Jump to content

swallow

Forumowicze
  • Posts

    29
  • Joined

  • Last visited

Reputation

0 Neutralna

About swallow

  • Rank
    Goblin
    Goblin

Dodatkowe informacje

  • Ulubione gry
    Array
  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  • Skąd
    Array
  • Zainteresowania
    Array
  1. Kartki z faktem, że jest Brytyjczykiem nie przyklejałbym raczej na lodówkę oceny jego obiektywności. Choć w kontekście znacznej części jego prac nie przeczę postawionej tezie, taka argumentacja jest nieco naiwna. P.S. Co nam w ogóle po opiniach o Polsce za granicą? Zważywszy na niezwykłe zaangażowanie innych państw w sprawy polskie, de facto z zasady nie na naszą korzyść, dla mnie osobiście nie mają one większej wartości niż gratisowa rolka papieru toaletowego... a może i mniej.
  2. Wydaje mi się, że jednak trochę zbyt klasycznie niektórzy z Was do tego podchodzą - o ironio, pomimo wielu prób wyprzedzenia zdarzeń. Zadam proste pytanie - czy my tak naprawdę stricte wiemy kim jest człowiek? Czy to bardziej ciało, czy raczej umysł? Świadomość? A może to syntetyczna całość? Zakładając pierwszą hipotezę, moglibyśmy się nawet pokusić o stwierdzenie, że ewentualnie istniejące istoty pozaziemskie również są ludźmi. Brzmi kontrowersyjnie? Rasistowsko? Możliwe. Ale spójrzmy na to pod łagodniejszym kątem - człowiek zapewnił sobie dominium na Ziemi za pomocą wyjątkowej inteligencji, ale i również niezwykle rozwiniętej płaszczyźnie uczuć. Możemy więc przypuszczać, że również i we Wszechświecie to właśnie te wciąż brzmiące nieco abstrakcyjnie pojęcia jak np. umysł, rozum, świadomość mają priorytet bytowy i decydują o powodzeniu danych cywilizacji. Pójdźmy dalej i załóżmy, że umysł w toku szeroko rozumianej ewolucji i usamodzielnianiu (co obserwujemy... zresztą - Deus Ex : )) wyrwie się w końcu od ciała, lub też, zakładając prawdziwość dogmatów religijnych robi to już teraz. Kim byłby wtedy człowiek? Na pewno nie tak błaho rozumianą kupą mięsa. A może właśnie raczej umysłem etc.? Kim byłyby więc inne kosmiczne cywilizacje? Być może tym samym, choć powstałym w zupełnie innych warunkach, na drodze zupełnie innej ewolucji. Rozważając ten problem w tak szerokim spectrum, naprawdę ciężko o jednoznaczną opinię. Jednego jestem pewien - ta 1/4 ankietowanych, która twierdzi, że odkrycie życia pozaziemskiego zachwiałoby ich wiarę, to kompletni ignoranci, bez bagażu refleksji, filozofii i intelektualnych potyczek. Jak zareagować miałby Kościół Katolicki? Dać w końcu trochę więcej wiary pewnym relatywizmom i przeprowadzić gruntowne rekolekcje z Pisma Świętego. Bo przecież, gdy czytamy "Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył", nie zakładamy przypadkiem z góry, że wiemy kim jest człowiek? Powód edycji: znalazłem literówkę : >
  3. swallow

    Gry a sztuka

    Nie rozumiemy się. Nie mówię w tym sensie. Krótka piłka - agresja. Ściśle pochodzi z natury, my tłumaczymy ją dla zmysłów, np. poprzez obraz. Przekonanie, że człowiek i to, co poprzez siebie manifestuje jest niezależne od natury to złudzenie, urojenie. Każdy symbol, alegoria czy też metafora ma pochodzenie przyrodnicze - nie jest to jednak pochodzenie bezwzględne, zawarte samo w sobie.
  4. swallow

    Gry a sztuka

    Wytwory człowieka nie mogą wychodzić poza przyrodę, bo to przez nią został ukształtowany i fundamentalnie na jej prawach działa, jest w nią wpisany, dzięki jej podstawom rzeźbi swoje twory. Może np. zaprzeczać jej prawom, ale to i tak będzie jej dotyczyć - względnie. Przyrodą można zajmować się pod różnym kątem. Wydaje mi się, że w bardzo "ogólnym uogólnieniu" moglibyśmy właśnie wyróżnić konteksty bezwzględne (czyli kontekst naukowy) i względne, czyli swoiste jej emanacje poprzez człowieka, właśnie poprzez sztukę. Można rozwinąć ten temat o mniemane idee zawarte w naturze, lecz to chyba zbyt daleko idące, filozoficzne dywagacje. Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że "jak najwierniejsze odwzorowanie natury" nie oznacza jedynie np. ścisłego przedstawienia drzewa. Z obserwowaniem drzewa mogą przecież wiązać się i ludzkie emocje, odczucia, które w związku z tym, że wynikają z obserwacji natury, od niej pochodzą, mimo, że mogą być znacząco modyfikowane przez odbiorcę. To właśnie to tak znacząco rozwija paletę barw odnośnie sztuki - przepływ przez człowieka. Być może na tym polega nasza niezgodność w tej kwestii. Podkreślam więc, że nie mam tak skrępowanego znaczenia tej sentencji na myśli. W całkowicie klasycznym znaczeniu, pochodzącym bodajże od Arystotelesa, tak by było, jednak osobiście "czepiam się" nieco przemianowanej i rozwiniętej wersji. @Domi90 2. Aktualnie tak. Lecz, jak już wspomniałem, teoretycznie możemy zakładać, że nie zawsze tak będzie, a już na pewno możemy pozwolić sobie na ocenę ich wewnętrznie wpisanych możliwości i potencjałów. Podkreślam jednak, że to rozważania czysto teoretyczne, acz, akurat w moim mniemaniu, z dużą szansą na realizację - choć nie w formie monitor, klawiatura, myszka. 3. Masz całkowitą rację. Również i mnie to nie odpowiada. Ale czy nie podobnie jest i z wszystkimi innymi formami artystycznymi? I czy nie lepiej przynajmniej starać się rozbudzać wymagania innych wobec nich?
  5. swallow

    Gry a sztuka

    @ LouisFreakman -"Nie przypominam sobie abym przyrównywał gry do sztuki, raczej do innych tekstów kultury" Fakt. Ale możemy akurat w tym przypadku przełożyć to na pojęcie sztuki jako rodzaju tekstu kultury. Mówimy przecież w kontekście tworów wybitnych, a w moim przekonaniu każdy ambitny tekst kultury stworzony przez człowieka jest sztuką. Kwestia definiowania. -"Co wtedy zrobić z takimi kierunkami jak surrealizm, abstrakcjonizm, wizualizm itd." Dlatego napisałem - "lecz nie natury jedynie w wąskim sensie fauny i flory, a także, a może i przede wszystkim, natury związanej z egzystencją człowieka, który to jest przecież twórcą". Przestrzeń człowieka, a więc i jego wymysły, uważam za część przestrzeni natury. -"Nie wolno zapominać, że gry są stosunkowo świeżym medium i w nieunikniony sposób czerpią ze starszych środków przekazu (tekst, obraz, film, narracja)" W pełni się zgadzam. Jednak chodziło mi raczej o wewnętrzną ideę gier, którą one inherentnie posiadają to dzięki niej, czysto teoretycznie jak na razie, górują nad innymi tekstami vide sztuką. Obecnie możemy pozwolić sobie na takie rozważania i stwierdzenia m.in. właśnie dzięki filmowi, o którym wspomniałeś. Z początku ciekawostka. Dopiero później zorientowano się jednak jak istotną wartość przekazu on posiada. O grach możemy rozmyślać w tym kontekście już teraz, bazując na przytoczonym doświadczeniu. I to właśnie ze względu na tę szczególną ich cechę, wydaje mi się, że to nie problematyka i treść jest najistotniejsza, a raczej sposób czynnego kontaktu z odbiorcą, jego skutki, to co z niego wynosimy. W końcu właśnie te aspekty stanowią o szczególnej i wyróżniającej pozycji gier. @McRamiro, deawpl, Lord Hrabula Powtarzam, że nauka i wiedza to całkowicie rzecz odmienna od sztuki, a przecież w tym kontekście się wypowiedziałem. P.S. Odnośnie "samochodu wysmarowanego odchodami" - jestem gorącym zwolennikiem zdrowej estetyki, która mówi mi, że jak coś śmierdzi to się tego nie tyka.
  6. swallow

    Gry a sztuka

    To tylko świadczy o mizernym poziomie większości gier w tym aspekcie. Ale to nawet nie o to tutaj chodzi. To oczywiste, że więcej wiedzy wyniosę z przytoczonych przez Ciebie źródeł (choć powiem szczerze, podział lenny Europy na przestrzeni X-XIV wieku poznałem dzięki "Crusader Kings"...). Jednak sztuka a wiedza i nauka to coś innego. Nie sądzisz?
  7. swallow

    Gry a sztuka

    Sztuka i XXI wiek Chciałbym odnieść się tematu poruszonego przez LouisFreakman'a, który to na swoim blogu wspomniał o potrzebie głębszego zainteresowania grami i ich wpływie na kulturę. Nie przesadzę, jeśli powiem, że poczułem niejako duchowy obowiązek. Swojego czasu również rozmyślałem o rozrywce elektronicznej właśnie w tym kontekście i dopatrzyłem się pewnego, przynajmniej w moim mniemaniu, niezwykle istotnego faktu. Mianowicie, niewątpliwym jest, że celem sztuki jest jak najwiarygodniejsze odzwierciedlenie natury, lecz nie natury jedynie w wąskim sensie fauny i flory, a także, a może i przede wszystkim, natury związanej z egzystencją człowieka, który to jest przecież twórcą. Mam tu na myśli takie płaszczyzny jak relacje międzyludzkie, psychologia, ludzkie emocje - myślę, że każdy wie, o co chodzi. Przechodząc do meritum sprawy, stwierdzamy, że celem twórców jest więc tworzenie sztuki, która jak najintensywniej przemówi do odbiorcy, przekaże myśl, wartość, ideę etc. Nieprzypadkowo więc mamy do czynienia z takimi zabiegami artystycznymi jak scena pomiędzy widzami w teatrze Grotowskiego, czy kino trójwymiarowe. Głównym problemem sztuki klasycznej, jak to zwykłem ją określać, jest jednak brak rzeczywistej interakcji z widzem. Przekaz nie jest pełny, nie jest wystarczająco wyrazisty i obiektywny, nie posiada on weryfikacji. I tu właśnie wchodzimy w sferę ambitnej rozrywki elektronicznej, która, jak już przytoczony autor wspomniał, jest znaczącą częścią nowej kultury. @LouisFreakman - Stwierdziłeś, że gry stoją na równi z innymi rodzajami sztuki - nie zgodzę się. Gry ambitne i wartościowe w treść i formę stoją ponad filmem, książką, czy obrazem. Ich szczególna właściwość, którą jest kontakt z odbiorcą, sprawił, że udało się wykreować potencjał tak ogromny, iż prawdopodobnie zmieniać on będzie oblicze i specyfikę sztuki. Powiedzmy, że w swoich głębokich marzeniach, widzę to jako część neorenesansu naszego tysiąclecia. Dlaczego pragnę to tak zaznaczyć? Ano dlatego, że jeżeli nie będziemy starać się sztuki tej zgłębiać, nie będziemy potrafili od niej wymagać, to stworzymy kulturę bez reszty przeżartą banałem, intelektualną i mentalną płycizną, i zepsuciem. Według mnie jest to wręcz pewnik, że tak atrakcyjna i przyjemna sztuka wchodzić będzie w znaczenie dla naszego życia coraz to głębiej i szerzej. Elektroniczna rozrywka stanie się czymś więcej niż tylko rozrywką. Zacznie wyrażać coraz to więcej treści i wartości. Od nas będzie zależeć jak my tę przestrzeń przekazu ukształtujemy i czego będziemy chcieli słuchać. A musimy mieć na uwadze, że im mocniej mówi do nas źródło, tym bardziej jesteśmy na nie podatni. Może to mieć dobre, ale i złe skutki. Może to mieć ogromny wpływ na rozwój myśli ludzkiej, ale i siać demoralizację, uległość i stagnacyjny wręcz hedonizm. Grzmię jak z ambony? W każdym razie wydaje mi się, że każdy z nas powinien problem ten przemyśleć i mieć na uwadze, że w dużej mierze to nasze upodobania decydują o tym, co jest tworzone i jak. Jeżeli bowiem używać będziemy tejże sztuki bez wiedzy o niej, bez wiedzy o kulturze, którą ona przecież kreuję, to może się zdarzyć, że zamiast przechadzek po wirtualnych lasach równikowych, starożytnych miastach, spotkań z wybitnymi postaciami, czy kreowania głębokich, światopoglądowych obrazów, w naszych wirtualnych przestrzeniach wszem i wobec dominować będzie jedynie erotyczna rozrywka, agresywne wyładowanie i nałogowa uległość wobec ogromnych możliwości zaspokojenia każdej chwilowej zachcianki. Wszystko zależy od tego jak szybko uda się nam ogarnąć, zrozumieć i wykorzystać technologiczny postęp oraz od tego, jak szybko pojmiemy, że kod binarny już dawno przetłumaczono na język humanistów.
  8. Traktujmy markę CoD raczej jako coś, nierealizującego się gastronomicznie.
  9. Sam zastanawiałem się nad tym już od dłuższego czasu i jestem ciekaw Waszego zdania. Po zakończonej ankiecie postaram się osobiście odnieść do jej tematu.
  10. @Doman18 "Hostel" to jednak troszkę coś innego : >
  11. Również dziękuję. I choć stricte odnośnie homoseksualizmu mamy z pewnością odmienne poglądy i można by na ten temat polemizować, to jednak wydaje mi się, że w sensie ogólnym mamy bardzo podobne zdanie. Życzę wytrwałości, szczególnie w wewnętrznych sporach. Dziękuję i życzę wszystkiego dobrego. - Jack
  12. Fakt, że bogaty w merytoryczne treści to ten artykuł przez Ciebie przytoczony nie jest. Dlaczego akurat ten wybrałeś? Przypadkiem natknąłem się na niego w sieci. Osobiście zauważyłem niezwykle ubogi i swoiście niebezpieczny (bo stagnacyjny), dominujący podział w takowych dyskusjach - KK i homoseksualiści. Nikt inny nie publikuje? Nie chcę nikomu wchodzić w buciorach doktryny do domu, ale powiedz mi, czy uważasz, że znormalizowanie jakiegokolwiek zboczenia o negatywnej cesze (w tym przypadku sensu biologicznego) jest dobre? Odrzucając frazesy na temat wolności typu "róbta, co chceta"? W sensie czysto biologicznym - nie. Ale mając na uwadze ludzką psychik moja odpowiedź będzie twierdząca. I czy nie wydaje Ci się dostatecznym wykładnikiem fakt, że owa orientacja ma zawartą w sobie ideę ślepego zaułku? Bo mnie się wydaje, że jeżeli coś nie zgadza się już w tak fundamentalnej normie, to manifestować może się dalej na wielu płaszczyznach, w niekorzystnych dla człowieka formach. Co prawda, nie możemy tutaj jeszcze nic empirycznie wykazać, możemy jedynie stawiać sądy a priori jakby to wyglądało w skali powszechnie przyjmowanej normy. Jednakże obserwując nieco większe grupy entuzjastów i ich ekshibicjonizm, a także postulaty krajów zachodnich, należy się bardzo poważnie i rzetelnie podjąć racjonalnej i sceptycznej refleksji. A nie w ciągu, raptem 30-35 lat robić społeczny przewrót i zaraz obok takich egzotyków jak "marchewka to owoc" wchodzić mi bezczelnie do przedszkoli i telewizji. Tu już mam do czynienia z ludzką mentalnością - porywczość i chęć walki o kolejne przywileje. Osobiście mam gdzieś, czy będę mógł wziąć ślub z moim partnerem, czy też nie. Nie walczę o to, nie jest mi to potrzebne. Nie jestem egoistą, dla mnie niektóre sprawy (vide papier świadczący o przystąpienia do związku małżeńskiego) są po prostu mniej ważne od innych. No i widzę, które działania stawiają mnie jako geja w negatywnym świetle w oczach społeczeństwa. Oczywiście jestem świadom, że są geje i pedały, acz jednak to właśnie głównie do tej pierwszej grupy kierować można jakąkolwiek dyskusję i niechętnie, lecz z konieczności wspominać muszę o radykalnych zjawiskach i działaniach. Za "teorię", że są geje i pedały niegdyś dostałem mocno po uszach od innych przedstawicieli środowiska. Podobno taki podział pozwala mi się sztucznie dowartościować. Ale twardo przy niej stoję, bo jest w niej sporo racji. Pan bowiem, przynajmniej po tym, co dane mi jest czytać, wydaje się trzeźwo myślącą osobą. Nie mylę się, prawda? Nie mnie to oceniać. Mam swoje przekonania i racje, których się trzymam. I w zasadzie tyle. Pozdrawiam Dziękuję z rzeczowy głos w sprawie, również pozdrawiam.
  13. swallow

    Kto zerżnął kurę?

    Ja mam swój ukryty cel w tym pytaniu ; )
  14. Wiedziałem, że coś mi w kinie nie gra. Miasto Boga (od 0:50) Fable 3 Kto od kogo zerżnął? : >
  15. Nie pozostaje mi nic innego jak gorąco zachęcić do jak najszybszego nabycia Warrior Within : ) Jestem nawet gotowy stwierdzić, że to właśnie ta część określa charakter całej historii i zarysowuje najciekawsze sylwetki bohaterów. Gwarantuję, że klimat, fabuła jak i sama rozrywka na długo zostaną w pamięć i na pewno mocno dowartościowują wirtualną trylogię jako całość ; )
×
×
  • Create New...