Airwolf
Forumowicze-
Zawartość
74 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Airwolf
-
To akurat jest oficjalne Tę inormację podała oficjalna strona internetowa Starej Damy. (f**k, dwa jednolinijkowe posty pod rząd. Trudno, tak wyszło...)
-
Ta, jasne. Te same Wiadomości sportowe twierdziły jakiś czas temu, że Robinho jest już piłkarzem Realu Madryt.
-
Obyś miał rację. Bo ja się boję, że raczej znów się zacznie ściąganie cudzoziemców. Saganowski... bardzo dobrze, że odszedł i to nie dla osłabienia Legii (też pomysł), ale dla dobra jego i reprezentacji. Klub - na portugalskie warunki - przeciętny, ale za to liga bardzo mocna. Porto, Benfica, Sporting - toż to wielkie kluby, a grać przeciw nim to równie wielkie wyzwanie. W Guimarães Sagan sporo zarobi, trochę się nauczy. Nic tylko się cieszyć. Zresztą popatrzcie, jak Portugalczycy uhonorowali Saganowskiego. Tak wygląda obecnie strona startowa Vitorii.
-
Tutaj akurat się niezgodzę zjednego powodu. Roman ma fioła na punkcie Andrija i jest mu w stanie zaoferować najwyższy kontrakt w historii futbolu.[...]Rzecz w tym, że Sylwek też go ma. Oczywiście nie stać go na takie szaleństwa na rynku transferowym, jak Abramowicza, bo jest na to po prostu za "biedny", ale żadnym problemem nie byłoby dla niego płacenie jednemu Szewczence choćby i 15 milionów euro za sezon. A nie robi tego tylko dlatego, że Andrij się nie domaga. A dlaczego niby nie są? I jacy w takim razie zawodnicy by byli? Co do tej obrony aszej nieszczęsnej... od czegoś trzeba zacząć. A jeden wybitny zawodnik naprawdę może zdziałać cuda. Co oczywiście nie znaczy, że wywinduje formację, w której gra, na najwyższy światowy poziom. Kimś takim zresztą miał być Samuel, ale niestety - nie wypaliło.
-
IMO nawet 2012 rok to duuużo za wcześnie. W tym czasie Polska i inne kraje "nowej Unii" wciąz będą de facto "Unią B". Przy takim tempie rozwoju, wyórwnywania poziomów to w czarnych barwach widzę losy rozszerzenia. Co nie znaczy, że ono nie nastąpi, bo Bóg jeden wie, co przyjdzie do łbów eurodecydentom, ale jeśli nnastąpi, będzie to początek fizycznego końca UE.
-
A czemu miałaby służyć taka blokada? Sensowna blokada to taka, co uniemożliwia modowi zbanowanie admina. Ale zbanowanie samego siebie czy skasowanie konta (bo to właśnie zrobił Eld)?
-
Wydaje mi się, że raczej nie. Prędzej odejdzie właśnie Inzaghi, który jest już starawy i bierze grubą kasę, do tego częściej leczy kontuzje, niż gra, a przede wszystkim zapomniał chyba, jak się zdobywa bramki, choćby i z granicy spalonego. Gdy odejdzie "Super"pippo, pozostanie w klubie czterech napastników: Szewczenko, Gilardino, Vieri, Tomasson. W sam raz. Zresztą Sylwka B. stać na to, by płacić Andrijowi tyle samo (lub prawie tyle samo), co mógłby mu płacić Romek A. Tomasson też zresztą może odejść. Milan ma w składzie paru młodych napastników (Pozzi choćby) - jeżeli szefowie ACM postanowią zaryzykować i dać szansę młodzikowi, to i Jon Dahl opuści Milan. To jest jednak mało prawdopodobne.
-
Będę udawał, że tego "czegoś" powyżej nie zauważyłem. Smuggler, gdybyś mógł wybrać - kogo wolałbyś mieć znów w redkacji? Yasia czy Yabola? Nie ptam oczywiście o to, którego bardziej lubisz, ale który twoim zdaniem bardziej by się przydał.
-
A ja nie. >>>A ja nie.Miło mi :] Jestem przeciwny wywalaniu strony z kodami. Nie dlatego, że je czytam (bo nie czytam), ale... jest to jedyny dział, który można upchnąć na ostatniej stronie przed okładką. Żaden reklamodawca nie zgodziłby się, aby jego reklamy umieszczane były na samym końcu pisma, w sąsiedztwie innych reklam. Wniosek - gdyby poleciały tipsy, AR musiałoby zostać przesunięte o jedną stronę w tył, co utrudniłoby jego czytanie (jedna strona więcej do obrócenia ), a i jego początek, zajmujący tylko prawą połowę "rozkładówki", z "czymś tam" po lewej stronie, wyglądałby dziwnie. Dlatego, dla wyższego dobra: zostawić tipsy! Za to zmieniłbym reklamę na 4tej stronie okładki
-
Nie wytrzymałem... Nie czytałeś FAQ, prawda? Szczerze mówiąc, nawet nie wiem, czy było tak z tą właśnie grą (ech, starcza skleroza), ale jeśli tak, to zwróc uwagę na jedno: najpierw mogła to być zapowiedź, potem w produckji, za pięć dwunasta, wreszcie recenzja. Wszystko to o danej grze POWINNO się pojawić. Ba, wręcz musi, o ile sama gra przejdzie przez te kolejne stadia (no i jest na tyle znana, by informacje o niej się w ogóle pojawiały w szerokim świecie). No i oczywiście temat numeru. To jest raczej wyróżnienie dla danej gry, że poświęca się jej dodatkowe miejsce. To nie jest pisanie "non stop". To są normalne etapy omawiania powstawania gry + Temat Numeru jako dodatek. A ja nie.
-
Mam w portfelu tylko monety więc wszystkie pieniądze na świecie mają postać monet. Paniał aluzju? Widywałem już zdjęcia UFO, które były samolotami, śmigłowcami, podwieszonymi na drągu modelami czy plamami farby na szybce postawionej przed obiektywem (to było w ogóle pierwsze zdjęcie UFO w historii, które zrobiło "karierę"). To, że część (ba, większość) zdjęć UFO jest bez wątpienia fałszerstwem lub złudzeniem optycznym, nie znasczy jeszcze, że są nimi one wszystkie.
-
Eld nie pisał tam jako gość. Pisał tam, gdy jeszcze miał konto (i modowskie uprawnienia).
-
LUDZIE! Coście się tak na mnie uwzięli? To nie ja to napisałem, Tylko Black Pearl (który, na marginesie, sam mnie próbował wrobić w coś, czego nie napisałem)! Ożesz... sorka, ale dotychczas z tobą i Cypem o tym rozmawiałem i tak jakoś sam się nasunąłeś ;] - CRD A co się Becka tyczy, to można go za niektóre rzeczy chwalić, za niektóre potępiać, ale powiedział on jedno słynne zdanie, które po kres świata powinno być podstawą naszej polityki zagranicznej. Wiecie jakie, prawda?
-
Nie "wytyka", a "wskazuje". Niby mała różnica, ale jest. Opiera się o łagodność/brutalność takiego postępowania Zgadzam się co prawda z BarTerem, iż układ GW jest nieprzejrzysty, ale wcale nie uważam tego za wielkie utrudnienie w odbiorze treści. Oczywiście, mogłoby być lepiej, ale to wcale nie znaczy, że teraz jest źle. Jest dobrze, ale nie "bardzo dobrze".
-
Zgadzam się, że Bush i tak rozpoczął by wojnę. Natomiast czy społeczeństwo zareagowałoby w ten sposób to ciężko mi powiedzieć. Na pewno dali by zgodę na wojnę w Afganistanie, ale raczej nie popdaliby w taki strach jak po 11 września. Aż strach pomyśleć co byłoby gdyby deleciały te dwa samoloty więcej. I tak Amerykanie popadli w paniczny strach.[...] Podejrzewam, że tak. Amerykanie są bardzo przywiązani do transportu lotniczego, to raz. A dwa: te zamachy były tak spektakularne, a przy tym bezprecedensowe, że tak czy inaczej swój efekt by wywarły. W tym właśnie rzecz, że są ostrzegane. Wzbudza to niepokój we włoskim społeczeństwie, a zarazem pozwala uzyskać większe zaskoczenie przy atakowaniu innego celu. CZEKAJ! Ja tego nie napisałem! Przeciwnie - mają sens, choć nie w naszym wykonaniu. Ale wszelkie powołane do przeciwdziałania terroryzmowi służby muszą mieć listę najbardziej prawdopodobnych celów ataku, żeby wiedzieć, co bronić. Nad moim domem latają samoloty podchodzące do lądowania na gdańskim lotnisku. Jeżeli ktoś nie bałby się uduszenia gazami wylotowymi (a terrorysta na pewnno by się nie bał), może się zaczaić w mieszkaniu ze Stirłą, Igłą, czy Stingerem i zestrzelić samolot pasażerski nad miastem. Przeciwnie - to bardzo dobrze. Trzeba pokazać tym cywilizacyjnym odpadkom, że nie ugniemy się pod ich bandytyzmem. Lepsze to, niż żebyśmy się mieli dać Rosji i Francji rozstawiać po kątach, siedzieć cicho, gdy sobie tego zażyczą i dawać przekłamywać historię. Skoro mówią to anonimowe osoby, znaczy to, że nie warto się tym przejmować. W polityce (zwłaszcza wielkoskalowej) nie ma miejsca na anonimowość. Prepraszam, że ustosunkowywałem się tylko do pojedynczych zdań, ale postanowiłem wybrać najważniejsze zagadnienia. Jeżeli ktoś uważa, że pominąłem coś istotnego, proszę mi to wypomnieć
-
THIS is what you've said. You did not specify the basis of such an opinion. And I am afraid that they are convinced their wishes will come true. They are fanatics, but not madmen. One way, or another, the must be dealt with. Not by negotiations. You don't negotiate with a lion that wants to eat you. You kill it or are eaten.
-
Wielkość zamachu: kiedy mi nie chodzi o to, że zamach londyński pociągnął za sobą tyle samo ofiar, co madrycki. napisałeś jednak, iż był to "niewielki zamach". Mniejszy od madryckiego - to tak. Ale nie "niewielki". Niewielki to jest wtedy, gdy Palestyńczyk wysadza się w izraelskim autobusie i ginie pięć osób. Gdyby w Madrycie zginęło 50 osób a 700 zostało rannych, efekt wywarty na społeczeństwie byłby dokładnie taki sam. Gdyby w Nowym Jorku do celu doleciał tylko jeden samolot, burząc tylko jedną wieżę i zabijając - powiedzmy - 300 osób, społeczeństwo amerykańskie byłoby tak samo wstrząśnięte, a G. W. Bush tak czy inaczej rozpocząłby wojnę z terroryzmem. A łączna liczba samolotów mogłaby równie dobrze być zabezpieczeniem na wszelki wypadek. Porwać samolot i trafić nim w budynek jest trudniej, niż wysadzić w metrze bombę ukrytą w plecaku. Na marginesie: w poprzednim poście jeszcze nie pamiętałeś, ile było ofiar w Madrycie Włochy: w tym właśnie rzecz - oni tak napisali. To wcale jednak nie znaczy, że kolejny atak nastąpi właśnie w Italii. Mossad: zapisywanie hebrajskiej nazwy naszym alfabetem zależy od przyjętego systemu transliteracji. Obie formy są poprawne. Czym innym jest inwigilacja, czym innym jest rozpracowywanie. Mossad zdobywa informacje, ale nie wszystkie wykorzystuje samodzielnie. Jeżeli uzyskaliby - poprzez nasłuch, podsłuch, przniknięcie w szeregi terrorystów - informację o planowanym zamachu, przekazaliby ją do Shin Bet, aby ci zajęli się przeciwdziałaniem. A o tym, czy Al Kaida działa na terenie Izraela wie być może tylko ona sama. Kto zagwarantuje, że któraś z palestyńskich grup terrorystycznych nie jest blisko powiązana z siatką ibn Ladena? Muszę ci jednak przyznać rację - informacje o zamachach na metro czy WTC istotnie byłyby w posiadaniu Instytutu. Punkt dla ciebie :] Polska: tu właśnie wyjść może, co by terroryści chcieli osiągnąć - czy maksymalną liczbę ofiar, czy też efekt psychologiczny. Bo jeżeli to drugie, to wystarczyłoby zdetonowanie kliku bomb w kilku autobusach. Parunastu zabitych, parudziesięciu rannych. Wystarczy, żeby ludzie się zaczęli bać? Pewnie, że tak. Co do bombardowań, to z tego może być ciekawa (więc chętnie bym ją pociągnął), ale offtopikowa i rozmywająca dyskusja. Proponuję przeprowadzkę to tematu "Historia". Co ty na to? Ach, bym zapomniał! Kiedy ostatnio IRA "zamachnęła się" na Londyn?
-
They are not impressing me. However, the most serious mistake one can make is underestimating the opponent.
-
You are wrong, dear child. They are very, very intelligent. They are perfectly aware of what they are doing and show a great, however horryfing, tallent in choosing thier targets. And as far as "being afraid of going to London" is concerned, I think that... there is no safer place to go right now if you want to avoid terrorists.
-
Bez wątpenia zamach sam w sobnie jest rzeczą straszną. Jednak wszyscy podkreślają, że nie jest to niespodzianką. Anglia ingeruje w sprawy arabskie i i od dawna wiadomo było, że jest na celowniku. Zaskoczeniem nie jest również fakt wyboru celów. Każdy ekspert podkreśla, że newralgicznym punktem systemu zabezpieczeń jest transport publiczny. W dodatku angielski system zabezpieczeń jest słaby w porównaniu do np. izraelskiego.Słaby jak słaby. Istotniejszy jest tu fakt, iż Brytyjczycy jeszcze nie doświadczyli na własnej skórze terroryzmu. Jeżeli wcześniej nie było jakichś nieudanych, udaremnionych przez służby bezpieczeństwa, prób, to służby te po proostu zaczynały przysypiać. Rutyna i spokój są największym wrogiem każdego strażnika. A przykład Izraela pokazuje, że nawet służby będące w stanie ciągłej gotowości i mające wielkie doświaczenie "bojowe" nie są w stanie osiągnąć 100% skuteczności. Niewiele, mówisz? Wydaje mi się, że było ich tyle samo, co w Madrycie. Poza tym łączna liczba poszkodowanych to około 750. Celem tych zamachów, nieważne gdzie są przeprowadzane, nie jest zabijanie ludzi w ilościach hurtowych. Gdyby im zależało na mordowaniu, nic nie stało na przeszkodzie, by zdetonowali jeszcze kilka ładunków - tak w Londynie, czy w Madrycie. Celem działań tych ludzkich smieci jest zasianie w naszych sercach strachu, zmuszenie nas poprzez ten strach do ukorzenia się, do przyznania racji terrorsytom, do podjęcia takich działań,jakich oczekują (vide: wybory w Hiszpanii i triumf ZEROpatero). A ten efekt osiągną równie dobrze zabijając 30 osób, czy 300. Przecież gdyby w ataku na WTC zginęła połowa faktycznej liczby ofiar, czy też gdyby zinęło 2 razy więcej ludzi, reakcja świata byłaby dokładnie taka sama. A skąd wiesz? Najprawdopodobniej są, ale skąd ta pewność? Każdy zamach da się powstrzymać. Jednak wymaga to ogromnego wysiłku służb wywiadowczych i szeroko posuniętej prewencji. Już pojawiły się teorie spiskowe, że najlepszy wywiad świata, który ma dokładnie rozpracowane arabskie grupy, czyli Mosad wiedział o tym od wielu dni. A propos Mosadu, to kiedyś spotkałem się ze stwierdzeiami, że Żydzi pracujący w WTC nie przyszli 11 września do pracy. ZMuszę to dokładniej sprawdzić.Mossad (ha-Mossad le-Modiin ule-Tafkidim Meyuhadim) się tym nie zajmuje. Rozpracowywanie Hamasu i podobnych bandyckich ugrupowań to domena Shin Bet. Mossad zajmuje się wykradaniem materiałów rozszczepialnych, likwidowaniem niewygodnych ludzi, zdobywaniem tajnych dokumentów i porywaniem zbrodniarzy hitlerowskich z Amerki Płd. itp. Natomiast informacja, jakoby wszyscy Żydzi, którzy w chwili zamachu powinni byli być w WTC, byli nieobecni, kilkakrotnie pojawiało się w mediach. Coś w tym może być. Co do tego, że każdy zamach da się powstrzymać... Nie, nie każdy. Nie ma zabezpieczeń idealnych, zawsze będzie jakaś dziura. Jeśli terroryści tę dziurę znajdą i wykorzystają, służby bezpieczeństwa nic nie poradzą. W Londynie Arab w oóle nie wzbudza zainteresowania. Natomiast czy łatwo w Polsce przeprowadzić zamach? Na pewno tak, ale eż nie aż tak łatwo, jak by się mogło wydawać. Arabów i muzułmanów nie ma w Polsce zbyt wielu. Łatwiej więc ich kontrolować. A faktyczne umiejętności naszej policji, srażaków i całej reszty poznamy, niestety, dopiero w razie prawdziwego zamachu. Pocieszające może być to, że Polacy mają talent do przekraczania własnych możliwości w sytuacjach ekstremalnych. Sens był oczywisty. Wywołanie strachu, przypomnienie o sobie. Danie do zrozumienia, że Al-Kaida nie została pokonana.Nie możesz pojąc takich decyzji? Trzeba mmmo wszystko pomyśleć co kieruje tymi ludźmi. Prawdą jest, że zamchów nie ma w Szwajcarii, w krajach Skandynawskich,... Obecnie jest toczona wojna ze światem arabskim, a na wojnie od 1939 gineli, giną i będą ginąć cywile. Irak, Afganistan jest okupowany. Ci ludzie mimo, że są mniejszością wśród tych nacji nie spoczną dopóki nie osiągną swego celu. Tak obecnie wygląda ta wojna. Jesteśmy wstrząśnięci tym, że giną cywlie. Że uderzenia są wymierzane w bezbronnych. Jednak nie jest to wynalazek Al-Kaidy. Cofnijmy się w czasie do roku 1944. Anglicy chcieli pokonać Hitlera. Jednak bez litości wymierzali całą siłę RAF-u w niemieckich cywili. Jaki sens militarny miało bombardowanie większości miast? Nie było tam niczego prócz kobiet starców i dzieci. Żadnych fabryk, żadnych armii. Ataki na cele cywilne to także nie wymysł Aliantów. Pierwszy atak militarny na cel stricte cywilny to bombardowanie Guerniki (1937). Zresztą twoje informacje również są nieprawdziwe - pierwszy nalot dywanowy miał miejsce już w maju 1942 w Kolonii. Ponadto wszystkie one, choć rzeczywiście wymierzone głównie w ludność cywilną, obezwładniały też zakłady przemysłowe w danych miastach, które to zakłady - wbrew twoim słowom - tam się znajdowały. Tyle tylko, że umieszaczano je pomiędzy dzielnicami mieszkaniowymi i otaczano licznie artylerią plot., co zmuszało Aliantów do bombardowania z dużych wysokości, a to pociągało za sobą dużo mniejszą precyzję. Nawet więc gdyby Brytyjczycy i Amerykanie chcieli ominąć ludność cywilną (inna sprawa, że nie chcieli), nie mogliby tego dokonać. Aneks: wiem, że najsłynniejszy nalot dywanowy, na Drezno, był jednocześnie najmniej skutecznym pod względem strategicznym. Aaaa, wziąć należy pod uwagę jeszcze jedno: Niemcy pokutowały pod bombardowaniami za wypowiedzenie wojny. Wojny obecnej: z terroryzmem, nie wypowiedziała cywilizacja zachodnia, to nie my pierwsi zaczęliśmy mordować niewinną arabską ludność cywilną, tylko Arabowie zaczęli mordować nas.
-
Nieprawda, nie jest. Marcelo Teixeira wciąż upiera się, aby Real zapłacił 50 mln $, Robinho chce skierować sprawę do trybunału FIFA, a kibice Santosu chcą się sami zożyć na podwyżkę dla piłkarza. Co do planów transferowych - Barcelona raczejnie planuje dalszych wzmocnień. Real kupił już Pablo Garcię i Carlosa Diogo, prawodopodobnie odda Interowi Samuela (wypożyczenie) i Solariego (transfer), interesuje się Gerrardem.
-
Pomysł bardzo ciekawy, na wielu forach się sprawdza, a i dyskusje mogłyby być... ekhm... przyjemne. Tylko co z przedstawianiem fizycznych atutów poszczególnych pań? Wklejać zdjęcia i dalej obciążać serwer (raczej odpada), czy dawać "gołe" ( ) linki do zdjęć?
-
Przepraszam, że się wtrącam - zubożonego, a nie zubożałego Natomiast ciężko zestawiać XM214, będący karabinem maszynowym z AN/GAU8 - ciężkim działkiem lotniczym. Na takiej zasadzie potężniejszy od Avengera może być dowolny kppanc. W temacie GAU8, a ściślej: jego amunicji, pozostając: PGU-13/B HEI, czyli amunicja burząco-zapalająca nie ma w sobie DU (zubożonego uranu), bo jest on tam po prostu zbędny. W podkalibrowy rdzeń (a nie głowicę) z DU wyposażona jest jedynie amunicja cienkopłaszczowa PGU-14/B API (nie jestem do końca pewien tej "14" w nazwie), która również posiada własności zapalające. W standardowej konfiguracji stosunek amunicji HEI do API wynosi 1 do 4. Używana jest też amunicja ćwiczebna PGU-15/B TP.
-
Celticowi i tak nie dadzą rady :] Ze względu na wielką i wspaniałą tradycję tego klubu życzę mu powrotu do pols.. TFU! do Idea Ekstraklasy, ale jeszcze długie lata miną, zanim uda im się wrócić na szczyt. O ile w ogóle się uda...
-
Ja też jej nie tracę. Robinho to fantastyczny piłkarz. Szkoda, że właściwie niemożliwe jest, by razem z nim do Realu trafił Adriano. Zwłaszcza napastnik Interu by się (na 97%) świetnie zadomoił w Hiszpanii, bo jest to taki typ napastnika, jakiego w Primera Div. się nie zna - niby świetnie wyszkolony technicznie, ale de facto typ czołgu (pozdrowienia dla pana Szpakowskiego i Wayne'a R.), o wielkiej sile fizycznej. Robinho zaś to piłkarz, który tej siły praktycznie nie ma i przewróci go każdy roślejszy obrońca... o ile da radę go dogonić, zanim ten odda strzał, czy poda piłkę, bo Robson d Souza jest przecież niesamowicie zwrotny i szybki. Obecnie jednak w Pucharze Konfederacji nie pokazują tego, na co ich naprawdę stać, zdecydowanie zaś Adriano.
