Skocz do zawartości

Roger W

Forumowicze
  • Zawartość

    215
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez Roger W

  1. Roger W

    Filozofia

    Uff. obym nigdy nie miał dzieci...
  2. Roger W

    Filozofia

    Witam! Witam! Stęskniłem się juz za Tobą Wilku... >>> Tja... dobre pytanie- kiedy zaczyna się życie- w fazie plemnika czy w fazie zygoty? Bo widzisz- jest prawie pewne że myślenia abstrakcyjnego nie dziedziczymy . (powołuję się tu na naukę). Prawdopodobnie ten jeden procent rozpoczyna jedynie jakiś proces... Ale tu oczywiście zdania są podzielone. Nie musisz sobie zaprzątać tym głowy. Długo jeszcze nie będziemy wiedzieć o co w tym naprawdę chodzi. Ale podyskutować oczywiście można... A propo obejrzałeś może „Misję”? Fajnie giną księża co nie? Dokładnie.>>> Za dużo filmów SF moi drodzy wybijcie sobie z głowy ten homo superior- mamy tylko homo sapiens i nic więcej. Nie zastanawiasz się czasem czy byłbyś w stanie rzeczywiście funkcjonować w naturze- pamiętaj że natura rządzi się prawem silniejszego- albo ty ją ujarzmisz albo ona ciebie ot co. Człowiek jest jedyną istotą w przyrodzie która ma potencjał działać wbrew prawom przyrody. Nie wiem ile jeszcze razy będę to powtarzał ale gdyby tak nie było to żylibyśmy na drzewach. Jeśli taka opcja wam odpowiada to sobie na nie wracjcie- ja zostaję Jak dla mnie - Kościołów by mogło nie być, ludziom by się dało Biblię, Koran itp., a także opowiedziało by się im o innych religiach - a człowiek by sobie wybierał. Oczywiście po dłuższym zastanowieniu i obeznaniu się. >>>Jedno pytanie- kto w takim razie dałby Ci Biblię Koran etc. ? Kto powiedział by ci o Bogu? Bóg?
  3. Roger W

    Filozofia

    >>> Ech, stary widzę że kompletnie nie masz pojęcia o procesie kanonizacji. Wiedz zatem że jednym z wielu warunków uznania kogoś za świętego jest cud za jego (tj. tego kogoś) wstawiennictwem. A zatem cud ma się odbyć po śmierci zainteresowanego. Nie muszę chyba mówić, że ów cud ma być potwierdzony jednoznaczną opinią lekarską. I wierz mi (lub nie), ale do cudów z największym sceptycyzmem podchodzi właśnie... Kościół. Jako przykład powiem że z 4000 doniesień o cudownych uzdrowieniach z Lourdes Kościół uznał za cud jakieś 40 A więc 1%.
  4. Roger W

    Filozofia

    Witam ponownie, po dłuższej przerwie- miałem masę roboty na uczelni, a niestety kariera naukowca wymaga wielu poświęceń . Mam nadzieję że będę mógł częściej tu zaglądać. Bo tak co miesiąc to troch głupio >>> Nic z tego, mój drogi. Robię w tej branży od niedawna, ale już teraz wiem że na niektóre pytania nigdy nie poznamy odpowiedzi. Przykro mi hmmm... czyli stawiasz Adonai ponad owymi boginkami... no to inaczej powiem - czy jesteś w stanie sprowokować bluźnierstwami takiego Sabatiela czy Rafaela? albo innego anioła? >>> Ech, chodziło mi o to czy jest sens dopatrywania się boskości w „drzewie i w kamieniu” Dalej nie widzę tego sensu. ależ mi nie chodzi o wiedzę (..,)lecz o mentalność. A że wcale się tak bardzo niezmieniła - wystarczy poczytać w FoS (str 26)post Devil Sina o pewnej przedstawiciele moherów... >>> Albo chociażby dział banicja i ostrzeżenia. Zauważyłem tam tylko jednego „moherowego krzyżowca”, ale oczywiście mogłem się mylić... jako taki najprostszy przykład... niestety - pod względem mentalności i przekonań daleko nie zaszliśmy przez te kilkaset lat - wciąż homoseksualistów wytyka się palcami, pluje na nich, butuje ich >>> Pozwolę sobie zacytować wypowiedź księdza z „Tygodnika Powszechnego”- „Lesbijki i homoseksualiści są naszymi bliźnimi (...) tolerancja jest jedyną słuszną postawą chrześcijanina” I nie mam nic do dodania- tolarancja, ba nawet szacunek- Tak, akceptacja- Nie. wciąż osoba nie chodząca do kościoła czy starająca się o apostazję uchodzi w wielu miejscach za wroga publicznego... przykłady można mnożyć... >>> Ja też mam przerąbane w wielu środowiskach, u gejów czy feministek na przykład, wystarczy powiedzieć że jest się katolikiem, a odrazu jesteś buntowany, bity, wyśmiewany... Albo spróbuj gdzieś w Europie zachodniej powiedzieć publicznie, ze nie popiera się aborcji, czy eutanazji... Wszystkie te cechy, które opisałeś są typowe dla zwierząt (agresja itp.). Dlatego ja wolę olewać bydło i trzymać z tymi którzy są podobnie jak i ja zresztą w mniejszym lub większym stopniu, ludźmi. Dotychczas całkiem nieźle na tym wychodzę. no dobra... możesz się poczuć teraz zaszczycony - filmu nie widziałem (mimo, iż miałem ochotę obejrzeć - nie pamiętam z jakich powodów mi umknął...)... fanfary... >>> Ekh, sorry, nie chciałem urazić. Nie będę już szedł na łatwiznę obiecuję . A film swoją drogą będzie na dniach w TV (Na dwójce zdaje się). Zabijają tam księży- spodoba ci się . Ale do rzeczy- misjonarz ma głosić Słowo Boże, z jak największym poszanowaniem dla innych kultur. Pod żadnym pozorem nie może nawracać na siłę. Każdy najmniejszy błąd może go kosztować życie- i często tak się zdarzało, że misjonarze ginęli, najczęściej składani w ofierze. zdajesz sobie sprawę, iż owo stwierdzenie odnosi się także w drugą stronę - do owego "pionu" kościoła... >>> Ech, mówiłem już to kilka razy, ale niech tam- tak wiem zdaję sobie sprawę z tego, że moja religia może być w błędzie. Znam jednak sporo tych „odszczepów” - jedni uważają że kościół jest zbyt surowy inni, że za łagodny. Nauka Kościoła Rzymskokatolickiego, wydała mi się najbardziej obiektywna, dlatego ją wybrałem (czy raczej pozostałem przy niej). Zresztą, zauważ ze wszystkie te Kościoły protestanckie, które dopuszczają małżeństwo księży, rozwody, antykoncepcję itp.- maja nie wiedziec czemu puste kościoły. Problem jest tak wielki, że w niektórych krajach te kościoły reklamują się w TV (oczywiście za pieniądze nielicznych parafian)- jak myślisz o czym to może świadczyć? hmmm... technicznie to znaczy mniej więcej tyle, iż mieści się w pewnych wzorcach uznawanych przez większość ludzi - powiedzmy, że pasuje się do ustanowionej przez większośc średniej zachowań/ wyglądu itp... ja to zaliczam to kolejnej z tych rzeczy, które sprawiają, że ludzie są w stanie jako tako egzystować w tym świecie i nie zbzikować... >>>he he he- a co to znaczy zbzikować? Jako chaotysta dopatrujesz się zapewne wolności w anarchii. Ale moim zdaniem normalny jest ten kto potrafi zachowywać się jak człowiek (a propo tego co mówiłem ile jest w nas tego człowieka). Wolność jednego człowieka powinna kończyć się tam gdzie zaczyna wolność drugiego. Każdy kto potrafi zrozumieć tę prostą regułę jest dla mnie normalny. a propo - zastanawiałeś się kiedyś co by się stało, gdyby człowieka czy też grupkę ludzi umieścić w środowisku naturalnym (czy też jego symulacji), a jednocześnie odebrać im wszelkie kity modulujące ich zachowania - tj. rzeczy pokroju "moralność", wzorce normalności, "sumienie" czy choćby pojęcia absolutów - dobro czy zło na ten przykład... innymi słowy - co by się stało z jednostką, której odebrano by wszelkie punkty zaczepienia psychicznego w danym środowisku... >>> Myślę że powinieneś poczytać takie książki jak: „Inny świat”, „Archipelag gułag”. Tam właśnie pozbawiono ludzi tych wszystkich „kitów”.- a propo, są one przejawem charakterystycznego tylko dla ludzi „abstrakcyjnego myślenia”, o którym już wcześniej mówiłem- w kwestii tego czym różnimy się od zwierząt- czy ci się to podoba czy nie - dzięki temu nasza cywilizacja wogóle istnieje- właśnie dzięki takim kitom... Nie wymagam od Ciebie wiele, jeśli chodzi o historię, ale to co działo się 60 lat temu, to raczej powinieneś wiedzieć... I zastanów się nad kwestią: „człowiek jest człowiekiem tylko w ludzkich warunkach” czyli jak się będę modlił to się polepszy? >>> Wyczuwam cynizm... To zależy- przede wszystkim od tego czy umiesz się modlić.... [kiedy właśnie ja chcę ową panienkę zerżnąć, jak to określiłeś, co nie znaczy, że to zrobie nawet jeśli będę miał okazję i przyzwolenie - czy to aż takie skomplikowane? >>> No to jest typowy obraz popędu, jednak człowiek ma to do siebie że potrafi go kontrolować, jeśli chce (ma jakieś 3% szansy że mu się uda). Nie jest to może łatwe, ale możliwe. A Kościół jedynie zachęca do tego, aby wykorzystywać potencjał człowieczeństwa. zależy w co się wierzy i czym dla kogo jest fanatyzm... >>> Może od tego powinienem zacząć- czym dla ciebie jest fanatyzm? I ile ma wspólnego z fanatyzmem i powiedz - czy oddanie życia za swe przekonania nie jest aby także fanatyzmem - wszak w ten sposób stawiamy swe ideały ponad siebie - głupi błąd z punktu widzenia instynktu przetrwania czy chocby samej logiki... >>> Oczywiście według Ciebie, na jednej szali należy postawić tych, którzy wysadzają się w tłumie za poglądy oraz tymi co zginęli w biernym proteście przeciwko dyskryminacji swoich poglądów? (odnośnie tego co mówiłem o wolności) Bo sama śmierć za poglądy jeszcze nie oznacza fanatyzmu. A instynkt przetrwania, logikę itp. odziedziczyliśmy, jak już mówiłem po innych naczelnych. Gdybyśmy zawsze działali według zasad logiki, to dalej siedzielibyśmy na drzewach. A tak dzięki temu że działamy wbrew logicy i instynktom, osiągnęliśmy, to co osiągnęliśmy. i na koniec taka wcinka do dyskusji - to, iż człowiek posiada większy potencjał od takiej małpy nie znaczy, iż potrafi z niego korzystać... chyba każdy miał bliższy lub dalszy kontakt z chociażby takimi dresami, czyż nie? >>> Powiadają że nie używane narządy podlegają zanikowi... ten potencjał to zaledwie 3%- o wiele łatwiej jest być małpą niż zwracać uwagę na (jak to ująłeś) kity. Aha, jeszcze jedno, powiedz mi proszę co sądzisz o takiej modlitwie: Sorry Boże, ale moich starych czcić się nie da Są beznadziejni, chyba Zdajesz sobie z tego sprawę? Jeśli są Twoim darem dla mnie, to wielkie dzięki! Póki co daj mi siłę, żeby ich nie nienawidzić.
  5. Roger W

    Filozofia

    No wyznanie winy mam już za sobą- teraz czas na pokutę. Po pierwsze- gratuluję celnego strzału- to było trafienie krytyczne - mówiłem że nie da się udowodnić istnienia Boga w sposób racjonalny- a przecież sam nic innego nie robiłem do tej pory. Twój strzał zerwał mi z twarzy maskę obłudy- i co by nie mówić - spowodował zwarcie w systemie . Heh, a przecież Gombrowicz pisał że nie ma ucieczki przed pupą. (czym jest pupa- o tym za chwilę). Teraz więc jako pokutę, zamierzam Ci udowodnić że jestem godzien twojego czasu. :lol: Zatem po pierwsze: - Mimo postępu nauki w wielu dziedzinach, tak naprawdę wciąż nie odpowiedziała nam na pytanie: skąd się wzięliśmy? Zapewne słszałeś o ewolucji, ale wiedz że jest ona jedynie skutkiem a nie przyczyną (a jak nie wierzysz to przeczytaj "wstęp do ewolucji człowieka" R. Lewina - jedna z obowiązkowych lektur na archeologii i antropologii). A co jest przyczyną ewolucji- tego wciąż nie wiemy. Podobnie jak nie wiemy skąd wziął się wszechświat, oraz dlaczego to akurat ludzie posiadają unikatową zdolność - myślenie abstrakcyjne (o tym za moment). Widzisz więc że istnieją rzeczy, które można uznać za efekt działania czynnika Boskego, ale to wcale nie znaczy że muszą nimi być. Bo nauka idzie na przód, kiedyś za efekt działania Boga uznawaliśmy burze pioruny i trzęsienia ziemi etc- ale dlatego że nie wiedzieliśmy czym są. Teraz już wiemy i być może poznamy kiedyś odpowiedzi na pytania na które nie potrafimy odpowiedzieć teraz. Ale dopuki choc jedno z nich pozostanie bez odpowiedzi - doputy istnienie Boga będzie miało sens. Tak więc jak widzisz- udowadnianie że Boga nie ma jest tak samo ważne jak to że On jest. Teraz przechodzę do człowieka: Człowieka od zwierząt odróżnia unikatowa zdolność: jest nią abstrakcyjne myślenie które nie ma nic wspólnego z mysleniem logicznym- podstawowym wyróżnikiem wskazującym na to że dana istota umi myśleć abstrakcyjnie jest umiejątność wytwarzania narzędzi przy pomocy narzędzi. Tak właśnie taki banał- inteligencję odziedziczyliśmy po szympansach- przeszkolone szympansy potrafią mówić (językiem migowym), a nawet obsługiwać promy kosmiczne, ale nie potrafią, mimo wyraźnych instrukcji zrobić głupiego Choppera z bryły kamiennej przy pomocy tłuczka... Tak więc człowiek potrafi myśleć na odmienne dwa sposoby- to co odrzuca logika- zaakceptuje abstrakcja- ta ostatnia jest w stanie zaakceptować fakt że pomidory gadają. Więc myślenie abstrakcyjne mogło spowodować również że istnieje coś takiego jak Bóg- ale wcale nie musiało tak być. Bowiem nie zawsze to czego zobaczyć nie można nie oznacza że to nie istnieje- pamiętajcie że to najwięksi racjonaliści nie byli w stanie uwieżyć że Ziemia krąży wokół Słońca... Ba nawet za coś takiego możan było trafić na stos... Umiejętność myślenia na dwa sposoby pomaga mi również teraz- logika nakazuje mi bowiem schować się gdzieś pod ziemię, zaś abstrakcja każe mi wyjść z twarzą z tej żałosnej sytuacjii Teraz czas na Kościół: Czego on uczy? Otórz tego że człowieka w człowieku jest bardzo mało- i ma to potwierdzenie w nauce bowiem genetycy twierdzą że nasze DNA różni się od szympansa tylko w 3%... Sami widzicie niewiele. Kościół zatem zachęca do tego (bo do niczego nie zmusza) aby z tych trzech procent zrobić sto... Jak tego dokonać? Trzeba zachowywać się tak jak człowiek. Banał? Niekoniecznie- chchą charakterystyczną dla człowieka jest to że potrafi naginać prawa przyrody- potrafi jeśli zechce panować nad instynktami, zachować spokój w obliczu zamieszania, oraz pomagać słabszym (naturalnie nie wymieniłem tutaj wszystkich cech- ale mniej więcej chyba wiecie o co chodzi). Ten komu uda się osiągnąc 100% ten osiąga nirwanę- nie potrzebuje wówczas niczego do życia (w sensie materialnym). Oczywiście taki stan można osiągnąć bez wiary w Boga- patrzcie na Buddystów. A Kościół wierzy, że ten kto osiągnie nirwanę- ten na pewno zostanie zbawiony- wykorzysta bowiem w stu procentach dar jaki człowiek otrzymał od Niego (tak twierdza katolicy). Oczywiście nie muszę chyba mówić, że jest to bardzo trudne. I dla wielu zniechęcające- bowiem dużo łatwiej jest ulegać instynkom niż nad nimi panować- sam się o tym przekonałem przed chwilą. Uff- rozpisałem się trochę- mam nadzieję że ktoś to przeczyta. Masz rację arq- obrażanie ludzi nie jest moją mocną stroną- więc teraz logika nakazuje mi abym trzymał się od tego z daleka- aby uniknąć obciachów :lol: To nie głupiec zadaje najprostrze pytania- głupcem jest ten kto nie potrafi na nie odpowiedzieć (albo udaje że nie umie). Mam nadzieję że przepraszanie ludzi wychodzi mi lepiej niż ich obrażanie- bo jak nie to chyba nie będe czekał na Chimka (gdzie jesteś Karząca Ręko Sprawiedliwości gdy Cię potrzebuję najbardziej?)- tylko sam się zbanuję :lol: Na razie ide wyleczyć rany- doznałem lekkiego uszczerbku na zdrowiu po tym upadku. I mam nadzieję że zrobiłem wszystko z mojej strony aby udowodnić, że szczerze żałuję tego co zrobiłem.
  6. Na pewno nie, a już na pewno nie w Polsce- wiedziałbym A Neverhood jako zręcznościówka? Czemu nie, dla mnie w całej grze liczył się ten specyficzny klimat- no i oczywiście świat. A jeśli do tego jeszcze sa fajne filmiki, to kurczę będę szukał aż znajdę- Silent Hilla 1 znalazłem . Myslę że gra będzie warta świeczki- jakby jeszcze coś kotoś wiedział to niech da znać.
  7. Roger W

    Filozofia

    >>> Takie tabliczki nie sa specjalnie efektowne- no i częst jest ich wiele- tak jak np. w Licheniu. Nie sądzę, żeby to była prowokacja- zresztą- jak sprawdzi kto ile dawał na tacę? (no chyba że u Ciebie sam ksiądz chodzi i zbiera- bo u mnie robią to ministranci.)
  8. Roger W

    Filozofia

    nie no, po prostu nie bardzo wierzę w sens modlitwy - swoją drogą: Bóg ingeruje w świat czy tez nie, bo bardzo mnie to ciekawi - a dla wielu ludzi znacznie prościej jest rzucić pieniążek niż porzyjść pomóc... a kapłani zapewne o tym wiedzą... >>> Bóg, ingeruje wtedy kiedy Go sami o to poprosimy- ale też trzeba wiedzieć jak się do tego zabrać (przede wszystkim- trzeba w Niego wierzyć ). Pewnie że łatwiej jest zarzucić kasą- ale prawdziwym kapłanom nie chodzi o forsę tylko o pomoc właśnie. co do wierszu Grochowiaka - podałem go, gdyż dla mnie jego przesłanie nie oskarża Boga, tylko ludzi - to ludzie dla mnie są zgrają wilków... >>> Gdy człowiek zapomina że jest człowiekiem staje się bestią. tylko zasłaniają się Bogiem mówiąc "Bóg tak chciał" czy też może bardziej po Fredrowsku "Niech się dzieje wola nieba (...)"... Bo powiedz - cóz dobrego uczynił ktoś, kto całe życie spedził na owym słupie - nie pomógł ratować życia, czci, wręcz przeciwnie - cały czas polegał na ludziach i patrzył na nich z góry - a to właśnie on został świętym... >>> Był pustelnikiem- pokazał, że można żyć nie mając nic tylko samą wiarę- według Ciebie to jest nic? Pewnie że nikomu nie pomógł w sposób fizyczny, ale czy ktoś, któ uważał, że nie ma nic, a patrzył na niego nie zmusił się do refleksji? czyż to nie dziwne - papież, ludzie uznali za świętego kogoś, kto nie uczynił nic dobrego - zmarnował swoje życie... >>> Patrz punk wyżej wcale nie uważam że gość zmarnowała swe życie- wybrał jedą z dróg- bo wiedzisz dobrym chrześcijaninem można być na milion i jeden sposobów. Mało tego - owi ludzie zabili młodego chłopaka, zniszczyli dziewczynę - osoby, które dawały coś z siebie - bo żyły, tak naprawdę żyły - miały potencjał... >>> I obwiniasz za to Szymona? chwila - obiektywnie czyli jak - dosłownie? Bo już nie-dosłowna interpretacja jest subiektywna... >>> Nie dosłownie już to tłumaczyłem- czytając Pismo należy brać pod uwagę całą masę czynników oraz metod – wszystko to jest opisane we wspomnianej doktrynie lub w FAQ. Dla mnie obiektywny jest ten, kto stara się patrzeć na dzieło z każdej możliwej strony, a może się mylę? Chyba, że chodzi Ci o to, że najpierw powstawała idea, a potem dopiero szukali do niej potweirdzenia w Piśmie... a co do dalszej części - niekoniecznie wyprowadzał - wszak śluby ubóstwa przestrzegane bezmyślnie (o tym, też było w "Imieniu Róży") to takze fundamentalizm... >>> Tak właśnie o to mi chodzi- wymyślono święte wojny- i znaleziono potwierdzenie w Piśmie że można zabijać „w imię Boże”- jest to moim zdaniem największa porażka Kościoła w dziejach, ale to co się obecnie dzieje z Islamem, wcale daleko nie odbiega od tego… Bezmyślne pojmowanie to fundamentalizm, masz rację. Ja póki co poszukuję kapłana, który byłby gotów popełnić grzech ciężki, czy też złamać dogmaty, jeśli w ten sposób uratowałby bliźniego... >>> Niedawno słyszałem historię księdza który złamał tajemnicę spowiedzi aby wskazać winnego mordercę- wystarczy? równie dobrze może mi chodzić o lady Dianę, czy też przypadkowego wolontariusza pomagającego narkomanom... czy twarze są tak naprawdę ważne? >>> Masz rację wyraziłem się stronniczo- przepraszam. Ale mam nadzieję że umiesz odróżnić tych co pozują na „zbawców świata” od tych co są nimi naprawdę… (i nie piję tu wcale do księżnej Diany, Owsiaka czy innych ludzi naprawdę działąjcych charytatywnie) a co do Samaela i pierwszego grzechu -> juz pomijając implikacje, iż Bóg jako "wszechwiedzący" prawdopodobnie wiedział jak sie ta cała impreza w Raju skonczy >>> Powiedz mi czy Bóg który może wszystko, może jeśli chce nie wiedzieć wszystkiego? - znasz tezę, iż bez zła dobro nie istnieje - podobnie jak zło bez dobra - po prostu wszystko się rozmywa w jednolitą szarość i nie ma punktu odniesienia - dopiero gdy poznaliśmy zło, dowiedzieliśmy się czymś dobro - bo jak można czynić dobro, skoro nie wie się czym ono jest - to tak jakby próbować opisywać ślepemu jak pachnie zielony... >>> No w sumie racja- ale dobro było najpierw- czy było nam wtedy źle? o ile pominiesz swe uczucia - weźmy choćby przypadek zawalenia hali w Katowicach - jeśliby zginął ktoś z Twej rodziny to zapewne miałbyś ochotę zbutować kogoś, kto bagatelizowałby owo wydarzenie - a przecież tak w zasadzie więcej osób ginie w ciągu miesiąca w wypadkach samochodowych tylko w Polsce, w Afryce setki osób umiera dziennie z głopdu - owa hala to tylko pyłek i ów szum jest niepotrzebny... >>> Racja. A propo głodujących w Afryce, to czy wiesz dlaczego ci ludzie głoduja? I dlaczego zawsze krytykowałem politykę ONZ w tej kwestii? -gdzie Twoim zdaniem jest niebo - wszak tyle samolotów lata w powietrzu i nigdy zaden pilot Bogu do ucha nie wleciał... podobnie z piekłem - tyle się kopie, a żaden górnik jeszcze do kotła czartowi nie wpadł... co nasuwa chyba w miarę logiczne wyjaśnienie, że są one jakby innymi wymiarami - a więc skoro istnieją dwa takie wymiary to chyba może ich być więcej, nie sądzisz? Jak to się mówi - każdy dostaje to, w co wierzy, wzglednie do czego najbardziej pasuje... >>> He He. W niebie byłem ale Boga nie widziałem, jak mawiał Gagarin… Widzisz bardziej od samej koegzystencji bogów chodziło mi o jej konsekwencje- bo gdyby tak było to u niektórych mam ewidętnie przerąbane- dewastuję np. święte obiekty kultowe (wykopaliska ma się rozumieć)- a u innych nie. Ciekawi mnie w takim razie co się ze mną stanie po śmierci? Bogowie będą się o mnie bili? jeśli kolejne jego posty dalej będą tak przesiąknęte radośnie optymistycznym pierniczeniem o skrzydlatych słodkich aniołkach i konieczności "uwierzenia" to kolejne lekcje chyba odbędą się pod kuratelą Rogatego Rozpruwacza - bo nie zdzierżę... swoją drogą - ciekawe gdzie się wajlonis podział... >>> No bez przesady- palną głupote, palnął, dostał wciry- dostał. Teraz wypadałoby chyba dać mu szanse na przemyślenia i odbudowe swojej reputacji – przynajmniej ja to tak widzę. wyobraź sobie, że nie chcesz być wpisany dłużej w akta szkoły (że niby wciąż się uczysz) za to szkoła ma zgoła odmienne nastawienie - i jak tu teraz zabrać swe swiadectwo i papiery by bez obciążeń pójść do innej szkoły, skoro nie chcą nam ich wydać? Swoją drogą jak moja rodzinka do tego dojrzeję to też się wypiszę, ale poprzestanę raczej na li tylko apostazji formalnej... >>> Wiesz- ja swoje świadectwo chrztu, mam u siebie w domu w archiwum- od dwudziestu lat – specjalnie sprawdziłem. Natomiast apostazja to dla mnie czysta biurokracja- i poniekąd rozumiem waszą niechęć. Ale dla mnie jeśli mam opcję trzaśnięcia drzwiami i wyjścia, to (dla mnie) nie jest to trzymanie na siłę- w takim Islamie jeśli chcesz zmienić światopogląd- wtedy masz przerąbane- kara śmierci- TO według mnie jest trzymanie na siłę. Tak więc szanuję waszą opinię na ten temat- ale sam myślę o tym inaczej. >>> Dziękuję, zbytek łaski… Sorry że tak rzadko wpadam, ale piszę recenzję książki: „ Technokompleks mikrolityczny w Paleolicie Dolnym środkowej Europy”, a wierzcie (lub nie ) mi to pochłania bez reszty. No i termin oddania prac proseminaryjnych nie wiedzieć czemu się się coraz bardziej zbliża
  9. Roger W

    Filozofia

    witam ponownie! sesje miałem ciężką (spróbujcie w dwa tygodnie przyswoić 2 mln lat- historia to przy archeo małe miki ). Ale nic wracam do dyskusji sprzed paru tygodni, ale jeśli nie chcecie to przecież gadać nie musicie.
  10. >>> No gratuluję. Ja też jakoś wolę grać w oryginały, mimo iż znajomi mnie mają za wariata . Udało mi się nabyć Neverhooda za 50 zeta jakiś czas temu. Sentymenty sentymentami, ale zdrowy rozsądek zachować trzeba . Pewnie że nie udało mi się za pierwszym razem, ale polowałem tak długo, aż się udało . Według mnie było warto. Teraz w ten sam sposób poluję, m.in na Heart of darkness i sanitarium.
  11. Pozory mylą. Floydów kocham za to, że ich teksty nie są sloganami pisanymi na gandzi , ale za to, że każdy utwór, ma Swój sens i przesłanie. Niekiedy wręcz odnoszą się do konkretnych osób (Fragment Pigs z Animals), wydarzeń (In the Flash- z The Wall). Ale żeby nie było że coś ściemniam to zapraszam do książek Weissa (Pink Floyd- szyderczy śmiech i krzyk rozpaczy, a także: O krowach, świniach i robakach... - cała prawda o Pink Floyd, nie mówiąc już o ostatnio wydanej w Polsce Autobiografi Nicka Masona).
  12. Roger W

    Filozofia

    Zaskoczę was zapewne, ale tym razem będzie bardzo krótko. Widzę że mój poprzedni post zmusił was do myślenia i bardzo mnie to cieszy. Ale teraz będzie (uwielbiam Monty Pythona ) z zupełnie innej beczki: Zanim odpowiem na wszystkie wasze posty (już widzę że zajmie mi to z miesiąc albo i lepiej - zmuszacie mnie do myślenia jak nikt inny na świecie ), chcę abyście spojrzeli na to forum. Tak właśnie na nasze Forum Actionum. Mam nadzieję że dzięki temu wszyscy zrozumieją co też mam na myśli. I co my tu mamy. Przede wszystkim regulamin, a więc jakby nie było zbiór zasad dzięki którym to forum jakoś funkcjonuje, jest też FAQ czyli odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania (bo wkońcu wkurzające przecież jest słuchanie w kółko tych samych pytań), z którego należy skorzystać, aby zrozumieć zasady jakimi to nasze forum się kieruje (no chyba że mam jakieś błędne mniemanie) i tak: Są forumowicze którym nie trzeba powiadać, że dobrze jest wiedzieć w czym się bierze udział i oni czytają regulamin i FAQ, bez skierowania. Ale są też tacy, którzy jakimś cudem nie widzą drukowanego wielkimi literami słowa "regulamin" i nie czytają go. I co wtedy? Zadają pytania które poruszane już były setki i tysiące razy (m.in.), a wtedy pojawia się ktoś kto opracowywał FAQ i regulamin oraz odpowiadał na te pytania setki i tysiące razy i jest (nie dziwota zresztą) mocno podirytowany tym że ktoś najwyraźniej olewa jego pracę (nie muszę chyba mówić, że tym kimś jest moderator) i co wtedy robi moderator? Pisze grzeczną uwagę w stylu: "przeczytaj regulamin". Ale gdy gość najwyrąźniej nie zwraca uwagi na uwagę moderatora (bo przecież wszystko mi woplno!), to dostaje ostrzeżenie. Jedno drugie trzecie... W pewnym momencie moderator ma już dość gagatka i daje mu bana,(najczęściej przy okrzykach w stylu: moderator to de***!) który wyklucza go ze społeczności forumowiczów. Wydawać by się mogło, że pełną władzę na forum ma moderator. Ale przecież jest ktoś, kto ma władzę nad moderatorem, a przecież: "moderator ma zawsze rację- jeśli nie ma racji- patrz punkt pierwszy". Nie muszę chyba pisać że tym kimś jest administrator. Do którego możesz się odwołać jeśli uważasz że niesłusznie dostałeś bana. Czyli administrator to taki moderator tyle że ważniejszy :lol: No dobra (zapewne zapytacie). to wszystko już wiemy, ale co to ma wspólnego z Kościołem? Już tłumaczę. W Kościele Katolickim, adminem głównym jest papież. (a admin ma zawsze rację- prawda?), adminami lokalnymi są kardynałowie. Supermoderatorami są biskupi, natomiast moderatorami są księżą. Istniej też regulamin z którym warto by się zapoznać, aby wiedzieć, czy to forum nam odpowiada czy nie?. Istnieje też FAQ Kościoła- bo przecież ciągle są ludzie którzy od stuleci zadają wciąż te same pytania. Podczas naszej dyskusji, korzystałem niemal wyłącznie z FAQ Kościoła pt. "Biblia- odpowiedzi na najbardziej prowokujące pytania" oraz: "Kościół- odpowiedzi na najbardziej prowokacyjne pytania". Dlaczego odwołamłem się właśnie do tych książek? Bo według mnie dobrze jest wiedzieć w co się wierzy, bo inaczej łatwo bana dostać(a czym jest herezja jak nie banem właśnie). Tylko tyle. I na koniec chciałbym podziękować Arniemu który Temporibus illis, zasadził mi solidnego kopa w rzyć i skierował mnie do regulaminu. Dzięki temu nie tylko zrozumiałem działanie tego forum, ale także, sposób, w jaki mam patrzeć na inne swoje przekonania. Dzięki, że mnie wtedy nie wykopałeś od razu.
  13. Roger W

    Filozofia

    Zmuszacie mnie do myślenia, tak trzymać! miło mi się z wami gada, ale ponieważ czuję już lodowaty oddech sesji na karku, więc napiszę najlepiej jak umiem i na jakiś czas znikam. >>> Nie dam sie sprowokować, nie dam! Ależ oczywiście. A taka kolęda? Niby dać koperty nie trzeba, ale to tylko teoria, nie oszukujmy się >>> Po czwarte : chodziłem sporo czasu "po kolędzie" i odwiedzaliśmy wszystkich tych co zaprosili. W tym również i ludzi, którzy nie mieli jak zapłacić. Np. pijaków i babcie śmietnikowe. (Ciekawa gama zpachów powodowała wprawdzie że ksiądz nie wytrzymywał tam zbyt długo- rekord sensie jak długo wytrzymał wynosił ok 10 min. ) Nadinterpretacja. Bóg daje nam wolną wolę i mamy ją po to żeby z niej korzystać. Możemy zabić, czy zabawiać się z prostytutkami - w końcu jeśli się uprzemy MOŻEMY, prawda? >>> Właśnie. Poza tym mylisz wiarę z przeznaczeniem, które jest w swojej istocie sprzeczne z wiarą. Zawsze bawili mnie katolicy wierzacy w przeznaczenie, toć to się kupy nie trzyma >>> Katolicy? to raczej typowe dla kalwinów jest i nic dziwnego że się kupy nie trzyma. Najpierw walczysz ze stereotypami na temat ludzi niewierzących, czy homoseksualistów, a potem sam mówisz stereotypy o katolikach. Coś mi tu nie gra. >>> A to akurat nie powinien być stereotyp tylko fakt. Pokora dla chrześcijanina jest jedną z podstawowych wartości. Upokorzyć się przed Bogiem to żadna sztuka. Każdy z was by to potrafił . Ale dla chrześcijan Bóg stał się człowiekiem i upokorzył się na krzyżu przed ludźmi. A my (katolicy i chrześcijanie- ma się rozumieć), powinniśmy (co nieznaczy musimy- ale jeśli wybieramy katolicyzm to chyba jako całokształt- ) go naśladować. I na deser kwestia ciasteczka: Wziąłeś ciasteczko i zjadłeś je. Ale przed zjedzeniem wydłubałeś rodzynkii wyrzuciłeś je. Czy zjadłeś ciasteczko w całości?
  14. Roger W

    Filozofia

    Witam ponownie Maverick!
  15. Ja tam najnowszych herosów, kupię dopiero w złotej edycji, ze wszystkimi ewentualnymi oficjalnymi dodatkami, tak jak zresztą, zawsze robię. Więc z V szybko się nie zapoznam; a jak na razie wolę zapoznać się (dzięki Black Pearl!) z drugą i pierwszą częścią cyklu. Jak na razie pogrywam sobie w dwójeczkę i muszę przyznać, że gra mi się całkiem nieźle. Jedynie co mnie w niej nie porywa, to muzyka- przypomina mi melodyjki mono, rodem z amigi (nie żebym miał coś przeciwko tego typu muzyce, ale na PC to raczej blado wygląda- czy raczej brzmi ) choć nie powiem, w niektóre są podobne do tych z trzeciej części. Co ciekawe, nie wiedzieć czemu II bardziej przypomina mi IV niż trójkę , być może ze względu na segregację jednostek w zamkach. Obecnie przechodzę pierwszą kamapnię, "orginalną"- podoba mi się to, że w niektórych miejscach, można wybierać sobie kolejność misji, jest nawet opcja zdrady :twisted:- ciekawe nie powiem. Ale doskwiera mi to, że po przejści misji, za każdym razem dostajemy innego herosa. Ogólnie mówiąc II jest całkiem niezła i nie żałuję wydanej na nią kasy (całe 10 złotych ) P.S. Chrześciajnom życzę weołych świąt, żydom, życzę wesołego hanuka, poganom weołego przesilenia (chyba- nie pamiętam, czy obchodzą zimą czy latem), a wszystkim innym miłego dnia
  16. >>> Niech, zgadnę, ta relacja nosiła tytuł: "Hotel pod łupieżcą" i pochodzi z "Kronik Jakuba W" Andrzeja Pilipiuka? :twisted: Momencik, co ma piernik do wiatraka? Pepesza jako snajperka? Toż to samo w sobie się mija z celem. .
  17. Praca? Nie powiem, wcześnie zacząłem . Brak kieszonkowego zmuszał, już w podstawówce, do prac sezonowych latem. Czasami dorabiałem sobie zbierająć złom (legalnie!). Koksowów na tym nie zbiłem. Kompa upgradowałem co trzy lata. Teraz mam już, dużo lepiej. Studiując Archeologię, nigdy nie ma się problemów z pracą. Na pierwszy wykop, załapałem się rok temu w wakację. Jak na razie byłem na pięciu (w sumie będzie to ok. 700 godzin). Jest o tyle fajnie, że mogę bez problemu, pracować w czasie w którym nie mam zajęć. Jak na razie zrobiłem sobie miesięczną przerwę, aby odbębnić, praktyki w muzeum. (nie mówiąc już o tym, że kiepsko się kopie w taką pogodę- a czyszczenie truposzy, przy padającym śniegu to już prawdziwa trauma ) Płacą nam marnie (nawet robole się z nas śmieją ), ale da się z tego wyżyć. Gdyby nie to że obcieli mi stypendium o połowę :evil:, to żyło by mi się całkiem fajnie
×
×
  • Utwórz nowe...