Jump to content

pasztetmen

Forumowicze
  • Posts

    156
  • Joined

  • Last visited

Reputation

0 Neutralna

About pasztetmen

  • Rank
    Krasnolud
    Krasnolud

Dodatkowe informacje

  • Ulubiony gatunek gier
    Array

Informacje profilowe

  • Płeć
    Array
  1. Dzięki za odpowiedzi. Czysty rozruch zamieszał jedynie tyle, że po restarcie pojawił się czarny ekran a potem gratis niebieski ekran z błędem 0x00000116 i plikiem nvlddmkm.sys. Zmieniłem sterownik karty graficznej na jakiś starszy i wszystko wróciło do stanu poprzedniego, ponowny czysty rozruch cały czas dawał czarny ekran tam gdzie zawsze. Sterowniki chipsetu zainstalowałem, te do USB 3.0 nawet się przydały. Zasilacz to Seasonic M12II-620 Bronze, wszystko w normie, nie przegrzewa się, monitor to 24-calowy LG E2441T, Full HD. Kabla używam D-Sub z przejściówką na DVI bo karta innych wejść niż DVI nie ma. Dawno miałem zmienić ale jeszcze do tego nie doszło. A, odpisuję dopiero teraz bo trochę się pomęczyłem, bowiem po tym jak Windows zaktualizował sobie jakieś rzeczy przy uruchamianiu systemu zamiast czarnego ekranu tym razem wyświetlił się blue screen z błędem 0x000000c14. Trzeba było przywracać i wyłączyłem też chwilowo te aktualizacje. Syf i malaria z tym moim komputerem.
  2. Niestety na chwilę obecną nikt nie podzielił się żadnym rozwiązaniem, pozwolę więc sobie bezczelnie podbić ten temat. Przy okazji dostarczę screenshota z menedżera urządzeń. Menedżer wygląda dziwnie, screenshot wykonany w trybie awaryjnym, karta graficzna wraz z najnowszymi sterownikami zainstalowana, po uruchomieniu komputera i części "trwa uruchamianie systemu windows" występuje czarny ekran.
  3. Witam serdecznie. Post może wydawać się długi. Problem obrzydliwie odporny na moje próby zwalczenia drania, proszę więc o wsparcie. Ogólnie rzecz biorąc system nie wie jak tę moją kartę graficzną, tj. GTX 570 od MSI ogarnąć. Wyjaśniam. Aktualnie karta jest podłączona (przełączyłem ją dla próby na inne złącze), ale odinstalowałem ją przy użyciu menedżera urządzeń. Pojawił mi się komunikat, żeby zrestartować system by "wprowadzić zmiany", chodzi na 99% o kartę którą sobie ten system niby wykrył. Problem w tym, że gdy ten system zrestartuję, nie zaloguję się. Pojawi się logo płyty głównej, pojawi się ekran "uruchamianie systemu Windows" (czy jakoś tak) wraz z animacją (system Windows 7 Home Premium), lecz następnie tylko ciemność i wyłączenie się monitora (czy też "przejście w tryb oszczędny", jak to określa zdaje się wielmożny monitor LG). No i to jest to moje błędne koło. Karta jest to się nie zaloguję. Karty "ni ma", to się zaloguję, ale jak ją chcę mieć to muszę zrestartować. No ale wtedy się nie zaloguję. Ten tego. Naturalnie chodzi więc o sterowniki. Tutaj jednak znowu suprajs, albowiem sterowników zainstalować. się. nie. da. ło. Ściągnąłem najnowsze ze strony nVidii, ale za każdym razem wyskakiwał komunikat, że instalacja zakończyła się niepowodzeniem. Zainstalowałem te sterowniki więc chytrze za pośrednictwem menedżera urządzeń, powiodło się. Nic to jednak nie dało, karta była wraz z najnowszymi sterownikami, wszystko cacy, ale na tym się nie zalogujesz. Ogólna specyfikacja jest w mojej sygnaturce, od razu mówię, że płyta główna to MSI P67A-GD55. Co by tu dodać...w trybie awaryjnym raczej więcej nie zdziałałem, wirusów rzekomo nie ma. Aha, wizualnie problem objawia się rozdzielczością 1600x1200 zamiast 1920x1080. Gdy w ustawieniach ekranu kliknę obecnie na "ustawienia zaawansowane" w zakładce "karta" wszędzie pisze "niedostępne" lub "brak". Gdy w tej zakłądce kliknę "właściwości" okazuje się, że aktualnie używam czegoś o nazwie "VgaSave". No ale to można wytłumaczyć tym, że jak wspomniałem obecnie kartę GTX 570 z menedżera odinstalowałem. Nie mam niestety innego komputera gdzie kartę mógłbym podłączyć i przetestować w innym środowisku. Chyba niczego nie zapomniałem. W załączniku plik dxdiag. Pozdrawiam i czekam na jakiś cud, czary-mary, sam nie wiem. Tylko mi nie mówcie, że karta kaput. Proszę ;p DxDiag.txt
  4. Wywiad dla Entertainment Weekly z 2011 roku (nawet nie klikać jak ktoś nie czytał książek;]) http://shelf-life.ew...ocking-twist-g/ Odpowiedź co do Jona: Co do listu: Od kiedy przeczytałem ten wywiad miałem już pewność, że żadna z tych spraw nie jest taka jak wydaje się na pierwszy rzut oka
  5. Rody sobie mogą walczyć, a i tak nic nie wskórają. Wszyscy przecież wiemy, że Master of the Game to Stara Niania i to ona zasiądzie na tronie Westeros. A tuż po niej Hodor Targaryen Sprawiedliwy ;p A tak poza żarcikami (chociaż...gdyby Hodor okazał się takim Targaryenem...) to książek już pięć, wszyscy faktycznie próbują się nawzajem wykończyć w tej porąbanej grze, ale taki Littlefinger to nadal żyje. Może nie jest to jakoś tak strasznie dziwne, ale ta franca wydaje się mieć jakiś plan... I jakby tak się zastanowić, to trudno ocenić o co on gra. Spryciarz z niego jest, pieniądze zawsze znajdzie, posiadłości już ma naprawdę spore, ale nadal mu mało. Lubię go, szczerze mówiąc, ale nie wyobrażam go sobie w pobliżu Żelaznego Tronu na koniec sagi, a siedzącego na tronie to już całkiem. Gość wygrywa, albo umiera...tylko nie ma go kto zabić, bo Petyr ma "zawsze czyste ręce" Trudny orzech do zgryzienia ten Baelish.
  6. Desperacko odpycham tę myśl, ale faktycznie młody to on był kiedyś. Nie no, niech tylko zacznie mi tu umierać to mu zapas respiratorów przyślę i jeszcze kopa w tyłek dam dla lepszej motywacji ;p Ano rozpisuje się, ale jeżeli chodzi o zakańczanie losów postaci to w tym Martin jest wręcz brutalnie skuteczny ;-]
  7. Odstając na moment od tematów fabularno-okładkowych. Ostatnio Jego Miłościwa Wolno-pisząca Wszędobylska Majestatyczna Wysokość George R. R. Martin udał się na kolejną wycieczkę, tym razem do Hiszpanii. W wyniku tej podróży w sieci wykwitły całkiem interesujące wywiady, w jednym z nich GRRM stwierdził, że kolejna część "nie ukaże się przed 2014 rokiem". Szczerze mówiąc rok 2014 (początek na przykład^^)byłby niesamowicie wręcz dobrym terminem, zważywszy na to ile czasu zabrało napisanie poprzedniej książki. "The Winds of Winter" zapowiada się niesamowicie, szczególnie po cliffhangerach z "Tańca ze Smokami". Trudno jednak być optymistą po sześcioletnim bodajże męczeniu się z pisaniem najnowszej części sagi. Jak myślicie, czy "Zimowe Wichry" dopadną nas już w 2014?
  8. Ależ jak to! (dziwnie pewnie to wygląda że cały post składa się w większości ze znaczka "spoiler", ale chyba takie tu reguły już są )
  9. @UP Kończę właśnie 3 tom po raz drugi żeby sobie odświeżyć historię przed najbliższymi dwoma sezonami serialu i ze słów Tyriona i reakcji Joffreya wynika raczej, że: Co do Littlefingera: on to jest taka franca co raczej miota kłamstewkami i pół-prawdami na prawo i lewo. Na przykład: A tak z innej beczki. Pomimo tego, że czytałem drugi raz
  10. I ja coś naskrobię, bo w weekend-becie udział brałem. Ojj brałem, brałem... No ale tak, to może na wstępie zaznaczę jedną rzecz: WITCH DOCTOR! Tak, to jest ten wstęp. Klasa z którą spędziłem najwięcej czasu. Tak ją kurde lofciam że postanowiłem to napisać Caps Lockiem. Przechodząc do części bardziej merytorycznej: mam pełną świadomość tego, że ta akurat klasa jest najmniej popularną. Dlatego od razu zaznaczam, że nie wybrałem jej z jakichkolwiek hipsterskich pobudek. Moim zdaniem ludzie nie lubią tej klasy "tak po prostu". Mogę to zrozumieć, gdyż kiedy zobaczyłem pierwszy raz tego zgarbionego starucha który rusza się jak kurczak, sam poczułem wstręt jak czymś takim można grać. Przełamałem się jednak i wierzcie mi, warto. Nie staram się tutaj wmówić, że każdy nagle zacznie tą postać uwielbiać, bo na pewno nie jest to klasa dla każdego. Witch doctor to nie barbarzyńca, co rozwala beczki pod niebiosa. Nie jest to też Demon Hunter który strzela z kuszy jak z karabinu. To klasa bardziej...nietypowa. Szalona to chyba najwłaściwsze słowo. Jednocześnie jednak dająca dużo satysfakcji. Trudno przecież się nudzić mając do dyspozycji pająki, trujące żaby i łapy wyrastające z ziemi które spowalniają wrogów i wykańczają ich w subtelny, ale jednak wstrząsający sposób Nie będę jednak więcej tu pisał o WD bo są inne sprawy do których chciałem się odnieść. Ale tu już krótko Punkty umiejętności (ich brak) - genialne. Nieustannie staram się zrozumieć graczy-masochistów, którzy walną punkty wbrew ustalonym buildom i cieszą się, że zrobili daremną postać i teraz ponoszą za to konsekwencje. Tutaj nie ma tego problemu, nie ma jednej słusznej drogi, a możliwości jest od groma. Duży plus, bo na tym po prostu zyskała grywalność. A tego aspektu nie można szarpać sztucznym wyciąganiem konsekwencji wobec gracza. Grafika - bez zarzutu. Gdyby świecili w oczy dżunglą z crysisa to by źle się to skończyło. A tak, mamy bardzo fajną stylizację. Poziom trudności - taki jak ma być. Czyli ten najniższy jest idealny, po prostu łatwy ale bez jakiejś przesady. Powtarzam: to był ten najniższy... Coś tam jeszcze chciałem ale już za dużo tego i nie wiem czy ktoś to poczyta ;p Jedyne co mnie rozczarowało, to niektóre ludzkie postawy. Chodzi o te krótkowzroczne opinie, które skazują grę po kawałeczuniuniu I Aktu. tl;dr : duży pozytyw, szczególnie jeśli o witch doctora chodzi P.S. cena *jest* cholernie duża. Ale warto, więc nie będę jej bluzgał ;]
  11. 8azyliszku nie jestem pewien czy pamiętam dobrze, ale jeżeli chodzi o Twoje wątpliwości dotyczące to w 5 tomie było to jaśniej sprecyzowane. Ale sprowadza się to do tego, że raczej nie było tu nadużycia. Co do Shireen to też mi jej brakuje, ale jak na ten moment to nawet lepiej. Mam wrażenie, że w tym momencie niewiele by ten wątek wniósł na ekran. No i też muszę się w końcu przyznać, że nie wytrzymałem i drugi odcinek mam za sobą. Nawet powoli zaczynam się przyzwyczajać do tej niezbyt subtelnie wydłużonej melodii z intra
  12. Ano, jak powiedziała osoba wyżej, debiutancki odcinek drugiego sezonu za nami. Parę rzeczy które w jakiś sposób zwróciły moją uwagę (chyba obędzie się bez żadnych spoilerów): Intro. Na minus, niestety. Od strony wizualnej świetna robota, ale muzyka... Spróbuję to wytłumaczyć w ten sposób: oryginalny motyw jest zabójczy, ale tutaj musieli chyba przedstawić więcej miejsc wyrastających z tej "mapki". Poskutkowało to tak masakrycznie sztucznym wydłużaniem ścieżki dźwiękowej, że straciło to cały swój urok. Ni to w rytm, ni to w melodię. Może to kwestia przyzwyczajenia...albo jestem przewrażliwiony ;p Melisandre: może być. Zobaczymy dalej, ale w książce miałem o niej trochę bardziej "oooogniste" wyobrażenie (jako o kobiecie ;P) Stannis: tutaj bez zarzutu, bardzo fajnie dopasowany aktor, gra z wyczuciem, nie ma u niego żadnej sztuczności jeżeli chodzi o "wczucie się" w chłodnego "jestem kurna królem" gospodarza na Dragonstone Davos: rewelacja, świetny wybór castingowy. No po prostu mi przypadł do gustu Craster: wystarczająco niesympatyczny. Czyli dobrze ;] Tak więc nowi aktorzy na plus. Stara ekipa trzyma się również znakomicie. Bardzo spodobały mi się sceny z udziałem Robba i Catelyn. W sumie to tylko tam dało się już wyczuć zalążek "dużych rzeczy". No ale trzeba jeszcze dać trochę czasu na rozwój akcji. Aha, Szary Wicher wygląda dokładnie tak jak ma wyglądać. Znakomicie. Czyli czekam z niecierpliwością na nowe odcinki
  13. jest teoretycznie możliwe, ale moim zdaniem niesłuszne. Istotna jest tu gramatyka - . Ale równie dobrze może się okazać, że po prostu knuje - jego słowo jest na dobrą sprawę jedyną gwarancją, że mam do czynienia z "oryginałem". Tak jak mówię - dla mnie ta postać, niezależnie od jej prawdziwości, to póki co pionek, a nie istotny gracz. Hmm no no, ciekawa rzecz. To nawet widzę gramatyka być może stała się kolejnym "bohaterem" tej sagi Ale od jakiegoś czasu zaczynam się zastanawiać, czy Martin świadomie tak miesza, czy może przekroczyliśmy w tych teoriach pewną magiczną granicę i teraz niczym poloniści-wyższych-sfer-umysłowych doszukujemy się pewnych rzeczy tam gdzie ich nigdy nie było. Trudne jest życie pasjonatów Martina. Te wszystkie chytre przepowiednie jeszcze do różnych wniosków mogą nas doprowadzić. i szeroko objaśniający funkcjonowanie , także w obliczu śmierci, niewątpliwie uważam, że tak naprawdę i całkiem to . Ale wolałbym, żeby tak się nie stało, bo choć to ciekawy koncept, daje niezbyt wielkie możliwości działania , a to jednak na tyle ważna postać, że zwyczajnie byłoby jej szkoda. Myślę zwyczajnie, że Martin nie poleci drugi raz Eddardem ;p. Egzakli Swoją drogą ciekawe kiedy weźmie swoje cztery-troll-litery i zacznie ogarniać Winds of Winter. Byleby nie pisał na sylwestrowym kacu bo jeszcze się okaże, że Daenerys dołączyła do Faceless Men Skoro już nawiązałem do tej milusiej organizacji. Ciekaw jestem jak poradzi sobie Arya której do tej pory szło Bardzo spodobał mi się sposób w jaki udało jej się A tym bardziej spodobało mi się to, że będąc gapą tego "sposobu" tym razem w książce nie przeoczyłem Jeżeli chodzi o Młodego Griffa -
  14. . Zostało mi zasugerowane, iż sprawa generalnie śmierdzi trochę, zwłaszcza w obliczu kilku przepowiedni z poprzednich części . Osobiście jestem zdania, że to "real deal", ale Martin wykrzywi topos, by nie było to aż tak kliszowate... Nie ma przecież oporów przed zabijaniem postaci w razie potrzeby:D. Zresztą - im więcej pionków na planszy, tym ciekawsza intryga. A ten pionek jest naprawdę interesujący Uhh, próbuję sobie przypomnieć jak to wszystko wyglądało (czytałem przez wakacje). Mój mózg zdaje się pochował wszystkie informacje w niedostępnych zakamarkach pamięci ;p Ale do rzeczy, bo również chętnie to i owo bym przedyskutował. Co do : tak jak to k0nradzie ująłeś faktycznie wydaje się to być "real deal". Szczególnie dlatego, Ciekawe też jak zareaguje Barristan gdy się o tym wszystkim dowie? W ogóle tak szczerze mówiąc to sporo niewiadomych pojawiło się po lekturze 5 tomu. Szczególnie jeżeli chodzi o Siedziałem również trochę na forum westeros.org. Tam naprawdę rozkminiają wszystko po kolei, dzięki czemu większą uwagę zwróciłem na przepowiednie. Niesamowite jest to, jak jedno proroctwo jednocześnie mogła spełnić się już kilka razy, albo równie dobrze nie spełnić się jeszcze w ogóle Mam też pytanie do Ciebie k0nradzie i do innych z lekturą 5 tomu za sobą: No nadal wręcz nie mogę przeboleć, że to przeoczyłem
  15. Szanowni Milordowie i Milordynie Posiadając niebagatelnych rozmiarów predylekcję do gier wideŁo z gatunku RPG, gardząc abderytami, abnegatami i monstrami innego typu jednakże takoż równie haniebnie atawistycznymi, z komnat mego westybulu dzierżąc w dłoni buławę kontenansu zakładając że adwersarze w tej dyskusji postanowią blah bleh bleh glabh garbh blrrbh fhrbh hmpf pfgh bleh. SKYRIM. /no i masz kurcze blaszka a Wiedźmin drugi taki zacny był...GERALT WHY U NO DRAGONBORN aka "Smocze-Dziecię" (fuj!)/
×
×
  • Create New...