Agent Dołu
-
Zawartość
152 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez Agent Dołu
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 5 z 7
-
-
Nasz Cypisek poprostu uległ
a) nawałowi agresji w TV i innych mediach
B) nie ma co zrobić z życiem to się okłada po ulicach
c) kilka wulgaryzmów, które moderator by mi wycioł i kopnął za nie w tylną część ciała

Prawdę powiedziawszy gdy wyobrażę sobie sytuację gdy musiał bym uzyć łoki, pałek albo jakicg niezwykle brutalnych technik tworząc z przeciwnika krwawą miazgę napawa mnie obrzydzeniem.
Niedawno pykałem z kolegą w klubie. Dostałem mocne mawashi w szyję, on dwa razy w twarz. Żadaen nie chciał drugiego skrzywdzić ale po walce upewniliśmy się, że nic się nie stało drugiemu!
Owszem, mamy w klubie takich co zrobią wszystko by wygrać tzw 40% walkę
za wszelką cenę ale to jest chore! Naprawdę oglądanie "Prajdu" czy K1 sprawia, że aż się boję. Owszem techniki, walka, ring, lekarze ale sam fakt obijania kogoś byle szybciej byle mocniej jest mi obcy.
Tylko chore jednostki potrafią się rozkoszować bólem zadanym przeciwnikowi dla samego faktu zadania go a nawet w obronie koniecznej. Wówczas opory muszą ustąpić ale czy łamanie wszystkiego jak leci jest naprawdę takie podniecające? Jak czytam o łamaniu szczęki to mnie świeżbi żeby takich pozamykać za kratami. Pod napięciem.
-
Cypisek,
jakoś wcześniej nie zauwazyłem twojego postu, bo gadałem ze Spawnem i reszą.....
Proszę o nie dodawanie takich genialnych opinii. Pęka szczęka......łokciem.....bez narzędzi.
Potrafię kopnąć tak, że ktoś straci prztomność albo odbiję mu jakiś narząd, ale co z tego?!?!
Co ma znaczyć to hooligans? Proszę o kulturę.
TU ROZMAWIAMY o sztukach walk i technikach a nie przebijamy się co brutalniejszymi technikami! Nie wiem co ćwiczysz ale chlubą swego klubu nie jesteś. No chyba że jesteś największy "huligan stajl fajczer".
Na tym kończę. Sztuk walki to honor, poświęcenie, precyzja, wyrzeczenia, ystematyczność.
Jeżeli lubisz łamać szczęki proszę bardzo ale nie chwal się durnotami pośród tych, którzy wiedzą co znaczy trenować i jak wielką przewagę daje nieraz systematycznie, ciężko ćwiczona sztuka walki!
-
Muszę sprzeciwić się twojej teorii.
Przedstawię swoje argumenty:
(pozwul jednak że spolonizuję sobie pisownie dla wygody)
Ninczako wywodzi się z ręcznego cepa do ryżu. Czytałem bodajrze w jakieś książce Jerzego Miłkowskiego "karate" albo "sztuki i sporty walki dalekiego wschodu".
Broń sosowana w 95% stylów karate, nawet a zwłaszcza klasycznych jak się określa. Np. Shotokan, kiokushinkai
Co do sznurów. Mam na mysłi nie kolorowe ozdóbki na łydki, ramiona itp. Mam na mysłi konopne sznury owiązywane na pieściach i nadgarstach w roli rękawic. Maczane w żywicy i szklanej tłuczce. To wiem od jakiegoś programu na "National Geogrphick" a bardzo ciekawe rzeczy pisze pan Szymankiewicz w "sztuki Walki Malezji, Filipin, Birmy, Tajlandii, Indonezji"
Muay Thai wywodzi się z sytemu walki bronią i wręcz. Muai thai to wyizolowane technik oparte na ciosach kończynami, bez broni. Z MT wywodzi się jeszcze bardziej ograniczony Boks Tajski. Zaś rytuały stosowane przed walka to Ram Muay.
Walka w dystansie: Nie wiem po co się naigrywasz. "biegasz w strzelasz z kuszy".
Walka w zwarciu to dopuszczenie przeciwnika na niewielki dystans pozwalający na efektywne stosowani kopnięć kolanami i pięścmi. Walka w dystansie, to niedpuszczenie przeciwnika na odległość ciosu pięścią. Uenmożliwienie użycia krótkiej broni białej, obuchowej itp.
-
A SAMBO to Rosyjski system obronny oddziałów specjalnych

Samoobrona bez oręża

Krav Maga znam z filmików i czytadeł w sieci ale nie wiem z kąd tp pochodzi.
Zaś co do bycia częścią kultury........Nie wiem jak teraz.
Ale MT czyli wybijanie zębów, sznury z tłuczką szklaną, urywanie uszu...dziwna kultura

A Capo wymyślili.....niewolnicy. Musiało nie zwaracać uwagi wachmanów w obozach więc udawało taniec (te okrężne ruchy rąk. Mieli skute kajdanami)
Karate też wymyślili chłopi. Tąfa=korba od studni
Nun-czako=cep do ryżu
(tu zapomniałem nazwy) te trój ostrzowe "noże" = sadzaki do ryżu

Ot cała filozofia. My wywodzimy się z innej kultury więc sztukai walk są dla nas wyrwanym elementem. A fajnym system jes Hapkido.
Wiceie, jak tak sotykam się z conowymi sztukami walk i stylami to dochodzę do wniosku, że dobry pomysł to ćwiczenie trochę tego, trochę tamtego i tworzenie miksów tego co się umie. Osobiście rękami walczę w stylu Oyama (czyli podchodzi mocno pod boks), kopię trochę jak w MT, Kung-fu a nawet Capo (to tylko dla szpanu). Poruszam się natomiast podskokami i przeskokami. Lubię wysokie techniki i walkę w dystansie.
Z resztą zawsze uważałem że walka w zwarciu jest mało skuteczna.
Ciekawostka: Kung-Fu nie wymyślili chińczycy tylko indyjski mnich

-
1) nigdy nie mówię o rzeczach na którcyh się nie znam. Taki styl istnieje.
2) Fakt że 90% z was nie słyszało o kali nie znaczy, że nie istnieje.
A nazwy włąsnie Kali, Bando, Silat, Kiai-Jitsu (nie myslić z Ninjitsu) mówią wam coś? Komu tak temu gratulacje komu nie GOOGLE

-
A jesli pozcyja wyjściowa (z reguły niska) wojownika Capo sprawi, że dla mnie będzie dogodnym celem? Uwielboam walkę w dystansie. Wolę kopać niż podchodzić.
Z resztą nie dyskutujmy CO dyskutujmy JAK!
To podstawa. Nie ważne czy na tym forum piszą ludzie z Capo, MT, Kartae, Wu-Tang czy czego koliwek innego. Może każdy z nas ma coś cennego dla innych?
Nie kłoćmy się co lepsze. Zgodziliśmy się że liczy się człowiek nie sztuka walki. Ona ma drugo albo trzceiorzędne znaczenie.
Zaś mówiąc honorowy pojedynek mam na myśłi, że wiele osób nie chce zostać postrzeżona jako tchórz i stanie do walki miast wiać. Zawsze lepiej unikać walki (z wyjątkiem walk w klubie. Z kolegami można się bawić)
A ćwiczenia na szybkość?
Wykonój po 10 technik powoli i precyzyjnie. Zrób przerwę kilka seknd i znów to samo. A na koniec zrób po 5 powtórzeń maksymalnie szybko i zakończ trening na dany dzień. UWAGA NA STAWY!
Nigdy nie stosujcie ciężarków na koniczynach. Odezwie sie boleśnie w przyszłości.
Wszystko najlepeiej robić naturalnie do 20 roku życia. Wówczas przyrost masy, szybkości i siły jest samoistny.
-
Czy mnie nikt tu nie słucha?
Skończcie tę bezsensowaną walkę Capo kontra reszta świata!
Nic nie zmacnia ciała i nic nie daje szybkośći!
Co będzie jak ty będziesz szybkim mistrzem capo ale ja będę SZYBYM bokserem?
Liczy się człowiek i jego trening. Liczy się to czy potrafisz przekraczqać kolejene bariery sewgo ciała nie robiąc sobie krzywdy aż osiągniesz szczyt!
Więc powiadam wam ćwiczcie i doskonalcie się w wszaszych sztukach walk!
-
"Można walczyć nawet koszem na śmieci ale chyba lepiej walczyć nożem"
jak mawia mój Sensei

Wszystkim sie obronisz byle byś był dobry.
Oczywiście stwanie na rękach odradzam, ale da się nawet z Capo wyizolować paredziesiąt technik dobrych "na ulicy" jak się mawia.
Co prawda MT, współczesne karate czy kung-fu idą bardziej w kierunku walki samoobronnej i są lepsze dla "średniozaangarzowanych" bo zawsze nauczą czegoś co pozwoli się obronić.
A jak ktoś chce NAPRAWDĘ samoobronny styl to SAMBO czy kombat (teraz nie pamiętam numeru) 51 są najlepsze:D
Proste, brutalne.
Naprawdę jednak polecam ćwiczyć z zaanagarzowaniem.
I dam jedną radę:
Na ulicy nie ma szapnowania. Na ulicy massz się obronić, nie atakować. Pamiętaj. Nie stawaj do honorowego pojedynku w ladnej pozycji. Podstęp, budowanie fałszywej pewnośći i przeciwnika. Podstawa.
Potem już tylko twoje zachamowania lub ich brak sprawią czy kopniesz kogoś łamiąc rękę i żebra czy zwiejesz nim podejdzie.
Radzę to drugie. Zawsze. Jeżeli nie masz innego wyboru, pamiętaj albo ty albo on. Ale nigdy nie prowokuj.
A walkę wygrywa się PRZED walką.
-
Zależy od trenera. Wszystko sporwadza się do trenera i twojego zaangarzowania

ja bym chciał ćwiczyć sztuki Salatu. Bardzo fachne.

Na razie Oyama bo o salat ciężko w moim regionie

A czy azjaci wyyślili wiekszość? Prawda.
Ale w europie też mamy parę:
SAMBO z Rosjii chociażby.
Jest jakaś sztuka tych całych talibów czy im podobnych

Poprostu w europie ewolicja walki poszła w inna stronę.
Wątpię by smuraik maił szansę z przeciętnym polskim szermierzem z szabelką w ręku!
Kataną nie mógłby blokować ciosów a trafiona.......pękła by.
Katany są przereklamowane. No chyba że z płaskownika

-
Po częstokroć będzie tak:
-1 za to że z polski
-1 za fabułę a ksiązki nie czytałem
-1 za grafikę bo far cray ma lepszą
-1 za postacie bo bzdurne
-1 za muzykę bo coś tam ma lepszą
więc w sakli 10 p będą oceny 5/6
w Polsce jak dobrze grę zrobią dadzą oceny 8 może 9.
Ale ja jako optymista liczę na 10/10 w CDA
i 8 lub 9 /10 w zachodncih psiamch

-
Chodzi mi raczej nie o lekkość wykonania a o "A zróbmy na odwal" popularne jest sprzeda się"
Może nie tak ostro ale mam nadzieję, że się przyłoża i hp będzie najsłynniejszką książką ostatnich lat a WITCHER będzie cyfrowym symbolem polski i grą RPG na miarę pierwszego baldura

No co? Pomażyć nie wolno
:D:D:D:D -
Mam althlona 64 300+
płytę epox nforce 4 ultra motherobard.
I wentyl Freezone na procu
Do podgladu napięcia, prędkości wentyli itp mam Unifidet system diagnostick menager (USDM)
Problem:
Podniosłem sobie obroty wentyla na procu regulatorem dość dawno.
Ostatnimy czasy (kilka dni) wentyl zatrzymuje się. Od tak. Przy niskiej temperaturze lub gdy nic nie robię. Czeka aż podskoczy i wraca do pracy.
A wcześniej chodził zawsze. Ustawiłem USDM aby wyłączył pieca przy 45 C proca i ok 50 C "systemu", chyba chodzi o chpset (dziwne że wentyl płyty nie zwraca wartości o swcyh obrotach)
chciałbym wiedzieć co się dzieje. Czy to awaria? Trochę się przestraszyłe, bo wentyl proca zawsze pracował i temperatura przy serfowaniu, pisaniu, słuchaniu muzy wynosiła 33-35 stopni. PRzy grach czasem 38 a teraz pozwala w spoczynku na grzanie się proca do 38! Co mogę zrobić?
-
Jednak pamiętajmy, że czytając wersję pl nie "doznajemy" tego samego co przy oryginale!
A co do wątpliwości i utożsamiania się z Geraltem...... Wykreowany przez Sapkowskiego zabójca potwórów bardziej do mnie trafia niż Potter. Harry to bohater z przypadku, wykreowany na słabego co potrafi się znaleźć w ciężkich chwilach. Zaś Geralt jest twardy. Zimny, odważny i rozważny. Zna swój cel i dąży do niego. A coajważniejsze nie obchodzi go ratowanie całego świata. On chce pomóc Ciri i być z Yenefer. To wszystko. Nie obchodzą go wielkie sprawy Loży, nie obchodzą go władcy. On ma swój mały w skali śwata cel, który dla innych jest olbrzymim. On che pomóc Ciri inni wykorzystać.
Ale wiedźmin to nie filozof! Żeby nie było! Wypić umie, i zabawić się umie! Poniżej czarodziejej, księżnych i znanych artystek nie schodzi!

Ale Pottera też się fajnie czyta
Potter jest najbliższych lat. Nie zanosi się na kolejne wielki tytuły a Potter już jest znany. Oczywiście chciałbym jakaś epicą opowieść o magii i wojownikach, ale takich się już nie pisze. Pratchet mi pozostał

A co do filmów i gier........HP to znak firmowy. Kasa i świadmomość, że fani zbulą za gry i filmy choć są niewybitne.
Pamiętacie wilkołaka w filmie Więzień z Azkabanu? Było toto podobne do wila? Nie? A pamiętacie jak Snape kazał im napisać wypracowanie jak odróżnić prawdziwego wilka o wilkołaka? To znaczy, ze istoty te są podobne a twórcy filmu zrobili z czarodziejów bandę dabili

Najlepsze wilkołaki ostatnich lat były w filmie Van Helsing. To się nazywa psinka!
-
Amnestia - Akt prawny, cofnięcie wyroków bla bla bla
Amnezja - utrata pamieci na skutek urazu, szoku itp itd.
Rację, miał Żniwiaż ale po co zaraz niegrzecznie i złosliwie?
Wystarczyło się wypowiedzieć i uwagę zwrócić na błąd

W każdym razie: Jak mi Witchera zrobią na poziomie Harry Pottet the Game to posmakują mojej klingi

Z płaskownika bo z płaskownika ale ostra i poręczna

-
Jednak pamiętajmy, że czytając wersję pl nie "doznajemy" tego samego co przy oryginale!
A co do wątpliwości i utożsamiania się z Geraltem...... Wykreowany przez Sapkowskiego zabójca potwórów bardziej do mnie trafia niż Potter. Harry to bohater z przypadku, wykreowany na słabego co potrafi się znaleźć w ciężkich chwilach. Zaś Geralt jest twardy. Zimny, odważny i rozważny. Zna swój cel i dąży do niego. A coajważniejsze nie obchodzi go ratowanie całego świata. On chce pomóc Ciri i być z Yenefer. To wszystko. Nie obchodzą go wielkie sprawy Loży, nie obchodzą go władcy. On ma swój mały w skali śwata cel, który dla innych jest olbrzymim. On che pomóc Ciri inni wykorzystać.
Ale wiedźmin to nie filozof! Żeby nie było! Wypić umie, i zabawić się umie! Poniżej czarodziejej, księżnych i znanych artystek nie schodzi!

Ale Pottera też się fajnie czyta
Potter jest najbliższych lat. Nie zanosi się na kolejne wielki tytuły a Potter już jest znany. Oczywiście chciałbym jakaś epicą opowieść o magii i wojownikach, ale takich się już nie pisze. Pratchet mi pozostał

A co do filmów i gier........HP to znak firmowy. Kasa i świadmomość, że fani zbulą za gry i filmy choć są niewybitne.
Pamiętacie wilkołaka w filmie Więzień z Azkabanu? Było toto podobne do wila? Nie? A pamiętacie jak Snape kazał im napisać wypracowanie jak odróżnić prawdziwego wilka o wilkołaka? To znaczy, ze istoty te są podobne a twórcy filmu zrobili z czarodziejów bandę dabili

Najlepsze wilkołaki ostatnich lat były w filmie Van Helsing. To się nazywa psinka!
-
-
A ja mam taki problem.
Jakieś trzy-cztery miechy temu kupiłem peca za niemałą kasę.
Czasem zdarzały się zwisy na ekranie ładowania albo ładowął 10 h albo pasek stawał i tak na wieki. Kilka resetów pomagało albo restart z awaryjnego.
Myślałem że to wina systemu. Zrobiłem reinstalkę ale to dalej się dzieje.
Podejżewałem RAM. Były błędy wymienili mi od ręki.
Ale co może powodować zwisy teraz? Awaria HDD, płyty, systemu?
Jak zdiagnozować HDD?
Proszę o pomoc bo dałem za ten pec dużo kasy a i tak powienien sprzedawcy dać w pysk.
Najpierw okazało się że nie ta karta grafy za którą zapłaciłe, potem błedy w ramie ale to ok bo ram czasem tak ma.
Jednak teraz zaczynam podeżewać że sprzedlai mi jakiś lipny komputer. Kupiony był spontanicznie (wiem, wiem) bo i tak chcieliśmy nowy a chcieliśmy żeby wszedł w koszty na listopad zeszłego roku. I może facet pomyślał że ma do czynienia z frajem co nie rozumie nic z komouteryzacji?
W każdym razie. Co koliwek się dzieje ma uzasadnienie. Komputery tylko z pozoru mogą być alogiczne. Problemy trzeba rozwiazywać więc zanim obajdę sprzedawcę za ewentualne problemy chcę wiedzieć co to.
-
Życie wieczne.....wow. Ile razy dobry bohater usiekal takich? Setki.
A Imperium to właśnie wada naszego sposobu myślenia Białe mabyć biała a czarne czarne i basta.
Dlatego lubię japońskie kreskówki. Czasem jest coś szarego.
I ku chwale imperium

ps. Na razie piszę questy do AD&D.
Może czas na opowiadanie?
Skoro tyle krytykuję czas zobaczyć jak to jest NAPRAWDĘ pisać -
Może dla tego trafił do tylu setek ludzi na całymświecie?
Bo się z tą postacią utożsamiali podczas lektury? Ja nie czułem czegoś takiego podczas czytania. Co innego miałem gdy czytałem dzieje niejakiego Geralta.
Podsumowywując HP to książka dobra ale ma swoje wady. Pomimo prób "umrocznienia" wciąż jest lekka i przyjemna. Tak naprawdę nikt, a przynajmniej prawie nikt nie dałyby rady przeczytać ksiązki bez humoru, sympatycznych bohaterów, wygłupów zw strony głownych bohaterów itp.
Nie dało by się czytać książki gdzie wszystkie walki toczą się w deszczu, głowny bohater to małomówne indywidum, odziane w czarny płascz a twarz skrywa pod cieniem kapelusza czy kapturem a po zabiciu człowieka nie przejawia żadnych emocji (a takie twory rodziły się w mym zdrowym inaczej umyśle)
Chciałbym tylko by EA przyłożyło się robienia cześci 5 i 6 gry.
Mało bowiem w ostanich latach gier gdzie mógłbym zobaczyć prawdziwy pojedynek magów (wolę to określenie. Czarodziej jest jakieś infantyle)
-
Chodzi raczej o prostotę tej postaci.
Voldemort to zło wcielone, dziecko z kompleksami i urazem z dzieciństwa

Przecież taka jedno wymiarowa postać jest nudnawa. Choćby taki Darth Vader był ciekawszy. Oczywiśćie w SW też był podział bodre, złe ale.....
można sobie było wyobrazić, że rebelia jest zła bo chce obalić leglny rząd itp itd.
A tu? Potter dobry, Voldemotr zły i koniec.
Ja nie mówię, że należy z niego zobić niewaidomoco

Jednak fabuła ksiązek od początku zakładała taki podział.
ps. Zauważyliście, że w żadnej powieśći nie jest wyjaśnione dlaczego czarnyc charakter chce zniszczyć świat? Co mu z tego przjdzie? Panowanie nad światem=Meglomania i debilizm ale zniszczyć? Co z tego mają te demony i magowie?
A wracją c do HP, wie ktoś o co chodzi Voldemortowi? Bo ja ni cholery. Zabijać tak dla zabijania? Mogła by uchylić rąbka tajemicy po 6 tomach.
-
"Kung-Fu jest najlepsze, najwspanialsze i nikt mnie pokona"
darł się jakiś przygłup i dostał w łeb za zakócanie ciszy nocnej.
Nie ważne co się ćwiczy, ważne jak się ćwiczy.
Co do techniki ręce, low kick to fenomenalna nie jest. Owszem na ulicy, gdy spotamy dresa z siłowni, mięsnie na sterydach, napompowane kriwią to aż się proszą o potężny lowkick na udo. Jednak co gdy spotakmy kogoś innego? Innej postury, zwłaszcza cięższego ale nie po sterydach i siłowni?
Najprosćiej nie bawić się w honor i walki tylko zwiać. A jak nie można należy zrobić coś by dać mu maksymalną pewność siebie. Jak będziesz wyglądał jakbyś miał umrzeć ze strachu to facet poczuje wyższość. Podejzie z opuszconymi rękami, będzie chciał uderzyć w brzuch albo skroń sierpem.
Wówczas sytuacja jest nasza. Blok na rękę, potężne mawashi geri na głowę, low pod kolano, i low na głowę gdy już klęczy. Rzadnych rzutów, kombiancji. Szybko i sprawnie.
Natomiast walki w klubie.....No to można się pobawić w wyskoki, obroty, zamachy, przejścia.
Przejścia to włąsnie dobra rzecz. Pcha się, rzuca małe przejśćie za plecy. Wówczas jest nasz. Kolna i pięści lecą na nerki i wątrobę, zaś palce dłoni można wbić pod szczękę, wówczas pokierować przeciwnikiem. Ból będzie na tyle durzy że można będzie go zmusić do większośći rzeczy.
Oczywiście to co napisałem jest dość brutalne i nikomu nie życzę by musiał obić coś takiego. Niekomu nie życzę by musiał kiedykolwiek wykorzystywać technkiki poznane w Dojo na ulicy przeciwko jakiemuś przypadkowemu przeciwnikowi.
Pamiętajmy też że każda sztuka walki jest dobra. Byle ćwiczyć. Byle dąrzyć do poprawienia swoich umiejętnosći. Do doskonałośći. Pamiętajmy że znajomość sztuki walki nie daje nikomu prawa do pastwienia sie nad przeciwnikiem. Piękne łamanie kończyn na filmach czy inne tego typu rzeczy nigdy nie powinny być zastosowane przciwko innej osobie, chyba, że od tego zależy nasze życie. Jeżeli można zwiać, lepiej zwiać. Jeżli trzeba stanąc do walki to trudno. Jednak należy dbać o ty nie stała sie krzywda nam gdy się bronimy a zadanie przeciwnikowi ogomnej liczby skutecznych ciosów leży na drugmim miejscu.
Sztuka walki zobowiązuje. już nie mówię o kodeksach ułożnych przez jej twórców bo np. Ninjitsu nie miało żadnego. Chodzi o włąsną moralność i własny kodeks.
Dziękuję za uwagę.
-
Może, nie urusł do miana ambitniejszych lektur, które coś zmienią. Dokonają rewolucji. Zaś bają dla dzieci nie jest. Czyta się przyjemnie.
Drażnić może jedna recz. Wokół Harrego skupia się to co najlepsz, Voldemorta co najgorsze złe itp. Obaj dostali jednak miano potężnych.
Oczywiśćie łatwo wytykać błędy w stylu pisania innych gorzej samemu coś napisać (skąd ja to znam).
Pani Rowling trafiła jednak w pewną lukę. Ludziom brakowało czegoś lekkiego ale z klasyczną bitwą dobra ze złem.
Wydaje mi się, że ludzie na codzień mają tyle problemów, że nie chce im się zastanwiać nad bohaterem i jego czynami i śiwatem wokoło (jak ktoś jednak chce niech przeczyta "Fausta" i "Mistrza i Małgorzatę). Prawie wszystkie książki fantasy, sf itp. mają fabułę białe vs czarne.
Harry Potter to nie jest dzieło przełomowe. Ale mam nieodparte wrażenie, że choć nie zajmie miejsca obok twórczośći Tolkiena, to zapisze się na długo w pamięci czytelników.
Szkoda, że w Polsce tak nie dbają o pisarzy. Szkoda, szkoda. Na lekcjach polskiego wpomina się wszystkich tylko nie o dobrych polskich pisażach fantasy. W telewizi dudni po kązdej przmierze o pani Rownilg i HP a o Sapkowskim, Pilipiuku, Zmieniańskim, nikt nie raczy pamiętać. Nigdzie się o nich nie słyszy. To forum jest tego przykładem. Gawędzimy o HP
gdy są nasi twórcy wydali świetne książki. Przecież dobry film np; "Achaja" + gra mogły by przyspożyć dużych zysków! Ale gdzie tam. Po co?
Ech.......
-
Nie bądźmy pesymistami!
Stalker musi się ukazać a ponoć już jest ukończony. Prośmy niebiosa by się ukazał bo "piknik na skraju drogi" bardzo mi się podobał.
Zaś w kwesti Quake 4.
Jednych gra zachwyciła innych nie.
Gusta są rzeczą nie podlegającą dyskusji. Natomiast gdyby ktoś się czepiał fabuły......Czy ona jest w takich gierach ważna?
-
Bez przesady.
TAk źle nie wygląda.
Mnie się fajnie grało a czasu nie było na podziwanie widoków

- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
- Strona 5 z 7

Sztuki walki
w O nas
Napisano · Raportuj odpowiedź
Nasz Cypisek poprostu uległ
a) nawałowi agresji w TV i innych mediach
B) nie ma co zrobić z życiem to się okłada po ulicach
c) kilka wulgaryzmów, które moderator by mi wycioł i kopnął za nie w tylną część ciała
Prawdę powiedziawszy gdy wyobrażę sobie sytuację gdy musiał bym uzyć łoki, pałek albo jakicg niezwykle brutalnych technik tworząc z przeciwnika krwawą miazgę napawa mnie obrzydzeniem.
Niedawno pykałem z kolegą w klubie. Dostałem mocne mawashi w szyję, on dwa razy w twarz. Żadaen nie chciał drugiego skrzywdzić ale po walce upewniliśmy się, że nic się nie stało drugiemu!
Owszem, mamy w klubie takich co zrobią wszystko by wygrać tzw 40% walkę
za wszelką cenę ale to jest chore! Naprawdę oglądanie "Prajdu" czy K1 sprawia, że aż się boję. Owszem techniki, walka, ring, lekarze ale sam fakt obijania kogoś byle szybciej byle mocniej jest mi obcy.
Tylko chore jednostki potrafią się rozkoszować bólem zadanym przeciwnikowi dla samego faktu zadania go a nawet w obronie koniecznej. Wówczas opory muszą ustąpić ale czy łamanie wszystkiego jak leci jest naprawdę takie podniecające? Jak czytam o łamaniu szczęki to mnie świeżbi żeby takich pozamykać za kratami. Pod napięciem.