Skocz do zawartości

komi89

Forumowicze
  • Zawartość

    759
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wpisy blogu napisane przez komi89

  1. komi89
    Benny Benassi (właściwie Marco Benassi Geneser) (ur. 13 lipca 1967 w Mediolanie) - włoski DJ i producent muzyczny tworzący muzykę elektroniczną z gatunku electro house i electroclash. Na stałe zamieszkuje w Reggio Emilii (region Emilia-Romania we Włoszech). Jest pochodzenia włosko-duńskiego (duńskie pochodzenie wiąże się z rodziną Geneser, z której pochodzi). Jest jednym z najpopularniejszych DJ-ów świata. [za ciocią wikipedią ;P]

    Świat usłyszał o tym muzyku, kiedy skomponował utwór "Satisfaction". Teledysk do tego nagrania wzbudził dość dużo kontrowersji. Otóż występują w nim skąpo odziane kobiety wykonujące czynności typowo męskie, takie jak wiercenie czy heblowanie.
    Późniejsze utwory to w większości same hity na światowych parkietach. Bo który bywalec klubów nie zna takich utworów jak "Ilusion", "Who is your daddy", "Castaway" czy "Able to love".
    Benny wypracował swój niepowtarzalny i oryginalny styl, którego nie ma chyba żaden DJ na świecie. Charakterystyczną jego cecha jest dość głęboki bas i delikatny wokal, które wspaniale się ze sobą łączą.
    Włoski muzyk nagrał 5 albumów. Noszą one tytuły: Hypnotica, Pumphonia, ...Phobia, Rock 'n' Rave i najnowszy, Spaceship. Najbardziej godne polecenia są trzy pierwsze płytki, gdzie każde nagranie fan muzyki electro odbiera jak balsam dla swoich uszu.
    Mnie osobiście najbardziej podobają się nagrania noszące tytuły "Ilusion" i "Hit my heart". Dla mnie jest to wizytówka tego muzyka, znajduję tam najlepsze cechy Jego muzyki.
    Jako szanujący się DJ Bennasi Bros (bo pod takim pseudo można go również znaleźć) mixuje przeboje innych wykonawców, takich jak In-Grid, Moby, Tiesto czy David Guetta. Według mnie najlepszym remixem jest utwór "Everytime you leave".
    Na koniec kilka najlepszych kawałków, które skomponował lub "mieszał" Benny:






    Jeśli możecie, napiszcie jakie są wasze ulubione kawałki do Bennego.
  2. komi89
    Manuel Arboleda- obrońca Lecha Poznań, jeden z dwóch głównych architektów mistrzostwa Polski AD 2009, awansu do Ligi Europy (decydująca bramka z Dniprem). Bez jego udziału nie było by tak dużo punktów w grypie A LE. Obrońca szybki, silny, błyskotliwy.

    Dziś Manu przedłużył kontrakt z Kolejorzem o 3 lata. Wykonał warunek konieczny do gry z orzełkiem na piersi. Teraz piłka po stronie prezydenta Komorowskiego. Niech nada mu obywatelstwo, a wtedy jego polski tata, Franz Smuda będzie mógł budować środek defensywy w oparciu o Arboledziaka.
    Teraz kilka słów do przeciwników. Po pierwsze, naprawdę brakuje nam zawodników do środka obrony. Głowacki wiecznie kontuzjowany, Sadlok boi sie latać, Wojtkowiak to prawy defensor, a Glik i Jodłowiec to zupełnie inna para kaloszy. Po drugie, Maniek mieszka już kilka lat w Polsce, mówi dość dobrze po polsku więc odpada problem z komunikacją. Po trzecie, jest lojalny. Powiedział, że najpierw musi wysłuchać Lecha, a potem ewentualnie innych klubów. Słowa dotrzymał, choć kilka razy flirtowali ze sobą. I po czwarte, Engel miał swojego Czarneckiego, Beenhakker swojego Głerejrowskiego, więc niech Smuda ma swojego Arboledziaka.
  3. komi89
    Już od dłuższego czasu zbierałem się do napisania tego tekstu. I w końcu udało się, oto jest. Moja recenzja gry Football Manager 2011.
    Jak można grać w arkusz kalkulacyjny?- Pytają znajomi kiedy rok w rok przynoszę do domu pudełko z FM. Ano można, nawet bardzo długo.
    W porównaniu z FM 2010 proponuje kilka zmian. Niektóre są bardziej widoczne, inne mniej. Kilka znacząco wpływa na rozgrywkę, inne są tylko kosmetyką.
    Jak zwykle każdego zawodnika określa mnóstwo atrybutów. Podzielone są na trzy główne części: techniczne, psychiczne oraz fizyczne. Dla każdej pozycji na boisku są ważniejsze inne. Każdy atrybut oceniany jest w skali 1-20.

    Żeby dany zawodnik mógł występować w naszej drużynie, musimy go kupić/wypożyczyć. Są na to dwa sposoby: po pierwsze możemy go sami wyszukać w bazie danych. Po drugie, może nam go zaproponować jego agent. I to jest największa i najlepsza zmiana w tegorocznym FM. Agentów, podobnie jak zawodników, opisują atrybuty, w tym przypadku tylko trzy. Jednym z nich jest skłonność do wciskania piłkarzy na siłę, co oznacza mniej więcej tyle, że będzie on bardzo częstym gościem w naszym biurze. Warto też zaznaczyć, że agenci proponują klubowi zawodników dobranych pod względem reputacji klubu i ligi, tak więc możemy wykluczyć transfer, przykładowo niezadowolonego Park Ji Sunga do Wisły Kraków. Przynajmniej na początku gry. Agenci negocjują też warunki kontraktu swojego zawodnika.

    Otóż, jeżeli agent zgodzi się na zaproponowaną przez nas gażę, zawodnik po kilku dniach jest już do naszej dyspozycji. Bardzo rzadko zdarza się tak, że po udanych negocjacjach gracz odmawia. Po prostu, zawodnik i agent bardzo dobrze współpracują. Jest to o tyle dobre, że składając ofertę od razu wiesz, czy zawodnik zasili twój team, czy nie. A, i jeszcze jedno. Jeżeli zawodnik nie jest zainteresowany reprezentowaniem twoich barw, nie możesz mu przedstawić żadnej oferty.
    Kolejną nowością są przygotowania do meczów.

    Można tam ustawić trzy dowolne taktyki, które zawodnicy będą trenować. Możemy również szybko przestawiać zespół w trakcie meczu na przećwiczone taktyki. W trakcie przygotowań możemy również ćwiczyć zgranie zespołu, poruszanie się zespołu i stałe fragmenty gry.
    W aspekcie stałych fragmentów również pojawiła się nowość. To edytor tychże.

    To takie małe centrum dowodzenia kopania stojącej piłki. Możemy tu ustawić wykonawców, nabiegających na krótki czy długi słupek zawodników, zamykającego akcję czy czekającego na 16 metrze na odbitą piłkę. Bardzo dobry pomysł, podobno zaczerpnięty z Championship Managera.
    Przejdźmy do meczu. Silnik 3D jest coraz bardziej rozbudowany. Co prawda, Crysis to to nie jest, ale można dostrzec kilka pozytywów. Teraz zawodnicy poruszają się bardziej naturalnie. Akcje przez nich konstruowane są coraz ładniejsze. Po zdobytych bramkach cieszą się na wiele różnych sposobów. Autorzy napisali, że jest 100 nowych ?cieszynek?. Nie wiem, nie liczyłem, ale naprawdę jest tego sporo. Wracając do meczu, w statystykach meczowych możemy znaleźć dwa nowe parametry: średnia ocena i przebiegnięte kilometry. To drugie jest o tyle ważne, że po kilku obserwacjach, zespół który przebiega więcej km w trakcie meczu, w 80% zdobywa 3 punkty. Ot, taki drobiazg, a cieszy. Nadal przy włączeniu kluczowych momentów meczu oglądamy zawodnika ustawiającego sobie piłkę w narożniku boiska i przygotowującego się do kopnięcia futbolówki. To jest spory błąd, powtarzający się od trzech lat.
    Moim zdaniem, w tej edycji pada ciut za dużo bramek. Gra się przyjemniej, kiedy wygrywa się 5-0 czy 7-0 (a takie wyniki miałem już kilkakrotnie w trakcie 1,5 sezonu), ale traci na tym realizm rozgrywki.
    Jak w poprzednich wersjach, możemy rozmawiać z każdym zawodnikiem i trenerem na świecie. Rozmowy te zostały trochę poprawione, możemy w nich poruszyć kilka wątków w trakcie jednego dialogu. Konferencje prasowe również uległy poprawie, ale w tym wypadku to tylko kosmetyka.
    Co do dźwięku, to w trakcie meczu słychać jakieś odgłosy z trybun, ale nie jest to radosny doping czy znana chyba wszystkim piosenka nawołująca do ?chwalenia? pewnego związku. Poza meczem głośniki milczą jak grób. Dla mnie nie jest to przeszkodą, bo włączam Winampa i słucham ulubionych przebojów, ale niewątpliwie dźwięk jest najsłabszą stroną tej gry.
    Grywalność zdecydowanie najmocniejszy punkt tej gry. U graczy podczas rozgrywki włącza się syndrom ?jeszcze jednego meczu?, co często przeradza się w długie godziny spędzone przed monitorem. Jest to największy złodziej czasu, jaki znam. Nawet jeśli fizycznie nie siedzę przed monitorem z myszką w ręku, to i tak obmyślam jak ulepszyć swój zespół, która pozycja wymaga wzmocnień itp.
    Na koniec o tym, co stało się firmowym znakiem tegorocznego Footballa. Chodzi tu o reputację danej ligi. Każde rozgrywki mają swoją reputację. Ekstraklasa, Puchar Polski, czy Superpuchar mają określoną reputację. Możemy ją zwiększyć, jeżeli dobrze radzimy sobie w europejskich pucharach, lub zmniejszyć, jeżeli dostajemy w skórę od Levadii Tallin. Jest to o tyle ważne, że wraz ze wzrostem reputacji, do klubów z danej ligi chcą przychodzić coraz lepsi zawodnicy.
    Ok., teraz wzorem recenzji z CD-Action, wypiszę plusy i minusy, ocenie grafikę, dźwięk i grywalność.
    PLUSY:
    + grywalność
    + ulepszone negocjacje transferowe
    + agenci zawodników
    + edytor stałych fragmentów gry
    + ogrom zawodników
    + zmieniająca się reputacja ligi
    MINUSY:
    - firmowy błąd serii, czyli ?przedłużanie? kluczowych momentow gry
    - słaby dźwięk
    - trochę za dużo padających bramek
    GRAFIKA: 6/10
    DŹWIĘK: 2,5/10
    GRYWALNOŚĆ: 11/10 ()
    OCENA KOŃCOWA: 9/10
  4. komi89
    Na początek kilka słów wyjaśnień. Przez jakiś czas nic nie pisałem na swoim blogu. Mimo szczerych chęci nie dałem rady. A to studia, a to inne zajęcia, a to... brak tematu. Jednak już jestem i zamierzam wystukać co nieco...
    A więc do rzeczy. Jako szczęśliwy posiadacz Eurosportu 2 namiętnie śledzę rozgrywki 1. Bundesligi. A tam prawdziwa rewolucja. Na czele Borussia Dortmund, tuż za nimi Mainz, Freiburg, Eintracht Frankfurt. Poza Borussią to zespoły, które w zeszłym sezonie ledwie uniknęły spadku. A w dolnej części tabeli potentaci z zeszłego sezonu: Schalke, Stuttgard, Werder i Wolfsburg. Czytałem że w Polsce faworyci spuścili z tonu, ale trzeba zobaczyć co się dzieje za nasza zachodnią granicą.
    Chciałbym się z wami podzielić przemyśleniami na temat obecnego lidera, a jednocześnie najbardziej polskiemu klubowi n na zachodzie, czyli Borussi Dortmund.

    Weidenfeller (30), Schmelzer (22), Hummels(22), Subotic(22), Piszczek(25), Bender(21), Sahin(22), Grosskreuz(21), Kagawa(21), Goetze(18), Barrios(26). To wyjściowa 11 z ostatnich kilku meczy, między innymi dzisiejszego z Freiburgiem. Pierwszymi wchodzącymi są kolejni, po Piszczku, Polacy, a więc Błaszczykowski i Lewandowski.
    Co ważne, Borussia to bardzo perspektywiczny zespół. Średnia wieku tej 11 to 22,7. Nie sprawdzałem, ale śmiem twierdzić że najniższa w Bundeslidze. Chyba każdy zawodnik przeżywa obecnie szczytowy okres w karierze. Para stoperów Hummels-Subotic grają niczym Ferdinand z Vidicem za najlepszych lat. Łukasz Piszczek imponuje rajdami po prawej stronie jak, nie przymierzając, Maicon (). Bender jak Makelele w Realu, Kagawa z Bariossem rozmontują każdą defensywę. Do tego Goetze. Ten chłopak ma 18 lat, a gra jak stary wyga. Kiwa, podaje, strzela. Zawodnik kompletny. Do tego Błaszczykowski, dynamiczny i przebojowy, oraz Lewandowski, najlepszy joker w lidze.
    Dzisiaj wygrali z Freiburgiem. Pierwsza połowa słaba, przegrywają 1-0, choć bramka niesłusznie uznana. W drugiej połowie to samo: bicia głową w mur. Strzelają bramkę, sędzia nie uznaje. Kolejny błąd. Powinno być 1-0, ale dla Borussi. 61 minuta, wchodzi Błaszczykowski, zmienia bezbarwnego Grosskreuza. 70 minuta, wchodzi Lewandowski za Kagawę. I od tej pory gra zaczyna się układać. Robert strzala bramkę, chwilę potem Piszczek w swoim stylu bujnął się prawą stroną, centra, gol. 2-1. Za moment Kuba ma szanse na trzecią bramkę, ale...

    Zobaczcie sami Juergen Klopp wymyślił sobie, że stworzy drużynę przyszłości. Może nie tyle wymyślił, co został zmuszony długami i brakiem funduszy na wzmocnienia. I pozbierał zawodników młodych, zdolnych, bez większych sukcesów. I zaufał im. Oni odwdzięczyli się mu najlepiej jak mogli, czyli dobrą grą. Grają tak, że aż się ręce same składają do oklasków. Niesie ich młodzieńcza fantazja. Ale co się stanie, jeśli ktoś ich rozszyfruje? To jest wielka niewiadoma.
    Ale może być jeszcze lepiej. Przecież kontuzjowani są Mohamed Zidan i Sebastian Kehl, czyli kluczowi zawodnicy z poprzedniego sezonu.
    Tak więc podsumowując, Borussia ma ogromne szanse na tytuł mistrza. Przynajmniej jesieni...
  5. komi89
    Tak się czasami zdarza, że ktoś posiada dwa oblicza. Z reguły jest tak, że jedno jest dobre, a drugie złe. Tak samo jest z naszym piłkarskim mistrzem Polski, Lechem Poznań.
    Zacznę od tego drugiego, złego. Otóż w Ekstraklasie, Lech znajduje się niebezpiecznie blisko strefy spadkowej, gra fatalnie. Wystarczy tu tylko wspomnieć, że w trzech październikowych spotkaniach nie zdobył nawet bramki, o punktach już nie wspominając. Gra(ł) słabo, bez zaangażowania. Za to wszystko głową przypłacił Jacek Zieliński.
    Drugie oblicze, jakie prezentuje nam Kolejorz, to które znamy z meczów Ligi Europy, jest jak najbardziej pozytywne. Lech walczy, gra ambitnie. Być może na tle Juventusu czy MC brakuje mu atutów czysto piłkarskich, ale nadrabia wszystko ambicją i wolą walki. I są tego efekty: 3-3 z Juve, 3-1 z MC.
    Być może już niedługo będziemy podziwiać tylko to dobre oblicze Lecha. Nowy, nie twierdzę że lepszy trener, na pewno tchnie ducha w grę Kolejorza. Byc może tylko na 2-3 mecze, ale oby nie.
    Pozostaje tylko liczyć na to, żeby Lech w Ekstraklasie grał tak samo dobrze jak w Lidze Europy. Bo Polski nie stać na to, żeby poznaniaków zabrakło w przyszłorocznej edycji eurpoejskich pucharów. Co prawda jest jeszcze droga przez krajowy puchar, ale tam jeden mecz i może być po pucharach.
  6. komi89
    Wczoraj minął miesiąc od mojego pierwszego wpisu na tym blogu. W 31 dni uzbierało się tego 7 sztuk(pierwszego nie liczę). Czas na pierwsze podsumowania. I tutaj zwracam się do was. Bardzo proszę, aby każdy, kto kliknie na ten wpis, przejrzał zawartość całego bloga i w komentarzach do tego wpisu napisał mi swoje uwagi. Co jest dobrze, co trzeba dodać, poprawić i takie tam. Liczę tu na pomoc bardziej doświadczonych blogowiczów, bo to coś co teraz czytacie to mój pierwszy blog w życiu.
    Będę wdzięczny za każdą uwagę.
  7. komi89
    Miał wszystko. Praktycznie nieograniczony budżet na transfery, spokojnego i poukładanego szefa, dobrą drużynę. Jednak nie podołał.
    Cracovia ma bardzo dobry skład jak na ekstraklasę. Mierzejewski, Polczak, Saidi, Matusiak, Ślusarski, Suvorov, Radomski to byli lub obecni reprezentanci swoich krajów. Jarabica miał iść do Sparty Praga. Janus był wyróżniającym zawodnikiem w PGE. Jednak takich zawodników stać jedynie na.. 16 miejsce w tabeli. Nie bogato...
    Moim zdaniem tym zawodnikom nie brakuje niczego oprócz... trenera. Ulatowski moim zdaniem jest baaardzo przeciętnym trenerem. "Sukcesy" jakie osiągał z poprzednimi zespołami były wypracowane przez jego poprzedników. W Zagłębiu wszystko poukładał Michniewicz, w PGR Janas. Ulatowski pod wszystkim się tylko podpisał. A Cracovia potrzebowała innego szkoleniowca, doświadczonego. Nie takiego, który potrafi przyjść na gotowe i nic od siebie nie dodać. Dlatego profesorowi Filipiakowi zaproponowałbym... Michniewicza. To nic, że kilka lat nie pracował w zawodzie. On jest przygotowany na takie wyzwanie.
    Krótko: odpowiedź na pytanie w tytule może być tylko jedna: Ulatowski słabym trenerem jest. I tyle w temacie.
  8. komi89
    Były transfery. Był dobry trener. Były plany awansu do ekstraklasy. Tymczasem...
    Jadąc dziś na uczelnię, słuchając RMF FM(przepraszam za reklamę), faktów o 8 rano... Tam moją uwagę przyciągnął tytuł newsa: Jak Grzegorz chciał zostać piłkarzem. Otóż, jakiś redaktor (zapewne o imieniu Grzegorz) wysłał swoje CV do bardzo znanego klubu I ligi: POGONI SZCZECIN. Twierdził, że na stronie internetowej przeczytał, że szukają zawodników do I zespołu. Ja osobiście przejrzałem ta stronę, nic takiego nie znalazłem. Ale mniejsza o to. Ów Grzesiu, kontakt z piłką miał ostatnio w liceum. Wyczynowo podobno nigdy nie grał.
    I wtedy głos zabrał jakiś działacz związany z Pogonią: owszem, każdy może zgłosić swoją kandydaturę, pod koniec listopada zostanie rozegrany jakiś mecz i najlepsi zawodnicy być może zostaną w Pogoni.
    Ja się pytam, czy klub organizujący castingi na graczy jest w stanie awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce? Śmiej powątpiewać...
  9. komi89
    10:0. To nie jest wynik z jakiejś ligi podwórkowej, tylko z poważnej europejskiej ligi, holenderskiej Eredivisie. 10 bramek dali sobie zaaplikować gracze Feyenordu Rotterdam, mający przecież mocarstwowe ambicje. I to nic nie szkodzi, że z mocnym PSV i to na boisku rywala. Żadnym wytłumaczeniem dla takiej ilości bramek jest czerwona kartka w 34 minucie. Bo taki klub NIE MA PRAWA dostać tyle bramek w jednym spotkaniu.
    Nie chce snuć spiskowych teorii, ale dyrektorem sportowym w Feyenordzie jest jakże dobrze nam znany, nieomylny Leo Beenhakker. To on jest odpowiedzialny za tragiczne transfery. Czyżby bye bye, Leo?
  10. komi89
    Franciszek Smuda obrońcą był. Na boisku. Słynął (podobno) z ostrej gry. Tak jak on to mówi, "siła razy gwałt". I jako dawny obrońca nie może zorganizować 5 ludzi (bramkarz + 4 obrońców) którzy będą bronić bramki biało-czerwonych w sposób bardziej przyzwoity niż w ostatnich 4 meczach. Przeanalizujmy ostatnie powołania.
    Bramkarze: Artur Boruc, Przemysław Tytoń, Grzegorz Sandomierski. Boruc bardzo dobrze, Tytoń solidnie, Sandomierski pojechał po naukę. Jak dla mnie odpowiedni zestaw łapaczy. Może zamiast Tytonia lepszy będzie Fabiański, ale jak zacznie grać w Arsenalu na swoim starym, dobrym poziomie. Boruc jest najlepszym polskim bramkarzem co najmniej od 5 lat, i dalej trzyma poziom, mimo że jest tylko rezerwowym przy świetnym Freyu. Trzeci bramkarz powinien się uczyć, i Sandomierski skrzętnie z tego korzysta.
    Obrona: Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Żewłakow, Dariusz Pietrasiak, Łukasz Mierzejewski, Hubert Wołąkiewicz, Artur Jędrzejczyk. Po kolei. Piszczek bardzo dobry. Wydaje mi się, że już na stałe przekonał Jurgena Kloppa do siebie i będzie grał pierwszy plac w Borussi. Podstawowy prawy obrońca w kadrze. Glik... Według mnie szkoda słów. Cienki jak kawa z mlekiem. Obydwie bramki stracone z Ekwadorem obciążają jego konto, a w kilku innych sytuacjach też się nie popisał. Zawodnik do odstrzału. Pietrasiak też nie za bogato. Spodziewałem się czegoś więcej po swoim krajanie. Też nie zachwycił. Żewłakow na swoim poziomie. czyli poprawnie, choć widać, że już nie te lata i nie ta szybkość. W kadrze musi zostać, by inni mogli się od kogo uczyć. Mierzejewski zagrał tak sobie, ale wobec posuchy na lewej stronie obrony (choć sam Łukasz gra w klubie na prawej stronie defensywy) może zostać. Wołąkiewicz w Lechii gra na lewej stronie, a Smuda ustawił do w centrum... pomocy, jako defensywnego pomocnika. Mógł zrobić tak: z USA na lewej Mierzejewski, a z Ekwadorem Wołąkiewicz. Bo nie po to chłopak leciał na drugi koniec świata, żeby sobie pobiegać nie na swojej pozycji. Na lewą stronę tak (bo tak naprawdę to nie ma zbytniej konkurencji), do środka nie. Jędrzejczyk nawet nie powąchał murawy. Wyjazd trochę bez sensu, choć był zmiennikiem Piszczka.
    OK, te powołania można jeszcze jakoś zrozumieć, Kontuzje skutecznie przewietrzyły nam defensywę. Wojtkowiak, Boenisch to w tej chwili podstawowi gracze tej formacji. Dodatkowo, Głowacki i Jodłowiec też kontuzjowani. Sadlok boi się latać (prawie jak Bergkamp ), Dudka za późno dostał powołanie.
    Obrońców więc jest sporo, ale czy oni wszyscy nadają się do reprezentacji? Żewłakow, Piszczek, Wojtkowiak, Boenisch, Dudka na pewno są pożyteczni. Głowacki i Jodłowiec dość długo są kontuzjowani i obu zbyt często się te kontuzje przytrafiają, Pietrasiak został powołany raczej awaryjnie (tak jak Żewłakow 11 lat temu), podobnie jak Wołąkiewicz (choć on jako lewy obrońca mógłby zostać) i Jędrzejczyk. Glik- out, tak samo Sadlok jak się nie przyzwyczai do latania. Mierzejewskiego można jeszcze spróbować.
    Więc co? Może naturalizacje? Arboleda, Perquis, Hernani, Kolodziejczak to zawodnicy mający z Polską coś wspólnego. Dodatkowo, trzech pierwszych jest bardzo zainteresowanych grą w naszych barwach. Więc może to jest złoty środek, klucz do sukcesu? Kto wie.
    Franek Smuda musi się naprawdę nagimnastykować, aby porządnie zorganizować obronę Polski na EURO 2012. Jest to zadanie naprawdę karkołomne, ale nie niewykonalne. Bo jak to mówią dla chcącego nie ma nic trudnego. I lepiej żeby udało się stworzyć monolit, bo wtedy o sukces na EURO (wyjście z grupy) będzie naprawdę łatwiej, Czego życzę Frankowi, i wszystkim kibicom reprezentacji, w tym także sobie. Tylko dajmy mu czas. Rozliczajmy Smudę po imprezie docelowej. Ale to jest już temat na dłuższy wywód.
  11. komi89
    Niech już ten październik mija... Byle szybko... Nie mogę się doczekać 5 listopada... A co ważnego stanie się tego dnia? W Wielkiej Brytanii wydana zostanie najnowsza odsłona mojej ukochanej gry: Football Managera. Grałem we wszystkie części tej gry. Kiedy kolega po raz pierwszy przyniósł mi wersję 2005, gra nie od razu mnie przekonała. Przyzwyczajony do FIFY, nie wiedziałem o co chodzi. Wybrałem Liverpool, i zacząłem grać. W necie poczytałem poradniki, i jakoś poszło. Pierwsze transfery, wygrane mecze, mistrzostwa... Wsiąkłem. Od tamtej pory z uwagą śledzę nowinki dotyczące FM-a.

    Jednak najbardziej wciągnęła mnie edycja 2009, pierwsza, w której zastosowano silnik graficzny 3D. To była rewolucja. Mecze nie wyglądały już jak gra w kapsle, tylko coraz bardziej przypominały spotkania piłkarskie. Co prawda "żetoniki" miały więcej klimatu w sobie, ale 3D to jednak 3D. W tej wersji, zaraz po zainstalowaniu gry, wybrałem Wisłę Kraków. Po rozegraniu 10 sezonów i ciągłej dominacji w Ekstraklasie, po zdobyciu 3 razy pucharu UEFA i raz LM (niezapomniany finał z Barca wygrany po rzutach karnych) poczułem chęć zmiany. I przyjąłem ofertę Ajaxu Amsterdam. Tym klubem rozegrałem... 30 pełnych sezonów. I wtedy wyszła edycja 2010. Od razu wybrałem Ajax, w celu kontynuacji sukcesów z tym klubem. Gram nim do dzisiaj. Jest rok 2051. Mistrzostw i pucharów już nawet nie liczę.
    Teraz już czekam na FM 2011. Nie mogę doczekać się nowych zawodników, nowej oprawy meczowej. Już obmyślam transfery, kogo kupić do mojego Ajaxu, aby znów rządzić w Holandii i Europie. Te 120 zł to będzie najlepsza inwestycja w tym roku:) Oby do Listopada.
  12. komi89
    Kilka lat temu bardzo modne było stwierdzenie, że Polacy posiadają bardzo dobrą szkołę bramkarską. Co niektórzy twierdzili, że najlepszą na świecie. Było to w czasach, gdy fenomenalnie bronił Artur Boruc, Łukasz Fabiański i Tomasz Kuszczak przechodzili do, odpowiednio Arsenalu Londyn i Manchesteru United, Jerzy Dudek szedł do galaktycznego Realu Madryt, Wojciech Kowalewski został uznany za najlepszego gracza Spartaka Moskwa. Dodatkowo co chwila było słychać plotki(?) o odejściu Boruca do któregoś z europejskich mocarstw: AC Milan, Arsenal, Manchester a nawet FC Barcelona. Gdzieś nawet przeczytałem, że Kowalewski ma przejść do Chelsea Londyn.
    Od nazw ww. klubów naprawdę można popaść w zachwyt. I niestety Polacy popadli w samozachwyt, uwierzyli w swoją "żyłę złota", swój najlepszy towar eksportowy. A jak jest dzisiaj? Po kolei:

    Artur Boruc - od tamtego czasu (jakieś 2-3 lata) dużo się u niego działo. Najpierw był bożyszcze katolickiej części Glasgow i całej Polski, kiedy to uchronił nas od blamażu na EURO 2008. Potem przyszedł mecz w Belfaście i wszystko posypało się jak domek z kart. Nawet na chwilę stracił miejsce w podstawowym składzie słabego Celticu. Dziś liczy sobie 30 wiosen, jest w najlepszym wieku dla bramkarza. I zamiast zachwycać kibiców swoimi interwencjami w którymś z gigantów, on siedzi na ławeczce w nie tak mocnej Fiorentinie, gdzie za rywala ma znakomitego Sebastiena Freya. A to nie wróży mu najlepiej.

    Łukasz Fabiański- gdy przechodził do Arsenalu, był dopiero trzecim bramkarzem kanonierów. Jednak szybko odszedł Lehman, i Fabianowi został do wygryzienia tylko Almunia. Średnio mu to wychodzi. Ileż to Łukasz miał wpadek, że przypomnę tylko najświeższe: mecz z FC Porto z poprzedniej edycji LM, i mecz z Legią, który pozbawił go swetra z numerem 1 na początku tego sezonu. Wenger cały czas szuka bramkarza, co nie jest dla Łukasza dobrym prognostykiem. Ale paradoksalnie, Fabian może okazać się wybawieniem dla Boruca, bo Wenger bardzo chciałby mieć u siebie... Freya.

    Tomasz Kuszczak- rezerwowy w MU. Jest zmiennikiem Edwina van der Sara. Niby wszystko fajnie, ale jest jeden szczegół. Van der Sar ma już 40 lat. Dobrze, doświadczeniem bije Tomka na głowę, ale sprawność fizyczna jest po stronie naszego bramkarza. I wydaje mi się, że Ferguson będzie stawiał w najważniejszych meczach sezonu na doświadczenie, dając Tomaszowi pograć tylko w meczach z mniej wymagającymi rywalami. Szansę stwarza mu odejście na zasłużoną emeryturę van der Sara, ale wtedy Ferguson znajdzie innego bramkarza. Lepszego niż Kuszczak.

    Jerzy Dudek- zasłużona emerytura w Realu Madryt. Zasłużył sobie na tak dobrze płatny odpoczynek. Szans na grę nie ma żadnych, bo Casillas to niezniszczalny cyborg.

    Wojciech Kowalewski- ostatnio nie łapał się nawet na ławkę rezerwowych ostatniego w tabeli ligi rosyjskiej Sybiru Nowosybirsk. To nie jest miejsce dla niego, powinien bronić, moim zdaniem, w Legii Warszawa i trenować pod okiem Dowhania.
    Teraz są młodzi Wojciech Szczęsny i Przemysław Tytoń. Oboje byli sprawdzani w kadrze, Smuda woli tego drugiego. Moim zdaniem to dobrze, bo on broni regularnie w klubie i jest tam pierwszoplanową postacią. Na Szczęsnego przyjdzie jeszcze czas.
    Podsumowując, polska szkoła bramkarska istnieje. Jednak wcale nie jest ona najlepsza na świecie, jak to kiedyś było ładnie mówione. Wystarczy spojrzeć na sytuację poszczególnych zawodników w swoich klubach. Cieszmy się jednak z tego co mamy, bo od czasu do czasu nasz golkiper błyśnie formą czy to na boisku, czy poza nim.
  13. komi89
    8 meczów, 9 bramek, stosunek bramek 6:13. Co to za zespół? Beniaminek ekstraklasy- Widzew Łódź? Nie. Słaba Arka? Też nie. To Legia Warszawa. Klub, który ma tyle samo fanów co przeciwników. A przed sezonem miało być zupełnie inaczej. Nowy, młody ale już doświadczony trener z górnej krajowej półki, miliony złotych wydanych na nowe gwiazdy, nowy, efektowny stadion, wreszcie zażegnany konflikt z kibicami. Niestety, jak jest każdy widzi.

    Zacznijmy od trenera. Maciej Skorża, bo o nim mowa, dwukrotny mistrz Polski z Wisłą Kraków w ciągu ostatnich 3 lat, uczestnik mundialu jako asystent Pawła Janasa, jako pierwszy trener wprowadził polski klub do fazy grupowej pucharu UEFA. Wydaje się, że to wystarczająco nawet na taki klub, jak Legia. Bo żaden inny szkoleniowiec w kraju nad Wisłą nie ma w ostatnich latach takich sukcesów. Jednak cały czas czegoś brakuje. I tym czymś, a właściwie kimś są zawodnicy. Nietrafione w większości transfery są jedną z głównych przyczyn słabej formy Legii. Przeanalizujmy:
    Ivica Vrdoljak - 1 mln euro- Kapitan drużyny. Solidny defensywny pomocnik. Jednak wydaje mi się że to nie jest najlepszy zawodnik w naszej ekstraklasie na tej pozycji. Radosław Sobolewski, Tomasz Bandrowski byli poza zasięgiem Legii, ale już taki Janusz Gol, Szymon Sawala czy Rafał Grzyb(nie teraz, ale zimą) z pewnością byli by tańsi i myślę że wcale nie gorsi.
    Marijan Antolović - 450 tys euro- Bramkarz. Miał zastąpić znakomitego, wspaniałego Jana Muchę. Miał. Nie zastąpił. W ogóle ten ruch był moim zdaniem niezrozumiały, bo był w sprzeczności z dotychczasową polityką kadrową Legii na pozycji bramkarza. Jak to wyglądało dotychczas: kupowali bramkarza, i Krzysztof Dowhań, najlepszy w kraju specjalista od szkolenia bramkarzy, szlifował chłopaka, który później wskakiwał do bramki i był gwiazdą drużyny. I tak: Boruc terminował przy Stanewie, Fabiański przy Borucu, Mucha przy Fabiańskim. Teraz wypadałoby aby do bramki wskoczył Machnowskyj albo Skaba. Jednak wskoczył Antolović, zawodnik z drugiej ligi chorwackiej. Ktoś powiedział (chyba Arek Onyszko), że to jeden z najsłabszych bramkarzy w lidze. I te słowa niech wystarczą za cały komentarz w jego sprawie.
    Srdja Kneżević - 400 tys euro- obrońca. Sprowadzony aby wzmocnić rywalizację na prawej stronie defensywy i w razie potrzeby zagrać na środku obrony. W derbach z Polonią zagrał bardzo słabo, teraz jest kontuzjowany. Nie będę osądzał tego zawodnika, bo na razie nie zagrał zbyt dużo. Ale zastanawia mnie tylko jedno: dlaczego odszedł z mistrza Serbii, Partizana Belgrad, który dziś gra w fazie grupowej LM do zespołu który nie brał udziału w tegorocznej edycji europejskich pucharów? Niech każdy sobie na to pytanie odpowie.
    Manu- 200 tys euro, skrzydłowy. Zawodnik szybki, przebojowy. Moje zdanie o tym zawodniku jest nijakie, bo nie lubię takich zawodników, którzy bazują na szybkości. I tyle.
    Bruno Mezenga - wypożyczenie, 150 tys euro, napastnik. Do klubu przychodził jako trzeci napastnik Słynnego Flamengo. Był pierwszym zmiennikiem duetu Adriano- Vagner Love. I w Polsce pokazuje, że byłby też zmiennikiem innych, dużo słabszych zawodników. Wolny, mało zwrotny. Jednak dobrze gra głową, dobrze się zastawia. Taki sobie zakup, wątpię, żeby Legia wykupiła tego zawodnika.
    Alejandro Ariel Cabral- wypożyczenie, 120 tys euro, ofensywny pomocnik. Z początku ustawiany z lewej strony boiska, jednak nie nadaje sie do gry z lewej strony. Jego przeznaczeniem jest gra w centrum, to klasyczna 10. Jednak tamto miejse w drużynie był zajęte (Iwański), więc Skorża znalazł sposób na ten problem i odsunął Iwańskiego do ME. Cabral jest zawodnikiem myślącym, z niezłym uderzeniem (bramka z Arsenalem) i niezłym przeglądem pola. Jednak również nie zdecydowałbym się na wykupienie tego zawodnika.
    Artur Jędrzejczyk, Michał Kucharczyk, Wojciech Skaba- wszyscy powrót z wypożyczeń. Jędrzejczyk i Skaba po dobrej poprzedniej rundzie (odpowiednio Korona i Polonia Bytom), Kucharczyk chciał zrobić maturę w Nowym Dworze. Kucharczyk w tej chwili jest najlepszym napastnikiem Legii, Jędrzejczyk gra poprawnie, Skaba wcale.
    Sklasyfikujmy transfery, zaczynając od najlepszego: Kucharczyk, Vrdoljak, Jędrzejczyk, Manu, Cabral, Mezenga, Skaba, Antolović. Kneżevicia nie klasyfikuję, bo mało o nim wiem.
    Stadion i kibice: To ten duet miał sprawić, że Legia będzie miała twierdzę nie do zdobycia. Kibice na swoim starym poziomie, Stadion bardzo ładny, jednak czegoś brakuje. I znowu wszystko sprowadza się do tego samego: brak drużyny na poziomie.
    Przyczyn kryzysu Legii można doszukiwać się w kilku aspektach:
    - nietrafione transfery,
    - konflikt między starymi a nowymi zawodnikami, pogłębiony jeszcze bardziej decyzją trenera po meczu z Ruchem Chorzów (odsunięcie Iwańskiego, Wawrzyniaka i Gizy)
    - zbyt duże oczekiwania
    - brak zgrania drużyny
    - przyznanie funkcji kapitana Vrdoljakowi, który kompletnie nie zna polskich realiów i brak mu posłuchu w drużynie
    Chciałbym, aby Drużyna Legii w końcu odpaliła, aby nowi zawodnicy (warci w sumie 2,32 mln euro!) grali tak, jak się od nich oczekuje, żeby nie było konfliktów w drużynie. I na koniec mała informacja: nie jestem kibicem Legii, ale zależy mi na dobru polskiej piłki. A jej nie stać na stratę tak zasłużonego klubu, jakim jest Legia. Bo to że nim jest, nie zabierze jej nikt.
  14. komi89
    Witam wszystkich, którzy jakimś cudem trafili na ten blog. Głównym tematem moich rozważań (niekoniecznie mądrych i inteligentnych ) będą zagadnienia sportowe, przy czym prym będzie wieść piłeczka kopana. W miarę możliwości wpisy będą się ukazywać regularnie, choć niczego nie obiecuje. Na dzień dobry to tyle, do miłego
×
×
  • Utwórz nowe...