Skocz do zawartości

Roger W

Forumowicze
  • Zawartość

    215
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Roger W

  1. Gdzie można zdobyć słowo, które trzeba wymówić, przy drzwiach do grobowca Nasrudila? Bo próbowałem już wszystkiego, gadałem ze wszystkimi, (a wsolucji pisze żeby pogadać z tym krasnoludem archeologiem, tyle że on mi nic nie przekazał na ten temat tylko prosił o czaszkę), nawet ignorowałem ostrzeżenie i walczyłem z wojownikami burzy . Pomocy! Chciałbym wreszcie przejść tą grę.
  2. Roger W

    Filozofia

    >>> To ciekawe, ale prawdę mówiąc, lekko się gubię w tym wszystkim. Więc aby nie powodować u ciebie ataków agresji, proszę jedynie, o jakieś książki, autorów, itp. na ten temat. Ta filozofia nienawiści jest dla mnie czymś nowym i chętnie zapoznam się z podstawowymi założeniami...
  3. Ekchem, a czy grałeś może w kampanie z Armangedon's Blade? Zwłaszcza, kampanię z Mutare? Nie wiem jak ty ale w te mapy grało mi się po 4, 5, a nawet 6 miesięcy (czas gry, a nie rzeczywisty ) I zbierało się naprawdę ogromne, (może nie 20000, ale i tak sporo). Pod koniec misji, już naprawdę miałem dosyć; a gdy przy następnej trzeba było zebrać takie armie jeszcze raz, od zera, to byłem już nieźle podirytowany i tylko magia HoMM sprawiała, że grałem dalej. Acha i jeszcze małe pytanko. Grałeś w Ultimę? To dopiero potęga. (zarówno rozmiar jak i grywalność). Jeśli nie to parę stron wcześniej podałem link, gdzie można ją znaleźć.
  4. W sumie racja. Komp gra lepiej tylko do "wieży" . Ale jeśli chcesz poczuc prawdziwy hardokor to włącz sobie handicapa. (w pojedyńczej misji- bo chyba tylko tam się da) :twisted: Ja się nigdy na to nie odważyłem.
  5. .Bez przesdy :shock: Wyobraź sobie że grasz w jedną misję przez miesiąc. Zanudziłbym się na śmierć. To przecież byłoby gorsze od Morrowinda (chodzi mi o wielkość świata do gry nic nie mam). Uważam że największym dopuszczalnym rozmiarem jest rozmiar XXL (Ultima).
  6. Roger W

    Filozofia

    już abstrahując od mych przekonań i światopoglądu: La'Vey swego czasu rzekł, iż "Szatan jest najwiekszym przyjacielem kościoła, bo tylko dzięki niemu ten biznes tak długo się kręci". >>> Sądzisz że KK, żywi się strachem swoich wiernych? (wiem, że cytujesz, ale pytanie kieruję do ciebie). Przecież w ten sposób można zanegować prawie każdą religię. Jest to bodaj tzw. myślenie dialektyczne (poprawcie mnie jeśli się mylę), tak mówią komuniści, ale tego typu praktyki stosują nie tylko oni. (np.Świadkowie Jehowy również lubią, udowadniać swoje racje w ten sposób ) Jest to chyba coś w stylu: Skoro nie można tego potwierdzić to można zaprzeczyć. A skoro można zaprzeczyć, to tego nie ma. (Zanim odniosę się do tamtej wypowiedzi to chcę wiedzieć, czy dobrze kojarzę)
  7. Mnie osobiście dodatek nie za bardzo się spodobał; mój kntakt z nim nie był zbyt długi, głównie ze względu na to,że większość, nowych potworów, zrobiono chyba tylko po to żeby były (pomarańczowe diabły! argh!) tudzież, mocno przekombinowane (latające hydry!). Jeśli jednak, wygląd jednotek jet ci obojętny, to na pewno czeka cię sporo dobrej rozrywki. Bo niektóre rozwiązania są bardzo dobre. (np. wierzyczki zdobywają doświadczenie). Może jeszcze kiedyś sięgnę po niego, ale obecnie wolę po raz kolejny przejść AB. A później planuję zapolować gdzieś na Allegro na Heroes Chronicles. No co? to też są herosi, myślę, że warto się zapoznać także i z tymi dodatkami.
  8. Roger W

    Filozofia

    O, alez wlasnie ja akceptuje wiare. Oparta na religijnym doswiadczeniu. A nie na tym, ze klecze na kolanach i obsliniam figurke. To nie jest wiara - to tylko mantra, pusta w dodatku. Dlatego odszedlem od Kosciola. Nie odczuwalem tam NIC. Absolutnie nic. Mialem wierzyc, bo tak mi kazano, bo na koncu bedzie kul i pojde do raju jak nie bede zbytnio broil. Ale ja nic nie czulem, nie odczuwalem, nie doswiadczalem...To co mi po tym? A teraz odczuwam, doswiadczam. I wierze. W o wiele glebszym sensie. >>> To chyba oczywiste, że jak modlę się przed figurą, to myślę o Bogu Tzw. Dewocjomalia, są dla ludzi prostych, aby łatwiej im było sobie to wszystko wyobrźić. Nie wiem czy zauważyłeś, ale w nowopowstałych Kościołach ogranicza się do minimum liczbę dewocjonaliów- po prostu ludzkość staje się mądrzejsza (przynajmniej pod tym względem) i nie potrzebuje już masy "figurek". A człowiek który " modli się pod figurą, a diabła ma za skórą" (może to nie jest najlepsze stwierdzenie, ale nic lepszego nie przychodzi mi do głowy), nie jest godzien miana chrześcijanina, że tak się pompatycznie wyrażę Hehe...No wlasnie - bo Jego dzialalnosci teoretycznie sie nie widzi. W tym lezy caly problem. A ja, to czego doswiadczylem, poczulem - widzialem. Poza - ze tak pompatycznie stwierdze - czasem i przestrzenia. Zdarzylo sie to jak dotad raz, ale bylo bardzo silne. Nie mam zamiaru o tym mowic, bo i tak nie jest to zrozumiale, nie jest przekladalne na slowa. A jesli jest - to tylko powierzchnia. W kazdym razie byla to interakcja. A nie tylko akcja. >>> Mi się nic takiego nie przytrafiło, ale nie czuję się gorszy. Po prostu wiarę opieram na zaufaniu i nie potrzebuję cudu (lub czegoś w tym stylu), aby uwierzyć. (nie piję tu do ciebie w tym momencie) Ja nie musze gdybac - mam swiadomosc istnienia pewnych bytow w Naturze. Mozna je dla uproszczenia bogami nazwac, spoko. Ale to nie jest taka prosta kwestia, bo co czlowiek, to inne spojrzenie. >>> Zgadza się mam dokładnie to samo, nie raz przechodziłem kryzys, ale zawsze powracałem silniejszy. A to, że człowiek, błądzi, szuka, jest częścią jago natury. Tu pojawia sie tez pytanie - czy szukasz Boga - personae, czy sacrum? Boga szukam w człowieku, wszak jest napisane" na obraz i podobieństwo swoje, dlatego zawsze staram się (choć nie zawsze mi to wychodzi muszę przyznać), szukać w ludziach dobra. Dzięki temu nie mam też problemu ze zrozumieniem, zasady "policzka".
  9. Tak są w jednym z magazynów przy porcie, ale jak sam chciałeś nie powiem ci dokładnie gdzie. Jeśl miałbyś jeszcze inne problemy, z tą grą to skorzystaj z tego adresu http://arcanum.gry-online.pl, ale radziłbym tylko w ostatecznosći.
  10. Roger W

    Filozofia

    hmm.. gdzieś tak zdaje się będzie to 700-800 rok naszej ery. Tak do mniej więcej 1400 roku nasze ery - czyli średniowiecze. Dość paskudne czasy dla wszlakich naukowców - kler palił na stosach za "służbę szatanowi" (hmm... cóż... biorąc pod uwagę, iż praktycznie wszyscy aniołowie wg wszelakich ksiąg teologicznych, którzy to patronują nauce zaliczają się do nader elitarnej grupy tych upadłych), możni wykorzystywali i wysysali krew... do tego liczne wojny (a w czasach gdy stechnicyzowanie nie było na tyle wielki, by móc postawić labolatoium w jakie dwa miesiące) regularnie przetaczające się wojska wszelakich przynleżności musiały być nade uciążliwe. Do tego epidemie, z kóymi broń boże skutecznie walczyć (bo spalą jeszcze na stosie za próbe powstrzymania kary boskiej). Do tego dochodzą jedynie ograniczenia w możliwościach edukowania się i inne wszelakie przyjemnostki 9problemy z komunikacją na dalekie odległości). Innymi słowy - wtedy jakby nie było bardziej się opłacało mieć twarde miejsce, gdzie plecy tacą swą szlachetną nazwę i duży topór w garści niż bawić się w zabawy technologiczne. >>> Ale naukowcy tamtych czasów, których tak bronisz to w większości właśnie szarlatany i głupcy. (weźmy pod uwagę lekarzy na przykład) Widzę że nie najlepiej się orientujesz w historii średniowiecza, albo po prostu wybierasz tylko to, co akurat ci pasuje... Jednak palenie na stosie to żadne rozwiązanie, tu akurat się z tobą zgodzę. Nie zapominaj że to dość dawne czasy. Owszem fajnie by było żeby cywilizacja rozwiajła się bez żadnych przeszkód, ale to według mnie jest utopią. zresztą nie zapominaj że Kościół jest chyba jedyną religią która rozlicza się z przeszłością. Krótko mówiąc, przyznaje się do błędu. Ale czy sprawiedliwe jest oskarżać religię o całe zło na świecie? sir Roger o świadkach Jehovy -> za to swego czasu mieli reguły zabraniające im palić, pić, pzeklinać itd. - innymi słowy o il ni brali się za ewanglizowanie to znacznie milej było z nimi przebwać niż z wieloma katolikami (mój ojciec swego czasu pracował z członkiem tej sekty na kopalni). A ja pracowałem z nimi na wykopaliskach przez trzy miechy. Początkowo, nie powiem dawało radę, ale później (zwłaszcza gdy okazało się że datowanie naszego kurhanu trochę nie zgadza się z ich wiarą) miałem ich szczerze dosyć. Już chyba lepiej byłoby kopać z dewotami... Co do interpretacji - już lepsza chyb owa dosłowna niż taki jak w katlcyzmi dobieranie sobie interpretacji danych fragmentów tak, by pasowały dobierajacemu >>> tak oczywiście, ŚJ nie mogą np. pobierać krwi, bo Biblia im tego zabrania. Aha zapomniałem dodać, że oni nie mają takiej Biblii jak katolicy, tylko swoją własną interpretację... Poza tym w katolcymie nie trzeba zmuszać - to fakt - jak się odpoiednio zrobi pranie mózgu za młodu, to nie zajdzie konieczność takowa... >>> Ach, to już wiem dlaczego, tak wielu młodych ludzi rezygnuje z chodzenia do Kościoła- pranie mózgu nie wyszło Człowieku zlituj się... za to zdaje się dość prawdopodobną w świetle dzisiejszej wiedzy z zakresu biologii choćby.. te wszytkie wykopaliska też to zdają się potwierdzać... spisek zawiązany przez żydów i masonów (i cyklistów)? >>> wiem coś o tym, studiuję archeologię. I wierz kiedyś wierzyłem bezkrytycznie w teorię Darwina, a teraz po dwóch latach studiów, wcale nie wydaje mi się być taka pewna. Poglądy prezentuję dość agresywnie - ale musi być jaka równowaga do tych wszelakich świętoj... powiedzmy, że do tych, co to używają bezmyślnie sloganów "jaka to bozia jest dobra" (taa... jasne - a średniowiecze to niby co? >>> Czyli jak ktoś myśli inaczej ode mnie- jest głupi? Agresja twoży spiralę nienawiści. Zamiast tego wolę spokojną i przemyślaną dyskusje. teraz kwestia wyznawców - owych nie lubię wybitnie (zresztą ja mam zdziebko porypane popędy Eros - Tanatos i ludzi jakoś tak nie za bardzo lubię... a - mówiąc ludzi mam na myśli wszelakie systemy/grupy społeczne ograniczające samodzielne myślenie - innymi słowy szanuje indywidualizmi jak dajmy na to hipotetyczny katolik prowadzi ze mną zeczową dyskusję, swą wiarę opiera takz na własnych przemyśleniach, miast powtarzać słowa kazania itd. - szanuję go >>> czuję się zaszczycony Miło wiedzieć że nie skreślasz mnie za samą przynależność . Ja nie staram się dzielić ludzi na lepszych i gorszych tylko pod względem światopoglądu. Bo troąci to trochę nietolerancją nieprawdaż? argh... innymi słowy "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli" ?... dla mnie to jest chamskie wręcz zerwanie dyskusji i przy okazji powiedzenie intelektualnemu awersarzowi "i tak g... wiesz, więc się nawet nie staraj"... tradycyjnie stosowane przez kler i przeróżnych takich, kiedy to się argumenty im kończą... jeśli o mnie chodzi, to za ów zwrot powinno by minimum 15 lat ciężkich robót... >>> znowu agresja, Moja religia opiera się po prostu na zaufaniu, do Istoty, której nie widzę. Ale dla ciebie pewnie będzie to " powtarzanie kazań", tudzież "efekt prania mózgu"- daj znać jak będziesz chciał pogadać na spokojnie, bo z ludźmi którzy reagują tylko agresją, rozmawiać nie potrafię. ... chrześcijańtwo to jest taka filozofia bitego psa łaszącego się do osoby okładającej go kijem - wybaczaj wrogom aż do śmierci z przymiotnikiem na "u", nadstawiaj drugi policzek, jak ktoś machnie ci majchrem przed nosem i zawoła o stówę, to daj dwie i jeszcze pomodl się za niego... i to tyle jeśli chodzi ogólnie o owe trudne idee - reszta to specjalnie nie wykracza poza rzeczy wymyślone w innych religiach. Moim zdaniem taka postawa jest raczej średnio konstruktywna... >>> Czyli według ciebie jestem głupcem bo wierzę, że gdzieś indziej istnieje "ponadludzki wymiar sprawiedliwości"? Rozumiem że dla ciebie, życie zapewne kończy się po śmierci, ale ja wierzę w Zycie pozagrobowe- i nie mówię tu o zombiakach >>> w tej kwestii, masz moje pełne poparcie.
  11. Roger W

    Filozofia

    Co do ewolucji to po pierwsze musisz wiedzieć że teoria Darwina jest jedną z wielu... Nie pierwszą i zapewne nie ostatnią. Zauważ zresztą że Kościół wcale jej nie potępia... Jednak to o czym mówisz (poznanie siebie- czy coś w tym stylu) jest dla mnie niezrozumiałe. Sugerujesz że ludzkość ma jakieś nadprzyrodzone moce i tylko brzydki i zacofany kościół uniemożliwia ludzkości do nich dostęp?
  12. Mam najnowszą wersję Flashpointa (Superseller Cenegi). Niestety mam z nią kilka problemów technicznych. POczątkowo wszystko było ok. Gra działała mi bez zarzutów, ale teraz coś zaczyna się chrzanić. Po pierwsze, czasami pojawia się problem z dźwiękiem (zaczaczyna świrować, ciężko mi to opisać), a potem gra dostaje zawiechy albo wywala błąd. Inna rzecz, ostatnio podczas wgrywania, nie znika mi kursor "windowsowy", a gdy już dobrnie się do menu, dochodzi jeszcze drugi kursor - z gry (wiem że to głupio brzmi, ale naprawdę trudno mi to opisać), znajdujący się kilk cm od tego pierwszego. Efekt jest taki że na ekranie przy poruszaniu myszą, poruszają się oba kursory równolegle do siebie. Mój komp: Athlon 2500 XP, 768 RAM, GeForce5200 FX, DirectX 9.0 c karta dźwiękowa zintegrowana. Mam też problem z misją Dziwne spotkanie. Mam dojechać ciężarówką na farmę, ale droga jest ostrzeliwana i w efekcie moja ciężarówka zawsze jest ostrzeliwana. Próbowałem różnych sztuczek, żeby uniknąć ostrzału, ale zawsze mnie dopadają , a że jest to misja nocna dodatkowym utrudnieniem jest fakt że prawie nic nie widać.
  13. WoG (Wake of Gods) jest nieoficjalnym dodatkiem do HoMM3, stworzonym przez fanów. Wnosi naprawdę sporo innowacji, m.in. nowe kampanie, potwory (w większości są to poprzerabiane potwory z oryginału przez co wyglądają dość groteskowo), artefakty, zdobywanie doświadczenia przez wierzyczki w zamku oraz (chyba) przez jednostki. Do tego dochodzi spora grupa nowych herosów. Dodatek byłby całkem fajna rzeczą, gdyby nie te nieszczęsne potwory, (np. skrzyżowanie hydry ze smokiem (sic!)). Mnie on tam nie ruszył, mimo tych kilku fajnych pomysłów. Jakoś brakowało mi klimatu.
  14. A mnie się te utwory akurat podobają, po prostu uwielbiam tę weołą psychodelę w wykonaniu Syda Barreta... Do moich ulubinych z tego okresu zaliczam jeszcze Lucifer Sam, Astronomy Domine (Barreta) opraz chyba najbardziej odjechany kawałek Floydów- Take Up thy Stethoscope And Walk (Watersa).
  15. Roger W

    Zjazdy

    Zgłaszam gotowość do wzięcia udziału. We Wrocku mieszkam, zgody rodziców nie potrzebuję. A że dni są wolne to i zajęć nie mam. Chętnie bym spotał się z forumowiczami w realu.
  16. Ależ proszę bardzo. Ja wprawdzie z Genesis to raczej cienko stoję (co najwyżej parę kawałków znam ze slyszenia), ale jeśli o Pink Floyd, to jest to mój ukochany zespół. Do tego stopnia, że kolekcjonuję płyty (CD i winyl), kasety wideo i inne gadżety tego zespołu. Wprawdzie moja kolekcja nie zawiera jeszcze, wszystkich tytułów, ale to ciągle się zmienia. Ciężko by mi było wskazać, kóra płyta jest moją ulubiną- po prostu wszystkie słucham z takim samym uwielbieniem (nawet kontrowersyjną Ummagummę, Athom heart of Mother i The final cut), ale do pierwszych trzech zaliczę z pewnością Animals ( Pigs, Dogs), The Wall (Hey you, Comfortably Numb) i Meedle (One of these days, Echoes) . Obecnie słucham sobie płyty Relics, a w szczególności utworu Julia's dream Watersa- ten kawałek chyba nigdy mi się nie znudzi. Jeśli chodzi o filmy to obejrzałem jak na razie The Wall, La carrera pnamericana, Live at Pompei (mój ulubiony! Głównie ze względu na rewelacyjne wykonanie suity Echoes, choć cała reszta też jest świetna), Delicate sound of thunder i Pulse.
  17. Roger W

    Szkoła

    Uff, pierwszy tydzień za mną. Wprawdzie na niektóre zajęcia nie mogłem przyjśc, bo musiałem sobie załatwić odroczenie w WKU, co kosztowało mnie trochę nerwów, bo ciągle brakowało im jakichś papierów (wyobraźcie sobie, że kazali mi przywieść dowód na to że ukończyłem podstawówkę i ogólniaka- zaświadczenie że studiuję jakoś ich nie zadowoliło :evil:). A same zajęcia są całkime spoko, z wyjątkiem muzealnictwa- prowadzi je doktor który sam mógłby być eksponatem muzealnym (serio! na wstępie powiedział nam że urodził się w I Rzeczypospolitej i nie wiedział z czego się śmiejemy :lol: ), a poza tym gość jest nudny jak nieszczęście i co chwila odnosi się do uroków minionego ustroju, po prostu koszmar . Na szczęście inni wykładowcy nie są aż tak upierdliwi. A co do chrzczenia kotów- u nas na Archeologii nie ma czegoś takiego- uważamy się za jedną wielką rodzinę, więc dla nowych organizujemy imprezę inauguracyjną w którymś akademiku. A możecie mi wierzyć, że impreza to najlepszy sposób na integrację
  18. Roger W

    Fallout Tactics

    Pewnie przypadkiem ostrzelałeś ładunki, trzeba uważać z seriami. Najlepiej zakrasc się gościem z wyskoim skillem pułapki i rozgroić obydwa ładunki przy generatorach. Poza tym, jeśli się nie mylę, to ta baba do której strzelałeś ma detonator, więc trzeba ją szybko zabić. Co do zaciachów, to mam podobnego kompa i też mi się zdarzają, więc jest to chyba jeden z bugów gry...
  19. Oj facet, może hardkor był niezły, ale w końcu coś ci się może nie udać. Na twoim miejscu wrzucił bym sobie luz. Zresztą podczepianie się jest przestępstwem, za który mogłeś oberwać niezły mandat- nie szkoda ci? Ja miałem niezły hardkor, gdy podczas jazdy późną nocą przez ciemny las, zepsuło mi się dynamo i otoczyły mnie ciemności . Dystans był co prawda niewielki- 5 km, ale jeszcze nigdy tak mi się nie dłużył. Cały czas jechałem "po omacku" bez zatrzymywania. Droga była fatalna, asfalt z tysiącem i jedną dziurą, a że przebiegała przez rezerwat to w każdej chwili mogłem zderzyć się z sarną , na szczęście wyjechałem w jednym kawałku. Muszę klimat w ciemnym lesie jest po prostu nieziemski
  20. Niedawno po raz pierwszy przeszedłem Baldura (zbrodnia to niesłychana wiem, ale lepiej późno niż wcale ) i muszę przyznać że grało mi się bardzo fajnie. Mimo upływu lat grywalność jest naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Ma wszystko to co powinien zawierać porządny erpeg- świetną fabułę, masę ciekawych questów do wykonania, soro NPC-ów, no i jest prawie nieliniowa Te wszystkieelementy sprawią, że BG, chyba nigdy się nie zestarzeje. Grafa podobała mi się mimo że wydaje się ajuż być archaiczna, ale osobiście cenię sobie bardziej silnik infinity, niż aurorę (sic!)- 3D to już nie ten klimat. Muza również stoi na wysokim poziomie, ale utworków jest niewiele, przez co po dłuższym czasie zaczynają niestety lekko nużyć. Denerwował mnie też nieco respawn wrogów- niekiedy ni stąd, ni z owąd, gdy tylko oddlaiłem się kawałek, wyskakiwało na mnie stado koboldów tudzież bandytów, a że są łucznikami to zawsze są z nimi problemy. Inną wadą jest ograniczenie leveli, czyli coś czego bardzo nie lubię, byłem bardzo niemile zaskoczony, gdy moje postacie po osiągnięciu 89000 exp. przestały zdobywać dświadczenie. Jest to o tyle dziwne że w grze pojawiają się np. czary 5 poziomu- co z tego skoro mój mag nie osiągnie takiego poziomu, aby z nich korzystać? Na szczęście wady które wymieniłem, nie wpływają znacząco na grywalność i ogólnie gierka mnie naprawdę zachwyciła. Już teraz ostrzę sobie zęby na dwójkę...
  21. He he he! Ja też jestem już szczęśliwym posiadaczem A&D, ba nawet już ją przeszedłem po raz pierwszy. Muszę przyznać że gra spełniła pokładane w niej nadzieje, ba filmiki, przeszły moje najśmielsze oczekiwania! Są po prostu rewelacyjne (choć miejscami obleśne- np ten z wioską trendowatych :twisted: ), okraszone angielskim poczuciem humoru, przypominające kultowego Monty Pythona. Nie będę zdradzał fabuły tym co jeszcze gry nie kupili (a są tacy? No to na co czekacie! taniej nie będzie ), ale mogę powiedzieć ,że cut scenka z dema (ta o francuzach ) to mały pikuś w porównaniu z tym co na was czeka w pełnej wersji... Ale wracając do samej gry. (bo filmiki to przecież tylko dodatek ) Grafika jest bardzo ładna i nieźle urozmaicona, ale niestety nadgryzł ją już (na szczęscie lekko ) ząbek czasu, przez co nie robi już takiego wrażenia. Jednak nie ma to najmniej szego wpływu na grywalność- a ta stoi na bardzo wyokim poziomie. Niestety po pewnym czasie gra zaczyna lekko nużyć, bo walczymy ciągle z tymi samymi przeciwnikami a tych jest niespełna 5 rodzajów! (nie licząc Bossów) trochę mało... Ale wsumie rozgrywka jest na tyle dynamiczna że nie ma czasu,a aby patrzeć na to co lezi pod lufę . A skoro o lufach mowa, to niektóre giwery (mówię tu o specjalnych) naprawdę robią potężne wrażenie- szczególnie czarna dziura, albo wyrzutnia rekinów; ale tego nie da się opisać- to trzeba zobaczyć . Muzyka jest przyjemna (przypomina irlandzki lub szkocki folk , ale po pewnym czasie staje się monotonna, bo kawałków nie ma zbyt wiele , a szkoda, bo doskonale buduje klimat. Największą wadą gry (oprócz tych drobiazgów, o których wspomniałem wcześniej) jest jej długość- niby 21 misji to sporo, ale etapy są naprawdę niewielkie. Jednak wszystkie te wady są niwelowane przez filmiki. Oprócz humoru, mają tę zaletę, że jest ich cała masa- i nie było wśród nich takiego, który by mi się nie podobał. Ogólnie mówiąc- kto nie grał- niech żałuje!
  22. Oj polemizował bym. Nie raz z kumplami staczaliśmy wielkie bitwy, wielkich armii i wypasionych herosów. Moja najdłuższa bitwa (oblężenie) trwała ponad 50 tur- przestały działać czary ze zbroi przeklętego (sic!)
  23. Roger W

    Szkoła

    Ech jak ten czas leci. Od poniedziałku znowu powrót do zajęć. W drugim roku na archeo jest tak mało zajęć że można zapomnieć co się studiuje . Tym razem czeka mnie: >Etnografia społeczeństw pierwotnych >Źródłoznastwo >Archeologia powszechna: Paleolit i Mezolit (wykład i ćwiczenia) >Muzealnictwo >Geomorfolgia >Języki obce: niemiecki I to wszystko . Dzięki temu wolny czas od nauki mogę przeznaczyć na pracę na wykopaliskach (nie przyznano mi stypendium :cry: mimo niezłej średniej 4,4). Stanowiska w mieście są dużo wdzięcniejsze od neolitycznych. W tej chwili kopię na Szewskiej we Wrocku (tuż obok instytutu ) Zabytków (skorup, kości zwierzęcych, odpadów skórzanych), jest cała masa i nagle stały się dla mnie czymś pospolitym . Na szczęście czasem wychodzi coś fajnego. Ja na przykład znalazłem grot od strazły, łyżkę drewnianą, klamrę od pasa i kostkę do gry.
×
×
  • Utwórz nowe...