Skocz do zawartości

Zdrowy

Forumowicze
  • Zawartość

    835
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wpisy blogu napisane przez Zdrowy

  1. Zdrowy
    Ojej...
    Tak dawno mnie tutaj nie było, że aż wcale (oczywiście według potencjalnego czytelnika tego wpisu...).
    O czym by tu... BULLSHIT. Bywało się no-lifem tu i tam w internecie, obserwowało rozwój gier, rendererów, pod względem technicznym. sam połknąłem bakcyla i troche pobawiłem się paroma programami, grami i różnorakim wachlarzem "benchmarków", tylko po to by nacieszyć oczy "fotorealistyczną" grafiką. Wychodziły Crysisy, Unreale, Battlefieldy i ogólnie - wciąż widać ten graficzny przepych, wśród wiodących twórców gier, sprzedających nam bezwstydnie od 2 lat, niemalże ten sam szajs. Dlaczego szajs i co gorsza - bezwstydnie? Już wyjaśniam.
    Olałem sprawę, wyrosłem z tego po prostu, lecz kilka dni temu, w nostalgii (językowi puryści, z góry mówię pa pa) za dawnym sobą, po dość długiej przerwie pokusiło mnie, by znów nachylić głowę i posłuchać co w trawie piszczy. Zdumiewający jest fakt, że to co "odkryłem" jest już przykryte grubą, dwuletnią warstwą internetowego kurzu, lecz moje znalezisko jest mimo to fenomenalne. Symulator "real-time path tracing", dla laików może brzmieć jak coś mało interesującego a dla "obeznanych" - po prostu mało wiarygodnie. Prostymi słowami - renderowanie w czasie rzeczywistym realistycznego oświetlenia, odbijającego się oraz pochłanianego przez powierzchnie. Pff?! Nuda... Sprawa jest jednak dosyć poważna. Crytek, DIce i cała reszta pseudo-pionierów współczesnego gamingu, próbuje nam zamydlić oczy NAJNOWSZYMI OSIĄGNIĘCIAMI w stylu "super extra nowy sposob cieniowania, odbicia generowane w czasie rzeczywistym, miliardy cząsteczek, fenomenalny post-processing!". To jest jakaś dziecinada, w obliczu cacka na które "natknąłem" się po nieprzespanej nocce. Nvidia, ATI, Intel dosłownie rzucają w nas chamsko coraz to nowszymi i droższymi kartami i procesorami, które udzwigną te next genowe rozwiązania a teraz widzę, że to wszystko jest po prostu jakąś komercyjną farsą bo rozwiązanie jest proste - Globalne, realistyczne oświetlenie a nie tona filtrów które rozmyją niedociągnięcia graficzne wynikajace z topornego lampkowania otoczenia w grach za które każdy z wyżej wymienionych winien się wstydzić... Dlaczego nikt nie przyłoży się do właściwego rozwiązania wszystkich tych problemów? Generuje sie za to mase zamulajacego komputery szajsu...


    Dolary?



    Dolary

    Sami rzućcie okiem...

    Polecam również lekturę na temat raytracingu samego w sobie
    Wyżaliłem się, idę schować się za powiekami. A Wy możecie poklepać mnie po wirtualnych pleckach komentarzami ^^ Nara.
  2. Zdrowy
    Wybacz drogi Ozi, wcale cię nie znam i piszesz na innym forum, ale muszę tutaj pokazać Twój poradnik jak "growlować". Tak, do nauki tejże "sztuki" zainspirował mnie zespół "Bullet For My Valentine" oraz to, że bardzo lubię ten "krzyk". Właściwie to przeważnie w ich nagraniach tylko zwrotki są krzyczane, a refren to czysty wokal "Matta". Growl jest bardzo trudny, a oto poradnik jak nauczyć się tej trudnej sztuki. Jak ktoś nie wie w ogóle, czym jest growl to niech skoczy na wikipedię...
    PORADNIK
    Porady ogólne:
    - Chcąc nauczyć się drzeć musisz pamiętać o tym jak bardzo ważny jest ODDECH. Bez wyrobienia oddechu Twój growl nie nabierze szponów. Gospodarka tlenem pozwala nie paść Wam po drugim kawałku. Najpierw zatem ćwiczymy ODDECH potem KRZYK.
    - Gardło to instrument w którym nie wymienimy strun. Trzeba zatem specjalnej higieny, która pozwoli utrzymać go w kondycji. O tym dalej
    - Kiedy coś zaczyna boleć, puchnąć... odpuśćcie sobie. Przerwy nic Wam nie zaszkodzą, a forsowanie gardła może zaszkodzić.
    Higiena gardła:
    - Obalam raz na zawsze mit: alkohol pomaga w nauce krzyku. Jasne, struny głosowe luzują się pod wpływem procentów, ale należy pamiętać o tym, że samo gardło to istne piekło. Przy mieszaniu dwóch rzeczy na dłuższą metę zapalenie gwarantowane. Oczywiście, znajdą się wyjątki od tej reguły, ale po co ryzykować?
    - Woda to Twój nieodłączny partner. Ale nie pijcie jej, ponieważ siądzie Wam głos na następne utwory. Opłukanie ust musi wystarczyć.
    Oddech:
    *Krótki wstęp: oddech to najważniejszy element naszego śpiewania. Opanowanie go daje nam gwarancję, że damy radę prześpiewać (przeryczeć) cały materiał. Kluczem do wszystkiego jest przepona. Zwróćcie uwagę na śpiewaków operowych... często gęsto przeciągają oni jedną partię w nieskończoność bez wyraźnych oznak zmęczenia. A właśnie o to nam chodzi...
    (Kiedy zaczynamy ćwiczyć oddech najlepszą pozycją jest pozycja leżąca. W takiej sytuacji przepona uciska nas "naturalnie". A to właśnie o nauczenie się korzystania z przepony nam chodzi)
    (Jak poznać, że śpiewam z przepony? Częste pytanie... Kiedy nabieramy powietrza, odruchowo podnosimy ramiona. Musimy wyhamować ten odruch. W momencie gdy nasze ramiona staną w miejscu zaczniemy oddychać "brzuchem". To właśnie oznaka, że nasza przepona poszła w ruch)
    (Ćwicząc i śpiewając należy pamiętać o tym, by nie wypruwać całego powietrza z płuc. Musimy zostawić sobie dla naszego organizmu żelazną rezerwę)
    *Ćwiczenia
    -1,2,3 - Zatem jak było podane wcześniej kładziemy się wygodnie. Kładziemy ręce na brzuchu. Nabieramy powietrza licząc do 3. I podobnie wypusczamy. Wszystko dzieje się na trzy. Ćwiczymy oddech przez dłuższą chwilę.
    Teraz nabieramy powietrza na raz, poczym wypuszczamy licząc do trzech.
    Następnie nabieramy powietrza licząc do trzech, a wypuszczamy na raz.
    -piesek - W tym ćwiczeniu chodzi o oddychanie "na pieska", szybkie, krótkie wdechy i wydechy.
    -pierwsza sroka bez ogona... - Nabieramy powietrza i zaczynamy wyliczankę "pierwsza sroka bez ogona, druga sroka bez ogona...". Wasza gospodarka tlenem jest już wyćwiczona (co nie znaczy, że możemy zaniedbać ćwiczeń!) przy dziewiątej sroce. Trzeba pamiętać o tym, by zostawić trochę powietrza w płucach.
    -kartka papieru - przyciskamy do ściany kartkę papieru ręką, poczym puszczamy ją i staramy się jak najdłużej utrzymać ją siłą oddechu.
    -johny bravo - uciskamy palcami dolne partie brzucha, poczym napinamy jego mięśnie, wydając odgłos podobny do tego, w którym lubował się johny bravo: ha!
    CZĘŚĆ DALSZA:
    Growl i krzyk
    *krótki wstęp: Growl i krzyk to nie przelewki. Pamiętajcie o tym, co wspominałem w części pierwszej. Higiena gardła przedewszystkim. Zanim zabierzemy się za tą część musimy być pewni, że mamy już pewien warsztat oddechowy. Do dzieła zatem
    (zaznaczam, że wszystkie podane tu ćwiczenia są efektem prac kolegi i mojej. Nie zostały przetestowane szerzej, ale u osób które je praktykowały podniosły one jakość darcia)
    -Głośniej, głośniej! - zaczynamy od czystego dźwięku... powiedzmy "la" w doremifasolla.. nucimy go, potem śpiewamy, coraz głośniej i głośniej, aż do progu w którym dźwięk zniekształca się i przeradza w krzyk. Powtarzamy ten stopień parę razy.
    - Niiżej - zaciśnięte usta i zęby. Nucimy jak najgłośniej dźwięk, po czym schodzimy coraz niżej i niżej, aż do dźwięku który jest absolutnym dołem naszej skali. Musimy powtórzyć go parę razy, nucąc go jak najgłośniej, najlepiej tak by zęby dzwoniły. Tą samą wersję ćwiczenia wykonujemy wspinając się coraz wyżej.
    Jest to bardzo ważne ćwiczenie, dla ludzi którzy chcą wyrobić sobie ciężki, niski growl. Dół naszej skali musi być wyraźny i głośny.
    -uoa. - Przechodzimy od cichego U, coraz głośniej O, wrzeszcząc już A.
    -Babulec! - Po długich poszukiwaniach okazało się, że wyrazem na którym najszybciej można załapać ideę growlowania jest słowo Babulec. Na nim absolutnie początkujący powinni ćwiczyć szczekające jeszcze gardło. Posiada on łatwe do wygrowlowania głoski. A więc co robimy? Growlujemy babulec!
    Jak widać poprzednią wersją skróciłem do oddechu, krzyku i growlu omijając śpiew. Jednak by wrzask brzmiał bardziej profejonalnie Wasza czysta nuta musi brzmieć wyraźnie, pewnie i głośno, dlatego nauka śpiewu dla growlarza nie jest wstydem.
    Jeżeli ktoś z Was będzie miał pytania, walcie na priv. Jeżeli jakieś pytania będą pojawiały się często, wtedy uzupełnię mini poradnik.
    EDIT
    Jako, że pojawiają się głosy o zamieszczenie paru wskazuwek dotyczących śpiewu... proszę bardzo:)
    ŚPIEW
    Do wykonywania ćwiczeń niezbedny będzie nam jakiś instrument. Ja używałem do tego celu fortepianu. Ale można użyć również gitary.
    Podczas ćwiczeń stoimy
    - Uderzamy dźwięk instrumentu. Powtarzamy go. Nazywamy nutę którą przed chwilą zaśpiewaliśmy. Wchodzimy próg/klawisz wyżej... Na tym etapie chodzi o przyswojenie sobie śpiewanych dźwięków, obycie się z nazwami i zaszufladkowaniu ich do poszczególnych dźwięków. Nie forsujcie odrazu całego gryfu. Przeróbcie pięć progów. Odłóżcie gitarę. Na następnej lekcji powtórzcie poprzednią i dodajcie następne nuty...
    Od tej pory do ćwiczeń potrzebujemy kolegi...
    - Modyfikujemy cwiczenie poprzednie... kumpel uderza dźwięk my go śpiewamy i
    nazywamy. Idzie progami po kolei w górę/dół gryfu.
    Etap pierwszy (dwa dźwięki, dźwięki "podstawowe" są oddalone od siebie o tą samą odległość)
    - Teraz zaczynają się schody. Kumpel uderza strunę, śpiewamy dźwięk, podajemy nazwę. A on uderza sekundę/tercję itd. od dźwięku (najpierw w górę, potem w dół). My śpiewamy nową nutkę, nazywamy ją. Połóżcie nacisk na ćwiczenie oktaw.
    - Nie robimy teraz przerw na zaśpiewanie pierwszego dźwięku. Kumpel gra dwa dźwięki my powtarzamy je w układzie w jakim zagrał, nazywamy je.
    Etap drugi jest prawie identyczny jak pierwszy, tylko że dźwięki podstawowe są oddalone od siebie o dowolne odległości. Pamiętacie o nazywaniu dźwięków!
    Pamiętajcie: przepona, przepona, jeszcze raz przepona. Dźwięk zaśpiewny cicho to nie jest dobrze zaśpiewany dźwięk. On ma być donośny, czysty, bez wibracji. Ćwiczcie jedną nutkę do skutku...
    POWODZENIA! - Ozi
    KONIEC
    Jeszcze mi to za bardzo nie wychodzi, ale będę ćwiczył do skutku Jeżeli ktoś z was to potrafi, to niech mi najlepiej wytłumaczy jak to się robi, bo lepiej wiedzę czerpać z kilku źródeł, no nie?
  3. Zdrowy
    Heh, pewnie zastanawiacie się jaki jest najgłupszy film świata... Ja od kilku dni już nie. Otóż kumpel pościł mi na YouTube Urywki pewnego polskiego (heh, i wygląda na to, że bezbudżetowego) filmu, i to wystarczy żeby dać mu taka opinie... to jest tak głupie, że... no po prostu odjazd, katastrofa, tragedia, ale można się z tego uśmiać nieźle...
    Oto "The best of Wściekłe pięści węża"

    Youtube Video -> Oryginalne wideo
  4. Zdrowy
    "OOBE (ang. out of body experience, doświadczenie poza ciałem) - wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego. Osoby uważające że doświadczyły OOBE twierdziły, że mogły się poruszać, dokonywać obserwacji i komunikować z innymi istotami inteligentnymi, podczas gdy ich ciała spoczywały. Ezoterycy uważają, że część osób doświadcza jednego lub kilku krótkich epizodów w ciągu życia bez żadnych wyraźnych przyczyn; inni zaś deklarują umiejętność wywoływania ich świadomie, np. za pomocą medytacji."
    Powyższy tekst jest fragmentem z Wikipedii.
    Tak, OOBE jest możliwe ? Ludzie mają różne zdanie na ten temat. Moje jednak jest takie: nie wiem czy jest to możliwe lecz nigdy tego nie przeżyłem. Wiele czytałem na ten temat w internecie i bardzo wiele osób to "przeżyło". Jest to naprawdę bardzo interesujący temat, mam kilka znajomych którzy uważają że to przeżyli i sam bardzo strasznie chciałbym to doświadczyć. Jest wiele technik doświatczenia oobe ale ja znam miej więcej tylko jedną. Otóż trzeba połozyć się wzdłóz linii północ-południe, przykryć się kocem lub czymś ciepłym, zamknąć oczy i wyobrazić sobie jakis obiekt metr od głowy, oddalać go dopuki nie znajdzie się na odległosci 30 metrów, pszenieść obiekt nad głowę, poczuć wibracje i paraliż, i gotowe Wiecej informacji znajdziecie na tej stronie: http://www.oobe.pl/ .
    Jak myślicie? OOBE jest możliwe ? Czekam na komentarze
  5. Zdrowy
    Zdarza się że raz na jakiś czas powstaje gra, która może nie jest jakoś super genialna, ale jest za to przystosowana do późniejszego jej modyfikowania i dzięki temu staje się wiecznie żywa. Do takich gier należy Half Life 2, czy Quake, ale nie o tych grach jest teraz mowa... Mianowicie chodzi o grę nazwaną płatnym benchmarkiem. Crysis Gra niezbyt lubiana za fabułę, oraz to, że jest po prostu zwykła - z wyjątkiem grafiki. Ona jest po prostu świetna, a twórcy byli na tyle mili, że udostępnili (łał, rym ) zestaw narzędzi umożliwiający dalsze modyfikowanie gry.
    Kilka tygodni po premierze, w internecie zaczęły pojawiać się fanowskie mapki do multi, oraz do singla, ale co najważniejsze - modyfikacje graficzne. W edytorze dołączonym do gry jest zestaw narzędzi pozwalający na zmianę pogody, natężenia światła, i innych - graficznie ważnych - rzeczy. Dzięki temu na różnych forach zaczęły pojawiać się screeny z ręcznie zmodyfikowanym narzędziem tod (time of day), a są one po prostu genialne. Fani przyłożyli się do spraw graficznych lepiej od twórców. Screeny te były tworzone na własnych przeważnie mapach (ładnych). Poniżej są linki oraz screeny do najlepiej prezentujących się, fotorealistycznych screenshotów z edytora. Tylko uwaga - opad szczęki gwarantowany



    http://www.incrysis.com/index.php?option=c...07&Itemid=1
    http://www.incrysis.com/index.php?option=c...26&Itemid=2
    http://www.incrysis.com/index.php?option=c...40&Itemid=1
    http://www.incrysis.com/index.php?option=c...91&Itemid=2
    http://www.incrysis.com/index.php?option=c...68&Itemid=2
    A poniżej link do wpisu z moimi pracami:
    http://forum.cdaction.pl/index.php?autocom...showentry=11573
  6. Zdrowy
    Dziś o godzinie zdarzyła sie rzecz straszna... Moja rodzina miała wypadek samochodowy. Trudno mi zebrać odpowiednie słowa, po prostu jestem w szoku. A więc zacznijmy od począdku. Mianowicie mój dziadek, babcia, młodszy brat, oraz siostra wracali z domku letniskowego. Mój dziadek (kierowca) ma cukrzycę, i akurat w momencie kiedy prowadził samochód dostał śpiączki cukrzycznej (zbyt niski cukier). Po prostu odleciał, a nogę miał na gazie... Uderzyli centralnie w czyiś dom... Na szczęście płot zamortyzował impact na tyle, że w dom uderzyli z prędkością 60 km/h. Dziadek ma złamany kręgosłup w dwóch miejscach, matka złamany obojczyk, siostra lekkie zadrapania, babcia złamaną rękę, a brat na szczęście jest cały zdrowy. Właśnie wróciliśmy ze szpitala (ja, moja matka, babcia, brat i siostra, bo dziadek musi zostać). Trudno mi pisać te słowa... Samochód jest do kasacji (oraz ogródek przed domem). Jezu, jak ja się strasznie cieszę, że wszyscy żyją... Oby dziadek nie wylądował na wózku...
  7. Zdrowy
    Czy zadawaliście sobie kiedyś pytanie... Albo inaczej, czy wydawało Wam się kiedyś, że jesteście jedyną osobą na świecie? Mianowicie chodzi o to, ze wszystko to co widzicie (zakładając, że w ogóle istniejecie), to co czujecie, jest tylko wytworem waszej wyobraźni? Czy uważacie, ze nic nie istnieje? To znaczy, że jesteście solipsystami... Według tegu "nurtu" filozoficznego:
    1. Nic nie istnieje.
    2. Nawet jeśli coś by istniało, nikt nie mógłby o tym wiedzieć.
    3. Nawet jeśli ktoś by o tym wiedział, nie mógłby tego nikomu zakomunikować.
    Więcej dowiecie się tu ---->http://pl.wikipedia.org/wiki/Solipsyzm
    Osobiście kilka razy w życiu wydawało mi się, że tak jest, ale mi przeszło... A Wy? Czy też to kiedyś czuliście?
  8. Zdrowy
    Mam już na koncie kilka wpisów o paranormalnej tematyce, ale jeszcze żaden z nich jeszcze nie dotyczył (K?)kosmitów.
    Ooo tak... Jakże rozdmuchany przez media, przewałkowany, wątpliwy i już nieco "przefajnowanyny" temat obcych, nadal wzbudza tak wielkie zainteresowanie wśród ludzi. Nadal filmiki o UFO i różnych takich rzeczach oglądane przeze mnie na Youtube, czy w telewizji (bodajże jakieś dokumenty) przyprawiają mnie o ciarki na plecach... Czymże są te istoty? Istnieją? Czego od nas chcą? Takie pytania zadaje sobie wiele ludzi i nadal odpowiedzi na większość z tych pytań () niema, lub dowody na potwierdzenie ich są zbyt wątpliwe. Ale w końcu UFO i obcy muszą istnieć, bo jednak ludzkość sobie tego nie zmyśliła (chyba ). Incydent w Roswell (chyba każdy zna, a jak nie to zapytać wujka GOOGLE ) czy chupakabra to nieliczne z zagadek na ten temat. Ja chyba wierzę w kosmitów, ale jestem sceptykiem więkrzości teorii oraz spisków przeciwko ludzkości. Gdzieś na pewno jest jakaś inna forma życia (chociażby w formie jednokomórkowych "istot".

    Youtube Video -> Oryginalne wideo I tym oto kosmiczno-muzycznym akcentem zapytam Was: Czy wierzycie w kosmitów?
  9. Zdrowy
    Witam!
    Poprzedni problem związany z ME2 został rozwiązany. Gra jest po prostu i (o dziwo) działa mi na najwyższych ustawieniach graficznych (mimo jednego rdzenia). Przeszedłem już wiele misji, i mam troszkę na sumieniu, ale staram się dążyć ścieżką prawości. Ale pojawił się problem. Mimo iż gra działa mi dobrze to czasem gdy jakaś misja zacznie sie filmikiem lub czymś co nie jest dialogiem, gra zaczyna zacinać potwornie. Na to znalazłem sposób, ale jestem w misji gdzie (UWAGA!!! SPOILERY) EDI instaluje i skanuje moduł zbieraczy. Każe mi iść na jakąś misje, i gdy podchodzę do panelu sterowania statkiem uruchamia się dialog o skanowaniu tegoż modułu. Gdy dialog się kończy, i ma zacząć się misja to pojawia się absolutnie czarny ekran. Czekam i klikam enter i spacje, ale nic się nie dzieje. Próbowałem już zacząć tą misję od nowa, ale nadal to samo. I tu zaczyna się wasze zadanie Jestem super wściekły, że nie moge kontynuować rozgrywki i proszę każdego kto ma aktualnie zainstalowanego ME2 o pomoc. Otóż wyślę wam przez Email sejwa z aktualnym stanem gry i rozpocznijcie jakąś (obojętnie jaką) misję, i od razu na samym początku zróbcie sejwa, a potem mnie o tym powiadomcie i prześlijcie mi go. Bardzo proszę o waszą pomoc drodzy Blogerzy:rolleyes:
  10. Zdrowy
    Właśnie wróciłem ze sklepu z ogromnym szczęściem, bo kupiłem sobie grę MassEffect2. Instaluję ją, uruchamiam i wybieram nową grę, ale niestety ładowanie się zawiesza po sekundzie (wraz z filmikiem). Czekam, czekam i czekam, ale nic się nie dzieje. Co mam w tej sytuacji zrobić?
    Win XP Home SP3
    AMD Athlon 64 Procesor 3000+ 2.01 GHz
    1,50 GB RAM
    GeForce GT 200 1024 MB
    49 GB na dysku wolnego miejsca
    Proszę bezzwłocznie o pomoc!!!
  11. Zdrowy
    Tak więc od dosyć dawna twórcy gier udostępniają nam graczom płatne mini dodatki w formie dodatkowych misji, strojów i innych bajerów... Osobiście mnie nic by to nie obchodziło, ale niestety tego badziewia jest coraz więcej. Masowo zostajemy spamowani informacjami o pojawieniu się nowych DLC i pierdołów zupełnie niepotrzebnych nam do gry. Zaczęła się nawet moda na niektóre fabularne tajemnice dodawane w DLC. Okej, spoko. Niestety niedługo żeby wiedzieć co ważnego zdarzyło się w grze, będziemy musieli wykupić jakiś cholerny dodatek... Kurdę, jeszcze dalej patrząc w przyszłość aby ukończyć grę po głównej linii fabularnej (mowa tu o grach RPG) trzeba będzie takowe ustrojstwa kupować... Jesteś w trakcie walki z jakimś bossem a tu nagle okazuje się że nie masz jakiejś umiejętności. Spoko szukasz i szperasz, żeby takową znaleźć i ukazuje się komunikat: "Aby pokonać bossa Zdrowego potrzeba ci umiejętności bla bla bla którą kupisz od nas za jedyne 19,99 !" Super... Niedługo będziemy kupować w kiosku na CD po jednaj misji. Mi takie coś nie odpowiada. Kupując daną grę wymagam od niej aby było tam wszystko. Dodatkowe stroje jako bonus itp. A nie totalne rozczłonkowanie gry na poszczególne DLC. "Chcesz wiedzieć jak brzmi głos Gordona Freemana ? Kup go za 3.99 !" Takie jest moje zdanie na ten temat. Jakie jest Wasze ?
  12. Zdrowy
    Oto moja kolejna "nowa" praca.
    link >> http://img820.imageshack.us/i/grafika.jpg/
    "Nowa" ponieważ wykonałem ją już wcześniej, oraz udostępniłem w dziale twórczość/grafika. Wykonana podobnie jak poprzednie- w gimpie
  13. Zdrowy
    To było przerażające! Wracałem sobie dziś wieczorkiem od kumpla i miałem okazję przeżyć coś strasznego... Otóż, gdy już tak byłem z 300 metrów od domku mojego kolegi, przechodziłem obok tutejszego "nawiedzonego domu". Jeszcze kilka lat temu mieszkała tam jakaś dziwna staruszka, ale nie wiem właściwie o niej nic. Ponoć nie tylko ja takie coś przeżyłem, ale wiele osób (kiedyś rozmawialiśmy o tym z kumplami). Ale wracając do zdarzenia, gdy już byłem obok domu to na chwilkę się zatrzymałem, żeby podnieść leżącą na chodniku złotówkę (cóż za dziwny zbieg okoliczności!) i nagle usłyszałem jakieś dziwne hałasy dobiegające z tegoż domku... Stanąłem i zobaczyłem nagle, że w oknie pękła szyba. Przestraszyłem się troszkę, a po chwili usłyszałem takie słowa "ratunku! ratunku! <krzyk> niech ktoś mi pomorze!". Zacząłem spieprzać do kumpla, co sił w nogach... Gdy opowiedziałem mu całe zdarzenie, poszliśmy zobaczyć razem co się tam stało, a gdy byliśmy na miejscu, znowu coś usłyszeliśmy. Próbowaliśmy wejść do środka, ale drzwi były zabarykadowane. Zastanawialiśmy się jak ktoś mógł tam wejść do środka, a po chwili nastąpiła całkowita cisza i zrobiło się nam niedobrze. Kumpel poszedł do domu, a ja też i nadal się zastanawiam co to mogło być... Od teraz tą droga będę chodził tylko w dzień, ale najlepiej wcale... Czy ktoś z was miał podobne zdarzenie? Proszę pomóżcie mi sobie to wytłumaczyć! To nie jest moje pierwsze doświadczenie z duchami, ale proszę o pomoc. To straszne, do teraz przechodzą mnie ciarki!
  14. Zdrowy
    Dobra, teraz prosto z mostu. Pewnie żaden z Was nie przeczytał mojego poprzedniego wpisu do końca, ze względu na to, ze był zbyt długi, więc teraz napiszę to co napisałem na końcu tego wpisu... Czy ktoś z Was potrafi growlować, a jak tak to niech napisze na PW lub GG i mnie NAUCZY!
  15. Zdrowy
    Lubię czytać książki, ale ostatnio nic nie czytałem, więc czułem pewien niedosyt. Jako, że ostatnio głośno jest o grze niewydanej na PC (), Alanie Wake'u, która czerpie garściami z klasyki książkowych horrorów, postanowiłem sobie przeczytać książkę Stephena Kinga: Carrie. Opowiada historię młodej dziewczyny, która ma bardzo religijną matkę. Dziewczynka ta jest bardzo nielubiana, wszyscy ją dokuczają, ale razem z pierwszą miesiączką (?), odkrywa w sobie moc panowania nad przedmiotami (telekineza), oraz umysłami ludzi. Dzięki tym umiejętnościom dziewczynka mści się na swoich rówieśnikach, i zaczyna się robić strasznie... Nie powiem wam nic więcej, bo dopiero czytam tą książkę od kilku dni. Czytam ją przeważnie wieczorami i choć nie jestem strachliwy to idąc w nocy d ubikacji mam stracha. Polecam wszystkim fanom dobrego horroru
  16. Zdrowy
    UWAGA ! Sporo wazeliny
    No właśnie. Dlaczego czytam właśnie to czasopismo a nie inne ? Ten wpis mógłbym skończyć jednym zdaniem. Mój ojciec kupował CDA od początku istnienia tegoż wspaniałego czasopisma. Jednak to nie koniec. Bez problemu mógłbym kupować sobie np: Click (chyba już nie istnieje), PLAY, hmm... czy są inne czasopisma ? No jasne ! Jest jeszcze CDA. Zresztą, kupowanie innego czasopisma nie opłacało by mi się ponieważ CDA miałem za free a po co kupować jakiś kolorowy papier toaletowy ? No może czasem znajdzie się jakaś fajna pełna wersja, ale to jest tylko marnowanie kasy. W CDA są dobre recenzje, newsy, humor i przede wszystkim "to coś". Jest nierozlatujące się oraz ma dobrą okładkę (stosunkowo odporną na uściski mojego 2,5 rocznego braciszka), recenzje czyta mi się z przyjemnością w odróżnieniu od innych czasopism. Zawsze jakieś fajne pierdoły znajdą się na DVD. Zresztą, inne czasopisma nie mają tego "ducha" którego ma właśnie CDA. Jest tam Smuggler którego wszyscy chcą zdemaskować oraz publicznie chcą jego ujawnienia, co według mnie jest nieco bez sensu, ale co kto lubi Mogę sobie podyskutować na Forum Actionum z innymi readerami CDA, oraz dowiedzieć się z przecieków co będzie w następnym numerze. To wrzysto sprawie, że CDA jest najlepszym czasopismem o grach w Polsce (a może na świecie ? ) i nie zamieniłbym go na żadne inne czasopismo Niestety moja matka tego nie czyta ani nie kupuje, a z pewnych względów nie mieszkamy już z moim ojcem. Taki lajf Za to mam kieszonkowe i sobie za nie kupuję CDA i nie żałuję tych pieniędzy bo cieszę się, że mogę finansowo wspierać redakcję CD-Action. Tak więc każdy kto nie kupuje CDA co miesiąc a kupuje to czasopismo powinien się wstydzić. CD-Action RLZ
  17. Zdrowy
    Budzę się z niezmierną radością około o 3 w nocy, by zapisać kilka wersów kodu które zakończą moją prace nad scenką w POV-Ray'u. Szukam gdzieś po omacku na półce długopisu i kartki, zapalam lampkę, zapisuje kilka linijek kodu do tegoż programu i zasypiam ze świadomością, że jutro będę miał gotowa moją pracę trój-wymiarową i, że będzie ona świetna... Zna ktoś tę sytuację?
    Wielu z was na pewno zna sympatyczny programik o nazwie POV-Ray. A jak ktoś nie zna to myk TUTAJ. Dla tych co nie łapią angielskiego, jest to malutki programik (renderer), w którym można wy-renderować jakąś scenkę trójwymiarową. Nie edytujemy w nim obiektów jak np. w 3DS MAX'ie, ale za pomocą komend i linijek kodów. Praca na nim jest pozornie trudna, ale wytrwali powinni polubić ten program. Oto moja w stu procentach moja praca w tymże programiku: http://img228.imageshack.us/i/boxpe.jpg/
    Ale wróćmy do głównego tematu, mianowicie mojego nocnego olśnienia dotyczącego tegoż programiku... Rano z uśmiechem na warzy, ubieram się i szukam gdzieś tej karteczki. Jest!, znalazłem, a na niej jakieś dziwne bazgroły... Totalnym szokiem dla mnie było to, że na karteczce nie znajduje się żaden kod, tylko... "Musze zapisać komendy do povraya, ale zapiszę je jutro, bo spać mi się chce...". Z niezmiernym trudem próbowałem sobie przypomnieć te kilka wersów, lecz bez skutku... tak więc projekt nad którym długo pracowałem chyba przepadnie... A szkoda, bo miał być to piękny domek, a w około zielona trawka, a to wszystko okraszone kilkoma efektami...
  18. Zdrowy
    Wpis ten jest na temat drogi, w którą idą światowi producenci gier i filmów.
    Otóż, od czasu gdy, do czynienia mamy z coraz to nowszymi technologiami, oraz w naszych domach znajdują się komputery o takiej mocy obliczeniowej, że jakieś 20 lat temu ludzie chyba dostali by padaczki lub w ogóle padli by z wrażenia. Dzięki temu powstają coraz lepsze efekty graficzne, co powoduje, że firmy oraz korporacje wydają więcej pieniędzy na gry oraz filmy. Doprowadza to do tego, że w grach i filmach coraz bardziej dla twórców ważniejsze jest to, aby przeskoczyć kolejną granicę w technologii, wyznaczać standardy oraz zarabiać sporo kasiorki... Teraz powstają bezmyślne filmy takie jak "2012" czy chociażby "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" (totalna klapa, według mnie). To samo się tyczy gier komputerowych. Zacznijmy od tego, że kiedyś gry były robione w kilka miesięcy (no, może troszkę więcej...) przez kilka osób z małym budżetem, ale za to z pomysłem. W takie gry się grało bez przerwy i sprawiały one niesamowitą satysfakcję (np. Prince of Persia). Takie gry jak Quake, Doom (nie trójka), Max Payne czy chociażby Diablo nie miały mega budżetu ani super grafiki (ale jak na tamte czasy to była ona niesamowita) a i tak są jednymi z najlepszych gier w ogóle... Były klasą samą dla siebie, a teraz gry robi się często po to aby zarobić troszkę kasy (City Interactive), albo pokazać, że potrafi się zrobić dobrą grafę (Crytek). Stawia się coraz częściej na duży budżet, ale zero pomysłów, bo kogo obchodzi fabuła, lepsza jest bezmyślna akcja i super efekty. Max Payne jedynka była świetną grą (nadal jest) i miała na prawdę świetną fabułę, klimat i soczystą akcję, a w dwójce zabrakło fabuły i tego "czegoś", bo twórcy skupili się na grafice... Podobnie jest z filmem "2012", w którym są na prawdę super efekty, ale niema w nim prawdziwej fabuły ani klimatu (praktycznie ten film jest bez sensu). Crysis ma również świetną grafikę, ale fabuła to dno. Crytek zrąbał sprawę i wyjawił nam całą fabułę na samiutkim początku, bo chyba lepiej byłoby gdyby obcy byli niespodzianką, no nie? Przez to właśnie gra jest po prostu nudna... Teraz nawet jak jakaś gra ma świetną fabułę i grywalność oraz klimat to zostaje zjechana na forach oraz w czasopismach. Zdarzają się wyjątki i wychodzą takie gry jak CoD4, z dobrą fabułą i klimatem, ale to jest niestety rzadkość. Aha, jest jeszcze World of Goo, Little Big Planet. Tak więc wielkie korporacje idą w złą stronę, a ja ostrzegam, że ta droga prowadzi do NIKĄD...
  19. Zdrowy
    Tak więc chciałbym powiedzieć, że klocki są fajne. Naprawdę, ale teraz pewnie to czytacie i nie wiecie o tym, że ten wpis niema najmniejszego sensu. To chyba pierwszy tego typu wpis. Kiedyś musi być ten pierwszy raz (mam nadzieję, że to jest ostatni). Tak więc nie chciałbym was zanudzać więc coś wam tu napiszę...
    Mam czas, więc piszę - jak zwykle,
    jednak mi temat umyka.
    Może to przez księżyc, lub też
    przez to, że w radiu muzyka.
    Mógłbym pisać o pełni,
    lecz księżyc ma tego już dość.
    Muzyka zaś... beznadziejna...
    Nie piszę! Mówię to wprost...
    Ale... jak zacząłem, to skończę.
    Nieładnie przerywać w połowie,
    tym bardziej, że już prawie mam
    temat na wiersz w mojej głowie.
    Kurczę! Znów uciekł! Co robić...?
    Już pierwsze lody za nami,
    Mógłbym pisać o szczęściu,
    lub zasypać Was radami.
    Jednak już sam nie wiem,
    co tu napisać powinienem.
    Więc może krótko napiszę:
    Mokra jest cała rynna!
    Teraz z pewnością powiecie:
    "Ten wierszyk to lanie wody!".
    A, mówcie sobie, co chcecie!
    Daję Wam dużo swobody...
    Lecz proszę, nie krytykujcie
    za bardzo mojej "twórczości".
    Ten wiersz jest w końcu o niczym,
    więc... ciut wyrozumiałości.
  20. Zdrowy
    Kolejna recenzja. Tym razem gra która znalazła się na krążku CDA.

    Pamięta ktoś jeszcze tą grę ? Ja tak. Lecz nie sięgną bym po nią znowu tak szybko, gdyby nie pojawiła się w CDA... Doskonała zabawa z latającym ostrzem, odcinanie głów i innych kończyn pozostawiły po sobie w mojej pamięci wielki krater...

    Zacznijmy od początku. Podczas zimnej wojny zostajemy wysłani do republiki Laserii w celu zabicia kolesia który wabi się Mezner. Nasz bohater o imieniu i nazwisku Hayden Tenno, na początku rozgrywki nie cechuje się żadnymi ciekawymi zdolnościami. Ot, ukrywamy się za osłonami, ostrzeliwujemy naszego wroga i tak dalej. Od razu rzuca nam się w oczy system ukrywania się za osłonami znany z Gears of War. Jest całkiem fajnie, ale spodziewałem się czegoś lepszego... Powiedziałem sobie, lecz kilka minut później w wyniku dosyć ciekawego zwrotu akcji zostajemy zakażeni toksyną którą posiada Mezer. Nasza ręka na początku nie wygląda tak fajnie jak na screenie powyżej, lecz po króciutkiej chwili staje się nieco bardziej metaliczna i otrzymujemy interesującą broń...

    Tracimy nas standardowy karabin ponieważ w rękach zainfekowanych jest on automatycznie niszczony. Zostaje nam jednak pistolet który trzymany będzie w lewej ręce, w prawej trzymać będziemy niesamowite ostrze przypominające wyglądem... właściwie nie wiem co mi to przypomina. Trzy mini kosy złączone razem ? Nie za bardzo, ale ważne jest to że rzucanie takowym ostrzem przynosi masę frajdy. Ostrze to służy nam od czasu do czasu jako latarka (!). Do sprawnego zabijania naszych przeciwników wykorzystujemy wspomniany wcześniej system osłon i powiem jedno: spisuje się on genialnie ! Jeszcze później uzyskujemy możliwość wzmocnienia naszego rzutu za pomocą przytrzymania lewego przycisku myszy i puszczenia go w odpowiednim momencie.

    Zabawa jest przednia, tym bardziej, że wzmocnionym rzutem możemy nie tylko bardzo widowiskowo rozrzynać naszych wrogów oraz ich szatkować, odrywając im poszczególne kończyny, ale również otwierać niektóre bramy oraz szafki z pieniędzmi oraz z amunicją. Gdy myślimy, że lepiej być nie może otrzymujemy nową umiejętność. Mianowicie sterowanie rzuconym ostrzem w locie. Teraz możemy precyzyjnie szatkować naszych wrogów oraz zabijać ich kilku pod rząd. Jeszcze później możemy nasze ostrze rzucić w ogień lub w skrzynkę elektryczną by naładować nasze ostrze lub podpalić. Niekiedy zdarzy się jakaś łamigłówka związana z odblokowaniem sobie przejścia za pomocą ognia, ale takie łamigłówki nie są wymagające i na pewno liczba szarych komórek nam nie wzrośnie. Wracając do sprawy broni. Za znajdywane pieniądze możemy na czarnym rynku kupować karabiny i strzelby. Od czasu do czasu znajdziemy też jakieś ulepszenie które zamontujemy również tam.

    Kilka słów o grafice, dźwięku i fizyce. Grafika w grze mimo upływu czasu, prezentuje się całkiem nieźle. Świetnie wykonane lokacje potęgują klimat oraz napięcie. O ile się nie mylę to gra została wykonana na silniku UT3. Lokacje wyglądają nieco plastikowo i sterylnie, ale i tak jest nieźle. Wysoki poziom trzyma również dźwięk. Odgłosy wydawane przez bron oraz przez uciekających przed naszym ostrzem, prezentują się świetnie. A teraz została fizyka. Co tu dużo mówić ? Mało rzeczy jest tu "ufizycznionych". A jak znajdzie się coś co mogło by się chociaż troszkę poruszyć to nie ruszy się ani o milimetr...

    Idealnie ? Nie za bardzo... Fatalnie sprawa wygląda z animacjami postaci oraz cut-scenkami. W animacjach widać straszne haczenia i w ogóle są one jakieś nienaturalne. Cut-scenki też mogły być wykonane o wiele lepiej. A historia opowiedziana w nich jest niespójna i niezrozumiała. Skoro mowa o fabule to ona jest bardzo dziurawa i praktycznie mało się z niej dowiemy.
    Podsumowując: gra jest świetna, rzucanie ostrzem daje masę frajdy. Niestety gra nie jest bez wad i dlatego dostanie nie inną ocenę niż tą którą zapewne już widzicie...
    OCENA:
    8+
    GRYWALNOŚĆ: 9
    GRAFIKA: 9
    DŹWIĘK: 9
    PLUSY:
    -masy frajdy przy odcinaniu kończyn
    -fajne grafika
    -moce specjalne
    -akcja oraz dynamika
    MINUSY:
    -animacje
    -niemalże brak fizyki
    -liczne bugi
    -szczątkowa fabuła
  21. Zdrowy
    No właśnie. Czy ktoś z was wie tak naprawdę jak to działa ? Przypuszczam, że wielu z was jest w tej sprawie laikami, więc zabiorę się do bardziej szczegółowego opisu tego co niemalże codziennie podziwiacie na ekranach swoich monitorów...
    Tak więc grafika trójwymiarowa jest jedną z dziedzin grafiki komputerowej. Dziedzina ta zajmuje się różnorakim wizualizowaniem i przedstawianiem obiektów trójwymiarowych. Geometria tych że obiektów jest przedstawiana na wiele różnych sposobów:
    1 sposób:
    Opis matematyczny- obiekty są określane za pomocą równań matematycznych. Są to na przykład: kule, sześciany, płaszczyzny i tym podobne proste obiekty trójwymiarowe. Są programy które tylko w ten sposób modelują obiekty. Jednym z nich jest np. POV-Ray.
    2 sposób:
    Siatka wielokątów- obiekty są budowane z płaskich wielokątów, które maja wspólne wierzchołki oraz krawędzie. Zwane są również poligonami. Można tak modelować bardzo skomplikowane obiekty, o ile siatka takich wielokątów jest dostatecznie gęsta.
    Jest jeszcze kilka sposobów o ile się nie mylę, ale nie będę wam robił totalnie wody z mózgu...
    Realizm grafiki komputerowej jest bardzo ważny. Aby uzyskać odpowiedni efekt należy wymodelować światła, nadać kolory obiektom, tekstury oraz odpowiednią fakturę, określa cienie rzucane przez poszczególne obiekty, odbicia i załamania światła itd., itp.
    Metody na uzyskanie fotorealistycznego efektu są bardzo kosztowne obliczeniowo (np. raytracing, radiosity odpowiadają za rozproszenie światła oraz jego załamanie) i dla tego aby uzyskać odpowiedni efekt trzeba czasem czekać naprawdę długo... W grach komputerowych efekty wymienione wyżej, są obliczane na każdy piksel z osobna. Jest to również bardzo "mulący" sposób, ale dzięki wspomaganiu sprzętowemu (Pixel Shader) animacja jest generowana w czasie rzeczywistym.
    Aktualnie karty graficzne potrafią odciążyć procesor i wykonywać takie obliczenia:
    -Skalowanie geometryczne (obrót obiektów, skalowanie ich)
    -Mapowanie wypukłości (bump mapping)
    -cieniowanie wielokątów
    -modele oświetlenia
    -teksturowanie obiektów
    Dzisiaj procesory kart graficznych (GPU) są w stanie wygenerować dowolne efekty graficzne (np. HDR rendering).
    Czym jest HDR ? Technologia która pozwala na renderowanie świata z realistycznym oświetleniem, przy użyciu szerokiego zakresu jasności oświetlenia. Różnica jest dostrzegana w ciemnych lub jasnych elementach sceny, gdzie symulowane jest natężenie światła o wyższym niż możliwy do osiągnięcia na ekranie monitora (np. efekt oślepienia gdy spojrzymy w słońce lub bardzo jasny obiekt, lub gdy wyjdziemy z ciemnego a wejdziemy do jaśniejszego pomieszczenia).
    Czym jest radiosity ? Metoda wykorzystywana do wyznaczenia globalnego rozkładu oświetlenia scen trójwymiarowych. Radiosity wyznacza globalny rozkład światła uwzględniając pochłonięcia i odbicia światła jakie mają miejsce na wszystkich powierzchniach znajdujących się na scenie. Czyli modeluje prawie dokładnie to samo, co obserwujemy w rzeczywistym świecie.
    Oto przykład:

    Oto render wykorzystujący niemalże wszystkie wymienione efekty (wykonany w POW-Ray):

    Światło wolumetryczne- technika za której pomocą symuluje się cząsteczki światła rozpraszane w dymie lub unoszącym się w powietrzu kurzu. Cząsteczki wymieszane w powietrzu powodują:
    -rozpraszanie światła, obserwowane jako snop światła;
    -tłumienie światła;
    -absorpcję fal o określonej długości.
    Oświetlenie globalne- model oświetlenia za pomocą którego każdy obiekt na scenie jest oświetlany nie tylko przez główne źródło światła, ale również przez inne obiekty które odbijają światło.
    Jest wiele programów do wyrenderowania statycznej lub dynamicznej grafiki komputerowej. Są między innymi to:
    -Blender
    -Maya
    -POV-Ray
    -3D Studio Max
    -Bryce
    -Terragen
    Nie wymienię tutaj wszystkich tego typu programów bo jest ich na prawdę wiele...
    Mam nadzieję, że was nieco oświeciłem
    A teraz mini-galeria obrazków wyrenderowanych za pomocą ray tracingu:




    Oraz kilka wyrenderowanych w Vray'u (plugin'ie do 3D s Max'a):




    Co o nich myślicie (oczywiście ja ich nie wykonałem, ale może Wam się podobają)?
  22. Zdrowy
    Muzyki słucham niemalże zawsze. Cy to w szkole na przerwach, w domu i u cioci na imieninach. Słucham różnych gatunków, ale przede wszystkim jestem fanem rocka, electro i hip hopu. Nie lubię słuchać techno (choć to też electro). Ta muzyka mnie dobija, jest jak alarm samochodowy bo ciągle jest w niej to samo i byle do rytmu. Według mnie niema żadnego sensu słuchania tejże muzyki (o ile można nazwać ten rzęch muzyką). Co innego house, trance, rave, drum i bass/rock elektroniczny. Ta muza ma sens i słucha się jej z przyjemnością. Rock jest też genialny. Ma w sobie wszystko to co lubię. wokal, gitarowe solówki, perkusja. Hip hop ma świetny tekst i rymy jakich nie znajdę w innych gatunkach muzyki. Ostatnio poszerzam moje zainteresowania muzyczne. Niedawno w ucho wpadł mi metal. Tu mam niesamowite riffy na gitarze solówki na perkusji i niesamowity wokal. Mogę nawet wymienić zespół. Bullet For My Valentine Bardzo mi się podoba muzyka metalowa więc będę coraz więcej jej słuchał. Teraz sprawa muzyki POP. Wszystkie te Gagi i Rihanny mnie dobijają. Ciągle wydają nowe kawałki które są jak na mój gust denne. Inna i inne wokalistki to ta sama półka... Ogólnie POP idzie na dno.
    Tak więc polecam wam takie zespoły jak: LINKIN PARK, FOO FIGHTERS, FORT MINOR, DEAD BY SUNRISE, THE PRODIGY, HADOUKEN !, PENDULUM, Bullet for My Valentine. I to wszystko o moich zainteresowaniach muzycznych Dam wam tu jeszcze kilka "youtubków". Może ktoś polubi te zespoły co ja ? Miłego słuchania

    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo
  23. Zdrowy
    Jestem fanem rocka. Słucham różnych zespołów i w ogóle luz... Ale jest jeden taki zespół... Foo Fighters się zwie... Zajefajne. Każdy kto słuchał i jest fanem rocka nie przeszedł koło tego zespołu obojętnie. Lubię ten zespół za brzmienie, głos wokalisty, sens tekstu i ogólnie za wszystko.
    Oto kilka moich ulubionych kawałków:

    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo
    Youtube Video -> Oryginalne wideo Zespół założony w 1995 roku przez Davida Grohla. Zespół ten został sklasyfikowany na 72 miejscu pozycji listy 100 Greatest Artists of Hard Rock
    Nagrody:
    * MTV Video Music Awards - 1995 - Best Group Video - "Big Me"
    * Grammy - 2001 - Best Rock Album - There Is Nothing Left to Lose
    * Grammy - 2001 - Best Short Form Music Video - "Learn to Fly"
    * Grammy - 2003 - Best Hard Rock Performance - "All My Life"
    * Grammy - 2004 - Best Rock Album - One by One
    * Grammy - 2008 - Best Rock Album - Echoes, Silence, Patience & Grace
    * Grammy - 2008 - Best Hard Rock Performance - The Pretender
    * BRIT Awards - 2008 - International Group
    * BRIT Awards - 2008 - International Album
    * Fryderyk - 2008 -Najlepszy album zagraniczny - Echoes, Silence, Patience & Grace
    Jak wam się podoba ? Chciałbym dowiedzieć się jaka jest Wasza opinia na temat tego zespołu
×
×
  • Utwórz nowe...