Jump to content

KGI

Forumowicze
  • Posts

    9
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

KGI last won the day on September 9

KGI had the most liked content!

Reputation

7 Neutralna

Recent Profile Visitors

1,233 profile views
  1. Coś takiego! Właśnie ogrywam COJ: TC. Co prawda od około czerwca, trochę zakurzyło się cyfrowo, ale po skończonych dwóch, trzech misjach wyłania się w miarę ostra sylwetka postaci COJ-a. Nie znam intencji twórców czym miała być ta gra. Jeżeli zamiarem było zrobienie swojego CoD-a , to już teraz mogę powiedzieć, że " trochę" nie sprostali temu. Jak dotąd, z tego co zagrałem , mogę stwierdzić, że duch CoJ czy westernu został zachowany. Mamy stróżów prawa za bohaterów , nie żołnierzy, życzyłbym więc sobie nawet mniejszego stosu trupów jaki zostawimy po kampanii. Po obejrzeniu kilku westernów w swoim życiu zakładam, że same pif- paf nie jest w nich najważniejsze . Droga, zasady jakimi kierują się bohaterowie, dylematy to jest jądro tego gatunku. RDR2 to chyba sztandarowy przykład , trochę nawet za mocny dla mnie , bo odbiłem się od tej gwiazdy po ok. 15 h.
  2. * Nawet na jednym z zamieszczonych screenów jest dodatkowy asasyn z białym kapturem, chustą * Jak AC rozwija wątek religiny? Pan wspomniał o zaprzeczeniu wydarzeń z Pisma Świętego. A poza tym? Może istnienie samych templariuszy , krzyżowców , którzy w tej pierwszej części dopiero zostali przestawieni jako odwieczny Zakon Templariuszy. Inaczej - jakie "branie za bary"? Dodatkowo istnieje więcej gier , które coś mają do powiedzenia w kwestii religii. Far Cry 5, Binding of Isaac , najnowszy AC to przykłady pierwsze z brzegu. Pełno gier o symbolice okultystycznej. Sławny plakat Borderlands 3 nawiązuje do religii itd.
  3. Grając w latach wczesnego dzieciństwa w produkcje z odpowiednią kategorią PEGI-jak elektroniczny anioł stróż przykazał- głównie zapamiętałem właśnie duet ww. komentatorów: Szpakowskiego i Szaranowicza. Dobrze, że z czasem wymienili go na najlepszego komentatora w Polsce- Jacka Laskowskiego. Chociaż to z odsłon Fify wydanych w pierwszej dekadzie pamiętam najwięcej chwytliwych powiedzonek np. "większość kibiców, zwłaszcza młodych chłopaków, chciałaby być w tej sytuacji, w której on się znalazł i przestrzelił. Trochę wstyd dla niego. ", " to nie baseball, tu nie ma punktów za wybicie na trybuny", " strzelił Panu Bogu w okno", a z tych nowszych , okrzyk , gdy de Bruyne ma groźną sytuację doprowadza mnie do "lekkiego" poirytowania. Wiem, że muszę go powstrzymać nim odda strzał. Ponadto wyszły dobre gry na podstawie filmów animowanych takie jak Shrek 3, 4 z głosami m.in. panów Zamachowskiego i Stuhra oraz Kung Fu Panda.
  4. Jako chrześcijanin ,duchowny dobrze,że diagnozuje, zwraca uwagę na zagrożenia dla innych chrześcijan. Niejednokrotnie bywa w dyskursach,że jedna strona ma rację, tylko nie potrafi należycie ją uargumentować. Być może nie każdy jest na tyle odporny ,żeby przeczytać choćby HP bez widocznych skutków ubocznych. A joga - to coś więcej niż ćwiczenia , za wikipedią Trochę czytałem świadectw osób, którzy mieli problemy duchowe po jodze. Nawet jesli ksiądz, katecheta dobrze prowadzi lekcje, to co stoi na przeszkodzie, żeby to olać i twierdzić, ze lekcje prowadzone sa nieodpowiednio. Jakoś nie przypominam sobie lekcji religii o HP, ani ogólnie o okultyzmie.
  5. Zacznę od końca- od rzuconego pytania. Dlaczego nie? Trzeba oczywiście umiejętności, żeby to wszystko odpowiednio przełożyć.(BTW:Ten temat jest tak wałkowany, że ... lepiej przejść do omawiania tego co Pan napisał) Czy książki przełożone nie oddają swojego charakteru? Jeżeli ktoś ma sensowną wizję to przedstawia historię wojny, biografie itd. , ograniczając mimo wszystko tożsamość materiału źródłowego. Gdybym nie zaznaczył co cytuję, można byłoby odnieść wrażenie, że chodzi o gry. Dygresja: Uważam, że jeśli chodzi o wspomnianego Pottera i nawet np. Tolkiena to książki są słabsze od filmów. Nie umniejszając wysiłku, kunsztu tych autorów, zwłaszcza Tolkiena, w związku z wykreowaniem świata Śródziemia i wytyczenia szlaków dla naśladowców. *Uncharted: * ciekawe czy powstanie ten film, to jest też istotna kwestia, już w 2018 zmieniali reżysera Trzy zdania tak trafione jak kule w akcyjniaku dla głównego bohatera. Jeżeli to naprawdę wina materiału , to proste drogi: 1) po jakiego wybierali tak wdzięczną grę; porzucić, dać sobie spokój 2) można napisać swoją historię, od czegoś w końcu są scenarzyści. Co napędza Uncharted? Jednak fabuła ma swoje miejsce, warta więcej niż trzy grosze. Trochę jest cutscen, przedstawiona motywacja, cel , rozterki bohaterów itd. Inna sprawa, że historia dopiero w czwórce osiąga rozsądne rozmiary. Może niektórym wystarczy rozkaz: ''Idź! Strzelaj!Skacz jak małpka!" Często ta seria jest porównywana do Indiany; jeżeli ma być zasadne porównanie to jednak musi stać po części fabułą. I to robiło. Później sam Pan docenia dialogi, kreację bohaterów ( dlaczego nie antagonistów?, jakie przekombinowanie?), więc trochę się to kłóci z niedocenieniem fabuły. Jeżeli ktoś satysfakcjonuje się z tego, jeśli to takie ważne, to zrobić to jak w innych filmach? Gdy film powstanie, zakładam,że będą odpowiednio złagodzone sceny walki. Na koniec, ot tak, ulubione filmy na podst. gier video: 4.Hitman z Olyphantem 3.Książę Gyllenhaal 2.Lara bez Vikander 1.Resident Jovovich Zapomnniałem o : *do Last of Us mogliby ostatecznie obsadzić Krzysztofa Banaszyka i Annę Cieślak * 1 miejce ex aequo: Silent Hill zwłaszcza Revelation (z Malcolmem McDowell, Radhą, Trinity, Sean Bean, Kit Snow i Adelajdą), choć nie grałem w SH
  6. Przynajmniej mają jakieś poczucie misji, dobre intencje względem swoich dzieci. Próbują się zagłębić w treści, które mogą im szkodzić. Z tego, co czytałem, dwie osoby prowadzą tą grupę. Z czego przynajmniej jedna jest nieco ekspresyjna np. świeży post z dzisiaj pod brązowym medalem Polaków to :" cholerni niemcy". Wyobrażam sobie, że niektórych może przerastać, przerażać zasyp informacji, gier, które mogą być nieodpowiednie dla dzieci. Stąd pewne uogólnienia. Z drugiej strony, niektórzy nieprzychylnie nastawieni do tej grupy dostarczają łatwą amunicję mamuśkom, odgryzając się w iście prostacki, cwaniacki sposób.
  7. #POLISHFANSSTILLALIVE #REPOLISHVERSION #REVILLAGEADDPOLISHVERSION #JANPAWEŁII#ROBERTLEWANDOWSKI#PIEROGIS komentarz w słusznej sprawie, dla większego zasięgu
  8. KGI

    Ciekawy MSM

    W niektórych przypadkach można odnieść wrażenie,że gry nie powinny być dla tych, co nie wchodzą do Media Markt. Jeżeli nie mógł skończyć ze sobą przez nie dostanie do spustu,to zaiste jest to głupek. Nawet jeśli jakaś gra gloryfikuje przemoc, to chyba zależy od człowieka, czy będzie bezmyślnie naśladował.Prędzej jestem zwolennikiem cenzury niektórych tytułów(np.GTA może spać spokojnie).Spodziewałem się Breivika na pierwszym miejscu. Gratulacje. Powodzenia w dalszym prowadzeniu krucjaty przeciw wrogom gier.
  9. Nie uważam siebie za rozrzutnika, ale po lipcowym Ubisoft Forward kupiłem drugiego kota w… preorder w swoim życiu. Po prostu nagle pojawiła się wizja z tyloma postaciami, a każda unikalna (!), tyle możliwości, to umiejscowienie akcji… Później zauważyłem, że będzie w tym roku jeszcze jedna głośna produkcja z Wyspami Brytyjskimi- Valhalla(podobno z asasynami ma mało wspólnego). Nie byłem zainteresowany asasynami w skórze wikingów z kilku przyczyn. Po skończeniu dwóch części Watch Dogs wcale nie oczekiwałem kolejnej. Było mi wszystko jedno, chociaż w tych amerykańskich miastach hakowało się przyjemnie. Obserwując nawet pobieżnie politykę tego developera, należało się spodziewać następnego miasta z grupą DedSec. Ogłoszono, że wybrankiem będzie Londyn, a poza tym będzie można grać każdym. Takie były główne hasła w zapowiedziach. I dostaliśmy to. Tylko w jakiej formie i co z całą resztą? Możesz grać każdym, ale… Nasza grupa hakerska wysyła agenta, aby powstrzymał detonację ładunków wybuchowych. Nie/stety mission failed i kilka punktów w stolicy Wlk. Brytanii stoi w ogniu; skłaniam się ku drugiemu określeniu, inaczej nie mielibyśmy pretekstu do odważnych poczynań w toku całej kampanii fabularnej. Mimo wszystko R.I.P dla niezamienialnego agenta Daltona. Inni buntownicy zastanego porządku też giną (oprócz jednej ocalałej) i rozpoczynamy zabawę. Dostajemy kilkanaście propozycji kandydatów na legionistów, wybieramy pierworodnego, następnych zwerbujemy już w terenie. Biegnąc po chodnikach, ulicach Londynu i trzymając smartfon, mamy możliwość sprawdzenia kto idzie z naprzeciwka i tępo patrzy spode łba. (Pierwsza uwaga z gatunku: możesz grać każdym,ale…, najwyraźniej nie można kierować postacią, która gardzi technologią i nie ma smartfona.:() W przeciwieństwie do poprzednich części WD, ludzie nie są opisani jedną frazą i zawodem. Na osobnym ekranie widzimy postać i kilka (wow) cech ją opisujących, w tym wiek, zawód, relacje, co robił w życiu, umiejętności, uzbrojenie . Czy mają sens, przełożenie na rozgrywkę te dane? Nie będę odwlekał punktu kulminacyjnego. W znacznej większości nie mają. Tylko dwa ostatnie czynniki coś znaczą. Czy pogodzę moje rozbuchane oczekiwania z realnymi możliwościami Ubisoftu jak i całej branży obecnie? To nie ja porywałem się z motyką na słońce. Jeżeli wybierzemy osoby z takimi zawodami jak np. policjant, lekarz, możemy być pewni, że mają umiejętności, bonusy czy broń dające realne korzyści, a czasem przewagę podczas akcji. Jednak im dalej będziemy szukali kogoś ekstrawaganckiego czy wręcz przeciwnie, przeciętnego, tym zauważymy, że nie jest niezwykły. Często znajdziemy ludzi z takimi samymi zestawami cech, talentów. Robotnik budowlany zazwyczaj będzie miał drona i klucz jako broń, artysta-marker, puszkę z farbą itd. Niektórzy Londyńczycy to kompletne beztalencia. Spodziewałem się systemu, w którym analizowalibyśmy bilans zysków i strat rekruta pod kątem przydatności w misji. Mam świadomość jak wiele stworzyło Ubi na potrzeby tej odsłony, ale to wciąż za mało. Głównie brakuje większej puli talentów, żeby móc powiedzieć "to jest ktoś" i przywiązać się do niego. Trzeba trochę wyobraźni, aby tchnąć w agentów więcej życia, a nie traktować ich jako kolejnych skórek. Czy można było stworzyć generator twarz, który nie powodowałby pokusy utworzenia armii klonów? Nie każdy emeryt ma bonus niska mobilność, wszyscy potrafią pływać, prowadzić samochód. Pozostawię tutaj te przykłady bez całej listy, która uwzględniona choćby w niektórych punktach wprowadziłaby wiarygodność. Szczególnie mnie też smuci fakt, że ogólnie w grach video omija się kwestię dzieci tak jakby twórcy bali się ich. W ten sposób i w tej trzeciej odsłonie nie można ich nawet spotkać. Przecież większość graczy nie zabija kogo tylko zobaczy. Umieszczenie dziatek i zwierząt kładzie fundament pod inne planowanie rozgrywki i pole do różnych interakcji. Chciałbym spędzić czas między misjami z rodzinami legionistów, a tak pozostaje mi wracać do bunkra DedSec oraz kilka jakże "oryginalnych" aktywności, o których wspomnę później. Wyszczególnienie w profilerze kilku najbliższych osób zamiast całej rodziny tworzy tylko fasadę życia poza udawaniem pionka. Założenie "możesz grać każdym" daje szansę na bycie czymś więcej niż grą akcji. Marzę, żeby w otwartych miastach było co robić. Stąd niedaleko do zostania symulatorem życia, czymś godniejszym niż The Sims. Żeby ktoś łaskawie został legionistą trzeba trochę mu zrobić dobrze. Żadnej bezinteresowności na tym świecie. Po sprawdzeniu osobnika i dodaniu go na listę oczekujących, pojawia się opcja specjalnej misji. Niekiedy sam zainteresowany kandydat wyłoży co konkretnie chce, czasem pojawia się od razu gotowe zadanie. Jest opcja śledzenia rekruta dzięki umiejętności zobaczenia jego planu dnia. Będzie tylko błądził aż zniknie za niedostępnymi dla nas drzwiami, bo czeka go kolejny obowiązek z rozkładu. Stąd warto skupić się na misji rekrutacyjnej lub wstępem do niej, jeśli osoba nie lubi DedSec. W tym ostatnim przypadku tak naprawdę zaliczamy dwa zadania, aby zdobyć jego usługi. Niektórych pozyskamy bez tych akcji np. gdy uratujemy go z aresztowania lub jako nagrodę. Czym zajmują się legioniści? Debiutant słyszy mowę powitalną od agenta przed wyruszeniem na pierwszą akcję. Później do niego należy napisanie części historii DedSec. Oprócz podjęcia się misji głównych, czekają na niego aktywności poboczne takie jak śledztwa od pani komisarz czy zlecenia od hakerki z grupy 404. Oczywiście znajdziemy też pozbawione głębi, wyświechtane sposoby spędzania czasu. Jeśli zechce to odwiedzi bar w celu upojenia się trunkami, zagrania w rzutki. Zagrałem kilka legów. Prawie wszystkie przegrałem mimo amatorskiego stopnia trudności. Na skwerach leżą piłki do kapkowania. Dostępna jest kariera boksera. Niestety po tutorialowej walce postanowiłem nie korzystać z walki wręcz, kiedy nie jest potrzebna. Jest za prosta i niesatysfakcjonująca. Przed witrynami sklepów odzieżowych można się rozebrać, aby przymierzyć lub kupić nowe odzienie. Naiwny haker narażony jest na wykonywanie nieskończonej liczby zadań z budki ctOS.(słyszałem, że w Odysei też były) Kolekcjonerzy będą zbierali tradycyjnie śmieci tj. pliki audio i tekstowe, relikty, czyli podzielony przedmiot, żeby więcej gnać po mieście itd. Te znalezione teksty to stek banałów i nudów. Zazwyczaj o tematyce administracyjnej lub z kącika troskliwego obywatela rozprawiającego o bardzo b.b.b. złej sytuacji w stolicy. Nawet słuchowiska satyryczne są bez charakteru i jaj. Nie wiem jak wyglądają takie show na zachodzie, ale pisarze mogliby wzorować się choćby na naszym "W tyle wizji" (stare odcinki). Za wykonywanie niektórych akcji dostajemy punkty eto oraz czasami punkty technologii, odzież i maski. Wspomniane eto to waluta. Mimo, że w rubryce zarobki widnieje wartość w funtach, to za ciuchy nie zapłacimy po brytyjsku. Nie rozumiem takiego pomysłu. Liczyłem na więcej opcji do zainwestowania. Wtedy zasadne byłyby drużyny milionerów, zarabianie na boku itd. Przecież to nie PRL z kartkami… Tylko postbrexitowy Londyn! Hello?! W ten sposób więc na ulicy czekają dz* w mundurach Albionu, aby aresztować durniów, którzy przechodzą obok nich. Podobnie jak pięć lat wcześniej w AC Syndicate jest możliwość wyzwalania dzielnic stolicy. Po skończeniu drobnicy czeka finalny krok do wyrwania skrawka Londynu ciemięzcy. Nagrodą za to są unikatowi agenci, łatwiejsza rekrutacja oraz satysfakcja. Zazwyczaj lokacje w tych ostatecznych etapach są na tyle niezwykłe, że później nie powrócimy do nich np. niezapomniana dla mnie platformówka wewnątrz Big Bena czy przemierzanie w ciemności, mając drona za latarnię, aby uwolnić niewolników. Ta francuska krew! Zapewne płynie w niej hasło sławetnej rewolucji: "wolność, równość, braterstwo albo śmierć". Szczególnie ostatnia wartość jest ceniona w seriach Ubisoftu. Tę część określam jako bardziej pacyfistyczną, choćby z powodu zaczynania służby z domyślnym pistoletem- paralizatorem. Opcje polepszania takiej pukawki czy kolejne rodzaje nieśmiercionośnej broni powinny ostudzić zamiar zostania żniwiarzem śmierci. Dodatkowo, większość nie da sobie narzucić używania zabójczej broni. Początkowo trzymałem się tego planu. Wystarczyło jednak kilka osób ze swoimi karabinami i poczucie mocy strzelając z AK, żeby zacząć zapraszać ludzi posługujących się ostrą amunicją. Cieszy mnie też uwzględniony prosty fakt, że chcąc mieć w drużynie takich specjalistów, nie muszę szukać tylko w służbach i gangach. Istnieje też prosta droga skutecznej walki dostępna w wielu sytuacjach. Wystarczy skradać się za wrogiem, być jego cieniem. W końcu pojawi się stosowna instrukcja nad jego głową i po jednym przycisku człowiek leży. Rozbawiła mnie animacja dostępna u niektórych kobiet okładających otwartymi dłoniami przeciwników po uprzednim skoku na barana. Ogólnie dzięki temu cichemu sposobowi znokautowałem około setkę przyszłych pacjentów szpitali (poszkodowani udają się na leczenie do szpitali). Nie zapominajmy, że każdy zrekrutowany szary Smith zostaje hakerem. Przez kilka lat DedSec nauczył się niewystarczająco nowych sztuczek, aby dane miasto było mu poddane. Promowana zewsząd moda na rozwój ominęła jakoś perspektywiczną branżę. Nie odmawiam jednak hakerom pewnych umiejętności. Pominąwszy podstawowe sprawdzenie tożsamości, mogą choćby otwierać zdalnie drzwi. Tak, to miał być żart. W praktyce wychodzi, że taka drobnostka zmienia oblicze wielu sytuacji. Dołączmy do tego karykaturalną, mizerną logikę npc-ów i już mamy metodę w wielu akcjach. Za sprawą smartfona haker szybko uniesie podnośnik, wyłączy alarm, przejmie władzę nad kamerą, wieżyczką bojową, dronem. Dwie ostatnie pozycje to nowości, gdyż w poprzednich Watch Dogs po prostu te obiekty nie występowały. Podobnie jak maskowanie pokonanych wrogów. Jako Marcus w San Francisco nadużywałem taktyki nasyłania policji lub gangsterów na moje ofiary. Może mając na uwadze moc tej opcji, już nie jest dostępna w Londynie. Podobną rolę pełnią zhakowane drony. W panelu umiejętności koncentrowałem się na jak najszybszym umożliwieniu ich kontrolowania. Jeśli nie pozwala sytuacja, pozostawimy te gadżety w trybie autonomicznym. Sprawnie wtedy walczą przy naszym boku (a raczej nad nami). Cieszyłem się, gdy zostały zniszczone, bo hakerskie "opętanie" nie trwa wiecznie i powróciłyby pod skrzydła Albionu. Ze względu na wspomniane tryby działania, nie trzeba długo czekać aż który się odświeży. Prawie nieustannie jest jakiś dostępny. Kontynuowane jest w niektórych miejscach hakowanie obwodów zamkniętych. To jest przełączanie "kolanek", aby niebieski strumień doszedł do wyznaczonego punktu. Mając ponad siedem lat na zaimplementowanie w ciągu wszystkich odsłon czegoś godniejszego osoby dorosłej i to zaprzepaścić. Dziecko w wieku przedszkolnym rozwiązałoby taką łamigłóweczkę. Niesmak i zmieszanie pozostaje pomimo świadomości, że tworzone minigry symulujące oderwane mechaniki od normalnego trybu zabawy są często właśnie na takim, niesatysfakcjonującym długofalowo poziomie (np.Bioshock i rury pozwalające hakować, asasyni z kręgami zabezpieczającymi system ). W tym fragmencie znajdzie się miejsce również dla pojazdów. Nie tylko prawem ich hakowania i elementów ulicy. Przede wszystkim, najbardziej ze wszystkich odsłon, udzieliło się mi się tu uczucie "hakowania fizycznego modelu wszechświata"(Quaz9). Autka są dobrze przyspawane do jezdni, trudno o ich dachowanie. Silniki miło mruczą. Szczególnie, kiedy poruszamy się bezstresowo. Nietrudno o taki stan. Dochodzi niejednokrotnie do scen pościgu. Ogon urywa się dość szybko, by poczuć coś poza obojętnością. Nieprzyjazne drony są nieco trudniejsze do zgubienia. Starałem się metodycznie je wyłączać zanim użyją lasera, działającego podobnie jak ten z helikopterów dla Aidena Pearce (bohatera Watch Dogs). Pozostaje wspomnieć o wielkich nieobecnych pośród środków transportu. Chciałem usłyszeć charakterystyczne "tu-tu-tuch". Ukochane pociągi stoją martwe jako nieczynne relikty minionej epoki (przed brexitem). Tylko ci, co grali w pierwszą część, wiedzą, jak kolej dynamizowała pościgi. Prościej i wygodniej było stworzyć punkty szybkiej podróży na bramkach przy wejściach do metra. Jeszcze perfidnie wypuścili trailer z ucieczką po podziemnym peronie. Nawet słynne czerwone autobusy mają politykę dyskryminacji agentów DedSec, nie wpuszczając ich do środka. Prawie jak nur für Deutsche. DedSec i Londyn vs. Albion i spółka Pora na kilka uwag dotyczących fabuły i niektórych elementów w zaprojektowanych misjach. Nie omieszkam ujawnić przebiegu końcowych etapów przygody. Opisany na początku punkt wyjścia kampanii daje nadzieję na intrygujące śledztwo mające zdemaskować terrorystów ZeroDay. Formowany na nowo DedSec z Bagley- sztuczną inteligencją i Sabine- ocalałą, reliktem poprzedniej kadry hakerów- na czele przeczuwa, że prywatna organizacja Albion maczała palce w zamachach ( SI ma pierwszeństwo w wymienianiu; poza tym Sabine pełni rolę dorywczego konsultanta, cioci- dobra rada, anioła stróża). Funkcjonariusze tej grupy oraz drony kontrolują, patrolują każdą ulicę. Cała opowieść pędzi, tworząc własną ścieżkę, potrącając przy tym logikę i omijając czynniki mające wpływ na fabułę. Wykładam tutaj tą tezę, bo przykład Albionu uwidacznia braki. Brak obecności rządu. Nie widać jego działalności. Wszystko poddane jest Albionowi i innym organizacjom, gangowi Kelley. Problem terroryzmu jest cały czas aktualny w rzeczywistości, ale władza trwa nadal. Stara się z nim walczyć, a nie tworzyć pole anarchii. Kolejny brak to postać Nigela Cassa osiadła na mieliźnie. Pośród postaci antagonistów podejrzanych o udział czy bezpośrednią odpowiedzialność za zamachy, można przyjąć pewne niedopowiedzenia, odkrywane stopniowo wraz z opowieścią. Nigel to dyrektor Albionu, który wykorzystuje władzę nad Londynem, aby jego rządy były bardziej autorytarne i zapanowało państwo policyjne. Gdy zabija komisarza na spotkaniu w Tower, inni pozwalają się zastraszyć. Najwyraźniej mają mentalność ucznia gnębionego przez napakowanych kolegów. Albo działa brak nr 1 i wyłączona policja. Powód jego zachowania poznajemy po walce z nim. Nie za wiele dowiedziałem się o jego osobie. Brak numer trzy (i chyba na tym poprzestanie wyliczanka)- co się dzieje poza stolicą. Ta kwestia jest- dla mnie przynajmniej- intrygująca. Jak reagują inne państwa, kiedy naprawdę łamana jest święta demokracja w jednym z filarów Europy? Jak żyją ludzie poza Londynem? Ma miejsce od dawna niespotykana sytuacja; utworzyło się getto, eksklawa w sercu Wielkiej Brytanii. Coś oderwanego, jak choćby Wolne Miasto Gdańsk. Istnieje kilka frakcji, które teoretycznie mają swoje zamiary względem stolicy. Brakuje (znowu) jednak czasu na odpowiednie zaprezentowanie, zanim DedSec zmaże ich z gry o tron. Zwróciłem uwagę również, że sami Londyńczycy nie mają sprecyzowanego zdania na zaistniałą sytuację. Są pewne przesłanki, że buntują się, jak opłakiwanie poległych, strajki, scenki z radosnymi ludźmi po odbiciu dzielnicy. Zapamiętałem też wymianę zdań w pubie po nieudanym zamachu na życie Cassa. Jeden z rozmówców zdawał się pochwalać metody kontroli obywateli. Warto pochylić się również (/\) nad kwestią prześladowań mniejszości. Jakie to Ubisoft odważne i na czasie?! Zgromadzono część imigrantów na stadionie i czekają na deportację. Możemy wypisać ich z listy wyrzutków w niektórych misjach rekrutacyjnych. I tu zasadniczo kończy się niepotrzebne napompowanie tego problemu. Po prostu: współcześnie tyle jest imigrantów, niektóre kraje chętnie ich zapraszają. I prawie bezgraniczna tolerancja. Nagle po wybuchach atrapa rządu zaczyna ich prześladować. Czołg przejechał mi pod okiem. Co mówią sami agenci? Oczywiście popierają sprawę, o którą walczą, ale wyrażają to raczej hasłami. Być może, żeby doświadczyć więcej indywidualności w legionistach należałoby napisać więcej kwestii, które z racji objętości nie zostałyby zdubbingowane. Rozmawiając z rekrutami pojawia się wrażenie, że wszyscy mają styczność, porachunki z Albionem lub innymi grupami u władzy. Gdy usłyszałem początkowo jakiś slang, ziomalską gadkę czy rzut mięchem, drobny uśmiech pojawił mi się pod wąsem. Z biegiem czasu zauważymy, że każdy niewiele ustępuje młodzieży z drugiej części. Nie śledziłem każdego tekstu w Watch Dogs Legion, ale wymienione problemy powinny być uwypuklone w głównej opowieści. Trudno też uważnie śledzić historię, gdy nie ma archiwum misji. Misje są poprowadzone schematycznie. Nie zabawiono się formą. Wyjątkiem może być końcowa misja z dwoma agentami. Jeden powstrzymuje ZeroDay przed sianiem chaosu. Wtedy Londyn wygląda jeszcze piękniej, aż chce się zaśpiewać "London's Burning". W międzyczasie przełączamy się na drugiego, aby przekręcić zawory i dokończyć dzieła w serwerowni. Walka z Nigelem i na Tower Bridge jest wyrwana jakiemuś innemu gatunkowi gry. To tower defense; w pierwszym przypadku odwrócony. Wiele etapów w grze poświęcamy platformówkom z pająkobotem albo dronowi. Podobało mi się tryb rekonstrukcji AR pomagający w śledztwach. Podobny stosuje Batman np. w Arkham Knight. Nie jestem mizoginem, ale ktoś najwyraźniej chce głęboko wejść w łaski feministycznym lobby albo dowartościować kobiety. Mianowicie, w grze liczą się: Sabine- przewodnik DedSec, Nowt z grupy 404, komisarz Lau, Skye Larsen- naukowiec; prowadzi badania nad SI, Emily- szefowa SIRS, Mary Kelley- włada gangiem. I stołki już prawie pozajmowane. Jakimś cudem przebił się Nigel i Richard Malik- podwładny Emily. Richard zostaje ujęty przez DedSec. Jako więzień, po pokonaniu Cassa, łaskawie może naprowadzić legionistów na właściwy trop. Skąd posiada taką wiedzę? Rozpracowywał DedSec jako Dyrektor ds. Walki z Terroryzmem. To powinno wyjaśniać. Jeśli nie słuchamy Gorillaz czy Muse z radia, raczej usłyszymy Bagley'a . Męcząca jest jego wiedza wyciągana z rękawa, prawie tak bardzo jak ton głosu i ironia. On wykłada co mamy robić, a agenci posłusznie i tępo pobiegną w teren. Chciałbym dowiedzieć się krok po kroku,czy w jego wywodach są nieścisłości, jeśli tak, to ile. Gdyby 007 tyle słyszał od Judi albo Q podczas misji, nie byłoby urlopu ze Skyfall. Tylko wcześniejsza emerytura. Legion samobójców czy Legion Chrystusa? Mam przeczucie, że z tej gry można było wycisnąć znacznie więcej. Sztandarowa opcja kierowania każdym nie wygląda jak nazwanie w pierwszej lepszej grze postaci nazwiskiem np. kogoś sławnego. Reszta należy do twojej wyobraźni. Tutaj agenci mają pewną powierzchowną indywidualność, unikatowość. Chociaż niedaleko leży granica z powyższą sytuacją. Dobrze się bawiłem. Jednak seria pomimo nowego systemu nadal pozostaje skostniała. Nie dołożono odpowiedniej ilości nowości i nie rozwinięto możliwości legionistów. Gdzie ta "emergentna narracja" i "kamień milowy narracji", Panie Berlin (nr 01/2020)? Jeśli kolejna część będzie tak wyglądała z tylko drobnym graficznym liftingiem, to ja niestety mówię pas. Jest to moja ulubiona seria gier akcji, toczących się w mieście. Nie porwało mnie GTAV, lepiej oceniam niedawno skończoną Mafię III. Upatruję tutaj bowiem największego potencjału w seriach Ubisoftu i żal patrzeć jak dostajemy wydmuszkę. Pokuszę się o "oryginalne" porównanie nawiązujące do tytułu. Watch Dogs Legion to pieski szarpiące za nogawicę. Usilnie próbują zwrócić na sobie naszą uwagę. Chcą dostać kość, a my będziemy mieć z tego radość. Zastanawiające jest jednak, że od dłuższego czasu nie dorastają. Nie poznają więc nowych sztuczek. No cóż, przynajmniej nie gryzą. Przepraszam, ale nie można przymierzyć wewnątrz. Oferta na obecną sytuację Jedna z najstraszniejszych scen w grze. Pająkobot w ciele kobiety. Poza tym jest to misja, w której widoczny agent musi poderwać kobietę. Nie przygotował się należycie i gada pierdoły. Kobieta oczywiście odrzuca jego zaloty. Co zrobić w takiej sytuacji? Zmieniłbym na innego, stosowniejszego mężczyznę. Jeśli myślicie progresywnie, to znacie rozwiązanie. Trzeba przełączyć się na kobietę. Wtedy misja zakończona.
×
×
  • Create New...