Fenris441

Forumowicze
  • Zawartość

    32
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Fenris441

  • Tytuł
    Goblin
  1. Ja osobiście nigdy nie wczytuję zapisu po dokonaniu jakiegoś wyboru żeby sprawdzić co by było gdybym wybrał inną opcję. Tak jak napisałeś - wg mnie potężnie zabija to wczuwkę. Do wyborów fabularnych staram się zawsze podchodzić na zasadzie "tak jak w prawdziwym życiu - zrypałeś, podjąłeś nieprzemyślaną decyzję? Teraz użeraj się z konsekwencjami"
  2. @Scorpix Nigdzie nie napisałem, że to DLC nie jest za darmo Wyraz "skołować" niekoniecznie oznacza "kupić" @Arlekin ME3 występuje tylko w wersji kinowej więc chcąc nie chcąc będziesz musiał się na taką przerzucić grając w "trójkę" Co do pełnej lokalizacji w ME2 zawsze drażniły mnie ucięte w pół ostatnie słowa niektórych kwestii i ogólnie kiepska jakość nagranych głosów. Nowicki w roli Sheparda też był imho jakiś zbyt pompatyczny. No ale co kto lubi
  3. @Arlekin Tak, ME3 jest z całej trylogii najbardziej nastawione na akcję, a najmniej na RPG (istnieje nawet opcja, po włączeniu której Shepard sam/sama rozmawia z NPC-ami, wybierając "domyślną" odpowiedź, gdzie nie masz wpływu na to jak potoczy się dialog). Jakich zmian się spodziewać? Przede wszystkim - w większości dialogów masz do wyboru tylko dwie odpowiedzi: "dobrą" i "złą", zniknęły odpowiedzi neutralne. Wydaje mi się, że dostępnych jest więcej rodzajów poszczególnych elementów zbroi niż w ME2. Oprawa graficzna uległa nieznacznej poprawie względem "dwójki". Rozwój postaci w ME3 to wg mnie balans między dość rozbudowaną "jedynką", a mocno w tej kwestii uproszczoną "dwójką" - po osiągnięciu 3. poziomu danej umiejętności kolejne poziomy rozgałęziają się na dwie opcje do wyboru, np. krótszy czas ładowania vs większe obrażenia. Bez DLC jest dość mało towarzyszy do wyboru, bo tylko 4 albo 5, już nie pamiętam dokładnie. Ale mimo wszystko imho ME3 jest najlepszą częścią trylogii i będziesz się przy niej bawił świetnie. Polecam jednak skołowanie sobie DLC Extended Cut, które rozbudowuje zakończenia i sporo do nich dopowiada.
  4. Winowajca niedziałających gier znaleziony - był to jeden z procesów svchost.exe. Wystarczyło w Panelu Sterowania wyłączyć automatyczne aktualizacje i zresetować kompa. Jak ręką odjął: teraz na bezruchu Menedżer zadań pokazuje obciążenie procka na poziomie maks. 5%, a przy włączonych grach maks. 51%. Wszystko wróciło do normy, temat do zamknięcia.
  5. Znalazłem rozwiązanie. Winowajcą okazał się jeden z procesów svchost.exe, który obciążał procesor aż do 50% jego mocy obliczeniowej. Wystarczyło wejść w Panel Sterowania -> System -> Aktualizacje automatyczne i właśnie owe aktualizacje wyłączyć. Po tym zresetowałem kompa i jak ręką odjął - Mass Effect hula jak złoto. Temat tym samym do zamknięcia.
  6. Witajcie Jestem dumnym użytkownikiem Windowsa XP Home Edition SP3 (32-bit) i moje pytanie brzmi: czy to normalne, że przy nie robieniu niczego w tle hula sobie dokładnie 57 procesów? Zadaję to pytanie, ponieważ od pewnego czasu zacząłem mieć problemy z działaniem niektórych gier, które do tej pory działały bez zarzutu. Pomyślałem, że to może mieć związek z tymi procesami, bo jedna osoba mi mówiła, że liczba procesów nie powinna przekraczać ok. 25. Poza tym - przy wspomnianym nic nierobieniu Menedżer zadań pokazuje użycie procesora na poziomie 50-51% i podejrzewam, że to też może mieć związek z nadmierną liczbą procesów. Tak więc: czy 57 procesów to norma? Załączam screen Menedżera zadań i listę procesów (tam widnieje 61, ale jak widać screen był robiony przy otwartym Chromie).
  7. Co do asasynów i orków i współżycia (nie w tym sensie...) jak równy z równym - tak, zawsze podobał mi się ten wątek My udostępnimy wam nasze tereny do tych waszych wykopalisk, ale wy będziecie nam za to odpalać dolę w złocie i wszyscy będą zadowoleni Najemnicy, fakt, jest to pewna forma poddaństwa, czy uniżenia. Nawet jeden z orkowych wodzów (nie pamiętam już który) mówi do Beziego gdy ten zgodzi się zniszczyć jedną z osad buntowników coś na zasadzie: "jesteś gotów zdradzić swoich? gardzę tym, ale hojnie cię wynagrodzę jeśli to zrobisz". Też mega fajny wątek - oportuniści i zdrajcy, którzy porzucili swoich żeby się tuczyć przy okupancie
  8. Chyba wiem, o które zadanie Ci chodzi i przyznam szczerze, że nigdy mi się coś takiego nie przytrafiło Podejrzewam, że może to być winą moda gdzie nie do końca zadziałał właśnie wspomniany przez Ciebie system "żywszego świata". Jeśli te napady bandytów i starcia orków z buntownikami są przez moda generowane losowo to może po prostu miałeś pecha i doszło własnie do takiego losowego starcia tylko że grupy, która Ci dała zadanie z grupą, którą miałeś ubić. Spróbuj wczytać ponownie sejw i podejdź do questa jeszcze raz
  9. Bolszewicy
  10. @Arlekin Walki dwoma mieczami nauczysz się dopiero u asasynów w Varancie, więc chcąc nie chcąc dość późno. Ja na Twoim miejscu na razie inwestowałbym trochę w walkę jednoręcznym żeby nie "odstawać". Co do przydatności dwóch mieczy - wg mnie dwa miecze są spoko, zwłaszcza jeden cios, podczas którego Bezi wykonuje obrót o 360 stopni, wymachując dwoma ostrzami - przydatne podczas okrążenia.
  11. @aliven No w moim poście chodziło mi głównie o to, że niepotrzebne są teksty typu "absurdalnie nędzna gra i Nobla temu, kto rozkmini skąd popularność". Jasne, każdy ma prawo do własnego zdania, ale jak piszesz - są ludzie, którzy daną grę lubią, szanują itd. i bezcelowym jest dziwienie się "no jak można w to grać?! toż to tak absurdalnie nędzna gra!" Można wyrazić opinię, napisać że gra jest wg danej osoby kiepska/marna/nie podoba się i podeprzeć to argumentami, ale też nie wyrywać sobie włosów z głowy, że ktoś tę grę lubi i "no jak tak można?!", bo tak to odebrałem
  12. @Orkczak To samo można by powiedzieć o wielu innych seriach. Żeby daleko nie szukać - The Elder Scrolls. Wg mnie cała ta seria to mega crap i mimo, że jest tak potężnie propsowana, nie tknąłbym jej więcej kijem od szczotki przez ścierkę (jesteś na 50 levelu? Przydrożni bandyci też będą i będą mieli najbardziej epickie pancerze i broń jakie istnieją). Dalej - niektóre części GTA. GTA IV na ten przykład odrzuciło mnie od siebie raptem po kilku godzinach, bo sterowanie postacią i optymalizacja w wersji PC jest tak nędzna jak tylko da się wyobrazić. Max Payne - kolejny crap, od którego się odbiłem po góra 2h grania, bo klimat próbował być mroczny mocno na siłę. Risen 2, gdzie stężenie Piratów z Karaibów przyprawia o ból głowy. KOTOR II, który wg mnie mógłby nie istnieć i bym wcale nie płakał (Jezu, ten system walki...). I też mógłbym główkować i oferować Nagrodę Nobla temu, kto rozkmini fenomeny tych gier/serii. To, że gra jest nie jest propsowana na Zachodzie nie oznacza od razu, że jest crapem nad crapy. Fakt, seria Gothic ma swoje bolączki - np. dość marna optymalizacja G3, wg niektórych toporne sterowanie w G1 i G2, towarzysze-półgłówki, których trzeba niańczyć, bo potrafią się zgubić na prostej ścieżce. Ale wg mnie cała seria nadrabia to fabułą, klimatem, przekozackim głównym bohaterem, którego da się polubić od pierwszych minut grania. I w ogóle Gothic jest jakiś taki... swojski, no. Nie będę nikogo przekonywał do kochania Gothica na siłę, ale też mniej jadu... mniej jadu
  13. HoMM IV
  14. Zakon
  15. Wieprzowina