-
Zawartość
467 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez sarmat
-
-
o ile się nie mylę gdy dźwignia jest tuż obok drzwi to włączenie jej je otwiera, jeśli zaś jest dalej musisz połączyć dźwignię za pomocą redstone z drzwiami

-
Shaun Bogdanov
"Co to, jakaś kwatera szalonych naukowców? Może jeszcze siedzą tu obcy ze Strefy 51?! Gdy się odwrócimy armia szaraków strzeli nam w plecy z laserowej spluwy, a Obi Wan Kenobi wyskoczy nagle z naprzeciwka?! Co to ma [beeep] znaczyć?!"
Podchodzę do ciał żołnierzy. Brak pulsu. Brak pulsu. Brak pulsu. Wszyscy martwi.
Nagle rozległ się dźwięk otwieranych drzwi, a do pomieszczenia wtoczyło się dwoje ludzi. Jeden z nich był ciężko ranny, drugi miał rozszarpane ramię.
-Ty, ugryziony! - krzyknąłem do człowieka z raną na ręku - odsuń się! Szybko skujcie go! Cokolwiek, w każdej chwili może stać się tym pieprzonym zombiakiem. Nie zamierzam ryzykować.
Podbiegam do umierającego człowieka i przy nim kucam
-Zajmiemy się tobą później - rzekłem do Perry'ego. - Twój kumpel bardziej potrzebuje pomocy.
Szybkie oględziny ciała. Krew, krew, krew. Do mojego nosa dopływa smród umierającego człowieka, pełen strachu, krwi i potu.
-Szybko, podajcie moją torbę!
Ekwipunek bez zmian -
Jakaś ustalona mechanika będzię? Czy po prostu czysty storyterlling?
-
@up
Och, to zbyt słodkie by uwierzyć, moim zdaniem nigdy system ekonomiczny nie wejdzie do gry, lub wyjątkowo okrojony, np: zabijasz kupca w XX. Uruchamiasz tym samym skrypt przez który w miasteczkach YY, ZZ, NN ceny się zwiększają. Tracisz reputację oraz ludzie w okolicy mniej cię lubią.
A te opowiastki z głodowaniem, bezrobotnymi mogę włożyć pomiędzy baśnie braci Grimm.
-
Oh, jeżeli mi nie wierzysz mogę wrzucić zdjęcie mojego nośnika źródłowego, pudełka, czego tam chcesz z karteczką z moim nickiem i dzisiejszą datą
Paragonu niestety nie pokażę gdyż to jest prezent 
Czy istnieje oficjalne spolszczenie gry Neverwinter Nights? Jeśli tak byłbym wdzięczny za link. Jeżeli nie czy ściągnięcie z internetu spolszczenia jest legalne. Wydaje mi się, że nie, lecz wolę się upewnić.
Aha, by rozwiać wątpliwości: tak mam angielską wersję gry, oryginalną, z wydania PC GAMER
-
Witam, mam następujący problem:
jestem posiadaczem legalnej kopii pewnej gry komputerowej (nvn), czy stworzenie obrazu płyty, po to by nie musieć za każdym razem szukać i wkładać nośnika przy próbie uruchomienia jest legalne?
-
Przepraszam że tak dużo czasu mi zajęło napisanie karty. Właściwie jeden dzień pisałem, resztę czasu obijałem się lub ubolewałem nad brakiem weny na naskrobanie coś lepszego. Poganiany przez Marcina Zew Cthulhu zamieszczam swoje
wymiocinywypocinyImię: Mark Crane
Wiek: 24
Wygląd: Przeciętnego wzrostu facet, szczupły, ale nie chudy. Ma, kruczoczarne włos, opadające na jego oczy o stalowej barwie. Zazwyczaj chodzi zakapturzony lub skórzanej kurtce. Na jego twarzy gości kilkudniowy zarost.
Charakterek:
Zazwyczaj pokojowo nastawiony do świata, lecz gdy ktoś mu przywali, odrzuca ideę ?Make love, not war? i oddaje. Albo ucieka. Tak już to bywa, że trzeba komuś połamać kości, by swoje zachować w całości. Mark wie o tym i chociaż nie jest brutalem, czy psycholem musi czasami używać przemocy, mimo iż stara się tego unikać. Jest indywidualistą, dzisiejsze społeczeństwo kontrolowane przez mass-media uważa za nic nie warte. Ma dość cyber-entuzjastów i świrów, którzy dają sobie odrąbać kończyny, tylko po to by zamontować sobie hiper-super-duper stalowe kończyny. Bez nich byliby zwykłymi cieniasami. Crane często działa pochopnie i pod wpływem chwili, brawurowe akcje to jego specjalność, co nie oznacza, że pcha się pod lufę czołgu czy karabin maszynowy, lecz po prostu lubi adrenalinę ?trochę? bardziej. Jako ofiara systemu, (wyrzucony z pracy, nic nie warte wykształcenie, itp) nabrał do wszelkich instytucji niechęci. Ma też niewyparzony język lecz jak sam mówi ?Kto zasługuje na mój szacunek, ma go.? Nigdy nie zostawi kumpla w potrzebie, nawet gdyby przez to miał się wpakować w niezłe g*wno. Ma ?kłopoty? w całym mieście, począwszy na policji a kończąc u dilerów dragów oraz firmach zajmujących się mechaniką i protetyką, ale też ma sporo znajomości.
Historia
Wychował się w przeciętnej amerykańskiej rodzinie. Ot, zwyczajne dzieciństwo na obrzeżach Trenton. Jego lata młodzieńcze przypadły akurat na wyjątkowo wzmożony rozwój techniki i nauki. Chociaż sam nie interesował się tym zbytnio, ojciec próbował zarazić go nutką majsterkowicza. Cała jego rodzina chłonęła wszelkie informacje dotyczące rozwoju technologicznego, a on sam pod wpływem sugestii ojca podjął naukę w szkole robotyki i mechaniki. Po ukończeniu edukacji ze znośnymi stopniami otworzył ze swym kumplem mały serwis. Pracował tak kilka miesięcy, aż nadarzyła się okazja pójścia w wielki świat ? otworzono nową filię firmy Heavy Robots w Nowym Jorku. Nie namyślając się wiele przeniósł się ze swym kumplem do Wielkiego Jabłka.
Praca w HR nie należała do najłatwiejszych. 12 godzin dziennie składania robotów różnej maści, maczanie się w smarze i plątanie w kablach za psie pieniądze przyniosły jednak Markowi sporo doświadczenia. Nie był jakimś wyjątkowo uzdolnionym inżynierem, ale jednak powoli piął się w szczeblach kariery zawodowej w górę. Aż do pamiętnego dnia, w którym szef firmy, Steve Kaminsky ogłosił, iż wszyscy pracownicy działu montażu zostają zwolnieni. Dlaczego? Gdyż kupno wyspecjalizowanych robotów na miejsce robotników w ciągu 40 miesięcy przyniesie 4% zysku. ?Poznajcie cuda kapitalizmu?. Inne firmy nie chciały go przyjąć, bo nie miał teczki makulatury potwierdzającej jego umiejętności, specjalizacje, zdrowie psychiczne i inne duperele, które w czasie gdy podejmował prace w HR były zupełnie niepotrzebne. Uzyskać też ich nie mógł, gdyż nadawała je firma, a na szkolenie nie było go stać. Tak więc spędzał dnie upijając się w barze, a mieszkał tymczasowo u swojego kumpla. Zaczął się parać handlem narkotykami, rozprowadzał amfetaminę i heroinę przez kilka tygodni. Poznawał ?uroki? przestępczego życia, ale uważał rozprowadzanie dragów za tymczasowe zajęcie. Jednak gdy komuś nie spodobało się że zamierza zrezygnować z dilowaniai, został wydany na niego wyrok śmierci w gangu. Po raz kolejny wylądował bez pieniędzy na bruku ukrywając się przed gangsterami. Uratowało go spotkanie z dawnym kolegą z pracy, który także został zwolniony z Heavy Robots. Okazało się, że należy do półlegalnej organizacji protestującej przeciwko postępowi robotyki i protetyki. Powoli zaczął wprowadzać Marka w jej struktury, ręczył za niego.
* * *
Budynek serwisu Boba wznosił się przed trójką zamaskowanych osób. Każdy wiedział, że Bob podrasuje twoją protezę za pieniądze, w niezbyt legalny sposób. W każdym razie, jeśli pozwolisz sobie grzebać w implantach roboty zamienią twój złom w niezłe narzędzie. Och, no i jeszcze pan Bob Rednoy współpracuje z gangiem porywaczy. Każdy wie, że wszelkie zniknięcia bezdomnych w okolicy to jego sprawka. Mało kto z nich wraca, a ci którym się poszczęściło są straszliwie okaleczeni. Dziś jest niedziela, dlatego zakładu pilnuje tylko jeden ochroniarz. Ukryci w zaułku, członkowie Fighters of Humanity, porozumiewali się ze sobą szeptem. Po kilku sekundach niezauważalnie opuścili boczną uliczkę i się rozdzielili.
Już się zaczęło. Czuję to. Adrenalina wpłynęła do mych żył, serce bije szybciej, zwiększa się ciśnienie krwi, źrenice rozszerzają się. Czuję ten ucisk w brzuchu, zaraz wszystko się zacznie.
-Hej, przystojniaku, co tak tutaj sterczysz? Może byś chciał się zabawić? ? ponętna kobieta zaczepiła strażnika
-Yyeey?.. yyy? no nie wiem? - odpowiedział zaskoczony stróż ? widać po nim, że dla niego IQ to tylko dwie literki.
-Nooo choodź, nie będziesz chyba tak tu stał całą noc ? flirciarsko powiedziała dziewczyna
-Nie, nie mogę, mam prace ? wycedził powoli tępak.
Niech już się ten gnój ruszy! Tylko 10 metrów, tylko 10!
-Oooj, naprawdę mnie zasmuciłeś kotku
Kotku.. dobre sobie, bardziej by pasowało ty tępa kupo złomu. Te implanty robią z ludzi idiotów. No rusz tą dupę!
-No nie ładnie tak smucić dziewczynki? - powiedziała zalotnym tonem kokieterka ? nie uczyła cię mamusia tego?
-Yyy, no okej, ale tylko na chwile. Jak szef się dowie to mnie zabije ? odrzekł na pół ludzki bydlak
Idzie! Nareszcie. Jeszcze chwila.
Już!
Rozległy się dwa ciche strzały, niemal równocześnie, gdy strażnik stanął pomiędzy dwoma uliczkami. Zatrząsł się, wrzasnął i padł na ziemię.
Dobra nasza! Mamy go!
Dwie zamaskowane postaci podbiegły do stróża. Wzięły go pod ręce i z niemałym wysiłkiem zaniosły w boczny zaułek. Jeden z nich rozładował jego broń i schował ją pod worki ze śmieciami, drugi wyjął dwie strzałki z jego szyi. Na koniec kobieta włożyła mu do ręki jakąś pustą butelkę po tanim winie.
-Już myślałem że nie trafię ? powiedziała z jedna z postaci
-Dlatego ty byłeś ukryty kilkanaście metrów od niego, a ja 60. Cieniasie
Dwa pociski, jeden z silnym ładunkiem EMP, spowodował chwilowe zaburzenie pracy elektroniki w ciele stróża, co pozwoliło na wniknięcie silnego środka nasennego z drugiego naboju. Bez uprzedniego porażenia impulsem elektromagnetycznym nanoboty w organizmie zbira zlikwidowałyby w mgnieniu oka truciznę, a sam oponent zostałby w kilka sekund przedziurawiony serią z karabinu. Na szczęście ochroniarza czeka teraz długi sen i krótkotrwała amnezja ? dokładnie tyle by wykonać zadanie i ulotnić się z okolicy.
-Okej, na razie dobrze, ja z Sue idę do środka, a Ty zajmij się graffiti ? rozporządził ciemnowłosy człowiek ? jazda!
* * *
Następnego dnia wszędzie wokół warsztatu Boba stała policja. Każdy wie, że wszyscy gliniarze w okolicy są skorumpowani, inaczej dawno by rozprawili się z nielegalnym zakładem. Włamanie, niszczenie mienia, a tak na licencjonowanego ochroniarza, wandalizm ? czyli tak jak zwykle akcja się udała. Wyjątkowo łatwo. Nie mają policji na karku, nie muszą się ukrywać, ba nawet rozmawiali z policjantem wypytując go o zajście.
?Grupa uzbrojonych ludzi ogłuszyła ochroniarza, po czym włamała się do warsztatu. Zniszczono znaczną część sprzętów i wyposażenia, wybito szyby, wszędzie dookoła namalowano graffiti, ze względu na treść nie cytuję w protokole? ? tak brzmią oględziny sprawy na jakimś świstku. Dwóch mężczyzn widząc zbiegowisko zaśmiało się głośno. Tak to była ich robota.
Zawód: Były pracownik Heavy Robots zajmującą się produkcją robotów, przez krótki okres czasu (jednak wystarczająco długi by powkurzać wiele osób) diler narkotykowy, obecnie członek organizacji Fighters of Humanity, którzy zajmują się propagandą oraz sabotażem miejsc gdzie uciska się pracowników oraz miejscach produkcji robotów i protez. Mimo wszystko organizacja, chociaż jedna z wielu, nie jest typową bojówką, unika konfrontacji z policją i dba o dobrą opinię. Jej członkowie parają się z różnymi zajęciami ? od rozklejania plakatów i naklejek z propagandowymi hasłami (Stay human!) przez malowanie grafitti na murach instytucji publicznych, po sabotowanie produkcji i niszczenie sprzętów w firmach które wyzyskują pracowników, lub produkują roboty i protezy. Protestują przeciwko upadkowi społeczeństwa i coraz większym zcybernytozowaniem człowieka.
Zarys fizyczno/umysłowy postaci: zręczny, zwinny, w każdym razie na tyle, na ile wymagała robota mechanika oraz konstruktora robotów, szybki ? w szczególności gdy goni go policja. Czy przystojny, to już zależy od gustu oceniającej (oceniającego
). Mocne strony:
-Serwisant & Dewastator ? umie naprawić większość usterek u robotów oraz przy protezach, ale wie też jak je spowodować. Po prostu zna się na robotyce.
-Uciekinier ? częste uciekanie przed policją wyrobiły w nim instynkt uciekiniera ? wie gdzie się schować, jak zmylić ewentualny pościg, nie dać się rozpoznać, ma kilka ?nor? w których może się ukrywać
Słabe strony: ?
Wolny Człowiek - Mark darzy otwartą niechęcią wszystkich ludzi z implantami i funkcjonariuszy prawa, oraz każdego zwolennika cyber-reżimu, co może utrudniać kontakty z ludźmi tego pokroju
Ekwipunek:
-Scyzoryk, wielofunkcyjny, z dwoma ostrzami, pęsetą, nożyczkami, dwoma śrubokrętami, obcęgami z przecinakiem do drutu i z innymi bajerami, wszystko poręczne i przydatne, nie musi tachać ze sobą ekwipunku potrzebnego do majsterkowania, a dłuższy nóż może służyć do obrony wystarczająco groźny by zranić oprycha, dostatecznie mały by nie był klasyfikowany jako broń.
-Latarka
-Portfel z pieniędzmi (100$) i fałszywymi dokumentami (obecnie na Alana Stone?a)
Poza tym nie nosi nic co by mogło wzbudzić podejrzenia policji w razie złapania. W kilku kryjówkach ma poukrywane narzędzia i ubrania do zamaskowania się, część sprzętów dostaje od FoH na wyposażenie do akcji.
Zaznaczam, że moja postać zna się na mechanice, nie na programowaniu, więc jedynie poprzecina kabelki, ale nie przeprogramuje robota, to tyle mojego komentarza. Teraz tylko brać się za kartę RB

-
Jestem zawiedziony efektywnością zaklęcia "deszcz ognia". Taka fajniejsza, ale za to dużo słabsa i wolniejsza do rzucenia wersja "burzy ognia". Lodowa fala jest przydatna tylko na płaskiej powierzchni, bo jeśli występuje różnica nawet 0.5 m to już nie wszyscy przeciwnicy się mrożą. I mam pytanie, jakie są wasze ulubione zaklęcia?
-
Galactic Civilizations to świetna gra. Widać w niej spore wpływy Cywilizacji i jest do niej podobna w dużym stopniu, ale ma też kilka znaczących różnic. Podoba mi się też możliwość wyważenia poziomu trudności - możemy grać przeciwko bandzie kretynów lub geniuszy. Graz z nimi, oraz gra na większych galaktykach jest trudna - trzeba równocześnie radzić sobie z rozszerzaniem wpływów, wydobywaniem surowców, budową floty, utrzymaniem morale na odpowiednim poziomie, handel, przymierza, rozwój technologiczny - zapewnia to, że gra przez długi okres się nie znudzi. Ciekawym pomysłem jest też możliwość wygrania na kilka sposobów - zmiecenie wszystkich przeciwników z galaktyki, zawarcie sojuszu ze wszystkimi głównymi rasami, hegemonia kulturowa w galaktyce, odkrycia naukowe. Poza tym elementy losowe - od ucieczek więźniów z więzienia, przez decyzje czy pozwalamy na wskrzeszanie swych żołnierzy w celu wzmocnienia wojskowości, po decyzje co robimy w razie kataklizmów urozmaicają znacznie rozgrywkę. Podoba mi się także to, iż pomiędzy wszystkimi graczami istnieją różne hm... "zażyłości". Chodzi mi o to, że gdy np. zaatakujemy cywilizacje, która handluje z inną, tamta może stanąć w jej obronie, by zapobiec kryzysowi gospodarczemu powstałego w skutek przerwania handlu. Duże znaczenie ma także dyplomacja - możemy się wymieniać technologiami, sprzedawać statki, układy planetarne, handlować sojuszami (np. wypowiemy wojnę waszym wrogom, ale dacie nam za to 3000mk), zawierać sojusze, nakładać embarga, sabotażować produkcje. Gra oferuje na prawdę wiele i jest warta polecenia.
-
Shaun Bogdanov
Po wysadzeniu tunelu udaliśmy się do środka. Zanim tam wszedłem obejrzałem się jeszcze raz na Sunville. Moją uwagę przykuł samolot lecący w stronę centrum miasta. Zrzucił coś, co z tej odległości było niemal niewidoczne. Wszystko to działo się w grobowej ciszy, gdy nagle rozległ się huk, jak gdyby wybuch wulkanu. Przez zamknięte oczy dotarła do mnie jasność tysięcy wybuchających słońc, wszystko wokół się zatrzęsło. Otworzyłem oczy, ukazał mi się straszny a zarazem piękny widok, widok który zapamiętam do końca życia, widok wielkiego słupa dymu i ognia wznoszącego się w miejscu, gdzie kiedyś było miasto. A wszystko to w przejmującej ciszy, a jedynym ruchem było leciutkie drżenie gałązek.
-Gruz i popioły. Tyle zostało z naszego Sunville.
Ekwipunek bez zmian
-
Hej mam pytania
jak można wykańczać miecze w G1?
w zatopionej wieży nekromanty są 4 skrzynie. 2 z nich są zamknięte, nie da rady ich otworzyć wytrychem, co się w nich znajduje i gdzie jest klucz?
-
Czy obok zwykłych istnieją także nano-implanty? Jaka jest cena implantów? Czy są powszechne, czy to inwestycje rzędu milionów dolców?
-
Kumpel mi coś kiedyś mówił że jak się dużo tego bagiennego ziela wypali , to że niby pojawia się filmik ze Śpiochem czy coś takiego
Swoją drogą, graliście kiedyś w G2NK z cheatami ? Jeśli wpiszecie sobie w konsoli insert gold wyskoczy wam sakiewka z tysiącem sztuk złota, a gdy ją otworzysz pojawia się na ekranie napis : Kara za oszustwo : - ileśtam punktów doświadczenia.
Wiem, że możemy dostać od pewnego guru w Nowym Obozie specjalnie przygotowane ziele, po którego spaleniu mdlejemy.
Gdy je damy pewnemu guru w obozie na bagnie, ten także mdleje, lecz po przebudzeniu opowiada nam o swej wizji której doswiadczył dzięki temu jointowi
-
Z tego co wiem w Gothicu 1 były 3 rodzaje skrętów: Zielony Nowicjusz, Mrok Północy, Zew Nocy i wypalenie każdego typu dawał jednorazowy bonus w postaci +xp, a jeden z nich dawał bonus do mana. Nie wiem co się dzieje, gdy się spali dużo skrętów, ja zawsze kupowałem tylko te 3 by dostać te małe bonusy

-
W gothicu 2 na farmie Onara (chyba w karczmie) była babka która dawała nam gulasz który dawał +1 do siły. Z tego co wiem to pierwszy dawała gdy byliśmy w jakiejś gildii (obojętnie której), a następne, gdy udało nam się skończyć ważne rozdziałowe questy np.
uratowanie tego kowala, pokonanie smoków
-
@MarcinCallOfCtulhu
Jestem chętny na sesje. Mam głód na sesje w podobnym stylu

-
Proszę, napiszcie mi dokładnie jak się robi cegły!

-
A jak odnaleźć domek po respawnie? Szczególnie gdy zbuduje się go daleko od miejsca respu. Gdzie można znaleźć glinę/jak ją wytworzyć?
-
Macie jakies porady dla początkującego w Minecraft? Np gdzie najlepiej zbudowac domek, gdzie znalezc rzadkie surowce?
-
Shaun Bogdanov
Huk, zapach prochu i ciało leżące w kałuży krwi na dole. Spojrzałem na Ann dzierżącą pistolet. Usiadła pod ścianą i trzęsącymi rękoma odpaliła sobie papierosa. Podchodzę do niej i mówię :
-Lepiej stąd chodźmy. Nie jest bezpiecznie tak tu siedzieć. Spojrzałem na nią z współczuciem. -Chodź Ann. To było zwierze nie człowiek. Musiałaś przecież się bronić. Dzięki tobie żyje, gdyby nie ty oboje już bylibyśmy martwi. Dzięki.
Ostatnie czego się po niej spodziewałem, to to że strzeli do człowieka. Ludzie wariują. W sumie nie dziwię się temu wariatowi, musiał tu już długo sam siedzieć. Musze uważać na innych. Nigdy nie wiadomo.
Trzęsą mi się ręce. Unikam spojrzenia mojej towarzyszki.
Czy ja też będę zmuszony kogoś zabić? Gdyby mi się tak nie trzęsły ręce, zapewne ja bym go trafił. Słodki Jezu, co nas jeszcze czeka?
Tylko uciec z miasta. Wtedy zdobędę szybki wóz, wypłacę wszystkie pieniądze z konta i odlece pierwszym samolotem do Europy. Może Moskwa?
Ekwipunek bez zmian
-
Przeglądnąłem sobie temat o dyskusjach okołosesyjnych i zauważyłem, że jest więcej chętnych, którzy zgłosili chęć udziału w sesji i zrobili to przede mną, tak więc wypadałoby mi w takiej sytuacji wycofać się z udziału w sesji.. Mam nadzieję że nie byłem przyczyną zbytniego zamieszania
Nie martw się, rezygnuje z udziału w sesji, zapraszam w moje miejsce

-
Imię: Tendżyn Satuun
Rasa: Człowiek
Klasa: Berseler
Statystyki:
Siła : Duża
Zręczność: Znaczna
Zwinność: Przeciętna
Wytrzymałość: Wielka
Inteligencja: Mała
Wiedza/Mądrość: Mała
Charyzma: Znikoma
Wiek: 26
Wzrost: 1,85cm
Wygląd: Tendżyn to wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna. Ma ciemne włosy, jego twarz ma rysy charakterystyczna dla plemion nomadów ze wschodu. Gdy na niego spojrzeć, od razu można ujrzeć jego wrodzoną arogancję i pogardę dla innych.

Umiejętności specjalne: Dziecko stepów -> Tendżyn jako potomek koczowników świetnie jeździ konno i równie dobrze korzysta z łuku.
Twardość -> Znacznie lepiej znosi ból, głód i wszelkie inne ?przyziemne? problemy niż inni przedstawiciele jego rasy
Wiedza -> Jako koczownik Tendżyn nie posiada usystematyzowanej wiedzy jak inni ludzie, nie potrafi czytać i pisać, może mieć problemy z wysławianiem się.
Ekwipunek: Łuk refleksyjny, rozpiętość ok. 150 cm, zasięg do 400 m, przystosowany do użycia w czasie jazdy konnej
Sajdak (kołczan) ze strzałami (20 szt.), zawieszony przy prawym boku, lekko ukośnie.Skórzany.
Szabla z hartowanej stali, o długości ok. 110 cm

Zbroja skórzana, nabita kilkoma ćwiekami, przez ramię przewieszone wilcze futro, skórzany utwardzany hełm
Osiodłany koń stepowy
Poza tym Tendżyn nie posiada absolutnie niczego.
-
Witam serdecznie, tworzę nowy system rpg w klimatach low/dark fantasy nie odrzucam możliwości wymieszania z różnymi innymi gatunkami, chociażby stempunk, w każdym razie chcę stworzyć jakiś kontrast do przesłodzonych i ultra-epickich realiów w stylu LotR i pójść w stronę czegoś brutalniejszego i bardziej "kanciastego". Czy byliby chętni do gry w tychże realiach oraz pomocy przy tworzeniu systemu?
-
Jak na razie jestem chętny, ale bym prosił o kilka informacji dot. rozgrywki
-Masz doświadczenie jako MG?
-Klasyczne heroic fantasy jak w BG czy może inny typ rozgrywki?
-Storytelling, kostki ?


Ico&Shadow of the Colossus
w Dyskusje o Grach (PC i Konsole)
Napisano · Raportuj odpowiedź
SotC - wspaniała gra, która mimo upływu lat nadal zachowała swą świeżość i miodność. Której nie znać to wstyd. Każdy posiadacz PS2 musi w nią zagrać.
Ale o co tyle krzyku?
Shadow of the Colossus to gra produkcji Team Ico, opowiadająca historię pewnego młodzieńca, który by uratować swoją ukochaną musi zmierzyć się z potężnymi Kolosami. Więcej o fabule nie będę pisał, skupię się na opowiedzeniu o rozgrywce: składa się z dwóch części, pierwsza podróże na koniu po wielkim i wspaniałym świecie, druga walka z Bossami. Tak z bossami, bo zwykłych mooków w grze nie uświadczysz. Każdy przeciwnik to ogromny, powtarzam ogromny przeciwnik, wysoki na wiele metrów, niemal niezniszczalny kolos. Każdy z nich jest niepowtarzalny i niezwykły, od ogromnego konio-podobnego stwora, poprzez kamiennego rycerza po ptaka i skorpiona. Każdy z nich jest odporny na nasze ciosy, by go pokonać musimy wygimnastykować zarówno nasze palce jak i umysł. Każdy z nich ma swój słaby punkt, który musimy odkryć i do niego dotrzeć. A sama wędrówka po ogromnym stworze, który wierzga i stara się nas z siebie zrzucić dostarcza wiele emocji. Mimo upływu lat grafika nadal prezentuje się ładnie, nie razi w oczy. Ale byście mogli odkryć fenomen tej produkcji zarzuce screeny:
Nie to nie przeróbki, to są przeciwnicy z którymi przyjdzie się zmierzyć w tej grze. Każdy jest inny, każdy równie wspaniały i wielki, każdy wymaga innego podejścia.
Grę gorąco polecam wszystkim!