Skocz do zawartości

anonix

Forumowicze
  • Zawartość

    42
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez anonix


  1. Komórki! Temat - rzeka :D

    Sam... posiadam taki sprzęt: SE K300i. na początku lubiłem się nim bawic w gierki, tapety itd. teraz zauważyłem, że nie jest mi on potrzebny do niczego innego poza rozmowami i smsami :P Najlepiej to wydac kupe kasy na coś co jest zupełnie niepotrzebne :) tzn. na aparat, dzwonki polifoniczne, armatę i korkociąg ;) które są NIEZBĘDNE podczas korzystania z telefonu.

    Ale mam tutaj pewne pytanie do forumowiczów: kto miał starszy telefon ode mnie???? Bo zanim kupiłem K300 miałem Motorole taką starą że się do kieszeni nie mieściła i nosiłem ją w w plecaku. A najlepsze, że była ona w takim stanie, że jak kiedyś ją oddałem Mamie na pewien wyjazd to mama powiedziała po powrocie, że ona chce inna komórke i że następnym razem jej na pewno nie weźmie "bo z niej się dzwonić nie da" :D


  2. Poszło o Skodę. Czy w chwili obecnej pod względem osiągów, technologii i innych parametrów Skoda odiega choć trochę od niemieckich samochodów? Z tego co ja słyszałem różnicy nie ma żadnej i Skody są znakomitymi autami. Jakie jest wasze zdanie na ten temat i jak wygląda sprawa w rzeczywistości?

    Ja niestety nie wiem wiele na temat Skody z autopsji, ale wg czasopism motoryzacyjnych są to w miarę dobre samochody. Fabia jest jednym z najlepszych samochodów w klasie B (a zwłaszcza z dieslem - jeździ podobnie jak benzynówka - tylko głośniej, i spala smieszne ilości paliwa). jakoś o tym, by Skody się psuły też nie słychać zbytnio... Octavia z dieslem jest też niezłym autem, jeśli ktoś chciałby samochód rodzinny. Choć faktycznie, jak to napisał neo_przeworsk Skody produkowane są małym kosztem, dla ludzi, którym raczej nie zbywa na pieniądzach, ale wg mnie są niezłymi samochodami - ale to także zależy od tego, na jaki egzemplarz trafimy i jak będziemy jeździć (jak będzie "gaz do dechy" to żaden samochód nie przejedzie np. 250000 km bez naprawy :( ) - od tego to głównie zależy, a nie od ceny - przypomnę, że np. Dacia Logan jest samochodem produkowanym "byle taniej" a sprzedaje się całkiem nieźle... i to w krajach zachodnich, gdzie ludzie są bogatsi.

    Fabia to auto POŁOWICZNIE na częściach VW. Ma wiele elementów ze Skody (np płytę podłogową), toteż nie jest równie dobra co Octavia i Superb.

    nie jest tak dobra jak Octavia, czy Superb, ale ma jedną zaletę - jest sporo od nich tańsza - i o to tam chodziło, by było taniej, a nie, by było idealnie.

    Suberb i Passat to 2 inne klasy. Superb to jakby na to nie patrzeć już limuzyna, a Passat to duży samochód rodzinny.

    No tak, ale jeśli mam do kupienia limuzynę Skody za 120 tys. i "duży samochód rodzinny" VW za TYLE SAMO, to kupuję limuzynę, pomimo, że to Skoda :D Właśnie coś takiego zauważyłem: Passat ("duży samochód rodzinny") kosztuje 120 tys. ok., a Superb z podobnym silnikiem - też... Więc gdzie ta różnica???


  3. Współczucie... :( ale do trzech razy sztuka. Mnie za pierwszym razem oblali za prędkość :D, przy drugiej próbie za muśnięcie słupka na placu, zas za trzecim razem WRESZCIE udało mi się zdać. BTW: jak jeździ się jednym samochodem podczas nauki, a drugim podczas egzaminów, to jest NAPRAWDĘ ciężko. Ja tak miałem za drugim razem. jeździłem Punto, a wsiadłem do Micry :(, z której wysiadłem z karteczką po 3 minutach. (I wychodząc, porwałem tę karteczkę na oczach wszystkich i wyrzuciłem do kosza :D). Życzę szczęścia w następnych próbach...


  4. jak na razie to ja niestety nie pisałbym się na to, bo w sobotę wyjeżdżam na tydzień. Ale co do robienia postaci: na czym polega robienie tych postaci??? Bo skoro napisałaś coś takiego:

    Na sesji D'n'D 3.5 ja zajmuję się techniczną stroną robienia kart, oczywiście przy waszej pomocy. W ciągu najbliższego tygodnia nie będę mogła robić kart(tzn.wyjechałam z domu, podręcznik Gracza zostawiłam ), więc pozostaje ci nadzieja, że do tego czasu Yossarian nie przyśle mi swojej karty, którą ma rzekomo zrobioną, bo wtedy rozpocznie się sesja.

    To rozumiem, że aby stworzyć postać, muszę po prostu się z tobą zgadać kiedyś np. przez tlena v gadulca i rozdysponować punkty, atuty, itp...

    A potem wymyśleć jeszcze ciekawą historię postaci...

    Dobrze zrozumiałem???

    BTW: jeśli jednak sesja nie rozpoczęłaby się przez te dwa tygodnie (tzn. do nast. soboty), to ja się na to piszę.


  5. Myślisz, że bylibyśmy pierwszym krajem, który usunięto z UE? Za wprowadzenie kary śmierci? Za wprowadzenie czegość co funkcjonuje w większości stanów USA? USA wzór do naśladowania w większości dziedzin dla świata. Nie czarujmy się.

    A jakiś inny kraj? Weź mi napisz, gdzie jest kraj w którym panuje demokracja, etc. etc. i jest kara śmierci (wykonywana), oprócz USA? Bo dla mnie kojarzą się tylko jakieś twory w rodzaju Chin i Korei Płn, gdzie raczej nie ma demokracji (aha, i jeszcze Rosja, gdzie chyba w ostatnim czasie też zrezygnowali z kary śmierci...). W pozostałych krajach kara śmierci nie jest raczej spotykana. I jeszcze jedno: jeśli i tak by nas z UE nie wywalili, to czemu od razu po ogłoszeniu tego, że w Polsce będzie kara śmierci nasz prezydent (bodajże) dostał pismo z UE, że są "zaniepokojeni"? Czemu tak szybko na to zareagowali?

    Nie ma to jak zaufanie, wiara w możliwość poprawy swego postępowania, wiara, że człowiek z założenia jest dobry. Prędzej czy później i tak dokona czegoś złego. Może prewencyjne odsiadki? Tak, aby zapobiegać, a nie leczyć? ;]

    Chyba zarażać :D Wpuść kogoś do więzienia na rok i zobaczysz wtedy jaki to z niego anioł wyjdzie...

    Człowiek z założenia JEST dobry, tego nie neguję. Każdy jest dobry, jak się rodzi. Ale potem jest różnie, w zależności od środowiska, w którym się obraca :( Jak tak się słucha, co się dzieje dzisiaj w Polsce (choćby jak ten nastolatek - 14 lat - morderca i gwałciciel) i na świecie, to ciężko uwierzyć, że każdy jest dobry i super :/

    Praca do więzniów - owszem, ale dla tych z wyrokami za niespłacone alimenty, defraudacje, oszustwa. Dla mordercy nie zrobi się kamieniołomu, aby tam pracował, bo wrócimy się do sytuacji ze Związku Radzieckiego.

    lepiej niech sobie morderca odpoczywa w hotelu zwanym "więzieniem" zamiast pracować. W końcu on jest obywatelem tego państwa i mu to się należy :D JASNE :D Dlaczego moi rodzice moją płacić, bo jakiś typek kogoś zabił i teraz go trzeba w więzieniu zakwaterować ??? Kara to musi być kara, tak żeby się tego bać, a nie po to by np. bezdomny raz trafił do więzienia, odsiedział co swoje, a potem po wyjściu na wolność znowu zrobił coś złego, bo "w więzieniu ciepło, jeść dają, nie wyganiają, mam lekarza, telewizor..." To jakieś chore! A co do tej ciężkiej pracy: jak będą ubici, to może nie znikną w całości akty przemocy, ale będzie ich mniej, bo sporą część agresji, którą w sobie kumulują wyładują np. rąbiąc drzewo lub pracując inaczej (choćby te nieszczęsne kamieniołomy). Ja akurat wiem, że jak człowiek jest mocno ubity, to i prędzej się gdzieś położy, by się zdrzemnąć, niż da komuś w mordę. A - i co się oszukiwać. Większa część takich aktów przemocy jest temu, że więźniów energia rozpiera i się nudzą, więc, by się nie robiło nudno, wezmą komuś przywalą., albo rozwalą np. łóżko, bo się wpienili :P

    Np. Były posełe Pęczak założyłby partię w więzieniu, a Lew Rywin kręciłby reportaże z polskich więzień. ;]

    Jasne. A Lepper (jakby w końcu trafił za kratki w tym "uczciwym" państwie) jeździłby po celi bizonem, albo założyłby w celi sad... Mówiłem o ludziach mających doświadczenie w pracach fizycznych, np. mechanikach - bo dyskusja była w ogóle na temat "mordercy - zabijać czy resocjalizować", a nie "byli posłowie do kamieniołomów, czy do swojej roboty" :D

    Uczciwie tzn. jak? Czy tak, aby wraca skonany do celi, czy wystraczy, że wyorbi normę. Kto miałby ustalać normę i na jakiej podstawie? Jak miałoby być karane niewyrabianie normy? Mniejszą racją żywnościową? Chyba coś mi to przypomina.

    Mi też - literaturę obozową. Jak chcesz karać ludzi za niewyrabianie normy, to rób tak :P Dla mnie uczciwa praca to wtedy, gdy np. ten więzien COŚ robi, a nie pali fajki, pije piwo i usiłuje prysnąć :D

    14 godzin na dobę w kamieniołomach. Fantastycznie. A kto będzie zajmował się tymi którzy nie wytrzylami. Pochówki w urnie czy w trumnie?

    Zależy ile normy wyrobili :twisted:

    A tak na serio: może 14h to troche za długo, ale 10h raczej ci najsilniejsi byliby w stanie wytrzymać. Oczywiście więźniowie którzy zajmowaliby się pracą, musieliby dobrze jeść, by być w stanie to dalej robić.

    Ale każdy byłby się zastanowił czy na pewno chce iść do więzienia.

    Ciekawe tylko dlaczego na to nikt wcześniej nie wpadł. Morderca dzięki pracy zamienia się w baranka, uczy się nowych zawodów, dostaje pieniądze za to i jest przystosowany do życia na wolności. Prawie jak Arkadia. ;]

    PRAWIE robi wielką różnicę :P

    A tak serio: wiem, że mój model "karania" jest nierealistyczny i arkadyjski :D Ale nie uważam, żeby było to gorsze od tego co jest teraz: brak lęku przed więzieniem, kolejki do więzień, itd.

    EDIT: po napisaniu posta znalazłem coś, czego grzechem byłoby nie skomentować:

    Raczej powinno się wprowadzić jakiś sensowny program robót publicznych, jak np. malowanie budynków, sprzątanie ulic, czy coś w tym stylu. Bo w obozie pracy nie chcielibyście się znaleźć, czyż nie? Poza tym w obozach pracy nie jeden i nie dwóch ludzi nie wytrzymałoby pracy ponad siły, i co? Mamy trupy. Więc co zrobić ze zmarłymi, jak to Niko ujął? A cały świat? Wydalono by nas z Unii, a i jeszcze jakaś mała akcja militarna naszych dawnych sojuszników nieominęłaby nas. Po co narażać się społeczności międzynarodowej poprzez wprowadzanie kary śmierci, czy też obozów pracy niewolniczej? Poza tym PIS raczej na pewno nie zdecyduje się na wprowadzenie KS - to tylko taki wybieg mający na celu pozyskanie elektoratu.

    Ja o tym właśnie mówiłem: nie ma możliwości teraz wprowadzić kary śmierci, bo na to inne panstwa nie pozwolą i możemy dostać w łeb, jak tak się wychylimy.

    BTW: sprzątanie ulic odpada... za łatwo uciec, wystarczy zbytnio się oddalić i w nogi, no chyba, że 20 więźniów będzie pilnowało 20 strażników, ale jaki jest sens tego???


  6. Witam!

    mam takie pytanie: chciałbym kiedyś zagrać w RPG na forum, ale niestety nie mam zadnego doświadczenia w tworzeniu postaci (tzn. w normalnym rpg, bo troche pogrywałem w cRPG oparte na D&D: baldur, torment, NWN itd.). Czy ktoś mógłbym mi pomóc, tzn. podać jakiegoś linka lub napisać, jak stworzyć postać do sesji d&d 3.5???? Z góry dziękuję!


  7. W zasadzie o czym tu dyskutować, i tak wiadomo, że PiS nie wprowadzi kary śmierci, bo taka samowolka łatwo mogłaby poskutkować wydaleniem Polski z UE, bo tam kara śmierci jest zakazana i narazie nikomu z Unii nie zależy by to zmienić. To było chyba raczej zagranie pod publiczkę przed jesiennymi wyborami samorządowymi, anieżeli poważna propozycja...

    Jeśli chodzi o zasadność kary śmierci, to mam mieszane odczucia. Z jednej strony są tacy ludzię, kórzy są totalnie zdegenerowani i strach wypuszczać ich na wolność nawet po 25 latach więzienia, bo i tak wcześniej czy poźniej dokonaja czegoś złego, a z drugiej strony, każde ludzkie życie ma swoją wartość i nikogo nie można zabijać, niezależnie od tego co zrobił. Ja osobiście uważam, że dobrą karą dla takich ludzi byłoby coś w rodzaju obozów pracy, w których pracowałoby się podczas całego pobytu w więzieniu. Przynajmniej tacy więźniowie zarabialiby na swoje utrzymanie i nie trzeba byłoby płacić na ich utrzymanie z własnej kieszeni. Ważne byłoby także, że po takiej pracy mniej byłoby aktów agresji w więzieniach, bo ci więźniowie mieliby zajęcie w ciągu dnia i nie musieliby próbować zabić czasu poprzez np. dręczenie słabszych lub bójki.

    Pozostaje tylko pytanie, jaką pracę mieliby wykonywać tacy więźniowie, którzy nie umieją nic oprócz kradzieży i zabijania? KAŻDĄ, która nie wymaga żadnych umiejętności. Oczywiście nic by nie szkodziło, by więźniowie, którzy juz coś umieją zajmowali się taką pracą, w której maja już jakie-takie doświadczenie. Ważne byłoby też to, by nad pracą tych ludzi czuwali strażnicy, którzy by pilnowali, by więźniowie pracowali uczciwie.

    I najwaniejsze: ci więźniowie, którzy nic nie umieją robić, powinni pracować jak najciężej (oczywiście biorąc pod uwagę ich możliwości). Mówię tu o kamieniołomach, lub ścinaniu drzew 14h/dobę, dla tych najsilniejszych. Dobra mogłaby być dla nich możliwość dokształcenia się w innej pracy, by pracować lżej - np. ktoś ma dość łomotania młotem, to idzie do kogoś, kto go przyucza do np. stolarki i wtedy pracuje on jako stolarz (ew. jako pomocnik stolarza), co jest pracą sporo lżejszą. Po odbyciu kary każdy miałby pewną ilość pieniędzy, którą zaoszczędziłby podczas swojej robty i mógłby jakoś stanąć na nogi, nie wspominając, że może chociaz część z tych więźniów mogłaby się zainteresowac taką robotą i zacząć w ten sposób zarabiać na życie po wyjściu z więzienia

    Oczywiście taki sposób karania więźniów wymagałby przebudowy całego naszego systemu więziennictwa, ale sądzę, że warto byłoby zrobić coś takiego, bo dzięki temu choć część więźniów mogłaby jakoś wrócić do społeczeństwa.


  8. To najprawdopodobniej stan alfa. Bardzo sympatyczna sprawa, używa się go w metodzie Silvy, co pozwala podobno na (nawet) uleczenie niektórych chorób, a na pewno pomaga zwalczyć stres, gdy w ten stan wejdziemy świadomie. Wiem, bo często się tym bawię.

    A jeśli chodzi o sny, to najlepsze jest siedzenie przez całą noc, np. podczas podróży pociągiem. Kumpel po całej nocy nieprzespanej, w pewnym momencie zwieszał głowe i ŚNIŁ, zasypiając dosłownie po 3 sekundach od tego zwisu. Jak go kilka razy budziłem, to mówił mi (po kilku sekundach snu): och, śniło mi sie.... co mnie wprowadzało w doskonały humor, zanim ja też nie zacząłem miewać takich zwisów :D

    To wspaniałe uczucie, że siedzisz, jesteś świadomy tego co się dzieje, a potem zaczynasz marzyć (nawet nie wiesz kiedy) i ktoś Cię budzi ze słowami: znowu zasnąłeś :D Jeśli chce się ze snami eksperymentować, można spróbować zrobic to właśnie w ten sposób (no chyba, że ktoś nie sypia prawie w ogóle, to wtedy raczej coś takiego mu się nie przydarzy...)


  9. FORUMOWO I PERSONALNIE

    Imię: Filip

    Wiek: 18, a za 15 dni - 19

    Skąd się wzięła moja ksywka: Anonim - bo zawsze chciałem miec taką ksywę, a -ix, bo anonim był zajęty, no i kojarzy się z Galami :P

    Skąd się wziął mój avatar: z niechęci do moherków...

    Rodzeństwo: brat

    Motto: Życie jest za krótkie, aby było małe

    Ulubiony cytat: brak

    Za 10 lat: będę miał 29 lat... a resztę się zobaczy

    O innych forumowiczach: nie wiem prawie nic...

    Ulubiony moderator: Brak

    Najbardziej znienawidzony moderator: Brak

    KOMPUTEROWO:

    Sprzęt: słaby

    Teraz gram w: mody do NWN

    Ulubiony gatunek gier: cRPG

    Ulubiona gra: a raczej "gry": BG2, Planescape Torment, NWN, HOMM3, i (tak z innej beczki) - Vice City

    Największy zawód: brak

    Najbardziej oczekiwana gra: brak

    ROZRYWKOWO:

    Jeśli nie komp to co? Czyli hobby: sztuki walki, głównie karate

    Teraz czytam: raczej nie czytam, bo pracuję, ale bardzo podobała mi się (ostatnio) "Strzała Kusziela"

    Ulubiona książka/(i): Przysięga mieczy, Zaprzysiężony Bogu wojny, Sapkowski: Wiedźminy wszelkie

    Teraz słucham: Rzadko słucham muzyki...

    Najlepszy zespół muzyczny: Patrz punkt wyżej

    Ulubiony film: Dzień Świra

    Najlepszy aktor/aktorka: nigdy nad tym nie myślałem

    Sport: karate, pływanie

    Na bezludną wyspę zabrałbym: worki: treningowy i z książkami

    Wymarzone wakacje: nieważne gdzie, ważne jak: cicho :D

    SZKOLNIE:

    Ulubiony przedmiot szkolny: Chemia była, a teraz - NIE WIEM, bo nie znam zbytnio przedmiotów na medycynie :P

    Parę słów o szkole: szkoła zrobi z Ciebie matoła :D

    EMOCJONALNIE:

    Wzór do naśladowania: chyba nie jestem oryginalny: Jan Paweł II

    Przyjaciel to: ktoś, kogo cały czas szukam

    Najszczęśliwsze dni: może są dopiero przede mną??

    Najbardziej cenię w ludziach: Otwartość, odwagę, szczerość, uczciwość, humor

    Najbardziej mnie mierzi w ludziach: Nienawiść, głupota, nietolerancja

    Co cenię w sobie: Tolerancję

    Co chce zmienić: zmienić nieco swoje nastawienie

    Przedmioty, z którymi jest się emocjonalnie związanym:Puchary z zawodów

    RÓŻNIE ( a nawet bardzo... )

    Gdybym był(a) władcą galaktyki: wysłałbym nasza dzisiejszą władzę z ekspedycją do czarnej dziury

    Ulubione trunki: raczej mało pijam, ale jak coś - piwo

    Stosunek do rządu: patrz "Gdybym był(a) władcą galaktyki:"... no comments... Szkoda słów

    Powód i dzień swojej śmierci: walka z ciemnotą i zacofaniem :P

    Czego bym w życiu nie zrobił: zabił człowieka...

    Ostatnia przysługa, która wyszła mi bokiem: nie pamiętam

    Zawsze marzyłem o: Yellow Sub Marine

    Rozczarowałem się: sytuacją po wyborach

    Rozśmieszyło mnie: zajęcie wymagające krzepy :D

    Czym skorupka za młodu nasiąkła: tolerancją

    Czego Jaś się nie nauczył: na tym Jaś polegnie

    Co to jest lotopałanka: tym samym co chrofufilka :D


  10. No bo jerzeli sobie ćwiczy mięśnie piwne to tak jest. A żeby zauwazyć wyniki wystarczy ciężko, ale stanowczo poćwiczyć przez 20 min. dziennie. Niby nic, a jednak coś daje

    No fakt, ale nie przez 2 tygodnie po 20 minut dziennie. Taki trening cię wzmocni, to jasne, ale chyba dopiero po kilku miesiacach będziesz mógł zauważyć "przyrost" mięsni.

    BTW: słyszał ktoś kiedyś o czymś takim jak Shidokan Karate??? Bo ja to odkryłem dziś w internecie i nie wiem co o tym myśleć. Wydaje się, że jest to bardzo dobra sztuka walki, przydatna na macie i w wypadku, gdy ktoś nas napadnie na ulicy. Jeśli ktoś to kiedyś ćwiczył, lub ćwiczy - proszę o opinie, bo nie wiem, co będzie lepsze: kontynuować treningi Oyamy, czy może spróbować właśnie tego ???


  11. Po takim obozie możnaby zauważyć raczej to, że mięśnie ZACZYNAJĄ być widoczne, bo pozbyliśmy się niepotrzebnego tłuszczu. Raczej ciężko po nawet 2 tygodniach codziennych treningów wyrobić sobie mięsnie tak, by na własne oczy zauważyć ich "przyrost" :D no, chyba, że tak jak napisał cwany-lis, jedziemy na koksie...


  12. No, wreszcie sie zaczęła jakaś konstruktywna dyskusja...

    No i co z tego?

    Ćwiczę karate lat bodaj 10 ale w 100% moge być pewny że 8

    Zacząłem dawno i nie pamiętam dokładnie. Bo maly byłem. Ale mniejsza o to.

    Czy, nie moglibyśmy sobie rąk podać? I nie trzymać pałek za plecami?

    Pewnie, że moglibyśmy :D Ja jakoś sobie nie potrafię wyobrazić spotkania (mojego) z kimś kto ćwiczy inną sztukę walki, po to by mu tylko wlać. Mogłbym ewentualnie z kimś podyskutować, sprawdzić się w sparringu, ale nie po to, by mu dokopać, tak by udowodnić, że Oyama Karate jest the best i rulez, tylko po to, jakie stosuje on techniki, w czym jest lepszy ode mnie a w czym gorszy, i czego mogę się od niego nauczyć...

    BTW. coraz bardziej śmieszy mnie w filmach widok okładających się facetów krzesłami/łańcuchami/pięściami i nogami. Dostanie taki 10 razy w mordę z kija baseballowego i jedzie dalej. A jak ostatnio oglądałem "Potęgę Nokautu" (taki program na TVN TURBO o walkach w klatce ), to jeden delikwent zaraz na początku walki dostał z kopa w czachę i od razu stracił przytomność. .

    No właśnie, i taka jest różnica pomiędzy filmem a rzeczywistością... Nawet podczas zawodów karate tradycyjnego (w którym walka polega na markowaniu ciosów), gdy markowanie się nie uda i ktoś dostanie w łeb, lub w brzuch, to od razu ląduje na leżance. Ze złamanym nosem lub czymś innym...


  13. Zdawałeś biologię i chemię, więc chciałbym się spytać jak oceniasz te przedmioty na maturze?

    Dyplomatycznie powiedzmy, że biologię zrobili taką, by zrobic odsiew: najwięcej maturzystów oblało podobno nie ten polski na który wszyscy tak pomstują, a biologię właśnie... To jeśli chodzi o podstawę. A z rozszerzenia nie wiem, jak może być taki rozdźwięk pomiędzy rozwiązaniami z netu podanymi w dniu matur, a "prawdziwym" kluczem... Po sprawdzeniu wyników w necie tuż po powrocie, byłem pewien, że napisałem biolę na tak około 90%, a po odebraniu świadectw ZONK! ucięli mi 12% (i w dodatku nie wiem z czego!).

    Chemia nie była trudna, mogłem ją napisać jeszcze lepiej, ale też pogubiłem trochę punktów, zwłaszcza na rozszerzeniu... Po prostu chyba doznałem chwilowego (b.krótkiego) ociemnienia na chemii i temu paru rzeczy nie zauważyłem

    Dlaczego zdawaleś fizykę? Bez matematyki czy informatyki to dość nietypowy wybór, więc chciałbym się dowiedzieć dlaczego?

    Jedynym powodem jest to, że chciałem sie dostać na AM w B-stoku, gdzie do punktowania biorą biologię, chemię i fizykę właśnie... Gdyby nie to, to tej fizy nawet kijem bym nie tknął...

    Brawo. Ładne wyniki

    Nawzajem !


  14. No skoro wszyscy piszą, to może i ja się pochwalę:

    POLSKI: p.pdst: 51%

    ANGIELSKI: p. pdst: 97% p.rozszerz: 73%

    CHEMIA: p.pdst: 96% p.rozszerz: 86%

    BIOLOGIA:p. pdst: 84%, rozszerz: 78%

    Fizyka:p. pdst: 96%, p.rozszerz: 56%

    OGÓLNIE: jestem zadowolony... Na te studia na które chce iść, na pewno mi wystarczy... No, może oprócz tego polskiego, bo wyszło, że nie potrafię mówić zbyt dobrze po polsku :( Dla odmiany b. pozytywnym zaskoczeniem była fizyka, z której przed maturą liczyłem na max 30% a dostałem 56... Nie jest źle...


  15. A propo fizyki... Dzisiaj zdawałem ten jakże piękny przedmiot na maturze. Super... Był mi potrzebny. I, ku memu zdziwieniu coś napisałem :) LOL, bo z fizy ja mam takie szczęście, że zawsze mam nauczycieli-tępaków, którzy nie są w stanie nic mnie nauczyć. Zarówno w gimnazjum facet nic nie umiał, a w ogólu trafiłem pod opiękę alkoholika :( (POWAGA), który nauczył nas postawowych rzeczy, które wałkował np. przez dwa miesiące.... Parodia.

    ALE! Dzisiaj podszedłem do fizyki na maturze na poziomie rozszerzonym, i nastrzelałem 92% na podstawie i 46% na rozszerzeniu... Jak ja to zrobiłem to ja nie wiem :) Naprawdę. A dla mnie 46% z rozszerzenia to nie w kij dmuchał, bo dwa przedmioty mam dobrze zdane, a ta fiza naprawdę jakoś poszła. I to mnie dziwi...

    INFO dla maturzystów: jeśli chcecie pisać fizę, weźcie najpierw róbcie zadania, które umiecie. jakoś tak jest dziwnie, że człowiek dopiero sobie po kilku chwilach przypomina różne rzeczy... Ja po pierwszym przejrzeniu arkusza umiałem zrobić może z 10% zadań, a ostatecznie napisałem coś na wszystkie (ale z celnością tych moich wypocin jest różnie)...

    Dobra fiza nie jest zła!


  16. Matura z matmy nie jest potrzebna ludziom. Jeszcze jeden głupi przedmiot, z którego trzeba byłoby się uczyć, by zdać maturę, niektórym do życia niepotrzebny.
    A matura z polskiego jest? Co ona sprawdza? Czy potrafisz wczuć się w sposób "myślenia" jakiegoś buraka, który układał klucz odpowiedzi? Ja po poslkiemu mówić umiem i kwit w postaci matury z niego to ja mogę wiesz gdzie sobie wsadzić. A zdawać muszę.

    tak jak przeczytałem co ty napisałeś, to mi szczęka do dołu opadła... Przecież napisałem głośno i wyraźnie:

    Nie ma to jak takie założenie - wyjadę sobie, bo mało mi płacą. W przypadku lekarzy proszę bardzo, ale przy granicy ok. 300 TYS. złotych proszę zwrócić Polsce. Tyle ok. kosztują studia medyczne, które są opłacane w większości z budżetu. Więc jak ktoś się wykształci w Polsce i wyjedzie sobie to tak samo jakby okradł obywateli na sporą sumę.

    Super... To w takim razie proponuję posunąć się dalej: niech KAŻDY, kto wyjeżdża z Polski płaci przy granicy. Przecież tego angielskiego którym gada w Anglii nauczył się za darmo, z budżetu. Jak tak, to niech zapłaci ok. 10tys. złotych, a co... Szybko oduczyliby się tych emigracji...

    Słuchaj, na tej zasadzie to można wszystkich zatrzymać na granicy, bo od nich coś się Polsce należy: lekarzy, prawników, pielęgniarki, dziennikarzy, fryzjerów (chyba że kształcili się prywatnie. To inna sprawa), nauczycieli, kelnerów, itp. Tak można obciążyć wszystkich, ale to nie oto chodzi. Po prostu ludzie chcą sobie lepiej ułożyć życie i mają do tego święte prawo. Państwo im tego nie ułatwia, i to dlatego emigrują. Jak np. 50% lekarzy wyemigruje, to może rządzący zdadzą sobie sprawę, że coś tu jest nie tak i zamiast tworzyć "policję partyjną", rozdawać pieniądze na lewo i prawo bez pomysłu(choćby na "becikowe" ale i nie tylko), straszyć lekarzy "wzięciem w kamasze", zaczną myśleć jak to wszystko powoli usprawnić i może za 20 - 30 lat coś w Polsce wróci do normy... Wcześniej nie... Aż takim optymistą to ja nie jestem


  17. A obowiązkowej maturze z matematyki mówimy stanowcze NIE!!!
    Jak najbardziej popieram obowiązkową maturę z matmy. Chyba, że zniosa polski, wtedy będzie sprawiedliwie;] Humanom wystarczy, ze do polaka dobiorą sobie np historię czy WOS i już są na studiach, a ludzie z innych profilów muszą dobierać zazwyczaj conajmniej dwa przedmioty, bo polak im do nieczego potrzebny nie jest.

    A ja popieram Sowę... Matura z matmy nie jest potrzebna ludziom. Jeszcze jeden głupi przedmiot, z którego trzeba byłoby się uczyć, by zdać maturę, niektórym do życia niepotrzebny. Np. ja najbardziej chcę się dostać na jakąś AM, więc jak widać matura z matmy tak mi potrzebna jak świniakowi siodło :D:D Musiałbym zdawać nie tylko polski, angielski, biologię, chemię i fizę, ale także matmę, bo komuś w ministerstwie się zamamiło, że taka matura jest NIEZBĘDNA dla maturzysty. Sześć egzaminów... to byłby dopiero odjazd! Dajcie spokój, ja uważam, że ludzie powinni móc sobie wybrać dowolne przedmioty , które będą zdawać na maturze, w tym jeden, który by decydował czy tę maturę zdali, i resztę, która byłaby potrzebna do rekrutacji (bez żadnych limitów).

    Gdyby rekrutacja była przeprowadzona w ten sposób, to wszyscy mieliby równe szanse...


  18. No i po biologii...

    jakoś poszło, chociaż egzamin był dość trudny... Podstawowa rozwaliła mnie tym pytaniem z rozpoznawaniem kręgów, a także tym z limfą i krwią, a także tym z definicjami genomów itp. Ale reszta była na pewno dobrze... Choć wg mnie ten egzamin to "odsiew", który CKE chciała zrobić dla maturzystów, bo 1/3 maturzystów zdawała biologię...

    Rozszerzenie... to już inna sprawa... Poszło mi całkiem nieźle, nie zrobiłem prawie żadnego błędu. Jednak najbardziej mnie rozbawiło to, że pierwsze 3 strony zrobiłem bez żadnego problemu, a nad następnymi dużo musiałem się zastanawiać :D Ale jestem zadowolony


  19. Ja bym sie polityką Giertycha w szkolnictiwe nie przejmował bo co złego może zrobić?(...) Do wszechpolaków wstąpić nikogo niezmuszą ,każdy chyba ma swój rozum (no dobra nie każdy...) ,wychowanie patriotyczne -hmm to zależy co kto przez to rozumie ,bo patriotyzm jest dobry ale w rozsadnych dawkach.

    rząd reprezntacyjny za bardzo nie jest :roll: (kto glosuje na leppera?!) ale nie warto histeryzowac przed ,poczekamy zobaczymy..

    ja sie już boje... Jak wczoraj wieczorem usłyszałem, że nasz Ulubiony Minister :D robi aktualnie czystki w ministerstwie i wpycha tam na siłę tylko ludzi związanych z Młodzieżą Wszechpolską. Jezu... Już to sobie wyobrażam - brak jakiejkolwiek tolerancji w szkołach, homoseksualiści dyskryminowani, albo i wyrzucani ze szkół (w najlepszym wypadku) ludzie ćwiczący sztuki walki też, bo tam sie po szatańsku oddycha :D i to yest złe... Nie mówię już o ludziach innej narodowości, np. czarnych, bo oni dopiero będą mieli przerypane... CIEMNOTA I KSENOFOBIA

    Jezu... Co to się w Polsce porobiło...

    Dobrze, że ja właśnie zdaje maturę i Giertych będzie mógł nam tylko nafikać... Ale nie zazdroszczę młodszym rocznikom :(


  20. A własnie, zsjrmpl mozna się nauczyc wykorzystywac te triki SKUTECZNIE w walce , nie wierzysz to zobacz jakiś filmik z Team Ryuoko lub z Lateef'em Crowder'em (jak dla mnie to mastah:P)

    No dobrze, fajnie... Ale powiedz mi ile osób potrafi sztuki walki na takim poziomie, by naprawdę być tych widowiskowych technik pewnym?? Może rzeczywiście ci ludzie, którzy to robią na filmikach (nie wiem, nie widziałem tych filmów) są tacy super, że jak ich banda dresów napadnie na ulicy, staną na rękach i nogami zaczną robić nożyce i ich pozabijają. Kto wie??? Ale dla normalnego człowieka takie zachowania, magiczne systemy, stanie na rękach, kopniak z półorbotu :D i jeszcze z powietrza są nieskuteczne, bo nie są doprowadzone do takiej perfekcji, by nogi im się ze stresu nie poplątały, albo, by się nie wywalili, bo nie umieli trafić.

    jak się obronić?? najlepiej walnąć kogoś w głowę, ew. poprawić w jaja i wiać. Zwłaszcza, jak napastnik jest bardzo duży i jest jego kilku. Nie zapomnij, że nawet najlepszemu może się poślizgnąć noga... i sie nie obroni


  21. Dobra... Ja też mogę napisać parę wrażeń z maturzyka...

    Dzień pierwszy: w szkole stres, ludzie zastanawiają się, czy Justyna z Granicy to Orzelska, czy może Bogutówna "bo to możliwa lektura na egzamin", a także pełno pytań w rodzaju: "a jakie TY obstawiasz tematy?". (Można byłoby założyć bukmachera i zbić fortunę, bo i tak nikt nie trafił.

    No dobra, punkt 9,30 wchodzimy do sali, koniecznie z paszportami, (tak jakby nie poznano mnie podczas 3 lat nauki...) i zajmujemy swoje miejsca. Tam parę słów od Pana Prowadzącego :D i zaczynamy

    Tekst poszedł mi wg mnie nieźle (jak się okazało potem to zupełnie inna sprawa, bo parę punktów poszło w diabły), i zabrałem się za wypracowanie: oczywiście Makbet, bo coś niecoś pamiętałem na temat fatum, katharsis, itp. itd. Początek poszedł mi nieźle, ale im dalej tym gorzej... Bo temat rozwlekły, a miejsca o 2 strony mniej niż na próbnej. No dobra, ale jakoś poszło.

    Po powrocie do domu pierwsza rzecz, jaką zrobiłem to wejście do internetu, by sprawdzić wyniki. Pierwszą rzeczą jaką zauważyłem był kompletnie zapchany serwer CKE i tekst tam, że "serwer jest zapchany, idźcie gdzie indziej", co mnie nastrajało bardzo optymistrycznie do szukania odpowiedzi.

    No dobra, odpowiedzi znalazłem, i okazało się, że straciłem ok. 5 ptk. co nie jest złym wynikiem. Za to mojego wypracowania nie mogłem do końca ocenić, bo brakowało mi pomysłów za co moge dostać punkty... No dobra, ale jakoś poszło. Pewnie zdałem

    Następny dzień - Angielski... Stanąłem ze znajomymi, którzy próbowali, jak dzień wcześniej wyprorokować, co będzie. Nieobcym widokiem były osoby, mówiące "a ja sie nauczyłem całego listu formalnego na pamięć", "a ja letter (Lepper??? :D:D) of complaint". Po kilku minutach wkroczyłem do klasy, gdzie miały się rozstrzygnąć moje losy...

    Arkusz pierwszy nie był trudny. Gdyby nie ta dziewczynka, która wędruje, bo lubi, a nie dlatego że rodzice mają "caravan and van", i gdybym poprosił kolegę z Anglii, aby mi powiedział, "jak dojechać do...", a nie żeby po mnie przyjechał, byłoby "wogóle" :) super.

    Arkusz II był nieco trudniejszy. Pierwsze słuchanie jakoś poszło, lecz potem było już trudniej... Zwłaszcza jeśli chodzi o autostrady w Brytanii, które są bardzo zatłoczone, i gorsze niż niemieckie... (ale przynajmniej je mają), i prezentera pogody...

    Czytanie w II arkuszu nie było zbyt trudne... Tam mam dość dobrze...

    Dobra, ale jeszcze 1/2h. przerwy i idziemy na III arkusz (jezu, już niezła schiza była wtedy po 4h pisania).

    Zadania leksykalne dość łatwe, a praca pisemna... No, cóż, spodziewałem się, tego, że dadzą rozprawkę, i się nie zawiodłem. napisałem na jakieś 13-14 ptk. bo nie była gorsza od tych, które pisze w szkole, a za nie właśnie tyle dostaje...

    Fajnie było, ale się skończyło. Teraz będę zdawał przedmioty, które naprawdę decydują o mojej przyszłości: biologia, chemia i fizyka... Wtedy dopiero będzie odjazd!

    pozdrawiam wszystkich maturzystów i trzymam kciuki!


  22. "Rękopis" przeglądałem... To wg mnie jest raczej swego rodzaju zbiór podstawowych danych o literaturze fantasy, aniżeli książka, którą czytasz 8 godzin non stop (jak mi się z innymi zdarzało). Jest tu dużo danych nt. fantasy - początki, bohaterowie, realia różnych podgatunków, bestiariusz... i wiele innych, a wszystko podlane świetnym humorem Sapkowskiego. UOPK - Urwis o Podrapanych Kolanach, Prostaczek, czarodziej - mentor (w skrócie CM :lol: ) rządzą!


  23. Inną ciekawą techniką jest wejście takie, aby znaleźć się z boku przeciwnika. Robimy to tak: Stojąc w postawie walki robimy krok tak, by nasza prawa noga znalazła się przy prawej nodze przeciwnika, (lub lewa przy lewej) i obracamy na niej całe ciało, tak, by znależć się z boku przeciwnika. Wtedy np. low kick na krocze i już po zabawie...

    niestety popieram zsjrmpl-a: takie opisywanie jest słabym pomysłem, ponieważ mało kto ma taką plastyczną wyobraźnię, by sobie wyobrazić techniki, jakie np. on opisał: jedną z nich robił Eddy w tekkenie (a jeśli nie grałem w tekkena???) a drugą za ciężko opisać, więc tego nie zrobię... :) Z takiego opisu, pomimo najszczerszych chęci NIC się nie nauczę...


  24. a najrozsądniej trzymać się z daleka od takich zadym, gdzie leje się więcej niż kilka osób. Powód? Jeśli nie widzisz wszystkich swoich przeciwników, to łatwo jest dostać w łeb od kogoś, kto, np. zaszedł cię od tyłu... Tu faktycznie nie ma miejsca na sztuki walki, tylko na bicie "kto mocniej", co nieco zmniejsza szanse ludzi coś trenujących, bo uniemożliwia zejścia, wejścia, itp. Jest to tylko chaotyczna walka polegająca na biciu bez techniki. (podobnie wygląda np. walka w PKS-ie. Wiem, bo miałem, ale tylko z jednym gościem). Ogólnie to nie ma nic wspólnego ze sztukami walki

×
×
  • Utwórz nowe...