Skocz do zawartości

Vito

Forumowicze
  • Zawartość

    212
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Vito

  1. Jo. Pamiętam kiedyś jak rozciąłem sobie dłoń jakąś starą zardzewiałą blachą i do mięsa się dociąłem. Pamiętam jak brat mi odkurzacz do oka przyssał i włączył na maksa (mało brakowało). Pamiętam jak nerkę sobie odbiłem na głębokim rowie (tak zakończyła się moja przygoda z Le Parkour). Pamiętam jak w wojskowym małpim gaju spadłem z wysokości 2 piętra. Pamiętam jak skoczyłem na suszarkę i przeżyłem spotkanie z matką. Pamiętam jak złamałem na drzewie nóż USN (Mk3 Mod0). Pamiętam jak lazłem 11 km w za małych butach (ślady są jeszcze świeże), NIE pamiętam jak wyleciałem przez przednie okno samochodu kiedy wujek dał po hamulach (2-3 lata miałem). Pamiętam jak miałem ospę. Pamiętam jak lunatykowałem i wyniosłem sobie prześcieradło do przedpokoju, a w nocy zmarzłem na kość. Pamiętam jak dostałem komolcem w łeb i mnie nie bolało. Pamiętam jak nie pojechałem na Zjazd FA. Tak to moje najdrastyczniejsze przeżycia.
  2. Vitam zacznę od razu. Chcę stworzyć amatorski system RPG umieszczony w realiach Obcego. Jedyną grą fabularną RPG to Zew Cthulhu. Nie mam zatem dużego doświadczenia. Chodzi mi o to by system był przystępny dla innych "noobów" RGP'owych, w tym mnie jako MG. Czy ktoś jest w stanie mi pomóc?
  3. kolega w klasie (3 podst.) urżnął sobie wskazującego palucha, piłą do krojenia chleba. Nie wiem jak, ale dobił się do kości. Na początku miał źle zaleczonego ale wszystko teraz jest ok. Ja miałem też miałem krajalnice ale nic takiego mi się nie przytrafiło. A co to os: z czysto egoistycznego, punktu widzenia, dla mnie tych robali mogło by nie być. Łazi to to i jest obrzydliwe. :evil: ale nie tępię gdy nie ma potrzeby. Ogólnie mało zabijam zwierząt (no... z tych większych to szczur ale już dogorywał). Dlatego lubię zimę za powszechny brak owadów. Edit:Proszę o pomoc w gardłowej sprawie, zapraszam do topic'u "RPG, Fantasy, Steampunk..."
  4. Vito

    Star Wars i...

    Ja ostrzę sobie zęby na X-winga i Grim Fandango. Może mi ktoś mi powiedzieć w jakiej serii wydawane są te gry? Najlepiej link bym prosił.
  5. Mnie tego nie musisz mówić, jestem czysty. Ja zauważyłem tylko pewne zjawisko i je skomentowałem, nie dążyłem nawet do dyskusji. :jocolor: Najważniejsze, trzeba mieć umiar i wyczucie. A co do sytuacji, to mój kumpel słynie z tego że na całą ulicę słychać utwory Behemotha (też mieszka w bloku). I nie rozumiem czemu ma się ograniczać. Skoro ma taki sprzęt i lubi to czemu nie. Jak dotąd nikt go jeszcze nie nawiedził ani nie straszył policją. Sam lubię głośno słuchać muzyki. Ale robię to w godzinach popołudniowych bądź z rana. A co do radzenia sobie z tym, to nie mam problemu - uważam taki akcent za wesoły, że ktoś chce przekazać ludziom jakąś treść po przez muzykę. I wam tez tak radzę.
  6. Hłe hłe jak to ludzie szybko odchodzą! Wzięło mnie na refleksję. Wchodzę na forum by zobaczyć co nowego. No a tam w kilku odwiedzanych przeze mnie topicach, najnowsze posty napisał pewien Ptaszek. Najfajniejsze jest to że nie zainteresowała mnie treść jego postów, tylko napis pod nickiem "Ostrzeżenie: 1" . No to szybki myk na Baniaki i osty. Jest! wystawione przez Qbusia. "A zobaczę o co chodzi." O.K. patrzę, a tam widzę że Ptak dostał K.O. Znowu szybki myk na Baniaki i Osty i tym razem Pzkw postanowił zakończyć sprawę. Nie wnikam o co poszło i jestem daleki od jakiejkolwiek krytyki... Tylko... Niby sytuacja normalna, ale daje do myślenia. Widzę że jest jakaś większa tendencja do forumowiczów niepokornych i nie stosujących się do regulaminu (zainteresowałem się Ptakiem, bo IMO statsował i chciałem zobaczyć czy za to :oops: ... taa kawał ze mnie ╦§ÓÂ&^%). Zmienia to jednak też podejście Modów. Już rzadziej widzę ludzi z 4 ostami (prędzej z Banem). Może się jednak stać, jak w tym przypadku, że ban otrzymuje się po jednym oście bez szansy poprawy. No nie wiem, to tylko Vitowe spekulacje, bo mam nadzieję że modowie nie staną się aż tak rubaszni że będą "specjalnie wrażliwi" na dowcipkowanie i krytykę skierowaną do nich. Ale z drugiej strony jak ma się takie barachło utrzymać w ryzach to trzeba działać ostro (chyba?). A co do statsowania, na swoje usprawiedliwienie mam to że poprzedni post pisany był dwa dni temu, a więc FORGIVE!
  7. HŁA HŁA! Powracam do tego topicu z hukiem. I nie dlatego że nie czytałem żadnych książek, tylko dlatego że miałem zator czytliwy, spowodowany Dziennikami Gwiazdowymi. Wałkuje je już od początku wakacji i nie jestem nawet w połowie książki :? . Nie dlatego że nie mogę trawić Lema, tylko dlatego że książki tego pisarza, wymagają dużego skupienia, czasu i wysiłku intelektualnego. Tak więc odstawiłem książkę na późniejszy czas. Ale nie o tym. Wczoraj kupiłem sobie kilka książek w Olsztyńskim Empiku. Są to: Paragraf 22 (Hellera), Wysadzić Rosję (Litwinienki&Felsztinskiego) i Marzenia i koszmary (Kinga). Do tego zakupiłem tanią gazetkę Detektyw, zachwalaną przez kolegę. Aktualnie czytam Stalingrad (Guido Knopp). Świetna książka opisująca wojnę na froncie wschodnim i drogę do Stalingradu (Sewastopol, Babi Jar). Wciągająca i napisana przystępnym językiem (ja rozumiem ). W planach mam jeszcze kilka książek do kupienia lecz nadrobić muszę jeszcze zaległe (303. dywizjon myśliwski, Popiół i Diament) ale myślę że do końca roku się wyrobie . AHA brat kupił knigę "Zapomniany Żołnierz" Guy'a Sajera. Czy ktoś zaznajomił się z tą lekturą ?
  8. Vito

    Zjazdy II

    TEORETYCZNIE tak, ale jednak to nie jest jakaś tam ściema dla rodziców żeby Vit jechał. Ja to biorę na poważnie i jakby coś się stało, to może winy spadają na karb niewinnego forumowicza. I dlatego nie chciałem fatygować nikogo (to wolałem już nie jechać :? ). No ale skoro ty widzisz to inaczej i jesteś w stanie przyjąć takie ryzyko, nie pogardzę, jeśli zajdzie potrzeba, taką opiekunką .
  9. Ludzie chcą ci dogodzić a ty jeszcze narzekasz. Ale nie, nie spiszę cię na straty. Uważam że zasługujesz na drugą szansę bo jesteś przyzwoitym człowiekiem. Tak więc warto przejrzeć: Legacy of War, Skazanych na Shawshank (obawiam się że tym tytułem cię zawiodłem), The Weatherman, Se7en, K-PAX, Million Dollar Baby, Unforgiven, The Patriot. Chciałbym dodać że nie było to zbyt trudne zadanie, ZWAŻAJĄC że nie podałeś, jakie filmy oglądałeś i co cię interesuje. Ale nie martw się dla ciebie wszystko :jocolor: PS: ostatnio zacząłem interesować się Pawełkiem kokosowym (mniam)
  10. Na początku, chciałbym podkreślić iż nie za bardzo wiem co robię w tym temacie. Jak wielu wie jestem gorącym przeciwnikiem Mangi, Anime i "wszelkiego innego japońskiego" syfu, jak to nazywam. Możliwe że jest to spowodowane, zmęczeniem się DBZ, może nie natrafiłem na NAPRAWDĘ dobrą mangę/anime. Jednak jak oglądam czasami, starsze pełnometrażowe filmy, wciąga mnie to bez reszty. Jest w fabule pewien pierwiastek który jest bliski memu sercu. Nie chcę być egoistą i nietolerancyjnym bucem, więc mam nadzieję że zgotujecie mi godną "resocjalizację", polecając jakieś tytuły zaskakujące rozmachem i historią (animacja nie jest ważna, bo i tak większość mi się podoba ). PS: Niedawno obejrzałem teledysk-przeróbkę, gdzie to piosenki Rammsteinu, oraz urywkami Vampire Hunter D: Bloodlust i bardzo mi się spodobało .
  11. Co do operacji. Sam mam wadę wrodzoną i przez kilku wariatów, mój stan się pogorszył ("trzeba szybko operować!"). Poza tym w swoim czasie jako jeszcze byłem bardzo młody, zdiagnozowano u mnie uczulenia na: mleko zwierzęce, większość pyłków. Ogólnie niezliczone rzeczy się ze mną działy, o których rodzice ze mną nie chętnie rozmawiają. Trzeba mieć cholernego farta , by trafić na naprawdę dobrego lekarza, który potrafi realnie pomóc. Ale jak widzicie (czytacie), miewam się dobrze, płatki na mleku jem, powietrzem z butli gazowej na razie nie oddycham, a za jakiegoś niepełnosprawnego się bynajmniej nie uważam. Jeżeli ktoś mówi mi że coś przekracza moje możliwości, to robię to z jeszcze większą gorliwością. Najważniejsze to się nie poddawać i pogodzić się z nową sytuacją. PS: Operację na przegrodę nosową też miałem, ale jej nie pamiętam :? .
  12. Vito

    Zjazdy II

    Nie brałem takiej możliwości pod uwagę. Raz że wątpiłem (i chyba słusznie, nie?) że ktoś mógłby wziąć mnie pod opiekę. Dwa gdyby naprawdę mi się coś stało to nie byłaby zabawa, a nie chcę nikogo obciążać odpowiedzialnością za mnie.
  13. Vito

    Zjazdy II

    Dzięki. A tak szczerze to właściwie to nie miałem żadnego nr. :? ale chyba bym sobie poradził :"To panie szofer pod straszny dwór"
  14. Filmy: Scarface, Casino, Goodfellas. Książki: Stalingrad (Guido Knopp), Wysadzić Rosję (A. Litwinienko), Rwący Nurt Historii (Kapuściński), Wiek Żydów (Y. Slezkine), Dzienniki Gwiazdowe (LEM). Batoniki: Snikers (Tani, ale tuczący), Prince Polo (Dla księcia), KitKat (gruby i chrupki) Piję herbatę i kawę. Musi być tylko dobrze zrobiona. Bardziej lubię zimę, o ile jest z prawdziwym śniegiem a nie błotem deszczem i bez słońca. Lubię dlatego że nie ma gapiów, w nocy jest fajny klimat, jest pod rząd: Boże Narodzenie, Sylwek, Ferie. I, co by nie było, NIE ZDZIERŻĘ MANGI, nie oglądam Mody na sukces, Klanu, Plebanii ale Lubie ten serial z Malajkatem
  15. http://free.of.pl/m/metalowcyzlem/porady.php#17 http://www.geocities.com/x_henryk/ Co do Henryka - najpierw wątpiłem w celowy sarkazm.
  16. Trzeba "skakać" żeby odkryć tą jedyną. Jeżeli nie czuję się dobrze w związku, czemu mam w nim tkwić? Każdy chce mieć swój ideał partnera i do niego dążyć. Dopiero gdy znajdzie się kogoś odpowiadającego naszym wymogom, można walczyć by związek przetrwał, a nie rozsypał się niczym domek z kart. Najważniejsze jest się rozstać jak ludzie, kulturalnie i w spokoju. A co do zachowania: "Mam już kogoś ale skok w bok mi nie zaszkodzi..." - potępiam.
  17. Vito

    Zjazdy II

    Na samym początku chciałbym powiedzieć że BARDZO mi przykro że nie było mnie na IV Oficjalnym Zjeździe Forumowiczów CDA. Złożyło się na to wiele czynników. Głównym z nich była moja "nadmierna zabawa" w kantry. Jednak najgorszym co zrobić mogli mi rodzice (ojciec) to postawienie warunku: "jeśli nikt nie napisze ci że bierze za ciebie odpowiedzialność, to nie jedziesz". Tak więc 4 sierpnia byłem na skraju dołka psychicznego, o czym świadczą 6 godzin nieustannej łupaniny w HL2 i ogólne przygnębienie. Jednak do końca miałem (złudną) nadzieję. Żałuję że nie mogłem poznać tak wspaniałej rzeszy ludzi zrzeszonej na tym forum. Żałuję że nie mogłem pograć w karty na kasę, odwiedzić redakcji, porozmawiać, pośmiać się itp. Mam tylko nadzieję co do tego że na następny zjazd będę miał: zaproszenie, zgodę rodziców, kasę. Pozdrawiam Wielki Nieobecny Vito :cry:
  18. Patrzcie jakie to ludzie są wredni! Na parę dni odejdziesz od kompa i nie sprawdzisz Forum, już cię obgadają, obsmarują i musisz wszystko sprostować. Do pana powyżej i do wszystkich innych (nie załapałem tego cytatu więc piszę) EMOTA dałem na końcu. Nie jestem ani foszasty, ani zirytowany. A rodzice też są zdrowi. "Do tej pory służbom ratunkowym niestety nie udało się go odnaleźć." Dobre. Zapewne jak nie wytrzymasz to umrzesz z wyczerpania. Ale to trzeba dużo ćwiczyć i mieć w sobie dużo samozaparcia. Słabsi, dochodzą do momentu w którym uważają że mogą nie wrócić, jak pójdą dalej i wracają. Czasami dochodzi do odwodnień, ale o to w tym chodzi. Żeby się sprawdzić of course, nie żeby się odwodnić A u mnie jest fajnie. Planujemy z przyjaciółmi zrobić dyskotekę w stylu lat 80-tych. Bee Gees, afro, dzwony itp. Może być całkiem fajnie tylko żeby dziewczyny dopisały. Ogólnie też (właśnie z nimi) poruszamy tematu typu: Co byś zrobił jakbyś spotkał siebie z przyszłości?; Co się dzieje po śmierci?; Jak będzie wyglądał świat w przyszłości?; Co byś zrobił jakbyś spotkał UFO? i inne. Nie reasumuje tylko ... Polecam Vito!
  19. Vito

    Zjazdy II

    A.L. jednak będe jechał przez poznań. Mam trasę bez przesiadek, olsztyn wrocław i w poznaniu na głównym (z tego to wskazuje plan) byłbym o 18:35. Jeszcze dzisiaj na pewniaka dopytam się czy jadę i podam ci nr mojej kom.
  20. Vito

    Zjazdy II

    Al podaj jeszcze raz ten plan podróży bo ten link który przesłałeś nie działa. W ogóle najlepiej pisz mi na gg.
  21. Jeeeny dobra niech ci będzie. Zabrałem cały mandżur bo chciałem się fajnie komfortowo, przyjemnie wyspać. Okey, przyznaję nie wychodziłem z założenia "wziąć jak najmniej" tylko "wziąć co trzeba w razie problemów". Fakt że wspinanie się na most z 7 kg, 90litrowym plecakiem to nie jest nic miłego ale jak napakujesz tak przeżyjesz. A "sztywniaka" uznaje za obelgę PS: Czterooka Sowa daj fotkę (dziś załapałem że jesteś dziewczyną :thumbdown: )
  22. Widocznie się nie zrozumieliśmy. Po pierwsze: sprzętu nie jest aż tak dużo jak się wydaje. Spodnie moro - bo się nie brudzą, buty - wiadomo. Plecak - wiadomo nie będę w workach foliowych nosił. Polar i parka - fakt nie potrzebne nie używałem. 2 pary skarpet - nie używałem. żarcie - akurat tyle żeby się najeść a i nie pozostawić po sobie. Kapelusz - a tak dla szpanu bo nowy :oops: . Śpiwór i karimata teoretycznie zniwelowało by to moją objętość (plecak inny) ale postanowiłem: a) dobrze się wyspać B) wziąć to co inni co by potem nie żulić Po drugie: na nockach się nie pije tylko siedzi gada, tworzy jakieś szałasy, rzuca się nożami w drzewa, myśli. Może zapomniałem napisać to taki swego rodzaju survival. Po trzecie: są także wyprawy gdzie bierzesz dobre buty, nóż, litr wody i idziesz tak daleko aż nie wytrzymasz. A "zestaw nadgorliwego harcerza" uznaje za obelgę. :x
  23. Właśnie wróciłem z "nocki". Nocka to pojęcie nieznane wśród mieszczańskich mieszczuchów. Nocka to wypad do lasu i przenocowanie w nim przy użyciu jak najmniejszej ilości sprzętu i żywności. Tak więc wczoraj, (pomijając to że dzień był cholernie męczący i nudny) dostałem propozycje wyjścia na nockę. Niewiele się zastanawiając, zabrałem: Alice'a (plecak), spodnie i parkę flectarn, górskie Adidaski, polar, kapelusz, śpiwór i karimatę, 2 paru zapasowych skarpet, jedzenie (1/2 bochna, 2 kiełbasy i pasztet) i litr wody oraz nóż MK3 Mod 0. Ludzie interesujący się tymi zagadnieniami mogą zgadywać iż wyglądałem dość śmiesznie w takim mixie . Na miejsce (3-4km) szliśmy w trójkę lecz do naszego ogniska dosiadł się też kolejny umówiony znajomek. Cały urok takich wypraw jest w ich klimacie. W świerkowych lasku gdzie poszycie leśne w postaci mchu, umilało nam siedzenie. Na środku żarzyło się ognisko, dające ciepło i odganiające krwiopijców. Na obrzeżach, my rozmawiający niezbyt głośno i siedząc na karimatach pichcąc jedzonko w płomieniach ognia. Bardzo szybko czas mija przy takim beztroskim siedzeniu. Położyliśmy się około pierwszej. Jak zawsze komary denerwowały i budziły nas, za to noc była ciepła. O poranku obudził nas blask słońca. A ja skwitowałem to tymi słowy : "K***, ale arktyczny mróz! Nie, wcale nie jest tak zimno :? " Później powrót, wypakunek, kąpiel, kleszczosprawdzenie. Ogólnie wyprawa się udała, jak z resztą wiele innych przed nią .
  24. Już czas bym napisał jak MI minął wspomniany wcześniej Picnic Country. Teraz jest Wtorek gdzieś 24 po godzinie 0. Jednak musimy cofnąć się wstecz. Tak więc piknik zaczął się w piątek. Było całkiem fajnie. Niezbyt dużo używek dodało mi i mojej 4 osobowej ekipie zdrowego humoru. Były dwie dyskoteki i sporo dziewczyn więc i powrót do domu się przedłużył do godziny 3. Sobotni poranek był całkiem miły. Po przebudzeniu ruszyłem z rodziną na żaglówkę. Spędzając miło czas na kocyku zastanawiałem się jak zaplanować sobotni wieczór. Chlupocząca o burtę woda pomagała tylko w rozmyślaniach. Umówiony już ze swoją druzyną spotkaliśmy się na przystanku tzw. "czerwoniaka". Później zaczęliśmy zbrojenie. Dwa "pociski" i cztery "magazynki" rozdzieliliśmy między 6cio osobowy oddział. Gdy amunicja skończyła się, postanowiliśmy wezwać posiłki przez MOBILną radiostację. Po 10ciu minutach wyruszyliśmy z pełnym "magazynkiem" i zwiększoną drużyną, na Mrągowską plażę Miejską. Będąc na miejscu przegrupowaliśmy się i czekając na dalsze rozkazy zagraliśmy w butelkę. Dowództwo przerwało nam sielankę i wysłało nas pod Centrum Kultury i Turystyki. W drodze utraciliśmy kilku ludzi, lecz z OKRZYKIEM! na ustach zdobyliśmy budynek. Niedobitki naszego oddziału schroniły się pod dachem przed przenikliwym zimnem. Postanowiliśmy uzbroić się ponownie gdyż powodzenie misji zależało głównie od wyposażenia. Stary generał oddał nam swoje pozostałe "magazynki", a kapelan polowy pobłogosławił nas voodą święconą. Ruszyliśmy odnaleźć resztę oddziału. Jednak na alejkach zostaliśmy bezlitośnie rozdzieleni, a część (w tym ja) odniosła poważne "rany". Wraz z trójką kamratów brodząc chodnik "krwią", straciliśmy kompletnie orientację. Powoli tracąc przytomność, nie czułem upływającego czasu. Jedyne co ratowało mnie to kojący dźwięk muzyki dobiegający z mojej przenośnej radiostacji. Wreszcie powrócił do nas tylko jeden z podległych mi ludzi. Niestety nie miał dobrych wiadomości. Misja zakończyła się kompletną klapą. Widząc w jakim jestem stanie, poprowadził mnie do "bazy"... Dalej nie było tak fajnie... Niedzielna egzaltacja rodziców, spowodowana moim stanem i godziną powrotu, posłała moje marzenia o Zjeździe na odległe Stepy Akermańskie. Dodam tylko że całą niedziele wylizywałem się z "ran" pozostałych po bitwie. Tak właśnie minął mi PC 07. :?
  25. Vito

    Zjazdy II

    Nie wiem czy pisać to tutaj czy na FoSie. Jestem dzień po kantrach. I niestety "przemęczyłem się" i nie spodobało się to moim rodzicom. Więc mój przyjazd stoi pod znakiem zapytania. Jednak nie tracę nadziei i nie przekreślam go. Podaj na gg jak jedziesz to postaram się do tego dostosować. Jak coś przyjeżdżałbym 4 sierpnia. PS: Gdzie się wszyscy spotykają od razu po przyjeździe? Na jakimś placu, czy każdy udaje się do tego hostelu?
×
×
  • Utwórz nowe...