Aracely
-
Zawartość
269 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez Aracely
-
-
Wstaje codziennie o 4.20 rano. Wszystko dlatego, by na czas dojechac do pracy. Kladę się spac najpozniej o 23 inaczej żadna siłą by mnie z lozka o tak wczesnej godzinie nie ruszyła. Jak mam wolny dzien i planuję spac do oporu, to przez złosliwosc losu budze się najpozniej o 6 i potem jest tylko akie dosypianie na siłę. Dlatego nagminnie jestem niewyspana, przymulona, niekumata i wredna.
-
jak mniemam przechodziłaś WZW C i nie było to w niemowlęctwie?No cóz ja mam tego farta, że jestem generalnie zdrowy "krwiowo". Problemem tylko mogą być leki, które biorę, ale jeszcze tego nie sprawdzałem
nie to z powodu leku, który biorę. Przynajmniej do tej pory z ich powodu nie mogłam. Moze juz coś się zmieniło.
A poza tym boję się tej kłujacej strony igły xD
-
lekko niesmaczne...
Kilku chłopaków wybierało się na dyskotekę. Bardzo chciała z nimi pojechać ich koleżanka, której bardzo śmierdziało z ust. Długo nie chcieli się zgodzić, w końcu ona obiecała im, że nie będzie się odzywać. Na dyskotece sporo chłopaków prosiło ją do tańca, lecz ona odmawiała. W końcu pomyślała sobie:
- Idę tańczyć! Mam dosyć podpierania ścian. Przecież jestem na dyskotece. Ale muszę pamiętać, że nie mogę nic mówić, bo będzie mi śmierdzieć z gęby.
Zaczęła tańczyć z jakimś chłopakiem. Tańczą jeden taniec, drugi, piąty... Ona wciąż się nie odzywa. Chłopak pomyślał, że jest bardzo nieśmiała. Pyta:
- Jak ci na imię?
- Renata
- O, pierdnęłaś?
- Nie.
- O, znów pierdnęłaś!
-
U nas jest tak, że każdy nasz obywatel jest potencjalnym dawcą? Od zmarłego człowieka lekarze mogą pobrać organy bez zgody rodziny, chyba ze denat miał oświadczenie, ze się na to nie zgadza.
U S T A W A z dnia 1 lipca 2005 r. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów
Art.5.
1. Pobrania komórek, tkanek i narządów ze zwłok ludzkich można dokonać, jeżeli osoba zmarła nie wyraziła za życia sprzeciwu.
2. W przypadku małoletniego lub innej osoby, która nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych,(2) sprzeciw może wyrazić, za jej życia, przedstawiciel ustawowy tej osoby (3).
3. W przypadku małoletniego powyżej lat szesnastu lub innej osoby, która nie ma pełnej zdolności do czynności prawnych, sprzeciw może wyrazić również ta osoba (4).
Jednak nasza wrodzona narodowa grzeczność każe lekarzom zapytywać rodzinę o zgodę i wtedy do akcji trafia tzw. „pan szukacz”.
Inna sprawa jest również taka, że nasza wspaniała mentalność często ma gdzieś to, że np. zmarły przed śmiercią nie wyraził sprzecwu, czyli automatycznie wydał zgodę na popranie organów i rodzina i tak się na to nie zgadza, a bardziej się respektuje wolę rodziny niż zmarłego. No i pozostają jeszcze sądy. Czy ktoś słyszał o tym, by wpłynął pozew, o bezprawne pobranie narządów od zmarłego?
Krwi oddawać nie mogę, mimo, że bym chętnie to zrobiła. Tak wiem łatwo mi się mówi, skoro nie mogę. Żaden punkt mi mojej nie przyjmie, mimo że nie jestem na nic chora. Poza tym nie znam swojej grupy krwi. Jakoś mi się sie spieszy do zbadania jej.
-
Ja już mam teoretycznie wakacje. W zasadzie co 2weekend, bo wszystkie inne dni do pracy. Dzięki emu, że zdolna jestem niesłychanie. W prezencie sama sobie załatwiłam tzw. kampanie wrześniową. Dopiero potem jak będzie doktorek grzeczny i zdam
będę się mogła bronić...O samobójcach pisać nie będę, bo nie...
Jeśli idzie o straty wśród znajomych, to jedna koleżanka uśmiecha się do mnie od wielu lat z miejsca w którym teraz jest. A ja mam w głowie dwa jej obrazy. Gdy ganiała po świecie cała i uśmiechnięta i potem, gdy już leżała i usiłowała żebrać w sobie resztki sił i mówiła „ Sierpień już, o to za miesiąc do szkoły. Ja też tym razem pójdę”.
A druga koleżanka. No cóż. Mało brakowało. Bardzo mało. Anoreksja to podstępna menda. Choć minęło już tyle lat nadal siedzi w kącie i czeka na chwile słabości Agnieszki. A tak w ramach wyjaśnienia. Ona wcale nie cierpiała w stylu „och gruba jestem i muszę schudnąć”. Nie wcale nie. To było coś zupełnie innego. Jedni popełniają samobójstwo wieszając się, a inni dążą do tego w wolniejszy sposób, często zupełnie nieświadomie. Anoreksja ma dwie strony, jeśli nie więcej...
Ps. Chimer powodzenia, chociaż na dźwięk słowa filozofia przypomina mi się prof. Dr hab. J. Który mówił, a właściwie warczał „dzisiaj pozytywnych ocen egzaminu będzie tylko kilka, bo się ze swoją starą pokłóciłem”
Aha i jeszcze jedno tak niewinnie, ale złośliwie. O ile mnie pamięć nie myli to byłą jakaś dyskusja na temat kropkowania przekleństw, że to jest be. No chyba, że źle zrozumiałam to sowo z cytatu

-
Jeśli Aracelka przyjedzie to na weekend. Zapewne od piątku wieczora do niedzieli, bądź od soboty do niedzieli. Wszystko zależy ile zostanie mi na koncie...
Dam wam znać telefonicznie. A komu? Temu, kto będzie w stanie kontaktowym
Jeśli o nocleg idzie, to w zasadzie się nie martwię. Chyba mnie ktoś przygarnie? A nawet jeśli nie, to kto powiedział, że muszę spać? Aha ja brody nie mam zamiaru zapuszczać.
-
Na portugalskie tyłeczki? ;> :lol: Wolisz patrzeć na tyłeczki? Oj nieładnie.niby dlaczego nieładnie? wszak piłka cały zcas w grze. poza tym nawet ty jako facet mogę się załozyc, że nawet zupełnie nieswiadomie smykniesz wzrokiem na tyłek jakiegos piłkarza, gdy bedziesz śledził piłkę. W końcu taka gra.
-
A chodziło mi o Pret-a-porter!
:D Fajny, dość intensywny zapach. Jak kobieta nim pachnie i przebywa obok, muszę się trzymać na krótkiej smyczy :twisted:A ktory bo z tego co pamietam są dwa... Coś chyba błekitnawy i żółtawy... Wg mnie zóltawy lepszy. Niestety mają jeden feler. nie na każdej skórze pachna odpowiednio dobrze.
A te kajdanki ze zdjęć to co?
to znaczy intrygująca i prowokująca, a nie obsceniczna

-
Jak tak dalej pojdzie to znow zamiast kibicowac naszym bedę patrzec na portugalskie tyłeczki, a nasi juz dawno bedą siedziec na swoich w domu z goryczą porazki :?
-
Aracely, jesteś po prostu obrzydliwie obscenicznaPodoba mi się to
ja obsceniczna? Na dodatek obrzydliwie? Ja?? Przeciez już kiedyś ustalilismy, że ja jestem grzeczna.
Ja tam mydła używam, nie muszę udawać francuskiej arystokracjiA może to francuskie mydło?
pachniała Chanel 5. Nawet sobie nie wyobrażacie jak to śmierdzi na takiej młódceChanel 5 śmierdzi nawet wachane bezpsrednio z flakonu. A czyste perfumy kosztują tyle, że nawet moja pensja taka razem z premią nie jest... Co innego woda perfumowana. Ale perfumy mają pachniec intrygująco, a nie prosatcko kręcic w nosie... Zastanawiam się czym Monroe się tak zachwycała. Wszak chodziła spac tylko w tą kropelkę ubrana. widac gustu nie miaą jak kazdy snob "co jest modne to napewno mi się podoba, nawet jak mi się nie podoba" ja chodze spac ubrana w inna kropleke...
-
kiedy trzeba pokryje:twisted:
Moj brat powiedzmy, że ostatnio zmądrzał. Ale tylko powiedzmy. Jakoś daję radę z nim przebywac pod jednym dachem. już się nie bijemy, bo jest duzo większy i silniejszy mimo, że smarkacz z niego. Ogólnie gdy sie nie kłocimy, to jest dobrze. Jest w takim głupim wieku i tyle...
Ostatnio przytargał do domu gitare i szarpie w nią bez przerw. Mam pokoj tuz za scianą, więc nie muszę chyba mówic jakie reakcje to jego "granie" we mnie wywołuje...
Jeśli idzie o zapachy, to ostatnio z wielkiej chcicy próżnosci kupiłam sobie Pierre Cardin "Emozion". do dzisiaj mnie boli cena, ale chociaz raz, tym bardziej, że pachnie zniewalająco, szczególnie na mnie

-
Ehh...
Dziadkowie mnie nieźle ustawili :? Otóż przyszli z wizytą poplotkować itp. ja siedzę znudzony, aż tu nagle schodzi na temat wyjazdów na wakację... i kiedy się odwiedzieli, gdzie chcę jechać, to "Przypomnieli" mojej matce, że moja kochana siostra to po raz pierwszy wyjechała w wieku 17 lat. I co?? I teraz matka twierdzi, że dopóki nie będe miał 17 lat - nie pojadę...
Oczywiście, ja się nie będe poddawał i wciąż będe namawiał rodziców, ale na dzień dzisiejszy nie jadę. :? Pozostaje mi życzyć udanego zlotu i mieć nadzieje, ze za rok również dostanę zaproszenie

Chłopie podaj argument, że ty jestes facet, a to inaczej się podobno traktuje i wychowuje, wiec mozesz pojechac mimo, ze siostra nie mogła. Poza tym w razie czego w ciązy nie wrócisz :twisted: :twisted:
-
Słusznie, w każdym razie Romek tak jakby bardzej na świeczniku jest. Mój błąd...
Osiem dni szkoło powiadasz... Ja bym nie chciaa znów do szkoły chodzic. wystarczy mi raz zaliczac wszystkie szczebelki.

I nie to, ze chcę cię zdolowac, ale ja już koniec sesyjki mam prawie konoiec studiów wiec radosc wielka mnie rozpiera i się zastanawiam co dalej...
-
A ja już swoja edukację zakończyłam, więc pan Roman G w zasadzie może mnie cmoknąc.
No dobra nie lczac małej kampanii wrześniowej, to juz koniec. A trzy egzaminy tego samego dnia o tej samej godxzinie, ale dla odmiany w kilku różnych częściach miasta o zadna nowosc. Skoro student potrafi przez miesiąc nie jesc i pic najgorsze scieki, to potrafi się równiez roztroic

-
- Co to jest, kiedy mężczyzna mówi kobiecie sprośne rzeczy?
- Molestowanie seksualne.
- A kiedy kobieta mówi sprośności mężczyźnie?
- 4,20 za minutę.
Dlaczego macho jest jak litera Q?
Duże zero z małym ogonkiem.
Ona: - Kochanie, koledzy z biura powiedzieli, że mam bardzo zgrabne nogi.
On: - Naprawdę? A nie wspomnieli nic o wielkim tyłku?
Ona: - Nie, o Tobie nie rozmawialiśmy...
-
Pierwsze co pomyślałeś/pomyślałaś, gdy zobaczyłeś/zobaczyłaś jego/ją na forum? co dziwne, chyba nic...
Co myślisz|czujesz, gdy patrzysz na jego/jej avatar? ooo samolocik

Co byś mu/jej dał/dała co posiadasz? umiejetnosc wylewania czerwonego wina na cudze spodnie

A co zabrałbyś/zabrałabyś? skila przygadywania komuś tak, by obelge brał za komplement
Co Cię w nim/niej zachwyca? jego zdolnosc do złośliwości i szpileczek w ugrzecznionej formie
Co Cię w nim/niej śmieszy? opowiadanie które mi posłał
Jak wg. Ciebie spędza lub powinien/powinna spędzać wolny czas? pisząc ciągle i bez przerw, a potem publikujac to co napisze
Czego mu/jej życzysz? rzymaj się i nie puszczaj

Czy jest|nie jest jazzy/trendy/sic i dlaczego? oj tam jest po prosu boski i moim rycerzem, a ja jego skarbem
Sugestie/skargi/wnioski/porady dla niego/niej ;*
-
No jasne. Pilota od telewizora. A na spodniach miałby plamę. Z czerwonego winano wiesz... w końcu to właśnie czerwone winko zostawia plamy których się łatwo nie da wywabic. predzewj zrobi dziure. A na męskich spodniach taka plama pieknie wygląda. Szczególnie jeśli własciciel to wulgarny prostak :?
Aracely -> ciiii... tu są dzieci...Aż musialam zatrzepotac rzęsami

Tak sobie mysle i wymysliłam, ze z nienormalnych rzecy to w dzieciństwie raczej nic nie zrobiłam. No może poza tym, że całą dlonią sprawdzałam, czy żelazko podłączone do pradu jest gorace, a miałąm wtedy ze dwa lata. Potem w wieku późniejszym wsadziłam głowę przez szczeble barierki na schodach, żeby było fajnie miedzy glowę a szczeble włożylam dodatkowo własne raczki by bylo trudniej mnie ratowac. Z powodu miłosci do zwierzat przeraziłam babcie prawie na śmierc nutria (cos jak szczur tylko dużo wieksze) które chodował wuja. POdkradlam tacie lwią częśc domowego wina pwnie dlatego taki ze mnie teraz abstynent. No i przecielam sobie paluszki tasakiem> Tak, na szczęście tylko przeciełam, a nie odcięłam... To chyba wszystko.
A zeby wskazac, ze zdolnośc do robienia dziwnych rzeczy mi pozostala do dzisiaj, to powiem że udalo mi się złamac obcas w bucie który takowego praktycznie nie posiada :shock:
-
DION jest ok , ale co do jego ksywki to powinna brzmieć ZION lub SUPERMAN. bez obrazy oczywiście
Suparman to raczej napewno nie. Z tego co wiem, to DION nie zaklada majtasów na spodnie.
-
Szef pyta sekretarkę:
- Czy zna pani japoński?
- Tak, pisałam o tym w swoim CV.
- Tak? A gdzie?
- W ostatniej linijce, zaraz po rozmiarze mego biustu.
- A, rzeczywiście... Widocznie nie doczytałem
Umiera stary Gruzin. Przy łożu śmierci siedzi jego wnuk. Umierający mówi:
- Kiedyś, gdy umarł Lenin, umarł i leninizm... Kiedy umarł Stalin, umarł stalinizm...
- Dziadku Onanie, nie umieraj!
-
ako, że jestem wredny od razu stanęła mi przed oczami wizja typowego katola pijącego piwsko, z zapuszczonym na DVD różowym filmem i trzymającego w łapie (wodząc przy tym świńskimi oczkami po tych śmiesznych znaczkach) dokument poświęcony papieżowi...hmm.. a ja uważam, że w takim momencie, to by trzymał w łapie co innego...
Co do pryszczatego problemu. To zdecydowanie odradzam zwykłe mydło i wystawianie twarzy do słońca, tudzież łażenie na solarkę. To pomaga zapewne i owsZem, ale tylko na mała chwilkę, a potem jest jeszcze gorzej. Najlepiej jakieś kosmetyki z cynkiem i i spcjalny zel do mycia warzy. Aha i są preparaty drożdzowe w aptekach. Jak się je zazywa, to one reguluja pwne rzeczy i dzięki temu mniej teo dziadostwa wychodzi. Aha i bym treż nie przesadzałą z myciem twarzy tysiąc razy w ciągu dnia, bo wtedy bedzie skóra jeszcze więcej tłustych substancji wytwarzac.
A własnie rozpoczęłam wolny weekedn. poprzedni cały przepracowałam. jutro się nie ruszę z łózka przed 10 i zabiję kazdego, kto mnie obudzi wcześniej...
Do tego w niedziele mam absolutorium. Zn.ów bedę paradowac w todze i uważac, by nie wywinąc fikołka i sobie ząbków nie wybic, bo oczywiscie nawet toga w rozmiarku S bedzie mi za długa mimo wyskokich szpilek. A wiadomo spacerek po schodach i bicie pokłonów...
-
Tym bardziej, że ludzie poznani na studiach są o niebo życzliwsi niż np. w liceach. Dzieje się tak, dlatego, że tam liczy się przetrwanie. Nie student jest twoim przeciwnikiem (jak to często bywa w szkole gdzie trwa ciągła rywalizacja o względy nauczycieli czy o średnią), ale Profesor.eeee? ty wiesz jaki jest problem z pożyczeniem notatek? "nie bo są moje" itd. Ty wiesz jaki jest problem z czymkolwiek? Zadeptają cię przy drzwiach byle dostac się do pierwszego rzędu na sali, bo przecież wykłądowca musi ich widziec i pamiętac, by potem na egzaminie... A znam studia dzienne i zaoczne. o ile na dziennych było tak se. Znaczy od konkretnej osoby zależało jak było, tak na zaocznych ludzie przeważnie starsi ja młodsza od nich o połowę. Zero kultury, a o byciu zwyczajnie miłym nawet nie będę wspominac.
Najzabawniej było na egzaminach. najlepiej sciągały panie po 50. spódnica do kostek, na przodzie rozcięcie do pussy naciągane na nogi gumy od weków i pod nie wciskane sciągi, które synuś pracowicie klepał w kompa...
Tzn.? Zaszycie czy wycięcie?Bo że kobiety bywają poddawane takim zabiegom w krajach arabskich, to wiedziałem Ale nie, że na europejskim podwórku
najpierw wyciecie, a potem zaszycie powstałej rany. A w Europie owszem rodziny które mają to zakorzenione w kulturze własnej nadal robia. Nie ma problemu z wysłaniem dziecka na wakacje do kraju rodszinnego, albo po prostu wynajęcia pokoju w hoteliku tanim i tam. mozna równiez opłacic odpowiedniego doktorka, który za odpowiednią dopłatą oferuje znieczulenie.
-
Wy tutaj tak o kasie i pracy. No ostatnio mam to drugie, bo pierwszego z tego raczej bardzo mało. Owszem było fajnie jak odebrałam wypłatę, ale tylko do czasu, gdy nie opłaciłam tego wszystkiego, co opłacić muszę. Nawet przyznam się, że troszkę zaszalałam. Pierwsze kroki od bankomatu skierowałam do księgarni i wydałam trochę na książki. Na takie lekkie książki. Takie które nie mają w tytule „Historia doktryn politycznych i prawnych”, albo „Akty normatywne UE”. Zwyczajne treść lekka w jednej, nawet dosyć miałka. Nieważne. Szło o to by czytać dla przyjemności. A książki dla przyjemności nie kupiłam od kilku lat. Dobrze, że biblioteka pod nosem jest. A ile zarabiam nie powiem. Jeszcze mi jakiś smarkacz wyskoczy z tekstem, że to nawet nie połowa jego kieszonkowego... :?
Nie chodziłam nigdy w markowych ubraniach. W życiu nie nosiłam skarpetek za stówę tak jak niektórzy moi znajomi. Po prostu w domu nigdy kasy na to nie było. Dlatego pewnie nie jestem nauczona chodzić w łachu z szyldem na plecach. I teraz nawet gdy jestem w jakiś sposób niezależna to w zasadzie metka to ostatnia rzecz na którą zwracam uwagę przy zakupie. No chyba, że ma oznaczenia związane z praniem...
Zastanawiam się tylko co wyrośnie z takiego małego snoba, który nawet pieluchy ma markowe. Widziałam kiedyś roczne dziecko które ledwo umiało chodzić a miało na nogach buty które są tzw. butami Jordana tego koszykarza. Oczywiście gdyby nie kolega, to bym nawet nie wiedziała że to TE buty. Kosztują niemało. A dziecku przecież stopa rośnie z miesiąca na miesiąc.
Zastanawiam się co będzie gdy taki wypieszczony przez rodziców dzieciak trafi na własną pensję, która delikatnie mówiąc raczej nie zaspokoi jego marzeń o zarobkach. W końcu jesteśmy w naszym kraju a z tym troszkę kiepsko jest. Jak napisała Gosia co będzie jak źródełko wyschnie? Wtedy się okaże ze wyrosło coś nieprzystosowane do prawdziwego życia. Coś co nie potrafi rządzić się pieniędzmi i co ważne pilnować się by nie wydąć wszystkiego do zera. To będzie coś, co nadal będzie miało myślenie „ mi się należy!” Ciekawe jak sobie poradzi w życiu?
Co innego, gdy ktoś sam ciuła pieniążki, by potem sobie kupić coś drogiego. To uczy. Kupuje wtedy coś kosztem czegoś. I co ważne uczy się wartości pieniądza.
A wracając jeszcze do książek to autorką jednej z nich była znana modelka. Tym razem to był raczej dokument, a nie opisane jej życie.
Wiecie ze nadal dokonuje się na kobietach zabiegu obrzezania? A wiecie, że to się robi w Europie? W Niemczech Wielkiej. Brytanii i Francji? Wiecie?
-
W kolejnej sprzeczce chłop odpowiada na pretensje żony:
– To proste! Nie możesz mieć takich samych praw w domu jak ja! Ja jestem człowiekiem, a ty tylko kobietą! Jasne?
Żona nie odezwała się na to ani słowem. Następnego dnia chłop zakłada buty i zaczyna głośno kląć.
– Co się stało, kochanie? – pyta żona.
– Ktoś mi nasrał do buta!
– Może kot?
– Nie, to nie są kocie bobki!
– To może pies? – dopytuje kobieta.
– Gdzie tam! To jest ludzkie [beeep]!
– Ach, ludzkie? W takim razie to moje.
Śmierć Mózgu i Śmierć Serca siedzą na cmentarnym murze i sprzeczają się, która jest lepsza.
Śmierć Serca mówi:
- Patrz, co potrafię.
Nadchodzi starsza kobieta, Śmierć Serca pstryka i kobieta pada martwa.
Śmierć Mózgu:
–E, tam. Udowodnię ci, że jestem lepsza!
Nadchodzi starszy mężczyzna. Śmierć Mózgu pstryka i pstryka i pstryka...
Pewien facet o imieniu Willy wytatuował swoje imię na penisie. Szedł raz plażą, a z majtek wystawał mu kawałek członka z literką Y. W pewnym momencie zobaczył na plaży innego gościa, któremu też wystawało z majtek Y. Ucieszył się bardzo, że poznał w ten sposób imiennika i zagadnął go przyjaźnie:
– Willy?
-Nie, Welcome to Jamaica everybody!
Pewna para wzięła ślub. Dwa tygodnie później mężowi zachciało się spotkać ze starymi kumplami w ulubionym barze. Ubrał się więc i mówi:
– Kochanie, wychodzę, ale niedługo wrócę.
– A dokąd idziesz misiaczku? – pyta żona.
– Do baru, ślicznotko. Mam ochotę na małe piwko.
– Chcesz piwo, robaczku? Wybieraj – to mówiąc żona otwiera lodówkę i prezentuje 25 gatunków piwa z 12 krajów: Niemiec, Holandii, Anglii...... Mąż stanął jak wryty i zdołał wydusić tylko:
– Tak, tak, cukiereczku...... ale w barze .... no wiesz.... te chłodzone kufle......
Żona mu przerwała:
– Chcesz do piwa schładzany kufel? Nie ma problemu. – i wyjęła z zamrażarki wielki oszroniony kufel.
Jednak mąż, choć nieco blady z wrażenia, nie dawał za wygraną:
– No tak skarbie, ale wiesz... w barach mają takie pyszne przystawki. Nie będę długo, obiecuję.
– Masz ochotę na przystawki, niedźwiadku? – i żona otworzyła szafkę, a tam: słone paluszki, orzeszki, chipsy, pieczone skrzydełka, marynowane grzybki i wiele innych smakołyków.
Mąż resztką sił próbował się ratować:
– Ale kochanie ......rozumiesz..... w barze ..... te męskie gadki, ten wulgarny i pikantny język......
– Chcesz przekleństw, moje słoneczko? TO PIJ TO JE** PIWO Z TEGO PIE** KUFLA I ŻRYJ DO H*** PANA PRZYSTAWKI!!! TERAZ JESTEŚ, DO K** NĘDZY, ŻONATY I NIGDZIE NIE BĘDZIESZ SIĘ WŁÓCZYŁ!!! POJAŁĘŚ TO DUPKU?!?!?!
Z lecącego helikoptera zwisa lina, na której uczepionych jest jedenaście osób: dziesięciu mężczyzn i jedna kobieta. Sytuacja wygląda krytycznie: lina jest za słaba, żeby ich wszystkich utrzymać. Zdesperowani decydują, że jedna osoba musi się puścić, bo inaczej wszyscy zginą. Niestety nikt nie potrafił powiedzieć, kto ma odpaść. W końcu kobieta wygłosiła bardzo płomienną i poruszającą mowę:
– Ja oddam swoje życie, żeby was ocalić. My, kobiety, całe wieki byłyśmy skłonne do poświęceń dla dobra innych. Poświęcałyśmy się dla naszych dzieci i mężów, a ich szczęście było naszym szczęściem. Nic nie jest ważniejsze dla prawdziwej kobiety niż radość dziecka i zadowolenie mężczyzny. Nawet cena mojego życia nie jest za wysoka, aby was uratować.
Wszyscy mężczyźni byli tak poruszeni mową, że zaczęli jej bić brawo.
Tak, tak ...... Znowu nie docenili kobiety..
Pewien facet cierpiał na uporczywe bóle głowy, aż wreszcie zdecydował się pójść do lekarza. Doktor zbadał go dokładnie i powiedział:
– Mam dla pan dobrą i złą wiadomość. Zła wiadomość jest taka, że ma pan złośliwego guza w mózgu. Natomiast dobra wiadomość to, że możemy szybko zrobić panu przeszczep mózgu. Ma pan szczęście w nieszczęściu. Właśnie dotarła do nas wiadomość, że para małżonków miała wypadek samochodowy i możemy użyć ich organy. Może pan wybrać jeden z ich mózgów. Mózg mężczyzny będzie kosztować pana 100 000 $, a kobiecy mózg 30 000 $. Teraz decyzja należy do pana.
Mężczyzna, oniemiały zmarszczył czoło i powiedział:
– Doktorze, pan wybaczy, ale muszę wpierw o coś spytać. Proszę nie posądzać mnie o jakieś uprzedzenia, ale czemu męski mózg kosztuje ponad trzy razy więcej niż kobiecy? Czy jest między nimi jakaś istotna różnica?
– Ależ oczywiście! Różnica w jakości widoczna jest w cenie. Męski mózg nie był nigdy używany!
Pewien mężczyzna postanowił zająć się polowaniem na dzikie zwierzęta, uważając, ze to bardzo męskie hobby. Kupił sobie super strzelbę i pojechał na Alaskę. Pierwszym niedźwiedziem, którego zobaczył był mały brązowy niedźwiadek. Na jego widok mężczyzna poczuł w sobie zew łowcy i od razu zabił go pierwszym strzałem. Dumny i blady stanął nad jego ciałem. Nagle poczuł, że ktoś klepie go w ramię. Odwrócił się i zobaczył dużego czarnego niedźwiedzia. Niedźwiedź spojrzał na niego groźnie i powiedział:
– Zabiłeś niedźwiedzia i to był twój błąd. Teraz masz taki wybór: albo rozszarpię cię na kawałki albo cię wydymam. Co wolisz?
Mężczyzna nie namyślał się długo, ściągnął gacie i wypiął tyłek. Niedźwiedź posuwał go tak ostro, że facet dwa dni leczył rany. Potem wrócił do miasta nie mówiąc nikomu, co go tam spotkało. Poprzysiągł sobie jednak, że musi to pomścić. Nie minął tydzień i facet wrócił na Alaskę. Odszukał tamtego czarnego niedźwiedzia i zabił go. Niedługo jednak mógł cieszyć się swoim zwycięstwem, bo oto poczuł pac! pac! i ktoś pukał go w ramię. Mężczyzna odwrócił się i zobaczył ogromnego grizzly, który rzekł:
– – Zabiłeś niedźwiedzia i to był duży błąd. Teraz masz taki wybór: albo rozszarpię cię na kawałki albo cię wydymam. Co wolisz?
Cóż, mężczyzna znowu spuścił spodnie i wypiął tyłek do niedźwiedzia, żeby ten mógł pojeździć na nim do woli. Co prawda facet przeżył to rypanie, ale minął ponad tydzień zanim doszedł do siebie. Wściekły i upokorzony wrócił do domu. Jednak nie mógł usiedzieć w miejscu i już po kilka dniach pojechał z powrotem na Alaskę. Wytropił tego grizzly i zastrzelił go jednym strzałem.
Wtem ......... co za niespodzianka! Ktoś trąca go w ramię. Facet odwraca się i co widzi? Oto stoi przed nim potężny niedźwiedź polarny i uśmiechając się porozumiewawczo mówi:
– Przyznaj, ty wcale nie przyjeżdżasz tu na polowanie?
Kobieta i mężczyzna spotkali się na drinku. Od słowa do słowa i rozmowa zeszła na temat różnic między kobietami i mężczyznami. Licytowali się, kto jest lepszy w sporcie, kto w rozrywce itp. Wreszcie zeszli na temat seksu.
– Oczywiście, że to mężczyźni mają więcej przyjemności z seksu niż kobiety – powiedział facet – A jak myślisz, dlaczego mamy takiego hopla na tym punkcie? Mężczyzna dużo łatwiej osiąga orgazm i szuka każdej okazji, podczas gdy kobieta szuka raczej wymówek.
Mężczyzna wyszukiwał kolejne argumenty potwierdzające jego tezę i nie spostrzegł, że kobieta zamilkł, uśmiechając się lekko. W końcu zagaił pewien zwycięstwa:
– Co, milczysz, bo wiesz, że mam rację?
– Wręcz przeciwnie – odparła zapytana – Z seksem jest jak z drapaniem się. Kiedy swędzi cię ucho, wkładasz mały palec i drapiesz się. Ale kto się po tym lepiej czuje: palec czy ucho?
-
To jest pierwsze i jedyne forum na którym jestem zarejestrowana. Zanim się tutaj pojawiłam oficjalnie czytywałam co piszą inni tak bardziej z ukrycia. Swoich starych postów nie czytam. Z czystej ciekawości przeczytałam pierwszy FOS cały. Tak samo Ankiety forumowiczów. Nigdy nie pisałam dużo, teraz również pisze mało, a ostatnio praktycznie wcale. Jednak to nie znaczy, że mnie tu nie ma. Jestem nawet codziennie. Jestem tu rok i co dziwne nie mam jeszcze ani jednego ostrzeżenia. Ponoć muszę się bardziej postarać :twisted:
A nie przepraszam, to nie jest jedyne forum. Jestem jeszcze na wydzialowym forum UAM, ale tam się pojawiam tylko wtedy, gdy sa oglaszane wyniki egzaminów, więc chyba sie nie liczy...

FoS V
w Tematy archiwalne
Napisano · Raportuj odpowiedź
Barbarzyńska? Chłopie jak nadejdzie zmina, to bedzie nawet z piec minut wcześniej, bo trzeba wiecej ciuchów ubrac. A tak ja potrzebuję 20 minut na wyszykowanie się. Czyli mycie, makijaz, ubranie sie i przynajmniej jedna herbatka.
Kanapki do pracy zawsze szykuję sobiewieczorem coby dłużej pospac.
Jeśli idzie o moj humor, to ten kto mnie zna wie jaki on jest. znaczy niebezpiecznie złosliwy xD z lekką nutka dekadencji...
A dowcoipy to bawi mnie kazdy ktory jest smieszny. Tym bardziej ostatni gdy znow ciepło jest. Wiecie jaka to przyjemnosc najpierw marznac ok 5 rano by potem ok 16 lac z siebie wielkie poty bo sie az tak ocieplilo?