to może też pójdą za podobną kasę i miałbym więcej niż się spodziewałem. Tak czy owak nie ma to jak zrobić z 40 tysięcy 14 milionów
-
Turku dajesz kilku lekarzy to na ligę wróci. A ja rozbiłem zdaje się jakoś potwornie Gacka <faja> w sparingu i w ogóle wymiatam a Gacek leszcz i takie tam Ale nie o tym chciałem! Otóż Basaure skoczył na fantastyczny poziom skuteczności, a Stadelmann na błyskotliwy!!! :jupi: Nareszcie! Teraz czekam na Paske i Osvalda i można robić rewolucję.
-
Mega Ekspert Face: -Ja tam widzę tyle: Abidal próbował dotknąć Anelkę ręką, ale mu nie wyszło, po kilku następnych krokach Anelka kopie się we własną nogę (lewa noga w prawą) i pada jak długi. Niestety ta kamera nie zarejestrowała faulu. Proszę podać orginalne źródło tej wypowiedzi Abidala, póki co jedynie onet to podał zdaje się. A tworząc teorię spiskową- może Abidal powiedział tak żeby się zemścić na arbitrze? Przyznanie się do faulu = dobra decyzja sędziego = tylko Chelsea była krzywdzona w tym meczu = tysiące Face'ów na całym świecie ma nowy powód do słania sędziemu pogróżek -Uśmiech politowania niech Ci wystarczy za odpowiedź, napinaczu internetowy -Stwierdziłbym (zapewne podobnie jak większość bardziej zdeklarowanych fanów Barcy na tym forum) że Barca znowu zagrała słabo i bez pomysłu, a Chelsea bezlitośnie to wykorzystała murując bramkę. A tak mówię tylko, że Barca znowu zagrała słabo i bez pomysłu, ale wprost niesamowita sytuacja z 93 minuty stała się jedną z najpiękniejszych chwil w moim życiu, a co więcej sprawiedliwości stało się zadość na chyba wszystkich frontach. -Walka o piłkę, bark w bark, przepychanki z obu stron. Nie każdy jest Howardem Webbem żeby dyktować karny w czystej walce. Widziałem z 500 bardziej kontrowersyjnych nieodgwizdanych karnych i tyle. A Messiego niestety nieczęsto ktokolwiek ma okazję trzymać, bo on jest za szybki Dzięki czemu przeważnie jak już ktoś go fauluje, to bardzo wyraźnie w celu stanowczego zatrzymania akcji- dzięki temu też bardzo rzadko możemy się spierać czy Messi symulował czy nie. Co do skłonności Messiego do symulowania wystarczy mi tyle, że nie robi tego na tyle często żeby mi się niedobrze robiło na jego widok. Dodatkowo nie widzę u niego zamiłowania do teatru, a u Drogby już tak. Tyle. -No czyli najwyraźniej wygrał lepszy, bo wynik nie jest obliczany z kontrowersyjnych sytuacji, tylko z bramek. -Jeśli Barcelona wygra, to każdego posta w tym dziale zakończę podpisem "ku pamięci Face'a- Barcelona to, Barcelona siamto". Nookie: -Wiesz, ja tam bardziej się cieszyłem oglądając ostatni mecz Liverpool-Chelsea niż różne pamiętne 1:0 i 0:0 Oczywiście, że Chelsea nie musiała strzelić drugiej bramki, ale chyba nikt nie zakładał, że Barcelona na pewno nie strzeli. Mieli do wyboru zaryzykować atakowanie i zaryzykować murowanie- pretensji do Barcy chyba z tej racji mieć nie można. Nie wiem ile razy obejrzałem dziś bramkę Świętego Iniesty, ale raczej cały mecz już mi się zwrócił
-
Nookie: -Ja nie mówiłem o taktyce, ja mówiłem o pomeczowych wypowiedziach- gwoli ścisłości. Poza tym możemy tak gdybać i gdybać, a może brak czerwonej kartki spowodowałby że dwie minuty później Abidal strzeliłby okno z 40 metrów, tego nie dowiemy się nigdy. Przestańcie z tym "faulem" na Maloudzie, bo Howard Webb tu wpadnie i was pochwali. Co do meczu, bo o nim jeszcze nie pisałem Słaby jak na Barcę, Real jest o dwie klasy niżej od Chelsea i to widać, Barcy zbrakło po prostu klasycznego napastnika, Etoo w fatalnej formie jest od dawna, Messi jest skrzydłowym. Henry trzymał atak głównie i bardzo go brakowało. A jak grać ze skomasowaną defensywą Chelsea (po bramce broniło przeważnie 8-9 piłkarzy, po czerwonej to już w ogóle 7 piłkarzy ograniczało się tylko do obrony) z takim atakiem? Trzeba było klepać i liczyć na przebłysk geniuszu- błysnął Xavi idealnie wypuszczając Alvesa, ten błysnął nareszcie dobrze wrzucając, błysnęła słaba forma Etoo oddając piłkę Messiemu, ten błysnął idealnie (nareszcie!) wystawiając piłkę Inieście, no a co zrobił Andres to nie muszę już mówić. Cały mecz jest dla mnie nieważny, jakby Barcelona była aż tak słaba, to by było 0:3, 0:4- a przypominam o tym jak zdziesiątkowana była obrona (Yaya na OŚ w półfinale LM- niezłe jaja) + nieszczęsny atak. Odwracając pytanie- jak słaba była Chelsea, skoro nie potrafiła rozpykać takiej obrony, takiego słabego bramkarza zmusić do błędu i wykorzystać czerwonej kartki? Ogólnie nie uważam, żeby zespół przez 180 ze 190 minut murujący bramkę zasłużył na awans. A tak przynajmniej będzie ciekawy finał piłkarski a nie szachy i kolejna porażka Chelsea z United.
-
Och jaki miło dzisiaj poczytać lamentowania o spisku przeciwko Chelsea. Oto kim jest Guus Hiddink To tak gwoli ścisłości tylko. Ja tam jestem ciekaw dlaczego wszyscy sędziowie uczestniczą w spisku dla Drogby, który nie dostaje żółtych kartek za symulowanie, a w każdym meczu po kilka razy symuluje karne i kontuzje, zawsze schodzi z boiska z "kontuzjami", po których natychmiast wraca. Nie widziałem żeby kiedykolwiek dostał kartkę. Lets kick Drogba out of football. W ogóle jak nie wstyd fanom Chelsea mówić o karnym za faul (!!!) Alvesa na Maloudzie? Przecież to była tak jawna kpina, że wstyd komentować. Chelsea zasłużyła na awans? Była wyraźnie lepsza? Błagam... Za 4 okazje w dwóch meczach do finału LM się nie wchodzi. Chyba nikt Hiddinkowi nie bronił wprowadzić napastnika za Essiena a nie Belettiego za Drogbe? Chyba nikt nie kazał Chelsea murować bramki 11 na 10? Żałosny trener, żałosna drużyna. Mój pierwszy syn będzie miał na imię Andres Edit: Osobnika niżej proponuję IGNOROWAĆ, ponieważ ma chyba jakiś kompleks Barcelony. Btw: w tym wieku wypadałoby znać znaczenie słowa "lament".
-
TEBUŚ napisał: -Ja pamiętam, ja pamiętam, ja pamiętam!!!! ANDERS KOCHAM CIĘ!!!!!!!!!!!!!!!!! Przyznam szczerze, nie wierzyłem cholera, już myślałem, że to fail day, a tu nagle, w 93 minucie Iniesta jak przypitolił pod poprzeczkę to myślałem że mózg zgubię!!! WPADŁO i się cieszę jak cholera, jest godzina za dwie druga w nocy a ja uwierzyć nie mogę że jednak się stało!!! Płakać mi się chce ze wzruszenia normalnie jestem w niebie Wpadło i na nic protesty Chelsea, że tak nie protestowali po czerwonej dla Abidala, że kilka lat temu nie protestowali po faulu na Valdesie na 4:2 Mają za murowanie bramy 11 na 10, hahahah!!!! Po prostu i zwyczajnie nie mogę uwierzyć w to co się stało i życzę sobie i wam żeby takie uczucia trwały na wieki, rzekłem!!! VISCA EL BARCA!!! betewu: i Pike i Keita albo Etoo albo inny murzyn w Barcy zagrali łapami, ale gdyby nie ŻENUJĄCA czerwona kartka dla Abidala (a myślałem że tylko Bandrowski "internaszional lewel" tak ładnie symuluje) to i tych łap by nie było- sędzia ogólnie był do bani a szkoda bo lubiłem go, oby w finale był lepszy. Po czerwonej powiedziałem, że życzę Chelsea z całego serca straty gola w 94 minucie za ten przekręt i stało się, co prawda powiedziałem też wiele innych rzeczy, np. że się nawracam, ale wierzę że Bóg mi wybaczy bluźnierstwo w dobrej wierze!!!!
-
Co do naszej ligi, to najlepiej grają Bełchatów i Wisła i to w nich bym upatrywał głównych kandydatów do mistrzostwa. Ostatnia kolejka to lekka kpina, wyniki niesamowite, Fojut załatwiający Arce(!!!) dwie bramki- może gdyby to nie była Arka, to uwierzyłbym w przypadek. Co do Sieranta i argumentu, że ŁKS potrzebuje każdego punktu w walce o utrzymanie- właśnie drużyna ogłosiła strajk, chyba jednak aż tak bardzo im nie zależy... Może ten gol był sposobem na zastrajkowanie? ;D W każdym razie tak głupiego samobója dawno nie widziałem. Arsenal - ManU Czyli mecz, który zawiódł. Głównie Arsenal zawiódł, bo Wenger obiecywał inną jakość i takie tam głodne kawałki. Na początku nawet dobrze to wyglądało, gospodarze poszli z pasją, ale co z tego, skoro ManU nie stworzyło nawet jednej akcji a miało już dwa gole? Tu potknął się Gibbs, tu zaspał okrzyknięty zbawcą Anglii Almunia i było pozamiatane. Potem MU spokojnie grało swoje, Arsenal bez ładu i składu kopał piłkę, a świetna kontra ostatecznie rozstrzygnęła losu meczu. Oby jutro było dokładnie tak samo!!!!!
-
-Kierowany jakże niską potrzebą zemsty za doznane w tym sezonie porażki, postanowiłem w ostatnim meczu sezonu zagrać motsa. Jak widać dało to całkiem zadowalający efekt w postaci słownie: dziesięciu bramek Strzelali głównie obrońcy i pomocnicy, napastnicy dwie. Zabawne całkiem Moją brygadę olśniewających trzymam jednak dopóki nie skoczą po raz kolejny, co mi tam. W sumie zostawiłbym ich do boskich, ale to raczej mało prawdopodobne Sezon zakończyłem na 4 miejscu- nie jestem do końca zadowolony, ale i poza jednym meczem wstydu nie było.
-
Na wstępie zaznaczę, że chciałem sobie darować już odpisywanie, ale ponieważ dawno nie czytałem czegoś równie żałosnego, to jednak odpiszę. Wwl: -Ty sobie sprawy nie zdajesz, że wartość merytoryczna tych słów jest równa zeru? Nie chcę Cię martwić, ale Holy odpowiedział Ci wcześniej na Twoje wątpliwości względem tamtego tekstu, więc z łaski swojej daruj sobie zgrywanie się. -W ogóle nie powinienem się zniżać odpowiedzią na to, ale trudno- ubzdurałeś sobie to kłamstwo i teraz zastępujesz nim brak argumentów. -Jeśli za bardzo Ci się wszystko wymieszało, to naprawdę nie musisz się udzielać. -Ahaaaaa... Pragnę zapytać czy zgrywanie się celem wywoływania flejma jest dozwoloną formą dyskusji na forum? -Nudne to są Twoje odpowiedzi. Ty po prostu NIE MASZ argumentów, kolejne kłamstwa tego faktu nie zmienią, wbrew Twoim nadziejom. Przypomnijmy: -Jeśli kojarzysz posła Karpiniuka jakkolwiek, a nazewnictwa "kaczuszki" już nie, to znaczy że masz poważne problemy i z takim poziomem wiedzy nie powinieneś skończyć gimnazjum. Wszyscy na szczęście wiemy, że tak nie jest, więc wniosek jest prosty- migasz się od odpowiedzi, a Twoja odpowiedź "w rozmowie z innym użytkownikiem" też była miganiem się. A czemu się migasz? Ponieważ nie masz argumentów na obronę swojej tezy. -Za kogo Ty się uważasz? Nie dość, że mnie obrażasz, to jeszcze bredzisz. Zarzuciłeś mi coś BEZPODSTAWNIE- udowodnij, albo odwołaj i przeproś. -U nas się ich tylko wyrzuca jak w radio, bądź zastępuje własnymi ludźmi, jak w TVP. -Nie trochę, tylko z wyłączeniem jednego Lisa... Jak myślisz, jak to się stało, że LPR trzęsie dziś telewizją? Bo PiS tam "trochę" własnych wpływów uzyskał? A przepraszam, głupie pytanie, bo Ty w tej kwestii tylko powielasz cudze myśli. -I nie spotkałeś się z żadnymi konsekwencjami? Odnoszę wrażenie, że to była sprawa trochę mniejszej wagi niż laptop ministra. A w kwestii sprzętu, to im większy urząd, tym większa odpowiedzialność i konsekwencje- tolerancja nie ma tu nic do rzeczy. Która zresztą w Twoim przypadku jest wybiórcza, bo jakoś dla wpadek PO jej nie masz. -Po raz kolejny powtórzę, może to w końcu do Ciebie dotrze: jeśli coś mi zarzucasz, to masz obowiązek wyjaśnić jakie masz ku temu podstawy. -Może nie "jak ją wtedy kreowano", tylko "jaka wtedy była"? Służba dla celów politycznych, to chyba nie jest dobra służba. -Oho, czyli jednak jakaś droga tu jest. To chyba sprzeczne z biernością. Niestety, to że masz inne zdanie, nie uprawnia Cię do kłamania na temat aktywności rządu w sprawie kryzysu. Możesz mówić, że rząd robi źle, ale nie, że nic nie robi. A zresztą mów co chcesz, tylko że to nie jest argument, tylko właśnie pusty i bezpodstawny slogan. -Ja myślę, że "tworzenie inwestycji" i wspomaganie małych podmiotów gospodarczych może być lekko niewystarczające na obecne potrzeby. I wyjść z tego może jeszcze mniej niż z ratowania sektora finansowego. Mogę się mylić, bo specjalistą nie jestem- przedstawiam tylko moje wątpliwości. -Tyle że jaką masz pewność, że ta sytuacja się poprawi? Żadnej, więc ciężko zarzucać komuś, że robi źle nie wprowadzając tego pomysłu w życie. Ryzyko to ryzyko. -Od tego jest policja, żeby nie było konfrontacji. Jak ktoś ma zamiar demolować mi miasto, to mam proste życzenie- zamknąć go i niech odpracuje swoją głupotę. -Dużo prościej by było, gdybyś raz spojrzał na swoje wady, ale to dla Ciebie zbyt wiele. Stwierdzam iż takich praktyk powinieneś szukać najprędzej w obozie PO. -Ja natomiast stwierdzam, że od czasów rządów PiS nikt nie przebił pewnego poziomu hipokryzji i złego smaku. Tak mi się coś zdaje, że nie był to happening w dobrym stylu. -"Alkomat w dłoń". Jasne, za każdym razem były słuszne. Nic dodać nic ująć. Po takiej wypowiedzi wiem z kim rozmawiam. Wracając do meritum sprawy, nie zmienia to faktu, że dziwnym trafem tak ułożyłeś te odpowiedzi, żeby były one czasem bez Twoich wypowiedzi, oraz dziwnie je poskładałeś do kupy przyozdabiając wszystko wymowną sentencją. Również nie mam co do Ciebie - wątpliwości. -Wow, już drugi odkrywasz, że wiesz! Spokojnie, bo za dużo wiedzy na pewne tematy może szkodzić. KMWTW! Jakbyś nie raczył zauważyć, to ani razu w tej dyskusji nie zacytowałem "na bieżąco" SWOJEJ poprzedniej wypowiedzi, tylko ostatnią Twoją. Zastanów się więc nieco nad zarzutami, które mi tutaj wytaczasz, bo są śmieszne. Po prostu zebrałem na koniec te wypowiedzi, z którymi nie wypadało już dyskutować, bo były poniżej poziomu. A że były poniżej poziomu, to się nie dziw komentarzowi. Wskazuję dokładne dane wypowiedzi aby każdy mógł sobie przeczytać jak wyglądały naprawdę Twoje i moje wywody w oryginale nie tkniętym Twoimi zabiegami. Finito. -"Zabiegami"... To się nazywa paranoja.
