<asasyn wstał>
- Rzuciłem granat. Ale upewniłem się, że nikogo nie było.
<pokazał granat zbudowany zaraz po tym, jak barmanka mu zniszczyłą poprzedni>
- Nic wam nie jest. Weź jeden, w ramach rekompensaty.
<dał granat nieznajomemu, i usiadł z powrotem. Lekko zły, że musi ciągle gadać, pozbierał rzeczy do woreczka, pogłaskał wróbla po głowie, i posiedział chwilę. Po tej chwili, rzekł>
- Lokal jest słabo widoczny, szczególnie w nocy, gdy wiele osób lubi sobie popić. Przydałoby się lepsze oświetlenie.
<zakreślil ręką koło w powietrzu>
- I tu trochę więcej siedzeń.
<wzdycha>
- Mam dla was ofertę... współpracy. Jest tu właściciel lokalu? Chciałbym pomóc to miejsce ulepszyć, i dostać z tego zysk procentowy. I nie 'ulepszyć' w taki sposób, jak ci... chuligani. Ulepszyć w sposób... uczciwy.
<patrzy na bogów, i oczekuje reakcji, ciągle poirytowany, że dał się tak łatwo znokałtować przez Ravenosa, i że musi tyle mówić>