Skocz do zawartości

C_Walk

Forumowicze
  • Zawartość

    205
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wpisy blogu napisane przez C_Walk

  1. C_Walk
    Witam,
    do wpisu skłoniła mnie ilość ciekawych gier które wychodzą w tym roku, część już zamówiłem i jest tego jak dla mnie dosyć dużo. W zeszłym roku zaciekawiło mnie tylko parę gierek do kupna wybrałem dwie Mafia II i Fallout: New Vegas - pierwszą ze względu na pierwszą część która była wspaniała, drugą troszkę się rozczarowałem ale nie ta tyle by ją sprzedać , druga gra ze względu na brak morrowindo-oblivioniowato podobnych gierek, tutaj zostałem raczej przytłoczony zadaniami i do tej pory nie skończyłem ze względu na brak czasu na kombinowanie. Więc zeszły rok cienki jak na gry pecetowe jak dla mnie.
    W 2010 roku upgredowałem swój komputer o nową kartę graficzną (Gigabyte GTX 460 1gb) i procesor (AMD Phenom II) dzięki czemu pociągnie mam nadzieje jeszcze dwa lata. Kupiłem również sobie Xboxa 360 który jest idealny na szybkie relaksujące gierki niezabierających wiele czasu.
    2011 jak już pisałem zapowiada się dla mnie miło po pierwsze z powodu gier na ten czas zamówiłem pre ordery:
    - TDU 2 - premiera luty - 123zł - wolność i samochody, szkoda że challengera nie ma ,
    - Wiedźmin 2 - premiera maj - 99zł - jedynka nudna jak psia du*a męczyłem się nią rok, mamnadzieję że dwójka będzie bardziej żywa i różnorodna,
    - Duke Nukem Forever - premiera Maj - 129zł - tą grę zamówiłem bardziej z sentymentu, pamiętając o zagrywaniu się z kuzynami i kumplami w Duke-a3d,
    - TES:Skyrim - premiera listopad - ?zł - absolutne "muszę to mieć" .
    czyli cztery gry na które na prawdę mocno czekałem, największą niespodzianką oczywiście jest DNF, ale również Skyrim na którego trzeba czekać najdłużej (chodzi mi oczywiście o ten rok, bo 12 lat duke-a to ..) ale jest to gra na którą czekam również najmocniej. Przeraziły mnie trochę koszty tego wszystkiego ale wiem że minimum 2 gry spełnią moje oczekiwania :) (muszą). Tak więc przedstawia się moja lista na ten rok. Z gier które chciałbym ale nie kupiłem to Dead Space 2 i Crysis 2 - te gry kupę może pod koniec roku, zobaczymy po recenzjach.
    Dobra tyle Gier, teraz drugi temat zdrowie - ten rok napawa mnie również optymizmem na tym polu ,ponieważ w końcu coś ruszyło się w przeszczepach więc może i dla mnie znajdzie się nerka . Dwa dni temu był dzień transplantacji i parę reportaży w telewizji - tylko, jednym słowem nędza. No ale śledząc statystykę na poltransplant.pl mogę być dobrej myśli.
  2. C_Walk
    Po pierwsze muszę się pokajać za poprzedni wpis tzn. jego przydługawe zdania i brak przecinków jakoś tak wyszło
    W moim drugim wpisie chciałem się zając dwiema sprawami pierwsza to degradacja mojego ludzkiego oblicza ,a druga to zbawienie jakie dostałem od pełniaka "Mortyr 3"
    Zastanawialiście się kiedyś dlaczego większość lekarzy nie okazuje żadnych emocji podczas badań lub zabiegów, zawsze zachowują kamienną twarz i sprawiają wrażenie jakby ich nic nie interesowało. Na własnej skórze liznąłem ten temat (tylko w małej części ale zawsze). Na początku przeżywałem każdą rozmowę z pacjentami z którymi jeżdżę na dializy [w większości to dziadki (oni mnie nazywają młody to ja ich pieszczotliwie dziadki żeby nie było że ich nie szanuje)] opowiadali o różnych sytuacjach które ich spotkały, a ja bałem się że i mnie to spotka. Po roku leczenia większość z mojej pierwszej grupy zmarła bądź trzyma się na cienkiej nitce. Dzisiaj np. dziadek dostał zawału serca i trafił na oddział ,a ja przyjąłem to jak rzecz normalna bez większych emocji - i w tym momencie zdałem sobie sprawę że te wszystkie zdarzenia mi tak spowszechniały że gdzieś w którym momencie upodobniłem się do lekarzy. Jednak gwoli wyjaśnienia od lekarzy nikt nie oczekuje pełnych emocji badań itp. ale solidnej opieki, lecz przydałoby się czuć trochę oparcia i lekkiej więzi - że wszystko jest w porządku. Potem zdałem sobie sprawę że jest trochę niebezpieczne ,a taka znieczulica to bariera mająca nas bronić przed załamaniem nad kruchością życia. Przykład zaznajomiłem się z jedną babcią która wprowadziła mnie w świat dializ od strony pacjenta (jak sobie radzić z dietą, na co uważać itp.), kobieta zdrowa jak na swój wiek i trzy lata dializ, po pewnym czasie zaczęła chodzić o kulach, potem na wózku następnie zabrakło jej potem dowiedziałem się że zmarła. Przeraziło mnie to bo wyglądała na osobę która dobrze się potrzyma jeszcze kupę czasu i będę jej mógł się pochwalić nową nerką. Dało mi to dużo do myślenia, a z czasem się przyzwyczaiłem że tak jest i będzie. Z czasem moja degeneracja postępowała i zupełnie przestałem się przejmować, ba nawet zacząłem się naśmiewać z innych pacjentów w poczekalniach którzy to uważają się za bardzo chorych i potrzebujących natychmiast zrozumienia, leczenia i wszystkiego co najlepsze. I wtedy zrozumiałem że nie warto się angażować emocjonalnie do wszystkiego
    podchodzić sucho bo wtedy po prostu łatwiej. Jednak trudno żyć ze świadomością że jest się w wiecznej obronie przeciw tragedią. Dziwne to uczucie i chociaż je zaakceptowałem trudno się nie zgodzić że jest trochę chore.
    Drugi temat również refleksyjny ale z poczuciem ogólnego szczęścia. Czekając na rodzinkę która wracała z nad morza zainstalowałem sobie dla zabicia czasu Moryra 3, grę przeszedłem szybko bez większy problemów jednak gdy skończyłem miałem więcej dumy z siebie niż po przejściu np. gta iv. Gra mnie po prostu bawiła do łez w sposób niezamierzony, lekko wkurzała i nauczyła żeby nigdy nie lekceważyć siły kaszanek. To że obcuje z grą na niskim poziome ostrzegły mnie ekrany ładowania z krótką historyjką wprowadzającą mnie przed każdą misją. Streszczenia misji i historie tam zawarte są tak nieprawdopodobne że z niecierpliwością czekał na ciąg dalszy. Sebastian Mortyr jak na rambo przystało potrafi wszystko - wykosić tony Niemców, wysadzić most, samodzielnie rozwalić kilka czołgów, uciec z więzienia gestapo (zrobił to z takim sprytem że przecierałem oczy ze zdumienia), obrabować bank i uratować swoją miłość? (pytajnik specjalnie bo nie wiem czy łączyło ich coś więcej niż drętwe dialogi). Cichym bohaterem okazał się Halny polowy którego rady i "Halny powiedział", "Halny był zdziwiony" itp. plasują go na czele mentorów/mędrców. Jako że pierwszy raz od długie czasu mam styczność z kaszanka bawiły mnie babole w stylu wpadanie w tekstury, nienaturalne wyginanie ciała, super celność lub jej brak, przyklejanie się do pólek skalnych (zwłaszcza snajperzy) i pojawianie się wrogów znikąd. Na prawdę nie ma nic zabawniejszego niż wyprzedzenie skryptu i obserwowanie jak wrogowie nagle się pojawiają po czym starają się nas zając dopóki nie załaduje następnej fali .Gra mnie zaskoczyła bardzo pozytywnie ,dała najlepsze 2 godziny od dłuższego czasu (nie jest to złośliwość po prostu na prawdę się świetnie bawiłem) więc jeśli nastepnym razem będzie podobna kaszanka - macie moje słowo nie będę narzekał.
  3. C_Walk
    Witam,
    jest to mój pierwszy wpis i blog w ogóle. Do założenia go skłonił mnie wpis (ksywki nie pamiętam zostawiłem cd-action w szpitalu) w cd-action od czytelników o opaskach "Jestem na tak"(Chodzi o transplantację) . Co mnie tak zbulwersowało - może to złe słowo - zniesmaczyło - lepiej - więc ów czytelnik pisze w nim że nie był w stanie kupić opaski i chyba dlatego weźmie organy ze sobą.
    Zanim zacznę odpowiadać troszkę o sobie aby łatwiej mnie zrozumieć.
    Jestem dializowany (hemodializa) od marca 2008 roku, od 22 listopada jestem wpisany na listę oczekujących na transplantację nerki. Zanim mnie wpisano przeszedłem szereg badań kwalifikujących które były trudne i bolesne. Mam trzecią przetok tętniczo-żylną w dole łokciowym na lewej ręce co co oznacza że ręka ta jest wyłączona z ciężkiej pracy, zanim chirurg zrobi taką przetokę miałem wbity cewnik w szyję z którym chodziłem przez 2 miesiące. We wtorek, czwartek, sobotę jeżdżę do szpitala o godz. 6.00 na dializę które trwa w moim przypadku 4,5g, przetoka jest nakłuwana ja akurat mam jedną igłę (igła wielkości i grubości zapałki), czasami pielęgniarka przekłuje żyłę i wtedy jest kolorowo. Muszę trzymać dietę tzn. bez soli, owoców, fast-foodów, coli itp. ,muszę trzymać limit wypitych płynów na dzień co oznacza litr dziennie. Mam trzymać wagę która teraz wynosi 58kg (kiedyś tzn. 1,5 roku temu ważyłem 67kg) więc kiedy jem i piję tyję ,a jako że nerki nie filtrują wszystkie syfy łącznie z wodą odkładają się w organizmie dlatego po dniu wolnym od dializ ważę zazwyczaj 60kg, na maszynie ustawiam 2kg i tyle mi zdejmuje przez 4,5g. Więc kiedy czytam że moje dalsze życie zależy od opaski ręce mi opadają. Prawda akcja jest średnio przygotowana, ale chodzi w niej o przypomnienie że osoba która zmarłą, lub bliskich tej osoby że wciąż może ona żyć dalej i pozwolić komuś żyć opaski są tylko miłym MODNYM dodatkiem do oświadczenia woli dostępnych wszędzie. Tymczasem po liście zacząłem się zastanawiać czy ludzka głupota może mieć większy wymiar - stawianie na jednym poziomie "kupię opaskę, kurcze nie ma to niech się wszyscy walą" jest chyba mało inteligentnym podejściem do takiej sprawy. Więc czekam na nerkę od osoby zmarłej (na przeszczep od żywego dawcy nie mam szans ze względy na chorobę która mi towarzyszy i ma prawdopodobnie podłoże genetyczne) której rodzina się zgodzi lub uszanuje oświadczenie woli które zmarły miał przy sobie. Mnie i lekarzy nie interesuje opaska, nas interesuje poświęcenie i trudna decyzja podjęta po myśli tysięcy ludzi czekających na NORMALNE ŻYCIE.
    Jeszcze wyjaśnienie ja ten list odbieram bardziej jako ironię czy czarny humor ale jednak niesmaczny więc jakiekolwiek uniesienia z mojej strony były działaniem emocji gdy pisałem tego posta (jakby się polityk tłumaczył :) ).
×
×
  • Utwórz nowe...