Skocz do zawartości

Roger W

Forumowicze
  • Zawartość

    215
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Roger W

  1. Racja, jednak ja ponieważ z przekonania jestem barbarzyńcą, mam kłopot z wczuciem się w Sandra Nekromantę na przyklad. Ale w swoich zawsze się wczuwam . Co do map to chyba zależy od ich rozmiaru- grałeś na Ultimie? To dopiero potęga! http://www.heroes.net.pl/- jak nie masz tej mapki to powinna być pod tym adresem.
  2. Roger W

    Szkoła

    A i owszem, w angliku jest sporo zapożyczeń z łaciny, ale w gruncie rzeczy to dwa skrajnie różne języki, przynajmniej pod względem gramatycznym, bo przecież np. w angielskim w ogóle ne ma deklinacji a w łacinie jest aż pięć (trauma), a do tego jeszcze jest pełno wyjątkow(ghenna :twisted: ). Ale na szczęście mam już to (chyba) za sobą. Teraz będę mógł wrócić do językow nowożytnych .
  3. Roger W

    Szkoła

    Wy to macie dobrze, a przedemną jeszcze najgorszy stres- czekanie na wyniki. Dziś miałem ostatni egzamin w sesj, najgorszy bo pisemny z łaciny. Nie wiem czemu, ale po jego napisaniu jestem dziwnie przekonany, że napisałem go dobrze (puk! puk! w niemalowane), z wyjątkiem zadania w którym, miałem zaminić zdanie na konstrukcję Accusativus cum infinitivo, z podanym Verbum Rege. Wiedziałem jak to zrobić, ale czasownik podała w tak bezczelnej formie, że kompletnie nie wiedziałem co oznacza . No cóż bywa i tak. Miałem jeszcze stopnoiwanie przymiotników, odmianę zaimków (koszmar, ale wiem że mam to dobrze [puk! puk!]), zamiana zdań z activi na pssivi, no i tłumaczenie tekstów z rozpoznawaniem form poszczegółnychm, zaznaczonych wyrazów, połączone z opisywaniem form użytych w konstrukcji zdań (ACI, NCI, Acc Duplex, Nom Duplex itp.). Uff, nareszcie mam to z głowy . Dobrze że łacine miałem tylko w tym roku.
  4. Metal Slug, ech moja ulubiona gra z autoamtów. Parę lat temu Kumpel ściągnął mi emulator i od tamtej pory gramy we dwóch na PC. Ja zawsze grałem Termem. Mieliśmy w sumie pięć części 1, 2, X(poprawiona dwójka), 3 i 4. Najlepiej grało mi się w X, było tam pełno poukrywanych bonusów, moja ulubiona broń to Drop Shot- złaszcza w trybie grubasa . Najsłabsza część to moim zdaniem czwarta, głównie dlatego że była robiona przez innych ludzi, a i klimat już był nie ten sam... Zrobili po prostu zwykłą sieczkę jakich tysiące, jedyne co mi się w niej podobało to bycie małpą. Poza tym podobnie jak w trójce przegięto z poziomem trudności- aby przejść bossa (zwłaszcza ostatniego) trzeba było niekiedy zużyć ze 20 kredytów. :?
  5. A to jest mój ulubiony tekst Z numeru 4/00, napisany drobnym druczkiem na końcu AR: "Smuggler & MrJedi © jest zastrzeżonym znakiem koncernu OSiPi! (OŚP!) (O Świry Pi...orąbane! Skąpany spółka cywilna i wojskowa [w] ZOO) i jego nie autoryzowane użycie będzie karalne resekcją ślepej kiszki (a jak już nie macie ślepej to się jakąś oślepi i też wytnie) albo lekturą wcześniejszych edycji Action Redaction, z ewentualną zamianą na adorację gumowego kurczaka przez tydzień w ciągu każdego dnia. Zostałeś ostrzyżony. Pfu- ostrzeżony Jeśli przeczytałeś te brednie do końca to znaczy że faktyczniejesteś idiotą i masz dobry wzrok. Byeee! (Ops! odbiło nam sie po jedzeniu)" Koniec cytatu. Ech stare dzieje... Łezka sie w oku kręci :cry: EDIT: Nikt nie zauważył że przeoczyłem to "nie" przy autoryzowanym, już to poprawiłem, ale przez jakiś czas ten tekst miał trochę inne znaczenie
  6. Ja osobiście należę do trzeciej strony. Tj. Gram zarówno w 3 jak i w czwórkę. I wciąż uważam że choć czwórka nie dorasta do pięt pod względem grywalności trójce, to jednak wciąż jest to gra dla której można bez żalu poświęcić kilka nocy. Nad HoMM 3 spędziłem już ponad kilka tysięcy godzin i potrzebuję czasem jakiejś odmiany, a wtakim wypadku HoMM 4 sprawdza się znakomicie. Zgadzam się z wymienionymi przez was wadami, ale według mnie gra ma również kilka mocniejszych punktów o których warto by wspomnieć. Przede wszystkim pomysł przestawienia herosów na pole walki uważam za bardzo dobry, bo teraz dzięki temu gra bardziej przypomina "Klasyczne" RPG, choć oczywiście nadal pozostaje strategią. Do gustu przypadł mi również system rozwoju postaci, w którym nie ma już, jak to było w trójce umiejętności bezużytecznych, a zwiększenie poziomów ulepszania specjalizacji do pięciu sprawia, że nie da się w np. na 20 levelu mieć wypasionego Herosa. Grafika- no cóż według mnie zła nie jest, faktem jest że animacja i wygląd niektórych postaci kuleje, ale do tego można się przyzwyczaić. Natomiast wygląd mapy jest dla mnie bardzo ładny- podobnie jak w trójce jest tu bardzo dużo animowanych elementów, dużo budynków, jeszcze więcej znajdźiek itp. - subiektywnie mówiąc grafa mi się podoba. Brak ugradów też początkowo uważałem za wadę, ale w sumie zamiast nich mamy jedną z dwóch odmienych kreatur do wyboru, więc trzeba się zastanowić jaką taktykę obrać. (Zmasowany atak czy ostrzał?) AI kompa- no cóż zgadzam się jest kiepskie, ale w sumie w trójce było podobnie, (wiem że to żadne usprawiedliwienie dla programistów), i grało się jednak fajnie, poza tym kampanie zawsze uważałem za trening przed grą z kumplami i wałśnie w ten sposób spędziłem nad serią HoMM najwięcej czasu. Musicie przyznać że nie ma wielu gier, w które można grać w kilku na jednym kompie, dlatego też uważam że "czwórkę" mogę mimo wszystkich jej wad polecić tym osobą które, może nie tyle co znudziły się genialną trójką, a potrzebują czasem jakiejś odmiany (tak jak np. ja ).
  7. Roger W

    Filmy

    Wczoraj obejrzałem sobie na kasecie film "Ciemnoniebieski świat" (reżyseria Jan Sverak- dostał oskara za film "Kola"). Akcja filmu, dzieje sie w 1950, w więzieniu dla więźniów politycznych- (czytaj obozie koncentracyjnym) w Czechosłowackiej Republice ludowej, Jeden z więźniów, Czech, opowiada swoją historię lekarzowi więziennemu, (byłemu SS- manowi! to mi przypomina książkę "Rozmowy z katem") dlaczego trafil do więzienia- walczył w RAF-ie... Początkowo można mieć wrażenie że film podobny jest do, jednej z największych (moja subiektywna opinia) holywoodzkich szmir ostatnich lat- z "Pearl Harbor"- Tu też mamy dwóch lotników- najlepszych przyjaciół (choć teatr działań jest oczywiście inny), ktorzy na dodatek kochają tę samą kobietę- brzmi znajomo? Częśc z was pewnie skrzywiła się odruchowo na powyższy akapit , ale niech was to nie zmyli- tutaj wątek miłosny to jedynie epizod, a nie tak jak w PH 80% filmu, no i jest o wiele lepiej zrealizowany. ( i nie ma Bena Afflecka ). W CŚ nie ma nic z tych rzeczy ktore mnie zniechęcily do PH, przede wszystkim nie jest nudny, nie mam w nim patriotycznych zadęć, patetycznych gadek, herosów- kaskaderów, no nie ma Bena Affleka > CŚ jest lepszy od konkurencji pod niemal każdym względem- sceny bitew lotniczych, są dużo lepsze (i jest ich więcej!)- tutaj dobry pilot to taki ktory zdoła strącić jeden samolot niemiecki, a piloci Luftwaffe nie są zezowatymi atrapami. Bitwy ogląda się z zapartym tchem i można odnieść wrażenie że ogląda się prawdziwe zmagania, a nie durne popisy kaskaderskie. Większość z was pewnie nie słyszała o tym filmie (tych co słyszeli przepraszam), bo jakoś przeszedł on bez echa, nie przypominam sobie również jego premiery kinowej w naszym pięknym kraju. W każdym razie teraz jest dostępny na wideo i (chyba) DVD. Polecam ten film, nie tylko tym wszystkim którzy rozczarowali sie podobnie jak ja Pearl Haborem, Ale też wszystkim miłośnikom dugiej wojny światowej. Żeby nie było-film ma kilka wad: jest dość krótki (108 min.), no i parę scen jest trochę (ale tylko trochę) naciągniętych, ale raczej nie są to duże wady, a na pewno nie przewyższają one zalet. Polacy powinni się uczyć od czechów jak robić dobre filmy
  8. Roger W

    Szkoła

    Tjaaaaa... Też z utęskniniem wspominam te dawne luzy, zwłaszcza, gdy teraz sesja w toku... :cry:, ale muszę przyznać że nieźle mi idzie, dziś mialem egzamin z metalu (epka brązu+ wczesna epoka żelaza gwoli ścisłości ) i dostałem 4+! Ale i tak nie jestem z siebie zadowolony, bo mogłem mieć 5 gdybym tylko lepiej się przyłożył do cmętarzysk kultury Trzcinieckiej , zwłaszcza że Mierzanowicką i Unietycką, a nawet Strzyżowską obkułem na glanc... :cry: . Ale tak to jest właśnie- nigdy nie dostaniesz tego co umiesz najlepiej. Ech zazdroszczę wam, wy którzy jeszcze matury nie zdali
  9. Uwaga wszyscy fani zespołu Pink Floyd! Słyszalem że Zespół znowu wystąpi w orginalnym składzie!Roger Waters znowu jest w Pink Floyd! Szkoda tylko że Syd Barret nie wrocił , ale sam fakt że Waters pogodził się z resztą grupy- to prawie cud! Mają zagrać 2 lipca w londyńskim Hyde Park podczas koncertu Live8. Niestety to wszystko co w chiwili obecnej wiem na ten temat bo nic więcej nie podano na stronie: http://www.pink-floyd.org/news/, nie znam też ceny biletów, ale i tak pewnie nie będziemnie stać :cry:
  10. Człowieku co ty mówisz? Kto nie był przekonany do broni rakietowej? Niemcy przez cały czas pracowali przecież nad ulepszeniem rakiet V1 i dużo lepszej V2 (co ciekawe baza rakietowa tych pocisków znajdowała się na wyspie Wolin), ktore dały się mocno we znaki aliantom. Sztab niemiecki cały czas prowadził badania nad bombą atomową Gdyby nie ataki norweskich prtyzantów na fabryki i transporty ciężkiej wody, to niemcy mieli by jej wystarczająco dużo na zbudowanie bomby A, n długo przed amerykanami. Gdy wojska amerykańskie zdobyły niemiecki ośrodek atomowy,to w jego podziemiach był już prawie gotowy reaktor. To miała być przecież Wunderwaffe. Niemcy pod koniec wojny mieli już dość uranu, aby zbudować głowice atomowe przenoszone przez rakiety V2.Faktem jest że niemiecki projekt rakiet międzykontynentalnych zakończył się fiaskiem, ale to nie zmienia faktuże niemcy byli o krok od zdobyci przewagi atomowej. Co do braku zainteresowania to chyba masz na myśli początkową opinie Hitlera, który rzeczywiście uważał Bombę A za wymnalazek żydowskich inżynierów (Einstein), ale po sukcesach niemieckich badaczy, dał się przekonać do tego projektu.
  11. Roger W

    Książki

    Niedawno, zabrałem się za czytanie najnowszej książki A. Pilipiuka "2586 kroków". Muszę przyznać że byłem pozytywnie zaskoczony, bo po słabej "Zagadce Kuby Rozpruwacza" i takiej sobie "Księżniczce" obawiałem się trochę o formę mojego ulubionego pisarza. Książka jest zbiorem kilkunastu dłuższych i krótszych opowiadań, nie powiązanych (no dobra, dwa są ze sobobą luźno) ze sobą. Opowiadania te są bardzo oryginalne, ich akcja dzieje się najczęściej w Rosji lub w jej okolicach, osadzonych najczęściej w alternatywnej rzeczywistości, co daje autorowi praktycznie nieograniczone pole do popisu. Trzeba przyznać że Pilipiuk ma świetną, choć niekiedy zbyt mocno wybujałą, wyobraźnię, a jego ogromne zasoby wiedzy z różnych dziedzin sprawiają, że nawet najbardziej "odjechane" opowiadanie ma logiczny sens... Większość opowiadań utrzymana jest w dość poważnym tonie, ale zdarzają się przebłyski, charakterystycznego dla Pilipiuka humoru (bardzo liczne nawiązania do różnych bohaterów, postaci historycznych itp.); Dwa opowiadania utrzymane są w formie donosu- te polecam szczególnie- humor pierwsza klasa . Książka w zasadzie ma tylko dwie wady- jedną małą- czyli największy grzech Pilipiuka- sporo aluzji i nawiązań umieszcza "na siłę", co niekiedy burzy misternie budowany nastrój, ale w sumie nie jest to jak wspomniałem duża wada, poważniejszym problemem jest to że jest za krótka! Mimo to iż ma ponad 500 stron (największa chyba cegła made in Pilipiuk), to pochłonąłem (dosłownie!) ją w niecałe dwa dni! Nie sposób po prostu się od niej oderwać- polecam wszystkim fanom dobrej fantastyki!
  12. Lekturę najnowszego CDA zacząłem jak zwyle od AR. :shock: Kurczę, po raz pierwszy od... eee nie pamiętam ilu lat zaobserwowałem zmiany w wyglądzie. Wprawdzie te "artystyczne wizerunki Smugglera" zmieniały się co jakiś czas (no właśnie- już postuluję za tym żeby je przywrócić! mam do nich ogromny sentyment ), ale tak od razu całość? Prawdę mówiąc mam mieszane uczucia- z jednej strony nareszcie coś nowego, z drugiej jednak przywiązanie do tradycji. Ok, ok wiem że nie wygląd gra w AR pierwsze skrzypce, ale mimo wszystko do dawngo wyglądu już się przyzwyczaiłem i trochę mi go szkoda. Po prostu nie lubię zmian, zwłaszcza zmian w czymś co jest dobre. Powiedziano przecież że "lepsze jest wrogiem dobrego" :? Ale cóż, minie jakiś czas to pewnie się przyzwyczaję...
  13. Ech, szkoda tylko że gra taka krótka jest , co nie zmienia faktu że jest genialna. Co do czarów to dla mnie każdy fajniejszy jest efektowny, bo po prostu nie grałem jeszcze w BGII (hańba wiem)- ale to się zmieni niedługo będzie w extra klasyce więc nadrobię zaległości. Ale wracając do PT;moim ulubionym przedmiotem (z gatunku gadżetów) jest chyba kamień brukowy z głowy Drobgowskaza (przeczytajcie opis ), no i te wszystkie smakołyki- jelita, oczy, głowy przypomina mi to Fallouta tam też były podobne rzeczy. Zresztą w jednym z pomieszczeń znalazłem beczkę z oznaczeniem radioaktywności! Ciekawe skąd się to wzięło? Aha co to są kręgi Zerthimona? Może wiem co to jest, ale nazwy nie kojarzę :-k.
  14. Roger W

    Filmy

    Nie sposób się nie zgodzić. Mnie jesdnak najbardziej rozwaliła ta scena, gdzie ten samiec spalił im armnię. Tj. Szefo z furią strzela z obrzyna, a reszta ekipy stoi i nic nie robi. Nie wiadomo po co kazał im załadowac działa skoro i tak nie strzelali. Po prostu boki zrywać. No i ten jego topór, ciekawe skąd go wytrzasnął? Film był moim zdaniem bardzo średni, sam pomysł to nie wszystko.
  15. Ciekawi mnie jedna rzecz. mianowicie już na początku gry Morte mówi że chętnie dopasowałby sobie jakiś szkielet. Ale nie znalazłem jeszcze takiego ktory by mu odpowiadał. Czy jest gdzieś w grze szkielet, któryby mu pasował? Inna sprawa, czy jest w grze coś co można włożyć do do wolnego miejsca w ekwipunku ("ręka"- naprzeciwko bransolety), bo nie znalazłem w całej grze niczego co by tam pasowało. I jeszcze mała prośba- wiem że już było pisane jak złożyć tą śmieszną kartkę z kostnicy, ale mimo że stosowałem się do wskazówek to nic się nie działo. Ktoś może mi to wytłumaczyć?
  16. Zauważyłem, że najlepszym sposobem na nabijanie sobie leveli, w późniejszej części gry (przed fortecą żalu), jest łażenie po PodSigli w dzielnicy urzędników. Za każdym razem te larwale się odnawiają, więc można nałapać bardzo dużo doświadczenia. Ja zrobiłem już kilkadziesiąt rundek. , Co jakiś czas pojawiają się też takie wielkie demony, a za jednego jest 70000 punktów. Zwykle zostawiają kilkaset miedziaków, ale od jednego dostałem świetny pierścień dający +3 do kondycji i klasy pancerza! Spenetrowałem też dokładnie labirynt modronów na najwyższym stopniu trudności i w jednej z komnat znalazłem konstrukta złego czarodzieja, można było z nim pogadać, ale i tak później trzeba było z nim walczyć. Miał fajny czar 9 poziomu- działo Mechanusa (czy jakoś tak) bardzo efoktowny, nie powiem
  17. Roger W

    Na Luzie

    W Tokio odbywały się mistrzostwa świata w karate nowoczesnym. Szybko okazało się że nikt nie ma szans z japończykiem Kosiogurą, który stosował tylko jeden chwyt- chwyt precelkowy. Nikt nie wiedział na czym polegał, gdyż była to najlepiej strzeżona tajemnica kodeksu bushido. Również proby sfilmowania tego chwytu nie przyniosły rezultatu- podczas jego zastosowania pojawia się bowiem silny błysk, a gdy już znikał, to wtedy przeciwnik Kosiogury, leżał już bez zmysłów na macie. I tak doszło do wielkiego finału, w którym przeciwnikiem Kosiogury, został Polak Andrzej G. Była to dl niego sprawa życia i śmierci, albowiem miał szansę zostać pierwszym polskim mistrzem świata w karate. Na dzień przed finałem trener dług obmyślał taktykę dla Andrzeja,, w końu ustalili, że przez pierwsze dwie minuty Polak będzie uciekał przed Japończykiem i w najmniej spodziewanym momencie zaatakuje. Wielki finał, zawodnicy weszli na matę, tradycyjny ukłon, po czym rozpoczęła się walka; zgodnie z przyjętą taktyką, Andrzej zaczął biegać dookoła areny, unikając ciosów przeciwnika, sędziowie już mieli ogłosić dyskwalifikację, gdy nagle, w najmniej spodziewanym momencie polak zaatakował. Jednak Kosiogura tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy. Zrozpaczony polski trener, zamknął oczy... Gdy je otworzył, zobaczył, że japończyk leży znokautowany na macie z bardzo zdumioną miną, a Andrzej został zwyciężcą! Po wręcczeniu medali, zaszokowany trener podszedl do zwycięzcy i spytał: - Andrzej, jak ty to zrobiłeś, przecierz nikt jeszcze nie wybronil się z tego chwytu! - O panie trenerze! Ten chwyt precelkowy to coś strasznego- nagle wszystko się zakręciło! Zobaczyłem tylko, rękę, nogę, dupę... - I co, co dalej? - potem zobaczyłem takie wielkie jaja, no to wziąłem i ugryzlem Chwila ciszy - Jak mogłeś to zrobić? przecież jak to się wyda to nie dość że medal odbiorą to jeszcze będzie afera dyplomatyczna! - Niech się pan nie martwi, nie wyda się, a swoją drogą to nie ma pan pojęcia jakiej spartańskiej siły można dostać, gdy się we własne jaja ugryzie...
  18. Jak to? Przecierz brońmi Nordona są właśnie kusze! I to nawet dwie , ma on swój zestaw bełtów nielimitowanych, ale też nic nie stoi na przeszkodzie aby mu dokupić np. świszczących bełtów zagłady. Co do niewielkiej liczby wyposażenia, no cóż, jest to wada, ale moim zdaniem niewielka, bo w sumie PT nie jest żadnym H&S- em i zamiast skupiać się którą zbroję (czerwonej zagłady +27, czy błękitnej rozpczy +30 ), ma włożyć nasz bohater;zamiast tego możemy skupiać się na fabule i kolekcjonowaniu różnych unikatów- i to właśnie mi się najbardziej podobało w PT jest cała masa różnych drobiazgów, których szkoda mi było wyrzucać (np jelita, gałkę oczną, rękę,nogę itp. :lol:) no i jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, aby postać ugięła siepod ciężarem ekwipunku. W sumie zatem trochę szkoda że nie ma zbyt wielu rodzajów mieczy,toporów, itp, ale mi osobiście to niezbyt przeszkadza. A co do kolejnej gry z akcją w tym świecie, to mogłaby powstać, ale niestety się nie zanosi :cry:
  19. A mnie udało się bez problemu przekonać zombicę MAry żeby pokazała mi portal- miałem dużo charyzmy, może to dlatego- i ukończyłem ten quest "bezkrwawo". A później gdy poszukiwałem głowy dla Lotara, to dostałem ją wlaśnie od Mary . A co do wielojedności, to fakt można ją zabić ale trzeba zabić z pół setki tych szczurów.
  20. Wchodzę sobie dziś rano do wrocławskiego empiku (tego w rynku), sennem wzrokiem, przeglądam półki i nagle zobaczyłem coś niesamowitego- płyty z CDA (te najnowsze- z PSI ops) w jednej foli z innym pismem - konkurencją CDA! :shock:> Z niedowierzaniem przetarłem oczy, ale to nie było delirium :lol:. PO dokładniejszych oględzinach, okazało się że to tylko jeden taki egzemplarz, więc chyba, raczej na pewno ktoś się pomylił. Ale faktem jest że zonk był niezły . Ciekaw jestem jaką minę będzie miał ten czytelnik konkurencji gdy zobaczy w swoim pisemku płytę z CDA
  21. Wiem, to chyba najwredniejsze miejsce w całej grze. Tego elementu nie widać gdy najeżdżasz go świeczką więc musisz próbować w ciemno. Jest w okolicach prawego dolnego rogu i zasłaniają go te białe pasy (dlatego go nie widać). Poszukaj dobrze i nie zniechęcaj się - on naprawdę tam jest
  22. A ja, jeśli chodzi o nową część herosów jestem optymistą. A po obejrzeniu screenów robię się coraz bardziej niecierpliwy. Grafa jest wystrałowa i uważam że to naturalna kolej rzeczy aby kolejne części miały lepszą grafę od poprzedników. Mam nowy pretekst do upgradu kompa . A obawy o grywalność? No cóż, tego akurat nie da się pokazać na screenach, ale przecierz trzeba być dobrej myśli- wszak Ubi soft to zacna firma i chyba zdaje sobie sprawę czym dla milionów są herosi, myślę że crapa nie wypuści na pewno. Czekam z niecierpliwością na kolejne newsy.
  23. Ehhh, wlaśnie przeszedłem tę cudowną gierkę po raz pierwszy (i coś czuję że nie ostatni ).Polowałem na nią już ponad od roku, ale dotychczas zawsze przegrywała z nowym numerem CDA . Teraz wreszcie kupiłem jedno i drugie , no i żałuję że nie poszedłem na całość wcześniej- do sesji zostal już tylko niecaly miesiąć - bo gierka wessała mnie bez reszty. Grywałem już w różne RPG (oraz pseudoRPG), ale tak genialnego jeszcze nie widziałem. Teraz dopiero widzę czym są oryginalna fabuła oraz rozbudowane opcje dialogowe. Dotychczas moimi ideałami pod tym względem były Fallouty. Tutaj jednakjest dużo lepiej; niemal każdy quest, można rozwiązać na co najmniej dwa sposoby, a kwestię NPC-ów rozwiązano po prostu rewelacyjnie- oprócz tego że każdy ma swoją wlasną zakręconą historię, to dotego jeszcze co chwila puszczają świetne teksty (Nordom rządzi! ). Ta gierka ma też jeszcze jedną niepowtarzalną zaletę- mianowicie nie zdażyło mi się ani razu "zaciąć się" i godzinam szukać rozwiązania jakiegoś problemu do glownego questu; owszem zdażało mi się mieć problemy, paru pobocznych zadań zdarzyło mi się nie rozwiązać, ale podczas grania ani razu nie "rzuciłem mięsem," jak dla mnie - duży plus. Jedyną wadą może być za to długość- ukończyłem ją w zaledwie dwa tygodnie, (ale w sumie ten niecały miesiąc który zostal mi do sesji mogę dzięki temu przeznaczyć na naukę ), co jednak niezmienia faktu że do gry z pewnością jescze nie raz powrócę... Jeśli chodzi o NPC-ów to w drużynie mialem Mortego, Nie- Slawę, Annę, Nordoma (mój ulubiony), no i Ignusa.
  24. Ekhm, nie chodzi o to, że napisałeś, ale w jaki sposób. Ująłeś to w sposób dość krzywdzący, dla gry, która jakbyś nie wiedział powstala już ponad 6 lat temu. Nikt cię nie zmusza do niczego, a już w szczególności do zmiany zdania. Co najwyżej przekonuje. . Nikt tu nie mówi że grafa w Falloutach jest cudna, wspaniała etc.; ale zrozum że dla wielu ludzi ma swoj urok, mimo wieku, a już na pewno nie jest ona obrzydliwa.
×
×
  • Utwórz nowe...