Veldrim

Forumowicze
  • Zawartość

    25
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

O Veldrim

  • Tytuł
    Goblin

Sposób kontaktu

  • ICQ
    0

Ostatnie wizyty

2851 wyświetleń profilu
  1. Seria Shadow Hearts to właściwie parada dziwolągów, w wiekszości z sennych koszmarów, ale tez trafiają się takie perełki jak Andre: Jego scenka przed walka była genialna
  2. Fate/Extra ma dość specyficzny system walki z zabawą w papier nożyce i kamień. Dość dużo zależy tu od szczęścia, ale wiele też można w tym zaplanować jak się poobserwuje konkretnych przeciwników. Fajna gierka, ale u nas mało znana
  3. Przede wszystkim - Persona 5. Angielska wersja Final Fantasy Type-0 (tu niestety trzeba się zdać na fanowskie tłumaczenie, które jest ponoć na ukończeniu) I ostatnio do takiej listy doliczyłem Fate/ Extra CCC, gram teraz w zwykłe Fate/Extra i gra mimo swoich wad bardzo ciekawa Dzisiaj na przykład mnie prześladował żeński psychiczny clown kanibal w duecie z Vladem III (Drakula), który traktował ją jak swoją zonę.
  4. Albedo z Xenosagi, koleś który potrafi się błyskawicznie regenerować nawet gdy straci głowę (co stało sie powodem jego szaleństwa, bał sie że wszyscy których kocha umrą i zostanie sam na świecie), co wykorzystuje do swoich popisów. Można to zobaczyć w jednej scenie, która jest tak specyficzna, że japońska i amerykańska wersja cenzuruje co innego, tu macie wersję połączoną z obu wariantów (bo w wersji US np nie miał noża i głowę urwał sobie własnymi rękami, a japończycy przyczernili leżącą na ziemi głowę). I dla sprostowania: dziewczynka z filmiku, jak i leżące tam trupy to realianie, czyli androidy z ludzką psychiką. Ale cała scena jest mocna i w pewnym sensie genialna
  5. Ja z niecierpliwością czekam na Personę 5, teaser ma skrajnie dziwny, ale to tylko podkręca ciekawość:
  6. Seria Shadow Hearts to w zasadzie miks komedii i horroru, chociaż w ostatniej części brakuje raczej tego ostatniego. Miejscami wydaje się że te części robione są na jaja i mają całą masę śmiesznych scenek i odwołań do popkultury, jak np Cat Pagoda, sidequest naszego drużynowego gadającego kota, tutaj mamy kociego Terminatora ale moim absolutnym faworytem jest Man Festival, jeden z najbardziej porytych i z pewnością najbardziej gejowski quest jaki kiedykolwiek widziałem. Dodatkowo 2 postacie z tych scenek są prawdziwymi postaciami historycznymi (Wielki Gama i Anastazja Romanov). I ta wieża ma 100 pięter...
  7. Mi nie wiem czemu ciągle chodzi po głowie Andre z Shadow Hearts: Covenant. To jest seria gier, w których większość przeciwników wygląda jakby uciekła z jakiego horroru Lovecrafta. A tu nagle atakuje nas... wielgachny różowy kot z kolczykami. To po prostu trzeba zobaczyć, szczególnie scenkę przed walką w której zachowuje się typowo po kociemu Z kolei bossem który zrobił na mnie wrażenie był Demon Battleship, finalny boss gry Rogue Galaxy. Sama gra była fajna, generalnie kolorowa, ale nie miała wielu elementów które by strasznie zapadały w pamięć. A tu normalnie przyszła scenka z 4:30 i przynajmniej na mnie zrobiło to wrażenie, i od razu skojarzyło mi sie z Warcraftowym Deathwingiem. Sama walka składała się z 8 faz, przy czym jeśli się zginęło trzeba było powtórzyć jeszcze 2 walki z wcześniejszym bossem, co podnosiło emocje. Po 2 minucie widać z kogo boss powstał.
  8. Bardzo fajny system walki jest w serii rpgów Shadow Hearts. Walka jest jakby turowa, ale na wykonanie każdego polecenia trzeba sobie zasłuzyć i wykonać próbę Judgement ringa, gdzie wskazówka kręci sie po takim kółku, i trzeba nacisnąć guzik wtedy, gdy ta będzie w odpowiednich polach. W rezultacie atak może zostać wykonany normalnie, moze być mocniejszy, mozna zepsuć i z 5 ataków wykona się tylko 1, albo może w ogóle sie nie udać i przepada kolejka. Dodatkowo przeciwnicy mogą nałożyć różne statusy na nasz pierścień i np będzie się okręcił do tyłu, dołoży jedno fałszywe pole albo będzie sie kręcić 2 razy szybciej. Bardzo wciągające. Walka w tym filmiku dobrze pokazuje działanie systemu, scenke przed walką też warto zobaczyć Ciekawy system ma tez przerabiana teraz przeze mnie Grandia II, taki jakby miks walki turowej i w czasie rzeczywistym, trochę ciężko mi to dokładnie opisać to trzeba zobaczyć w akcji
  9. jest dużo muzyczek z gier które uwielbiam, ale wkleje dwa kawałki co mnie urzekły ostatnio, oba są z walki z bossami http://www.youtube.com/watch?v=N-BA27yWX1o i coś dużo spokojniejszego, kto by się spodziewał podczas walki z potężnym demonem podśpiewywania o pozycji lotosu, nawet sobie to ostatnio przy pisaniu magisterki puszczałem
  10. Parę miesięcy temu siedziałem po kilkanaście godzin dziennie nad Rogue Galaxy, bo musiałem jak najszybciej tę płytę wysłać, sprzedałem grę bo myślałem że juz na moim PS2 nie uda się tego odtworzyć po przejściu połowy gry, ale dorwałem zapasowe PS2 i chciałem ją koniecznie przejść bo świetna była. Skończyłem z około 160-170 godzinami na koncie.
  11. Aktualnie gram w jrpga Shadow Hearts: Covenant i tak gra, jak zresztą cała seria ma świetny klimat. Akcja dzieje się w Europie i Japonii w 1915 roku, czyli I wojna światowa. Świat taki jak nasz, tylko istnieje magia i róznego typu potwory rodem z powieści Lovecrafta. Spotyka sie tam dużo postaci historycznych, jak cara rosji Mikołaja i jego córke Anasjazję (która potem robi za członka drużyny), Lawrenca z Arabii, Wielkiego Gamę a nawet trafił sie Szpilman z "Pianisty" jako przechodzień w Paryżu. Gra ma generalnie dość mroczny klimat, ale ma duzo momentów po których sie myśli że ta gra została zrobiona na jaja. Polecam całą serię. Z innych rpgów z klimatem polecam serie Shin Megami Tensei, a szczególnie Lucifers Call, gdzie momentami klimat można kroić nożem. W koncu to świat po prawdziwym końcu świata, gdzie nie ma ludzi, tylko demony z każdej religii świata, sam nasz bohater został siła przemieniony w jednego. Jako bonus jest tam Dante z Devil May Cry co chce nasz zabić.
  12. Jedna z najbardziej pokręconych scenek w historii gier (Xenosaga: Episode I):
  13. Wczoraj wygrzebałem płytkę z CDA ze Stubbsem i powiem że to jest genialne w swej prostocie, aż dziwne mam te gre tyle lat i nigdy nie grałem Częściowo dlatego, że akurat kiedyś jak chciałem w nią zagrać to akurat byłem niedługo po wymianie karty graficznej i coś sie pogryzło z grą, raczej przez sterowniki bo teraz na niej działa perfekt.
  14. Ostatno wgniotła mnie fabuła obu częśći Digital Devil Sagi, przy czym aby zadziałało to w pełni trzeba przejść obie części po kolei. Zaczyna sie to w miejscu zwanym Junkyard, gdzie 6 plemion walczy o dominację, bo zwycięzcy mają otrzymać nagrodę: wstęp do Nirvany. Od razu też na początku gry w wyniku otworzenia się dziwnej rzeczy co się pojawiła w jednym miejscu, wszyscy ludzie uzyskali możliwość przemiany w demony z wszelakich religii na świecie, przy czym, najważniejsze postacie fabularne włącznie z druzyną zmieniają się w Asury z hiduistycznych mitologii. I żeby przetrwać muszą pożerać innych, każda walka w grze kończy sie pożarciem przeciwnika. Pierwsza część gry stawia całą masę pytań, za to druga na nie odpowiada. Dowiadujemy się skąd u ludzi wspomnienia rzeczy, których w tym świecie nigdy nie było, czym naprawdę jest Junkyard (intro podpowiada że to czyściec, ale prawda jest dużo bardziej rozbudowana), czym jest Nirvana, kim jest czarnowłosa dziewczyna czy właśnie dlaczego ludzie zmieniają sie w te demony. Nie mówiąc już o tym co dochodzi w dwójce, dodam od siebie tylko ze tam akcja dzieje się już na naszej Ziemi. To typowy dungeon clawler w stylu SMT, z duzą ilością motywów hinduistycznych i nie tylko (aniołowie i np taki Beelzebub też tu jest). Jeszcze ze świetna muzyką, to gra podczas zwykłej walki:
  15. Ja bym chciał anime z innych gier Shin Megami Tensei, czyli Digital Devil Saga 1 i 2. Ciekawy klimat, pożeranie przeciwników, hinduistyczne motywy i przegenialna fabuła, kojarząca mi się nie powiem z czym, żeby nie spojlerować. Świetny Lucifers Call/ Nocturne niestety miał fabułe raczej średnio nadajacą sie na anime, bo nie opierała się na postaciach, tylko na ideologii, ale może by coś wyszło z przygód Demi-Fienda. Z kolei w Devil Summonery na PS2 jeszcze nie grałem, ale myślę że nadawałoby się to na anime, Raidou Kuzunoha z tego co widziałem był określany jako taki japoński Batman z lat 20 Widziałem że jest anime o nazwie Devil Children i z urywków stwierdzam, że stylowo to coś pomiedzy Pokemonami i Digimonami, bardziej w kierunku tych drugich. I naturalnie nadal czekam na kinówke Persony 3, jakoś do tego Trinity cośtam nie palę się by spróbować