Skocz do zawartości

komi89

Forumowicze
  • Zawartość

    759
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez komi89

  1. Miniony tydzień nie był obfity w transfery. Mieliśmy jedną dużą transakcję, kolejny wyjazd Polaka do Turcji, wzmacnianie się przed wiosennymi bojami Lecha, oraz kabaret z Wojciechem Kowalewskim. Przyszły tydzień może obfitować w znacznie ciekawsze ruchy. Wydaje się, że Wisła obudziła się z letargu i na poważnie wzmocni skład. A na zachodzie Europu to będzie ostatni dzwonek, żeby dokonać znaczącego wzmocnienia przed jesiennymi bojami. Wojciech Kowalewski Sybir Nowosybirsk- Anorthosis Famagusta wolny transfer Kolejny polski piłkarz wybierający ligę cypryjską, mając do wyboru również rodzimą ligę. Historia Wojciecha jest szczególna. Kiedy jego poprzedni klub, Sybir Nowosybirsk spadł z 1. ligi rosyjskiej, Kowalewski dostał wolna rękę w poszukiwaniu pracodawcy. Łączony był przede wszystkim z Legią, gdzie szukali doświadczonego bramkarza. Tymczasem jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość o tym, że Wojciech Kowalewski zostanie bramkarzem Arki Gdynia. Zachwyceni działacze Gdynian... rozwiązali kontrakty z dwoma pierwszymi bramkarzami, czyli Norbertem Witkowskim oraz Andrzejem Bledzewskim. Zostawili tylko młodego Hieronima Zocha, który miał terminować przy starszym koledze. I to był niesłychany błąd. Działacze Arki pomyśleli, że słowo dane przez poważnego faceta będzie wiążące, tymczasem Wojtek zrejterował na Cypr. Teraz tłumaczy się, że niczego nie podpisywał, że tylko negocjował z Arką. Czy tak zachowuje się piłkarz doświadczony, będący u schyłku kariery, który z niejednego pieca jadł chleb? Chyba nie do końca. Kowalewski wybrał ciepły Cypr, ale ta decyzja chyba będzie mu się odbijać czkawką jeszcze przez kilka lat, dopóki definitywnie nie skończy grać zawodowo. Bo moim zdaniem powrotu do polskiej ekstraklasy taki zawodnik nie ma. A Arka została tylko z Zochem... Sprawa transferu do Arki Gdynia może się długo śnić po nocach Wojciechowi Kowalewskiemu Hubert Wołąkiewicz Lechia Gdańsk- Lech Poznań 400 tys zł Kolejny reprezentant Polski w obronie Lecha Poznań. Dołączył do Grzegorza Wojtkowiaka, Marcina Kikuta (obecni), Bartosza Bosackiego, Seweryna Gancarczyka (byli?) oraz Manuela Arboledy (przyszli?). Wołąkiewicz podpisał kontrakt z Lechem już na początku stycznia, jednak miał on obowiązywać od 1. lutego br., po wygaśnięciu umowy z dotychczasowym pracodawcą, czyli Lechią Gdańsk. Jednak takie praktyki w Polsce są mało akceptowane przez trenerów, którzy na wieść o takim zachowaniu swoich zawodników zakazują gry w pierwszym zespole i pozwalają zaledwie trenować z drużyną Młodej Ekstraklasy. Pół roku przerwy to sporo dla reprezentanta Polski, mającego już kontrakt z mistrzem kraju w kieszeni. Jednak poznaniacy nie pozwolili swojemu przyszłemu graczowi gnić w rezerwach, zaczynając negocjacje w sprawie pozyskania zawodnika już zimą. Wołąkiewicz wyjechał nawet na obóz z Lechem, nie będąc jeszcze jego zawodnikiem. Działacze Lecha staneli na wysokości zadania, płacąc za uniwersalnego obrońcę 400 tys. zł. Transfer ten oceniam jako niezły, ponieważ obrońców w Poznaniu jakby trochę brakowało, a Hubert z pewnością wzmocni konkurencję w tej formacji. Czy Wołąkiewicz wygra rywalizację o grę w pierwszej 11 kolejorza? Vojo Ubiparip Spartak Subotica- Lech Poznań 600 tys. euro Kolejny zawodnik z Bałkanów w Lechu Poznań. Trzeba jednak przyznać, że skauci z Bułgarskiej mają spore sukcesy w wyszukiwaniu zawodników z tego rejonu Świata. Tacy zawodnicy jak Semir Stilić, Jasmin Burić, Dima Injac czy ostatnio Artjoms Rudnevs są bardzo dobrym świadectwem. Jednak nie obyło się bez wpadek: Haris Handzić czy Gordan Golik kariery w Lechu nie zrobili i już ich nie ma w Poznaniu. Ubiparip to młody napastnik. Ma podnieść konkurencję w ataku, gdzie są tylko wspomniany Rudnevs oraz Ślusarski. Ubiparipem interesowała się też Wisła Kraków, ale Lech przebił krakowian. 600 tys. euro to sporo jak za młodego zawodnika, do tego obcokrajowca. Zobaczymy jak się spisze. Obyśmy wymieniali go jednym tchem z tą pierwszą grupą, bo leży to w interesie wszystkich Polaków. Czy Ubiparip będzie godnym zastępcą Artjomsa Rudnevsa? Maciej Iwański Legia Warszawa- Manisaspor 200 tys euro Kolejny polski piłkarz, który przeprowadził się tej zimy nad Bosfor. Dołączył do braci Brożków, Kamila Grosickiego, Marcina Robaka i Mariusza Pawełka. Ten transfer był długo utrzymywany w tajemnicy. Podobno Turcy w trzy dni załatwili wszelkie formalności związane z transferem. Moim zdaniem do odejścia Iwańskiego z Legii prędzej czy później musiało dojść. Po odsunięciu go do ME tylko czekano na jakąkolwiek ofertę transferową. Z trójki "niechcianych" pozostał tylko Jakub Wawrzyniak, który tez jest na wylocie. Teraz w Legii będzie brakować kreatywnego, środkowego pomocnika, który miałby zastąpić "Ajwena". Bełchatów odrzucił ofertę za Cetnarskiego, a innych kandydatów nie widać. Znając działaczy Legii pewnie ściągną jakiegoś gwiazdora z Serbii czy Chorwacji za grube pieniądze, a nie mają takiego wyczucia jak choćby w Poznaniu. Iwański opuszcza Legię Darren Bent Sunderland- Aston Villa 21,5 mln euro Drugi pod względem wysokości transfer tej zimy, ustępujący tylko Edinowi Dzeko. Wogóle Bente można nazwać rekordowym piłkarzem. W 2010 roku, kiedy to przechodził z Tottenhamu do Sunderlandu za kwotę 10 mln funtów, stał się najdroższym zawodnikiem w historii klubu. Teraz odszedł do Aston Villi, również za rekordową kwotę dla klubu z Birmingham. Czy jest wart takich pieniędzy? Tonący brzytwy się chwyta, nie patrząc na cenę. Bent to czołowy strzelec Premiership. Ostatnio strzelił bramkę dla nowego klubu, zapewniając zwycięstwo 1:0 nad MC. Powoli zaczyna spłacać wysoką kwotę. A jeżeli jego bramki przyczynią się do pozostania AV w elicie, kibice zapomną wysoką kwotę transferu swego nowego idola. Darren Bent- pogromca rekordów Steven Pienaar Everton Liverpool- Tottenham Hotspur 3 mln euro Móżg drużyny RPA na mundialu. Zawodnik nie grzeszący warunkami fizycznymi, ale za to ze znakomitą techniką użytkową. O tego zawodnika biły się dwa kluby z Londynu, a mianowicie Chelsea i Tottenham właśnie. Pienaar wybrał kogutów, bo liczy na wiecej gry. tylko nie wiem, czy w Tottenhamie jest mniejsza konkurencja do gry w środku pola. Van der Vaart, Modric to pierwsi z brzegu rywale Stevena do gry w 11. Jednak Pienaar to zawodnik niewątpliwie ambitny, wierzący, że uda mu się zaistnieć w drużynie Spurs. I jeszcze cena. Wyjątkowa okazja, podobnie jak w przypadku Affelaya. Pienaar zamienił Liverpool na Londyn Kenny Miller Glasgow Rangers- Bursaspor 400 tys euro Kolejny piłkarz kupiony "za grosze". Bo tak trzeba nazwać 400 tys euro zapłacone przez Bursaspor za najlepszego snajpera Scottish Premier Leauge. Kilku mogłoby na chwilkę się zastanowić. Lech za nieznanego nikomu Ubiparipa daje 600 tys, a Miller był do wzięcia za 400. Tylko problem leży gdzie indziej. Otóż Kenny Miller będzie zarabiał w Turcji 50 tys. funtów tygodniowo!! Na taką gążę dla zawodnika polskiego klubu nie będzie stać jeszcze długo. Miller zasłynął jedną rzeczą. Otóż zawodnik ten grał grał najpierw w Rangersach, potem odszedł do Wolverhampton, stamtąd odszedł do... Celticu Glasgow, znienawidzonego przez fanów klubu, dla którego wcześniej grał. W Celticu sie nie sprawdził, odszedł do Derby Country. Kiedy zatęsknił za ojczyzną, przeszedł do... Glasgow Rangers!! Sympatię kibiców odzyskał wieloma bramkami, także zdobytymi przeciwko Celticowi. Teraz odchodzi do Turcji, gdzie będzie mierzył się z tabunem zawodników znad Wisły, tak jak dwa sezony temu toczył boje z Arturem Borucem. Kenny Miller kosztował zaledwie 400 tysięcy euro
  2. Co do Kapsy, miałem okazję obserwować tego zawodnika w meczu rezerw KSZO. Nawet na poziomie czwartej ligi niczym nie zachwycił, a było to rok temu. Ślusarski będzie chyba grał lepiej niż Wichniarek, a Ubiparip to wielka niewiadoma. Wołąkiewicz, jak na reprezentanta kraju przystało, powinien grać co najmniej przyzwoicie. Czyli mały plusik za transfery do klubu, wielki plus za pozbycie się Tshibamby. Ten zawodnik powinien iść na wymianę do KSZO za młodego Kapsę.
  3. Tylko że w Wiśle jest presja wyniku już, a żeby przyszły efekty pracy z młodzieżą trzeba troszkę poczekać...
  4. Za nami pierwsza faza grupowa na mistrzostwach świata w piłce ręcznej. Po dwóch pierwszych meczach wygranych dość szczęśliwie przez Polaków, rozegraliśmy jeszcze trzy spotkania. Wyniki, krótkie opisy i ocena poszczególnych meczy biało-czerwonych poniżej. POLSKA- CHILE 38:29 (15:13) Mecz z outsaiderem grupy D. Jednak do tego spotkania Polacy podchodzili z pewną obawą po wymęczonym zwycięstwie z nie najsilniejszą przecież Argentyną. Początek meczu zdecydowanie należał do Polaków. Dobrze grał Mariusz Jurasik. Był okres, kiedy prowadziliśmy pięcioma bramkami. Jednak wtedy przeciwnicy rzucili 3 bramki z rzędu i na przerwę schodziliśmy tylko z dwubramkowym prowadzeniem. Nie najlepiej spisującego się w bramce Sławomira Szmala zastąpił Piotr Wyszomirski, na rozegraniu pojawił się Grzegorz Tkaczyk. I to właśnie tych dwóch zawodników uważam za ojców zwycięstwa. Wynik końcowy mówi sam za siebie. Drugą połowę wygraliśmy 23:10. I niech te cyfry służą za komentarz do tego spotkania. POLSKA- KOREA POŁUDNIOWA 25:20 (10:11) Korea to zespół przez fachowców uznawany za trzecią siłę w grupie D. Azjaci grają bardzo nieprzyjemną obronę 1-2-3, czasem przechodzącą w 3-3. Polacy nie najlepiej radzą sobie z drużynami broniącymi w ten sposób. I niestety taki scenariusz miał miejsce w pierwszej połowie tego spotkania. Całkowicie wyłączony z gry został Marcin Lijewski, Karol Bielecki bramki zdobywał tylko po rzutach wolnych, kiedy to przeciwnicy musieli się odsunąć na regulaminowe 3 metry. I właśnie wolne Karola były przez pewien czas jedynym sposobem na koreańczyków. Na przerwę schodziliśmy przegrywając jednym golem. Trzeba pochwalić dobrą grę defensywną Polaków. Trener Wenta z pewnością nie tryskał humorem, padło kilka wskazówek co do rozwiązań akcji w ataku. Na boisku znów pojawił się Tkaczyk. I ponownie odmienił oblicze zespołu. Dodatkowo w bramce czarował Szmal. Wygraliśmy mecz pięcioma bramkami, azjaci w drugiej części meczu zdobyli zaledwie 9 bramek. Zwycięstwo ważne, jednak gra w ataku pozostawiała naprawdę wiele do życzenia, a do meczu z gospodarzami zostały tylko 2 dni. Trener Wenta miał nad czym popracować. POLSKA- SZWECJA 21:24 (12:14) Szwedzi do tego meczu przystępowali z nożem na gardle. Po sensacyjnej porażce z Argentyną musieli wygrać z Polską, żeby do drugiej fazy turnieju przystępować z jakąkolwiek zdobyczą punktową. Poza tym, był to mecz o 1. miejsce w grupie D. Dodatkowym smaczkiem spotkania była konfrontacja drugiego trenera Szwedów, Oli Lindgrena, byłego trenera Rhein Neckar Lowen z trzema Polakami występującymi w tym zespole. Pierwsza połowa to znakomita gra Marcina Lijewskiego, oraz obu bramkarzy, Joahima Sjostranda oraz Sławomira Szmala. Do przerwy dwie bramki do tylu. Po przerwie dobrą grę kontynuowali tylko bramkarze, stąd ten niski wynik. Polacy przegrali na własne życzenie, bo grając w przewadze pięć akcji nie może być pięciu strat! Teraz przyjdzie mam się zmierzyć z Danią, Serbią oraz Chorwacją. Dania do drugiej fazy grupowej przystępuje z kompletem 4 punktów. Teoretycznie jest to rywal, który chyba najbardziej "leży" Polakom. Wystarczy przypomnieć ostatnie mistrzostwa świata i mecz o 3. miejsce właśnie z duńczykami, wygramy przez Polaków. Jednak teraz bedzie bardzo trudno, bo rywale są na fali i grają "z rozpędu". Największą gwiazdą jest rozgrywający Mikkel Hansen, były gracz Barcelony, obecnie grający w rodzimej lidze. Serbia do gry przystępuje z jednym punktem za remis z Chorwacją. Tak jak każdy zespół z Bałkanów jest bardzo niewygodny dla każdego rywala. Największym zagrożeniem bedzie rozgrywający Marko Vujin, gracz węgierskiego Veszpremu, który już podpisał kontrakt z najlepszym klubem świata, THW Kiel. Nie możemy też zapomnieć o Rastko Stojkoviciu, na co dzień grającym w Vive Kielce. Chorwacja, podobnie jak Serbia ma tylko jeden punkt. Jednak jest to zespół naszpikowany gwiazdami, jak choćby Ivano Balić, kiedyś najlepszy szczypiornista świata czy Igor Vori, znakomity obrotowy. Ostatnio na dużych imprezach regularnie przegrywamy z Chorwatami, także i tutaj nie bedzie łatwo. Bedzie to szczególny mecz dla Karola Bieleckiego, bo przecież to w czerwcowym sparingu właśnie z Chorwatami stracił oko. Każdy mecz w drugiej fazie bedzie bardzo trudny. Jednak trzeba wierzyć w biało- czerwonych. Przecież przyjechali tutaj po medal. A żeby osiągnąć ten cel, trzeba pokonać przynajmniej dwie z trzech ww. drużyn. Dlatego ściskajmy kciuki za Polaków. Na koniec, utwór pomagający w gorącym dopingowaniu:
  5. Za nami pierwsze dwie kolejki I. fazy grupowej mistrzostw świata w piłce ręcznej. Polacy, z 4 punktami (czyli maxem), zajmują drugie miejsce w tabeli grupy D, zaraz za gospodarzami, Szwecją. Wyniki Polaków: 35:33 ze Słowacją, oraz 24:23 z Argentyną. Wyniki nie powalają na kolana. Oto krótkie podsumowania tych spotkań. POLSKA: SŁOWACJA 35:33 Tydzień przed mistrzostwami pokonaliśmy naszych południowych sąsiadów wysoko. I chyba to uśpiło trochę naszych zawodników. Trochę to przypominało mecze polskiej piłkarskiej kadry z Ekwadorem. Sparing przed mistrzostwami wygrany gładko, później o punkty porażka. I długo się zanosiło na to także w tym przypadku. ale po kolei. Bardzo wyrównany mecz, szczególnie w pierwszej połowie. Gra przez większość czasu toczyła się "bramka za bramkę". Jednak to my schodziliśmy na przerwę ze spuszczonymi głowami, bo przegrywaliśmy 15:17, po dwóch szybkich kontrach Słowaków w samej końcówce. Grę Polaków można podzielić na dwie części: bardzo dobrze w ataku (zwłaszcza Marcin Lijewski i Bartłomiej Jaszka) oraz kiepsko w defensywie. Zapewne trener Bogdan Wenta nie żałował ostrych słów w szatni. To chyba pomogło, bo druga połowę zaczęliśmy nieźle, w pewnym momencie gry prowadząc 5 bramkami. Trochę lepiej wyglądało to w obronie, w ataku graliśmy swoje. Bardzo dobrze włączył się Karol Bielecki, także skrzydłowi zagrali niezłe zawody. Z tej przewagi zostały tylko 2 bramki, jednak to co najgorsze maiło dopiero przyjść... POLSKA: ARGENTYNA 24:23 ...właśnie w tym meczu. Chodziło tylko o to, żeby poprawić grę w obronie, zagrać to samo co ze Słowacją w ataku, i pewnie zgarnąć 2 punkty. O ile to pierwsze zadanie zawodnicy wykonali prawie bezbłędnie, to z tym drugim było znacznie gorzej. Wartym wspomnienia jest tutaj wynik z 14 minuty spotkania, który brzmiał 5:0. W pierwszej połowie nasz bramkarz, Sławomir Szmal bronił z blisko 80% skuteczności, co jest wynikiem niesamowitym. Do przerwy wynik wyglądał 11:6. W ataku można jedynie wyróżnić Patryka Kuchczyńskiego. Zaliczka 5 bramek wydawała się być bezpieczna. Jednak wtedy coś pękło. Argentyńczycy w drugiej połowie strzelili 17 goli, my tylko 13. Bardzo nerwowa była końcówka, w której na nieco ponad minutę przed końcem prowadziliśmy 3 bramkami, mimo to tracąc dwie nie zdobywając żadnej. Na 11 sekund przed końcem trener przytomnie wziął czas, po którym Polacy utrzymali piłkę. Na uwagę zasługuje fatalna postawa sędziów, którzy zupełnie nie poradzili sobie z tym spotkaniem. Gwizdali mnóstwo fauli ofensywnych, za prawie każde przewinienie dawali kary w postaci 2 minut. Z innych wyników w naszej grupie na uwagę zasługują dwa wyniki: bardzo wysokie wygrane Szwecji ze Słowacją (38:22) oraz Korei Południowej z Chile (37:22). Podsumowując: jutro gramy z Chile, pojutrze z Koreą. W tych meczach trzeba zagrać tak jak ze Słowacją w ataku, oraz tak jak z Argentyną w obronie w pierwszej połowie, i nie powinno być żadnych problemów z pokonaniem tych drużyn. Bo są to zespoły dużo niżej notowane od Biało-Czerwonych. Żeby dodać Polakom otuchy, przykładem Bogdana Wenty puszczam motywujący utwór: http://www.youtube.com/watch?v=oau338ol9GI
  6. a zrób, zobaczymy jak ci to wyjdzie:)
  7. Ten tydzień przyniósł nam dwa duże transfery z polskiej ligi, oraz jeden wielkiej gwiazdy sprzed kilku lat. Byliśmy świadkami dalszej fali wyjazdów na południe Europy czołowych zawodników polskiej ligi, także kilku ciekawych transferów wewnątrz ligi. Kamil Grosicki Jagiellonia Białystok- Sivasspor 900 tys euro. Przypadki Kamila są bardzo skomplikowane. Kiedy był jeszcze nastolatkiem, błysnął swoją grą w pogoni szczecin. Miał świat u stóp. Od razu zainteresowanie jego usługami wyraziły dwa najmocniejsze kluby w Polsce- Wisła Kraków i Legia Warszawa. Wybrał tą drugą ofertę. Wiadomo, duże miasto, stolica. Grosicki bardziej rozwijał swoje życie towarzyskie niż karierę piłkarską. Kluby nocne, kasyna, kasa uderzyła mu do głowy, przestał sobie radzić. Wtedy działacze stołecznego klubu zdecydowały się na wypożyczenie zawodnika do szwajcarskiego Sionu. Tam grał tak sobie, aż pewnego dnia prezes podsunął mu pismo do podpisu. Twierdził że to przedłużenie kontraktu czy coś takiego. Polak, nie znając języka oczywiście podpisał dokument, w rzeczywistości zrzekając się zarobków. Rad nierad wrócił do Polski. I wtedy zainteresował się nim prezes Jagiellonii, pan Cezary Kulesza. Na pół roku wypożyczył grosika, później wykupił jego kartę za 0.5 mln zł. Traktował go jak syna, chroniąc przed urokami młodości. Poza tym miał mentora także na boisku. Tomasz frankowski pozwolił mu rozwinąć się piłkarsko. Białystok to nie warszawa, 2 kasyna na krzyż więc Kamil nie poszalał. Teraz odchodzi do Turcji. Jaga zrobiła świetny interes, Grosicki może mniej, bo odchodzi z drużyny lidera polskiej ekstraklasy do 15 zespołu tureckiej 1 ligi. Jak sobie poradzi bez opieki, bez znajomości języka? Już raz wracał z podkulonym ogonkiem, oby teraz mu się udało, bo Grosicki to przyszłość polskiej piłki. Kamil Grosicki- jeden z najbardziej efektownych piłkarzy ekstraklasy Marcin Robak Widzew Łódź- Konyaspor 1 mln euro. Chyba najbardziej nielubiany zawodnik wśród kibiców Korony Kielce. Kiedy po karnej degradacji kieleckiego klubu do 1 ligi większość zawodników zdecydowała się odejść, on także zadeklarował taką chęć. Tylko zastrzegł, że odejdzie tylko do klubu grającego w ekstraklasie. Jednak odszedł do Widzewa Łódź, grającego w tej samej klasie rozgrywkowej co Korona. W 1 lidze Robak był jednym z najlepszych zawodników, co rok walcząc o koronę króla strzelców, co udało mu się osiągnąć w ubiegłym sezonie. W minionej rundzie stworzył super duet z litwinem Darvydasem Sernasem. Robak łączony był przede wszystkim z Lechem Poznań, jednak odszedł do Turcji i został kolega klubowym Mariusza Pawełka. Tam z pewnością sobie poradzi, bo to dobry napastnik, którego stać na strzelenie 15 bramek w sezonie, pod warunkiem że ominą go kontuzje. Marcin Robak opuszcza Łódź Rafał Gikiewicz Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław Dwa lata temu był podstawowym bramkarzem Jagielloni. Bronił dobrze, choć nie ustrzegał się błędów. Jednak wtedy wystrzelił talent Grzegorza Sandomierskiego. Dla Rafała przewidziana była rola dublera. Nie był zachwycony ze swojej pozycji w klubie, o czym głośno zaczął mówić już na początku obecnego sezonu. Michał Probierz nie chcąc, aby niezadowolony piłkarz psuł mu atmosferę w szatni, wypożyczył Gikiewicza do OKS Olsztyn. Szybko zainteresował swoją osobą Śląsk Wrocław, do którego właśnie trafił. Tym samym dołączył do swojego brata bliźniaka, łukasza. Chyba obecność bratniej duszy zadecydowała o transferze, bo we Wrocławiu czeka go prawdopodobnie taka sama rola jak w Jagielloni, czyli pozycja zmiennika Mariana Kelemena. Bliźniacy w jednym klubie Ronaldinho Ac Milan- Flamengo Rio de Janeiro 3 mln euro. Kolejny przykład rozmieniania wspaniałej kariery na drobne. Kiedy zaczął grać w Barcelonie, był uznawany za półboga, gracza z innej planety. Imponował techniką, szybkością, kreatywnością a przede wszystkim wspaniałymi dryblingami. Porównania do diego maradony nie były bezzasadne. To w latach 2004-2005 bezapelacyjnie najlepszy piłkarz globu. Początek jego końca nastąpił podczas mundialu w Niemczech. Był zagubiony, nic mu nie wychodziło. W 2008 roku przeszedł do Milanu. Tam też nie błyszczał tak, jak do tego przyzwyczaił. Zamiast błyszczeć na boisku, on wolał balować. Teraz odchodzi do ojczyzny, gdzie pomału będzie schodził z piłkarskiej sceny. Ronaldinho - kiedyś czarodziej, dziś najwyżej iluzjonista Neto Atletico Paranense - Fiorentina 3 mln euro. Po kontuzji Sebastiana Freya i problemach ze zdrowiem Artura Boruca trener Violi, Sinisa Mihajlovic miał do dyspozycji tylko Vlade Avramova. Ten nie zachwycał, więc ściągnięto świeżo upieczonego reprezentanta Brazylii, Neto. Zapewne nie wskoczy on od razu do pierwszej 11, bo broni Boruc. Ale co ten transfer oznacza dla Artura? Dla mnie sygnał jest jasny. Polak powinien jak najszybciej stamtąd odejść. Frey jest gwiazdą zespołu i jak tylko dojdzie do siebie to od razu wskoczy między słupki, a Neto to melodia przyszłości, zastępca Freya. Arturowi Borucowi przybył konkurent do gry w bramce Marek Zieńczuk Lechia Gdańsk- Ruch Chorzów Zieniu dobrym piłkarzem był. I tego mu nikt nie zabierze. Kiedy grał w Wiśle Kraków, był czołowym polskim lewoskrzydlowym. Doskonale pamiętam sezon 2007-2008, kiedy to marek był klasą samą dla siebie. Co nie dotknął zamieniał z złoto. Później przyszedł transfer do Skody Xanthi, tam przyplątała się paskudna kontuzja. Po wyleczeniu Marek stracił miejsce w składzie skody i zdecydował się na powrót do korzeni, czyli do Lechii Gdańsk. Tam również nie pograł. Po pół roku odchodzi do Ruchu Chorzów. Na tym ruchu może wiele zyskać, ale także stracić opinię solidnego ligowca Swego czasu najlepsza lewa noga w ekstraklasie- Marek Zieńczuk Bartłomiej Grzelak Sybir Nowosybirsk- Jagiellonia Białystok wolny transfer. Grzelak to jeden z najbardziej "szklanych" piłkarzy jakich znam. Jego występy, zwłaszcza w Legii wyglądały mniej więcej tak: 1 mecz (zazwyczaj niezły lub dobry), w którym łapał kontuzję, która powodowała minimum 3 mecze przerwy. A kiedy przychodził do Warszawy zapowiadał się naprawdę nieźle. Dodatkowo w debiucie w reprezentacji strzelił 2 gole, co nie zdarza się często. Jego gra w klubie z Syberii wyglądała podobnie. Błysnął tylko na końcu rozgrywek, strzelając 3 bramki. Teraz przychodzi do Białegostoku. Zamiar jest taki, żeby zastąpić Kamila Grosickiego. To nie może się udać, bo Grzelak to zupełnie inny zawodnik, bardziej w stylu Tomasza Frankowskiego (choć nie wiem czy wypada porównywać tych dwóch piłkarzy). Czy Grzelak dogada się z Frankowskim? Maciej Sadlok Ruch Chorzów - Polonia Warszawa 2.7 mln zł. Obrońca reprezentacji Polski, słynący z lęku przed lataniem. Prezes Wojciechowski pieniądze na tego zawodnika wyłożył już latem, ale momentalnie wypożyczył Sadloka do... Ruchu Chorzów. I to kilka godzin po tym jak wykupił go właśnie z tego klubu. Cóż, dziwne praktyki, przynajmniej zarobiły okręgowe związki. Jednak coś mi nie pasuje w tym transferze, tak pół żartem, pół serio. Wojciechowski marzy o mistrzostwie, a co za tym idzie o europejskich pucharach. To w takim razie po co mu taki zawodnik, który przed wylotem np. do Azerbejdżanu, powie, że on nie leci, bo się boi. Nie powiem, Maciej to niezły zawodnik, sportowo na pewno zyska i sobie poradzi, ale co zrobi z tą drażliwą kwestią... Odejście Sadloka do Polonii chyba pogrąży Ruch
  8. U mnie też już stoi dodatkowy telewizor:)
  9. Dziś w Szwecji rozpoczynają się Mistrzostwa świata w piłce ręcznej. Na tej imprezie nie mogło zabraknąć reprezentacji Polski, która jest zaliczana do faworytów turnieju. Polacy trafili do grupy D, gdzie zagrają z: gospodarzami, Koreą Południową, Słowacją, Argentyną i Chile. Grupa wydaje sie łatwa, ale jak to zwykle bywa, pozory mogą mylić. Szwedzi grają u siebie, Słowacja to europejski średniak mogący powalczyć z każdym (poza tym gramy z nimi pierwszy mecz, który nigdy nie jest łatwy), a reszta to na tyle egzotyczni przeciwnicy, że trudno uzyskać o nich jakiekolwiek informacje. Jak wspomniałem, jesteśmy jednymi z faworytów tego mundialu. Tyle tylko, że takie miano nosi aż 7 drużyn: Francja, Niemcy, Islandia, Chorwacja, Szwecja, Dania, Polska. Selekcjoner Bogdan Wenta na turniej powołał 16-sto osobową kadrę. Największymi gwiazdami są gracze uznani w najlepszej lidze świata, Bundeslidze: bramkarz Sławomir Szmal, uznany za najlepszego piłkarza ręcznego świata ubiegłego roku, obrotowy Bartosz Jurecki, rozgrywający: Karol Bielecki(po koszmarnej kontuzji powrócił jeszcze silniejszy), Grzegorz Tkaczyk, Marcin Lijewski i Bartłomiej Jaszka. Polacy są jedną z najbardziej utytułowanych drużyn ostatnich lat: drugie miejsce na MŚ 2007, piąte miejsce na olimpiadzie 2008, trzecia miejsce na MŚ 2009, czwarte miejsce na ME 2010. Podsumowując, Polacy mogą zagrać w ścisłym finale, a równie dobrze mogą zająć 8 miejsce. Poziom zespołów, zwłaszcza europejskich, jest tak wyrównany, że naprawdę każdy może wygrać z każdym. Ja życzę wszystkim kibicom, żeby 30 stycznia reakcja trenera Bogdana Wenty przypominała taką: Na moim blogu będą pojawiać się relacje z mistrzostw świata. Głównie skupie się na meczach Polaków.
  10. jeżeli Honda utrzyma formę z mundialu, a Kagawa z Bundesligi to nie ma bata na Japonię!!
  11. Kiedyś wpadłem na pomysł cykliczych wpisów na moim skromnym jeszcze blogu. I teraz nadarza sie znakomita ku temu okazja. Jak wiemy, 1 stycznia otwarte zostało okienko transferowe i potrwa do 1 lutego na zachodzie europy oraz do 28 lutego na wschodzie, w tym w Polsce. Dlatego mam zamiar opisywać najważniejsze ruchy transferowe w Europie i Polsce. Sławomir Peszko Lech Poznań - 1.FC Koeln 500 tys. euro. Lider Kolejorza w LE, filar zespołu w ekstraklasie. Już latem chciał odejść, nawet poleciał do Aten dogadać szczegóły transferu, ale działaczom Lecha udało się go zatrzymać, motywując swą chęć sowitą podwyżką. Sławek miał zapisaną w kontrakcie kwotę odstępnego, wynoszącą właśnie ww. 0.5 mln euro, co dla zespołu z Bundesligi jest kwotą śmieszną. Niemcy przelali pieniądze na konto Lecha, zacierając ręce na dobry interes. Peszko wart jest moim zdaniem 4x więcej. Sławek podpisał kontrakt tylko na pół roku, więc w razie degradacji zespołu z Kolonii (co jest jak najbardziej prawdopodobne) pozostanie wolnym zawodnikiem, a okazja do promocji jest znakomita. Ale kto wie czy nie straci na tym ruchu, bo w perspektywie Kolejorza przecież faza pucharowa Ligi Europy, którą również obserwują skauci możnych. Sławek Peszko nie będzie już czarował swoimi akcjami kibiców przy Bułgarskiej Paweł Brożek, Piotr Brożek Wisła Kraków - Trabzonspor 2,5 mln euro Bliźniacy zostali zakupieni przez Turków w pakiecie, przy czym Paweł kosztował 2,2 mln, a Piotr 300 tys. Bracia Brożkowie to ikony w najnowszej historii Wisły. Pochodzący z podkieleckiego Białogonu zawodnicy spędzili pod Wawelem całą karierę (wyłączając roczne wypożyczenia). Paweł miał zawojować Europę, Piotr również zapowiadał się na niezłego kopacza. A tutaj transfer do Turcji, do Trabzonu. Tworzy nam się tam drugi Dortmund, bo przecież pół roku temu do tego samego klubu również z Wisły trafił Arkadiusz Głowacki. Trabzon po rundzie jesiennej zajmuje pierwsze miejsce w tabeli, wyprzedzając takie kluby jak Galatasaray czy Fenerbahce. Na tym transferze to moim zdaniem zyskają wszyscy. Po pierwsze zawodnicy, którzy przenieśli się do lepszego klubu w lepszej lidze. Po drugie Wisła, która chyba już nie dostałaby więcej za tych zawodników. Po trzecie reprezentacja, bo jeśli Piotr i Paweł będą tam wyróżniającymi się graczami, to konkurencja w kadrze automatycznie wzrośnie. Piotr i Paweł Brożkowie prezentują koszulki nowego zespołu Mariusz Pawełek Wisła Kraków - Konyaspor wolny transfer Rozbiórki Wisły ciąg dalszy. Pawełek podpisał kontrakt z najsłabszym obecnie klubem tureckiej ekstraklasy, Konyasporem. Jako że jego kontrakt pod Wawelem skończył się, Turcy nic nie zapłacili za bramkarza Białej Gwiazdy. I zrobili na tym niezły interes. Mariusz był moim zdaniem najbardziej niedocenianym bramkarzem w Ekstraklasie. Wszyscy wypominali mu tylko błędy, których popełniał niewiele, a zapominali o znakomitych interwencjach. Przecież to nie przypadek, że Wisła testując bliska 20 bramkarzy ciągle stawiała na Pawełka. Być może dopiero teraz w Krakowie docenią że mieli klasowego goalkeepera Bartosz Ślusarski Cracovia - Lech Poznań wolny transfer w Lechu dobrego napastnika poszukiwali od zaraz. Po zwolnieniu Wichniarka i wypożyczeniu Tshibamby do Larissy (na temat tego transferu nie będę się rozpisywał) w pierwszej linii Lecha został tylko Artjoms Rudnevs i Bartosz Bereszyński. Ślusarski ma wzmocnić konkurencję, dołożyć kilka bramek. Jest to możliwe, bo Bartek do doświadczony napastnik, dobrze grający tyłem do bramki, tylko trochę za bardzo podatny na kontuzje. Jest to jego kolejne podejście do Lecha, bo przecież jest wychowankiem tego klubu. Odszedł z ostatniej w tabeli Cracovii, nie wiem dlaczego, bo przecież mógł pomóc zespołowi w utrzymaniu w ekstraklasie. Bartosz Ślusarski będzie teraz straszył bramkarzy rywali Lecha Piotr Giza bez klubu- Cracovia Kraków Jego kariera przypomina zjazd po równi pochyłej. Gdy grał w Cracovii, grał również w reprezentacji Polski, dobra grą zasłużył sobie na transfer do Legii Warszawa. I wtedy zaczęły się problemy tego pomocnika. rzadko łapał się do pierwszej 11, często wchodził z ławki, zazwyczaj zawodził. Trener Maciej Skorża przesunął go do zespoły ME razem z Maciejem Iwańskim i Jakubem Wawrzyniakiem. Tylko że ci dwaj wrócili do łask trenera, a Piotr już nie, bo wcześniej klub rozwiązał z nim umowę za porozumieniem stron. I wtedy zgłosił się po niego dawny klub. Obie strony mogą tylko zyskać na tym transferze, ale bardziej chyba Giza, który może pokazać, że jeszcze się nie skończył jako piłkarz. Piotr Giza znów w Cracovii Edin Dzeko VFL Wolfsburg - Manchester City 27 mln funtów Jak wiadomo, szejkowie wykładający pieniądze na klub z Manchesteru mogą pozwolić sobie na każdego zawodnika. tym razem wybór padł na bośniackiego snajpera. Jest to zawodnik nietuzinkowy. Od dwóch lat jest w czołówce najlepszych strzelców w Bundeslidze. Dwa lata temu wespół z Brazylijczykiem Grafite stworzyli duet marzeń, który zapewnił mistrzostwo Niemiec zespołowi z miasta Volkswagena. Kiedyś na Edina mieli chęć działacze Wisły Kraków, ale nie mieli 3 mln euro na transfer. Takie pieniądze znaleźli w Wolfsburgu, i teraz zwraca im się to z olbrzymią nawiązką. Edin Dzeko- najdroższy piłkarz w historii Bundesligi Antonio Cassano Sampdoria Genua - AC Milan wolny transfer Niechciane dziecko włoskiej piłki. Piłkarz bardzo dobry, ale z paskudnych charakterem. Po kłopotach w Realu znalazł swój zakątek w Genui. Była to dla niego kraina mlekiem i miodem płynąca. Ale kiedy śmiertelnie pokłócił się z prezydentem Sampdorii, Riccardo Garrone, ten stwierdził, że nie ma miejsca w jego zespole. Po tych słowach natychmiast otrzymał propozycje gry w Milanie, Interze i Juve. Wybrał tą pierwszą ofertę. Czy trafił dobrze, czas pokaże. Antonio Cassano - Enfant terrible włoskiego futbolu Luca Toni Genoa - Juventus Turyn wolny transfer Juventus będzie kolejnym klubem mistrza świata z 2006 roku. Po Palermo, Fiorentinie, Bayernie, Romie, Genui przyszedł czas na Juventus Turyn. Nie wiem czy jest to dobry ruch ze strony działaczy Juve, bo Toni ma już swoje lata, w poprzednich klubach raczej zawodził, a i konkurencja w Turynie bardzo duża: Iaquinta, Amauri, Del piero to przykłady pierwsze z brzegu. Moim zdaniem Luca rozmienia karierę na drobne i goni tylko za pieniądzem. Luca Toni - przykład świetnego piłkarza rozmieniającego karierę na drobne. Ibrahim Affelay PSV Eindhoven - FC Barcelona 3 mln euro Kolejny Holender w stolicy Katalonii. Od czasów Johana Cruyffa przez Barcę przewinęło się mnóstwo zawodników z Kraju Tulipanów. Przeważnie były to trafione zakupy. wiele wskazuje na to, że ten też będzie zaliczał się do tych udanych. Affelay mimo swoich 24 lat gra bardzo dojrzale, umiejętnie kierował grą PSV. Jest to skrzydłowy, więc w Barcelonie będzie zmiennikiem Pedro, bo nie wierzę, że od razu zajmie miejsce w wyjściowej 11. Ale biorąc pod uwagę kwotę transferu (mniej niż Borussia zapłaciła za Roberta Lewandowskiego!!) i klasę piłkarza zakup udany. Ibrahim Affelay - kolejny Holender w Barcelonie Anders Lindegaard Aalesunds FK - Manchester United 3,5 mln funtów (nieoficjalnie) Zawodnik znikąd. Zaliczył zaledwie 4 występy w reprezentacji Danii, grał w rodzimej lidze, gdzie został wypatrzony przez skautów United. Obdarzony znakomitymi warunkami fizycznymi bramkarz (193 cm wzrostu) ma być zastępcą Edwina van der Sara w bramce MU. Nie Tomasz Kuszczak, ale właśnie on. Sir Alex Ferguson lubi od czasu do czasu zaskoczyć transferem i myślę, że tym ruchem właśnie to uczynił. Bo nie wierzę, że ten Duńczyk będzie na dłużej stał w bramce MU. SAF zapewne przyszykuje kolejną bombę... Anders Lindegaard - następca Tomasza Kuszczaka w Manchesterze United Jak wam się podoba taka forma przedstawiania transferów? Proszę o opinie, uwagi.
  12. Trolling is a art. Powinno byc chyba Trolling is an art.
  13. OK, czyli w miarę regularnie będę pisał o transferach w Polsce i za granicą.
  14. Tak się zastanawiam do czego można porównać blogowanie na FA. Chyba najbardziej do kinematografii. Dużo reżyserów, filmy o różnej tematyce, nagrody, wyróżnienia. Jedne filmy wspaniałe, do których można wracać w nieskończoność, innych nie można dokończyć, takie słabe. Tak samo jest z blogami. Autorów całe zatrzęsienie, tematy też różne. Można dostać jakieś tam wyróżnienia, choć nie są one tak wymierne jak w filmach. Jedne wpisy kapitalne, inne beznadziejne. Pełna analogia. Choć tak samo może być w przypadku książek, muzyki czy innej dziedziny sztuki. Bo pisanie blogu na pewnym poziomie uważam za niezwykłą sztukę. Chciałbym chwilkę zatrzymać się przy wyróżnieniach. Na FA istnieją tak zwane "Promowane wpisy". Nie wiem na jakiej zasadzie przyznawane są takie wyróżnienia, ale kilka wpisów naprawdę nie zasługiwało na taką nagrodę. Oczywiście nie będę tutaj "rzucał" nickami użytkowników, tą wiedzę zachowam dla siebie Wiele innych wpisów bardziej zasługuje na taką nagrodę. Moglibyście mi wytłumaczyć na jakiej zasadzie przyznawane są Promowane wpisy? Jest jeszcze jedna nagroda, najbardziej prestiżowa. Chodzi tu oczywiście o Smugglerki. To niczym Oscar dla reżysera. Nominacje, głosowanie, później wspaniała gala wręczenia najbardziej prestiżowej nagrody na FA. Dla zwycięzcy to wielki prestiż i wyróżnienie (prawda Owcze?). Podsumowując, blogowanie to sztuka. Jeszcze tutaj, gdzie potencjalnych odbiorców liczymy w tysiące naprawdę trzeba się wyróżnić, aby blog został przynajmniej zauważony. PS. Do osób zainteresowanych futbolem. Czy chcecie, abym pisał o transferach przeprowadzonych w tym okienku transferowym? Proszę o opinię. A na koniec, na rozluźnienie, kapitalny kawałek na karnawał: http://www.youtube.com/watch?v=-Fe4dk0Jtcw
  15. chleb posmarowany nożem... pycha:):)
  16. Benny Benassi (właściwie Marco Benassi Geneser) (ur. 13 lipca 1967 w Mediolanie) - włoski DJ i producent muzyczny tworzący muzykę elektroniczną z gatunku electro house i electroclash. Na stałe zamieszkuje w Reggio Emilii (region Emilia-Romania we Włoszech). Jest pochodzenia włosko-duńskiego (duńskie pochodzenie wiąże się z rodziną Geneser, z której pochodzi). Jest jednym z najpopularniejszych DJ-ów świata. [za ciocią wikipedią ;P] Świat usłyszał o tym muzyku, kiedy skomponował utwór "Satisfaction". Teledysk do tego nagrania wzbudził dość dużo kontrowersji. Otóż występują w nim skąpo odziane kobiety wykonujące czynności typowo męskie, takie jak wiercenie czy heblowanie. Późniejsze utwory to w większości same hity na światowych parkietach. Bo który bywalec klubów nie zna takich utworów jak "Ilusion", "Who is your daddy", "Castaway" czy "Able to love". Benny wypracował swój niepowtarzalny i oryginalny styl, którego nie ma chyba żaden DJ na świecie. Charakterystyczną jego cecha jest dość głęboki bas i delikatny wokal, które wspaniale się ze sobą łączą. Włoski muzyk nagrał 5 albumów. Noszą one tytuły: Hypnotica, Pumphonia, ...Phobia, Rock 'n' Rave i najnowszy, Spaceship. Najbardziej godne polecenia są trzy pierwsze płytki, gdzie każde nagranie fan muzyki electro odbiera jak balsam dla swoich uszu. Mnie osobiście najbardziej podobają się nagrania noszące tytuły "Ilusion" i "Hit my heart". Dla mnie jest to wizytówka tego muzyka, znajduję tam najlepsze cechy Jego muzyki. Jako szanujący się DJ Bennasi Bros (bo pod takim pseudo można go również znaleźć) mixuje przeboje innych wykonawców, takich jak In-Grid, Moby, Tiesto czy David Guetta. Według mnie najlepszym remixem jest utwór "Everytime you leave". Na koniec kilka najlepszych kawałków, które skomponował lub "mieszał" Benny: Jeśli możecie, napiszcie jakie są wasze ulubione kawałki do Bennego.
  17. A ja życzę Marcinowi tripl-dabl, a co, niech chłopak ma:)
  18. ooo, wielki znawca futbolu się odezwał
  19. Hoho, aleś mnie rozśmieszył:D Chyba będę się śmiał do końca roku ;p

  20. Z tego co wymieniłeś nadaje się tylko Sneijder i Eto, może jeszcze Kłajarella. Ibra- odrzut z Barcy, Totti- przereklamowany, Robinho- uciekł z City, bo bał się konkurencji.
  21. Manuel Arboleda- obrońca Lecha Poznań, jeden z dwóch głównych architektów mistrzostwa Polski AD 2009, awansu do Ligi Europy (decydująca bramka z Dniprem). Bez jego udziału nie było by tak dużo punktów w grypie A LE. Obrońca szybki, silny, błyskotliwy. Dziś Manu przedłużył kontrakt z Kolejorzem o 3 lata. Wykonał warunek konieczny do gry z orzełkiem na piersi. Teraz piłka po stronie prezydenta Komorowskiego. Niech nada mu obywatelstwo, a wtedy jego polski tata, Franz Smuda będzie mógł budować środek defensywy w oparciu o Arboledziaka. Teraz kilka słów do przeciwników. Po pierwsze, naprawdę brakuje nam zawodników do środka obrony. Głowacki wiecznie kontuzjowany, Sadlok boi sie latać, Wojtkowiak to prawy defensor, a Glik i Jodłowiec to zupełnie inna para kaloszy. Po drugie, Maniek mieszka już kilka lat w Polsce, mówi dość dobrze po polsku więc odpada problem z komunikacją. Po trzecie, jest lojalny. Powiedział, że najpierw musi wysłuchać Lecha, a potem ewentualnie innych klubów. Słowa dotrzymał, choć kilka razy flirtowali ze sobą. I po czwarte, Engel miał swojego Czarneckiego, Beenhakker swojego Głerejrowskiego, więc niech Smuda ma swojego Arboledziaka.
  22. O proszę, nawet nie wiedziałem, że wygrałeś. Nie wiem teraz jak się do ciebie zwracać. Panie owiec, czy może inaczej?? W końcu teraz jesteś kimś xD

  23. Owiec, siedź cicho. Bo nawet dzieci wiedzą, że najnudniejsza liga to... Serie A!!
  24. Owszem, każdy ma prawo nie zgodzić się z oceną...
×
×
  • Utwórz nowe...