Zdrowy
Forumowicze-
Zawartość
835 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Typ zawartości
Profile
Fora
Kalendarz
Blogi
Wszystko napisane przez Zdrowy
-
Właśnie wróciłem ze sklepu z ogromnym szczęściem, bo kupiłem sobie grę MassEffect2. Instaluję ją, uruchamiam i wybieram nową grę, ale niestety ładowanie się zawiesza po sekundzie (wraz z filmikiem). Czekam, czekam i czekam, ale nic się nie dzieje. Co mam w tej sytuacji zrobić? Win XP Home SP3 AMD Athlon 64 Procesor 3000+ 2.01 GHz 1,50 GB RAM GeForce GT 200 1024 MB 49 GB na dysku wolnego miejsca Proszę bezzwłocznie o pomoc!!!
-
Dzięki za rady, z pewnością wezmę je sobie do serca na przyszłość
-
Oto moja kolejna "nowa" praca. link >> http://img820.imageshack.us/i/grafika.jpg/ "Nowa" ponieważ wykonałem ją już wcześniej, oraz udostępniłem w dziale twórczość/grafika. Wykonana podobnie jak poprzednie- w gimpie
-
Przecież mówię, że ja tego nie odczuwam, ale kiedyś mi się zdarzyło... A co do głupich odpowiedzi... brak mi słów...
-
Temat wcale głupi nie jest... Głupie są tylko odpowiedzi
-
Widzę, że nie kumasz cza-czy...
-
Czy zadawaliście sobie kiedyś pytanie... Albo inaczej, czy wydawało Wam się kiedyś, że jesteście jedyną osobą na świecie? Mianowicie chodzi o to, ze wszystko to co widzicie (zakładając, że w ogóle istniejecie), to co czujecie, jest tylko wytworem waszej wyobraźni? Czy uważacie, ze nic nie istnieje? To znaczy, że jesteście solipsystami... Według tegu "nurtu" filozoficznego: 1. Nic nie istnieje. 2. Nawet jeśli coś by istniało, nikt nie mógłby o tym wiedzieć. 3. Nawet jeśli ktoś by o tym wiedział, nie mógłby tego nikomu zakomunikować. Więcej dowiecie się tu ---->http://pl.wikipedia.org/wiki/Solipsyzm Osobiście kilka razy w życiu wydawało mi się, że tak jest, ale mi przeszło... A Wy? Czy też to kiedyś czuliście?
-
Wnioskuję, że mieszkasz na Mazowszu
-
Dobra, teraz prosto z mostu. Pewnie żaden z Was nie przeczytał mojego poprzedniego wpisu do końca, ze względu na to, ze był zbyt długi, więc teraz napiszę to co napisałem na końcu tego wpisu... Czy ktoś z Was potrafi growlować, a jak tak to niech napisze na PW lub GG i mnie NAUCZY!
-
Ale miałem meczacy i satysfakcjonujacy dzionek ^^
wpis blogu skomentował Zdrowy Dariusxq w Tłiterek Darusia ;*
A ja na KP ide za tydzień do kina :P:P :) -
Wybacz drogi Ozi, wcale cię nie znam i piszesz na innym forum, ale muszę tutaj pokazać Twój poradnik jak "growlować". Tak, do nauki tejże "sztuki" zainspirował mnie zespół "Bullet For My Valentine" oraz to, że bardzo lubię ten "krzyk". Właściwie to przeważnie w ich nagraniach tylko zwrotki są krzyczane, a refren to czysty wokal "Matta". Growl jest bardzo trudny, a oto poradnik jak nauczyć się tej trudnej sztuki. Jak ktoś nie wie w ogóle, czym jest growl to niech skoczy na wikipedię... PORADNIK Porady ogólne: - Chcąc nauczyć się drzeć musisz pamiętać o tym jak bardzo ważny jest ODDECH. Bez wyrobienia oddechu Twój growl nie nabierze szponów. Gospodarka tlenem pozwala nie paść Wam po drugim kawałku. Najpierw zatem ćwiczymy ODDECH potem KRZYK. - Gardło to instrument w którym nie wymienimy strun. Trzeba zatem specjalnej higieny, która pozwoli utrzymać go w kondycji. O tym dalej - Kiedy coś zaczyna boleć, puchnąć... odpuśćcie sobie. Przerwy nic Wam nie zaszkodzą, a forsowanie gardła może zaszkodzić. Higiena gardła: - Obalam raz na zawsze mit: alkohol pomaga w nauce krzyku. Jasne, struny głosowe luzują się pod wpływem procentów, ale należy pamiętać o tym, że samo gardło to istne piekło. Przy mieszaniu dwóch rzeczy na dłuższą metę zapalenie gwarantowane. Oczywiście, znajdą się wyjątki od tej reguły, ale po co ryzykować? - Woda to Twój nieodłączny partner. Ale nie pijcie jej, ponieważ siądzie Wam głos na następne utwory. Opłukanie ust musi wystarczyć. Oddech: *Krótki wstęp: oddech to najważniejszy element naszego śpiewania. Opanowanie go daje nam gwarancję, że damy radę prześpiewać (przeryczeć) cały materiał. Kluczem do wszystkiego jest przepona. Zwróćcie uwagę na śpiewaków operowych... często gęsto przeciągają oni jedną partię w nieskończoność bez wyraźnych oznak zmęczenia. A właśnie o to nam chodzi... (Kiedy zaczynamy ćwiczyć oddech najlepszą pozycją jest pozycja leżąca. W takiej sytuacji przepona uciska nas "naturalnie". A to właśnie o nauczenie się korzystania z przepony nam chodzi) (Jak poznać, że śpiewam z przepony? Częste pytanie... Kiedy nabieramy powietrza, odruchowo podnosimy ramiona. Musimy wyhamować ten odruch. W momencie gdy nasze ramiona staną w miejscu zaczniemy oddychać "brzuchem". To właśnie oznaka, że nasza przepona poszła w ruch) (Ćwicząc i śpiewając należy pamiętać o tym, by nie wypruwać całego powietrza z płuc. Musimy zostawić sobie dla naszego organizmu żelazną rezerwę) *Ćwiczenia -1,2,3 - Zatem jak było podane wcześniej kładziemy się wygodnie. Kładziemy ręce na brzuchu. Nabieramy powietrza licząc do 3. I podobnie wypusczamy. Wszystko dzieje się na trzy. Ćwiczymy oddech przez dłuższą chwilę. Teraz nabieramy powietrza na raz, poczym wypuszczamy licząc do trzech. Następnie nabieramy powietrza licząc do trzech, a wypuszczamy na raz. -piesek - W tym ćwiczeniu chodzi o oddychanie "na pieska", szybkie, krótkie wdechy i wydechy. -pierwsza sroka bez ogona... - Nabieramy powietrza i zaczynamy wyliczankę "pierwsza sroka bez ogona, druga sroka bez ogona...". Wasza gospodarka tlenem jest już wyćwiczona (co nie znaczy, że możemy zaniedbać ćwiczeń!) przy dziewiątej sroce. Trzeba pamiętać o tym, by zostawić trochę powietrza w płucach. -kartka papieru - przyciskamy do ściany kartkę papieru ręką, poczym puszczamy ją i staramy się jak najdłużej utrzymać ją siłą oddechu. -johny bravo - uciskamy palcami dolne partie brzucha, poczym napinamy jego mięśnie, wydając odgłos podobny do tego, w którym lubował się johny bravo: ha! CZĘŚĆ DALSZA: Growl i krzyk *krótki wstęp: Growl i krzyk to nie przelewki. Pamiętajcie o tym, co wspominałem w części pierwszej. Higiena gardła przedewszystkim. Zanim zabierzemy się za tą część musimy być pewni, że mamy już pewien warsztat oddechowy. Do dzieła zatem (zaznaczam, że wszystkie podane tu ćwiczenia są efektem prac kolegi i mojej. Nie zostały przetestowane szerzej, ale u osób które je praktykowały podniosły one jakość darcia) -Głośniej, głośniej! - zaczynamy od czystego dźwięku... powiedzmy "la" w doremifasolla.. nucimy go, potem śpiewamy, coraz głośniej i głośniej, aż do progu w którym dźwięk zniekształca się i przeradza w krzyk. Powtarzamy ten stopień parę razy. - Niiżej - zaciśnięte usta i zęby. Nucimy jak najgłośniej dźwięk, po czym schodzimy coraz niżej i niżej, aż do dźwięku który jest absolutnym dołem naszej skali. Musimy powtórzyć go parę razy, nucąc go jak najgłośniej, najlepiej tak by zęby dzwoniły. Tą samą wersję ćwiczenia wykonujemy wspinając się coraz wyżej. Jest to bardzo ważne ćwiczenie, dla ludzi którzy chcą wyrobić sobie ciężki, niski growl. Dół naszej skali musi być wyraźny i głośny. -uoa. - Przechodzimy od cichego U, coraz głośniej O, wrzeszcząc już A. -Babulec! - Po długich poszukiwaniach okazało się, że wyrazem na którym najszybciej można załapać ideę growlowania jest słowo Babulec. Na nim absolutnie początkujący powinni ćwiczyć szczekające jeszcze gardło. Posiada on łatwe do wygrowlowania głoski. A więc co robimy? Growlujemy babulec! Jak widać poprzednią wersją skróciłem do oddechu, krzyku i growlu omijając śpiew. Jednak by wrzask brzmiał bardziej profejonalnie Wasza czysta nuta musi brzmieć wyraźnie, pewnie i głośno, dlatego nauka śpiewu dla growlarza nie jest wstydem. Jeżeli ktoś z Was będzie miał pytania, walcie na priv. Jeżeli jakieś pytania będą pojawiały się często, wtedy uzupełnię mini poradnik. EDIT Jako, że pojawiają się głosy o zamieszczenie paru wskazuwek dotyczących śpiewu... proszę bardzo:) ŚPIEW Do wykonywania ćwiczeń niezbedny będzie nam jakiś instrument. Ja używałem do tego celu fortepianu. Ale można użyć również gitary. Podczas ćwiczeń stoimy - Uderzamy dźwięk instrumentu. Powtarzamy go. Nazywamy nutę którą przed chwilą zaśpiewaliśmy. Wchodzimy próg/klawisz wyżej... Na tym etapie chodzi o przyswojenie sobie śpiewanych dźwięków, obycie się z nazwami i zaszufladkowaniu ich do poszczególnych dźwięków. Nie forsujcie odrazu całego gryfu. Przeróbcie pięć progów. Odłóżcie gitarę. Na następnej lekcji powtórzcie poprzednią i dodajcie następne nuty... Od tej pory do ćwiczeń potrzebujemy kolegi... - Modyfikujemy cwiczenie poprzednie... kumpel uderza dźwięk my go śpiewamy i nazywamy. Idzie progami po kolei w górę/dół gryfu. Etap pierwszy (dwa dźwięki, dźwięki "podstawowe" są oddalone od siebie o tą samą odległość) - Teraz zaczynają się schody. Kumpel uderza strunę, śpiewamy dźwięk, podajemy nazwę. A on uderza sekundę/tercję itd. od dźwięku (najpierw w górę, potem w dół). My śpiewamy nową nutkę, nazywamy ją. Połóżcie nacisk na ćwiczenie oktaw. - Nie robimy teraz przerw na zaśpiewanie pierwszego dźwięku. Kumpel gra dwa dźwięki my powtarzamy je w układzie w jakim zagrał, nazywamy je. Etap drugi jest prawie identyczny jak pierwszy, tylko że dźwięki podstawowe są oddalone od siebie o dowolne odległości. Pamiętacie o nazywaniu dźwięków! Pamiętajcie: przepona, przepona, jeszcze raz przepona. Dźwięk zaśpiewny cicho to nie jest dobrze zaśpiewany dźwięk. On ma być donośny, czysty, bez wibracji. Ćwiczcie jedną nutkę do skutku... POWODZENIA! - Ozi KONIEC Jeszcze mi to za bardzo nie wychodzi, ale będę ćwiczył do skutku Jeżeli ktoś z was to potrafi, to niech mi najlepiej wytłumaczy jak to się robi, bo lepiej wiedzę czerpać z kilku źródeł, no nie?
-
TO napewno jest atak pokemonów. PIKA PIKA!
-
Hahaha Roflcopter narysowałem śmiechowy Komixx o Pudzianie :D
wpis blogu skomentował Zdrowy Dariusxq w Tłiterek Darusia ;*
Fajny komix -
Sam od kilku lat zajmuję się mappingem i myślę, że idzie mi nieźle. Ostatnio z hammera przeniosłem się na sndboksa cryengine, ale to tylko do rozrywki...
-
JackStrify Byłem w szoku! Postaraj się być empatyczny! Owiec Chyba już nie...
-
Ramzes- akurat jak czytałem twój koment to dwa razy coś zastukało! Teraz to już mam na serio super stracha...
-
Też lubię D&B. Mógłbyś jeszcze do tej listy dodać The Prodigy. Mam do tego zespołu wielki sentyment...
-
To było przerażające! Wracałem sobie dziś wieczorkiem od kumpla i miałem okazję przeżyć coś strasznego... Otóż, gdy już tak byłem z 300 metrów od domku mojego kolegi, przechodziłem obok tutejszego "nawiedzonego domu". Jeszcze kilka lat temu mieszkała tam jakaś dziwna staruszka, ale nie wiem właściwie o niej nic. Ponoć nie tylko ja takie coś przeżyłem, ale wiele osób (kiedyś rozmawialiśmy o tym z kumplami). Ale wracając do zdarzenia, gdy już byłem obok domu to na chwilkę się zatrzymałem, żeby podnieść leżącą na chodniku złotówkę (cóż za dziwny zbieg okoliczności!) i nagle usłyszałem jakieś dziwne hałasy dobiegające z tegoż domku... Stanąłem i zobaczyłem nagle, że w oknie pękła szyba. Przestraszyłem się troszkę, a po chwili usłyszałem takie słowa "ratunku! ratunku! <krzyk> niech ktoś mi pomorze!". Zacząłem spieprzać do kumpla, co sił w nogach... Gdy opowiedziałem mu całe zdarzenie, poszliśmy zobaczyć razem co się tam stało, a gdy byliśmy na miejscu, znowu coś usłyszeliśmy. Próbowaliśmy wejść do środka, ale drzwi były zabarykadowane. Zastanawialiśmy się jak ktoś mógł tam wejść do środka, a po chwili nastąpiła całkowita cisza i zrobiło się nam niedobrze. Kumpel poszedł do domu, a ja też i nadal się zastanawiam co to mogło być... Od teraz tą droga będę chodził tylko w dzień, ale najlepiej wcale... Czy ktoś z was miał podobne zdarzenie? Proszę pomóżcie mi sobie to wytłumaczyć! To nie jest moje pierwsze doświadczenie z duchami, ale proszę o pomoc. To straszne, do teraz przechodzą mnie ciarki!
-
hurra znowu zmieniłem motywa na blogasq :D
wpis blogu skomentował Zdrowy Dariusxq w Tłiterek Darusia ;*
Jestem ciekaw na jakie dziewczynki Ty pójdziesz, skoro golisz się tak rzadko A motyw bloga jest zarąbiaszczo milusi :wub: -
AlE żAl - KoNCik KóLiNarNy oDc. 8 i 2/3
wpis blogu skomentował Zdrowy MarkosBoss w Kącik nie-do-końca-artystyczny
Nie wyszło mi Najpierw nalałem wody a potem dopiero wyjąłem szklankę A syrop wypiłem "z gwinta" -
A ja jestem fanem grozy Szczególnie lubię czytać takie książki...
-
Lubię czytać książki, ale ostatnio nic nie czytałem, więc czułem pewien niedosyt. Jako, że ostatnio głośno jest o grze niewydanej na PC (), Alanie Wake'u, która czerpie garściami z klasyki książkowych horrorów, postanowiłem sobie przeczytać książkę Stephena Kinga: Carrie. Opowiada historię młodej dziewczyny, która ma bardzo religijną matkę. Dziewczynka ta jest bardzo nielubiana, wszyscy ją dokuczają, ale razem z pierwszą miesiączką (?), odkrywa w sobie moc panowania nad przedmiotami (telekineza), oraz umysłami ludzi. Dzięki tym umiejętnościom dziewczynka mści się na swoich rówieśnikach, i zaczyna się robić strasznie... Nie powiem wam nic więcej, bo dopiero czytam tą książkę od kilku dni. Czytam ją przeważnie wieczorami i choć nie jestem strachliwy to idąc w nocy d ubikacji mam stracha. Polecam wszystkim fanom dobrego horroru
