Jump to content

raven_amanha

Hall of FAme
  • Content Count

    684
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

10 Neutralna

About raven_amanha

  • Rank
    Elf
  • Birthday 04/01/1987

Sposób kontaktu

  • Strona WWW
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array
  • Konfiguracja komputera
    Array

Recent Profile Visitors

24,297 profile views
  1. Chciałem się kłócić, ale przyjrzałem się i chyba masz rację, to zdaje się był Achilles, zmylił mnie jego strój, bo w końcu Connor nosił ciuchy swojego mistrza Liczyłem po cichu na to, że będzie time skip i Shaya będzie śledzić Connor
  2. A ja skończyłem wczoraj Black Flag (w końcu... zaraz premiera Rogue i Unity, wstyd po prostu) i jestem bardzo zadowolony. Nie spodziewałem się, że Ubisoft's Pirates! będzie najprzyjemniejszą grą w serii od czasu szoku, jakim po AC1 była dwójka. Szybki, 'biegany' stealth? Jest. Brutalna, ostra walka? Jest. Olbrzymi świat wypełniony pobocznymi pierdółkami i side-questami? Jest i wystarczyłoby go na jeszcze dwie gry. Świetna muzyka? Znowu jest, szczególnie niektóre szanty (Ci, którzy ich nie lubią, proszeni są o zgłoszenie się pod pokład celem wystrzelenia z armaty), ale i reszta soundtracku bardzo mi się podoba. Do tego statki, skarby, zdobywanie fortów, nurkowanie, rekiny, wieloryby, obijanie mord w karczmie, gry planszowe, Edward budzący się po imprezie w stogu siana? Wszystko jest. Interesująca fabuła poza Animusem? Dla fana serii - jak najbardziej. Nie chcę spoilować, ale dla mnie najsmutniejsze momenty gry miały miejsce poza życiem Edwarda (choć on też miał kilka mocnych, łapiących za serce chwil). Co za to było nie tak? Problemy były tak klasyczne dla serii, że w zasadzie Ubi mogło je reklamować jako ficzer produktu: - kamera a'la PoP w niektórych momentach platformowych, która przeszkadza zamiast pomagać (i nie jest to zbytnie ściąganie z serii o księciu, bo to w końcu ci sami twórcy, czepiać się ich, że wykorzystują to samo rozwiązanie, to jak narzekać na Volkswagena, że Golfy są do siebie podobne) - tak, dokładnie, na pewno chciałem trzy razy wspiąć się na ten murek i z niego zeskoczyć, wcale nie próbuję gorączkowo uciec za róg budynku! - przeciwnicy z jednej strony dalej ustawiają się w rządku do wybicia, a z drugiej walą Edwardowi po plecach aż miło. To mi nie przeszkadza, chciałbym, żeby rzucali się na mnie jak stado wygłodzonych szczurów na BigMaca, ale kiedy Ed zaczyna animację dziurawienia kontrowanego przeciwnika, a drugi mobek się na niego rzuca, nasz bohater paruje i zajmuje się nowym napastnikiem, za to ten pierwszy ... umiera, tryskając posoką z ran, których jeszcze mu nie zdążyliśmy zadać. W sumie nic dziwnego, że tak się dzieje, skoro Kenwayowi nie wystarczy przebić brzucha/twarzy/szyi niemilca, musi go zaszlachtować, posiekać i podsmażyć, a animacje zabójstw mogą trwać 5, 6, a nawet i z 8 sekund. - sami wrogowie są dość ogarnięci, jeśli ich się czymś zaalarmuje, a ci duzi potrafią nawet wrzucić granat do krzaków, jeśli podejrzewają, że się w nich kryjemy... ale w dalszym ciągu jesteśmy w stanie zasasynować całą kolumnę przeciwników, o ile tylko zaczniemy od ostatniego z nich - panowie nie słyszą i nie widzą nic, co nie znajduje się przed nimi. Koniec końców bardzo udana część serii, rozbudziła mój apetyt na Rogue (bo na Unity to sobie poczekam... chlip chlip), które powinno zakończyć wątek rodziny Kenwayów. Kto oglądał najnowszy trailer? http://youtu.be/JAx44uLIWpg Widok Adewale, Achillesa i Haythama bardzo ucieszył mą czarną duszę, w innym trailerze, o ile pamiętam, widziałem Connora, więc wygląda na to, że będzie bardzo fajnie
  3. Oh for Christ's sake :D

    1. Show previous comments  2 more
    2. Dracia

      Dracia

      IT'S ALIVE *RUNS IN CIRCLES SCREAMING*

    3. Kathai_Nanjika
    4. Kathai_Nanjika

      Kathai_Nanjika

      Rav, mógłbyś się na ircu pojawić. Polip nawet do nas wpada!

  4. Chyba oglądaliśmy różne seriale - Clara, która nie czekała, aż Robin i Doktor przestaną porównywać sikawki, tylko sama wyciągnęła z Szeryfa jego Evil Plan i generalnie była najbardziej przydatnym bohaterem z całego trio? Gdyby jeszcze walczyła z głównym złym na miecze i wypuściła więźniów, to chłopaków w odcinku mogłoby w zasadzie nie być. Just sayin'.
  5. Piękna, wzruszająca historia. Wiele rzeczy pokazuje, zamiast mówić, pozwala się domyślać, szczególnie na początku filmu. Nie będę się z nikim wykłócać, ale moim zdaniem jest to jedna z najlepszych zachodnich animacji. Zakończenie jest takie, jakie być powinno, inaczej Odlot byłby depresyjny, zamiast śmieszyć przez łzy. I uwielbiam Carla.
  6. Ja kilka pierwszych rozdziałów 'przeczytałem' w formie darmowego fragmentu audiobooka i... kupiona książka czeka na półce Styl(e) bardzo w porządku, czyta się dobrze, wciąga jak ruchome piaski, a gdyby nie wiszące nade mną obowiązki, pewnie skończyłbym Atlas tego dnia, którego go dorwałem
  7. Żeby było śmieszniej, ja zgadzam się po części i z jednym, i z drugim z was =D Zgadzam się ze stwierdzeniem, że Martin zabija wielu bohaterów, bo tak jest. Zgadzam się też ze stwierdzeniem, że robi to w sensowny sposób. Jak napisałem wcześniej, co też podjął Holy, śmierć niektórych postaci tworzy pustkę władzy, którą trzeba będzie wypełnić - i Martin to robi, a przynajmniej przygotowuje pod to grunt. Czy zabija dużo bohaterów? Tak. Czy tylu co Sapkowski pod koniec Wieśka? Szczęśliwie, nie. Nie jest to też poziom Mark of Chaos, w którym chyba dwie trzecie postaci giną w 'odległości' rozdziału od swojego pojawienia się (czytałem to z 5 lat temu, więc mogę nie pamiętać dokładnie). Martin tworzy postać, daje nam ją polubić, znielubić, w każdym razie poczuć coś, a potem ZABIJA. I robi tego dużo, a że ma wiele postaci, to może sobie na to pozwolić. Nie zabija postaci bez konsekwencji, nie odwala też Sweeney Todda, ale czuć, że w tym świecie każdy może umrzeć, tak jak napisałeś - to dodaje autentyzmu. Kończąc wątek ilości zgonów - znalazłem na necie listę uśmierconych postaci przez pierwsze trzy księgi i ... ma trochę ponad 220 pozycji. Nie dwadzieścia, dwieście. Niech będzie, że 2/3 z nich to postaci trzeciego i dalszego planu - dalej mamy jakieś 70 postaci, o których było dużo, dużo słów. Lista nie zawiera Uczty i Tańca, po których byłaby jeszcze większa (~300), więc obawiam się, że stwierdzenie, że Martin wycina mnóstwo bohaterów ma w sobie dużo słuszności. Czy za dużo? Tu już można się kłócić, ja uważam, że mogło być dużo gorzej, a GRRM ma to wszystko na tyle wykombinowane, że nie robi niczego bez powodu. PS. Jeżeli mój post kręci się w logiczne kółko, to przez przedawkowanie Red Bulla, który zamiast skrzydeł dodaje mroczki przed oczami.
×
×
  • Create New...