Skocz do zawartości

arg

Forumowicze
  • Zawartość

    352
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez arg

  1. arg

    Książki

    Książka bardzo dobra, choć początkowo strasznie ciężko się ją czyta (ja mam wersję rosyjską). Qbuś zapomniał dodać, że to SF i rzecz dzieje się w przyszłości, choć tak naprawdę może w każdej chwili zdarzyć się tuż obok nas. Mocna rzecz. PS Fajnie Cię znowu czytać
  2. arg

    Reign of Feo

    Idę długim, czarnym tunelem w kierunku migocącego na jego końcu światła. Idę, idę, idę... doszedłem. No nie! Ale to okno jest zamknięte! Puk, puk... Jest tam kto? Cisza - odpowiada Cisza i podchodzi do okna - a ty tu czego? Sam chciałbym wiedzieć - odpowiadam przyglądając się swemu odbiciu w szkle z niekłamanym zdumieniem. Sama nie ma. Serio. - mówi cisza i zaciąga roletę. Nie mając nic lepszego do roboty wracam z powrotem. Jestem w jakiejś ciasnej grocie o miękkich ściankach. W jednym miejscu prześwituje światło. Przeciskam się przez otwór wpadając w jakieś owłosione, chlupocące worki i długą rynną zjeżdżam na ziemię. Pechowo ląduję w cuchnącej kałuży pokrytej pianą. W jedej z baniek przeglądam się dokładnie, później oglądam swoje ręce i nogi. Tak, nie ma wątpliwości. O żesz w mordę! Jestem Liszem! W oddali co chwila rozlegało się upiorne wycie...
  3. arg

    Filozofia

    Jeśli przyjmiemy Twoje założenie wstępne, to ciężko znaleźć lukę w Twoim spójnym i logicznym (choć dla mnie zupełnie abstrakcyjnym)wywodzie. Jeśli go zaś nie przyjmiemy, to dyskusja skieruje się na meandry psychopatologii. Ciekawsza dla mnie jest sprawa "myślenia tekstowego". Otóż zupełnie się z tym nie zgadzam (a przynajmniej w przedstawionym przez Ciebie zarysie). Dla mnie tekst, czy słowo jest jednak elementem wtórnym do procesu myślowego. Umysł w pierwszej instancji posługuje się trudnym do opisania konglomeratem (szumem?) pojęć, obrazów i doznań, który następnie segregowany jest i przekładany na konkretne pojęcia z przypisanymi do nich słowami. Tekst pojawia się dopiero w ostatniej formie podczas werbalizacji myśli. Już samo to z jakim wysiłkiem składa się go, dopasowując słowa do myśli (a nierzadko i myśli naginając do form słownych) świadczy o wtórność tekstu. Nawet w przypadku owego flamastra myśląc o nim mam obraz przedmiotu, czy nawet grupy przedmiotów wraz z pewną dozą odczuć i związanymi z tym pojęciem doświadczeniami. Zresztą przykład ten jest o tyle zły, że odwracamy w nim mechanizm przechodząc od tekstu do wyobrażenia. Spróbujmy inaczej. Przypomnij sobie ostatnio czytaną książkę. Czy myślisz o niej jak o zbiorze tekstów, czy raczej Twoja jaźń ukazuje pewien obraz będący odbiciem Twoich myśli, skojarzeń, wyobrażeń a nawet czynności wykonywanych w czasie jej lektury? Myśląc o kwiecie wyobrażamy sobie jego barwę i zapach a dopiero później identyfikujemy go semantycznie nadając konkretną formę i znaczenie. Tekst nie uczestniczy w procesie myślowym w sposób bezpośredni ale jest niezbędny do jego zrozumienia i opisania. Teksty nie tworzą rzeczywistości lecz jedynie ją opisują ograniczając nasze myśli do szablonów znaczeniowych słów danego języka. Jest jeszcze jeden argument przeciw: sprowadzając myślenie do tekstu pozbawiamy zdolności myślenia zwierzęta, co jest oczywistą pomyłką. Hmmm... wygląda na to, że Twoja konstrukcja myślowa choć atrakcyjnie sformułowana, to opiera się na błędnych (przynajmniej dla mnie) założeniach. I nie chodzi mi tu o założenie istnienia bytu boskiego i możliwość interakcji z nim. Choć z drugiej strony założenie, że teoria "tekstowa" jest błędna nie zmienia prawdziwości ostatecznych wniosków Twojego rozumowania, a jedynie pozbawia je walorów poznawczych, gdyż wtedy stają się one oczywiste a priori.
  4. Cardinal --->Nareszcie coś nie będące fantasy. Zakończenie powala, czego nie można powiedzieć o pozostałej części. Nie, żeby było żle napisane ale jest takie... proste. Widać, że całe opowiadanko stanowi jedynie wprowadzenie do dowcipu. A "Aliens" to jeden z moich ulubionych filmów SF. Ach i jeszcze taki drobiazg przy okazji. Jak piszesz dialog to albo nie stawiaj kropki przed myślnikiem albo (co rzadko spotykane) po myślniku pisz z dużej litery. No to chyba nie było do mnie? Owszem. Ale albo najpierw zgłębiam temat, albo się tym nie chwalę, albo później mi wstyd
  5. Wrrr! Nie wybaczam! Jeśli Autor nie zna się na tym o czym pisze, to niech Autor pisze o tym na czym się zna. Choćby to miały być zwyczaje godowe leniwców. To tak jakby piłkarz prosił o wybaczenie, że zawalił mecz bo nie umie grać w piłkę. Psim obowiązkiem Autora jest zgłębić poruszany temat, by wiedzieć choćby, że mieczem się nie rzuca a koń to nie kitka przy szyszaku. Ale być może, że opowiadanie pomyślane jest jako postmodernistyczna groteska w klimatach Douglasa Adamsa i niepotrzebnie się pienię. Fragment jest tak krótki, że wszystko można zmieścić w jego rozwinięciu. W przyszłości teksty tej objętości po prostu wrzucaj od razu na forum. No chyba, że to był początek Bardzo Poważnego Opowiadania Fantasy - to wtedy lepiej oszczędź nam reszty a sobie mojej oceny :twisted:
  6. W przestrzeni euklidesowej masz rację. Ale jakieś konkluzje z tego wysnuwasz? Bo jeśli chcesz mieć nieskończoność, to wystarczy narysować prostą albo... punkt. Edit do posta poniżej: A mi ten test wyszedł cieniutko. Uwaliłem 2,8,9,15, czyli wyszło 80%.
  7. Hmm.. cóż my tu mamy? - mruczę sobie rozstawiając dwójnóg i sprawdzając jego stabilność. Świeże mięsko do odstrzału - sprawdzam nastawę celownika, zakładam lśniącą od oliwy taśmę i przeładowuję... no to jadziem. Cel nr 1, czyli Feo ---> I od razu konsternacja: no jak ja mam coś oceniać po fragmencie? Tyle razy pisałem, że najważniejsza jest treść, kompozycja, fabuła czy przesłanie. A tak to mam oceniać smak zupy po kolorze ziemniaków. OK, ale mamy co mamy i to nie wygląda najgorzej. W sumie jedyną uwagą krytyczną co do stylu jest używanie przez Ciebie dość krótkich, prostych zdań. A czasami wystarczyłoby zamiast kropki postawić przecinek. Ale ogólnie jest nienajgorzej (zwłaszcza jak na fantasy ). Czyta się to sprawnie, akcja zaczyna naprawdę wciągać (zwłaszcza w momencie, kiedy się ma za chwilę urwać) a fabuła ma w sobie pewną dozę nieprzewidywalności. No i miło wreszcie przeczytać, że miecz to nie klinga z rękojeścią Cel nr 2 Maverick Justdead ---> Nie da się ukryć, że masz dar pisania patetycznych tekstów bez popadania w nadmierną śmieszność. Tekst mi się podobał zwłaszcza w środkowej części. Natomiast zakończenie było zbyt mhrocznogothyckie by wzbudzić we mnie coś więcej niż uśmiech. Jeśli była to zamierzona autoironia, to świetnie Ci wyszło.
  8. Nie bardzo rozumiem co chciałeś udowodnić poprzez kolejny fragment swej tfurczości. Poprawność warsztatową? No cóż - nie wyszło Ci. Chciałbym wreszcie przeczytać coś, co stanowi zamkniętą całość, tak abym mógł odnieść się do fabuły. Wszak to treśc stanowi istotę pisarstwa. Oczywiscie można bawić się w literackie kuglarstwo jak czyni to np. Sapkowski ale do tego też trzeba mieć coś do powiedzenia. Bo formę można doszlifować ale do treści należy dojrzeć. Nie wiekowo a intelektualnie, w czym bardziej pomaga czytanie niż pisanie. W tym momencie kończę pastwienie się nad Twoimi tekstami do momentu, aż zaproponujesz coś odmiennego od dotychczasowych. Maverick ---> dawaj ten swój "krótki tekst pisany" bo zaczynam być monotematyczny.
  9. Niestety mam wrodzoną awersję do gg i temu podobnych. Zresztą ciężko mnie złapać w necie na dłużej o sensownej porze. No i dzięki za dobre słowo Problem w tym, że ten numer wyszedł już jakiś czas temu. A moje opowiadanie absolutnie nie nadaje się do publikacji w tym miejscu zarówno ze względu na długość, jak i na możliwość załapania się na ostrzeżenie. Sympatyczny tekst. Co prawda jak na pracę z biologii, to stwierdzenie "żaden układ trawienny nie wytrzymałby jedzenia non-stop surowych żołędzi" jest dość karkołomne. Ale to tylko takie czepianie się, żeby nie wyjść z wprawy Naprawdę jesteś zabawny :lol: A kompetencji faktycznie nie mam żadnych poza stosami przeczytanych książek. Czego i Tobie radzę obficie zażywać.
  10. Prawdopodobnie chodzi Ci o tzw. Wojnę Sześciodniową. Szczegóły możesz znaleźć tu: http://izrael.badacz.org/historia/6_dni.html
  11. Tani V`Cius A zerknij Ty dwa posty wyżej nad swój rozdział XIV. Już? "Pieśni barda" nie oceniam, jako że w ogóle nie oceniam wierszy, czy tworów wierszopodobnych. Co do mojego pisania, to skoro juz tak bardzo prosisz, to pod podpisem jest taka mała ramka. Namierzyłeś? To tam jest tez taki przycisk z domkiem. Już? To se kliknij Podkładówka osmana, czyli miniaturka: Ciąglę chcę uchwycić swój los za rzyć a on wciąż mnie wodzi za nos i drwi. No co? Tak mnie naszło.. EDIT do posta poniżej: :lol: ponieważ :lol: i w dodatku :lol: więc niestety :lol: A konkretnie, to rozdział XIV jest tak samo dobry, jak pierwsze dwa, więc nie będę się powtarzał. Wiesz co, napisz jakieś krótkie sensowne opowiadanie, to zobaczymy cóżeś wart. BTW: Spójrz na takiego Jaqbsa vel Kafkę. Jego opowiadaniu też się ode mnie oberwało, choć było duuużo lepsze od Twojej "powieści". A mimo wszystko nie pultał się i co tam se pomyślał, to se pomyślał ale krytykę przyjął z godnością. Ponoć prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
  12. Sam luknij, bo tam masz odpowiedź BTW: jak myślisz, że przeczytam 12 rozdziałów po kolei, to się mylisz Smutny Wędrowiec---> no weź nie rób mi tego i blechnij coś na temat mojego eksperymentu ze str.35 :cry: EDIT 1: S.W.---> Czyli jednak dajemy sobie spokój z neoprymitywizmem ekskrementalnym? EDIT 2: VCius---> Nadal stosujesz dziwną frazeologię typu "przestrzeń zwieńczona budynkiem" i nadal piszesz bez grama finezji. Nawet nie zasłużyłeś sobie na osobny post "Budynek z salami" mmm... brzmi smakowicie :lol:
  13. Śliski temat, >>>Dlatego chciałem go uniknąć. Chodziło o zasadę, a nie racje. powstania śląskie i wielkopolskie też nie mogłbyby być zakfalifikowane do powstań z powodu tego, że "Niemcy mieli do tych terenów takie same prawa jak my". >>>Co do śląska, to sprawa jest zawiła i faktycznie trudno przynajmniej na jego części nazwać to powstaniem (wg mojej definicji, ofc), natomiast wielkopolska była nasza Nie bardzo rozumiem - gdyby na miejscu Ukraińców byli Rosjanie to byłoby powstanie? Tak, bo Rosjanie byli okupantami tych terenów, natomiast Ukraińcy nie.Zresztą jest jeszcze jeden powód, by walk we Lwowie nie tratować jako powstanie. Chodzi o to, że w momencie wybuchu walk w mieście nie było ono pod niczyją zwierzchnością wojskową.
  14. arg

    Reign of Feo

    -A ja płynę, płynę, chwytam żagle wiatr drę sobie puchę w najlepsze wylegując się na plecach Abelajza, który używając miksera zamiast śruby napędowej pruje toń płynów ustrojowych jak motorówka. Duma mnie rozpiera. Oto poprowadziłem moją drużynę bez pierścienia do zwycięstwa i prawie sam rozgromiłem hordę trolli. O tak, duma rozsadza mi pierś. Ppiiieeeerrrrrdutt!!! W powietrzu latają strzępki ciała...
  15. A chiałbyś Feo ---> sam sobie gotujesz ten los . A zdjęć i grafik nie komentuję, bo mi nie staje... wiedzy a pisanie na zasadzie podoba mi się/nie podoba mi się uważam za mało konstruktywne. BTW: dwa ostatnie zdjęcia mi nie wchodzą (tfu, co za noc! same bezeceństwa mi w głowie :lol: ) tylko pojawia się szary "zakaz wjazdu".
  16. Smutny Wędrowiec ----> No ja się dla Ciebie napracowałem, a Ty nawet nie zauważyłeś. :cry: Zajrzyj na stronę 35. Pisać każdy może (ale nie każdy może toto czytać ). I pozwolisz, że sam zdecyduję ile jadu wsączę w recenzję. :twisted: Rozdział 2: lubisz stawiać te robaczki na monitorze, prawda? Tak się jednak składa, że nie wystarczy mieć "pomysła" i włączony komputer, by napisać tekst. Potrzebna do tego jest odrobina oliwy, która umożliwi ruch trybików w mózgownicy. Ten z kolei nieodzowny jest do tego aby owe robaczki były czymś więcej niż tylko szlaczkiem. Do tego rozumienie: tego, że pomiędzy znaczeniami wyrazów są pewne zależności, że prawidła gramatyczne istnieją także poza szkolnymi podręcznikami, że kartki mają rogi a nie kąty i że upublicznianie bzdur grozi wiadrem pomyj na łbie. W twojej "powieści" (bo akcja toczy się w tempie zakrawającym na co najmniej dwunastoksiąg) najbardziej odczuwalne jest samozaparcie. Twoje, jako autora i czytelnika, o ile będzie chciał dotrwać do końca. A niewielu będzie tego chciało. Niewielu zada sobie trud przebijania się przez topornie waloną prozę, błędy stylistyczne i frazeologiczne, miałkość intelektualną i fabularną. Uważasz, że ten rozdział jest lepszy od poprzedniego? Mylisz się - jest jeszcze gorszy, bo powiela podobne błędy. Poprawiłeś nieco kosmetykę nie zmieniając chwiejnej i cienkiej konstrukcji. Być może pisanie jest dla Ciebie orgazmem ale trudno będzie Ci znaleźć kogoś, kto przełknie jego efekty. Proza jest aktem miłosnym pomiędzy autorem a czytelnikiem. Ty póki co jesteś na etapie samogwałtu. PS. Miałeś pecha - to dzisiaj mam zły dzień :evil:
  17. arg

    FoS V

    Ja tam starych, dobrych czasów nie pamiętam, bo mój staż jest mizerny. Na FA zarejestrowałem się natychmiast po zainstalowaniu Neozdrady - głównie w celu podręczenia Smugglera, na co miałem ochotę już od dość długiego czasu. Ale jak poczytałem posty, z którymi czasem musi się zmagać to mu darowałem . Potem wszedłem na Off-top i wsiąkłem . Atmosferka jest super a niektóre dyskusje nieraz popędziły moje szare komórki do wytężonej pracy. Ale najcenniejsi na FA są ludzie - zbieranina niezłych fikołów o grafomańskiem zacięciu i nieustępliwości rzepa na psim chwośćie Obecnie FA angażuje większość mojego wolnego czasu, co zaczynam odbierać jako rodzaj nałogu. Nie wiem jeszcze, czy zamierzam z tym walczyć... No proszę, proszę. To może machniemy jakieś wirtualne weselisko?
  18. arg

    Książki

    No, widzę że lekcje odrobiłeś ale nie do końca. U wierzchołka paraboli składowa pozioma jest równa swej wartości początkowej pomniejszonej o wpływ oporu powietrza (w teorii poczas całego ruchu jest ona stała). Wszystko fajnie ale nic nie wiemy o jakości orkowych łuków (no dobra - przynajmniej ja nie wiem ). Teoretyczna donośność wchodniego łuku refleksyjnego dochodziła do 800m ale czy orków można posądzać o umiejętność wyrobu rogowych łuków? Ale nadal można to nadrobić zwiększeniem intensywności ognia. Natomiast ciekawe jest to: Toż taka konstrukcja murów (bynajmniej nie średniowieczna) wybitnie utrudniała ostrzał z murów. Był on możliwy jedynie "tu i ówdzie" (bo jak strzelać z łuku wystawiając jedynie głowę?) a "szpara strzelnicza" pozostawiała bardzo małe pole ostrzału (de facto szczeliny strzelnicze były przeznaczone do prowadzenia ognia z broni palnej - ciężko sobie wyobrazić strzelania z łuku w ciasnej wnęce. W rezultacie skuteczność ognia obrońców musiała być niewielka.
  19. arg

    Reign of Feo

    Pędząc przez polanę wpadam na olbrzymia purchawkę, która z głośnym puff! wyrzuca chmurę gazu łzawiącego.To daj mi chwilę oddechu. Skryty pod parasolem fioletowego muchomora usiłuję sobie przypomnieć jakieś fajne zaklecie. Pechowo, jedyne co pamiętam w tej chwili, to przepis na babkę z morskiej piany i wierszyk o koślawym zajączku. Nagle coś wpada mi do głowy: to opasły komar wlatuje mi w ucho i z natrętnym brzęczeniem miota się po czaszce. To przypomina mi o moich zdolnoscich przywódczych. Wyciągam piersiówkę i pociągam solidny łyk destylatu z żytniej papki. Potężnym beknięciem powalam najblizszego trolla. Wygolgowuje resztę zawartości butelki i ciskam ją w drugiego trolla. Dobrze: wbija mu się w załzawione oko. Źle: wypukłe denko działa jak szkło powiększające. Bardzo źle: wypatrzył mnie pod grzybem i ruszył w moją stronę. Zaczyna mi się kręcić w głowie. Potężny wir porywa trolle, Abelajza, Burka i kupoborga i unosi ich w górę. Albo i nie. Może to ja wiruję a oni siedzą. Zawartość żołądka podchodzi mi do gardła i domaga się uwolnienia. Nie mam wyjścia - wyrzucam z siebie strugę cuchnącej brei. Kapelusz muchomora zsuwa mi się na oczy i odpływam dziurawym kajakiem do krainy wiecznych łowów...
  20. Maverick Pierwsze co pomyślałeś, gdy zobaczyłeś go na forum? Kpi, czy o drogę pyta? Co myślisz, gdy patrzysz na jego avatar? Ooo jest mavcio - będzie ciekawie Co byś mu dał co posiadasz? Luzik w sprawach międzypłciowych A co zabrałbyś? Zapał do pisania kobylastych postów Co Cię w nim zachwyca? Zachwyca, jak zachwyca ale lubie czytac jego posty Co Cię w nim śmieszy? MHROCZNOŚĆ Co Cię w nim przeraża? Myśl, że on tak na poważnie Jak wg. Ciebie spędza wolny czas? Polerując swą kolejcje ostrzy Czego mu życzysz? Żeby znalazł "tą właściwą" Czy jest|nie jest jazzy/trendy/sic i dlaczego?Jest interesujący i inteligentny a na tych jazzsicach się nie wyznaję Sugestie dla niego: Unikaj psycholochiatrów
  21. arg

    Książki

    6m to mniej-więcej piętrowy budynek, czyli jednak dość nisko. Z odległości 80-100m wychodzi bardzo płaska parabola. Obrońcy chcąc prowadzic celny ostrzał nie mogli chować się za murami - więc stanowili w miarę pokaźny cel. A braki w celności najłatwiej zniwelować gęstością ostrzału - pamiętajmy, że łuk był jednak dość szybkostrzelną bronią. No i coś mi się wydaje, że niezbyt uważałeś na fizyce przy omawianiu rzutów ukośnych. To już jednak objaśnił Feo (choc przyznac muszę, że czasem trzeba się nieco pogimnastykować, aby zrozumieć osomuhozi ).
  22. Ten rozdział został dawno i definitywnie zamknięty. Ale parę tekstów jeszcze Wam tu podrzucę . Trochę mnie zaskoczyła Twoja całkiem pozytywna (przynajmniej jak na Ciebie ) opinia, bo uważam ten tekst za jeden ze słabszych. Ale to tylko potwierdza fakt, że na poezji się nie znam :lol: O tematyce się nie wypowiadam. Dla mnie SW skończyło się na "Powrót Jedi" i tyle Nie wnikam w wartość merytoryczną Twoich tekstów, której nie potrafię zweryfikować ale jako postronnemu czytelnikowi całkiem mi się one (głównie pierwszy) spodobały. Lekki styl z odrobiną dystansu do tematu, polączony ze sprawnie rozwijaną narracją powoduje to, że tekst jest przyjazny nawet dla osoby spoza wianuszka fanów. Ciekawy, bardzo poprawny warsztatowo artykuł, którego nie powstydziłoby się niejedno czasopismo. Chętnie przeczytałbym jakieś Twoje opowiadanie, bo budowanie fabuły, to jednak zupełnie inny rodzaj wyzwania
  23. arg

    Reign of Feo

    Wyglądam spod gałęzi i widze trolli okładających bejzbolami kupoborga. Szybko zajmuję strategiczna pozycję w kepie zeschłej trawy, wyjmuje z kieszeni majtek moją tajną broń - rakietową procę na spleśniałe żołędzie i zaczynam razić napastników. Zdezorientowane trolle rozglądają się wokół nie mogąc zlokalizować zagrożenia. Nestety nie na długo. Pędem rzucają się w moja stronę a tymczasem mi pechowo pęka guma w procy i zaciska sie namej szyi. Rozgladam się za posiłkami ale najbliższa jadłodajnia jest otysiac mil do nieba. Tymczasem trolle już mnie dopadaja i rozpoczynaja wściekłą młockę. Przemykając pomiędzy rzęsiście padajacymi pałami desperacko szukam jakiejś kryjówki. Szalnymi zygzakami pedzę przez polanę a za mną trzy obślinione trolle. No nie jest dobrze...
  24. Daj se luz niuniuś. I nie bądź taki zasadniczy. Ooo, to w woju poborowych uczą teraz strategii a nie czyszczenia korytarza szczoteczka do zębów? Sie porobiło... :shock: No, jeśli chodzi o bombowce strategiczne, toobecnie mają je chyba jedynie Rosja i USA. Jeśli rozpatrujemy wojnę obronną na terenach przygranicznych, to nie byłyby nam potzrebne. Jeśli zaś w konflikt miałoby się zaangażować NATO, to zawsze możemy zamówić prościutko z Ameryki nalot B-2 z dostawą do Mińska . Co do siły naszego lotnictwa, to najlepiej byłoby wstrzymać wojnę do 2008r, gdy powinniśmy juz mieć 48 nowiutkich F-16. Krzyk tchniki to może to nie jest ale w naszych warunkach zdecydowanie podniosą one zdolności bojowe naszych sił powietrznych. No i "rosomaki" powinny już być w znacznej liczbie. EDIT do posta poniżej: To mogą być jedynie superniszczyciele Imperium. No chyba, że chodzi o atomowe pontony poduszkowe marines z Burkina Faso EDIT 2 do posta Hawka: OK niuniuś ale niszczyciel nie jest okrętem podwodnym. To znaczy każdy okręt może być podwodny ale nie każdy więcej niż jeden raz.
  25. arg

    Filozofia

    Ja uważam, że wszystkie uczucia w nas (zarówno pozytywne jak i negatywne - trudno tu mówić o "bestii") pochodzą z natury. Później filtrowane są w naszym umyśle przez kulturę, wychowanie, doświadczenia osobnicze. To, jaki kształt przybiorą nasze uczucia jest transpozycją tych sił. Kultura może jedne uczucia wzmocnić, inne stłumić ale zawsze jest możliwość, że nasze uczucia w sprzyjających warunkach przejmą nad nami kontrolę. Człowiek ma jednak tendencję do racjonalizowania swoich zachowań na siłę - niezmiernie rzadko przyznajemy się, że nie wiemy co nami kierowało podejmując określone zadanie. Nawet jeśli jest to coś skrajnie głupiego staramy się dorobić do tego jakąś mniej lub bardziej sensowną ideologię.
×
×
  • Utwórz nowe...