Skocz do zawartości

CYPHER

Forumowicze
  • Zawartość

    814
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez CYPHER

  1. CYPHER

    Media

    Tylko ten jeden transfer tak zmienia Twoje zdanie na temat całej stacji? Wyszukane, czy niewyszkukane to już temat na inną rozmowę, ale główny target Wojewódzkiego to właśnie ludzie młodzi. Prawdę mówiąc także jakoś nie widzę tej pogoni TVNu za intelektualistami ("Niania"? A może "Magda M.", tudzież "Detektywi"? ). Wojewódzki ma robić show, a nie program pseudofilozoficzny - w takiej konwencji wielu widzów to kupuje co pokazała oglądalność programu na Polsacie. <ironia> Był paździerzowy! </ironia>. Mi osobiście bardziej podobał się odcinek - choć moja ocena jest mało wymierna, bo widziałem dosłownie parę odcinków - z Markiem Kondradem - rozmowa z jajem, błyskotliowy gość, który nawet przez chwilę nie dał sobie wejść na głowę. Faktem jest jednak, że "Wojewódzki" naprawdę leży kiedy ma mało wygadanych gości - Majewski nie ma takiego problemu, bo rozmawia z nimi dosłownie chwilę, a później puszcza przygotowane przez centralę materiały.
  2. TVP1 i TVP2 zawsze mnie zadziwiają - jak już pokazują dobre filmy raz na tydzień - dwa, to koniecznie o tej samej porze. Z tego właśnie powodu zrezygnowałem wczoraj z obejrzenia po raz drugi (nawiasem mówiąc genialnego) "The Wall", a postanowiłem obejrzeć pierwszy film braci Wachowskich - "Bound". O ile jakość "The Wall" jest w moich oczach niepodważalna to z chęcią zobaczyłem Wachowskich w filmie bez bullet-time, Neo, drętwej Trinity i rozbudowanych efektów specjalnych. Wyszło naprawdę świetnie. W "Bound" są zarówno wyraziste postaci (przede wszystkim dwie kochanki, ale także Caesar) jak i naprawdę zakręcona intryga. Gra toczy się o 2 miliony dolarów, w tle jest mafia, trudny do zrealizowania plan, oczywiste w takich filmach komplikacje podczas ich realizacji, oraz romans dwóch głównych bohaterek. Trzeba przyznać, że będąca podstawą fabuły skomplikowana intryga i następujące później wydarzenia są naprawdę zaskakujące, widz z całą pewnością może mieć problemy z przewidzeniem "kolejnego ruchu" scenarzysty. Film momentami jest też dość groteskowy, nie brakuje też czarnego humoru (wizyta policjanta w łazience, yhy). Może też się podobać wykonanie filmu od strony technicznej mimo, że swego czasu jego produkcja kosztowała niecałe 5 milionów dolarów. Nie wiem czy można dostać ten film na DVD - jeśli można - polecam.
  3. W jednej i drugiej. ^_^ Najgorsze jest moim zdaniem jednak to, że nawet bardzo dobry psycholog szkolny NIE MA SZANS zapewnić należytą opiekę - ja akurat w gimnazjum miałem naprawdę dobrą panią psycholog, potrafiła walczyć o uczniów, którzy mieli jakieś problemy - tyle, że była sama, nie mogła zrobić wszystkiego. Warto jednak zaznaczyć, że wraz z nadejściem tej pani psycholog naprawdę bardzo dużo ludzi ją odwiedzało - widać zapotrzebowanie jest, brakuje tylko odpowiedniej kadry. Mhm, doskonale widać, że lubisz Happy Tree Friends... :twisted: Trafiłem w czuły punkt? Mhm... prawdę mówiąc co byśmy nie pisali - wróćmy do tematu za rok - dwa. Jestem przekonany, że o le parkourze będzie się mówiło wtedy znacznie mniej, a samych ludzi bawiących się w to będzie już bardzo mało, bo pojawi się coś nowego. Piszesz też, że nie ma mody na le parkour - to, że mamy z nią do czynienia jest łatwe do zobaczenia chociażby... tutaj. Dyskutujemy (i to chyba nie pierwszy raz) właśnie o le parkour, a nie o rolkach, prawda?
  4. CYPHER

    Media

    Powiedział niko solidnie uzasadniając. Wiesz, zauważ, że po przejściu Wojewódzkiego do TVNu stacja ta będzie miała potężne pozycje w niedzielnym prime-time - czasie największej oglądalności w całym tygodniu. Najpierw rozwijające się "Fakty", później sprawdzony i oglądany przez nawet 8 milionów "Taniec z gwiazdami", a zaraz po tym program, który był jednym z filarów Polsatu - konkurencja ma problem, bo TVN proponuje przeciętnemu widzowi pozycje z naprawdę górnej półki (nie mówię tutaj o ocenie programu, mam raczej na myśli punkt widzenia przeciętnego widza i marketing). Możesz rozwinąć myśl i powiedzieć co traci TVN na przejęciu Wojewódzkiego? Moim zdaniem zyska widzów w porze o której zawsze dostawał od Polsatu w tyłek - i to właśnie za sprawą Kuby. ;] TVN po dnie się turlający? ;] Stacja idzie do góry - rosną ceny reklam, oglądalność. Kolejny, który doskonale uzasadnia swoje sądy. Tyle tylko, że IMO program Majewskiego stał (w sumie to stoi, bo od września wraca na antenę) właśnie jedynie "Rozmowami w toku", oraz "Końca nie widać" - goście byli zazwyczaj drętwi, mało też było z nimi rozmów. Dopiero co widziałem odcinek w którym była Kinga Rusin - Szymon zamienił z nią dosłownie parę słów. Moim skromnym zdaniem u Szymona jest też za dużo... bajerów. Te wszystkie pierdzące ogniem lwy, fajerwerki, durne piosenki - za dużo tego, a za mało szczerego śmiechu pełną gębą jaki oferują "Rozmowy w tłoku". ;]
  5. ^_^+--> (niziołka ^_^)A później od razu wyrzuca się dzieci do przedszkola i szkoły, a całość wychowania pozostawia w ręku nauczycielek/nauczycieli i wychowawców/wychowawczyńPatrząc na rozwój wydarzeń w Polsce lepiej napisać - "wyrzuca się dziecko" niż "wyrzuca się dzieci". Trzeba przyznać, że coś w tym jest - wielu rodziców zapomina, że wychowawca i nauczyciel mają za zadanie wpływać na kwestie zachowania danego dziecka, ale jednak przede wszystkim zajmują się edukacją - i to całych klas. Nawet najlepszy nauczyciel nie jest w stanie złapać dobrego kontaktu z każdym uczniem - pomocą miał być tutaj coraz powszechniejszy psycholog szkolny, ale tą kwestię wypada chyba jedynie pominąć milczeniem... Oczywiście szkoła nie jest tutaj bez winy, ale moim zdaniem po prostu ma cholernie małe pole działania - większość kwestii dotyczących wychowania powinno być jednak rozwiązywanych w domu. ... Pamiętajmy jednak, że z pomocą nadchodzi Narodowy Instytut Wychowania... +--> (master Raziel i wielu innych )DeathMhm, ludzie, co tu takie - nomen omen - grobowe tematy padają? Umieramy, wędrujemy pod ziemię, pojawiają się nowi - proste. Jedyne co może budzić obawy to sam "sposób" w jaki się umrze - osobiście życzę sobie tradycyjnej śmierci przez sen. ;] Tak nawiasem mówiąc - jaki jest Wasz stosunek do pośmiertnego oddawania organów? Przyznam, że wielką trudność sprawia mi zrozumienie rodzin, które strasznie bronią się przed tym żeby organy ich krewnych zostały wykorzystane, czyli często uratowały komuś życie. Cholernie krótkowzroczna, bezrefleksyjna i po prostu głupia postawa.
  6. CYPHER

    Fajne strony

    Nowy, ale bardzo szybko i "ładnie" rozwijający się magazyn internetowy - warto zajrzeć i tworzyć. www.ithink.pl
  7. Mhm, wczoraj obejrzałem "Desperado" i przyznam, że śmiechu było sporo. Film w rzeczy samej jest jedynie filmem sensacyjnym, ale niektóre sceny były wręcz komiczne (trzy osoby przeciwko co najmniej 30 przeciwnikom - na dodatek dwóch stało na samym środku placu i dzielnie walczyło dobre 10 minut bez żadnej osłony ). Ot, zwykłe filmidło, zachwycać to raczej nie może, ale ogląda się z przyjemnością. Widziałem też całkiem inny film (pod każdym względem ;P) - "Dziewczyna z perłą". Strzelania w nim znacznie mniej (bo i wcale), ale film jest co najmniej przyzwoity. "Dziewczyna z perłą" jest opowieścią o kulisach powstania najsłynniejszego obrazu Vermeera, który do dzisiaj jest uważany za jedno z najbardziej fascynujących dzieł - mina pozującej na nim kobiety jest chyba najbardziej zagadkowym uśmiechem (właśnie, czy to jest uśmiech?) w historii malarstwa. Reżyser postanowił przedstawić swoją wariację wydarzeń, które miały przed tym nastąpić. Zdjęcia w film są niesamowite, aktorzy zagrali wręcz oscarowo (głównie Scarlett Johansson), ale... ale niestety film dość szybko zaczyna nużyć. Mimo, że mamy tutaj nietuzinkową i zaskakującą historię (pozbawioną też hollywodzkiego optymizmu) to po pewnym czasie przestaje ona wciągać i interesować. Wszystkie aspekty techniczne, aktorzy, nawet sam sposób reżyserii są udane - co jednak z tego, gdy po 60 minutach seansu zaczyna się myśleć o wszystkim, ale nie o oglądanym filmie?
  8. Z całym szacunkiem moja droga, ale momentami nam tu przesadnie frazesami bijesz po oczach. Oczywiście, że są także i denne japońskie produkcje (przy całej mojej dużej sympatii i fascynacji Japonią - przecież tamtejsi nie są cyborgami - przynajmniej nie wszyscy ;P), tak samo jak i są udane filmy grozy pochodzące ze Stanów. A ja jestem po obejrzeniu - nomen omen - japońskiego filmu animowanego - "Spirited Away". Wizualnie - cudowne. Fabularnie także zdecydowanie najwyższa półka. Mamy tutaj tajemnicę, wyraziste postaci (Yubaba!) i naprawdę niepowtarzalny klimat. Co prawda momentami "Spirited Away" jest odrobinę wtórne i banalne, ale... ale w takim razie poproszę więcej równie wtórnych, ale tak klimatycznych i magicznych produkcji. ;]
  9. Mam konto, ale od pewnego czasu dość mało używane - podam Ci "namiary" na PW. A zna, zna, na dodatek zna osobę, która w tym projekcie maczała palce. Kanał Audytywny jest bez dwóch zdań bardzo ciekawy, chłopaki stworzyli naprawdę oryginalny i ciekawy klimat. Swoją drogą - podobnie jak Qbuś - nie widziałem ich jeszcze na żywo, wie może ktoś jak się wtedy spisują? Swoją drogą - jeśli jesteśmy w takich klimatach - do bólu będę polecał Tworzywo Sztuczne. Bardzo momentami dziwne teksty, sama muzyka także niebanalna, ale jeśli ktoś poczuje do nich miętę to bardzo wciąga. ;] A ja sam słucham teraz bardzo dużo słynnego Coldcuta i ich "Sound Mirrors". Album - przyznam - odrobinę mnie rozczarowuje, ale niektóre nagrania zdecydowanie są warte uwagi (chociażby singlowe "Man in garage") i w sumie warto się z "SM" chociażby zapoznać. Ogółem jednak - odnoszę nieodparte wrażenie, że uczniowie z Ninja Tune tacy jak Herbaliser, DJ Food, Amon Tobin, czy Skalpel po prostu "przebili" muzycznie założycieli wytwórni NT. Swoją drogą - wspominany przeze mnie w zeszłym poście Oszibarack otarł się o kontrakt z Ninja Tune, dopiero w skutek pewnych komplikacji sprawa nie doszła do końca - szkoda, bo Skalpel miałby kogoś do towarzystwa.
  10. A ja filmu polecić z czystym sumieniem bym po prostu nie mógł. ;] Prawdę mówiąc nie dlatego, ze jest słaby, ale dlatego, że bracia Coen przyzwyczaili mnie do o wiele lepszych produkcji. "Ladykillers" nie ma w sobie tego pazura pozostałych filmów braci i przyznam, że w pewnym sensie mnie rozczarował. Może wymagałem zbyt wiele? Tom Hanks jednak w rzeczy samej zagrał nieźle, that's true. Byłem, widziałem. Szybkie samochody są, piękne niewiasty także, na dodatek wszystko odbywa się w Tokio, więc film ma u mnie punkt za samo miejsce akcji. ;] Jak sam zaznaczyłeś oczywiście nie ma co spodziewać się jakiejkolwiek sensownej fabuły, ale - cholera - kto idzie na taki film żeby zapadać w refleksyjny nastrój?! ^_^ Ja jestem z kolei po wczorajszym "seansie" na DVD filmu "Chicago". Wielkim fanem musicali zdecydowanie nie jestem (nawet słynne "Moulin Rouge" specjalnie mnie nie ruszyło), ale trzeba przyznać, że wizualnie film robi wrażenie - i to duże. Przepych, znani aktorzy (głównie aktorki ze znakomitą w tym filmie Zetą Jones na czele), efekciarstwo - wszystko zrobione doskonale, jedynym mankamentem jest chyba jedynie to, że jest tego wszystkiego po prostu... za dużo. Pod koniec filmu byłem już lekko znudzony, poza tym za każdym razem, gdy widziałem na ekranie Renee Zellweger dostawałem wysypki - zagrała tragicznie i zdecydowanie odstaje w "Chicago" od Zety Jones, czy choćby Queen Latifah (tak, tak, aktorka z niej żadna, ale trzeba przyznać, że tym razem - wyjątkowo - pokazała się z dobrej strony). Oczywiście film w rzeczy samej na te 13 Oscarów raczej nie zasłużył, ale wizualnie może robić wrażenie.
  11. O uszy mi się gdzieś tam (o ile nie mylę nazwiska ) obiło jakieś jego nagranie ("Trójka"?), ale musiałbym trochę bliżej poznać żeby podjąć się oceny. Swoją drogą - po Twoich "zapisach" z last.fm widzę, że nasze muzyczne gusta się jeszcze bardziej upodabniają - Cinematic Orchestra także u mnie dość często na tapecie. ;] Tymczasem kolejny muzyczny zakup. Tym razem trochę mniej elektronicznie, a bardziej hip-hopowo. Emade - "Album Producencki". Uczucia - raczej pozytywne, ale w pewnych wypadkach mieszane. Nagrania instrumentalne powalają. Kolejne cztery stopnia wtajemniczenia są coraz ciekawsze, w rzeczy samej nagranie "Czwarty stopień wtajemniczenia" jest już mistrzostwem. Mieszane uczucia mam z kolei odnośnie nagrań zrobionych z gośćmi. Teksty są IMO przeciętne ("Dam Ci przeżyć" nagrane z niejakim Sokołem...), ale podkłady stale są na najwyższym poziomie. W końcu to Emade. Na tapecie tak nawiasem mówiąc jeszcze Oszibarack. Powróciłem do "Moshi Moshi", sporo słucham też zamieszczonych na płycie bonusowych remixów. Brzmią naprawdę świetnie, śmiem wręcz powiedzieć, że remix Jacka Dojwy nagrania "Let it be a spell" jest o wiele ciekawszy od wersji pierwotnej. Wszystko to jest o tyle aktualne, że w drodze jest już drugi album Oszibaracka - ponoć ma być szybszy i bardziej żywiołowy. Warto czekać i mieć nadzieję, że drugi projekt z dj Patrisią skończy lepiej niż planowana płyta zespołu Husky, której po dzień dzisiejszy na rynku nie ma mimo planowanej premiery w marcu tego roku.
  12. Filmy grozy japońskie, a amerykańskie. Ostatnio kwestia tym bardziej modna, że Hollywood ostro zabrał się za przerabianie japońskich straszydeł na swoje realia. Ja osobiście bardziej lubię zazwyczaj wersje z Japonii - klimat jest mniej jednoznaczny, nastrój budowany jest prostymi środkami, ale jest zdecydowanie sugestywny. Amerykańskie wersje też potrafią być wciągające i ciekawe, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że jakoś trudniej przychodzi im zbudowanie klimatu. Oczywiście generalizuję, faktem jest, że Japończycy tworzą także wiele (nomen omen) koszmarnie nudnych filmów, powoli zaczyna też mnie osobiście nudzić wyświechtany motyw morderczej małej dziewczynki. Cholera, ileż można? Niziołka wspomniała też o oglądaniu filmów grozy ze znajomymi. Moja opinia jest jednoznaczna - nigdy więcej. Mimo, że film się obejrzy to nastrój jest na tyle luźny, że nie jestem w stanie po seansie ze znajomymi podjąć się oceny jakiekolwiek filmu tego typu. Właśnie z tego powodu muszę ponownie obejrzeć "Hostel", który widziałem z kumplami, a kompletnie nie udało mi się "wejść" w akcję filmu. A teraz coś z zupełnie innej beczki... Fincher to facet, który moim zdaniem wymyka się jakimkolwiek kwalifikacjom. Szkoda tylko, że rozmawiając o nim tak często pisze się tylko o "Siedem", oraz o "Podziemnym kręgu" - mnie osobiście jeszcze bardziej posiekał na kawałki jego film "Gra". Wrócę jednak do "innej beczki", bo wczoraj widziałem "Żywot Briana". Shame on me, wcześniej filmu nie miałem okazji zobaczyć, teraz nadrobiłem. Wrażenia niesamowite, śmiechu od cholery, tym bardziej, że w tak zabawny i absurdalny sposób zmierzono się z tematami "kościelnymi". Polecać chyba nie trzeba, bo odnoszę wrażenie, że wszyscy poza mną już wcześniej ten film widzieli. ;]
  13. Sny, sny, sny... temat szalenie ciekawy, co prawda poruszany tu już parę razy, ale dla mnie wciąż interesujący. Po pierwsze - dlatego, że są tak mało nam - ludziom - znane, cały czas więcej o nich nie wiemy niż wiemy. Po drugie - same w sobie bywają one po prostu bardzo interesujące, czy czasem zabawne. I tak na przykład po ostatnim obejrzeniu filmu "Sin City" miałem sen dotyczący pewnych spraw osobistych, ale... rozgrywający się w świecie komiksu. Wszystko wyglądało naprawdę świetnie, brakowało w tym wszystkim (tym razem ;]) chyba jedynie Jessici Alby. Wrażenia estetyczne były naprawdę w porządku. Słyszałem też od mojej siostry, że potrafię wygłaszać przez sen bardzo długie wypowiedzi. Ponoć czasem bredzę totalnie od rzeczy, ale czasem wszystko składa się w jakąś tam całość - zupełnie jak w życiu. ;] Wszystko brzmi naprawdę zabawnie, ale jakoś niezbyt pociesza mnie świadomość, że w nocy mówię coś czego może danej osobie niekoniecznie chciałbym mówić. A na koniec mały cytat z miejsca pracy moich rodziców. Jak już swego czasu pisałem - pracują w zakładzie wychowawczym dla dziewcząt. Moja mama jako psycholog często jest zmuszona łagodzić rozmaite konflikty - jeden z nich powstał po następującej wymianie "argumentów". - "Jolka, ale Ty masz jakieś omamy!" - "Ejże, ejże, ale Ty się od*** od mojej mamy, dobrze?!". Rodzice zainspirowani tymi słowami postanowili założyć dziennik najlepszych tekstów. Trzy strony są już zapełnione.
  14. Trochę o "Kompendium grozy" napisałem w komentarzu odnośnie całego numeru, ale teraz może trochę więcej na temat. ;] Przede wszystkim bardzo widać znajomość tematu - takie kompendium dla mnie jako laika jeśli chodzi o horrory jest czymś naprawdę przydatnym i pozwalającym poczytać o paru tytułach, których nie pamiętam, bądź nie mam jak poznać. Dobrą decyzją było moim zdaniem opisywanie także horrorów z konsol - przeciętny PCtowiec ma na ich temat znikomą wiedzę, a jednak warto wiedzieć co piszczy po drugiej stronie. Na samym początku możnaby też zastanowić się czy opisywanie aż stu gier było dobrym pomysłem - wymusiło to opisanie też paru kiepskich gier, ale... ale jest to o tyle przydatne, że przynajmniej wiadomo czego na przyszłość unikać. Ze względu na to, że horrory to jednak dość niszowy gatunek i gier tego typu powstaje stosunkowo mało udało się najwyraźniej zmieścić opisy poszczególnych części pewnych serii - chociażby mojego ulubionego "Silent Hill". To też - moim zdaniem - można policzyć in plus, bo temat jest rozwinięty w naprawdę satysfakcjonujący sposób. Warto też wspomnieć o rozmaitych ciekawostkach umieszczonych po bokach stron - niektóre z nich są naprawdę zaskakujące i dobrze się to sprawdza jako przerwa w lekturze. Ja żałuję jedynie, że... jest ich tak mało. Myślę, że dobrym wyjściem byłaby jedna ciekawostka obok każdej opisywanej gry - na pewno zrobienie tego zajęłoby więcej czasu, ale efekt byłby jeszcze lepszy. In minus liczę chyba właściwie tylko to, że niektóre gry zostały opisane dość krótko, ale przy tworzeniu stu podobnych opisów jest to w pełni wytłumaczalne. Poza tym - najważniejsze i największe gry zostały opisane na sporej ilości stron i - moim zdaniem - taka formuła jest właściwa. Prawdę mówiąc szczerze chciałbym się jeszcze czegoś tutaj poczepiać (), ale nie bardzo jest czego - oczywiście jeśli chodzi o opinie nt. pewnych gier opisanych w Kompendium mam całkiem inne zdanie, ale to rzecz tak naturalna przy każdych tekstach, że właściwie nie trzeba o tym dłużej pisać. Ogólnie dodatek bardzo mi się spodobał, mam też cichą nadzieję, że powstaną kolejne o innych gatunkach gier - pomysł jest naprawdę zacny i godny kontynuowania. <cholera, ale tani ten post... >
  15. Imć Sephiel Pierwsze co pomyślałeś, gdy zobaczyłeś go na forum? - Już wtedy udzielał się trochę rzadziej, ale dość szybko wszedł na moją bardzo krótką listę osób, których posty czytam dla zasady. Co myślisz|czujesz, gdy patrzysz na jego avatar? - Nie wiem jaki ma aktualnie, ale zazwyczaj miał jakieś koty - ostatnio chyba tego z "American McGee's Alice", prawda? ;] Co byś mu dał co posiadasz? - Płyty audio z kolekcji, których nie ma, a chciałby mieć. A co zabrałbyś? - Płyty audio, które ma, a których nie mam ja. ;] Co Cię w nim zachwyca? - Zachwyca to zdecydowanie za duże słowo, ale ma podobny gust muzyczny i - tak mi się wydaje - w wielu kwestiach bardzo podobne podejście do życia jak ja. Co Cię w nim śmieszy? - Ciężko poznać cudze "zabawne cechy" nie znając danej osoby w realu. ;] Jak wg. Ciebie spędza lub powinien spędzać wolny czas? - Nie wydaje się być człowiekiem, który nie umie gospodarować czasem, więc jakiekolwiek pseudo-porady są tutaj chyba zbędne. Czego mu życzysz? - Rozwijania swojej pasji muzycznej - ma zapał i naprawdę zna się na rzeczy. Czy jest|nie jest jazzy/trendy/sic i dlaczego? - A cholera wie, nie znam się na tym. ;] Sugestie/skargi/wnioski/porady dla niego? - Za rok jedziemy na Open'era.
  16. Serio? Przyznam się bez bicia, że póki co widziałem jedynie - koszmarnie słabą - wersję amerykańską, ale słyszałem opinie znajomych na temat wersji japońskiej i są one o wiele bardziej pochlebne. Dzięki za informację, bo na bank bym film przegapił. ^_^ Widziałem swego czasu ten film - naprawdę nie bez powodu nazywany jest klasykiem tak zwanych - "teen movies". Pamiętam, że najbardziej w filmie zaszokował mnie wspomniany DiCaprio - po jego bardzo słabych rolach w paru filmach nie spodziewałem się, że kiedyś było go stać na znacznie więcej. Widocznie się chłopak zmarnował, bo talent - co pokazał w "Gilbercie Grape'a" - naprawdę ma. Ja z kolei wczoraj widziałem "Microcosmos". Tytuł zapewne - podobnie jak i tematyka tego słynnego dokumentu - są Wam znane. Zdjęcia są po prostu MIAŻDŻĄCE (końcowe ujęcie komara to po prostu majstersztyk!), wszystko to wygląda jeszcze o tyle lepiej, że często w tle pogrywa jakaś pompatyczna i naprawdę dopasowana do sytuacji muzyka. Naprawdę godny zobaczenia film, ujęcia są niesamowite (momentami odnosi się wrażenie, że pewnych scen nie dało się nakręcić...). Najciekawsze jest to, że film prezentuje naprawdę skrajne emocje i potrafi świetnie kierować reakcjami widza - są momenty humorystyczne, dramatyczne, ale też piękne. Po tym filmie każda łąka wygląda już naprawdę inaczej.
  17. Byłem na tym filmie swego czasu w kinie i popełniłem prosty błąd - najpierw zobaczyłem film, później przeczytałem książkę o tym samym tytule. Nie będę zapewne oryginalny jeśli powiem, że książka jest o niebo lepsza. ;] Sam film zły w rzeczy samej nie jest, pewne wątki oddano ciekawie (zachowano, na szczęście tą specyficzną narrację), ale jeśli chcesz obejrzeć film - najpierw przeczytaj książkę, na pewno bardziej Ci się spodoba. Zresztą - "Autostopem przez galaktykę" jest tak specyficzne i zabawne w tak dziwny sposób, że żadne rekomendacje nic Ci nie powiedzą - albo kupujesz taki styl, albo nie. Dobry tekst. xD Ja też zobaczyłem film po tym jak zakupiłem go we Wrocławiu podczas zlotu za 19, 99 PLN. ;] Mnie osobiście film na ścianie zdecydowanie rozsmarował, fabularnie może nie jest jakiś fantastyczny, ale posiada niesamowity klimat, muzykę, aktorów (praktycznie wszyscy zagrali koncertowo, poza tym obecność Jessici Alby nie jest bez znaczenia ), plastycznie jest po prostu arcydziełem. Byłem w głębokim szoku, że ktoś jest w stanie w tak dużym stopniu upodobnić film do komiksu i to do komiksu Franka Millera co jest podwójnie trudne. Szczególnie w miejscu, gdzie policja się nie pojawiała, he. xD Ocena filmu po 20 minutach oglądania? Facet, masz skilla! A sam jestem po seansie - dla odmiany - komedii. Nazywa się to kretyńsko i zapowiada się tragicznie, ale naprawdę nie jest złe - "40 letni prawiczek". Kolejne wariacje na wiadome tematy, obyło się jednak bez przesadnej taniości (bo to, że trochę taniości praktycznie zawsze musi być w dobrej komedii jest dla mnie bezsprzeczne ), jest w miarę błyskotliwie, zabawnie - niestety jednak występuje też cholerny happy end, który znacznie pogarsza ocenę całości. ;] Parę scen rozwala na kawałki (depilacja! xD), parę innych jest trochę mniej udanych - jak to w komedii ze średniej półki.
  18. Mhm, dopiero co zawitałem w domu, a już zabrałem się za nadrabianie filmowych zaległości. ^_^ "Między słowami" Sophii Coppoli. Przyznam, że to jeden z naprawdę niewielu filmów, który można wrzucić do worka "dramat", a jednocześnie można nazwać go filmem naprawdę fenomenalnym. To co z rolami wyrabiają aktorzy to majstersztyk (znudzony życiem Bob (Bill Murrey), wchodząca w poważne życie postać Scarlett Johansson), oczywiście bardzo trzeba też pochwalić sam scenariusz. W tym filmie w rzeczy samej większość rzeczy dzieje się "między słowami", ogromną część rzeczy buduje tutaj cisza, bądź dosłownie parę wypowiedzianych słów. Coppoli udało się też zbudować niesamowity klimat - film dzieje się głównie nocą, raz na jakiś czas widzimy piękne ujęcia Tokio, wszystko okraszone jest też muzyką z naprawdę udanego i odważnego soundtracka (osobiście bardzo spodobało mi się nagranie "Are you awake?" - mimo słyszalnej prostoty). Postaci też są bardzo wyraziste - nawet przewijająca się przez drugi plan "Evelyn Waugh" (xD) jest zagrana bardzo dobrze i mimo małej roli wnosi coś do filmu. Nawiasem mówiąc to aż dziwnie zobaczyć Annę Faris w jakiejś roli spoza "Strasznego filmu", którego była główną aktorką. ;] Zobaczyłem też - ponoć kultowy w Stanach Zjednoczonych - film "Napoleon Wybuchowiec. Powiem wprost - to nie są za bardzo moje klimaty i film specjalnie mnie nie porwał. Opowieść o Napoleonie (zagrany przez Johna Hedera), który jest TOTALNYM outsiderem ma w sobie co prawda pewne zabawne elementy (taniec do muzyki Jamiroquai ), ale odnoszę wrażenie, że twórcy filmu przez znaczną część filmu uznali, że sam wygląd danych postaci będzie powodował salwy śmiechu. Napoleon potykający się o własne buty i zakładający coraz bardziej absurdalne stroje może bawić, ale tylko na początku - później brakuje jakichkolwiek gagów i wszystko staje się bardzo nijakie. Mimo wszystko - warto zobaczyć. To bardzo specyficzny film i to z tych, które albo się uwielbia, albo zdecydowanie odrzuca - ja wybieram bramkę numer dwa. ;]
  19. Dwa nowe - naprawdę ciekawe - wydawnictwa w kolekcji. Po pierwsze - Fisz Emade i "Nie bo nie". Marka to marka, mimo, że to dopiero "przystawka" przed planowanym albumem to i tak zdecydowanie jest czego słuchać. Remixy są wykonane naprawdę ciekawie, zaprezentowano jeden kawałek z nadchodzącej nowej płyty. Porównując to wszystko do śmiesznej ceny (okolice 16 złotych...) - warto mieć i moim zdaniem zdecydowanie warto czekać na nowy album. ;] Zakupiłem też album klasyków niemieckiej podziemnej elektroniki - Layo and Bushwacka! - "Night Works". Znałem wcześniej sporo ich utworów, byłem nastawiony na bardziej chilloutowe granie, a okazało się, że na płycie zdecydowanie dominuje muzyka szybsza. Mimo wszystko - album całkiem udany, jedyne czego można się poważnie czepić to jego nierówność. Niektóre utwory weszły do kanonu muzyki elektronicznej ("Love Story", czy "Shining Throught"), a część pozostałych z tego albumu kompletnie nie wzbudza jakiejś większej uwagi. Cenowo - normalnie w okolicach 80 złotych, ale dostałem ostatni egzemplarz w Empiku. Pozdrowienia dla Wrocławia. ^_^
  20. CYPHER

    Zjazdy

    Mhm, też jakoś dotarłem. Od razu chciałbym podziękować Amci za doskonały souvenir zjazdowy (jak widziałaś często mi się przydawał ^_^), odrobinę przeprosić k0ndzia za bazgranie w jego tabelach podczas gry w karty - teraz w trochę lepszym stanie widzę, że to musiało być dość frustrujące. ;] Mam też nadzieję, że niziołce podoba się poster z Happy Tree Friends - zaczynam szczerze żałować, że nie sprawiłem go także sobie, bo widok Lumpy'ego na ścianie musi być widokiem zaiście zacnym. ;] Jeszcze pytanie do k0ndzia - ostały Ci się jakieś koszulki? Zapomniałem kupić wcześniej, a tak sobie myślę, że fajnie byłoby jedną mieć jeśli jeszcze jakieś tam masz.
  21. Postanowiłem nareszcie zapoznać się (na razie jedynie z pierwszą częścią) "Edenu" i muszę przyznać, że jestem naprawdę zadowolony. Z jednej strony jest naprawdę świetnie zbudowany dość mroczny klimat - pojawienie się wirusa i śmierci jest pretekstem do naprawdę ciekawych i - przede wszystkim - niebanalnych refleksji nad losem ludzkości, tolerancją, czy wzajemnymi relacjami międzyludzkimi. Jednocześnie bardzo spodobał mi się duży dystans Hirokiego Endo do własnej twórczości - mimo poważnej tematyki w paru miejscach zażartował sobie z tego co pisze (choćby, gdy Enoah strąca kokosy stwierdza - "w komiksie na pewno by pospadały" ). Polecam naprawdę szczerze mimo, że manga wciąż jest dla mnie sporą niewiadomą i moje rekomendacje nie są jeszcze poparte wieloma przeczytanymi komiksami - wiem tylko, że druga część już lada dzień będzie w moich rękach, bo cykl zapowiada się bardzo interesująco.
  22. Gazety niemieckie są w tej kwestii dość szczególne, bo od dawna pozwalają sobie na różne - naprawdę ostre - odzywki pod adresem polityków. Mimo wszystko - politycy podchodzą tam do tego z dystansem i nigdy nie słyszałem żeby jakiś niemiecki polityk pozwał gazetę o satyryczny felieton. xD Przede wszystkim wszyscy zdają sobie sprawę, że zaczynanie wojny z mediami to pierwszy krok do porażki, a po drugie... mają większe poczucie humoru i dystans? ;] Hm, mam poglądy prawicowe, ale muszę przyznać, że SDPL robi niezłe wrażenie. Pamiętam jak swego w pewnej debacie przedwyborczej absolutnie wszyscy kłócili się do ostatniej chwili, a Borowski nagle... powiedział, że ma szacunek do swoich rywali i dziękuje im za debatę. ^_^ Przyznam, że miło było popatrzeć na zakłopotanie pozostałych polityków, a jednocześnie jedyny przejaw kulturalnego i rozsądnego zachowania. Szkoda, że SDPL trafił na moment osłabienia całej lewicy - w starciu o stały elektorat lewicowy z SLD byli praktycznie bez szans na sukces... Widocznie jest ich bardzo mało, bo sondaże pokazują coś znacznie innego. Politycy PiS tak przyzwyczaili nas do swoich zachowań, że ogromna większość z nas nawet najbardziej absurdalny ich pomysł przyjmie spokojnie. Kto by pomyślał o koalicji z Giertychem i Lepperem na jakieś trzy miesiące przed wyborami? Teraz jest to fakt i to na tyle dobrze przekazany opinii publicznej, że ta nadal chce głosować na PiS. Jedno trzeba przyznać - PR w Prawie i Sprawiedliwości jest najlepszym jaki istniał w Polsce, praktycznie wszystkie pomysły są skopiowane z tych, które przyniosły sukces politykom w Stanach Zjednocznonych (mniejsza o to, że czasem zdarzy się skopiować spot TV... xD). Jeśli PiS będzie nadal tak sprawnie przyzwyczajał Polaków do swoich decyzji to za parę lat kompletnie nikogo nie zdziwi zamykanie opozycji - tylko ludzie spoza Polski będą zszokowani. ;] Zresztą - przymiarki Giertycha do likwidacji SLD już były... PiS chyba po prostu zaczyna zdawać sobie sprawę, że jeśli chodzi o kampanie wyborcze i ich realizację to wyprzedza opozycję i koalicjantów o parę mil. ;]
  23. Hyhy, a dla mnie porażką byłoby właśnie podanie odpowiedzi do wszystkich pytań. ;] Fenomen "LOST" polega dla mnie właśnie na tej ogromnej ilości niedopowiedzeń, na budowaniu coraz gęstszego klimatu z odcinka na odcinek. Jasne, że tak, ale trzeba też pamiętać, że satyra może być dobra w samym serialu, jak i tylko w założeniach. ;] "Świat według Kiepskich" jest dla mnie dość kiepskim i prymitywnym obrazem naszego społeczeństwa (a że ono jest momentami dość prymitywne to już inna sprawa), ale przede wszystkim obrazem pozbawionym wyrazistości. Nikt przecież nie oczekiwał tutaj ambitnej produkcji - miało być głupio i śmiesznie, ale pomysł według mnie zmarnowano. Jest też kwestia samych gagów. Te w "Świecie według Bundych" bywały momentami zabójcze, a w polskiej wersji - poza paroma wyjątkami - zabrakło im ostrości. Jest też inny przykład - takie "Gotowe na wszystko" też wyśmiewa liczne zjawiska z amerykańskiego życia, ale robi to o wiele ciekawiej i w mniej nachalny sposób. Ktoś wspomniał jeszcze o tym, że Polsat marnuje zdobyte licencje. Z całym szacunkiem - mistrzem w tym jest akurat Telewizja Publiczna. Kupić trzy części "The Ring" i KOMPLETNIE tego nie zareklamować to grzech. Idę o zakład, że TVN zrobiłby wokół tego zdecydowanie więcej szumu, porobił masę spotów i spowodował, że filmy miałyby sporą oglądalność. Szkoda takich sytuacji, bo widz mimowolnie nie ogląda wiele filmów/seriali, które zdecydowanie chciałby zobaczyć...
  24. Hm, także akurat słucham sobie Sigur Ros. Trzeba przyznać, że tworzą dość trudną muzykę, ewidetnie wymaga skupienia, najlepiej porą nocną, kiedy jest absolutnie ciemno - dopiero wtedy można w pełni poczuć klimat ich nagrań, które są wręcz stworzone do słuchania ich po ciemku. Ciekawe jest też to o czym wspomniałeś - muzycy Sigur Ros połączyli rock i ambient - dwa gatunki na pierwszy rzut oka niemożliwe do połączenia. Wspomniałeś też o teledyskach - nie miałem okazji widzieć, ale domyślam się, że mogą być bardzo interesujące. Może jest teledysk do mojego ulubionego (uwagę, mogę się walnąć w tytule ) - "Svefn-g-englar" - chętnie bym zobaczył. Tak swoją drogą... ciekawe co ma w sobie ta Islandia, że "dała" nam tylu muzyków. Hm, mnie Gorillaz jakoś specjalnie nigdy nie ruszali. Trzeba przyznać, że jeśli o marketing są naprawdę ciekawi (oczywiście głównie mam na myśli sposób występowania na koncertach), ale jakoś nigdy muzycznie nie zaciekawili mnie na tyle żebym miał chęć posłuchać ich dłużej. A sam słucham jeszcze klasyki muzyki elektronicznej - Tosca - album "Suzuki". Naprawdę miażdżący album, muzyka bardzo skromna w środkach wyrazu, ale wrażenie robi spore i bardzo wbija się w pamięć. Także zdecydowanie do słuchania nocą. ;]
×
×
  • Utwórz nowe...