Skocz do zawartości

sarmat

Forumowicze
  • Zawartość

    467
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez sarmat


  1. Mark Crane

    Wspomnienie o moim przyjacielu jest niczym bolesne pchnięcie. Napełnia mnie smutkiem i goryczą. Nie chce go zostawić na śmierć lecz nie mam wyboru.

    -Słuchaj... - staram się mówić pewnym głosem - widziałeś w jakim był stanie. W tym momencie pewnie jest martwy. Nie... nie mamy szans z nim. Umrze nam na rękach, a niosąc go ze sobą na pewno nie uda nam się uciec. Z resztą, jestem pewien że nie chciałby tak żyć, okaleczony, zależny od innych.

    To dla mnie ciężka decyzja. Nigdy nikogo nie zostawiłem na pastwę losu, lecz on... on jest już martwy.

    -Wybacz - szepcze bezgłośnie


  2. Kłamstwo! :D Karabiny szturmowe są niezłe, ale poniżej realistycznego poziomu trudności :) Jest na to jedna recepta: można je modować (niemal) bez końca. Wrzucenie kilku stabilizatorów, powiększenie magazynka, przyśpieszenie reloadu, podbicie umiejętności z 2 razy - mamy zabójczą broń. Lecz nie można z nią biegać jak w wspomnianym Serious Samie i strzelać z wypiętą klatą. Nadal trzeba uważać na wrogów. Czyż nawet nasi dzielni wojacy za granicą posiadając nowoczesne bronie takie jak m16 et cetera raszują na wrogów? Nie, lepsza broń nie czyni cię nieśmiertelnym.


  3. Wstyd! Tylko to słowo przychodzi mi do głowy, gdy myślę o tym, że podczas 6 lat istnienia forum nikt nie założył tematu o PFK (!).

    Paktofonika - to polska grupa hip-hopowa powstała w 1998r. 18 grudnia 2000 roku PFK wydało swój debiutancki krążek zatytułowany "Kinematografia", który od razu przypadł słuchaczom i krytykom do gustu. Mimo upływu niemal 10 lat od wydania płyty, wciąż cieszy się zainteresowaniem, a przekaz jest równie trafny jak dekadę temu.

    gallery6499Paktofonika.jpg

    Niestety, 26 grudnia 2000 roku, osiem dni po wydaniu płyty Piotr Łuszcz popełnił samobójstwo. Niestety raper zmarł w szpitalu.

    W 2002r. PFK wydało płytę "Archiwum Kinematografii" zawierające nieopublikowane wcześniej kawałki, które zespół nagrał w pełnym składzie.

    W 2003r. grupa wydała pożegnalny koncert.

    • Upvote 2

  4. Może i

    wybraniec bogów

    , ale nadal jest człowiekiem. I o ile cię nie interesuje realizm w grach to mi na nim trochę zależy. I nawet Bezimienny wraz z jego super atutami i względami u Bardzo Ważnych Istot nadal posiada ograniczenia i słabości.

    Teraz podczas swojej dalszej podróży, ten sam już bohater pokonuje jeszcze całą armię orków, z którymi przegrała całą armia ludzi (bądź też odwrotnie, buntowników), pokonuje najpotężniejsze osoby na świecie (Zuben, Rhobar, Xardas, władca orków), zdobywa artefakty wszystkich 3 bóstw w których zawarta jest ich moc w świecie śmiertelników a następnie wygnał te bóstwa ze świata.

    Nie zaprzeczysz chyba, że miał dość okazji nauczyć się kolejnych rzeczy?

    No właśnie, dzięki bardzo ciężkiej pracy.

    Argumenty? To że wczuwasz się w postać, która jest przapkowana =] ?

    No cóż, gdyby nasz bohater był wojownikiem pokroju zwykłego paladyna to nie zabił by nawet pół smoka, nie wspominając o sześciu, nie pokonał by śniącego, nie wytłukł by "wielkiej orkowej armii" oblegającej zamek w górniczej dolinie, nie zdobył by szponu beliara ani oka innosa.

    A jaki byłby sens, gdybyśmy od początku gry grali Hardkorowym Koksem, Niszczycielem Światów, Pogromcą Orków, Pierwszym Rycerzem Myrtany, Ostatnią Nadzieją Rasy Ludzkiej? Gdzie byłaby przyjemność z stawania się silniejszym, levelovania itp? Co z tego, że pokonujemy wszystkich z palcem w nosie, skoro nie sprawia nam to żadnych trudności i nie czerpiemy ze zwycięstwa z wymagającym wrogiem przyjemności?

    Z resztą jak ci brakuje PN i tak ich potrzebujesz to sobie wbij je na czitach. Tylko IMO twórcy zarówno G3 jak i Community Patcha nie chcieli by możliwe było tworzenie tak potęznych/ zbyt uniwersalnych postaci, by gra nawet na endgamie była ciekawa, a pojedynki ekscytujące. Każdy gra jak lubi.


  5. Mówisz uniwersalna... hm... powiem tak: jeśli codziennie przez godzinę-dwie będziesz ćwiczył karate to po pół roku opanujesz podstawy, po kilku latach będziesz nie lada przeciwnikiem. Ale jeśli będziesz także ćwiczył aikido, krav-magę oraz pływanie synchroniczne poświęcając łącznie na ćwiczenia te dwie godziny początkowo zaplanowane na karate to w żadnej tych dyscyplin nie będziesz dobry. Uniwersalny nie znaczy umiejący wszystko na mistrzowskim poziomie. Aby zostać w dziedzinie mistrzem, lub chociaż bardzo dobrze ją opanować potrzeba lat. A aby zostać w kilku, to potrzeba całego życia. Czy średniowieczny rycerz zarówno świetnie walczył długim mieczem, oburęcznym, młotem bojowym i kuszą? Nie. Szkolił się w głównej dziedzinie i w niej był najlepszy. W innych może też był dobry, ale nie we wszystkich. Mam nadzieję, iż rozumiesz o co mi chodzi, trochę zawile to napisałem. Nie można być mistrzem bez ciężkiej pracy. Nie można być mistrzem w wielu dziedzinach bez bardzo ciężkiej pracy.

    nie "wymiatająca"

    Palladyn, który potrafił walczyć dwuręcznym mieczem (a najlepiej mieczem z tarczą też), strzelać z kuszy, znał przynajmniej kilka zaklęć i znał się na kowalstwie + oczywiście dodatkowe umiejętności typu palladyn czy zabójca orków.

    taa...


  6. A czy nie uważasz, że postać znająca się na wszystkim, wymiatająca w walce, rzucająca niezłe czary, obeznana w kowalstwie i posiadająca jeszcze kilka atutów nie jest nieco przesadzona? No cóż, paladyni w Gothiku to przedewszytkim wojownicy wspomagający się magią. Gdyby byli zarówno znakomitymi żołnierzami, magami, samemu wykuwali dla siebie broń to orkowie byli by już dawno wybici. Jestem pewien, że granie taką postacią jest banalnie łatwe. Jak na razie mam 20 lvl i mam dużo siły, podpakowane umiejętności łowieckie, opanowane otwieranie zamków i podstawy kowalstwa. I gra się idealnie na normalnym poziomie trudności - nie ma co pchać się między potężne stwory (póki co), nie pokonam 3 orków na raz, potiony lecą dość często, ale też nie jestem zmuszony wczytywać kilkukrotnie gry by wygrać potyczkę. Lubię, gdy gra jest wymagająca, ani zbyt łatwa, ani zbyt trudna.

    Poza tym myślę, że jesli byś połaził po jaskiniach (w jednej, nieopodal Cape Dune znalazłem grupkę smoków (!) ), porobił zadanka poboczne i expił na mobkach, to byś podpakował postać do tego poziomu co piszesz nawet z AB. Jak wyżej pisałem - ledwo wyszedłem ze statku, 8 dni (in game world of koz), bez przesadnego expienia na bandytach itp - level 20. Już się boję, co będzie pod koniec gry.

    BTW granie potężną postacią jest fajne przez jakieś kilka minut. Później, gdy wszyscy padają od ciosu - dwóch to robi się nudne, a przeciwnicy to tylko wkurzająca przeszkadzajka.


  7. @Alaknar

    IMO Gothic nigdy nie miał dobrych animacji :)

    Z Community Patchem gra jest trudniejsza - bez niego za pierwszym razem odbiłem Ardeę i straciłem 3/4 życia. Z nim najpierw zostałem powalony kilka razy, ograbiony z broni i musiałem walczyć kosą, na końcu i tak zginąłem. Dopiero, gdy mniej więcej ogarnąłem sterowanie (co w każdym gothiku chwilkę trwa) udało mi się odbić wioskę, kosztem kilku health potionów.

    BTW polecam patcha. Gra jest dość dobrze wyważona, wilki nadal są trudne i wkurzające (ale nie tak jak wcześniej), a gra nie jest na zmianę banalna/trudna. W odbijaniu Cape Dune (czy jak to tam) miałem problemy, ale tylko z powodu: "a tam, to tylko 3 orków na raz". Teraz trzeba troszkę rozważniej podchodzić do potyczek, częściej korzystać z potionów i nie [ciach] LPM/PPM chaotycznie. Zwiększono też progi punktowe (chyba) do zdobycia lvl i zwiększono wymagania do wykupienia poszczególnych perków - co jest IMHO dobrym pomysłem, bo gdyby nie to dawno bym już wymaksował postać. Szczególnie, że ledwie zdążyłem znaleźć Okarę i już mam 20 poziom.


  8. Mark Crane

    Biorę swoje narzędzia i chowam je do kieszeni. Cholercia, jak bez nich źle się czułem. Przyglądam się wszystkiemu co jeszcze pozostało na stole.

    -Poszperaj w notatkach, a ja pogrzebię trochę w tym złomie. Może znajdziemy coś ciekawego - odzywam się do swego towarzysza.

    Staram się znaleźć coś przydatnego. Zwracam także uwagę na androida. Może udałoby się zdemontować mu jakąś broń i użyć do własnych celów. A jeśli nie zawsze można napsuć trochę krwi jego twórcom i poprzecinać kilka kabelków.

    Już się biorę za przeglądanie rzeczy, gdy nagle wpada mi do głowy pewien pomysł

    -Eddy, może zabarykadujmy te drzwi? Przesuńmy stół, w razie pościgu da nam to kilka minut/

    "Nie jest tak źle, jeśli zdobędziemy jakąś broń i mapę to powinno nam się udać stąd wydostać. Mam tylko nadzieję, że nie ruszy za nami pościg. Wtedy byłoby naprawdę, ale to naprawdę źle. Ehh, po co ja się tu pchałem."


  9. Shaun Bogdanov

    Odłożywszy wszelki zdrowy rozsądek na bok wyskoczyłem z samochodu i w jednej ręce trzymając swoją spluwę skierowałem się w stronę mutanta. Mogłoby się wydawać, że pociski go nie imają, lecz niezrażony tym wycelowałem i z okrzykiem: "Zdychaj skurw*synu!" nacisnąłem spust.

    Nie zdążyłem nawet zobaczyć czy mój atak doszedł do celu, gdy posłyszałem głos Ann

    -Chować się! - wrzasnęła biegnąc z odbezbieczonym granatem w stronę wroga.

    Oszalała - taka była moja myśl, gdy rzuciłem sie w kierunku dokładnie przeciwnym do stwora.


  10. MOAR MOAR!

    Po obejrzeniu ostatniego odcinka z niecierpliwością czekam na kolejny sezon! W międzyczasie poluję na "Grę o tron" w wersji książkowej. Cholerni wydawcy, znów na mnie zarobią ;] Początkowo nawet się nie zainteresowałem serialem, dopiero po namowie znajomych obejrzałem jeden odcinek i mnie totalnie wciągnęło :) Producenci balansują na cienkiej linii pomiędzy ukazaniem reali świata wykreowanego przez George'a J. J. Martina, a zniesmaczeniem widza. W każdym razie uważam, że jak na razie nie przekroczyli tej cienkiej linii, krwi jest tyle ile trzeba, a sceny łóżkowe nie zajmują połowy filmu. Polecam!


  11. Mark Crane

    Po szybkiej akcji i przywłaszczeniu rzeczy strażników udało mi się opanować opanować nerwy. Chyba nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Nikogo przy mnie z FoH, nie wiem gdzie jestem i jak stąd uciec. Jedyne co mi pozostało to wpólpracować z tym człowiekiem. Nie ufam mu, ale wiem, że sam nie dam rady. Ściskając spoconą dłonią broń, udaję się za mym towarzyszem.


  12. Shaun Bogdanov

    Usłyszałem przeraźliwy ryk, który wywołał u mnie ciarki. Wciąż zastanawiając się, co za stworzenie może wydawać z siebie takie dźwięki, Tyler wcisnął mi do ręki granat.

    -Pora na przejażdżkę! Jedziemy! Wiele się nie zastanawiając pobiegłem w stronę Hummve. To kto prowadzi? - powiedziałem dziarsko. Ostatnio przeżyłem tyle stresu oraz tyle razy uniknąłem śmierci, że chyba już nic nie zrobi na mnie wrażenia. Może to ten ryk wyzwolił we mnie tę straceńczą odwagę.

    -Jak umierać to z hukiem! - wrzasnąłem do współpasażerki, która pozostała w tyle. "Już oszalałem" - tylko tyle zdołało mi przejść przez głowę, gdy wymawiałem te słowa.

    "Słodki Jezu, miej mnie w opiece, bo zaraz chyba zapukam do bram niebieskich!"


  13. Moim zdaniem aktualizacja nie była potrzebna. Wprowadzono zaledwie kilka nowych rzeczy (w tym zupełnie niepotrzebną trawę, która zamula kompa), naprawiono trochę bugów (i zapewne wprowadzono nowe), a jedyna ciekawą funkcją jest działający nether w multi. A żeby zagrać w multi po akualizacji trzeba poczekać, bo serwery się jeszcze nie zupdateowały.


  14. Mark Crane

    CZając się przy drzwiach, tak jak wskazał mi gestem Eddy z całej siły ściskam broń. Wiem, że ta pałka nie jest zbyt potężna, ale mam nadzieję, że strażnicy nie będą mieli nic lepszego. W każdym razie mamy nad nimi przewagę zaskoczenia. Ochroniarze coraz bardziej się zbliżają do naszych pozycji. Wstrzymuję oddech w oczekiwaniu na nich...


  15. Shaun Bogdanov

    -Pomogę ci jeśli tylko odłożysz broń. A jeśli będziesz z tym zbyt długo zwlekał, to... no cóż szanse na pozostanie człowiekiem będą coraz niższe - mówię z pewnym naciskiem - wybór należy do ciebie.

    "Cholera jasna, nie będę ryzykował. Nie mam zamiaru skończyć z mózgiem rozsmarowanym na sąsiedniej ścianie jeśli temu czubkowi coś odbije. Muszę przeżyć! Nie ważne jak, nie ważne jakim kosztem, ale ja muszę żyć! Jestem za młody by żegnać się z tym światem!"


  16. Mark Crane

    Oswobodzony z więzów przez tajemniczego człowieka przedstawiającego się jako prywatnego detektywa rozcieram bolące nadgarstki. Jestem w cholernie głupim położeniu. Siedzę w jakimś tajemniczym pomieszczeniu, w środku nieznanego budynku i ktoś najwyraźniej chciał zrobić ze mnie królika doświadczalnego. Cholercia.

    Z rozmyśleń wyrywa mnie głos detektywa.

    [Eddy Patterson]

    -Już, zaraz ci pomogę, tylko szybko przeszukajmy te ciała. Jakaś broń, czy podstawowe wyposażenie bardzo by nam się przydało - mówię do niego - nie mam zamiaru dać się tym psycholom tak łatwo!

    [Eddy Patterson]

    Nie wiem czy warto ufać temu człowiekowi. Co on tutaj w ogóle robi? Dziwne... No ale cóż, wybawił mnie z nie lichych kłopotów, jestem mu cholernie wdzięczny. Mam tylko nadzieję, że nie zrobi ze mnie przynęty.

×
×
  • Utwórz nowe...