-
Zawartość
11 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Posty napisane przez Mily23
-
-
No co? Komiks jak komiks. Wyjdzie, to się przeczyta. Nie wyjdzie to się nie przeczyta.
Pytanie dlaczego komiksy Alana Moore'a są tak gloryfikowane w Polsce.
Nie tyle wynoszone na ołtarze w Polsce co na całym świecie i to nie bez powodu.
V for Vendetta, Swamp Thing,The Killing Joke, Watchmen, From Hell, The league of extraordinary gentlemen, Top ten- to jest ten powód, a raczej wiele powodów. Jak na jedną osobę facet ma na koncie naprawdę pokazną ilość klasyków i przy tym pozycji co najmniej bardzo dobrych.
Co by nie myśleć o pewnych dziwactwach Moore'a, ciągłych bojkotach filmów opartych o jego komiksy, to jeden z grona tych, którzy medium komiksów wynieśli do czegoś dużo więcej niż proste historyjki obrazkowe.
Jeśli miałbym polecić osobie totalnie nieobeznanej w komiksach coś, co przekona ją do tego medium, w pierwszej 5 znalazłyby się co najmniej dwie pozycje tego pana. Gościu napisał sporo klasycznych tytułów, które są uniwersalne- trafiają zarówno do największych maniaków będących na bieżąco z największym tasiemcami i ludzi, którzy na komiksy miały przez długi czas wywalone - pisze z autopsji.
Jak czyta się komiksy Moore'a to jednak zupełnie doświadczenie niż czytanie bo ja wiem, czegoś ze scenariuszem Millara. On tworzy po prostu komiksy. Moore chyba coś co pierwotnie miało być literaturą wyższą i trudno to traktować jako "tylko komiks".
-
1. Dość średnio to dba (moim zdaniem) DC - choć (być może) jest to kwestia wcześniejszego powstania i dłuższych serii o (np.) Supermanie i Batmanie.
2. Co do recyklingu - tu (moim zdaniem) przoduje DC (choć i u Marvela też się zdarza). Dlaczego tak się dzieje? Wydaje mi się, że może chodzić tu o (do gdzieś połowy lat 60-tych, a może i wczesnych 80-tych) względnie większą "pomnikowość" bohaterów z wydawnictwa DC (*). W okresie lat 60-tych u Marvela można zauważyć odbrązowywanie niektórych bohaterów (np. alkoholizm, i to znaczny, Tony'ego Starka; nawet Steve Rogers, czyli Kapitan Ameryka, zaczął toczyć dylematy moralne - np. traktowanie serum w jego krwi jako narkotyku, albo problemy związane z wojną w Wietnamie lub problemy z rasizmem w USA), a u DC już niespecjalnie to widać.
(*) O pomnikowości Supermana (m.in.) był dokument na TVP Kultura o komiksach amerykańskich. Były tam wypowiedzi zarówno twórców z DC, jak i Marvela (np. Stan Lee).
A w DC, były wcale nie mniejszcze jaja. Batman w runie JLA Morrisona , stworzył specjalną kartotekę, w której opisuje, jak można zniszczyć każdego z członków Ligi Sprawiedliwych. W JLA: Wieża Babel, Ras Al Ghul włamuje się do kartoteki Batmana i wykorzystuje jego wiedzę, że zniszczyć Supermana i resztę spółki.
Był motyw Supermana, który wychował się w ZSRR: Red son of Krypton.
Kiedy indziej Batman stworzył sobie satelitę działajacą jako swoisty radar herosów. Jeżeli któryś z nich przeszedł na ciemną strone mocu atelita powiadamiała Batmana o tym i od razu mówiła jak pokonać herosa. Satelita została wykorzystana przez Checkmate, która korzystając z niej stworzyła OMACów- złe cosie do walki z tymi dobrymi.
Czyli Batmanowi można zarzucić, że nierozsądnie zaplanował pewne sprawy, naraził innych itd
W Arkahm Asylum, jest Batman od strony psychologicznej, balanasujący właściwie na granicy szaleństwa i analiza psychologiczna paru villainów ze świata DC.
W Dark Knight Returns, Batman jako wyrzutek wyjety spod prawa, walczy z prorządowym Supermanem.
Flagowym przykładem odmitologizowania herosów u DC jest Watchmen, który był rewolucją w tej kwestii. Historia poza kanonem, ale super- hero i wiele mające do powiedzenia na temat kondycji moralnej super- herosów.
Przykłady można mnożyć. Jak dla mnie takie wartosciowanie, jakie to Marvel ma dojrzale podejście do komiksów, a DC w ogóle zawsze było śmieszne, jest strasznie wybiórcze.
Uczciwie, rzecz biorąc i DC i Marvelowi zdarzaja sie poważne pozycje, nawet wybitnie , co nie zmienia faktu, że wypuszczają też crapy nie z tej ziemi. Jak ktoś nie chce tego widzieć, to jego sprawa, ale prawda jest całkiem obiektywna wobec obywdu marek.
-
1
-
-
W Marvelu wszystkie "kolorowe" miniserie pisane przez Jepha Loeba, czyli Spider-Man: Blue, Daredevil: Yellow i Hulk: Grey są psychologicznym podejściem do tych superbohaterów.
Doctor Strange co rusz napotyka w swoich wędrówkach na lovecraftowskie potwory.
Marvel Zombies.
Ej, Batman w ogóle jest największym detektywem w świecie DC. To jest norma.
Ostatnio Marvel wypuścił event "Age of Ultron", który polegał na tym, że zbyt duża ilość podróży w czasie naruszyła rzeczywistość i przez to różne dziwne rzeczy się działy.

Przebijam. Marvel 1602.
SilentBobie ja mam świadomość, o wszystkim o czym pisałeś. 1602 znam. Moim celem nie jest licytowanie się, czy Marvel czy DC są bardziej pomysłowe, chciałem tylko pokazać Klaudiuszowi, że zarzuty wobec Batmana na temat słabego rozbudowania, są mocno dyskusyjne. Co jak co, ale Batman chyba przeżył już przygody we większośći znanych konwencji w kulturze.
A ja bym się pokusił o stwierdzenie prawdy - DC bazuje na dwóch superbohaterach. I tyle. Nie mają więcej, więc przetwarzają mitologię Batmana lub Supermana na miliony sposobów, bo tylko oni się im sprzedają.
Marvel, jak widać, nie ma takich problemów, bo wiele postaci robi wiele rzeczy.
Batman jest świetny, Superman mnie w sumie nie obchodzi, a reszta postaci- Martiany, Aquamny i inne Hawkmeny to już totalnie mi powiewają. No może Flash i Lantern jakoś jeszcze są dla mnie ciekawi, no i Lobo- ten stary, nie ta nowa emo- karykatura z 52....Jest jeszcze Vertigo, ale to często jest totalnie niekanoniczne, a nawet jak jest to, te wszystkich trykociarskich przebieranców odsuwa na bok, albo po prostu tworzy z nimi zupełnie inną konwencję, której w "normalnym" DC nie jest za wiele- np w Black Orchid. Tutaj z super-hero interesowało mnie kiedyś odświeżenie klasycznego sandmana Wesley'a Doddsa.
No tak. Tylko DC ma manierę do "rebootowania" swojego uniwersum co jakiś czas. I może to nie powoduje, że stare historie nagle znikną z półek czytelników, ale to jest niepotrzebne. I to całe "bogactwo świata" DC znika i muszą je tworzyć od nowa z tymi samymi postaciam, stare historie są poddawane recyklingowi, przez co mam wrażenie, że chcą zrobić za dużo za szybko. Słabe to jest.
Zgadzam się. Dodam, że NEW52 słabo mnie przekonuje, a DC to dla mnie bardziej strasze tytuły aniżeli to co sie teraz tam wyprawia- po emo-lobo i nowym imageu Jokera, trochę mi się odechciało poznawać dalej nową wersję DC. Na plus jest nowy Aquman, który wreszcie nie jest pośmiewiskiem, ale ta postać i tak mało mnie interesuje.
Taa. Bo to "mini-uniwersum" to się nazywa "rodzina komiksów Batmana". Jest jeszcze "rodzina komiksów Supermana" oraz "rodzina komiksów Green Lanterna". Można też podpiąć pod to "rodzinę komiksów Ligi Sprawiedliwości".
Z drugiej strony w Marvelu jest podobnie. Mamy "rodzinę komiksów Spider-Mana", Avengers, X-Men oraz to, czego brakuje w DC, mamy także streetlevel. Czyli wszystkie komiksy z superbohaterami o mniejszym kalibrze, jak Daredevil, Hawkeye, Iron Fist, Moon Knight, Punisher, Black Widow, Elektra. Trochę tego jest.
O tym też wiem. Gdyby być szczegółówym ,to w kontekście Marvela można by jeszcze rzucić "rodziną Inhumas", klasą bohaterów kosmicznych- guardian of the galaxy itd Po prostu w moim subiektywnym odczuciu komiksy z gackiem, mają wiele interesujących pozycji prezentujących naprawdę wysoką jakość i chciałem zachęcić Klaudiusza do zapoznania sie z batmanem.
Vertigo, kolego. Sandman jest z Vertigo.
Owszem Sandman pochodzi z imprintu Vertigo.Nie zmienia to faktu, że w Sandmanie przewiają się takie miejscówki i postacie znane z DCU jak Arkham Asylum, Dr Destiny, Element Girl czy Lyta Hall. Sporo też tutaj czysto kosmetycznych cameo- z jakiś tuzin występów gościnnych się znajdzie, owszem nie mają wielkiego wpływu na fabułę, jednak są. Zaprzeczyć też nie da, że jakaś częśc postaci wyciągniętych z innych serii DC miała jednak duży wpływ na fabułę- wątek rodziny Hallów jest kluczowy dla finału tej historii.
Co więcej, częśc twórców wykorzystywała sandmanowe postaci w innych seriach DC. Był występ Daniela w JL Morrisona, był występ śmierci w jednym z numerów Action Comics, gdzie występował Luthor. W Books of magic, gdzie w roli z jednego mentorów głównego bohatera obsadzono Constatine'a, a w małych rolach Dr Fate i Zatanne, pojawiają się również niektóre postaci sandmanowe, część rodzeństwa The Endless, a także Kain i Abel.
Zdarzało się też tak, że część postaci z Sandmana, występowała wcześniej w innych seriach DC. np przeznaczenie wystąpił w paru komiksach z Supermanem.
Zaprzeczyć się więc nie da, że pewne powiązania między Sandmanem a innymi tytułami DC istnieją. Vertigo to własność DC, a kontekst tego, że wiele serii Vertigo jest niekanoniczych w przypadku Sadmana trochę nie ma sensu, z ww powodów.
A zarzut, że to nie DC, bo ma znaczek Vertigo, jest tak samo sensowny jak taki zarzut np wobec Black Orchid gdzie pojawia się Batman, Swamp Thing czy "rezydenci" azylu Arkham. Uprzedzając, umieszcznie niektórych tyułów vertgio w uniwersum to wymogi edytorskie? Nie wszystkie występy mają aż taki wpływ na fabułe? Zgadzam się, że często może tak być, ale ostatecznie każdy patrzy na to jak po prostu sprawa wygląda w praktyce, czy coś łączy się z uniwersum czy nie. Dlatego powiązałem Sandmana ogólnie z DC.
-
Tyle, że (np.) Iron Man z Marvela jest (według mnie) bardziej rozbudowaną postacią (*), niż (np.) Batman z DC.
(*) - Przynajmniej jeżeli chodzi o komiksy. W kwestii filmów sprawa ma się inaczej
(od czasu trzech "Batmanów" w reżyserii Nolana).
Celowo porównałem tych dwóch bohaterów, gdyż:
- obaj są (pod względem fizycznym) normalnymi ludźmi,
- są bardzo bogaci,
- garściami czerpią z osiągnięć techniki, nierzadko wyprzedzającej swoje czasy.
=====
Drugim powodem (oprócz bardziej rozbudowanego uniwersum) dla którego mój głos poszedł na Marvela, jest (dla mnie) iście prozaiczna rzecz - zwyczajnie zetknąłem się z większą liczbą komiksów ze stajni Marvela i dlatego bardziej wsiąkłem w to uniwersum komiksowe. (Choć z bohaterami DC, za sprawą "Supermana" z Christopherem Reeve
, zetknąłem się dużo wcześniej.)Nie wiem jakie komiksy z gackiem czytałeś, ale tej niczego nie brakuje i jest tyle wizji Batmana, że aż po prostu głowa mała- jest batman od strony psychologicznej, batman w świecie mitów Lovecrafta, batman zombie, batman detektyw, batman podróżnik w czasie, batman w XIX wieku i wiele więcej. Ja bym nawet pokusił sie o stwierdzenie, że trudno o drugą postać super-hero w komiksie o tak wielu twarzach jak gacek.
Jeśli chodzi o to większe bogactwo świata Marvela, to dla mnie znajdzie się odpowiednik wszystkiego co wymieniłeś a i DC ma ciekawe postaci magiczne, o czym napisał już Rorschach.
Marvel ma bardziej rozbudowany świat? Tak naprawdę, Marvel i DC, mają słabsze i mocniejsze strony uniwersum, w jednym leży DC, w innym przoduje Marvel i na odwrót. Batman z całą galerią przeciwników, jest świetny, niepowtarzalny i tworzy takie swoiste, strasznie klimatycznie "mini-uniwersum" , że inni herosi mogą się schować.
W Marvelu brak też odpowiednika Sandmana, który w bardzo dojrzały, nieinfatylny sposób przedstawia magiczną, nadprzyrodzną stronę DC.
-
Hellsing Ova obejrzalem już jakiś czas temu- ostatni odcinek jakieś 2 miesiące temu- i po tym czasie ocena tego serialu jest z mojej strony bardziej chłodna i w sumie bliższa prawdy. To jest naprawdę sprawnie zrealizowana naparzanka, w której jucha leje się gęsto i często, a postaci da sie lubieć. Aczkolwiek każdy odcinek to praktycznie treściowo to samo- walki, walki, walki, dużo juchy.
Od odcinka 6 serial właściwie wskakuje na wyższy poziom naparzanki-
inwazja nazistów na Anglię
- i od tego momentu odcinki powinno sie oglądać z dużymi nawet kilku miesiecznymi przerwami, bo każdy odcinek to jeszcze więcej tego co w 6- np w 8 odcinku
mamy kolejną inwazję, tym razem Watykanu
- a to męczy i to bardzo.
Totalną głupotą jest się brać za to anime, jeśli oczekuje się świetnej, wielowątkowej historii z postaciami, które są od strony charakteru bardzo złożone. Po prostu, nie ten adres. Typowa rozrywkowa seria do odmóżdzenia, w której fabuła po prostu sobie jest ani specjalnie dobra, czy zła, tylko służy właściwie jak pretekst do jednej wielkiej rozpierduchy- od strony fabularnej jakby nie patrzeć dużo tutaj oklepanych klisz-
powrót nazistów, fanatycy religjini
. To trzeba traktować z dużym dystansem, jak wezmiemy fabułe hellsinga na serio, to nie spojrzymy na niego, inaczej niż na kicz. Taką kowncję trzeba lubieć, mi hellsing przez to przerysowanie się podobał. Oczekiwałem rzezni, z postaciami, które jakoś się tam wyrózniaja- w płytki sposób, nie da sie ukryć np
Andersen- archetyp fanatyka relgjnego, Enrico Maxwell- typowy ambitny typ, któremu chodzi wylącznie o władzę, Alucard- typowy psychol-
, ale sie wyróżniają, i to dostałem.
-
Daj sobie spokój z superhero. Szczególnie tym z DC Comics. Nie mówię tu o Batmanie, który jest Batmanem, ale o całej reszcie superbohaterów z DC. Nudne to i zmierzające donikąd. Szczególnie New 52.
Ogólnie superhero jest słabe ostatnio. Coroczne "wielkie" eventy, które mają zmienić wszystko... na pół roku... takie samo status quo postaci od lat kilkudziesięciu, czyli brak rozwoju postaci itp.
Ja wolę Marvela i, szczerze mówiąc, w zupełności wystarczy mi WKKM, nie muszę kupować więcej komiksów Marvela (druga sprawa to to, że nikt nie wydaje Marvela teraz poza Hachette z ich WKKM, nie wiem, co będzie, kiedy WKKM się skończy).
Najlepszą ofertę ma dziś Image Comics. Invincible to naprawdę świetny komiks superbohaterski. Poza tym Image ma baaaardzo dobre komiksy niesuperbohaterskie, które są warte uwagi każdego fana komiksów. Problem tylko w tym, że mało się wydaje Image w Polsce. Na szczęście Mucha Comics chce to zmienić. Kilka lat temu wydali Detektyw Fell Warrena Ellisa (dla mnie jest to najlepszy twórca komiksowy świata), teraz wyszło Severed Scotta Snydera, we wrześniu będą Saga oraz Chew. Czekam na więcej.

Hmm, słyszałem sporo negatywnych opini, na temat NEW52. Wizerunek nowego Lobo jest żałosny, Joker z maską ze skóry troche przekombinowany.Czytałem z 52 Trybunał sów i dla mnie to jest bardzo średni komiks, zdecydowanie bardziej cenie batmanowe klimaty w stylu Black and white, Arkham Asylum czy Zagłada Gotham.
Aczkolwiek słyszałem też nieco dobrego o swamp thingu i animal manie w nowych odsłonach.
Nie zmierzam do tego, że chcę czytac setki najnowyszych zeszyów z 52 o postaciach , które kompletnie mnie nie interesują.
Nie napalam się na new 52. Chodzi mi wyłącznie o poznanie jakichkolwiek dobrych komiksów z super-hero.
Linia czasowa, aktualna ważność dla kanonu i wiekowość- to ma dla mnie znaczenie druogorzędne. Mogą być serie elseworlds , jakieś wariacje o super-hero z vertigo- wiem, że to wszystko już było, ale je sporo tego starego stuffu jeszcze nie poznałem. Cokolwiek dobrego i już. Tytuły z Marvela zresztą też.
Jeśli chodzi o image, słyszę wiele dobrego o tym wydawcy i poniekąd wiele prawdy jest w tych pochwałach. Walking Dead, The Manhattan Project, to są bardzo dobre serie. Saga bardzo kusi mnie ciekawym konceptem fabularnym- na forum gidli, czytałem, że Mucha wyda pierwszy tom w wrześniu tego roku, pozostaje tylko czekać

Myślę, że sie nie zawiodę, raz, że Image ma teraz świetną kondycje - można nawet pokusić się o teze, że Image z obecnymi seriami jest dla rynku amerykańskiego, pewną rewolucją. Powiedziałbym, że Image jest dziś dla komiksu amerykańskiego, tym czym było niegdys Vertigo z Preacher'em, Sandmanem, Hellblazerem i masą innych tytułów, które koncepcyjnie i fabularnie wprowadziły nową, wysoką jakość do komiksu made in USA -a dwa, że Vaughn to jeden z tych scenarzystów, wobec których mam duży kredyt zaufania- Lwy z Bagdadu i Y mnie nie zawiodły.
Mam nadzieję, że tacy wydawcy nie znikną nigdy. Dark Horse Comics, Vertigo mieli już swoja złotą erę- nie, że teraz wydają same crapy, ale to już nie jest takie natężnie abolutnie świetnych tytułów jak kiedyś- teraz Image.
Oby po tym jak Image zakończy swoją złotą erę, miało godnego następce- to pewnie nie będzie trudne, znając mnogość rynku. No ale jednak wiadomo z komiksem jest jak ze wszystkim, sporo crapu, a perełek jest znacznie mniej.
Super-hero jest ok, ale to w sumie wydawcy, nie bojący sie wyjsc poza szufladę tego gatunku wnoszą najwiecej zróżnicowanych tytułow na rynek i ożywiają go- monpol DC i Marvela może być niezdrowy, bo jak się nie czuje konkurecji to nie zależy i wydaje się syf.... wszelkie impritny DC i Marvela, które wydały/wydają cos innego niż herosów w tym momencie pomijam i mam na myśli tylko tytuły z pelerynką i majtkami na spodniach xd
Żeby nie było, nie mówię, że wszystkie. Piszę tylko o tych robionych bez pomysłu i które są chamsko przedłużane, nawet jeśli nie mają już sensu i są bzdurne.
Poza tym ja komiksy niesuperbochaterskie cenie sobie bardzo wysoko, pod warunkiem, że utrzymują pewien poziom i to nie tylko amerykańskie, ale też europejskie- Blacksad, Incal, Trylogia Nikopola, XIII.
-
Dzięki, za taki konkretny odzew ze strony tylu użytkowników
Wyggoglałem sieć w celu zapoznania się z jakims tam zasrysem fabularnym komiksów, które wymieliście i najabardziej zainteresowało mnie Planetary, Top ten, Arkham Asylum: Living Hell, Batman: Year One, Authority, Ostatnie Łowy Kravena. Szperacjąc w sieci natknąłęm sie też na opisy Swamp Thigna Moore'a i Black Orchid Gaimana- przemawia do mnie koncept wykorzystania, drugo- a moze i nawet trzecligowych postaci DCU w bardziej ambitnej i nietypowej otoczce jak na super-hero. Dzięki też za polecanie serii Imageu i Vertigo, ale chodziło mi o komiksy tylko super-bochaterskie. W żadnym razie nie chodzi o wąskie horyzonty, zamykanie się, na inne nurty niż super-hero- ja po prostu "trochę" serii tych wydawców już znam, powiedzialbym właściwie, że wiecej znam komiksów spoza nurtu super-hero, aniżeli osadzonych w tym nurcie- stąd pytanie tylko o ten nurt, bo duże mam w nim braki.Miły23
Moim zdaniem większość Marvel Major Events jakie wyjdą w pierwszym rzucie Kolekcji (od Tajnych Wojen po Siege) to są komiksy proste, łatwe i przyjemne dla wszystkich. Może byś powiedział co czytałeś a co nie z WKKM by wiedzieć na czym stoisz. Podziel się wrażeniami z lektur.
Hmm, może i niektóre mnie przekonają, przynajmniej te, które nie są jednym wielkim peanem pochwalnym na cześć danego herosa, jaki to jest potężny- stąd nie lubie WWH.
Civil War wygląda dla mnie chociażby przekonywująco- rejstracyjna ustawa bardziej mnie przekonuje aniżeli historyjka z WWH.
Jeśli chodzi o WKKM, to szczerze czytałem tylko Iron Man: Extremis i Mroczną Phoenix.
-
Witam, jestem stosunkowy nowy na forum, w komiksach też nie siedzę jakoś oszałamiająco długo- wkrótce będą 3 lata. Troszkę jednak tej dziedziny kulutry zakosztowałem i stąd chciałem zaczerpnąć porady w pewnej kwestii. Super-hero średnio mnie kręci, poznałem jednak już trochę klasykóww na bardzo wysokim poziomie- min.Watchmen, Kingdome Come, Marvels, The Dark Phoenix Saga,Dark Knight Returns, The killing joke, Arkahm Asylum- i o ile ten sposób, podejscia do tematyki, jaki prezentują te komiksy bardzo mnie przekonuje, tak nie potrafię sie przekonać często do bardziej uboższych treściowo i mniej ambitnych komiksów z tego gatunku. Siłowałem się już I nfinity Gauntlet , WWH, Iron Man Exteremis, JLA Morrisona, ale nijak mnie nie przekonywuje, ten sposób opowiadania histori.
Zachwyty nad WWH są dla mnie totalnie niezrozumiałe. Komiks, w którym wszystko sprowadza się, do sprawienia łomotu całemu uniwersum, jest dla mnie trochę nudny- tak wiem, że to kontynuacja Planety Hulka, która była dla mnie o niebo lepsza, jednak nijak nie zmienia to mojej opini. Stąd moje pytanie, czy możecie polecić mi jakieś lżejsze serie super-hero, które uniwersalnie wpasowują się w gusta większości komiksiarzy?
Bo jak nie ma Starka, Spider-Mana lub innych członków wesołej ferajny Marvela to komiks jest słaby. Poza tym scenariusz napisał Brytyjczyk Gaiman. Po prostu te 2 tomy nie są dla mnie.
Co jest pechem dla mnie. Bo jeśli polska edycja utrzyma już numerację taką jak angielska, to po 41 tomie (FF Autorative Action) szykuje mi się dziura wielkości 8-10 tomów. A akurat wtedy będzie mój ulubiony Spider-Man na grzbiecie. To jest prawo Murphego w działaniu.

Tak sie składa, że stosunkowo niedawno czytałem 1602 i Przedwiecznych, więc sporo pamiętam . Jeśli chodzi o twoje zarzuty względem powżyszych tytułów, to w 1602 jedną z pierwszopalnowych postaci jest Parker, a Iron Man występuje w Przedwiecznych, wiec troszkę chybiony argument. Treściowo same komiksy są naprawdę w porządku. 1602 to ciekawe urozmaicenie dla przygód chałastry z Marvela osadzonej w znanej nam rzeczywistosci. Postacie z Marvela zostaly bardzo dobrze wpasowane w realia historyczne XVI wiecznej Anglii. Fury jest agetnem samej królowej, Dr Strange to nadworny mag, mutanci są uznawania za demonicznych odszczepienców i paleni na stosach. Konwencja miodzio i aż chce się czytać.
Przedwieczni za to w bardzo ciekawy sposób odświeżają serie Kirby'ego. Gaiman stosuje parę typowych już dla siebie rozwiazań fabularnych, ale takich, które w przedwiecznych pasuja idealnie- nawiązania do bóst politeistycznych, co tym samym świetnie wpisuje ten komiks w konwencje bliską książkom Dainekena. Bardzo ciekawy zabieg.
Nawet jak nie lubisz specyficznej twórczosci Gaimana- co rozumiem, przez twoja wypowiedz- możesz spróbować. Mimo tego, że czuc tutaj trochę specyficznych gaimanowych zabiegów fabularnych, to klimat Marvela jest zachowany- w 1602 jest pewien motyw niezbyt pasujący do Gaiamna, mianowicie jakiś straszliwy kryzys kosmicznym, o którym wie sam Watcher.
Jak juz jestesmy przy Gaimanie, czytał ktoś tutaj poza mna czytał dwa pierwsze zeszyty Sandman:Overture? Komiks jest na bardzo wysokim poziomie. J.H. Wiliams III robi kawał dobrej roboty- to obok Endless night, czy The Wake, jeden z najładniej narysowanych Sandmanów ever. Fabularnie też bardzo dobrze. Cliffhanger na końcu pierwszego zeszytu zaskakuje, a jego rozwniecie w drugim zeszycie trzyma poziom.
Mimo, że to Sandman graficznie zupełnie inny od wszystkich pozostałych części tej serii, to dzięki przyjętej konwencji w prowadzeniu fabuły czuć w nim tego samego ducha co w pierwszej 75 zeszytowej seri.
-
W ramach zapoznawania się z twórczościa Lovecrafta, miałem przyjemność przeczytać dwa zbiory opowiadań "Opowieści o makabrze i koszmarze" i "Sny o terrorze i śmierci" a także stare wydanie mini powieści "W górach szaleństwa"
Z pewnością H.P.L , jest pisarzem specyficznym, którego twórczość na dzisiejsze standardy, ma bardzo archaiczny język. Masa opisów, mało dialogów, nadużywanie przymiotników typu bluznierczy, pradawny, niewysłowiony itd
Wielu to zraża, dlatego odrzucają dość szybko twórczość tego pana i o niej zapominają. Też miałem z tym na początku problemy, jedankże deficty dialogów, przeciągne momentami opisy, są wynagradzane niesamowitymi pomysłami tegoż pisarza.
Rlyeh, arktyczne miasto straszych bogów, Kadath, Ulthar, Leng, Wielcy Przedwieczni, podróżowanie przez sny, ryboludzie- to wszystko ma tak magiczny i fantastyczny klimat, że ja twórczość Lovecrafta łykam bez popity.
A i specyficzny lovecraftowski styl pisania, nie jest mi już straszny i szczerze mówiąc, ten pełen opisów, z minium dialgów styl, ma swój urok- świetnie sprowadza się przy opowiadaniu o podróżach Randolpha Cartera, dziwnych eksprymetnach Dexta Warda i rodziny Whatleyów, czy opisywaniu podłej atmosfery panującej w Innsmouth.
Największy plus stylu pisania Lovecrafta, zawiera się w rozbudzaniu wyobrazni, do granic możliwośći.
W czasach kiedy dominującym i najbardziej popularnym gatunkiem w nurcie fantastyki jest klasyczne fantasy, z wyeksopatlowanymi do granic możliwosci elfikami, krasnoludami, orkami i innymi typowymi dla tego nurtu motywami, wszystko co jest choć trochę bardziej oryginalne od tego wymeczonego już nurtu, jest mi bardzo miłe.
Mimo, że twórczość samotnika z Providence jest już niemłoda, to wprowadza bez wątpienia, w nurtu fantastyki dużo świeżośći, czegoś "innego", oryginalnego na swój sposób, unikatowego w opozycji do ogranych już do bólu motywów fantastycznych.
Miło, że innym nie unika ten potencjał fantastyki H.P.L i wykorzystują go na przeróżnych sposób- system rpg, gra karciana, masa inspiracji u przeróżnych współczesnych, twórców kultury wszelakiej- np.Carpenter,Gaiman, King.
Aż szkoda, że Lovecrafta żył bardzo skromnie i nie obłowił sie na swojej twórczość- boli to szczególnie dziś, kiedy takie "dzieła" jak zmierzch, czy 50 twarzy greya, zarabiaja krocie.
Zasługi tego człowieka dla fantastyki są nieocenione.
-
1
-
-
Binding of isaac, naprawdę zacna gierka. Sporo sekretów i itemów od odblokowania. Właściwie gra mocno rozbudowana, jak na "tylko" grę indie. Kilka grywalnych postaci dość dobrze urozmaica rozgrywkę, do tego im dalej w las, tym bardziej trudne poziomy- depth i womb, wydawały się trudne, dopók nie poznałem sheolu, cathedralu i the chest. Tryb wyzwań jest dośc wymagający- i w tym miejscu chciałem zapytać, część z was też ma spore problemy z ostatnim, dziesiątym wyzwaniem the purist? Gram już dobre 2 miesiące w tą grę, 80% sekretów i itemów odblokwanych, wszystkie grywalne postacie mam ukatywione już od dawna, a z 10 wyzwaniem męczę się niesamowicie. Ta gra, boleśnie uświadamia, człowiekowi, że tak naprawdę nie potrafi w nią grać, kiedy myśli dokładnie na odwrót


Komiksy II
w Komiksy
Napisano · Edytowano przez Mily23 · Raportuj odpowiedź
Najwyrazniej zle zostałem zrozumiany. Millar pisze świetne scenariusze, pod względem rozrywki to bardzo wysoki poziom. Tylko w moim odczuciu jego historie nie mają czegoś literackiego- a komiksy Moore'a mają w sobie coś takiego.
Marvel ok, ale nie czarujmy się. DC czy Marvel to korporacje, których naprawdę sporą częśc publikacji stanowi zwyczajna pupla. To nie dziwi przy takiej częstotliwości wydawania materiału, liczbie serii, latach istnienia. Jedna perełka przypada na sto miernych komiksów. Są jeszcze komiksy wstrzeliwujące się w sam środek, dobre, ale bez rewelacji- na szczęście też jest ich całkiem sporo.
Pisze to jako osoba, która mocno zajarała się kolekcją Marvela.
Komiks Eurpojeski jest zwyczajnie lepszy od tych molochów z hameryki pod względem proporcji- jakość a ilość. Nie bez powodu najlepsze wydawnictwa amerykańskie pod względem jakości i ilości to te, które nie zajmują się tenelowelą super-hero, ale czymś bardziej kreatywnym- vide sukces Image, który teraz robi za trzecię siłę komiksu w USA. To samo było wcześniej z Vertigo. Najgorszym co mogłoby się przydarzyć rynkowi komiksowemu pod względem globalnym, to dominacja Marvela i DC- którzy na 100% z powodu braku konkurencji wydawaliby w coraz większych proporcjach chłam, a w mniejszych coś dobrego.