CYPHER
Forumowicze-
Zawartość
814 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez CYPHER
-
Widziałem i jakoś specjalnie poruszony nie jestem. Początek - poszedłeś trochę na łatwiznę puszczając praktycznie w całości film z gry dodając jedynie muzykę. Później przez 3 minuty pokazujesz nam różne strzelaniny okraszone kawałkiem Lunatic Calm - na początku wygląda to fajnie i "matrixowo", ale pod koniec zaczyna odrobinę nudzić. Poza tym - za często korzystałeś z tego ujęcia na lecący pocisk co też stawało się za którymś tam razem odrobinę nużące. Ogółem - filmik zrobiłeś dość przeciętny. Jeśli takie rzeczy Cię bawią i dają Ci satysfakcję to próbuj dalej, ale może na przyszłość większym nakładem sił, bo kopiowanie filmu w całości (nawet jeśli idealnie pasuje na początek) jest trochę pójściem na łatwiznę. Hm, jeszcze jedno - zakończenie dałeś fajne. Wykorzystałeś ten motyw występujący pomiędzy kolejnymi misjami - jestem na tak.
-
Mhm, spadki na giełdzie przed dymisją Gilowskiej były stałe - i to od Tokio poprzez Nowy Jork do Berlina. Rynki finansowe obawiają się powrotu bessy, więc nie bagatelizowałbym tutaj roli wydarzeń na arenie politycznej. Biznesmeni już się do PiSu po prostu przyzwyczaili - nawet wejście do rządu LPRu z Samoobroną ich jakoś specjalnie nie ruszyło. Wspomniane przez Ciebie przepychanki na szczeblu władzy to my mamy od paru lat bez przerwy, w rzeczy samej jedynym ostatnio wydarzeniem, który miał wpływ na giełdę (choć nader mały) było prawdopodobnie odejście Gilowskiej. Nie wiem czy dobrze pamiętam, więc proszę o wyrozumiałość. To ta ustawa w której sprawie interweniował Lech Kaczyński? Pewnie w znacznej mierze tak właśnie jest, ale ciekaw jestem czy jeśli PiS poniesie klęskę w sferze gospodarczej to czy nie zacznie bredzić, że po prostu realizował program gospodarczy PO za sprawą Gilowskiej i Marcinkiewicza. Absurdalne? Owszem, ale bardzo możliwe. Hm, ale zauważ, że na razie pewne rzeczy Kaczyńscy biorą... na siebie. Wizerunek Marcinkiewicza jest stale budowany, trzeba przyznać, że PR ma doskonały. Nie wierzę w to, że PiS się go pozbędzie - jest zbyt mocną kartą przetargową w kampaniach. Wedle większości badań to właśnie Marcinkiewicz jest najpopularniejszym politykiem w Polsce - Kaczyńscy zdają sobie na pewno sprawę, że to ogromny atut. Aha, mógłbyś jeszcze rozwinąć co masz na myśli pisząc, że rząd się sypie? Samo odejście Gilowskiej nie jest zbyt znaczące z punktu widzenia całej koalicji, a sam PiS nadal ma bardzo wysokie wyniki w sondażach - sytuacja wygląda dla nich naprawdę dobrze.
-
Zbyt szybko przyjmujesz do wiadomości papkę podaną przez media. Owszem - Zyta Gilowska była pewnym zabezpieczeniem naszej gospodarki w oczach inwestorów, ale zauważ jednocześnie, że rynki finansowe nie zareagowały jakąś paniką na jej odejście. Po drugie - piszesz, że Zyta chroniła budżet przed zakusami LPR i Samoobrony. Prawdę mówiąc dobrze wiemy, że jeśli tylko pojawiłby się jeden telefon od imć Kaczyńskiego to wszystko zostałoby zmienione bez żadnych protestów. O pozycji Kaczyńskich w PiS przecież mówić nie trzeba - nawiasem mówiąc to jakiś dziwny nawyk mają posłowie PiSu - gdy Jarosław mówi to natychmiast wstają. Takie gesty mało pasujące do standardów demokratycznych, prędzej widziałbym takie rzeczy podczas przemówień Fidela na Kubie. ;] Dokończę jednak myśl - piję do tego, że zarówno Zyta, jak i Religia nie mogą mieć dobrej pozycji z PiSie. Zostali tam przyjęci by utrzeć nosa PO, oraz by prowadzić pewne resorty o których Kaczyńscy kompletnie nic nie widzieli. Jestem po prostu przekonany, że zarówno Gosiewski, jak i Kurski są w PiSie od nich o wiele bardziej szanowani i mają lepszą pozycję. A skąd wiesz, że miał wymierny wpływ na obsadzanie stanowisk? Marcinkiewicz jest dla Kaczyńskich świetną odskocznią - ewentualne trudne pomysły zawsze można na niego zwalić, poza tym to właśnie Marcinkiewicz jest jedyną osobą budzącą w PiSie zaufanie inteligencji - będzie mocną bronią PiS w każdej kampanii.
-
Hm, ładnie ich podsumował Newsweek - "Ilość banałów w tekstach przyprawia o ból głowy". Ciężko się z tym nie zgodzić. Mi też się ten album podoba, ale odrobinę drażni mnie to, że Myslovitz... kopiuje. Może mam jakieś dziwne odczucia, ale kiedy słuchałem ich najnowszej płytki to mi jakoś tak zajeżdżała twórczością Franz Ferdinand - cholera, co za dużo to niezdrowo. Mimo wszystko śmiem stwierdzić, że Myslovitz z powodu wspomnianych przez Ciebie tekstów i chyba jednak lepszej linii melodycznej jest od FF lepsze. Patriotyzm, a co?! ;] Ja osobiście bardzo dużo słucham moich nowych nabytków muzycznych. Po pierwsze - legendarny Superpitcher z ich "Here Comes Love". Świetne teksty ("People" pod tym względem miażdży!), a jednocześnie muzyka, która nie bez powodu jest często określana mianem "eleganckiej elektroniki" - mistrzowie w swoim fachu, ot co. ;] Drugim nabytym albumem jest Cinematic Orchestra i ich "Remixes". Płyta zdecydowanie bliższa takim chilloutowym klimatom niż Superpitcher, album trudniejszy w odbiorze, ale jednocześnie - po paru przesłuchaniach - kompletnie opanowujący umysł słuchacza. Prawdę mówiąc słucham ich utworów teraz bez przerwy, kolejny zespół z Ninja Tune, który jest według mnie zespołem doskonałym.
-
Hm, kompletnie nie wiem co się dzieje, ale Telewizja Publiczna zaczyna mieć u mnie coraz więcej plusów. Dwa dni temu emisja kultowego już dla mnie filmu Otara Ioselianiego "W poniedziałek rano", wczoraj zaś japońska wersja "Ring", a przede wszystkim film, który bardzo chciałem obejrzeć od dawna, a zawsze coś mi w tym przeszkadzało - tym razem się udało. Mówię oczywiście o filmie "Lokator" Romana Polańskiego, który można było wczoraj obejrzeć wieczorem (khem, nocą raczej) w TVP1. W tłumie oglądanych filmów coraz trudniej znaleźć taki, który naprawdę daje kopa w rzyć, ale muszę przyznać, że film Polańskiego po prostu rozwalił mnie na kawałki - niesamowita psychodelia, klimat osaczenia i ten wszędobylski... syf. Każda scena, każde ujęcie to jeszcze więcej syfu, zimnych kadrów, coraz bardziej schizoidalnego klimatu. Polański osiągnął w tym filmie coś co reżyserom filmowym udaje się bardzo rzadko - naruszył nasze domowe poczucie bezpieczeństwa. W "Lokatorze" mieszkanie staje się piekłem, miejscem osaczenia i walki o przetrwanie. Reszty nie powiem, ponieważ - mimo, że dość wcześnie można się go domyśleć - nie chcę tutaj dawać jakichkolwiek wskazówek odnośnie zakończenia filmu, które także jest znakomite. Wspomniałem też o filmie "W poniedziałek rano" Otara Ioselianiego (genialny reżyser, facet od lat każdym swoim filmem mnie zaskakuje), grzechem byłoby trochę o nim nie powiedzieć. "W poniedziałek rano" jest ewidentnie podzielony na dwie części. Wszystko zaczyna się spokojnie - wędrujemy na prowincję, obserwujemy życie typowej rodziny. W tej właśnie części filmu Ioseliani KAPITALNIE zakpił sobie z codzienności. Parę scen na stałe pozostanie w mojej pamięci (ksiądz obserwujący przebierającą się sąsiadkę przez lupę i chwilę później zjeżdżający na linie do konfesjonału, czy listonosz "dyskretnie" przeglądający listy są nie do zapomnienia). W drugiej części filmu główny bohater - Vincent - opuszcza wieś, swój zakład pracy, codzienne wsiadanie do samochodu o 7 rano i powrót o 16 na obiad. Zamiast wejść do zakładu przemysłowego wchodzi na umieszczony obok pagórek, zapala fajkę i podejmuje decyzje o zmianie - postanawia uciec. Dzięki pieniądzom od chorego ojca zaczyna podróż od Aleksandrii, poprzez Kair, aż do Wenecji w której jesteśmy częstowani doskonałymi kadrami. Co najbardziej zabawne - akcja filmu nie rozwija się szybko - ba! - stoi w miejscu. Ioseliani daje nam napawać się atmosferą podróży, czujemy się jak Vincent, który nareszcie porzuca otaczającą go rzeczywistość i wszystko zmienia. Nadal jesteśmy też raczeni doskonałymi obrazami ironicznie pokazującymi pewne schematy, stereotypy (przyjazd Cyganek na wieś... :twisted: ) - jest zarówno śmiesznie (choć to dosyć "gorzki" śmiech) jak i refleksyjnie. Po powrocie do domu Vincent jest pytany lakonicznie przez żonę - "Bawiłeś się chociaż dobrze?". Ten stwierdza równie lakonicznie, że tak i wraca do pracy od 7 do 16 w pobliskiej fabryce...
-
Hm, zakupiłem parę dni temu najnowsze wydanie FIFY wydane z powodu Mistrzostw Świata. Jak to z grami z tego cyklu bywa - gra się świetnie dopóki pewne bugi nie zaczną naprawdę dokuczać. Bardzo podoba mi się w grze niewątpliwie duży wybór reprezentacji, klimat znany z Mundialu (nie ma to jak granie Anglią i bronienie wyniku w meczu z Portugalią podczas, gdy cały stadion krzyczy - "Portugal! Portugal!" ). Wymagania sprzętowe są niskie, spory wybór możliwości taktycznych, aktualne składy, wspomniana duża ilość drużyn - wszystko ładnie, pięknie. Jest jednak jedna rzecz, która w moich oczach grę totalnie niszczy - poziom trudności. Po pierwsze - różnica pomiędzy poziomem "Zawodowiec", a "Klasa Światowa" jest gigantyczna! O ile mecze na tym pierwszym gra się swobodnie, to gra na najtrudniejszym poziomie trudności jest męczarnią. Najgorsze jest to, że na najwyższym poziomie komputerowi rywale wcale nie grają lepiej - po prostu ich bramkarz zamienia się w praktycznie niemożliwego do pokonania hereosa, a napastnicy grają jak Ronaldo sprzed paru lat, ale jeszcze z dodatkową dawką solidnego dopingu. Jest jednak aspekt gorszy od wspomnianego - odnoszę wrażenie, że podczas eliminacji do Mundialu wszystko jest ustawione tak by walka trwała do ostatniej rundy - toć to cholera człowieka bierze na miejscu! Gram kwalifikacje, wygrywam mecze bez problemu, ale kiedy tylko pojawię się na pierwszym miejscu tabeli to pojawia się rywal z którym, albo muszę zremisować, albo przegrać. Najgorsze jest to, że nie ma różnicy czy jest to Anglia, Francja, czy San Marino. Podczas gdy Polską w eliminacjach najpierw pokonałem Hiszpanię 3:1, później przegrałem z... Luksemburgiem! Wszystko to wyglądało absolutnie dziwnie, bo moja taktyka gry była podobna, a Luksemburg wcześniej wszystkie mecze przegrywał. Warto wspomnieć jeszcze na koniec o największym atucie - grze w sieci. Przyznam, że frajda z gry jest ogromna, a radość po pokonaniu Holendra, czy Brytyjczyka - szczera (przynajmniej w grze nasza reprezentacja może grać dobrze, hryh). Słowem - gdyby twórcy gry nie próbowali na siłę nas uczęśliwiać i dodawać emocji (chyba temu miało służyć utrzymanie walki do ostatniej kolejki za wszelką cenę) to byłoby naprawdę świetnie. Póki co dodali emocji - ale bardzo negatywnych i powodujących, że gra już po paru dniach zajęła miejsce na dolnej półce.
-
Good idea. Ja osobiście proponuję - "Nie słucham metalu, bo tam się drom" w wykonaniu niejakiego metal_maniaca (ogółem coś czuję, że wystarczy chwilkę pogrzebać w jego archiwum i uzbiera się co najmniej "pół czachy" tekstów) , oraz (to chyba z opisu Chimka, ale ręki sobie obciąć nie dam - na dodatek nie wiem czy dobrze zacytuję, więc jak coś to poprawiajcie) - "Moherowe pole rośnie wokół mnie". Przypomina mi się też tekst o tarce na brzuchu w wykonaniu niko14, ale to nie było takie mocne aż i do czachy się średnio nadaje. ;]
-
Widzę, że Tobie też ten Open'er nadal siedzi w głowie. Sigur Ros to dla mnie wielka strata, ale o wiele bardziej żałuję tego, że nie zobaczę na żywo Ladytron. Jak dla mnie ich "Witching Hour" to jedna z najlepszych płyt ostatnich lat - i nie ma w tym przesady. Odnośnie Sigur Ros jeszcze - muzyka niesamowicie specyficzna, ale rzeczywiście magiczna. Kolejne ich albumy co prawda są do siebie podobne, ale wszystkie łączy podobny, magiczny klimat. Mało zespołów potrafi tworzyć albumy dość podobne do pozostałych, a jednocześnie tak dobre - do głowy teraz przychodzi mi chyba tylko Thievery Corporation. "Mirror Conspiracy" i "Versions" to albumy utrzymane w takim samym klimacie, ale kompletnie to przy słuchaniu nie przeszkadza. Album, który ostatnio najczęściej w odtwarzaczu - wspomniane "Versions" TC. Niesamowita płyta - wszystkie utwory naprawdę na wysokim poziomie, a wśród nich jedna perła, która wybija się ponad resztę - "This is not a love song" - głos wokalistki po prostu miażdżący.
-
Wiesz, ale jednak porównanie jest dość górnolotne. Organizacje w stylu Młodzieży Wszechpolskiej znajdują się na całym świecie, podstawową kwestią jest tutaj nastawienie do ich działalności prawa, oraz władz. Prawo w naszym kraju jest odnośnie takich organizacji niezwykle liberalne - podobnie zresztą aktualne władze, którym taka działalność jest po prostu na rękę. Tutaj się zgodzę. Polskie prawo jest w tej kwestii zdecydowanie źle ustanowione - zresztą dobrze wiemy, że tak naprawdę bardzo dużo zależy od aktualnych władz, ich nastawienia do danej kwestii - wszystko to tworzy, że tak powiem atmosferę wokół danej sprawy. Aktualnie atmosfera wokół MW jest bardzo spokojna i nie mamy co liczyć na jakiekolwiek działania ze strony władzy. Ciekawi mnie tylko co zrobią Ci którzy przejmą pałeczkę - czy od razu zabronią działalności MW, czy może postąpią mniej pochopnie i ograniczą się do zwiększonego nadzoru. To wszystko jednak przyszłość - a i tak pewnie dość odległa, ponieważ PiS bardzo sprawnie utrzymuje wysokie poparcie w społeczeństwie. Okej, okej - o tym już nie piszmy tak jak prosiłem, dobrze? Z mojej strony sprawa jest zakończona - powiedziałem jakie elementy w Twoim sposobie dyskutowania mi się nie podobają i chyba szkoda czasu, oraz miejsca na dłuższe pisanie o tym. Hm, takich górnolotnych porównań tutaj używasz, a tutaj jedynie dyskutujemy. Nawet przy maksymalnym naciąganiu nie jestem w stanie tego podciągnąć pod jakieś poważne konflikty, nie przesadzajmy. A czy ktokolwiek tutaj to neguje...? Swoją drogą to śmiesznie brzmi - "niedostatecznie zaznajomionych ze światem". xD Ogromna większość z nas dyskutuje używając w znacznej mierze argumentów opartych o stwierdzenia z mediów, książek - to normalne, rzadko mamy okazję zdobywać informacje w inny sposób - kompletnie nie wiem, więc czym jest to "zaznajomienie ze światem".
-
Nie wiem czy porównywanie tutaj sytuacji we Francji i Stanach Zjednoczonych ma jakiekolwiek podstawy, ale już mniejsza o to. Widzisz, kwestią decydującą w naszej dyskusji jest to jakie podjąć kroki względem MW - Ty tradycyjnie popierasz zamykanie i zakazywanie działalności. Ja uważam, że lepszą metodą jest działalność prawna. Poza tym - MW jest nacjonalistyczna i dajmy im prawo mieć takie poglądy jakie mają. Ludzie mają różne poglądy i trzeba to tolerować do momentu kiedy nie jest naruszane prawo. Jeżeli jest - trzeba wszcząć odpowiednie działania w celu uspokojenia sytuacji, ale nie zamykać. Myślisz, że likwidując MW skończyłbyś problem? Natychmiast jak grzyby po deszczu wyrastałyby kolejne - jeszcze bardziej skrajne! - organizacje. Zakazany owoc smakuje najlepiej. Chodzi mi w tym wszystkim jedynie o zachowanie złotego środka - Ty może i często w słusznej sprawie - ale reagujesz zbyt żywiołowo. Trzeba pamiętać o tym, że na scenie politycznej powinno być miejsce i dla lewicy i prawicy, dla centrum, ludzi o poglądach liberalnych, konserwatywnych, ale i czasem bardziej nacjonalistycznych. Hm, takie dane "na oko" to sam chyba wiesz ile są dla mnie warte. Jeśli dyskutujemy na dany temat i podajemy dane - niech będą sprawdzone i pewne, dobrze? Nie mówisz o mnie - hm, w takim razie trochę się gubię, bo to zdanie jest nader wymowne: "Za to twoje zdanie mnie śmieszy, żenuje i straszy za jednym zamachem". Odnośnie poziomu dyskusji - a możesz pisać, że jestem strasznie głupi, a i masę innych rzeczy, proszę bardzo. A Twoje argumenty są według mnie momentami śmieszne, ponieważ powołujesz się na fikcyjne dane (jak to sam napisałeś - na oko) i dodatkowo pokrzykujesz na oponenta (i to nie pierwszy raz - dopiero co robiłeś to samo względem Black Pearl'a). Wróćmy jednak do meritum, szkoda tutaj czasu i miejsca na dyskusję o tym jakie wysnuwasz argumenty - o tym możemy porozmawiać przez PW, czy inne GG. Aha, odnośnie ostatniej odpowiedzi, którą cytowałeś - to było napisane do Master Raziela. I jeszcze jedno co mnie szczerze rozbawiło... Człowieku, kiedy Ty ostatnio byłeś poza domem - 10, 15 lat temu? Polecam Ci opuścić domowe progi i ruszyć na spacer po jakiejś mniej reprezentatywnej dzielnicy - prędzej czy później (zapewne prędzej) zobaczysz, że jednak się ich tłucze - i to naprawdę często.
-
Im bliżej finału tym bardziej mogą niepodobać się mecze. Australijczycy, którzy mieli zagrać ofensywny futbol leniwie wymieniali podania w środkowej strefie boiska i przegrali na własne życzenie. W meczu Ukrainy ze Szwajcarią było jeszcze gorzej - od pierwszej minuty mieliśmy piłkarskie szachy. Jedyne co może po wczorajszym dniu napawać optymizmem to właśnie zwycięstwo naszych sąsiadów - każdy taki sukces powoduje, że nasza kandydatura dotycząca organizacji Euro 2012 ma większe szanse powodzenia. Hm, w sumie to był wczoraj jeszcze jeden ciekawy akcent - Jacek Jońca podczas meczu powiedział coś bardzo zagadkowego - "A teraz widzieliśmy optymistyczne podanie Tymoszczuka". Optymistyczne podanie, przyznam, że takiego pojęcia nie znałem. A dzisiaj - miejmy nadzieję - będzie się działo! Brazylia i Ghana to dwie drużyny grające ofensywnie i jeżeli zawodnicy z Afryki nie przestraszą się faworytów to mogą pokusić się o sprawienie niespodzianki. Brazylia zapewne trochę ich zlekceważy, więc może być interesująco. Obstawiam, że będzie jednak 2:1 dla Canarinhos (choć przyznam - chciałbym się mylić). W drugim meczu Hiszpania zmierzy się z bardzo przeciętną ostatnio Francją - tych drugich może chyba uratować jedynie czekanie na rzuty karne, bo wielu atutów u nich nie widzę.
-
Hryh, a ja byłem święcie przekonany, że takie sprawy to wynosi się z języka polskiego, ale i z historii. Widać niektórym potrzebna dodatkowa godzina lekcyjna do zapamiętania pisowni nazwiska...? Z całym szacunkiem - zgadzamy to my się jedynie w założeniach, większość pomysłów na dane idee mamy całkiem odmienne. W takim razie trzeba popracować nad prawem. Zrozum - mi naprawdę nie chodzi o to, że rzekomo popieram samowolkę MW. Chodzi mi tutaj tylko o jedno - działając wobec nich zachowujmy pewne normy i nie zniżajmy się do poziomu oponenta. Kompletnie nic nie przynosi tak popierane przez Ciebie zamykanie rozmaitych instytucji - na dłuższą metę to tylko wzmacnia dane zjawiska. Zauważ jednak, że podany przeze mnie przykład pokazywał raczej, że bierzesz sobie rozmaite procenty i dane z kosmosu. Pytasz też co ja proponuję - zależy tutaj wiele od tego czy mówimy o RM, czy MW. Odnośnie Radia Maryja chyba pamiętasz moje stanowisko - byłem przeciwny likwidowaniu stacji, gdyż stwierdziłem, że usuwanie RM naruszałby podstawowe zasady demokracji. Jedyne co popierałem w Twoim stanowisku to wprowadzenie pewnego nadzoru nad działalnością stacji Rydzyka. Koleżko, zanim zaczniesz wpadać w panikę przeczytaj ze zrozumieniem to co napisałem. Widzę, że od naszej ostatniej dyskusji poziom podawanych przez Ciebie argumentów nadal jest niski. Gdybyś czytał uważnie zauważyłbyś, że pisałem o możliwej strategii MW, nie padło tam żadne słowo poparcia dla niej. Proszę - nie, ja błagam - powiedz, że to była ironia z Twojej strony.
-
Twoje pojmowanie demokracji mnie przeraża. Swego czasu to chyba Ty pisałeś, że chcesz być politykiem o ile się nie mylę - jeśli tak to mam szczerą nadzieję, że szybko dasz sobie z tym pomysłem spokój. Młodzież Wszechpolska jak każda inna organizacja ma prawo manifestować dopóki nie narusza prawa - jeśli narusza podaje się dowody w sądzie i na tej drodze dowodzi się rozstrzygnięcia sporu. Hm, a Ty jesteś zoofilem - tak na 98,75%. Zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że na 99,34%. Wiesz ile jest warte to co ja przed chwilą napisałem i to co Ty napisałeś? Nic. Oczywiście, że widać w MW rozmaite - przesadne momentami - odchyły, ale bawi mnie to z jaką naiwnością plujesz na wszystkich dookoła i bierzesz sobie jakieś procenty z kosmosu. Widzisz, ja zdecydowanie potencjalnym wyborcą LPR nie jestem - Ty zapewne też. Muszę Ci jednak szczerze powiedzieć, że swoją krytyką powodujesz, że jak czytam Twoje posty to autentycznie zrażasz mnie do wszystkiego co popierasz - masz w tym skilla. Kolejny raz atakujesz kogoś jego własnymi metodami. Pamiętasz naszą dyskusję o Radiu Maryja? Tam też chciałeś zamykać, zabraniać, niszczyć - to nie przynosi żadnego skutku... Na Boga, przecież ślepy widzi, że to zwykła zasłona. MW - dość cwanie - zauważyła, że rozmaite Parady Równości budują swój dość mało pozytywny wizerunek. Postanowili patrzeć na wszystko z boku i czekać na każde potknięcie manifestujących - w razie czego zawsze mogą przecież powiedzieć, że swojej manifestacji nie zrobili i są stroną bardziej odpowiedzialną w sporze. Odnośnie MŚ i LPR... mhm, szanowny pan Giertych, który zabiera WF na korzyść Wychowania Patriotycznego jest mało przekonowujący w swoich słowach odnośnie Mundialu. Zależy jaką lewicę masz na myśli. Jeśli skandynawską - po części mogę się zgodzić. Oczywiście tylko po części, bo nawet Skandynawowie muszą cofać część przywilejów socjalnych z powodu zbyt dużej ich ilości. Zresztą - lewica to temat na dłuższą dyskusję.
-
Nie wiem czemu łączysz rezygnację z wiary z jej nauczaniem. Sam fakt braku edukacji w szkole nie powoduje, że ktokolwiek ma przestać wierzyć - Polska to kraj "prawdziwych" katolików, a Ci przecież absolutnie zawsze wierzą (jak imć Kaczyński - do śmierci). Brak lekcji religii spowodowałby jedynie, że kraj przestałby się mieszać do spraw związanych z religią i mielibyśmy normalną sytuację w której żadna wiara nie jest wywyższana. Poza tym - co religia daje nam jako przedmiot? Większość uczniów traktuje ją po macoszemu, nie wierzę też, że relgia może mieć wymierny wpływ na życie religijne danej osoby. Wybacz, ale nadal uważam, że o wiele bardziej pożyteczna jest lekcja chemii, czy geografii na których zdobyta wiedza jest potrzebna każdemu uczniowi. Odnoszę wrażenie, że nadal nie rozumiesz jednej, podstawowej w tym wypadku kwestii - szkoły są państwowe, zdecydowanie nie powinny być skierowane ku jakiemukolwiek wyznaniu, gdyż jest to ewidentne faworyzowanie danej grupy obywateli. Wychowanie seksualne (czy jak to tam zwał) to całkiem inna sytuacja i niezbyt dobrze dobrany przez Ciebie przykład. Jak dla mnie to możesz sobie cały dzień chodzić na kolanach i odmawiać "Ojcze Nasz" - dopóki nie ma odgórnej presji związanej z daną wiarą (tak jak u nas z katolicyzmem) względem ogółu. Zakaz noszenia chust z Francji, a lekcja religii to jednak sprawy różniące się dość znacznie. To pierwsze jest w rzeczy samej dość kontrowersyjne (choć w pewnym sensie słuszne - eliminuje jakiekolwiek przejawy religii ze szkół co jest zjawiskiem słusznym), a to drugie jest kompletnie niedopuszczalne i sprzeczne z konstytucją. A kto Ci zabrania rozmawiać o Bogu? We Francji jest zakaz manifestowania wiary, a nie rozmawiania o niej. Poza tym - widzę, że próbujesz każdego przeciwnika religii w szkole wepchnąć do worka z ludźmi, którzy popierają reformy we Francji - to jednak spore uproszczenie z Twojej strony.
-
Tragedia, tragedia, tragedia - Anglicy grają w systemie 4-5-1 porównywalnie do Polaków. Kompletny brak ruchu, akcji, pomysłu na grę - jedynie Rooney biegał za łaciatą i szukał okazji do strzelenia bramki, ale wyraźnie brakowało mu wsparcia w postaci Croucha. Anglicy mają po prostu ogromne szczęście, że trafili na tak przeciętny zespół jak Ekwador - każdy mocniejszy rywal wykorzystałby tak słaby mecz w ich wykonaniu. Jeżeli Eriksson nie wróci do 4-4-2 to Anglicy kolejny raz będą musieli zapomnieć o wygraniu Mundialu - szczególnie, że w ćwierćfinale rywal Anglików będzie już zespołem klasowym. Koniecznie trzeba też poprawić grę w defensywnie - Terry i Ferdinand popełniali masę błędów i co chwilę na siebie wpadali. A jak przestanie sobie Holandia radzić to zawsze jeszcze zostanie Brazylia, której też pewnie kibicujesz. A jak odpadnie - to chociaż Niemcy? Ciekawe jakim "kluczem" dobierasz drużyny, którym kibicujesz.
-
Hm, widzę, że moja dziewczyna jest jakimś wyjątkiem, bo grać nawet lubi - i to nie tylko w przygodówki. Oczywiście na czele jest HoMM, ale - o dziwo - bardzo lubi także Diablo II w które z kolei ja nie cierpię grać. Niestety Guild Wars nie jest przez nią tak tolerowane i wszystko sprowadza się do tego, że granie ogranicza się do Hot Seat w Hereos III. Odnośnie zawalania spotkań przez gry - nie zdarzyło mi się. Zawaliłem za to sprawdzian - ba - cały dzień w szkole. :twisted: Rodzice swego czasu pojechali służbowo do Belgii, zostałem na tydzień sam w domu i przed piątkiem (a miałem tego dnia tylko 4 lekcje, a na nich 2 sprawdziany) spędziłem sobie noc na graniu w Guild Wars. Ogółem jednak granie nocą nie jest tym co lubię najbardziej - wolę poświęcać wtedy czas na książki, których czytanie nocą jest o wiele bardziej klimatycznym zajęciem.
-
Wiesz, to możliwe, ale ja cały czas mam w pamięci zeszły Mundial - Korea pokonała Włochy i Hiszpanię właśnie dzięki "pomyłkom" arbitrów. Niemcy grają na swoim terenie - w interesie organizatorów leży to żeby zostali w turnieju jak najdłużej - wtedy maszynka promocyjna i zamieszanie wokół MŚ jest jeszcze większe. Mam jednak nadzieję, że wszystko odbędzie się czysto i... i Niemcy odpadną po rozegraniu słabego meczu. :twisted: Waflu, chyba nie widziałeś meczu Chorwacji z Australią. xD Dwa razy ten sam zawodnik wybił piłkę z pola karnego ręką, później Simunic po otrzymaniu czerwonej kartki nie zszedł z boiska (trzeba przyznać, że całkiem "luźny" gracz ), a na sam koniec gwizdek sędziego był tak cichy, że nikt nie wiedział, że to już koniec meczu. Ok, teraz naprawdę "end of topic".
-
Na papierze to wygląda bardzo ładnie jednak Polska jest na tyle zacofanym i śmiesznym momentami krajem, że nie jest tak w praktyce. Miałem w szkole kolegę, który uczył się znakomicie, był - i jest - człowiekiem niezmiernie inteligentnym i odważył się zrezygnować z chodzenia na lekcję religii. Efekt? Natychmiastowa zmiana nastawiania do niego nauczycieli. Nagle ocen do średniej zabrakło, ocena z zachowania spadła do dobrej. Polska jest zbyt niedojrzałym krajem na takie rozwiązania. Odnośnie samej religii w szkołach - nie będę kopiował Chima - w kategoriach moralnych jak i prawnych przedmiot ten nie powinien znajdować się w szkołach. Choćby z tego prostego faktu, że utrudnia to życie 10% Polaków. Swoją drogą - bawisz mnie trochę tymi danymi o 90% katolików. To są dane kościelne koleżko, lepiej sobie sprawdź ilu Polaków chodzi na Msze Święte, albo jaki jest odsetek katolików według badań nie robionych przez KK. A ja widzę - szkoła nie jest tu po prostu odpowiednim miejscem. Swoją drogą - czemu godziny poświęcane na lekcje religii (czyli godziny stracone) nie zostaną przeznaczone na geografię, czy chemię, których jest tak mało?
-
Spokojnie, jak znam życie to sędzia im pomoże... Polacy i tak nie wykorzystaliby ich talentu - w Niemczech młodzi piłkarze są o wiele lepiej szkoleni niż u nas. Drugą kwestią jest też to, że zapewne nasz ukochany Janas wolałby powoływać Rasiaka z Żurawskim... Odnośnie meczu - przykro mi to mówić, ale Niemcy naprawdę są mocni. Przede wszystkim widać ogromne zgranie drużyny, dużą ilość strzałów (Ballack próbował bodajże 5 razy!), ale także parę indywidualnych talentów. Lahm, Ballack, czy Frings nie boją się pojedynków jeden na jeden, dodatkowo z przodu jest ten "niemiecki" duet Podolskiego z Klosem, który potrafi rozbroić każdą obronę. Niemcy są mocni, grają naprawdę dobry, ofensywny futbol - na pewno stać ich na dojście do finału. Bardzo wiele zależy dziś od meczu Argentyna - Meksyk. Zawodnicy z Meksyku pokazali już w fazie grupowej, że nie są w najlepszej formie (remis z Angolą...), a wysokie zwycięstwo w tym meczu dałoby Argentynie duży komfort psychiczny przed starciem z Niemcami. Do boju Argentyno!
-
Fanem HH nie jestem, ale nie cierpię, gdy ktoś ugólnia aż tak jak Ty. Wiesz... myślę, że żeby oceniać musiałbyś poznać zdecydowanie więcej hh - głównie undergroundowego, który też został przez Ciebie negatywnie oceniony mimo, że zapewne go nie znasz. Tak swoją drogą to ostatnio strasznie zakręciło mnie na słuchanie Fisza Emade - niechaj jacyś trve słuchacze hip hopu powiedzą co myślą o ich dokonaniach, bo zawsze mnie interesowało jak są oceniani w światku hh. Mhm, ponoć swego czasu Edyta Górniak robiła sporą karierę w Stanach. Teraz szykuje się jej duet z R. Kelly - przynajmniej tak wyczytałem na WP, bo przyznam, że nie nie śledzę newsów jej dotyczących. Tak prawdę mówiąc to wielki zagraniczny sukces odniósł tylko Vader, którego w wielu krajach nie wypada nie znać. Zdecydowanie najwięcej słucham jednak muzyki z - moim zdaniem -najlepszej wytwórni świata - Ninja Tune. Poza wspomnianymi tu już swego czasu - Coldcutem i Amonem Tobinem - sporo słucham także brytyjskiego duetu Hexstatic. W Polsce cholernie ciężko dorwać ich płytki (ja znalazłem w Empiku, ale zapłaciłem za płytę aż 85 złotych...), ale naprawdę warto - muzycy z Hexstatic są genialni w swoich zabawach muzycznych i zmienianiu konwencji. Od "Perfect Bird" które jest inspirowane Japonią, po "Fight" w które wplecione są sample z... filmów walki. Wszystko jest tak oprawione i "sklejone", że brzmi naprawdę świetnie. Brytyjski duet to chyba kopalnia udanie zrealizowanych pomysłów.
-
Wychowanie Patriotyczne i idea za tym idąca mogłaby być szczytna, ale przedmiot z góry jest skazany na porażkę. Po pierwsze - WP podzieli los WOSu i będzie traktowany w szkołach jako półprzedmiot. Po drugie - kompletnie nie jestem w stanie sobie wyobrazić przeciętnej lekcji WP - jak znam życie lekcja stanie się miejscem taniej propagandy. Po trzecie - wiele elementów o patriotyzmie mamy przecież na historii. Inną kwestią jest też to czy patriotyzmu da się nauczyć - ja uważam, że nie. Takie rzeczy jak patriotyzm wynosi się po prostu z domu, albo buduje się to na podstawie własnych doświadczeń - godzinna pogadanka w szkole NIC nie zmieni (ew. jeszcze bardziej odciągnie od patriotyzmu młodzież znudzoną takimi lekcjami). W-F - Według mnie jest... potrzebny. Kto chce - nie czarujmy się - załatwia sobie zwolnienie i nie ćwiczy. Większość uczniów jednak na W-Fie ćwiczy i patrząc na to ile aktywności fizycznej przejawia młodzież - taka lekcja jest potrzebna. Sam widzę to po sobie - moich znajomych coraz trudniej namówić na bieganie, wyjście na rower - te 4 godziny WFu w tygodniu naprawdę pozwalają wyzwolić trochę energii. Możliwe, że nasze doświadczenia odnośnie W-Fu są też inne, ale u mnie w szkołach WF zawsze był traktowany na luzie. Uczniowie wybierają w co chcą grać, jeśli chodzą na lekcje otrzymują piątki, albo czwórki na koniec roku. Jest bez stresu, spokojnie, a przy okazji zawsze to trochę ruchu - taką formułę popieram. Może moja klasa jest (khem, w sumie to już była...) ewenementem, ale WF jest u nas tak zrobiony, że z chęcią ćwiczyli praktycznie wszyscy.
-
W końcu reżyser filmu - Meirelles - to zawodowy operator. O ile cały film mnie w sumie rozczarował i - przede wszystkim - zmęczył to muszę przyznać, że zdjęcia są zrobione po mistrzowsku. Pozwól, że się wtrącę. Jeśli chodzi o von Triera to bardzo polecam wspomniane... "Dogville". Swego czasu film ten był nieziemsko krytykowany za swój rzekomo antyamerykański wymiar, ale mi bardzo spodobał się pokazany w tym filmie mechanizm działania zbiorowości ludzkiej - dodatkowo warto podkreślić świetną rolę Nicole Kidman. Jedynie co mnie w "Dogville" zraziło to brak scenografii. Odnoszę wrażenie, że von Trier paradoksalnie zagrał tutaj pod publiczkę i chciał tym zachwycić krytyków filmowych, którzy każdą nowość w filmach von Triera przyjmują na klęczkach. Od razu zaznaczam, że odradzam drugą część cyklu - "Mandarlay". Fabularnie - co zaskakuje - naprawdę przeciętne, na dodatek Dallas - Howard zagrała o wiele gorzej od Nicole Kidman. Oczywiście trzeba też wspomnieć o "Przełamując fale" i "Idiotach" (filmy pokręcone jak pomysły naszej koalicji) - ale to już tak tylko nawiasem mówiąc, bo zapewne te filmy kojarzysz.
-
Mówiłem, że się rozkręcam. Hm, po meczach. Dzisiejszy pojedynek Szwedów z Anglikami pokazał prawdziwe piękno futbolu. Przyznam, że - mimo kibicowania Anglii - szkoda mi Szwedów. Dwie poprzeczki, strzał obroniony przez Gerrarda - po prostu pech. Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na stałe fragmenty gry u Szwedów - perfekcja w każdym calu! Wszystko dokładne, piękne odegrania, solidne uderzenia - gdyby tylko ta cholerna poprzeczka była odrobinę wyżej. :twisted: Trynidad przegrał 2:0 czym udowodnił mi, że o ile w obronie potrafią grać ładnie - w ofensywie są po prostu za słabi. Mimo wszystko - pokazali się na tym Mundialu z naprawdę dobrej strony i sprawili na samym starcie wielką niespodziankę remisując ze Szwedami. Na koniec małe typowanie - może trafię coś i tym razem. WKS-SCG 2:1 ARG-NED 2:1 ANG-IRN 1:2 POR-MEX 1:1
-
Zarzuczasz mu masochizm, a czym jest to co napisałeś powyżej?! :twisted: Z tego co wiem nie ma nigdzie przymusu komentowania cudzych prac jeśli nie ma się na to ochoty. Odnośnie tekstu V'Ciusa - nie ma za bardzo co jakoś wielce krytkować, ale i się czym podniecać. Napisałeś - przyznaj sam - pracę dość przeciętną, kompletnie niczym nie zaskakującą i nie wybijającą się. Odnoszę wrażenie, że nie przejawiasz póki co jakiegoś wielkiego talentu pisarskiego (przynajmniej w tej dziedzinie), ale jeśli pisanie sprawia Ci frajdę to dobrze - z tego będą tylko korzyści. Może jestem w skrajnej opozycji nie namawiając Cię do rezygnacji z pisania, ale wychodzę z założenia, że każdy pisze jak umie i poprzez kolejne teksty nabiera doświadczenia. Wiem co mówię, bo sam jestem na etapie zbierania pomysłów, doświadczenia, wiele rzeczy piszę jeszcze źle, ale nie ma innego sposobu na poprawę takiego stanu rzeczy niż pisanie i czytanie cudzych prac.
-
Pierwsze połowy meczy za nami. Oczywiście meczem wieczoru jest starcie Anglii ze Szwecją. Ten mecz doskonale pokazuje, że Anglicy grając z Paragwajem i Trynidadem po prostu oszczędzali siły. Dzisiaj tylko trochę szybciej biegają, dokładniej dogrywają i natychmiast są w stanie zdominować tak silnego wciąż rywala jak Szwecja. W drugiej połowie Szwedzi zapewne rzucą się do ataku, zobaczymy jak spisze się angielska defensywa - ofensywa póki co zasługuje na wielkie pochwały. W meczu Paragwaju z TiT także 1:0 do przerwy - prawdopodobnie w wypadku porażki Paragwaju pracę straci trener tej drużyny. Jest więc o co walczyć. Swoją drogą to widział ktoś studio TVP1 przed meczem Paragwaju z TiT? Jacek Gmoch nagle podczas swojej "fachowej" analizy przerwał zdanie i powiedział cicho - "Przepraszam... nos!". Chwilę później zaczął smarkać co było dość głośne - podczas wyświetlania tabeli grupy B w tle "pogrywał" nam nos pana Gmocha.
