Skocz do zawartości

Aracely

Forumowicze
  • Zawartość

    269
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Aracely


  1. cóż ja jakiś czas temu szłam sobie grzecznie do sklepu lewą stroną dróżki, bo drogą tego nazwac nie mozna (nieutwardzona droga wyglądu polnej i połozone na nia tzw płyty pokładowe betonowe i to nie na całości> wiadomo auta tam tez jadą, bo do sklepu jakoś dostac się trzeba. Przeważnie ajdą wolno, bo wąsko, bo piesi, bo wielkie dziury i to wielkie zagęszczenie tych wielkich dziur itd itp

    No, więc ja idę, pcham sobie wózek przed sobą, a tu nagle jakis staruch <nie obrażając mojego taty> by mi wózek z dzieckiem skasował, gdybym sie nie wycofała. Wszystko dlatego, że pan sobie dziury omijał, by swojej cudnej urody audicy nie uszkodzic. Pojechał dalej. Za nim jechał inny pan i się zatrzymał, zapytał, czy wszystko ok i puscił wiązankę na temat tego pierwszego pana.

    JA jak już wyrównałam oddech doszłam do sklepu, uw pan z audi wysiadał właśnie na parkingu, podeszłam grzecznie, uśmiechnęłam sie najmilej jak umiałam i najmilszym głosem jaki tylko byłam w stanie z siebie wydobyc objechałam go na wszystkie strony i nie powiedziałam ani jednego brzydiego słowa, no może poza wyrażeniem "głupi, slepy pseudo kierowca" W myśli to brzmiało mniej grzecznie, ale przecinki i kropki dresiarskie pominęłam. JA skonczyłam swój wywód <koleś ani słowa> a pojawił się ów pan, ktory pytał czy wszystko ok i znów ochromolił kolesia.

    Zakupy zrobiłam i tylko się później zastanawiałąm why koleś mi znajomo wygladał...

    I powiem wam, że nie jestem jakimś buraiem ani nie odstawiałam nigdy żadnej demolki ani nic, ale gdybym miała ostrzej zakonczone pazury, albo jakims cudem kawałek czegoś ostrego, to bym mu napisała na masce coś w stylu "uwaga palant za kierownicą", albo nakleiła karnego pompona ale nie za c*kiepsie parkowanie, tylko za c*kiepską jazdę


  2. my mamy jednego kota. Ogromny <ponad 6 kg i dalej rośnie> czarny, żółte oczy. Miziak doskonały :wub: :wub: , a w dotyku jak nowiutki kocyk. Pija wodę prosto z kranu, śpi obok mojej poduszki i warczy jak ktoś wg niego obcy zbytnio spoufala się z naszą córką.

    Wabi się Lucyfer, w skrócie Lucek :wink:


  3. ja awansowałam z mieszkania na wsi, do mieszkania w "mieście". Dlaczego cudzysłow? Ano, bo to miasto tylko z nazwy, a ogólnie niewiele się różni od wsi, w której mieszkałam większośc życia.

    chyba należę do mniejszości, ale mnie jako mieszkankę wsi nigdy nie ciągnęło, by zamieszkac na stałe w mieście. Pojechac na chwilkę, załatwic, co trzeba i wracac. Od zawsze tak mam.

    I trochę tylko żałuję, że wieś w której się wychowałam jakaś taka już mało wiejska w sumie jest. Jak tak dalej pójdzie to moja córka krówki będzie znała tylko z TV, albo książek. Szkoda..


  4. Ja wlaśnie przed chwilką mojemu dziecku wyłączyłam system i aktualnie slodko śpi i mam nadzieje, że przez najbliższą godzine tak zostanie. Wczoraj miałysmy obie ciezki dzień, bo ta mała gadzina cały dzionek na wysokich obrotach i ani na chwilke oka nie zamkneła więc w przypływie rozpaczy zapakowałam do wózka, i w strugach deszczu poszłam na spacer. oczywiście spała, ale tylko podczas spaceru. W momencie dobicia do drzwi domu nastąpiło cudowne obudzenie i jazda na nowo. Za to przedwczoraj spala większośc dnia, az ja musiałam budzic, by wariacji w nocy nie byo. normalnie nie wiedziałąm co ze sobą robic z nadmiaru wolengo czasu. czy kawę pic GORACA, czy kompa włączyc, czy może książkę czytac. Robiłam wszystko jednocześnie dodatkowo udajac, że nie widze posapującej sterty prasowania. Wystarczająco mnie dobija czytanie kiepskich książek, bo szykbo no i zdecydowanie o wiele ich mniej niż kiedyś... No ale, ale coś za coś..

    I nigdy bym sie nie spodziewała, że spacer w deszczu odbędę na własne zyczenie i jeszcze sprawi mi przyjemnośc... człowiek z wiekiem sie zmienia..

    A ty Qbus tez posiadasz piszczącego sequela??

    Ostatnio przyszło mi do głowy, by się na kolejne studia zapisac, ale chyba jednak zwycięży sknerstwo i mysl "szkoda mi kasy", no i odechciewa mi się na samą myśl o błaganiu szefostwa, by miec wolne weekendy na zjazdy...


  5. Swoją drogą... Zauważyłem, że zbyt mocno ostatnio tolerancyjny się stałem. Czy to może być oznaka dojrzałości emocjonalnej ?

    nie, po prostu zaczynasz się starzec :wink:

    ja mam ostatnio tyły w czytaniu. W ciągu ostatnich 2 tygodni przeczytałam 4 ksiązki z czego 2 w ostatnią sobotę. POmijam już, że owe ksiązki nie były zbyt wysokich lotów, ale to nie zmienia faktu, że kiedyś to potrafiło byc i ze 20 w ciągu tych 2 tygodni, a tu taka obsuwa...


  6. ja jako córka elektryka nigdy niczego nie zostawiałam na tzw czuwaniu włączonego, bo jak będzie burza, albo coś walnie w kable, to sie zepsuje jak tato mawiał i mawia. Za to teraz jako zona elektryka tv na czuwaniu mam a i ładowarka od telefonu czasem bimba w gniazdku bez podłączonego telefonu. Posiadanie męza psuje...

    A upsa czy jak to ustrojstwo sie nazywa w domu mamy. ot po prostu nasza linia dośc stara i jak zagrzmi w pewnym mieście, to nam wyłączają prąd tak na wszelki diabeł. No i jak nam niedawno wyłączyli, to była mysl, że przeciez to ustrojstwo stoi, no ale. Niepodłączone nic do niego nadal. A planujemy lodówkę i kocioł czy coś w tym stylu. nie słuchałam dokładnie, jak mąż przemawiał,a raczej oznajmiał.

    Aczkowiek było wspaniale jak jakiś czas temu siadł prąd późnym wieczorem i już sie nie włączył. W rodzinie czteroosobowej umyty spac poszedł tylko kot. Mysmy mieli dzień dziecka, by oszczędzic wode na spłukiwanie wceta, wszak bez prądu hydrofor nie napompuje wody. Cała ulica ciemna, więc nie tylko my tak. Rano pradu nadal nie ma. W południe też nie, ale mechanik za płotem działa i pracuje, bo słychac. Wyszło, że prócz ogolnie wyłączonego prądu dla całej ulicy uraczyły tez nas rankiem wspaniałe nasze korki ktore wywaliły, a my duszyczki nadal czekalismy na światło.. TZ zaklął szpetnie, podłubał i było.. Gorzej, że dziecię zadziwiająco grzecznie poszło spac, nową książeczkę miałam, a przy świecy guzik widze, więc czytac się nie nadało..


  7. Lord oj tam, oj tam. Jak tak sobie tera czytam cichaczem, to troszke jest ksyw, które wydaja mi się znajome, ale pewna nie jestem, czy faktycznie, czy tylko mi sie wydaje. A ich dwóch byłam i jestem pewna, więc napisałam. W kazdym razie uwielbiam męskie fochy jakby co :wub:


  8. Qbuś ja czekam, aż ktoś wymysli szkła w okularach, które odpychaja kropelki wody i dodatkowo by były tzw "antypomazaniec". nienawidze czyścic okularów brrr. I zaczynam skłaniac sie ku kontaktom, ale to sie jeszcze okaże czy warto z moją wadą, no i za ile oczywiście.

    Ps. Miło, że pamiętasz..


  9. z tą wystawą szło mi o to, że przewaznie jak sie zbiera cała twórczośc autora, to raczej rzadko za jego życia. więc..;))

    A tematów okołowystawowych masz sporo..

    kolejna wystawa? Może będziemy, jesli ona w okolicach Poznania będzie?;) Wiesz z taką przyczepką ok 6h jazdy to jednak cięzko.. No niestety, ale nigdy nic nie wiadomo. A niezaleznie o kolicznosci, ze tak wrednie powiem, to wystawa zawsze lepsza, niz deszczowa pogoda;))


  10. ano wyszło mi, że dwie osoby zmontowałam w jedną. I zorientowałam się dopiero wczoraj wieczorem. A wystarczyło zapytac, kto z nami w knajpie był. W kazdym razie do konca życia bedę Ci Marku przypominac, że byłam na wystawie ha! Prawdopodobnie zawsze wtedy, gdy simgając przez Poznań nam sie terminy nie zbiegną.

    I tak sobie myslę a propos tego lipcowego weekendu, że jeśli by sie udało, to może raczej jakaś knajpa w sensie jej ogródek, bo wtedy bym nie miała problemu co z Lilą zrobic.

    A co do rysunków, to licze, że je własnie wtedy odbiorę. JA poprosze anioła z przykazaniami na temat prania skrzydeł i ze skrzydłami motyla, a Damian chciał Browna. I gdyby każdy był na kartce A4 by było super.

    I nie ukrywa, że jesli będziesz montował kalendarz na 2012, to będe chętna. tegoroczny wisi w kuchni i kazdy, kto sie w niej zjawia i zauważy, to zapuszcza żurawia na wszystkie miesiące.

    A wystawa z wiodącym tematem jest ok. Gdyby była ze wszystkim po trochu, to chyba cos na zasadzie "całokształtu twórczości", a na to masz jeszcze czas :cool:


  11. Witajcie po..... wieloletniej przerwie :wink: nawet nie wiedziałam, że moje konto tu jeszcze istnieje. Tak nagle jakoś dzisiaj sobie przypomniałam, dziecię śpi, a ja przed kompem...

    Czytam, że rozmowa o policji, kiepskiej- mokrej pogodzie.. Własnie wróciłam z wakacji. Jak było? Mokro. A poza tym? Też mokro :rolleyes:

    pozdrowienia!


  12. to mówiac potocznie slub polowkowy. Zgode na niego musi udzielic biskup, czy jakis inny wazniejszy od zwyklego księdza.

    A slub konkordatowy to taki brany w kosciele bez osobnego slubu w urzedzie stanu cywilnego. po prostu ksiadz wysyla do urzedu odpowiednie pismo i w ten sposob że tak powiem za jednym zamachem ma sie zalatwione wszystko.

    Mam nadzieje ze nic nie pomylilam

    Wesołych świat i spokojnych wolnych dni dla wszystkich!


  13. Aracelka juz raz pisala tutaj posta i to nawet by byl na pierwsej stronie, ale sie jede zlosliwiec nie chcial umiescic.

    Nie pamieta ktora opcje zaznaczala ale jeszcze nie bylo tej o wymoczkach a szkoda...

    I nie wie ktory bardziej sie jej no ktorego bardziej sie boi och^^

    ale golebie sehrce Pzkw rany koguta czemu nie ma na ten temat ankiety??

    golonka fuj bigos yes!

×
×
  • Utwórz nowe...