Skocz do zawartości

CYPHER

Forumowicze
  • Zawartość

    814
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez CYPHER

  1. Na mojego poprzedniego posta nie dostałem jakiejkolwiek odpowiedzi od Pana wwl1 - zabrakło argumentów do dyskusji? Rozbraja mnie powaga z jaką wygłaszasz te wszystkie dziwaczne sądy. ;] Widzisz, PiS zdecydował się na koalicję z Samoobroną i LPR podpisując jednocześnie stosowny dokument i potwierdzając całą sprawę oficjalnie. Pisząc o "jednej drużynie" PO z SLD piszesz tak naprawdę brednie, bo w takiej sytuacji każda opozycja jest wrzucana do jednego wora i można stwierdzić, że PO jest też w jednej drużynie z PSL i Samoobroną, a to zdecydowanie naciągana teza. To pakowanie SLD i PO do jednego kąta to zamysł PiSu, któremu marzy się system dwupartyjny z prawicą w ich postaci, oraz z PO i SLD po drugiej. To stworzyłoby na pewno czytelny dla nich podział na tych "dobrych" i komuchów i liberałów tworzących szarą sieć, czy układ - jednak na szczęście nie ma póki co na to szans o czym przekonują dobitnie Olejniczak i Tusk - myślę, że byłoby to możliwe jedynie w wypadku wygrania wyborów przez PO i przy uzyskaniu odpowiedniego wyniku przez SLD. To jednak bardzo hipotetyczne, bo i wyborów zapewne nie będzie (PSL gra na czas, ale praktycznie pewne jest, że wejdzie do koalicji z PiS, bo ew. wybory są dla nich kolejną dramatyczną walką o próg wyborczy), a i nie wiadomo czy w ewentualnych wygrałaby Platforma, a nie Prawo i Sprawiedliwość. Ze szczególnym uwzględnieniem budowy trzech milionów mieszkań i mniejszych podatków. Myślę, że gdyby tak zareagowali mogliby sprawę szybko obrócić na swoją korzyść i jeszcze pokazać obywatelom, że szybko rozliczają się z pomyłkami we własnych szeregach - wybrali inny wariant i sondaże pokazują tego efekt. Typowy Kowalski dawał się zwodzić naprawdę długo, ale nie dziwię się, że ludzie zareagowali nerwowo, gdy po zobaczeniu szokującego dla nich nagrania usłyszeli od premiera, że mają powody do dumy. Pewnych rzeczy nie kupi nawet "ciemny lud" jak to zwykł określać wyborców Jacek Kurski.
  2. Jak sama nazwa wskazuje...? Mógłbyś to jakoś uzasadnić, bo - cholera - nie mam pojęcia jaki element słowa "prowokacja" wskazuje na niemoralność. ;] Jeśli już mówimy o rzeczonej moralności i etyce - widzisz, politycy do pewnych rzeczy się publicznie zobowiązują i prowokacja jest na pewno jednym ze sposób sprawdzenia wywiązywania się z tych zobowiązań, poza tym jest to element, który powoduje, że władze nie mogą czuć się za pewnie, stale muszą mieć świadomość, że to w czym biorą udział może być prowokacją. To w prostej linii prowadzi do większej ostrożności, często też do unikania korupcji. Prowokacja to jeden z tradycyjnych sposobów działania dziennikarzy we wszystkich prawdziwie demokratycznych krajach. Wybacz, ale tak momentami chaotycznie zmieniasz wątki, że można się pogubić. Możesz przybliżyć co masz konkretnie na myśli? Dopiero gdyby Jarosław Kaczyński przyszedł do Renaty Beger możnaby mówić o korupcji? Jeśli tak to cała afera Rywina idzie w cholerę, bo tam przecież też był pośrednik. ;] Prawdę mówiąc w negocjacjach na takiej stopie i na takim szczeblu jak w wypadku sytuacji związanej z Beger zapewne nie biorą udziału najważniejsi politycy z paru powodów - między innymi by nie ubrudzić sobie rąk ewentualną aferą (tak jak w tej sytuacji), ale także ze względu na zwyczajną niepraktyczność - o wiele łatwiej w wypadku wpadki "ściąć" parę głów niż płacić własną. Gdyby Kaczyński poszedł do Beger sytuacja teraz byłaby jeszcze bardziej napięta i skomplikowana dla PiS. Widzę, że bardzo ciężko przyswajasz do siebie informację o tym, że prowokacja jest wlaśnie jedną z form działania dziennikarzy na całym świecie - przynajmniej w państwach demokratycznych. Nie daje Ci do myślenia fakt, że prowokacje mają miejsce w Wielkiej Brytanii, a nie w Chinach, czy na Białorusi? To co piszesz na pewno nie jest proste i logiczne tak jak sam sobie życzyłeś. Cholera, możesz robić za rzecznika Kaczyńskich. ;] Zabawne z jaką pewnością wypowiadasz się o "układzie" - bo nawet jeśli w formie proponowanej przez Kaczyńskich istnieje - to wątpię, by chodziło tutaj jedynie o mafię i pranie pieniądzy, ale raczej o sprawy związane z polityką. Szczerze wątpię w to żeby PiSiorom chciało się ganiać za mafią, o wiele pożyteczniejsze jest zbieranie haków na opozycję i utożsamianie jej z "układem", czy inną "szarą siecią". Co w tym było niekonstruktywnego? Umieszczono kamery i pozwolono sprawie rozwijać się dalej - gdyby Lipiński zachowywał się i mówił rzeczy przyzwoite afer by przecież nie było. Wszystko leżało w rękach PiSu, no chyba, że dojdziesz do tego, że Sekielski - jako element układu i diabeł wcielony - przebrał się za Lipińskiego.
  3. Zdecydowanie - mimo, że w rozmaitych skalach filmów oceniać nie lubię - się zgadzam. Typowe kino rozrywkowe, przyprawione paroma gwiazdami, dobrymi efektami specjalnymi, ograną fabułą i trochę zbyt dużą ilością patosu - mimo wszystko - sympatyczne. Keira Knightley oczywiście też fajniutka, ale odrobinę koścista i zbyt mało kształtna do takiej roli moim skromnym zdaniem - taka Kate Beckinsale byłaby tutaj w sam raz. ;] Zakupiłem też na DVD i już dwukrotnie obejrzałem klasykę anime - "Vampire Hunter D". Ciężko opisywać tak skomplikowany i pełen rozmaitych środków film, ale trzeba przyznać, że zarówno fabuła, postaci, jak i wykonanie wizualne stoją na najwyższym poziomie. Kupować, nie gadać, to małe arcydzieło można nabyć za skromne 25 złotych. ...A teraz szykuję się do obejrzenia "Apleseed", bo widziałem zwiastun i ślinka mi już cieknie. ;P
  4. Pytanie za sto punktów - co to kogokolwiek obchodzi? ;] Reklamówka ma przynieść doraźny efekt - w tym wypadku głosy wyborców - i praktycznie dla nikogo nie ma znaczenia czy pojawiła się gdzieś już wcześniej, czy nie. Czerpanie ze sprawdzonych wzorców jest czymś łatwym do zrozumienia i o tym jakie przynosi to efekty może najwięcej mówić właśnie PiS, który wygrał kampanię wyborczą dzięki PRowi inspirowanemu w wielu miejscach temu ze Stanów Zjednoczonych. Tradycyjnie przesadzasz. Oczywiście, że model skandynawski jest bardziej przyjazny uczniom, ale - jak słusznie zauważył Patrol - nasze szkoły, a przede wszystkim osoby uczące się w nich nie są póki co na taki model gotowe. Oczywiście i w tej materii są wyjątki (choćby wspomniana przez Ciebie szkoła do której miałeś przyjemność uczęszczać ;]), ale dobrze sam zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, że sytuacja w typowej polskiej szkole za dobra nie jest.
  5. CYPHER

    Media

    No proszę, zabawny zbieg okoliczności, bo właśnie starałem się dowiedzieć czegoś na ten temat. Program miał wrócić na antenę od początku września, ale w piątek nie pojawił się co mnie dość zaskoczyło - być może zostanie wprowadzony lada dzień, bo obserwując inne stacje telewizyjne widzę, że - w przeciwieństwie do poprzednich lat - nowe programy startują jakoś trochę później. I jeszcze jedno - wcale nie ma pewności, że Wilczyński w programie się pojawi tak naprawdę - w ostatnich odcinkach w maju i czerwcu program prowadziła niestety tylko Agnieszka. Widziałem pierwszy odcinek, ale w niczym nie zmienił on mojego postanowienia o ignorowaniu programów publicystycznych w TVP, które są już po prostu moim zdaniem żałosne. Przyznam, że w "Ringu" i w całej tej sytuacji rozbawiło mnie trochę to, że na początku wyemitowano piosenkę Maleńczuka będącą satyrą dotyczącą lewicy, a swego czasu TVP zbojkotowała nagranie "Moherowe berety". ;] Program będę omijał też z tego względu, że Ziemkiewicza prawiącego swoje mądrości oglądać dłużej niż parę minut nie mogę. Tak nawiasem mówiąc - jakieś podejrzanie duże ruchy na linii Axel Springer - TVP i Polskie Radio widać, nie sądzicie? Ludzie z "Newsweeka" przechodzą do programów publicystycznych "Jedynki", Karnowscy pracują już w Polskim Radiu, a i sam "Newsweek" zrobił się nagle wybitnie tolerancyjny wobec polskich władz. Postawa sojuszniczego "Dziennika" nie wymaga chyba komentarza, bo jest jeszcze wyraźniej widoczna. Nie lubię takiego gadania, bo bardzo blisko tutaj do - często powszechnych! - twierdzeń, że ludzie sławni muszą być inteligentni by dojść do sławy. A guzik prawda. Pieniądze, sztab PRowców, odrobina szczęścia w połączeniu z konkretnym planem kariery (też niekoniecznie wymyślonym przez daną gwiazdeczkę) mogą czynić cuda czego przykładem jest chociażby niejaka Paris Hilton - przecież wielka gwiazda showbiznesu zarabiająca krocie za samo pokazanie się w jakimś miejscu, prawda? Tak, ale niestety zazwyczaj filmy te emitowane są nocą i to najczęściej niedzielną... Z jednej strony to dobrze - nie wyobrażam sobie emisji pewnych filmów w prime - time, ale myślę, że emisja w niedzielę o 1ej w nocy to już spora przesada. Nawiasem mówiąc - dzisiaj w TVP1 film "Ławeczka" z Fraszyńską i Żmijewskim. Swego czasu widziałem ten film w kinie, przyznam, że zdecydowanie mi się nie spodobał, ale został doceniony przez widzów na festiwalu Era Nowe Horyzonty, więc warto samemu wyrobić sobie opinię.
  6. Myślę dokładnie tak samo. Polska szkoła jest teraz pełna podziałów dotyczących statusu materialnego, myślę, że mundurki mogą być tutaj jednym z pomysłów na rozwiązanie tego problemu. Być może nie wzbudzają u mnie jakiegoś specjalnego poruszenia, bo uczęszczam do liceum gdzie jest zakaz malowania paznokci, włosów, noszenia kolczyków i generalnie ostrego makijażu jak i ekstrawaganckich strojów - na początku wszyscy byli zaskoczeni, ale teraz z dnia na dzień wszyscy zaczynają się do tego przyzwyczajać, a nawet doceniać naprawdę radykalny regulamin, który NAPRAWDĘ i to w praktyce zmniejsza pewne podziały. Nastawienie do mundurków jest tak negatywne chyba jedynie z powodu historii - młodzież nie chce mieć nic wspólnego z zasadami obecnymi w szkołach z czasów PRLu. Wspomniałeś też o projekcie mundurków - w rzeczy samej mogą być dobrze wyglądające i - przede wszystkim! - wygodne, ale nie wiedzieć czemu mam przeczucie, że będzie to wyglądało kompletnie inaczej. ;] Ależ oczywiście, że tak. Bush jest i w polskich mediach wyśmiewany na każdym kroku, chociażby poprzez umieszczane spisy rozmaitych wpadek prezydenta U.S.A - często znajdują się one w różnych rubrykach newsowych pism publicystycznych. Żartów z Angeli Merkel jest u nas wciąż mało, ale to dlatego, że polskim mediom jest ona dość obojętna, a poza tym sama w sobie jakąś specjalnie wyrazistą postacią nie jest. Coś jest nie tak z mediami, ale i z odbiorcą. Do dziś pamiętam co powiedziała mi swego czasu podczas dyskusji o mediach jedyna znana mi, naprawdę bystra... katechetka. Stwierdziła wtedy, że jeśli czerpiemy swój obraz postrzegania spraw z mediów (a czerpiemy) to zawsze badajmy dane ze skrajnych źródeł - jeśli kupujemy "Wyborczą" od czasu do czasu posluchajmy "Radia Maryja", kupując "Newsweeka" warto zajrzeć jak na sprawę patrzy mniej propisowska "Polityka" - rozbieżności w podanych informacjach, "akcent" jest naprawdę inny, poza tym można wyłowić informacje w innych mediach celowo pomijane. Jak i u nas wszystkich - bo i skąd można czerpać wiedzę na temat aktualności jak nie z mediów? Kluczem jest tutaj w miarę odpowiednie z nich korzystanie i spora doza krytycyzmu. Nawiasem mówiąc - dzisiaj PRowcy Busha szczerze dziękują Moore'owi za nakręcenie tego (nomen omen - kiepskiego i nudnego) filmu. Przez parę dni "Fahrenheit" rzeczywiście szkodził Bushowi, ale później jego sztab udowodnił reżyserowi pewne przeinaczenia w filmie i tak pokierował sprawą, że Bush zyskał na całej sprawie parę procent w sondażach. Nic dziwnego, że PiS uczy się sprawnego PRu właśnie na podstawie doświadczeń sztabu Busha. ;] Brzmi to podniośle i szczytnie, ale jest niemożliwe do realizacji. W szkole gdzie znajduje się xxx uczniów i jeden pedagog szkolny (często rzadziej pracujący niż pijący kawkę w gabinecie) NIE MA SZANS na jakiekolwiek działania nawet dotyczące jednego ucznia, a co dopiero paru setek. Po drugie - od większości rozmów jest rodzina i to jednak tam większość kwestii związanych z wychowaniem powinna być załatwiana - szkoła powinna tutaj wszystko jedynie wypełniać i koordynować. Monitoring jest formą nadzoru, ale prawdę mówiąc, gdy słyszę te wszystkie paniczne protesty czuję się jak mieszkaniec Bialorusi, czy innego Kazachstanu - monitoring to sprawdzona i dobrze spisująca się (a przynajmniej - pomocna) formuła na całym świecie, która - oczywiście odpowiednio zastosowana - przynosi wymierne efekty. Powtórzę jeszcze raz - znam osoby stosujące w placówkach monitoring i efekty są zadowalające. Czemu nie spróbować tego w innych placówkach?
  7. W końcu kupiłem tak zachwalany album - "Płyta Skirtotymiczna" zespołu Kanał Audytywny. Wrażenia w rzeczy samej bardzo pozytywne, płyta jest świetnym balansem pomiędzy hip hopem z górnej półki, a małymi dawkami elektroniki. Na ostatniej płycie zespołu (dla mnie pierwszej, bo pojawiła się w mojej kolekcji wcześniej) elektroniki jest więcej, całość też brzmi ciekawiej, ale przyznam, że "Płyta Skirtotymiczna" pokazała mi, że Kanał Audytywny ma swój styl, utrzymuje go na swoich krążkach i naprawdę dba o klimat i koncept swoich płyt. Bardzo wiele słucham też grupy Telefon tel Aviv. Nie ma w tej muzyce niebanalności, refreny często są naprawdę bardzo proste, ale może właśnie dzięki temu ta muzyka aż tak bardzo wpada w ucho? Niewątpliwie "wabikiem" może też być ciekawy głos wokalisty, oraz świetne zastosowanie rozmaitych elektronicznych smaczków, głównie umiejętnego delay'u, wszystko to tworzy naprawdę sympatyczną całość. Przyznam, że zespół polubiłem od pierwszego przesłuchania i w żadnym stopniu nie żałuję wydanych na album pięćdziesięciu złotych.
  8. Zwolennikiem Giertycha nie byłem, nie jestem i prawdopodobnie nie będę, ale naprawdę nie wiem co jest takiego złego w monitoringu szkół. Zapewne w przeciwieństwie do Ciebie mam ojca, który jest dyrektorem pewnej placówki i wierz mi, że monitoring jest naprawdę często używany i pomocny przy rozsztrzyganiu pewnych sytuacji - dodatkowo jest to spory straszak, kiedy uczniowie widzą, że monitoring działa, a kamery są prawdziwe... ;] <podkreślam to, bo w mojej byłej szkole kamery co prawda były, ale materiału nie rejestrowały... xD> Moim zdaniem mundurki to dość niefortunny pomysł, ale zauważ, że są one stosowane już w wielu krajach na całym świecie i specjalnych pretensji w tych państwach nie ma. Jest też inna kwestia - mundurek mundurkowi nie jest równy. Można go zaprojektować w taki sposób, że uczeń będzie się czuł w nim dobrze, a może on też być kompletnie niepraktyczny. To akurat już i według mnie oczywiście skandal i naruszenie podstawowych zasad - zarówno przyzwoitości, jak i prawa. Mimo wszystko - nawet patrząc na Twój post - odnoszę nieodparte wrażenie, że młodzież reaguje zdecydowanie zbyt panicznie. Cholera, dajmy temu Giertychowi coś zrobić i pokazać swoje pomysły - dopiero po pewnym czasie, gdy będzie można je trzeźwo oceniać przejdźmy do ewentualnej wzmożonej krytyki... To nie jest żadna teoria spiskowa, tylko stronniczość mediów o której dyskutowaliśmy - to logiczne, że "Wyborcza" łapie pomyłki władz (moim skromnym zdaniem wszystkie media powinny być szczególnie krytyczne wobec każdej władzy, ale to z wielu względów - głównie finansowych i politycznych właśnie - nierealne), a propisowski "Dziennik" na każdym kroku je chwali - te gazety celują po prostu w innego odbiorcę. Ej, myślałem, że krytykujesz? Mhm, no tak też jest moim zdaniem - Fotyga nie ma obycia na salonach i bardzo wyraźnie widać brak jej doświadczenie. Szkoda, że tak ważne stanowisko zostało dane komuś "na pocieszenie" (Fotyga miała być pierwotnie premierem, ale wyprzedził ją Marcinkiewicz), a nie ze względu na kompetencje... Drogi Patryku, czy Ty kiedykolwiek miałeś w łapach jakąkolwiek gazetę angielską? Blair jest jednym z głównych bohaterów żartów na Wyspach Brytyjskich i - co zapewne dla Kaczyńskiego nowość - nie reaguje na nie w paniczny sposób. Ta sama sytuacja tutaj - trafiasz wyjątkowo nieporadnie, bo Merkel jest w Niemczech wyśmiewana bardzo często na dodatek bardzo ostro, bo i niemieccy dziennikarze generalnie się ze swoimi politykami nie cackają. Zauważ zresztą, że w Niemczech są nawet organizowane parady, gdzie wędrują postaci parodiujące polityków, w Polsce jakoś sobie tego nie wyobrażam... Twoje słowa odnośnie braku żartów dotyczących Busha pominę już milczeniem... ;] Znowu brak wiedzy i bełkot. Przez pierwsze cztery miesiące urzędowania Sejmu PO złożyło więcej ustaw niż PiS, który przecież do cholery rządzi. Poza tym - nie zapominaj, że Platforma jak i sam Tusk to członek opozycji - a więc jego zadaniem jest także, a może i przede wszystkim krytyka władz. To normalne.
  9. Właśnie też coś nie mogę się od Michała dowiedzieć, a przyznam, że to zdecydowanie ułatwiłoby dyskusję. Stosunki międzynarodowe, czy wydarzenia gospodarcze zawsze są komentowane spokojniej i bez takiego zaangażowania, bo to polityka krajowa jest podstawą i wzbudza najwięcej emocji. Prawdę mówiąc jak chcę poczytać o stosunkach polsko - niemieckich na ten przykład to wybieram "Forum", gdzie są po prostu przedruki z pism zachodnich. Widzę, że jednego cały nie chcesz (nie umiesz?) zaakceptować. A co jeśli komuś pasują subiektywne i zaangażowane media? Zmartwię Cię, ale właśnie takie media są teraz najpopularniejsze i takie są trendy w branży medialnej. Gdyby odbiorcy oczekiwali czegoś innego, media zaspokajałyby tę niszę na rynku - widocznie jest ona aktualnie bardzo mała. Pff, pff, pff, teraz to się zaczynasz migać. Anyway - z mojej strony temat jest już chyba zakończony, bo powoli zaczynamy się powtarzać, jeśli masz jednak jakieś pretensje odnośnie treści zawartych w moich postach - go ahead.
  10. Pierwszego dnia szkoły jesteś zapracowany? Ktoś tu ściemnia. W "Newsweeku"?! <zakrztusił się> "Newsweek" jest wręcz podręcznikowym przykładem pisania subiektywnego. Przed wyborami bardzo otwarcie wspierali Platformę Obywatelską (nawet specjalnie się z tym nie kryli), teraz z kolei widać ich nagłą sympatię wobec PiSu. Karnowski zaczął odwiedzać studio "Wiadomości", z bratem dostali fuchę w Polskim Radiu, a cała gazeta nagle wobec władz zrobiła się BARDZO łagodna (szczególnie panowie Zaremba i Ziemkiewicz - zarówno jeden jak i drugi próbują udawać obiektywizm i obserwację problemów z różnego punktu widzenia, ale wnioski zawsze są takie same). Teraz czekam aż stwierdzisz, że inne wydawnictwo Axla - "Dziennik" - także jest obiektywne. ;] Człowieku, czy Ty w ogóle wierzysz w to co piszesz? Media są pod wpływem wielu ludzi - tych, którzy nimi zarządzają, ale także tych, którzy spełniają pewne kryteria właścicieli. Uwierzę w to, że malutki portal internetowy jest w miarę obiektywny (a i to rzadko), ale bardzo ciężko idzie mi uwierzyć w to, że koncerny medialne, które obracają wielkimi pieniędzmi stronią od obiektywizmu i próby przekonywania do własnych poglądów. To co piszesz może i jest słuszne w założeniu (choć i to według mnie nie za bardzo), ale w praktyce nie ma absolutnie żadnego odzwierciedlenia. A czy tak trudno pojąć, że koncerny medialne robią to na co jest zapotrzebowanie? Liczą się pieniądze, odbiorcy i ich wybór, który szybko zamienia się w pieniądze właśnie. Jeśli jesteś tak szlachetny i dobroduszny to zbierz te parę milionów dolców, załóż jakąś gazetę i pisz w niej TYLKO obiektywnie. Jestem przekonany, że w jednym wydaniu znalazłoby się paręnaście choć w minimalnym stopniu subiektywnych wypowiedzi... xD
  11. W takim razie na całym świecie nie ma wolnych mediów, bo rzeczą oczywistą jest to, że naczelny dokonuje pewnej selekcji i pewne - według niego - gorsze materiały odrzuca. ^_^ Wiesz, dziennikarz przystępując do pracy w danej gazecie powinien mieć świadomość tego gdzie idzie. Wszechpolak raczej nie wybierze się do "Wyborczej" tak samo jak piśmak Urbana do "Naszego Dziennika". Gazety mają swojego klienta docelowego, poza tym te brednie Kaczyńskiego o możliwych w pełni wolnych mediach i dziennikarzach zawsze piszących co im się podoba (oczywiście mówię tutaj o dziennikarzach zajmujących się tematami okołopolitycznymi w dużych pismach, w portalach, niszowych wydawnictwach sprawa ma się oczywiście inaczej co widzę po swoim przykładzie) są fikcją. Inną sprawą jest także to, że każdy dziennikarz ma własny światopogląd i ZAWSZE ma to - nawet mimo założeń autora - mały wpływ na całość jego pracy. Faktycznie, jedna kwestia to nagła grzeczność Polsatu wobec władz, ale zauważ też, że z wykupienia tego reality - show zrezygnował także - mimo planów zakupu - TVN. Zapewne rady programowe tych stacji po prostu uznały, że taki program nie miałby w Polsce odbiorców i jest to po prawdzie bardzo możliwe. ;] Procesy może nie, ale trzecie z rzędu pół miliona kary robiłoby swoje. ^_^ Raz, że nie będzie obiektywny, a dwa, że ogromna większość odbiorców po prostu tej subiektywności oczekuje. W Stanach ogromną popularność w szybkim czasie zdobył skrajnie subiektywny Fox, we Włoszech Berlusconi otwarcie kieruje tym co będzie zawarte w programach poszczególnych elementów jego koncernu medialnego. Inną kwestią jest też to, że polityka i media to na tyle potężne połączenie, że mało kto jest na tyle uczynny i szlachetny żeby nie zrobić z tego kasy. Też jakoś specjalnie nie zauważyłem tego wielkiego subiektywizmu w wypowiedziach Lisa. Zaprasza do siebie zarówno Rokitę, jak i Leppera, oraz Giertycha. Rzeczą normalną dla mnie jest z kolei to co dla michala_ssj jest skandalem - dziennikarz ma patrzeć szczególnie władzy na ręce. Ba - moim zdaniem - jest to jego jeden z głównych obowiązków bez względu na to kto rządzi. Wiadomo, że większe wymagania stawiane są władzom, to one mogą najwięcej zrobić i to właśnie głównie one powinny być głównie rozliczane i pilnowane! W Polsce dziennikarze i tak są bardzo łagodni - zapraszam do zapoznania się z pismami brytyjskimi, czy amerykańskimi - tam pilnowanie i ocenianie każdych władz jest czymś bardzo normalnym i świadczy to w gruncie rzeczy o sile tamtych demokracji.
  12. Powiem tak - tytuł artykułu jest celowo odrobinę przesadzony. Oczywistą sprawą jest to, że przeciętny czytelnik prędzej zechce przeczytać "Polsat - początek końca?", niż "Polsat notuje lekki spadek, ale w gruncie rzeczy ma się nieźle" - mocny, szybki tytuł, często będący nawet małym przerysowaniem to podstawa. Jeśli chodzi o treść - faktycznie póki co sytuacja Polsatu tragiczna nie jest, ale zauważ, że jest ona naprawdę poważna skoro stacja Solorza w tak krótkim czasie zaczyna tracić dystans do TVN, starałem się także pisać artykuł mając w głowie możliwe w przyszłości scenariusze, a te moim zdaniem rysują się Polsatowi po prostu kiepsko. To już jednak kwestia na dyskusję w dziale "Media", więc temat ucinam. ;] Też nad tym myślałem, ale postanowiłem napisać generalnie o Polsacie - choć wzmianki o innych stacjach także się w artykule pojawiają. Coś czuję, że gdybym starał się choć częściowo wyczerpać temat ramówki wszystkich stacji wyszedłby z tego artykuł tak długi, że czytelnik po przeczytaniu połowy miałby po prostu dość - to chyba zbyt rozległa sprawa na dokładne opisanie w jednym tekście. W żadnym miejscu nie wspomniałem o tym że "Gotowe na wszystko" są produkcją słabą - ba! - nazwałem ten zakup jednym z najlepszych jeśli chodzi o Polsat. Zauważyłem jednocześnie, że licencja jest odrobinę marnowana przez emisję o tej samej porze co "Lost" - efekt jest taki, że to serial "Jedynki" zbiera największą oglądalność. Poglądy są moje, ale w rzeczy samej jest ich w artykule mało - moim celem było napisanie tekstu rzeczowego w którym ocenię sprawę w miarę obiektywnie. Odnośnie informacji zasłyszanych z różnych źródeł - oczywiście, że z nich korzystam, nie jestem profesjonalnym dziennikarzem, który pracuje w agencji zapewniającej sobie newsy na wyłączność - muszę korzystać z tego co wiem, usłyszałem, przeczytałem, ale korzystam także z moich własnych wniosków dotyczących aktualnej sytuacji. Nawiasem mówiąc - dzięki za rzeczową ocenę i zainteresowanie tekstem, a do bardziej rozwiniętej polemiki na temat zawartych w artykule tez zapraszam chętnych do topicu "Media".
  13. Znowu artykuł, znowu inna tematyka, znowu próbuję czegoś nowego i znowu będę bardzo wdzięczny za jakiekolwiek reakcje. ^_^ Polsat – początek końca? Jeszcze do niedawna Polsat pewnie utrzymywał trzecie miejsce wśród mających największy udział w rynku stacji telewizyjnych. Przewaga zaczęła jednak stopniowo maleć – niedawno TVN wyprzedził stację Solorza – Żaka, teraz powiększa swoją przewagę w imponującym tempie (w ciągu parunastu tygodni wzrosła ona o – jak na rynek telewizyjny bardzo znaczący i trudny do wywalczenia – jeden procent). Czy jesteśmy świadkami tytułowego początku końca Polsatu? Kończy się lato, nadchodzi jesień, wszystkie stacje telewizyjne szykują się do przebudzenia po sennym okresie letnim i do bardziej zażartej walki o widzów. TVP1, TVP2, oraz TVN zaczęły od wytoczenia ciężkich dział – Polsat od wpadki i sporej straty. Całym środowiskiem medialnym wstrząsnął widowiskowy i sprawnie przeprowadzony przez TVN transfer Kuby Wojewódzkiego. Dotychczasowy największy showman Polsatu opuścił stację po dość niejasnych wydarzeniach – nieoficjalne źródła informują o sprzeczce pomiędzy Wojewódzkim, a prezesem Polsatu – Zygmuntem Solorzem – Żakiem. Wojewódzki miał poprowadzić polsatowski koncert „Top Trendy”, ostatecznie został jednak zastąpiony – oficjalnie z powodów finansowych, nieoficjalnie z powodu starć szefa Polsatu i Kuby Wojewódzkiego. Spór miał dotyczyć żartów politycznych przygotowanych na „Top Trendy”, których nie chciał zaakceptować Solorz. Bez względu na zawiłe okoliczności jest jasne, że Polsat traci swoją najpopularniejszą gwiazdę, która – bez względu na ocenę kontrowersyjnego programu – nadawała stacji odrobinę nowocześniejszy i bardziej wyrazisty charakter. Polsat co prawda już zapowiedział, że na miejsce programu Kuby Wojewódzkiego wprowadzi nową ciekawą pozycję, ale bardzo ciężko będzie w niedzielny wieczór pokonać największego konkurenta stacji jakim jest TVN. Ten w niedzielny prime – time (czas największej w ciągu całego tygodnia oglądalności) będzie emitował dwa bardzo chętnie oglądane przez widzów programy jakimi są bez wątpienia „Taniec z gwiazdami” (z edycji na edycję program dociera do coraz większej ilości widzów), oraz oczywiście nowy nabytek, czyli program Kuby Wojewódzkiego. Polsat może czuć w tej sytuacji tę stratę tym mocniej, że TVN w przeniesionym do siebie talk – show praktycznie nie dokona zmian kontynuując sprawdzoną w Polsacie formułę programu pozwalając jedynie Wojewódzkiemu na większą swobodę w wypowiedziach dotyczących polityki. Gwoździem do trumny stacji Solorza jeśli chodzi o niedzielne programy jest też słaby wynik pilotażowych odcinków show prowadzonego przez Mandarynę – „Let’s Dance!” (niecałe dwa miliony widzów to wynik poniżej oczekiwań). Bardzo ważną kwestią – niezwykle honorową – jest dbałość o gwiazdy danej stacji będące ich twarzami. Polsat po stracie Kuby Wojewódzkiego ma praktycznie tylko (nomen omen – przejętego przecież z TVN) Tomasza Lisa. Przez pewien czas na gwiazdę stacji była też kreowana Hanna Smoktunowicz, ale widzowie zdecydowanie lepiej kojarzą Kamila Durczoka, Justynę Pochankę, Macieja Orłosia, czy nawet Andrzeja Turskiego z podupadającej mimo prób reaktywacji „Panoramy”. Sytuacja Polsatu jest także w tym segmencie bardzo trudna, ponieważ jedyna prawdziwa gwiazda stacji – wspomniany Tomasz Lis – także znajduje się ponoć w konflikcie z prezesem Polsatu. Solorz zdaje się kompletnie zapominać dbać o wizerunek kluczowych postaci swojej stacji – jeśli jednak już próbuje to robić to robi to bardzo nieporadnie (przykładem tego jest słaba pozycja chociażby wspomnianej Hanny Smoktunowicz, ale także mającego duży potencjał medialny Zygmunta Chajzera). Wbrew pozorom ma to ogromny wpływ na oglądalność i postrzeganie stacji w oczach przeciętnego widza – ten woli oglądać znane i wyraziste postaci. Kluczowe postaci w zarządzie Polsatu powoli zaczynają zauważać, że wizerunek stacji trzeba odświeżyć. Wyraźnie brakuje tutaj jednak dobrego pomysłu, zmieniono praktycznie tylko oprawę graficzną stacji. Było to niewątpliwie bardzo dobre posunięcie tym bardziej, że Polsat wyglądał wcześniej po prostu chaotycznie. To wszystko jednak zdecydowanie za mało, bo Polsat i tak zaczyna odstawać od rywali na praktycznie każdym kroku. Warto przyjrzeć się chociażby ofercie filmowej – nawet TVP1 i TVP2 zaczynają wyciągać odpowiednie wnioski i coraz częściej stawiają na nowszej jak i bardziej ambitne produkcje. TVN tradycyjnie proponuje rozrywkę, ale na przyzwoitym poziomie – w jesiennej ramówce stacji znajdują się między innymi tak głośne produkcje jak „Ostatni Samuraj”, obie części „Shreka”, czy trylogia „Władcy Pierścieni”. Polsat kolejny raz odpowiada kiepskimi i nie wzbudzającymi emocji filmami akcji. Co prawda trzeba wspomnieć, że stacja Solorza oferuje czasem interesujące propozycje, lecz są one po prostu fatalnie promowane. Warto tutaj powołać się chociażby na emitowany stosunkowo niedawno w tej stacji głośny i kasowy film „Piraci z Karaibów”. Podczas gdy główny konkurent Polsatu jakim jest TVN potrafił sprawnie zachęcać widzów do kolejnego obejrzenia „Polowania na Czerwony Październik”, Polsat praktycznie zrezygnował z czynnego zachęcania telewidzów do obejrzenia kinowego przeboju sprzed roku. Wielu widzów o emisji tego filmu najzwyczajniej w świecie po prostu nie wiedziało. Polsat popełnia ten sam błąd praktycznie bez przerwy – aktualnie chociażby przy „Strasznym Filmie 3”, który mógłby zgromadzić przed telewizorami sporą grupę - głównie młodych – widzów. Niewątpliwie na niekorzyść Polsatu i jego wizerunku działa także brak jakiejkolwiek zadziorności. Podczas gdy Szymon Majewski pracujący dla TVN bezlitośnie wyśmiewa polityków, Wojewódzki dostawał kolejne ostrzeżenia od prezesa stacji. Być może częściowo zostało to wymuszone nałożoną w komicznych okolicznościach karą przez KRRiTV (warto wspomnieć, że Polsat płacił identyczną karę także za reality – show „Nieustraszeni”), ale nie zmienia to faktu, że w efekcie TVN ma pod swoimi skrzydłami dwóch czołowych polskich showmanów – Szymona Majewskiego i Kubę Wojewódzkiego (dodatkowo od września zaczyna kreować Wojciecha Jagielskiego i Kazimierę Szczukę). Wszystko to wpływa na postrzeganie Polsatu jako stacji przesadnie grzecznej i bezbarwnej. Widzowie wolą emocje, kontrowersje i nietuzinkowość co pokazała chociażby głośna swego czasu akcja promocyjna telewizji Waltera pod wymownym tytułem - „Niegrzeczna telewizja”. Coraz bardziej jest także zauważalne, że Polsat odstając od TVN próbuje się mierzyć z TVP. W efekcie stacja ta zanika w walce z potężnymi i raczej nieosiągalnymi rywalami jakimi są TVP1 i TVP2. TVN dzięki docieraniu do widza młodego i wielkomiejskiego znalazł swoją pozycję na rynku. Polsat próbuje zawojować jednocześnie wszystkie sektory rynku i w efekcie więcej traci niż zyskuje. Póki co podział prezentuje się w miarę jasno – TVN wygrywa walkę o widzów z dużych miast, TVP 1, 2, ale także 3 o widzów starszych, pochodzących z mniejszych miejscowości (prawdą jest jednak, że TVP1 próbuje wyłamywać się ze schematu chociażby emisją serialu „Lost”). Polsat jest tutaj w rozkroku i zarząd stacji nie ma tutaj – koniecznej do odniesienia sukcesu – precyzyjnej wizji ukierunkowania się stacji w przyszłości. Kolejną niezmiernie ważną i prestiżową kwestią są programy publicystyczne. Podczas gdy TVP oferuje najpopularniejsze w Polsce „Wiadomości”, powoli zamienia TVP1 w stację coraz bardziej publicystyczną, a TVP3 zaczyna przypominać kanał informacyjny Polsat nie potrafi przedłużyć szybkiego wzrostu popularności swoich „Wydarzeń”. Przez pewien czas program informacyjny Polsatu zaczynał co prawda odrabiać straty do „Faktów”, ale wzrost opadł, a konkurencyjny serwis informacyjny dzięki spektakularnemu transferowi Kamila Durczoka nie dość, że uciekł „Wydarzeniom” to zaczął się zbliżać do dotychczas nieosiągalnych „Wiadomości”. Polsat ma w swojej ramówce na szczęście popularny program Tomasza Lisa – „Co z tą Polską?”, ale i w tym wypadku walka o widza staje się coraz trudniejsza w skutek ataku TVN i programu „Teraz My!” prowadzonego przez Sekielskiego i Morozowskiego (obydwa programy znajdują się w ramówkach stacji na jesień, więc zapowiada się kolejne starcie w walce o widza). Sytuacja Polsatu może być jeszcze gorsza, gdy w życie wejdą zapowiedziane zmiany Bronisława Wildsteina i w TVP1 będzie o wiele więcej publicystyki. Polsat samym „Co z tą Polską?” nawet nie może walczyć o wygraniu tak ważnej wojny z konkurencją. Jeszcze innym problemem Polsatu jest brak innowacyjności. Co prawda stacja skutecznie zainwestowała w serial „Gotowe na wszystko” (marnując też przy okazji ogromny potencjał licencji emitując serial o tej samej porze co hit TVP1 – „Lost”), ale wiele innych okazji przespała i bardzo nieporadnie reagowała na posunięcia konkurencji. Polsat dopiero po spektakularnym sukcesie „Tańca z gwiazdami” postawił na własny program utrzymany w podobnym stylu – „Showtime!”. Nowy nabytek szybko okazał się jednak klapą, a stacja Solorza powtórzyła atak emisją show Mandaryny – „Let’s Dance!”. Ponownie jednak granica dwóch milionów widzów pozostała nieosiągalna co przy 7 – 8 milionach Polaków oglądających „Taniec z gwiazdami” może budzić jedynie uśmiech politowania. Klapą okazał się też program „Chcę być piękna” – mimo sporej promocji ten nowy nabytek Polsatu przeszedł bez echa. Polacy nie byli jeszcze gotowi na program tego typu, niezbyt udanym posunięciem była też emisja programu w czwartkowy wieczór. Prawdę mówiąc o wiele łatwiej wymienić kolejne wpadki w ramówce Polsatu niż jakieś sukcesy – takimi były z pewnością wspomniane „Gotowe na wszystko”, ale i prowadzony przez Zygmunta Chajzera teleturniej „Grasz, czy nie grasz?” (od września emitowany już nie raz, a dwa razy tygodniowo). Na koniec warto spojrzeć w przyszłość. Zaskakujące jest to, że większość stacji postawiła praktycznie tylko na sprawdzone pozycji i pokazała mniej nowości niż zwykle. TVP1 ponownie stawia na serial „Lost” (kampania dotycząca emisji drugiego sezonu jest imponująca), TVP2 na „M jak miłość” (12 milionów widzów, prawdziwy fenomen), TVN zaś na coraz popularniejszą „Magdę M.”, „Na wspólnej”, czy „Szymon Majewski Show”. Wszystkie te stacje zaprezentowały jednak także parę nowych, ciekawych pozycji – Polsat ze swoim powrotem do „Świata według Kiepskich” i kolejnymi odcinkami niszowego serialu „Pierwsza miłość” ponownie zostaje w tyle. Celnie ujął całą sprawę pewien forumowicz na jednym z for dyskusyjnych – ramówka Polsatu bardziej nadaje się do emisji w TV4, czy TVN7, a nie w stacji, która ma toczyć bój z takimi gigantami jak TVP1, TVP2, czy TVN. Tytułowy początek końca stacji Solorza zdaje się być coraz bardziej możliwy, a jedyne co może zmienić sytuację to przemyślane i inteligentne zmiany. Póki co Polsat stawia na „Kiepskich”.
  14. Korekta - jego zadaniem będzie by przy likwidacji nie zginęło coś dotyczącego opozycji. ;] Poza tym - powiedz mi tak z ręką na sercu - w jakimkolwiek stopniu wierzysz, że kompromitujące dane dotyczącego jakiegoś medialnego posła PiSu wyszłyby na światło dzienne? Moim zdaniem odpowiedź może być jedna - nie. Wspomniałeś też, że jest uważany za awanturnika - to też nie powinno jakoś specjalnie kogokolwiek dziwić, wystarczy posłuchać/poczytać parę wywiadów z panem Macierewiczem, dodatkowo przypomnieć sobie dokonania z jego przeszłości i wszystko staje się jasne. Jeżeli władze będą rzeczywiście tak skrupulatne wobec wszystkich bez wyjątku - będzie to w rzeczy samej szczytna postawa. ;] A guzik prawda. Nawet - określana jako wybitnie liberalną - Platforma Obywatelska momentami zachowuje się całkiem NIE jak partia liberalna. Polacy nie są jeszcze gotowi na prawdziwy liberalizm - samo PO musiało maskować swoje pomysły pod katolicko-prawicową osłoną, inaczej poparcie dla nich byłoby marginalne. Sam zapewne nie ma wiele przeciwko temu, ale reakcja mediów i partnerów z koalicji mogłaby być histeryczna. Nie czarujmy się - teraz jakiekolwiek powiązania z SLD więcej partii szkodzą niż pomagają. A ja to rozumiem doskonale. Czasem wystarczy rzucić oskrżenie, "zabrudzić" czyiś wizerunek - później nawet mimo sprostowania (zazwyczaj wygłaszanego w o wiele spokojniejszej atmosferze niż w wypadku Macierewicza) sytuacja często nie ulega zmianie. Kurski z kolegami z PiSu przykleił Tuskowi łatkę paskudnego liberała i polityka antypolskiego i częściowo jest ona aktualna do dzisiaj w oczach wielu wyborców. To samo robi teraz na przykład względem Balcerowicza - nawet jeśli nic nie znajdzie to nazwisko Balcerowicza nie będzie już tak dobrze pamiętane jak wcześniej - będzie kojarzone także z komisjami śledczymi. Dokładnie! Lustracja powinna być przeprowadzona szybko, trochę na boku, by przede wszystkim skupić się na gospodarce - tak ładnych parę lat temu (tyle, że o wiele sprawniej i z większym wyczuciem) zrobili Czesi i mają teraz tą sprawę praktycznie za sobą.
  15. Widzisz, a ja dopiero po wysłaniu tekstu zapomniałem napisać o czymś o czym w tekście napisać po prostu musiałem - uwarunkowania historyczne. Napisałem sporo o tym co jest tu i teraz, a trochę po macoszemu potraktowałem bardzo ważne w temacie artykułu wydarzenia z historii naszego kraju, które mają przecież wpływ na jego - nawet i aktualny - wizerunek. Anyway, następnym razem będę pamiętać, kolejna lekcja. Dzięki za ocenę tekstu - tym bardziej za uznanie go za tekst neutralny (takie było założenie) co w ustach osoby o tak odmiennych poglądach ode mnie jest komplementem.
  16. Widzisz, mówisz o kraju w którym 70% ludzi wie, że Superman pochodzi z Kryptonu, a jedynie 20%, że Merkury jest planetą położoną najbliżej słońca. <to PRAWDZIWE wyniki przeprowadzonego w USA sondażu...> Sam "Avalon" faktycznie jest filmem co najmniej wartym uwagi, ale przeszedł w cieniu "Matrixa" jako film zdecydowanie bardziej alternatywny. Zdecydowanie najbardziej rozwalił mnie na kawałki w tym filmie wspomniany przez Ciebie klimat - częsta cisza, specyficzny nastrój, odpowiednie "kadry". Jeśli mówimy z kolei o krytykach filmowych - w Polsce film został zmiażdżony, ale z tego co słyszałem to i na Zachodzie nie został doceniony - krytycy po prostu filmu nie zrozumieli i najłatwiej było im napisać o "niezrozumiałym bełkocie" bez używania jakichkolwiek konkretów - smutne, ale prawdziwe i bardzo u nas częste. Sam przyznam się zresztą, że film tak naprawdę spodobał mi się dopiero za drugim razem i od tego momentu raz na jakiś czas sobie do "Avalonu" wracam z wielką przyjemnością. Z kolei jeśli chodzi o "X-Man: Last Stand" Twojego zachwytu kompletnie nie podzielam, film dość szybko mnie znudził, jedyne co faktycznie jest w tym filmie dla mnie doskonałe to oczywiście postaci - odpowiednio nakreślone, wyraziste. Reszta - paradoksalnie być może przez moją styczność z komiksem - była dla mnie rozczarowaniem. Może to i pierdzenie, ale także według mnie "Sin City" jest ekranizacją komiksu o wiele lepszą - o ile można bawić się tutaj w jakiekolwiek rankingi, bo "X-Man', a "Sin City" to całkiem inna bajka już w komiksowym pierwowzorze.
  17. Możliwe, że ma doświadczenie - to nawet bardzo możliwe, bo Macierewicz jest postacią publiczną od stosunkowo długiego okresu czasu. Mam jednak na myśli raczej to, że mówimy także o polityku, który nie potrafi trzymać języka za zębami, wygłasza poglądy antysemickie i zachowuje się przesadnie impulsywnie jak na osobę na tak wysokim i ważnym stanowisku. Wspomniałeś też, że Macierewicz budzi emocje - musi je budzić, bo wygłasza poglądy dość marginalne (nie mówię, że złe - po prostu się z nimi w większości nie zgadzam - podobnie jak i wielu ludzi), a na dodatek wygłasza je w bardzo pretensjonalny i paniczny sposób. A na to decydujący wpływ będą mieli bracia Kaczyńscy. Oczywiście, że słyszałem o rozłamie Solidarności, moje wątpliwości wynikają z innego faktu - nadal uważam, że określenie jednej z frakcji "liberalną" jest dość niefortunne - ogromna większość ludzi ładowanych do tego worka ma z prawdziwym liberalizmem tyle wspólnego co Kaczyńscy z prawicową polityką gospodarczą. ;] Ciężko tu licytować, ale wydaje mi się, że jednak częściej PO i PiS. Poza tym - Samoobrona jest teraz wobec SLD tak agresywna ponieważ spodziewała się bliższej współpracy z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, lecz ten cały czas był wobec partii Leppera bardzo ostrożny. Lepper odpłacił się tym, że poszedł do przeciwników politycznych SLD i - jak się okazuje - ugral w ten sposób już naprawdę sporo. A może po prostu Polacy zaczynają spokojniej pochodzić do lustracji? Powołując się chociażby na ostatnie dni - mieszkańcy Gdańska byli przecież przeciwni odebraniu honorowego obywatelstwa miasta Grassowi. Po xx otwartych teczkach kolejne lustracyjne afery przestaną robić na przeciętnym Kowalskim wrażenie. Nigdzie nie stwierdziłem, że zmyślasz od początku do końca - uznałem pewne elementy Twojego poprzedniego posta za sprzeczne, ale w pewnych jego elementach ciężko nie przyznać Ci racji.
  18. Żadnej wściekłości nie będzie, ponieważ sam poprosiłem o krytykę. ^_^ Zacznę od tego, że oczekiwałem bardziej krytyki tekstu jeśli chodzi o jego zawartość merytoryczną - jeśli chodzi o składnię i szeroko rozumianą poprawność sprawa wygląda o tyle dobrze, że w portalu do którego pisuję znajduje się osoba, której zadaniem jest eliminowanie rozmaitych pomyłek i błędów w tekstach. ;] W rzeczy samej część rzeczy na które zwróciłeś uwagę były napisane kiepsko (choćby powtórzenia, które są moim przekleństwem ), w innych wypadkach się z Twoimi poprawki raczej nie zgadzam - osoba, która poprawiała mi ten tekst znalazła około 30% błędów które Ty zauważyłeś, reszta została pozostawiona w pierwotnej formie. Odnośnie wiązania przyszłości z dziennikarstem - spokojnie, piszę wyłącznie hobbystycznie, do matury o której pisałeś - na szczęście - daleko, poza tym jak zaznaczyłem we wstępie dopiero drugi raz mierzę się z artykułem publicystycznym, zwykłem pisać na inny temat. Anyway - będę próbować dalej, a krytyka tylko mnie mobilizuje i pokazuje co trzeba modyfikować. Dzięki za odpowiedź na posta i fatygę. W rzeczy samej lay nie jest zbyt przyciągający, ale jeśli faktycznie przyjmie się, że to minimalizm - jest przyzwoicie. Grunt to zawartość samej strony, tutaj jest znacznie lepiej, a zapewne wszystko będzie aktualizowane, więc jest całkiem nieźle, a w przyszłości może być dobrze. Tematyka strony też nie jest bez znaczenia - idę o zakład, że większość ludzi ma nt. druidyzmu podobną wiedzę do mnie (czyli prawie żadną), a więc strona może być naprawdę przyjemną ciekawostką.
  19. U mnie z kolei na początku było inaczej i to w znacznej mierze z własnej winy - podczas pierwszych przesłuchań nie byłem odpowiednio skupiony na słuchaniu i dopiero po którymś tam razie udało mi się przekonać w pełni do Xploding Plastix. Grunt, że zespół w rzeczy samej zacny, a wspomniane przez Ciebie "Shakedown Shutoff" to świetny kawałek. ;] (ale ja i tak wolę absolutnie genialne "Comatose Luck ). Ciekawe jak brzmią na żywo, mogłoby to wypaść naprawdę ciekawie, ale znając życie i nawyki muzyków związanych z tego typu muzyką najbliższe występy będą miały miejsce w Berlinie/Pradze. Nawiasem mówiąc - z odrobinę podobnych i także norweskich, choć wyraźniej jazzowych rzeczy - gorąco polecam także Jaga Jazzist.
  20. <przemilczy kwestię koncertu Gilmoura, bo nadal jest wściekły, że nie mógł pojawić się w Gdańsku... ;]> Tymczasem kolejna ciekawa - na dodatek polska! - pozycja na mojej półce. ;] Zespół Futro i ich album pod odkrywczym tytułem... "Futro". Dość lekka, energiczna, bardzo przyjemna dla ucha płyta. Wszystko okraszone ciepłym głosem Noviki, na dodatek do projektu przyłożył swoją rękę Fisz co też jest moim zdaniem sporą rekomendacją. Płyta naprawdę przyjemna, nie bez znaczenia jest też w sumie... cena. Album - będącym zbiorem niezłej muzyki -można nabyć za naprawdę śmieszne pieniądze (niecałe dwie dyszki). Gorąco muszę też polecić odkrywane na nowo przeze mnie Xploding Plastix. Muzyka norweskiej formacji jest niesamowicie klimatyczna, magiczna i oryginalna - warto poznać i nie zrażać się pierwszymi reakcjami - to niełatwa muzyka i dopiero po xx przesłuchań wszystko zaczyna brzmieć tak jak powinno. Gwarantuję, że kiedy już wejdzie do głowy kompletnie nie będzie chciało z niej wyjść.
  21. Oczywiście, że wszystkich agentów nie uda się ujawnić - ba! - często można rzucić hasło dotyczące agentury, oczernić daną osobę bez kompetentnej oceny danych - mimo częstego wyjaśnienia sprawy plama na wizerunku zostaje, a odbudowanie go jest rzeczą niesamowicie trudną. Oczywiście można bez problemu wydedukować w jakich celach PiS może korzystać z teczek jeśli chodzi o walkę polityczną (znając życie otwieranie teczek polityków opozycyjnych będzie o wiele szybsze i bardziej nagłaśniane niż otwieranie teczek polityków z koalicji). Nie pocieszyłeś mnie też specjalnie pisząc, że Macierewicz nie jest terrorystą - nikt tak tutaj nie napisał, ale ja śmiało mogę napisać, że określenia takie jak antysemita, prostak i cham jednak wystarczą jeśli mówimy o działalności politycznej tego osobnika. ;] Osoba na takim stanowisku nie może być oceniana w taki sposób - taka osobistość musi być po prostu fachowcem w tym czym się zajmuje bez jakiekolwiek pitolenia o tym kto od niej może być lepszy i porównywania do innych. Z całym szacunkiem - w tym wypadku mam liczne wątpliwości. Cholera, stary, ale Ty momentami <czasownik od słowa "pieprz" proszę wstawić>. Po pierwsze - kolejny raz zapytam na czym opierasz tutaj swoje sądy? Nagle pojawia się jakaś frakcja liberalna (chyba, że mówimy tutaj o "polskim" określeniu liberała - czyli wszelakiego zła wcielonego ;]), mądrzenie się na temat Unii Wolności i inne śmieszności - prawda jest taka drogi kolego, że "działacze poprzedniej epoki" - mniej bądź bardziej zamaskowani (agenci, bądź po prostu działacze) - znajdują się zapewne w praktycznie każdej partii. Samoobrona na ten przykład należąca do koalicji ma dość wyraźne korzenie SLDowskie o czym świadczą też liczne przejścia posłów z tamtej partii do partii Andrzeja Leppera. Przyznam, że szczerze bawi mnie to z jaką powagą piszesz te swoje dyrdymały, a jednocześnie z wielką swobodą omijasz każde niewygodne fakty. Osoby, które czynnie działały przed 1989 nie chodzą z tabliczkami o ich przeszłości na czołach, wielu z nich jest teraz działaczami politycznymi RÓŻNYCH partii i wątpię aby jakkolwiek przeprowadzona lustracja mogła to zmienić, bo i... tak naprawdę jakie mamy prawo zabraniać im działać politycznie jeśli mają poparcie obywateli? Pójdźmy dalej - codziennie od 18 do 22 wyłączę Ci Internet. Czemu? Profilaktycznie, to będzie nacisk zmuszający Cię do "rzucenia" takiej formy spędzania czasu. Przepraszam, ale odpadam czytając takie pomysły - o ile zakaz palenia w miejscach publicznych popieram (choćby z egoistycznej troski o własne zdrowie) to - do cholery - niech palacze palą jeśli mają na to ochotę... Panowie, nie wpadł nikt na to, że niektórzy palacze po prostu nie chcą rzucać tego nałogu? Niektórzy palą, szkodzą co prawda sobie (niestety czasem też innym, ale to już kwestia na inną dyskusję), mają tego świadomość, ale jest im z tym dobrze? Nie bądźmy bardziej papiescy od Papieża, niech każdy decyduje o sobie. Z tego co pamiętam swego czasu deklarowałeś, że jesteś katolikiem - przyznam, że Twoja troska o bliźniego napawa mnie przerażeniem. ^_^
  22. +--> (Abstynent Waflu )Tak naprawdę takie przejścia zrealizowamo idealnie tylko w jednym filmie - Pulp Fiction, gdzie główny - wydawałoby się bohater - ginie w środku seansu ;]Bardzo dobrze udało się także zrealizować przejścia czasowe w "Kill Billu" i "Sin City - Miasto Grzechu" (tutaj jednak było ich znacznie mniej). Przede wszystkim - takie zabiegi nie powinny utrudniać oglądania i nie komplikować filmu bez żadnego racjonalnego powodu (w "Pulp Fiction" pozwoliło to na całkowite pomieszanie fabuły i znaczące uatrakcyjnienie filmu). Ja odniosłem nieodparte wrażenie, że w "21 gramach" te przejścia czasowe były właśnie próbą zamaskowania braku pomysłu na scenariusz, poza tym nie od dziś wiadomo, że krytyków takie bajery jarają. ^_^ Co prawda z tych produkcji "Pulp Fiction" jest bez wątpienia najlepsze ogólnie, ale to już całkiem inna sprawa. ;] Jeśli przyjmiemy, że "Pasja" ma jakiekolwiek przesłanie - możliwe. xD
  23. Swego czasu byłem na tym filmie w kinie i przyznam, że mogłem kasę wydać znacznie lepiej. ;] W rzeczy samej "21 gramów" nie da się obejrzeć bez należytego skupienia, ale kiepsko wprowadzono różne przejścia czasowe, które niepotrzebnie komplikują i tak dość zamotaną fabułę - widać to po prostu kwestia jakiejś mody, bo ostatnio w bardzo wielu produkacjach jest ten patent stosowany. ;] Film nie przypadł mi też specjalnie do gustu, bo porusza dość banalne kwestie w gruncie rzeczy bardzo banalny sposób - nawet ciągłe przeskakiwanie w czasie akcji w moich oczach nie jest w stanie tego zamaskować. Plusami niewątpliwie są aktorzy (nawet Naomi Watts nie zawiodła), wspomniana przez niziołkę muzyka, ale jako całość - dolne stany średnie. ^_^ Jeszcze nie widziałem, ale obejrzę z ciekawości, bo film wedle naszych ukochanych władz budzi kontrowersje z powodu faktu, iż w filmie głos podkłada niejaki Rutkowski.
  24. Nawet jeśli Real dopiero powoli się rozkręca i zaczyna powrót do wysokiej formy to zawsze miło popatrzeć na tak fatalnie grającą Barcelonę. Przyznam, że naprawdę od ładnych paru lat nie widziałem tak kiepsko grającej drużyny z Katalonii - wyglądało to wszystko o tyle zabawnie, że Barcelona praktycznie cały czas była przy piłce, próbowała atakować, ale ostatecznie to Sevilla pojedynczymi wyjściami była w stanie zmiażdżyć rywala. Zaskakujące patrząc na nazwiska graczy Barcelony i ich dotychczasową naprawdę imponującą umiejętność mobilizacji przed ważnymi meczami. Mhm... odnoszę nieodparte wrażenie, że to drugi po Realu zespół, który po prostu zapomina o piłce, a zaczyna bawić się tylko i wyłącznie w biznes. Za dużo reklam chipsów, tournee i spraw pozameczowych (Ronaldinho był przez ostatnie miesiące jedną z głównych postaci prasy bulwarowej...). Jeśli chodzi jeszcze o mecz - bardzo drażnił mnie też na boisku Gudjohnsen, który cały czas starał się powtarzać sztuczki techniczne Messiego i Ronaldinho - mhm, jednak Islandia to nie Brazylia, czy Argentyna i dobitnie to widać. ;] ... Ciekawe ilu znajdzie się teraz zadeklarowanych fanów Barcy - czuję, że nagle ich liczba spadnie. ;]
  25. Moja kolejna próba napisania artykułu publicystycznego. Dotychczasowe próby były średnie (powiem wręcz, że oscylowały wokół dolnych stanów średnich ), ale jeśli znajdą się ochotnicy - zapraszam do lektury, ocen i krytyki. Enjoy. ^_^ "Wizerunek Polski" Nie od dzisiaj Polska ma problemy z poprawą własnego wizerunku na arenie międzynarodowej. W wielu krajach (głównie w Niemczech, oraz Francji, ale ostatnio coraz częściej także we Włoszech, czy Wielkiej Brytanii) tamtejsze media bezlitośnie oceniają działania polskich władz co znacząco rzutuje na postrzeganie naszego kraju. Polska ponownie zaczyna być postrzegana jako kraj chwiejny, awanturniczy, zacofany i antysemicki. Jednym z podstawowych zadań mediów jest patrzenie władzy na ręce i spora doza nieufności. Ostatnio mamy jednak do czynienia z wyjątkowym wręcz natężeniem krytyki płynącej w kierunku Polski. Nie da się ukryć, że rząd polski bardzo często wręcz sam prowokuje zagraniczne media i próbuje je „uspokajać” podobnymi metodami jak te w kraju – w wypadku jednak wyjątkowo odważnych i bezkompromisowych dziennikarzy z Niemiec, czy Wielkiej Brytanii takie zachowania budzą tylko uśmiech politowania. Można też bez wątpienia zobaczyć wręcz pewną modę na atakowanie Polski w mediach zagranicznych. Rosyjskie media wspominają o Polsce bardzo rzadko, a jeśli już to zazwyczaj w negatywnym kontekście. Tamtejsze media – podobnie jak i władze – przedstawiają Polskę jako kraj awanturników i panikarzy, którzy na każdym kroku zauważają rosyjskie spiski. Mimo, że Polska, a nie Rosja jest członkiem Unii Europejskiej – coraz częściej słychać, że pogląd rosyjskich mediów i polityków jest przez polityków z Europy Zachodniej podzielany. Bardzo wymowna jest wypowiedź jednego z posłów europarlamentu pochodzącego z Austrii – „Największym problemem Unii Europejskiej jest Polska”. Nasz rząd próbując pokazać twardą walkę o swoje racje w założeniach działa przecież identycznie jak Francja, czy Wielka Brytania – praktycznie wszystkie kraje europejskie podobnie jak Polska prowadzą w znacznej mierze politykę narodową i starają się negocjować i walczyć o swoje cele aż do samego końca. Czemu więc to właśnie Polska jest tak krytykowana? Prawdopodobnie głównie z powodu cały czas bardzo często używanych stereotypów dotyczących naszego kraju, trzeba też przyznać, ze polskie władze momentami same podają na tacy materiał do ataku zagranicznym mediom. Słynna sprawa z „Tageszeitung” (nawiasem mówiąc bardzo marginalnym lewicowym dziennikiem o małym znaczeniu w samych Niemczech) obiła się echem po całej Europie i jeszcze bardziej umocniła stereotyp „sztywnego” Polaka. Nie bez znaczenia była także ostatnia histeryczna reakcja polskich władz na wystawę Eriki Steinbach, czy sytuacja sprzed paru miesięcy, gdy – wtedy jeszcze premier – Kazimierz Marcinkiewicz odwołał swoją wizytę do Chorwacji na jeden dzień przed wylotem. Wszystko to powoduje, że wizerunek Polski jest coraz bardziej zabrudzony i o oczyszczenie go będzie bardzo ciężko. Warto także na chwilę poruszyć jeszcze kwestię zachowania polskich władz. Odnoszę nieodparte wrażenie, że rząd cały czas próbuje kopiować pewne wzorce z państw zachodnich prowadzenia polityki zagranicznej (często bardzo skuteczne w założeniu), ale robi to po prostu w komiczny sposób powodując, że media często przejaskrawiają sprawę i atakują Polskę w momentami przesadny sposób. Szczególnie Lech Kaczyński próbuje prezentować pozę twardego negocjatora, który zdecydowanie walczy o priorytetowe kwestie – wszystko to jest jak najbardziej słuszne w założeniach, ale jest wykonane po prostu fatalnie. Polska powinna pod tym względem spojrzeć na... Rosję. To właśnie Rosjanie pokazują ostatnio niesamowicie skuteczny PR, dyplomację i walkę o swój wizerunek. Szczyt G8 w Petersburgu był wręcz majstersztykiem, Putin walczył o swoje racje twardo, ale potrafił ustępować w kwestiach mniej ważnych, by wywalczyć ustępstwa w sprawach dla siebie najważniejszych. Tego właśnie brakuje polskim władzom – umiejętności sprytnego kompromisu, a jednocześnie (tego akurat już u rosyjskich władz jest znacznie mniej) dystansu do własnych działań. Wspominany już Lech Kaczyński cały czas próbuje pokazywać się jako polityk odpowiedzialny, poważny – chwilę później wybucha jednak na dziennik „Tageszeitung” i sam nadstawia policzek do kolejnych ataków. Niemieckie media wykorzystują błędy polskich polityków błyskawicznie przedstawiając ich – czy nam się to podoba czy nie, ale ma to znaczenie dla wizerunku wszystkich Polaków – w złym świetle. Po części można zagraniczne media zrozumieć – nasi politycy robią rzeczy, których po prostu robić nie można bez wystawiania się na śmieszność. Zbyt często wybuchają, brakuje im jakiejkolwiek autoironii, a jednocześnie są fatalnymi dyplomatami – trzeba jednak cały czas pamiętać, że zagraniczne media także wykorzystują tę sytuację nie do końca neutralnie. Podając przykład z ostatnich dni – Marcinkiewicz odwołał swoją wizytę w Berlinie z powodu wystawy Eriki Steinbach. Reakcja byłego premiera – szczególnie w obliczu wcześniejszych zachowań polskich polityków odnośnie Niemiec i tamtejszych mediów – musiała być porażką i wywołać kolejne fale krytyki. Pamiętajmy jednak, że na wystawie tej – momentami ewidentnie antypolskiej – pojawiły się znane niemieckie osobistości (także ze świata polityki), a sama wystawa odbyła się w jednej z najbardziej prestiżowych części Berlina, jak i całych Niemiec. Obydwie strony – polska, jak i niemiecka – popełniają tutaj rażące błędy i bez mrugnięcia okiem psują wzajemne relacje. Najgorsze jest jednak to, że wszystkie te wpadki obijają się echem po całej Europie i powodują, że coraz większa ilość dziennikarzy interesuje się naszym krajem – ale pisząc artykuły o negatywnym zabarwieniu. W ciągu zaledwie paru dni w brytyjskich mediach pojawiła się krytyka polskich imigrantów, a we Włoszech szerokim echem obił się artykuł o Radiu Maryja i jego związkach z naszymi władzami. W tej – na pewno dość trudnej – sytuacja dla wizerunku Polski na arenie międzynarodowej konieczne są działania mające na celu ten wizerunek poprawić. Póki co – praktycznie ich nie widać. Co prawda polscy PRowcy zaoferowali swoją pomoc polskim władzom, Polska osiąga także pewne sukcesy – całą Europę obiega wieść o Krakowie, a stolica Małopolski zaczyna się stawać jednym z najpopularniejszych miast turystycznych Europy. To wszystko jednak za mało, a zmiany nie pojawią się same. Polska – przede wszystkim nasi politycy – powinni zająć się poprawą wizerunku naszego kraju w sposób profesjonalny. Bardzo mile widziana byłaby mająca duży zakres kampania reklamowa promująca Polskę poz granicami. Trzeba też działać o wiele rozsądniej – nawet najlepiej przeprowadzona kampania, sztaby PR-owców i rozbudzone nadzieje nie pomogą, gdy nasi politycy będą popełniać gafę za gafą. Bardzo ważna jest też zmiana w sposobie dyplomacji – żaden kraj, a na pewno nie Polska w obliczu jej słabnącej pozycji – nie wygra wszystkiego. Trzeba iść na ustępstwa i dzięki temu walczyć o kwestie dla nas najważniejsze. Pozostaje mieć nadzieję, że do takowej poprawy w rzeczy samej dojdzie, tym bardziej, że Polska – kraj pięknych gór, morza, miast łączących nowoczesność z tradycją (coraz modniejsze są chociażby wspomniany Kraków, ale także Wrocław, czy Gdańsk) zdecydowanie może się podobać i przy odpowiedniej prezencji na arenie międzynarodowej może stać się krajem postrzeganym całkowicie inaczej. Niewątpliwie trzeba też walczyć o organizację rozmaitych wydarzeń kulturalnych, czy sportowych – w tym roku w Polsce odbędą się wybory Miss Świata i trzeba pamiętać, ze przed telewizorami na całym świecie zasiądzie (wedle szacunków) aż dwa miliardy (!) widzów. Polska musi także mocniej starać się o organizację UEFA EURO 2012 z Ukrainą – wszystkie takie wydarzenia (oczywiście odpowiednio zorganizowane) powodują poprawę wizerunku Polski w oczach przeciętnego obywatela Francji, czy Hiszpanii. Jeśli chodzi o kwestię najważniejszą – dyplomację i politykę – pozostaje mieć nadzieję, że nastąpi jakiś zwrot i radykalna poprawa sytuacji. Póki co – jest ona zdecydowanie kiepska, a tytułowy wizerunek Polski jest z dnia na dzień coraz gorszy...
×
×
  • Utwórz nowe...