Owa niefortunna trzecia część nosi tytuł Lux Perpetua i została wydana w 2006 roku. Od tamtego czasu fani czekali na kolejną książkę AS-a. I wreszcie, pod koniec października 2009 roku, ukazała się "Żmija". Czy ma szansę stać się kolejnym klasykiem polskiej fantasy? W tym wpisie postaram się odpowiedzieć na to pytanie. No to zaczynamy
Zanim jednak zajrzymy do treści, zobaczmy jak książka wygląda z zewnątrz. Ładna, utrzymana w pomarańczowym tonie okładka. Tytuł stylizowany na arabskie "zawijaski". Ogólnie nie wygląda to źle. Gorzej jeśli obrócimy książkę o 90 stopni w pionie. Okazuje się, że najnowsze dzieło Sapkowskiego, jest cieniutkie. Książka liczy nieco ponad 230 stron. Ponieważ jednak jest to dzieło AS-a, wydawnictwo Supernowa nie miało oporów przed jej wyceną na 30 złotych i 99 groszy. Wiadomo, fani i tak kupią...
Rzućmy teraz okiem na fabułę książki, gdyż z książką jest jak z kobietą. Liczy się wnętrze. Sapkowski zamienił średniowiecze na koniec lata 80-te XX-go wieku, Temerię na Afganistan, miecze na AK, złote smoki na samoloty szturmowe z ładunkiem bomb termobarycznych. Głównym bohaterem, jest młody, radziecki żołnierz Paweł Lewart. Tak jak wielu jego rówieśników, trafił do Afganistanu, aby pomóc bratniemu narodowi i wypełnić internacjonalistyczny obowiązek Związku Radzieckiego. O naszym bohaterze warto wiedzieć dwie rzeczy. Pierwsza- jest z pochodzenia Polakiem. Druga- ma szósty zmysł, dzięki któremu przeczuwa nadchodzące niebezpieczeństwo, co wiele razy uratowało mu życie. A ryzykował je już wiele razy. Ostatni raz podczas obrony zastawy "Newa", gdzie cudem przeżył. Ponieważ jednak za przeżycie cudem wojsko nie demobilizuje, nasz bohater pomaga wypełniać IOZR w innej części Afganistanu. Kraju, który kryje w sobie wiele tajemnic, również i takie, których bohaterami się żmije.
W tych dwóch zdaniach streściłem praktycznie 25% książki. Długość (a raczej krótkość) to największa wada tej książki. Fabuła jest przez to bardzo spłycona i jednowątkowa. Również bohaterowie nie zapadają w pamięć, ponieważ zanim zdążymy ich dobrze poznać, książka się kończy. Mam jeszcze jedno zastrzeżenie. Mianowicie za bardzo zajeżdża (pardon my french) 9 Kompanią.
Oczywiście fabuła ma też swoje plusy. Jak zwykle AS udowodnił, że jest mistrzem dialogów i rozmowy między sołdatami czyta się bardzo miło, ale ponieważ książka jest krótka, nie ma ich za dużo.
Jestem również pod wrażeniem świetnego przedstawienia realiów. Widać, że Sapkowski chciał oddać klimat wojny w Afganistanie najautentyczniej jak się tylko da. Myślę, że podołał zadaniu.
Dobra, czas na małe podsumowanie.Mam mieszane uczucia. Z jednej strony, książkę przeczytałem w dwóch podejściach, więc fabuła potrafiła mnie zainteresować. Jednakże będąc świadomym poziomu innych dzieł AS-a, widzę, że Żmija nie dorasta im do pięt Gdyby taką książkę wydał jakiś młody debiutant, który dopiero próbuje zaistnieć na polskiej scenie fantasy, chwaliłbym go. Jednakże dzieło to spłodził AS, od którego polski czytelnik ma prawo wymagać nieco więcej. Dlatego też jestem taki krytyczny. I naprawdę nie chce wydawać takiego osądu, ale myślę, że książka ta została napisana dla kasy. Niestety muszę powiedzieć, że na nowej książce Sapkowskiego mocno się zawiodłem. A szkoda, bo naprawdę miała potencjał i mogła być kolejnym wielkim osiągnięciem Mistrza.
Książkę zakupiłem wczoraj. Skończyłem czytać dzisiaj rano Czy kiedyś sięgnę po nią , aby przypomnieć sobie co ciekawsze momenty? Szczerze wątpię...
Niemniej jednak zachęcam do przeczytania Żmiji. Główny powód to taki, że znając częstotliwość pisania książek przez pana Sapkowskiego a następne dzieło poczekamy znowu parę lat. A jak głosi przysłowie "na bezrybiu i rak ryba".
Ocena 7/10
+umiejscowienie
+dialogi
+dobrze oddany klimat wojny
-skandalicznie krótka!
-za droga!
-nie dorównuje innym książkom Sapkowskiego
- Czytaj dalej...
- 1 komentarz
- 140 wyświetleń
