Skocz do zawartości

Roger W

Forumowicze
  • Zawartość

    215
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Roger W

  1. Moim, zdaniem jedynym czarem (ofensywnym) którego należy się bać jest Clone. Implozja itp. nawet na 20 power points, nie spowodują tylu zmiszczeń co sklonowane np. 10 behemotów. Oczywiście należy klonować z głową, aby od razu nie stracić sprzymierzeńca . A co do samej magii, owszem to poważne wsparcie, ale istnieje przecież też taka umiejętność jak ochrona przed magią (którą, jak zauważyłem wielu olewa). Grając zamkami barbarzyńskimi (I Love Stronghold), zawsze staram się mieć tę umiejętność roziniętą na full (trzecia w hierarhii po obronie i ataku), dzięki temu przeciwnik może się lekko rozczarować
  2. Mój kumpel często gra Necropolisem (ja Strongholdem) i często te kilkaset szkieletów przeważyło szalę zwycięstwa na jego kożyść- są to silne jednostki jak na pierwszy poziom no i jest ich duuużo.
  3. Ja też grałem tylko w demko, ale niedługo to się zmnieni, bo w media markt, można kupić A&D już za dwie dychy. Nie wiem jak wy ale ja nie będę czekał aż pojawi się w CDA, tylko idę na zakupy. EDIT: Żaden żart! Kupiłem w MM na galerii Dominikańskiej we Wrocku, ale pewnie w innych też jest!
  4. Duża różnica między tymi grami, jest w trybie dla pojedyńczego gracza. Ja jestem jednym z tych nielicznych ludzi, którzy rozgrywkę w singlu cenią bardziej niż w multi, choć oczywiście nie pogardzę grą z kumplem. WA był trudny, miał drańsko trudne misje treningowe (niektóre trzeba było przejść, aby odblokować kampanie), ale jednocześnie bardzo satysfakcjonujący, zwłaszca że za przechodzenie ze złotym medalem odblokowywały sie specjalne bonusy. Kampania też była bardzo trudna, momentami przegięta, ale w swoim czasie (dawno temu), młuciłem w nią tak dlugo, aż przeszedłem całą na złoto! Nagrodą był tryb do multi- The Full Wormage, udstępniający wszystkie bronie. Natomiast WWP był pod względem singla przeciętny, nudny i wtórny. Owszem parę plansz było całkiem niezłych, ale generalnie byłem rozczarowany całością. Zwłaszca że tak na dobrą sprawę, poza paroma bajerami nie wnosił niczego nowego do serii. Jak dla mnie WA był najlepszą częścią serii Worms.
  5. Oj nie był bym tego taki pewny. Widzę że przeceniamy potęgę antymagii. Jestem z przekonania barbarzyńcą więć większość czasu grałem Strongholdem, najczęsciej właśnie z Ładem i z doświadczenia wiem że kopiowanie nie bardzo się sprawdza, bo najczęściej dżiny były dziesiątkowane przez moich cyklopów. A im mniej dżinów tym mniej kopi. Sowje robił też mój hero, zawsze z ekspertem taktyki, przez co inicjatywa była po mojej stronie. A co do hipnozy i pieśni pokoju- dobrze rozwinęta antymagia robiła swoje co oznaczało stratę bezcennej dla przeciwnika tury. Moi przeciwnicy często przekonywali się na własnej skórze że magia nie jest niezbędna do zwycięstwa :twisted:. Co do samodzielności armi to też uważam że to świetny pomysł, ale nie mam już bic do dodania
  6. Jeśl chodzi o kraksy, to z poważniejszych (na szczęście nic mi się nie stało- skończyło się na awarii mego rowerka), miałem dwie- gdy po raz pierwszy pokonałem dystans 30 km, przejechał obok mnie (o mały włos by mnie nie potrącił) tir z prędkością chyba ponad 100 km/h i podmuch powietrza zdmuchnął mnie do rowu. Drugi raz to jak mi gówniarz wyjachał na rowerku górskim z podporządkowanej, a ja miałem 33 na liczniku. Straciłem trzy szprychy , na szczęście zdołałem w obu przypadkach szczęśliwie wrócić do domu. Miałem dużo szczęścia- nie miałem kasku. P.S. co do mojej wycieczki to zapomniałem dodać, że zajęła mi dwa dni po 120 km. Sorry za wprowadzenie w błąd :oops:.
  7. W tym sezonie pokochałem mój rower na nowo. Zrobiłem grubo ponad 1500 km. Może to i nie jest imponująca liczba, ale i tak jestem z siebie dumny . Niestety tylko raz moglem sobie pozwolić na dłuższą (240 km trasa: Muszkowice (k. Henrykowa)- Sułów (k. Milicza)- Dzierżoniów) wycieczkę . Większość z tych 1500, to wprawdzie coweekendowe wyjazdy do z roboty chaty i z powrotem (40 km w jedną stronę), ale ponieważ trasa była bardzo malownicza (wiadomo- przedgórze sudeckie ) to nie prędko mi się znudziła. A i mój stary grat spisał się całkiem nieźle i tylko raz się zepsuł (przerzutka i hamulec tylny :? ).
  8. Jeśli chodzi o długie, to oczywiście ten z Billem.(choć wszystkie są genialne) Z tych krótkich najbardziej sobie cenię (choć wsystkie są genialne )- ten jak pierwszy raz korzystamy z "muchomorka-windy" (nie mylić z "tym" muchomorem ) Rozbroiła mnie ostatnia scena- gdy "owieczka" puszcza puszcza pawia . (A podobno Neverhood jest grą bez przemocy )
  9. Jeśli polonizacja jest zrobiona zawodowo to ja nie mam nic przeciwko. Niektóre, takie jak te z Larrego 7 (rewelacyjnie zagrał Jerzy Stuhr), czy Ace Ventury są według mnie o wiele lepsze niżanglojęzyzcny oryginał. Ale faktem jest że spora część polonizacji to porażki. Że wsponętylko (nie)sławnego Westernera :?.
  10. Spóźniony komentarz o najnoweszej odsłonie AR . Jeśli chodzi o layout to według mnie mógłby już pozostać taki jaki jest teraz- po ujednoliceniu tła do dwoch kolorów wygląda o wiele bardziej przejrzyście, ech gdyby jeszcze byłby to kolor żółty zamiast białego... Ale w sumie tak też jest dobrze. Co do listów - faktycznie wakacyjna posucha, tylko list "konsolowca" zapadł mi w pamięć, zwlascza ten moment gdzie pisal o tym że klawiatura jest do bani bo się nie trzęsie . Tja...zawiść czy głupota? . Co do rysunkow to uważam że sa w porządku- ba nawet teaz gdzy przeglądam sobie starsze edycje AR tozaczyna mi ich brakować .
  11. Mi osobiście udało się ją do tego przekonać, miałem dość wyoką charyzmę, ale wydaje mi się że trzeba najpierw wykonać ten quest z wybiciem kretoszczurów- bez tego raczej nieda rady; inna sprawa to charakter- ja miałem praworządny dobry, może to od tego zależy?
  12. Udało mi się wlamać do tego sejfu z muzeum w Tarencie. Były w nim trzy bębny i mapa. Poszedłem do tej lokacji i uruchomiłem urządzenie za pomocą tych bębnów i powiedziało mi że mam znaleźć Księgę Durina. Wcześniej otrzymałem quest aby znaleźć kamień Durina. Wiem że to ma związek z Żelaznym klanem, ale nie wiem gdzie można go znaleźć. Inna sprawa- kupiłem trzy magiczne fasolki za 1000; czy można z nimi coś zrobić? Aha i jeszcze jedno- czy można się jakoś dostać do wioski mrocznych elfów bez amuletu ręki? Wiem że powinienem mieć ich całe kopy, ale niestety nie zachowałem ani jednego :oops:. Z gory dzięki za pomoc.
  13. Od pewnego czasu, aby urozmaicić sobie dość monotonne popołudnia po robocie (ileż można chlać , zacząłem zwiedzać okolice Muszkowic (gmina Ciepłowody, powiat Ząbkowice Śląskie, przedgórze Sudeckie) moim poczciwym rowerkiem . Jak na razie byłem w Niemczy, Ząbkowicach, Ziembicach no i oczywiście w Henrykowie . NIe były to dże dystanse, bo najdłuższy to 20 km w jedną stronę, ale spróbujcie dojechać gdzieś dalej po ośmiogodzinnym dniu ciężkiej pracy w wykopie . Dzisiaj z okazji zakończenia praktyk postanowiłem odwiedzić wykopaliska w Miłosławicach koło Milicza, jest to dośc długi dystans bo ok 120 km. w jedną stronę. Wytyczona przeze mnie trasa przebiega, m.in. przez Strzelin, Wrocław i Trzebnicę. Jak na razie dojechałemdo Wrocka i jestem dokładnie w połowie drogi. Teraz niestety muszę opuścić klimatyzowaną kawiarenkę internetową i stawić czoła 30 stopniowemu upałowi. Uff będzie goroąco, mam nadzieję ze dojadę
  14. Roger W

    Szkoła

    No już tylko trzy dni praktyk mi zostały. Warto było siedzieć po 8 godzin dziennie i w soboty, dzięki temu skończe wcześniej . Takie praktyki na wykopaliskach można by w zasadzie określić dwoma słowami: niezły hardkor . Przynajmniej jeśli chodz o warunki mieszkaniowe. Siedzimy bowiem w rozpadającej się chałupie, z przeciekającym dachem, robactwem, myszami i nie domykającą się lodówką :twisted:. Ale najgorszy dla niektórych jest wychodek za chatą, ale od kiedy jest w użyciu maska przeciwgazowa to jest ok . Pogoda też namniezbyt sprzyja, ale na szczęście tylko raz padało tak mocno że nie poszliśmy na wykop. A właśnie wykop... Kopiemy bowiem na cmętarzysku megalitycznym z czasów Kultury Pucharów lejkowatych (faza Sarnowska ok 3300 nie cal. BC), jest to swoisty ewenement bo takie cmętarzyska występóją tylko w północnej części nie tylko Polski, ale i europy... Najbliższe są dopiero na kujawach. Kurhan przez nas eksplorowany jest największy i ma ponad 50 metrów długości. W tym sezonie już kończymy eksplorację i zaczynamy rekonstrukcję. Codzienna praca archeologa jest żmudna i laikom mogła by się wydawać nudna. Polega głównie na wygrzebywaniu ziemi warstwami po 20 cm potem wykonuje się rysunek owej warstwy , po czym wywalaną ziemię przeczesuje się haczkami (lub sitem w zależności od konsystencji), w poszukiwaniu zabytkow. Oczywiście nie za często się coś znajduje, ale jak już to satysfakcja jest naprawdę wielka . Jak na razie znalazłem tylkotrzy krzemyczki ze śladami obrobki, ale to dla tego że robiłemgłownie przy pracach porządkowych, rysunkach i otwarciach sektora, ale wszystko jescze przede mną bo po praktykach zostaję jeszcze do końca wakacji jako robol. Mimo wyżej wymienionych wad wciąż uważam że arheologia jest moim powołaniem i nadal kocham tę robotę. Dobra muszę kończyć bo czas mnie goni. Może jeszcze kiedyś wam napiszę o pracy Archeologa. O ile wrócę żywy .
  15. Tja.. ten korytarz to chyba najbardziej chamskiemiejsce w grze- bodaj 36 ekranów! Zeby było jescze ciekawiej to prawie wszystkie są zapisane- tytułowymi kronikami Neverhood. Ciekawe czy jest ktoś kto to wszystko przeczytał (i się nie pochlastał ), bo ja z trudem przeczytałem tylko kilka pierwszych stron... Muszę bardziej poćwiczyć angielski :? Z innej beczki- gdy jeździ się po raz drugi tym wagonikiem, to można dojechać na szczyt tej dużej wieży, jest tam komnata, ale nie można do niej wejść (klayman stoi tylko w oknie)- czy można coś tam zrobić?
  16. Muszę przyznać, że zmiany w layoucie AR idą w dobrym kierunku, a to mnie bardzo cieszy. Podoba mi się zwłaszcza nowy nagłowek- geniusz w prostocie tego właśnie chciałem, ale sam bym na to nie wpadł :lol:- twórca trafił idalnie w moj gust. Cieszę się zwlaszcza z powrotu "Smugglera". AR teraz wygląda (wizualnie) dużo lepiej, ale mam jeszcze jedną uwagę: Chodzi mi o tło. Według mnie najlepiej by było, aby było one jednolite, najlepiej żółte, (ale niebiskie marginesy "Schwytane w sieci" są ok.), Po prostu, uważam że wtedy byłoby bardziej przejrzyste. (no i bardziej by przypominało "stare" AR ), Co do rysunków, to są w porządku z wyjątkiem tego co ilustruje Panopticum- ale być może wiąże się to z tym że nie bardzo wiem co ma on przedstawiać (wiem Że to palec wskazujący z ocenzurowanym czubkiem, ale nie kumam co to za metafora).
  17. Uff, jak to muiło choć na chwilę wrócić do cywilizacji... Pollock, jest szefem gangu z kotła, dokładnie to tego na dole, siedzi zamknięty w kanciapie, ale jest tam podobno jakieś inne wejście, ale nie mogę go znaleźć , mam też poważniejszy problem: Nie wiem jak przegonić tych mierników z Sokolej Polany, mam ich nie zabijać, a sami nie chcą się wynieść. Już w desperacji zacząłem pakować w perswazję, ale nic z tego. Wiem że ci goście są z Torrigate, ale nikt mi nie może wskazać gdzie to jest . Please help!
  18. Roger W

    Szkoła

    Dojazdy, tja... ja do instytu mam jakieś 6 kilometrów, z Gądowa na Szewską, a niekiedy ok 8 do instytutu na koszarowej, ale i tak chodzę piechotą co zajmuje mi w zależności od nastroju od 45 minut (Szewska) do góra 1,5 godziny (Koszarowa), a co oszczędzam na biletach miesięcznych to moje , a jak do tego kondycha rośnie . jeśli chodzi o koedukację, to u mnie na roku panuje zdrowa równowaga, z lekką przewagą facetów, jak dla mnie ideał . To mój ostatni post przed wyjazdem na praktyki, więc życzę wam wszystkim udanych wakacji! Tylko nie leniuchujcie zbyt dużo- szkoda życia .
  19. Dzięki za pomoc, mam teraz poroblem z kilkoma questami: Żeby się dostać do klanu koła, potrzebuję tych specjalnych okularów, wiem gdzie jest zakład który może mi je zrobić, ale nie wiem gdzie zdobyć kryształ? Nie wiem też jak dostać się do chaty Polloka, drzwi są zamknięte, mam ślusarstwo na poziomie uczniowskim,ale nie mogę ich otworzyć, podobno jest jakaś inna droga. Gdzie zdobyć amulet urod dla Madame Li? Do Exebeche: Dzięki, nawzajem, ale jak chcesz pogadać o Floydach, to napisz do topika z muzyką, tutaj moderatorzy nie lubią jak się gada nie na temat
  20. Mam dwa problemy- pierwszy techniczny- nie umiem otwierać zamków, a mam wytrychy i umiejętność ślusarstwo 2 punkty, nie wiem co zrobić z wytrychami. Mam problem z Questem z warsztatem Limba, mam tą magiczną pułapkę, ale nie wiem co z nią zrobić, a z portalu co chwila coś wyłazi, jak go zniszczyć? Aha i jeszcze jedno, czy da się gdzieś naprawić zniszczone przedmnioty?
  21. Ja grałem jak na razie tylko w jedynkę i nie powiem, mimo takiej sobie grafiki i trochę infantylnej fabuły, gierka wciągnęła mnie na dość długi czas. Najbardziej podobały mi się oblężenia, w którym można było wykożystać przeróżne machiny. Jeżli chodzi o kampanię to najbardziej podobały mi się te ze szturmem na zamek Wieprza (dwa razy), limit czasowy wymuszał maksymalną skuteczność moich ataków. Jedyne co mi się w grze nie podobało to wątek ekonomiczny; był on jak dla mnie trochę zbyt skomplikowany (zwłaszcza przy tej nieszczęsnej popularności, którą zawsze miałem zbyt niską, gdy akurat potrzebowałem ludzi :? ), a pod koniec gry, to już więcej siedziałem nad rozojem przemysłu niż nad bitwami- lekka przesada . Ale mimo to Twierdzę będę wspominał całkiem miło, bo mimo wszystko niewiele jest takich gier.
  22. Roger W

    Filmy

    Wczoraj na jedynce leciał całkiem niezły polski film "Pułkownik Kwiatkowski" Z Markiem Konradem w roli głownej. Akcja dzieje się w Polsce, zaraz po zakończeniu wojny, a więc sytuacja jest niewesoła: kraj w ruinie, ruscy się panoszą, komuchy przejmują władzę, co oznacza tysiące aresztowań. Kapitan Kwiatkowski, podszywając się pod tytułowego pułkownika, ubeka, zaczyna mieszcać szyki bezpiece, uwalniając wielu więźniów... Film bardzo fajnie się ogląda, choć pomysł, aby w humorystyczny spsób potraktować ten delikatnie mówiąc niewesoły okres w historii polski, wydał mi się w prawdzie ryzykowny, jednak zmieniłem zdanie, gdy okazało się że film jest oparty na faktach autentycznych; ciekawe czy rzeczywiście tak było...
  23. >>> No, nie wiem. Moim zdaniem największą zaletą Herosów, była zawsze prostota i przejrzystość (no i grywalność oczywiście ) Napakowanie gry takimi motywami mogłoby zakłucić ten genialny ekosystem, ale to moja subiektywna opinia.
  24. Ja w settlersów grałem od pierwszej części. Do dziś pamiętam to interko. Jednak najlepiej mi się grało w dwójkę. Dziś wprawdzie nie mam już tej gierki (poszła na prezent) ale i tak naj milej ją wspominam z całej serii. Trójka owszem miała fajną grafikę, grywalność też w sumie była niezła, ale nie wiedzieć czemu nużyła mnie po pewnym czasie. W demko grało mi się jakoś bardzo fajnie, ale jak kupiłem sobie złotą edycję to przeszedłem tylko pierwszą kampanię (rzymską) i jakoś nie planuję do niej wrócić. Może po prostu ciągłe budowanie cywilizacji od podstaw w każdej misji było dla mnie zbyt nużące (wiem że w poprzednich częściach było tak samo, ale jakoś mi to nie przeszkadzało), a nudne i kiczowate filmiki nie były satysfakcjonującą nagrodą za mój trud . Spore nadzieje wiązałem z czwartą częścią, ale ta odrzuciła mnie jak na razie sporym poziomem trudności, ale chyba niedługo sprubuję zagrać w nią jeszcze raz. Natomiast co do piątej części to się nie wypowiadam bo nie grałem jeszcze.
  25. Roger W

    Szkoła

    Nareszcie finito! Koniec sesji! Średnia z semestru 4,7 (na 5,0 możliwych), końcoworoczna 4,4. Najbardziej jestem dumny z egzaminu z łaciny za który dostałem 5 :D/, choć z innych egzaminów dostałem 4,5 (metal) i 5 (archeologia klasyczna), średnią, jak zwykle zaniżyły mi przedmioty dodatkowe, zwłaszcza w pierwszym semestrze i przez to nie będę miał stypendium :cry:, ale w sumie jest dobrze, praktyki już za tydzień (czeka mnie rekonstrukcja kurhanu z kultury pucharów lejkowatych :lol:), więc biorę się za trzecie "Z" (studenci wiedzą o co chodzi )
×
×
  • Utwórz nowe...