Skocz do zawartości

SpellCaster

Forumowicze
  • Zawartość

    391
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez SpellCaster

  1. I thought about something...hmm...something different. Like mysterious start like Pratchett does. But dungeon's are fine I think. I though that we will meet each others like "whoa! your rat! err...death of rats?" or something, but yeah, I can't ignore the thing, that we have a dynamic start, and we need one to rush rush the plot. So...who is the hoodlum, aye?
  2. A'Tuin swam slowly and gently trough the galaxy. His blind stare lied on endless ocean of stars. Can you imagine a flat world lying on four elephants which stood on monstrous turtle? I think yes. But can you imagine the old man, in whos pocket were lying all this galaxy full of flat worlds lying on turtles? Can you imagine that this man whith whole galaxy in a pocket was living in world round like a ball? Can you imagine that this round world where lived old men with another world in his pocket is only one of millions other, similar worlds? Can you imagine unimaginable? Probably not. But don't worry. Unimaginable cannot imagine something so small like one human. But this story isn't similar to others. In that story an ordinary being and endless will stare on each other and... - Where everybody go? Who's that funny man? But probably not now. - You don't understand! They were laughing! Laughing, because I! I the mighty warlock Stratius the Very Mighty! were allergic to alcohol! I was crying and... - Who is that funn... - Silence! DO NOT say a word! I couldn't get even drunk myself! I was...I was...and they were laughing and making a fool of me and... - Are you a bad bad man mister? - Umm...yes. - Are you a...that word...umm...lord...lord of evil? - Umm...yes, I think so... - Are you a bad bad someone who says "no" when good good people ask for food for they poor poor children? - Umm...no, Im regulary paying for charity fundation "Sunshine for poor children". - Ah...so...but you are killing good good people? - YES! I mean no! They were laughing! You must...understand...but...they were laughing...I have allergy...ohmygod And only small pound of blood swam from under the club of B. - Mister Cohen would be proud of me! - Stratius you fool! You wanted revenge and I gived it to you! You fool, you ruined it all! But my dear, dear guests, this isn't an end. It's a beginning! Shadows in room began to get thicker. Fantom voice dissapeard. - Who was that funny man?
  3. Wybaczcie mą długą nieobecność. Miałem dużo spraw na głowie, a potem zostałem odcięty od internetu. Mimo to głównie czekałem, i mimo tak długiej nieobecności nie doczekałem się. Czego? Ano napisałem post o złym duchu co wtargnął do mego i czekałem na jakąś reakcję Holy'ego lub Reva. Ja już napisałem co chciałem o tej gospodzie, teraz czekałem na resztę. Po prostu wiszę sobie w pokoju jako duch, patrząc na moje okupowane ciało i na śpiącego nekromantę. Więc pobudka, mnie tak długo nie było, a tutaj nic się nie ruszyło. A tak...powitać Yossoriana. Jak widać nas wciąż jest trzech, a was...umm...sześciu? I stale rośnie... Więc, podsumowując, czekam na was, a nie wy na mnie.
  4. Better if your friend will be Game Master for this one week and tell where who starts and briefing, then we will play without any GM. I can't imagine briefing from troll's side ^^
  5. So...Rince and Jaqbs, you will be talkative chars, coz me and Qbuś...hmm...at last B CAN talk... Yeah, pretty good idea about Death of Rats...and very tricky, coz it's about 90% chance, that the plot will be running around you! I just can see it... What survival? xD So Qbuś...just call your friend and lets start that wicked session. Coz its gonna be wicked to the bones! Umm...did Rince mentioned survival?
  6. SO so so...today is a wednesday and we were bounded to start on monday. Hmm...ok, nevermind that, lets just post our chars, then we could start playing. I was playing a human (our first session ^^), and a dwarf...soooo...its time for a troll! Name - Bigbang, they call him just Big...he is calling himself just "B" coz "Big" is to long for his memory... Race - city Troll Color - Grey Class - BARBARIAN! Aye ^^ - B saw someday a human. Human was dressed in brown thingies...animal thingies...not-too-soft thingies. And human had looong swordie. B though... - Hahhaha! You cant fool me! Troll cant thi...*gulp*... please, continue. - So, B though, that that human is a someone who take care of sheepies. Coz he was wearing sheepies thingies...maybe. And with that big sword he is cutting sheepies...umm...soft white things. You know, the cloths is... - Yeah yeah wool. - Umm...yes. So B went to him and asked "are you a sheepie men?". And he said...I think... - You are to stup...ok, ok, go on. - I think he said "what?" So I told once more "are you a sheepy men?" Then he said "who?". Then I said "you know, the one who do it with sheepies" then he said "ROAAAAARRRR!" and attacked me and knocked me unco...unu..uncu... - Unconscious... - Yea...he seemed to be very good in knocking un..unnn... - Unconscious... - Yea...When B woke up, he asked somebody who was that. And he said that that was Cohen the barbarian. - Oh my god... - And B though... - But...nevermind me. - And B though, that he wants to be too that goodie in knocking people un.. - ...conscious. - Yea. And B though that he too wants to be teh barbarian! B wanna be teh barbarian! - So...that is the clue why you are wearing only a cow fur on your hips? - Yea. - Ok...sheesh...that was an interesting story. So pal, Ill give you only a 30 dollars penalty for Walking-Almost-Naked-In-Public-And-Terryfing-The-People. - Umm...ok small human. Here you go... Troll gived dollars to a night watcher and went straight further down the street. - AND NEXT TIME I DONT WANT TO SEE YOU IN THIS STATE MISTER BIGBANG! - Eee...Dot. I think that trolls are always walking naked. - Oh shut up Rincevand.
  7. *Fooosh* Aghh... Ummm... Ok... It's kinda bad idea. I prefer to start a new one with new characters. How about you Rince? I might know who this person might be. But sheeesh! We shall see... Yeah, a kick or two can be handy right now. Especially in the action's butt. At last. I was wondering why you didnt say it last time. Probably not lots of time we had, do we?
  8. *Foooosh* - Im baaAAaaa... *Fooosh* ... *Fooosh* - Stupid spell of teleporta... *Fooosh* ... *Fooosh* - Dam... *Fooosh* ... *Fooosh* - ....umm? Ok, it should be fine now. Rincewind, long time no see my vamp bro. I can play, but only with someone, who ALSO WANT TO PLAY. Not to mention, that the last time I and Rince were the ones who pulled the plot, the rest was saying things like "Yes yes" or "Im doing the same". It would be better if we stick to the rules this time. Last time we had players who doesnt know the realms of the Discworld very well. We need active players! And yes, we (me and Rince) can play only in two, like in old, better times (heheh...I mean...Har Har), but I think nice and big "dream team" would come handy sometimes. Ah....by the way...Im playing old, good "Discworld I" so yes, Im in the mood! So...better to put something in our profile, aye? Like "any sword needed" like the last time we did. *Fooosh* ... *Fooosh* - Not ag... *Fooosh*
  9. Już będę grzeczny, tylko niech on odłoży tą patelnię! I nie, nie chce bajki ciociu, bo znowu będą mi się śniły koszmary. Więc, tego...dobranoc. Taaak. Prawie z krzesła spadłem. Nie wiedziałem, że jedno słowo potrafi być takie niebezpieczne . I tak oto sesja obróciła się o 180 stopni. Teraz wy prujecie post za postem, a ja czekam jak głupi, aż Holy coś napisze, albo Rev w ogóle się odezwie...ech, ci nekromanci. Kiedy ich potrzebujesz to ich nie ma, ale za to lubią zjawiać się z armią animowanych truposzy w najmniej odpowiednim momencie. I jak tu ich nie lubić?
  10. Heeej, nie bądźcie tacy i skomentujcie najnowszy odcinek mojego komiksu. Niechaj mądrość spłynie z waszych ust!
  11. Znalazłem się w otchłani, porwany przez potwora, który, gdy tylko się pojawiłem, ździelił mnie patelnią przez łeb. Nie miałem zielonego pojęcia dlaczego. Gdy się obudziłem, wyruszyłem na poszukiwania czegoś do jedzenia w tych kazamatach nienawiści. Byłem bardzo głodny, ale jedyne co znalazłem, to podłączony do internetu laptop, który przyjemnie szumiał w ciszy ogromnej, piwnicznej przestrzeni. Oczywiście, że nie. Od tego są nekromanci. Umm...ja też napisałem to w formie żartu. Taki tam, mały żarcik, że aż czasami trudno go co niektórym zauważyć. Najpierw musisz dostać zgodę od trzech graczy. Ja osobiście jestem na TAK, dajmy chłopakowi szansę ^^.
  12. Otóż to, źle się do tego zabierasz. Powinieneś wićwiczyć swój warsztat pisarski, pisząc krótkie - średniodługie opowiadania, a nie od razu wchodzić na najwyższą górę. Tehee. Najnowszy odcinek AnotherHeroes już jest na stronie. Mam nadzieję, że wam się spodoba. TO jesli komuś nie chce szukac się adresu . A tak propo opowiadań...oto mój tekst na konkurs z bilogii pt. "Biologia Inaczej". Nie oczekujcie fajerwerków, machnąłem to w dwie godzinki, żeby złapać piateczkę z biologii ^^. Budzik Jakąś godzinę temu wzeszło słońce. Nawet świt był niewyspany i nieskory do pracy. Poranny wietrzyk zaspał, jakaś wredna wiewiórka ukradła mu budzik. O tak wczesnej porze wstają tylko wariaci. Wariaci i grzybiarze-amatorzy. Pan Edmund właśnie schylił się po dorodnego borowika, którego wypatrzył wśród paproci, gdy ktoś do niego przemówił: - To teren strzeżony, proszę stąd odejść. Edmund rozejrzał się zdziwiony. W końcu jego wzrok powędrował w dół, do ślimaka patrzącego intensywnie na grzybiarza. - Co pan się tak gapi? To teren strzeżony, a pan znajduje się tutaj bez zezwolenia właściciela. – Powiedział ślimak zezując na Edmunda. Na skorupie miał napisane „Security”. - Edwardzie! Co tam się dzieje? – Cieniutki głos dobiegł z borowika. Mężczyzna poprawił okulary na nosie i dopiero teraz zauważył małe drzwiczki i okienka w grzybku. Małe odrzwia rozwarły się i właściciel cieniutkiego głosu wyszedł ze swej posesji. Był krasnoludkiem. - Edwardzie, co to ma znaczyć?! Kto to jest?! – Krasnoludek zmierzył wzrokiem pana Edmunda od stóp do głowy. – Za co ci płacę?! Masz pilnować mojego domu! - Tak proszę pana, natychmiast proszę pana! – Powiedział zakłopotany ślimak i znowu, wytężając ze wszystkich sił wzrok, próbował skupić swoje rozbestwione czółko-oczka na przybyszu. – Proszę stąd odejść! Natychmiast! - Ale przecież ślimaki nie potrafią mówić! – Edmund w końcu odzyskał dar mowy. – Nie umieją, ponieważ nie mają odpowiednio zbudowanego aparatu mowy. Wiem, bo jestem z zawodu biologiem. – Powiedział uradowany pan Edmund i z dumą wypiął pierś. Ślimak na te słowa skrzywił się i spróbował zezować na swoje usta, które nagle zniknęły. - Poza tym – kontynuował biolog – krasnoludki nie mają prawa istnieć. To tylko legenda! Przecież żaden układ trawienny nie wytrzymałby jedzenia non-stop surowych żołędzi. – Właściciel borowika ze zdumioną minął rozpłyną się w powietrzu z towarzyszącym temu cichym „pyk!”. - Do tego wszystkiego ścianki grzybów są zbyt giętkie i mało wytrzymałe, żeby posłużyły jako dom. – Małe okienka i drzwiczki zniknęły, zostawiając po sobie nieodpartą sugestię, że nigdy ich tam nie było. Już całkiem zwyczajny ślimak rozejrzał się wokół obojętnym wzrokiem, zastanawiając, co on właściwie tutaj robi. W końcu odpełznął gdzieś, szukając jakiegoś muchomora do skonsumowania. Jego pamięć, o ile ślimaki jakąś mają, zatarła starannie imię Edward. Grzybiarz Edmund schylił się i triumfalnym gestem wyrwał borowika, po czym wrzucił go do kosza. Następnie ruszył przed siebie, w poszukiwaniu innych zdobyczy. - Krasnoludki, też coś… Gdzieś w oddali zadzwonił budzik. Drzewa zakołysały swoimi koronami, kłaniając się przelatującemu wiatrowi, który z żądzą mordu w oczach szukał pewnej wiewiórki.
  13. Oh, thank you my lord! Hmm...jakoś nie wyobrażam sobie "naszej" części sesji (ja, Rev i Holy) bez Holy'ego. To tak jakby kręcili Matrixa bez Morpheusa, albo zrobili system RPG bez statystyki siły . Zatem cieszę się, że jesteś jescze z nami. +--> (Orczy syn ) Ach, wybacz, nie sprecyzowałem tego. Otóż "tamta" drużyna, to banda "co drugi wystąp, hej ho idziemy na przygodę" :twisted: . Nasza drużyna była dokładnie zaplanowana i działa w oparciu o schemat "siły dobra muszą współpracować z siłami zła hej ho idziemy na przygodę". Chodzi mi o to, że odwieczni wrogowie nagle muszą sobie pomagać, a ich dawni przyjaciele stają się nowymi wrogami, wszystko wywraca się do góry nogami i ogóle jest fajna zabawa w obrzucaniu się "mięsem". Twoja postać wprowadziłaby element szarości, ale jak już pisałem, dlaczego nie? Jeden z największych błedów twojego życia, radze ci go zybko naprawić. Niziołka >>> to znajdź sobie pomoc, niech zrobią jeszcze kogoś moderatorem. (np, wujaszka) Holy >>> W Redoranie jest mi dobrze i jakoś tak ciężko nagle zmienić społeczność na inną. Swoją drogą, internet jest jak miasto mrowisk, co forum/gra to nowa społeczność. Sam istnieje w...pięciu? I powiedzcie, cy to jest normalne? Umm...Rev? Jesteś tam?
  14. Niestety V'cious, ale z czystego lenistwa nie przeczytałem poprzednich rozdziałów...do tego zniechęcały mnie komentarze. Ale za to przeczytałem IV... Umm...niby logiczne, ale coś jest nie tak. Za bardzo wyszukana metafora, nie pasuje do tego rozdziału. Lepsza byłaby rzecz przyziemna, może nie oklepana jak smoła czy "kruczoczarne", a lepiej...ja wiem? Sadza? Mała książeczka ma się do woluminu jak broszura do książki telefonicznej. Niektóre fragmenty dialogu drętwe, zwłaszcza początkowy monolog wewnętrzny Toma. Poza tym wszystki fragment nie jest nudny, i wnioskując z komentarzy, nie tak "przerażający" jak ostatnie rozdziały. Nawet przyjemnie się czyta, mimo tego, że podpada w tym momencie pod niejakiego H.P. . Najbardziej podziwiam w tobie to, że mimo, iż wszyscy wepchneli cię do kibla i spuścili wodę, ty zaparłeś się o ściany rury i krzyczysz "podaj ktoś linę"... W końcu każdy kiedyś zaczynał, aye?
  15. Heh...sztuka tkwi nie w rzucaniu obelgami, a jak to Niziołka opanowała do perfekcji, pozostawieniu "sugestii" przekleństwa po każdym wyrazie. Przynajmniej ja to tak odbieram. Pachnie Warcraftem. Lepiej już "krwawa ręka", tutaj język polski obowiązuje . Śmierdzi Warcraftem...na kilometr. Nie nazywam się SpellThrower (xD), jakkolwiek to głupio brzmi, a SpellCaster, co można raczej przetłumaczyć na przyzywacz zaklęć...whatever. To tak gwoli ścisłości. Ork niepasuje do naszej "wesołej" kompanii, psułby image "zło i dobro". Ale jeśli wszyscy bedą na tak, to czemu nie?
  16. Sheeesh...powitać powitać. Właśnie zwolniło nam się (a może nie? Holy, proszę, nie rób mi tego <panika>, namyśl się!) miejsce. Jak bardzo ciepło, to już zależy od projektu postaci, jaką masz zamiar grać na sesji, którą w sumie, winieneś już wrzucić. Poza tym musisz przeczytać wszystkie posty z FS odkąd zaczęliśmy sesję w klimatach fantazy (bo jeśli ma pamięć mnie nie myli, to ostatnio chciałeś dołączyć do załogi, gdy graliśmy jescze w cyberpunku), a wierz mi, to troszkę ci zajmie, bo co niektórzy *wink wink* lubią się rozpisywać <patrzy na Revotura i zaczyna mrugać>.
  17. No no, czyżby nasza historia rozgrywała się na tle krwawego konfliktu? Przypomina mi to trochę wojnę totalną a'la Władca Pierścieni czy Warcraft (Taureni ^^), Warhammer (atak chaosu) czy Zapomniane Krainy (Inwazje orków). Czy w naszym świecie taureni to wysocy, rogaci mężczyźni, czy do końca (przepraszam za wyrażenie) zerżniemy z Warcrafta i damy byko-ludzi z ogonami, futrem i "w ogóle"? Tak tylko z ciekawości pytam. No, Holy! Rev! Pisać pisać! Teraz wasza kolej! Oni nas wyprzedzają! (unbeliveable ). Hmm...może i my po drodze spotkamy jakichś taurenów? Albo...heh...złote golemy? Szykuje się wojna totalna. Każdy przeciw każdemu ^^. Może dołożymy do tego jeszcze krucjate nieumarłych, bunt elfów i wojnę celną krasnoludów? Do tego przebudzenie się smoków, migracja władców bestii z Pustyni Ciszy, okres godowy wiwern i atak...hahaha...przepraszam, nie mogę ich jakoś zaakceptować...złotych golemów? Wtedy dopiero będzie frajda.
  18. Tymi oto trzema słowami streściłeś całą moją bolączke. Z początku byłem z siebie nawet zadowolony (bez przesady...). Ostatnio z nudów przeglądałem różne komiksy internetowe, zwłaszcza te profesjonalne, naprawdę trzymające poziom, i zacząłem wyć (bez przesady...). Ja po prostu brzydko rysuje (no, bez przesady...). Kiedyś połykałem różne komiksy, teraz coraz częściej przyłapuję się na tym, że przyglądam się rysunkom (zwłaszcza muskularnej rzeźbie ciała, bo gdzie biceps, a gdzie triceps winien leżeć, to ciągle dla mnie czarna magia...ale już niedługo ). Pierwsze 6 moich odcinków było narysowanych jakiś czas temu, zanim powstała strona. Teraz są wypuszczane co tydzień. "Nowa seria", rysowana na bierząco, będzie wydawana po 6, następnym odcinku. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Tło ma specjalnie mało detali, żeby nie gryzło się z postaciami, które dzięki temu są widoczne. Widziałem już kilka komiksów, gdzie postacie tonęły w zalewie szczegółowości krajobrazu. To właśnie bohaterowie mają być wyeksploatowani, a nie tło. Mam zamiar w przyszłości (gdy gruntownie to poćwicze) wprowadzić twarde cienie (bez stopniowanego przejścia z białego przez szary do czarnego), co pozwoli mi na dopieszczenie krajobrazu. Przykład twardego cieniowania jest cudownie pokazany w anime "Dead Leaves"...polecam ^^.
  19. Dziękuje za słowa pochwały i krytykę. Szczerze mówiąc nastawiłem się na ciężką artylerie . No nic...zobaczmy, co my tu mamy... Szczerze mówiąc już o tym myślałem. Ale jakoś chętnych brakuje...choć mam znajomka co zna się na photoshopie i poprosiłem go o przerobienie kilku elementów dla mnie (navigatory odcinków, buttony). Hmm...jakieś konkrety może? Co ci się tak nie podoba? Co razi? A propo zmiany stylu rysowania, to tak jak inni już tu mówili, jest to najgorsze co mogę zrobić...i prawie niemożliwe . Ale ciągle staram się udoskonalić mój styl. W końcu każdy od czegoś zaczyna. Tu to się uśmiałem po pachy xD . Co masz na myśli pisząc pocieszne? Powinni być...bo ja wiem...groźniejsi? Ale to jedna wielka parodia, onni są bezbronnymi...nie, nie głupkami, co to to nie. Znacie pojęcie "misiowaty"? To moi orkowie właśnie są misiowaci ^^. Tak, to jest komiks fantazy. Ale to jest parodia fantazy, więc kreska nie powinna być dorosła. Gdybym umiał ładnie rysować, to zrobiłbym poważną fabułę, a tak, jestem więźniem za kratami mojej komiksowej, niezbyt poważnej kreski. To nadaje się tylko na komiks Nie-Na-Poważnie. No proszę, Chimairowi podoba się mój komiks. Normalnie zaszczyt mnie kopnął ^^. A tak na serio, to porównywałem wielkością mój komiks z innymi i wychodzi na to, że litery są mniej więcej takiej samej wielkości (Chimaira, czy inne komiksy też są dla ciebie za małe?). A żaden szanujący się komiks nie robi nigdzie odsyłaczy do wielkich pikseloz . Hmm...ale pomyślimy nad tym. Masz na myśli serie Elder Scrolls? Grałem jedynie w Morrowinda, i to niezbyt namiętnie, ale tak, długo. Mimo to kompletnie nie rozumiem tego stwierdzenia. Moja koleżanka robi komiks MorrArt o Morrowindzie i TO JEST parodia Elder Scrolls. Napisz co miałeś na myśli pisząc to zdanie, bo im dłużej się zastanawiam, tym mniej rozumiem :? . Chyba już wiem co mieliście na myśli. Chodziło o to, że moje odręczne pismo poprawiałem lekko w programie graficznym czarnym kolorem. Ostatnio przerzuciłem się na czcionkę (Verdana). Hmm...o to chodziło? Bo tamto pismo rzeczywiście było małe... A tak...nowe odcinki ukazują się co czwartki. Niektórzy narzekają, że to za długo i ostatnio myślałem, żeby wypuszczać je dwa razy w tygodniu, w piątki i poniedziałki. Możliwe, że zmieni się to wkrótce. Wow...ale długi pościk się sklecił.
  20. Ugh...no proszę, ja przychodzę tutaj chcąc się pochwalić i wysłuchać krytyki, a zastaje samych profesjonalistów...kto by pomyślał. www.anotherheroes.republika.pl Mój komiks internetowy. Temat? Świat Faerunu, czyli generalnie RPG. Wiem, wiem, jest już mnóstwo takich komiksów...i co z tego? Moim zdaniem, kreska nie za ładna (trzeba wyjść z tych płaskich kadrów), czasami brak zachowanych proporcji (staram się). Generalnie stworzyłem ten komiks, bo czułem, że jeśli nie zrobię wkrótce czegoś "twórczego" to mnie wysadzi od środka. A więc oceniajcie, piszcie itd. Co do strony...jestem totalnym amatorem html :? . Więc raczej zwróćcie uwagę na sam komiks. P.S. - Zap, wszystkie twoje prace trzymają poziom, i wręcz tchnął "undergroundowym" klimatem ^^. Masz styl i trzymasz się go. Podsumowując, strasznie mi się podobają.
  21. No no, proszę. Sesja odżyła, wyszła ze stanu hibernacji. Z jednej strony mamy klimacik dreszczowców, z drugiej brutalną rzeź miasta. I oto właśnie chodzi! Big hug for all ^^ Hawk >> nie martw się, najwidoczniej przyszły posiłki! Jednak ten, kto pierwszy napisał, że jeszcze żyje, ma się dobrze i będzie pisać...coś nie pisze. Nie chce pokazywać palcem, ale... <patrzy znacząco na P_aula>. Jestem niezwykle ciekawy, kto zaatakował zamek. Nieumarli? Złote...khem...golemy ^^"? A może po prostu bandyci? Obaczymy... Co do tego czegoś, co chodzi po dachu, to nie krępujcie się i sami napiszcie, co to jest. Może to być potwór, ale równie dobrze (i tą wersję wolę) to coś może uciec zanim w ogóle zidentyfikujemy co to jest. A więc wysilić mózgownicę.
  22. Nie miałem ochoty wchodzić w nowe dyskusje. Byłem głodny i spragniony, jednak zbyt zmęczony na wołanie o jadło. Zjem jutro, o ile dożyje. Los, w ironiczny sposób, zakrzywia się, odwraca na drugą stronę. Wrogowie stają się przyjaciółmi, przyjaciele wrogami. Choć tak naprawdę wszyscy są wrogami...jawnymi, lub chwilowo ukrytymi. Zdjąłem, zbroje i przewiesiłem przez krzesło. Od jak dawna jej nie zdejmowałem? Czułem się niemal nagi. Miecz położyłem pod poduszką, w zasięgu szybkiego ruchu dłoni. Spojrzałem w szkliste i puste oczy Zena, ochlapane krwią oblicze. Nie miał dłoni...niemal odcięta głowa trzymała się na słowo honoru. Głęboka rana cięta biegła przez pierś. Wziąłem leżącą na stoliku misę z wodą, służącą do porannego odświerzenia, zanurzyłem w niej szmatkę. Drobnymi, delikatnymi ruchami zmywałem zakrzepłą i brudną krew. Nie wytrzymałem. Zgarbiłem się, samotna łza wędrowała wzdłuż kanionu mej styranej twarzy, spadła na łagodne, niemal śpiące oblicze Zena. Za nią następna. Kolejne. - Co ja ci zrobiłem? To moja, moja wina...moja wina...tylko moja. Zasnąłem ciężkim snem. Snem pełnym miłych wspomnień, dawno zmarłej rodziny, przyjaciół z zakonu, przełożonych. Był to kojący sen, którego tak mi brakowało. Zerwałem się z krzykiem, cały zlany potem. Przed oczami latały mi ciemnofioletowe plamy, w głowie lekko się kręciło. Spojrzałem w kierunku okna...noc, ciemność przecinana jedynie delikatnym światłem księżyca. Szum drzew w lesie. Huk sowy. ... ...Chrobot... ... Chwyciłem mocniej miecz...coś łaziło po dachu. Coś ciężkiego. Niewieżąc samemu sobie, że to robie, szturchnąłem nekromante. - Coś łazi po dachu.
  23. Tak tak, ktoś ulitował się nad tym biednym systemem i dodał alternatywną możliwość zdobywania pedeków i nowych umiejętności. Taa...podręcznik czytało mi się nadzwyczaj ciekawie, nie to co D&D, gdzie do przebrnięcia są trzy książki (w sumie dwie, bo bestiariusza nie trzeba czytać od deski do deski) mające po 300 stron i pisane drobnym druczkiem...czasami zwyczajnie przysypiałem Oo. No i wydało się, Niziołka ma EVIL PLAN. Coś czuję, że na allegro nagle wzrośnie zainteresowanie "okiem Yrrhadesa". Ale ze względu na stare czasy, z przyjemnością zajrze za te 2-3 tygodnie.
  24. No cóż, wiem, że nie jest wyjaśnione wprost, że to orkowie. Wiem, że lepszy rydz niż nic (czytaj, ruiny niż pole). Ale jednak, lepsze puste pole/las, niż ruiny bronione przez ludzi. Tak czy siak, kontynuuj Hawk, nie przeszkadzam już. A ja pogadam sobie w cztery oczy z moimi nekrusami (Rev, jako szkielet, nie ma oczu ^^").
  25. Nieoczekiwane...coś mi mówiło, że on albo polegnie, albo zwycięży...i wróci do nas. Przez całe życie widziałem w boju ciężką magię bitewną, rozszarpującą całe dywizje w pył...nie było ciał, a jedynie lekka mgiełka krwi wisząca w powietrzu. Nie zdziwiła mnie latająca bańka...czy coś jest w stanie, mnie, starego wygę, jeszcze ździwić? - Cholerny hipokryta, to ty ruszyłeś w drogę, nie czekając na nas. To my winniśmy ci "dziękować" jak to ująłeś. Ale...może, jak mówisz, ten "nekromanta" którego zabiłeś to był twój sprzymierzeniec? - Powoli zwlekam się z łóżka, wyjmuję miecz z futerału. - A ty poleciałeś do niego podlizać się, powiedzieć, że zaatakowałeś jego popleczników aby nie zdemaskować się? Bo jeszcze nie nadszedł na to czas? A może pokonał cię i uciekłeś? Może to właśnie CIEBIE szuka, i wróciłeś do nas z podkulonym ogonem, szukając sprzymierzeńców w walce z potężnym wrogiem? Tak czy inaczej, przynosisz ze sobą kłopoty. A ja nie lubię nowych, w dodatku nie moich kłopotów. Wynoś się, jeśli nie chcesz być usiekany... Ugh, to było głupie. Poniosło mnie. Ledwo trzymam się na nogach, lecz możliwe, że ten drugi nekro...Hilarion, przyjdzie mi z pomocą, widać, że nie pałają do siebie miłością. - Odejdź w pokoju. Nie mamy sobie już nic więcej do powiedzenia. Wystarczy mi najzupełniej jeden nekromanta. Ludzki nekromanta. Gdy patrzę na tego widzę twarz samej śmierci, a ona bynajmniej nie uśmiecha się do mnie...
×
×
  • Utwórz nowe...