Skocz do zawartości

SpellCaster

Forumowicze
  • Zawartość

    391
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez SpellCaster

  1. Mi za to zdarzyło się obejżeć pełnometrażowy film animowany, całkowicie oparty na książce Pratchetta pod tytułem "Trzy Wiedźmy". Ma taką samą fabułę jak książka, ale kilka własnych gagów. Niektórych niezrozumiałem, ponieważ mówią tam naprawdę płynną angielszczyzną i to szybko. Kto chce zobaczyć ten jakże przyjemny film (niektóre sceny nabierają naprawdę prześmiesznej wizualizacji, której nie może zapewnić książka, przez co uśmiałem się nawet na dobrze sobie znanych gagach ) niech walnie do mnie na private.
  2. Wiesz...R2-D2 to jedno...a C3PO to drugie. Yarre jest raczej czymś w stylu C3PO, więc...zapomnij o paralizatorkach...za to umiem świetnie parzyć herbatkę ^___^ . I kto tu teraz popycha akcje do przodu, hę ?
  3. Zapewne zastanawiacie się moi drodzy, coż to takiego nas zaatakowało? A więc rzućmy okiem na encyklopedie zwierząt i potworów zamieszkujący wszystkie systemy gwiezdne...gdzie to jest, gdzie to jest...aha...jest...oto, co pisze w encyklopedii : Draconis Firellis, zwany przez tubylców GreenHell Upadłym Smokiem jest padlinożercą. Gatunek ten zwykle osiąga zwrost przeciętnego człowieka, długość 3,5 metra oraz rozbiętość owadzich skrzydeł zwykle równą około 4 do 5 metrów. Jest to zwierze podróżujące za smokami dzięki swojej zdolności wykrywania ciepła. Smoki ziejące ogniem mają niezwykle wysoką temperaturę, dlatego dla Firellisów są one jak pochodnia w ciemnym pokoju. Smoki pożerają wiele zwierząt, jednak z uwagi na wielkość ich zębów nie mogą zjeść całego mięsa ze zwierzęcia, toteż firellisy wyczuwające smoki nawet na odległość 100km podążają za nimi i porzywiają się resztkami zostawionymi przes smoki. Mimo łatwo zdobywanego pożywienia zagrożone są w stanie obronić się za pomocą swych potężnych szczęk zdolnych przegryść kości i dostać się do szpiku. Firellisy są z natury samotnikami (raz do roku w porze suchej zbierają się na gody) nie dzielą się one pożywieniem z innymi przedstawicielami swego gatunku, toteż często zdażają się walki o smocze źródło pożywienia między Firellisami. Wygrany ma prawo podążać za smokiem, przegrany nie rzadko ginie z powodu zadanych ran. Firellis w dzień chowa się do jaskiń, przepaści i wykrotów, ponieważ dostaje szału w dzień od światła słonecznego, które bardzo źle wpływa na jego "cieplny radar". Dopiero w nocy wychodzi, aby za pomocą swych skrzydeł nadgonić smoka. Firellis występują niezwykle żadko, tak jak smoki, ponieważ jest ich zwykle mniej więcej tyle, ile "żywiących ich" smoczych osobników. ____________________________________ Mam nadzieje, że przybliżyłem wam gatunek draconisa firellisa, który, jak wiadomo, jest w tej chwili naszym głównym zagrożeniem . I co przeciwko takiemu bydlakowi ma począć biedny, mały, bezbronny Yarre?
  4. - Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Co do energii... nie zapominajmy, że oprócz Yorra potrzebuje jej również Ethain - mówiący to pan Popiół odwrócił się w stronę panienki - Prawda? Zdziwiłem się...dlaczego niby panienka miałaby także pobierać energię? Może pan Popiół chciał przez to powiedzieć, że panienka będąc słaba, potrzebuje dodatkowej energi, czyli większego prowiantu. Przestałem analizować ten problem, ponieważ przy rozłożeniu obozowiska było troche do zrobienia. Zebrać chrust, co było prawie niemożliwe zważając na fakt iż był to las wilgotny. Mimo to znaleźliśmy jakieś suche konary i rozpaliliśmy ognisko. Jedzenie w hermetycznych pojemnikach nie wymagało podgrzania czy ugotowania co zmniejszyło ilość rzeczy do zrobienia. Nie braliśmy ze sobą żadnych namiotów, które tylko powiększyłyby i tak długą liste niezbędnych przedmiotów. Za to zabraliśmy nieprzemakalny brezent, który ktoś przerzucił przez nisko położoną gałąź, co utworzyło swoisty namiot. Zagotowałem troche wody, aby móc zrobić kompres na opuchniętą rękę panienki Eve oraz na czoło biednego pana Toma. Nie dostał on nic do jedzenia, ponieważ nanoboty przebywające w jego ciele zawierały niezbedne minimum do przeżycia i podawały je organizmowi w małych dawkach. Pan Popiół coś powiedział o baterich solarnych! Jednak ci ludzie nie wyrzucą mnie, jak wyrzuca się ogryziony owoc. Pan Popiół stał na straży jako pierwszy. Wszyscy poszli spać, prócz oczywiście mnie. Nie byłem aktywny, ale nie trwałem także w stanie dezaktywacji. Trwałem w trybie czuwania. Zmniejszało to zużycie baterii oraz pozwalało na obserwowanie otoczenia. Dokładnie o 23.78 podstawowego czasu gwiezdno-ludzkiego moje receptory zarejestrowały dźwięk przypominający ciche startowanie statku napędzanego starożytnymi śmigłami. Pan Popiół jeszcze niczego nie usłyszał, ponieważ nie miał tak czułego słuchu jak moje receptory. Mimo to nadal siedział ze strzelbą na ramieniu rozglądając się czujnie i dorzucając drewna do ogniska. Skanowanie obszaru w promieniu 9m...skanowanie zakończone...wykryto 5 żywych obiektów. Dziwne...przecież towarzyszyłem 6 ludziom. Gdzie podziała się jeszcze jedna osoba? Dziwny warkot był coraz głośniejszy. Pan Popiół najwyraźniej w końcu go usłyszał, ponieważ wstał i pilnie rozglądał się dookoła. Skanowanie terenu w promieniu 9m...skanowanie zakończone...wykryto 6 żywych obiektów. Czyżby ktoś z nich poszedł w las aby wypełnić fizjologiczne potrzeby i teraz wrócił? Mimo to skan wyczuł, że przybysz ma o wiele niższą ciepłote ciała od standardowej. Warkot starożytnego śmigła aż wibrował i przebijał się przez czujniki. Niektórzy ludzie pobudzili się, jeszcze nie do końca trzaźwi po śnie. Warkot dochodził z jaru. Przełączyłem się ze stanu czuwania na stan aktywacji. Tymczasem pan Popiół podchodził do jaru ze strzelbą wycelowaną w ciemność. Warkot był już nie do zniesienia. Nagle coś, co go wydawało wyleciało z jaru w górę z prędkością 80 km/h, po czym obniżyło lot i wylądowało na skraju jaru. Było to na pewno zwierze, które wyglądem zewnętrznym przypominało skrzyżowanie pająka o wielkiej paszczy i siatkowych oczach z workowatym tułowiem, niedźwiedzia o potężnych, czterech łapach oraz ważki o podwójnych, błoniastych skrzydłach wydających przy poruszaniu wspomniany warkot. Stwór odziedziczył po ważce także długi, pierścieniowaty, wyprostowany ogon. Mimo podobieństwa do małych insektów był mniej więcej wysoki jak pan Popiół i dwa razy dłuższy niż leżacy człowiek. Obrazu dopełniała paszcza po brzegi wypełniona czterema rzędami kłów. Rozmazane od prędkości skrzydła wzniecały tuman piasku oraz wydawały ogłuszający dźwięk. Wszyscy już całkowicie obudzeni wybiegli z pod brezentu. Dziwny osobnik ni to z rodziny zwierząt ni to z rodziny owadów przestał machać swymi błoniastymi skrzydłami. Omiótł wszystkich wzrokiem sześciu siatkowatych oczu. Szczególną uwagę poświęcił na ognisko. Wszyscy zamarli...jednak nie na długo, ponieważ najwyraźniej głodny osobnik ruszył do ataku...a ja jestem tylko bezbronnym robotem...
  5. Sam jestem fanem Discworlda, ale mimo to jeszcze nie przeczytałem pierwszego tomu. Czemu? Jakoś tak...nie złożyło się i tyle . Mi za to cała saga bardzo przypadła do gustu, a najbardziej tom I, ponieważ zwłaszcza w nim było czuć ten klimat, że na co nie spojrzysz, wszystko jest duże i może cię zabić nawet o tym nie wiedząc. Podobały mi się także książki "Ciemna strona słońca" i "Dysk", dziadek całej sagi o świecie dysku. Słyszałem, że co do tych książek, to fani Pratchetta mają mieszane uczucia...nie wiem czemu ...zawsze mówię! Za dużo fantazy! Dlatego prawie każda książka s-f może się spodobać . Ah...gry z Discworlda. Sam posiadam oryginalnego Discworld II (przeszedłem tylko raz zaglądając do poradnika ), oraz Discworld Noir (niestety, nie przeszedłem i co najdziwniejsze, nawet poradnik nie pomógł :?. Trzeba to będzie naprawić!). Tak nawiasem (mówiąc)...istnieje na świecie dłuższa saga niż Discworld? I pomińmy tu prosze, takie arcydzieła edukacji dziecięcej jak "Perełka dostaje lalke", "Perełka idzie na bal maskowy", "Perełka ma urodziny", "Perełka i Boże narodzenie", "Perełka u gości", "Perełka i....
  6. Hem...co to znaczy "heksoidalne"? No wiesz...tak się tylko pytam...nie chce hamować mojej ciekawości, to może spowodować huśtawke nastrojów oraz hipochondrie. Słyszałem, że leczy się to hippofilią (leczenie za pomocą koni). Nie udało mi się znaleźć homologicznego znaczenia słowa "heksoidalny"... Ale za to mam do was prośbę, abyście nie robili tutaj w Dyskusjach homotetyczności w stosunku do tego pomysłu- te Dyskusje, jak chciałabym przypomnieć, nie dotyczą słów na "h" tylko Free Sesji; nie chcę tu hamletyzować, bo nie mam nic przeciwko zabawie, o ile tylko jest ona w obrębie rozmów o FS - NZK
  7. SpellCaster

    Bitewniaki

    Hmmm...obejrzałem kilka stron o Warhammer FB (polecam www.cytadela.pl ). I wood elfy naprawdę mi przypadły do gustu . Nawet zrobiłem sobie taki test na wybór armii...i także wyszło, że najodpowiedniejszą dla mnie armią są leśne elfy . Zbieg okoliczności? Nie sądze. Hmm...mam nadzieje, że na tym całym turnieju, na który się wybieram będę mógł zobaczyć tych przyjemniaczków w boju. Halo?!? Słyszysz jakieś głosy? Hmm...ja nic nie słysze...chociaż nie martw się...czasami słysze takie jakby głosy...ale one chyba należą do tych białych myszek...hmm...nie, na pewno nie. Co mówisz? Tak tak...te głosy nie pasują do różowych słoni z kokardą na ogonie. To muszą być białe myszki...
  8. No prosze, jeden tyci pościk, a spowodował w krótkim czasie sporo innych . Jak to się mawia, wystarczy rzucić na zbocze mały kamyczek, aby rozpętać lawine. P.S. - A te pancerne grzyby....to są na pewno hermetyczne! HP: zgubiłem rachube...chyba 10
  9. SpellCaster

    Bitewniaki

    Otóż...jakiś czas temu "napaliłem się" na zbieranie figurek z serii Warhammer Fantasy Battles. Skąd to nagłe zaciekawienie? Kiedyś zbierałem z czasopisma figurki władcy pierściena, ale cóż...nie miałem z kim toczyć zaciętych bojów. Jednak niedawno dowiedziałem się, gdzie organizowane są regularne turnieje, i to jeszcze kilka przystanków tramwajowych ode mnie. A dlaczego akurat Warhammer FB? Słyszałem dużo dobrego właśnie o tym systemie. A więc oto problem. Jeszcze nie wiem, jaką armię zacząć zbierać. W tą niedziele idę na turniej WFB i podejże co nieco. Jednak chciałbym usłyszeć kilka dobrych słów o różnych armiach właśnie od was, od forumowej braci . Wiem, że armi jest naprawdę sporo. Przede wszystkim ważne jest dla mnie, aby była to armia tania (czytaj - nie miałaby za dużo figurek do kupienia, bo są cholernie drogie). Dlatego odpadają Skaveni i undeadzi, ponieważ ich taktyka polega na zalaniu wroga morzem tanich i słabych jednostek, co równa się kupieniu dużej ilości modeli. Jakiś czas temu czytałem klimatyczny artykuł o wampirzej armi. Nie wiem, czy ona także wlicza się do taktyki "zalewania" jednostkami, jeśli nie, to zacznę się zastanawiać nad jej kupnem. A więc? Podzielicie się ze mną swoimi przemyśleniami czy ulubionymi armiami oraz ich cieniami i blaskami? Aha...prosiłbym takze o jakieś linki do ciekawych stron o tej tematyce. Z góry dziękuje za pomoc .
  10. ***Wpis nr. 0010*** Mimo chorego towarzysza nikt nie spieszył się z pakowaniem rzeczy. Wszystko odbyło się w ciszy przerywanej od czasu do czasu świergotem jakiegoś egzotycznego ptaka czy odległym rykiem nie mniej egzotycznej bestii. Spakowanie wszytskiego, co niezbędne, oraz zbudowanie porządnych noszy dla chorego zajeło według moich obliczeń o wiele więcej czasu, niż powinno. Wszyscy byli cisi, a mimiczne mięśnie ich twarzy były mocno napięte. W końcu zebraliśmy się i wszyscy z ciężkim westchnieniem ruszyli w głąb puszczy. Gdy tylko wkroczyliśmy między drzewa, zrobiło się ciemniej o kilka 4 jednostki Huple'a. Wysokie drzewa niemal biły się o skrawek miejsca i promień światła. Rozległe korony zasłaniały niemal całe światło. Im dalej szliśmy, tym było coraz ciemniej. Zaofiarowałem się do trzymania jednej strony noszy, ponieważ wykalkulowałem, że moja zdolność, a raczej brak zdolności meczenia się, będzie efektywnie wykorzystywana. Z drugiej strony noszy ktoś zamontował mały silnik antygrawitacyjny, toteż tylko ja nosiłem chorego. Cieszyłem się, że w końcu mogę sie na coś przydać. Byłem użyteczny. Pomocny. Byłem sobą. Z przodu pan Popiół i pan Edward ścinali energetycznymi maczetami co gęstrze krzaki. Za nimi szła panienka Eve z opuchniętą ręką, mimo to czujnie rozglądała się wokół. Obok niej szła spokojnym krokiem moja właścicielka, obracając wokół głową raczej z zachwytu nad pięknem drzew, nić czujnie. Za nimi szedłem ja, niosąc nosze z uśpionym, jak się później dowiedziałem, panem Tomem. Tyły ubezpieczał panicz Mike. Wokół całej "karawany" biegał ten dziwny tubylec. Raz to biegł na tyły zobaczyć, czy wszystko jest w porządku, aby zaraz pobiec na przód ostrzec gestami i łamanym jezykiem, który ledwo rozumieli co niektórzy przed co bardziej niebezpieczną rosliną oraz którędy pójść. Po kilku godzinach marszu zaczołem, o dziwo, martwić się o siebie. Bo co się stanie, gdy moje baterie się wyczerpią? Jako stary model me baterie wytrzymywały około 2,5 dnia. Nie tyle martwiłem się o siebie, co o innych, ponieważ gdy wyczerpią się me baterie będę ciężarem dla innych. A tu chodzi o przetrwanie...wyrzucą mnie w rów jak nic. A propo rowów...po marszu trwającym pół dnia zbliżał się wieczór. Pan Edward poprosił, żebysmy przeszli jeszcze kilka kilometrów. Dla mnie to nie stwarzało żadnego problemu, jednak reszta była juz trochę zmęczona, pprócz, co dziwne, panienki, która nadal szła żeśko i z zaciekawieniem ogladała każde drzewo. Nie przeszliśmy jednak nawet kilometra, gdy doszliśmy do przepaści. Był to głeboki na około 40 metrów rów, nad którym smętnie wisiał zerwany most. Temperatura chorego podniosła się lekko mimo cienia dawanego przez drzewa. Pomimo puźnego wieczoru było ciemno jak w nocy. Na szczęscie zabraliśmy ze sobą dwie liny po 40 metrów każda. Niosłem je na plecach w plecaku wraz z innymi ciężkimi rzeczami. Trzeba nadmienić, że to ja zaofiarowałem się do ich niesienia. Prosta kalkulacja...nie posiadam meczących się mięśni. Czas, aby ludzie wymyśleli, jak pokonać głeboki wykrot. Oparłem powoli nosze o drzewo, a sam zapadłem w stan spoczynku...trzeba oszczędzać baterie... /wpis
  11. Heh...no proszę, co za zbieg okoliczności. Właśnie chciałem podzielić się z wami nową grą online, którą odkryłem (za pomocą kolegi, ale zawsze ), a tu akurat popyt na coś takiego. Otóż po pierwsze, nie jest to MMORPG. Jest to typowa strzelanina, za pośrednictwem której możesz postrzelać sobie do ludzi z całego świata (kuszące ). Owa gra nazywa się GunZ: the Duel. Jest o tyle nietypowa, że umożliwia walke na miecze i pistolety tudzierz karabiny zarazem. Marzyłeś aby niczym Prince z warrior within biegać po ścianach? Nic prostrzego! Tutaj możesz robić to nie przerywając nawet ognia ciągłego. A może odskoki na boki oraz w przód/tył a'la Max Payne? Ta gra także i to oferuje. Walki są naprawde widowiskowe. Grafika jest bardzo ładna, z lekka mangowa. Map jest mało, jednak to dopiero beta gry, więc pewnie dodadzą kilka, są za to ciekawe i zróżnicowane (np. arena rzymska lub karaibska wyspa z bezdenną przepaścią pośrodku). Muzyka? Bardzo fajne kawałki...jednak w wirze ognia jakoś nie przysłuchiwałem się za bardzo, prócz w jeden, który jest naprawdę fajny. Za zabitych przeciwnków zdobywa się tutaj kasę (na nowe bronie, miecze i ciuchy) oraz doświadczenie i poziomy (większość broni ma ograniczenie poziomu, od którego można się nią posługiwać, a poza tym większy poziom = większy prestiż ). Pukawki są bardzo zróżnicowane. Przechodzą od pistoletów, podwójnych pistoletów po karabiny maszynowe,granaty , shotguny a nawet wyrzutnię granatów. Co do mieczy, jest ich wiele i dzielą się na trzy kategorie: noże, miecze i dwa krótkie miecze na raz. Ubrań jest sporo, i ma być jeszcze więcej. Teraz najważniejsza wiadomość. Gra jest w fazie beta testów, jak wcześniej mówiłem, i jest za darmo. Wielce prawdopodobne, że pełna wersja tez będzie całkowicie ZA DARMO . Jedynym mankamentem gry jest to, że istnieją tylko dwa serwery, przez co można się do nich dobijać nawet minute - dwie (ale warto, zaręczam). Tryby gry (możliwe, że bedzie więcej) - Deathmatch (najwięcje expa ) - Team deathmatch - Gladiator (gra tylko na miecze) - Team gladiator - Traning - Asassination (dwie grupy, każda ma za zadanie wyeliminować kapitana drużyny przeciwnka). Byłbym zapomniał. Oto link do gry: http://www.gunzonline.com/ . Cała gra waży tylko 150 MB i ściąga się około w godzine (w tyle ściągnął mój kolega, obecny na tym forum Lord Grabarz). Na szybkich łaczach ściąga się nawet w pół godzinki (nie chwaląc się, w tyle właśnie ją ściągnołem ). Gra jest bardzo młoda, dlatego jest tam na razie tylko kilka klanów i mało wysokopoziomowych postaci. Życze wielu fragów i tony doświadczenia .
  12. Nanoroboty powoli krążą w krwioobiegu nieprzytomnego towarzysza mej pani. Przełanczam wizje na skan organiczny i widze, jak ustawiają tamy w żyłach, zmniejszając prędkość przepływu krwi. Wdzierają się do kończyn i porażają minimalną wiązką prądu ścianki tętnic i żył, neutralizując i odcinając od systemu nerwowego ręce i nogi pacjenta. - Skanowanie chorego...skan zakończony...obserwacje: temperatura spadła, chory nie może poruszać kończynami. Obiekt badań jest w śpiączce. Wniosek: Baterie nanorobotów wyczerpią się w przeciągu pięciu dni. W tym czasie należy dostarczyć podmiot badań do szpitala o zaawansowanym systemie leczenia. - Przepraszam...ale w obecnych, ciężkich warunkach bardzo prawdopodobne jest, że chory nie wytrzyma nawet tych pięciu dni. Trzeba go utrzymać w śpiączce jak najdłużej, ponieważ w tym trybie wegetacji zużywa najmniej energii, teraz potrzebnej do przeciwdziałania chorobie i wytrwaniu, co zwiększa jego szanse przeżycia. Toteż sugeruje jak najszybszy wymarsz... ***Wpis nr. 0009*** Życie człowieka jest kruche, a mimo to długo opłakiwane... Kiedy ja przestane istnieć, nikt po mnie nie zapłacze, jak nikt nie płacze latami za rozbitym wazonem na kwiaty... /wpis
  13. Ja także muszę pochwalić się, że mój tato gra w gry komputerowe . Ma własny sprzęt i gdy akórat ma czas, pogrywa sobie wesoło. Preferuje raczej RPGi (ostatnio zagrywał się w Arcanum). To właśnie on kupuje mi CDA . Ekhem...poprawka...too on sobie kupuje CD Action i to ja muszę mu podbierać jak skończy czytać. I co tu się ludzie skarżą, że rodzice zabierają im pismo? To ja muszę je zabierać . A co do tej turowej gierki...wygląda fajnie, trzeba będzie ściągnąć i przetestować. ___________________ EDIT: To, co teraz napisze to tylko pogłoski i spekulacje, więc proszę nie oskarżać mnie o nic . Otóż jakiś czas temu dowiedziałem się, że Blizzard zlecił pewnemu człowiekowi (nie pamiętam nazwiska), który nagrywał muzykę do Diablo II i chyba I, aby nagrał nowe utwory. Firma nie powiedziała, do czego potrzebuje tej muzyki. Podobno także Blizzard wykupił adres internetowy Diablo3.com . Czyżby zbliżały się plany wydania trzeciej części rewelacyjnego hack&slash? Co niektórzy śmiałkowie twierdzą, że gra jest już praktycznie na ukończeniu, tylko Blizzard wszystko okrył tajemnicą i nie puszcza pary z ust. Więc co otym sądzicie? Jeszcze raz powtarzam, że są to tylko pogłoski.
  14. Hello there friends! I haven't been here some time, to long time. I writed a post. Sorry for this black climat, but I was in the "mood" like I call it, when I want to write or talk about strange and sad things. Kin...by writing "wather" you mean water, yes? HP : I cannot explain it to you Rince, because it's a kind a situation joke. If you must know what it is, then go to topic named "Free sesja - dyskusje" on last page. And remember. May the hermetic posts be with you Yes, you guessed right...we have half of the city on our conscience. We did a bad job. There were a tight canals. We without a torch menage to lab. How? I dunno. A miracle. Rince slamed by his sword one of Swigs and lot of them exploded. Why Rince didnt exploded? (he was standing VERY near with his sword. I dunno. A miracle. A big VERY big explosion, what didn't blow up all sewers with us? How? I dunno. A miracle. A river of acid and an old, rusty doors menage to survive a lot of time. Why? I dunno. A miracle. And tell me, HOW river can , I don't know how to say that, eat another river? A river of acid? The acid swam into the Ankh and what? It dissaperd? Hurray?!? How? A miracle? NO...no more strange miracles because we havent any Game master here. I know, we all wanted to take plot futher, but please...think twice before you write a post, what cannot be deleted. Then no more miracles. The action in sewers was very quick. To quick. Action cannot be too long (cause it can be boring) but it cannot be to short too, cause we cannot stop our hunger for action in that way. Why Im moaning? We entered the sewers, found the lab and blow everything up? Where is all mistic mystery, the secret aye? The dark labolatory in tight, dirty sewers, where some darkest loonies produce living weapon of mass destruction? Now we must handle with a hunreds of dead people. We can talk, that a lot of people died, but not half of city. Most of them always drink a clear water. Ok...let treat it like a punish for us all for not writing nice posts for long time . May all small gods bless us for what we did. Amen . HP : 6
  15. That day was after few days named "the day of damned water". Our heroes fortunately left sewers and returned to Night watcher's base to report everything. But that wasn't end...that was a beginning. Mister Smoothy usually wash in bath one time in the year. He looked on calendar and with sad face he read, that present day is "THE DAY OF CLEAN BODY" (yuck!). He sighted quietly. But tradition is a tradition. He shed a bucket of water into the old and rusty bath. Water wasn't very clean and warm. It was from river Ankh and even building of polutions cleaning didn't help. Mister Smoothy sighted again and jumped into the bath. He saw, that his body began to melt. He screamed. He screamed like he was burning alive... He was. Old Grandma hasn't any name. Once she forgot it and from that time all people called her Old Grandma. All people was very kind to her. They gave her sweet apples, some shugar, from time to time handmade apple pie. Why? She was an Old Grandma and she was very nice to all. They tried to be nice to her too. In that day she was sitting on her favourite chair and made something on her knitting needles. This year's spring was very warm, even hot. Old Grandma took a glass of muddy water. She was poor. So poor, that she cannot buy even a clean water. Then she musted to drink what she got for free. Water from river Ankh. She drinked slowly. She began to scream. Scream that loud, like she was burning from inside...She was. Great Shot was a dwarf. A dwarf who was proud of his name. But different of his name, he wasn't an archer or crossbowmen. He was a blacksmith. In this day, like in all days, he worked in his smithy. He has made a sword. A great two-handed sword what's fate was to slash enemies in hand of great warrior. He has made a hit after the hit. Metal was very hot, from metallic grey he changed to red. Mister Shot's big hammer has hitted more and more the sword what was lying on anvil. He has stopped to hit metal by his hammer. He has took the red from hot sword and put it in dirty water. He has never buy clear water to drink for cooling the metal because that was only unwanted spent of money. The water was from the river. He has put sword to cool down hot metal in the water. From bucket began to apper steam. Steam was green, not white. The blacksmith, mister Great Shot, suffocate himself by smelling the steam. He felt like his blood stopped to move and disappeard...it did. From all city began to appeared loud screams. Screams of people, who were dying and they knew, that they were dying. They died like they were tortured to death...they were. Theyre screams were very loud...and then remained only silence. The silence of death. Man was waiting for someone. The shadow behind him changed shapes and transformed into the shaped-looking human being. Shadow spoke : - All is going as we planned. - Good....very good. The Death and the Death of rat had much work to do in this day..."the Day of damned water"...the day of pain and death.
  16. No to ojciec chrzestny skończony. Opinia? Tylko dobry pisarz potrafi przedstawić gangstera i mordercę jako sympatycznego człowieka o genianlym zmyśle taktycznym i strategicznym, pomagającym przyjaciołom w biedzie. Mario Puzo jest nim bezsprzecznie. Ojciec chrzestny zakończony, teraz zabieram się za Paragraf 22...
  17. Ok...I wrote a post. Nobody want to post anything? Then uncle Spell wrote something to lead the plot and action further . I hope that you are going to like the new, hermetic (because of sewers), situation :]. HP : 5
  18. - Awww...another body. And this one is Old Greenie. Old Greenie is VERY old zombie. How I know it? Hes skin is green. But now we know that we have serious problem. If that toxic can kill a zombie (an old, but still a zombie), then none can stop this acid. None. Hem...milk can. But we cannot sink all city in milk! WE MUST FIND THAT LOONIE WHO ARE PRODUCING THOSE MUTANTS!!! - Hey old beard...relax a bit. Calculate what tips we have now. - Ok ok...we have two...no, three bodies, with hole in the chest. We have a murderer who escape from us, we have a magazine full of zombies (now it's empty, cauz Night watchers "cleared" it), a giant Swiggs who tryied to kill'as and a lot of very toxic acid. - Now add all...what you have? - Hem...a big piece of shit? - Not exactly...but you are near. - An iron cake of my grandma? - Warm... - GRANDMA?!? - Cold... - Hmm...on my beard...something very awful? - Hot... - Something very awful.....MY GRANDMA!?! - Nope...think, what is the most awful thing in this city? The most smelly and ugly? - MY GRANDMA!?! - It's not your grandmother you jerk! - Trolls? - They smell nice...like earth... - They have awful smell...the smell of Troll! - Ok ok...guess further. - The most ugly and smelly thing in this city (and it isn't my grandma)...the city? - Errr...yeah, but I mean the MOST ugly and smelly part of the city. - Shades? - Yes, you right, this is the most ugly and smelly place...but it's not that what I have on my mind. - Then...river! - Very hot! Where river falls? - To sewers!?! - YAY! You are the best Dot! - I'm trying, you know..... Ok team! Meg and I are going to carry this body on our back. Rest must search crates leading to sewers! - And what with some reinforcements? - We can do it ourselfs. - But imagine. Few giga-swiggs...tight sewer tunnel...big explosion. Puff...and we are gone. - Gulp...sheesh...ok team...I-I-I-I'm not scared, we have milk, but we all must decide. And this boots of yours, Macab, are defending only feets. Then...wait for reinforcements? Or go downstairs and achieve glory and...MONEY! We are going down! This is an order! - But... - I know, you all are keen to get down there. I have a great team of mighty heroes! On my beard! There is an entrace. Dot opened crate and kicked Rince in the butt that hard, that he fall to the dark hole. <AAAaaaAAaa>...<BUM> - But... - Don't talk, just hop in! You imagine?!? That pile of money and medals? And glory? <kick> AaaaAAaaa.... <BUM> <ouch!> - But... <kick> AAaaaaAAaaa.... <BUM!> <Ugh!><Ouch!> - But Dot, we must... <kick> AAAaaaaAAaaa... <BUM!> <Arrgh!><Ugh!><Ouch!> - For glory and...money!... :twisted: AaaaAAAaaa.... <BUM!><IIkk!><Arrrgh!><Ugh!><Ouch!> - Just great...we haven't even a stupid torch. - Dont look at me like that...that was a...a moment of my cause-of-money-weak mind. I cant think properly then. - Yeah...you cannot think properly, and we haven't even a torch! You are a...sheee! Quiet...I heard something...you heard that too, Dot? - Stupid axe...you havent even ears! - Shut up and listen! swig swig...swig swig....swig swig...swig swig...swig swig...swig swig...swig swig...swig swig...swig swig...swig swig...swig swig...swig swig...SWIG SWIG!!!... - Gulp...
  19. Ja doleję jeszcze trochę goryczy do cysterny miodu. Dawno grałem w Planescape i nie przeszedłem całego (co trzeba naprawić), ale tam każda postać ma sloty na strzały/pociski, a mimo to NIKT nie może używać żadnych łuków czy kusz (których zwyczajnie nie ma). Jest tylko kilka NPC z możliwością strzelania (Ignus i jego kule ognia i chyba ten Modron, ale Ignus i tak nie zużywa żadnych strzał ). Ale pytam się...kto zwraca uwagę na gramy zakalca w hektarach sernika?
  20. Gorąco polecam stronę www.maxior.pl . Jest tam od groma śmiesznych filmików, animcaji, reklam, a nawet filmów extremalnych. Lojalnie uprzedzam, że jest tam trochę erotyki, ale jeśli coś nie pasuje, to niech któryś z modów wykasuje tego posta. Polecam także jeden z filmików z serii "extreme" na tej właśnie stronie. Zajrzyjcie na http://www.maxior.pl/?p=index&id=620&17 a przeżyjecie coś niesamowitego :].
  21. Ja gdzieś czytałem, że panowie robiący nowcyh Hirołsów mają rozwinąć trochę bardziej fabułęm generalnie położyć na nią większy nacisk. Bo z tego co pamiętam, to w dwójce coś tam mówili, że bijemy się o to i tamto, ale generalnie to dostawałeś zamek i do boju! Czyżby ktoś przestraszył się serii Disciples, o niebo lepszej pod względem fabularnym? Albo nadchodzącej wielkimi krokami, zapowiedzianej już części trzeciej tej znakomitej serii?
  22. Cały czas biegnę za panienką. W osłupieniu patrzę, jak kilkoma mocnymi uderzeniami kończyn górnych wyważa pancerne drzwi wiodące do maszynowni. Razem próbujemy ochłodzić przyjaciela panienki, chwilę później przybiega następny chętny do pomocy człowiek. - Skanuję...skan zakończony...temperatura ciała obiektu organicznego spadła, mimo to nadal jest ponad normę. Wszystkie czynniki życiowe w normie. Kończyny...w normie. Tętno...w normie. Bicie serca...lekko przyspieszone. Wymagany szybki dostęp do jednostki badawczej w celu dokładnego zbadania i profesjonalnego lecze...panienko! Co panience jest? Wygląda panienka bardzo blado. Proszę spocząć panienko, ja zajmę się panienki przyjacielem. Trzeba go jak najszybciej zanieść do stacji medycznej, w przeciwnym razie temperatura znowu może się podnieść. A wraz z tym możliwe, że inne efekty. Proszę pana - zwracam się najuprzejmiej jak potrafię do człowieka, który przybył do maszynowni ostatni - proszę pomóc mi przynieść z salonu jakąś sofę, aby poszkodowany mógł spocząć.
  23. Na targach E3 ukazał się trailer Heroes'ów V. Można go zassać tutaj. Trailer kompletnie nic nie mówi o samej rozgrywce, histori zdradza przerażająco mało. Za to jest nawet, nawet efektowny. Ale co najważniesze, podsyca ciekawość.
  24. Brethil, nie było cię ze dwa miesiące, podczas twojej nieobecności przyjeliśmy dwóch nowych graczy i jednego odrzuciliśmy. Więc z jakiej racji, po tak długiej nieobecności, mamy przyjąć cię z otwartymi ramionami, hm? Możliwe, że za jakiś czas znowu znikniesz. A co do twojej postaci, to z tego co pamiętam, to napisałeś o niej 5-7 postów i zniknołeś. Więc moim zdaniem, jeśli Brethil chce się dołączyć, to powinniśmy omówić to, jakbyśmy przyjmowali nowego gracza. Z NOWĄ, hermetyczną (dobrze wyważoną) postacią. A przede wszystkim wywiedzieć się, czy jest jakaś możliwość, że znowu znikniesz na parę tygodni? Znowu bez żadnego uprzedzenia, jeśli dobrze pamiętam? Bo jeśli tak będzie, to moim zdaniem nie ma sensu, abyś pograł trochę i znowu miał zniknąć, z twojej winy czy nie twojej. I na koniec : pytanie. Wiem, że jeszcze jakiś kawałek do wakacji, ale pomyślmy przyszłościowo. Co z sesją? Nie będzie mnie sporą ich część w domu. Was zapewne także. Więc jak? Zawieszamy sesję, czy może każdy melduje od kiedy do kiedy jest w domu i wtedy wyznaczamy, kiedy możemy grać, a kiedy nie? Hmm? HP (nie hit points, tylko ilość postów, z użyciem słowa "hermetyczny", czyli Hermetyczne Posty ) : 3
  25. Uwaga, Uwaga! Ogłaszam mini-konkurs (a raczej zdrową rywalizację bez nagród :roll: ) na swoją własną, autorską klasę do systemu D&D. Może to być klasa prestiżowa bądź podstawowa. Pod uwagę będzie brane dobre wyważenie postaci (nie za dobra, nie za cienka), oryginalność i to "coś", co będzie kazało grać właśnie nią :]. Mój pomysł zamieszczę wkrótce, jak tylko przemyślę całą klasę jako taką. Good luck.
×
×
  • Utwórz nowe...