Skocz do zawartości

Severiana

Forumowicze
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez Severiana


  1. Witam, mam jak w tytule tematu problem z PoE. Gra uruchamia się tylko ze zintegrowaną grafiką Intela, mimo ustawienia karty Nvidii jako domyślnej w launcherze (w opcjach gry jest tylko Intel, bez możliwości wyboru, zaciemnione pole). Nie satysfakcjonuje mnie płynność działania gry, mimo iż ma ona niskie wymagania, więc chciałabym, by uruchamiała się z kartą Nvidii. Jest na to jakiś sposób?

    Laptop Samsung NP300E5A-S02PL


  2. Słucham małej ilości muzyki, toteż nieco zawęziłam listę faworytów.

    1. Florence and The Machine- ujmuje mnie absolutnie wszystko, kunszt melodyczny, charyzma i niezwykłość frontgirl, szczere i niekiedy dziwne teksty. W ich repertuarze znajduję piosenki na każdą okazję, na smutek, radość, euforię i tęsknotę. Jestem stasznie przybita,(bardziej pasowałoby "ryczę po nocach w poduszkę), ponieważ nie znam nikogo, kto wybiera się na ich koncert na OWF-ie, gdyż jedyną rzeczą stojącą mi na drodze do zobaczenia ich na żywo jest właśnie brak jakiejkolwiek formy opieki.)

    2. Volbeat- pierwszy zespół rockowo-metalowy, który tak bardzo przypadł mi do gustu. Łączy lekkość melodii z ciężkością gry (nie do końca wiem, jak to wytłumaczyć :P) Prawdopodobnie będę miała okazję zobaczyć chłopaków w akcji na Woodstocku 2014 :)

    3. Sabaton- słucham ich już coraz rzadziej, ale mam do Sabatonu wielki sentyment. Co tu dużo mówić, od niego zaczęła się moja przygoda z muzyką metalową.

    4. Phantogram- może i znam ten zespół od niedawna, ale coś w jego twórczości przyciąga mnie do siebie. Przedstawiciel mojego obecnie ulubionego gatunku- indie rocka.

    5. Coldplay- ich zna na pewno większość z was. Lubię ich za niestandardowe podejście do standardowego gatunku, jaki reprezentują.


  3. Dziękuję za wytknięcie błędów. Odgórne założenie to takie, że Joanna to była partnerka bohatera. Została zastąpiona przez Izę, która dała mu ukojenie po toksycznym związku z lekko chorą psychicznie kobietą. A że panna Asia wciąż była zazdrosna, to urządziła sobie polowanie smile_prosty.gif Oczywiście nie mogłam tego napisać, mój mózg stwierdził, że skoro ja to wiem, wie to też czytelnik.


  4. Tak sobie patrzę na listy pełniaków i na płyty, które już mam w domu. Okazuje się, że grałam w taką ilość, którą mogę wymienić na palcach. Sniper: GW, To the Moon, Amnesia, The Book of Unwritten Tales i kilka innych. Nie zagram w żadną pełną wersję z tej płyty, bo albo mnie zwyczajnie nie interesuje, albo wymagałaby upgrade'u komputera, czyli kupna nowego laptopa. Ale mimo wszystko pozostanę wierna CDA, bo to wy tak mocno związaliście mnie z komputerem smile_prosty.gif

    A gry na Steama to wciąż moja zmora ._.


  5. A co mi tam, pochwalę się aczkolwiek niezbyt mam czym!

    Nie mam ostatnimi czasy natchnienia, ale posiadam w kolekcji kilka swoich opowiadań, wedle opinii innych całkiem niezłych. Chciałabym poddać je waszej ocenie smile_prosty.gif

    (Tak, wiem, że polskie imiona w pierwszym opowiadaniu wypadają nieco drętwo, ale jakoś nie mogę ich zmienić na angielskie)

    ~*~ "Gra" ~*~

    Przez dym osłaniający pomieszczenie, w którym przebywałem, przebijało się słabe światło lampy. Żarówka osłonięta była cienkim czerwonym abażurem, co sprawiało, że ściany miały barwę krwi. W pokoju panowało niewyobrażalne zimno, a byłem ubrany jedynie w krótkie lniane spodnie. Spróbowałem się poruszyć, ale nie udało mi się zrobić nic poza lekkim drgnięciem ręki. Moje ciało nie tylko było zesztywniałe z powodu niskiej temperatury, ale również przytwierdzone cienkimi łańcuchami do twardego fotela, na którym siedziałem. Cóż... wiedziałem, gdzie jestem, ale nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Myślałem, że skończy się na pokazówce i tyle, ale Joanna miała widocznie zaskakująco odmienne plany. Westchnąłem cicho, po raz setny przeklinając siebie za związek z tą osobą. Usłyszałem cichy okrzyk bólu i zorientowałem się, że nie tylko my bierzemy udział w tej grze, Ona wciągnęła do tego kolejną ofiarę, a to nie wróżyło dobrego końca. Dało się usłyszeć kolejny protest, tym razem głośniejszy i bardziej rozpaczliwy, a ja rozpoznałem z czyich ust się wydobywał. Super. Gra o życie toczyła się między mną a moją narzeczoną. Chociaż nie, to nie gra, to złudzenie możliwości zmiany czegokolwiek, bo Iza i tak zginie, za karę. Nagle Jej śmiech zabrzmiał w moich uszach tak wysokimi tonami, że miałem wrażenie, że moja czaszka się rozpada. Co ona robiła? Jakie tortury dawały Jej tak sadystycznie czystą radość? Raczej nie chciałem wiedzieć, ale oczywiście wszystko działo się na przekór mojej woli. Usłyszałem kroki i Asia szybko podeszła do mnie, uśmiechnięta, radosna i wciąż piękna. Jej ubranie naznaczone było kilkoma kroplami krwi. Odwróciłem wzrok, ale Ona ujęła mój policzek dłonią w lateksowej rękawiczce i siłą skierowała go w stronę swojej twarzy.

    - Cieszysz się, że nie jesteś tu sam?- zapytała z psychopatycznym uśmieszkiem.

    Nie odpowiedziałem, przestraszony, a zarazem wściekły. Ruchem ręki uwolniła moje skrępowane ciało i pociągnęła za skostniałą dłoń. Posłusznie przeszedłem za nią przez ciężkie stalowe drzwi, nietłumiące jednak wszystkich hałasów. W progu stanąłem jak wryty. Na metalowym stole leżała moja przyszła żona, jej drobne ręce więzione były ciężkimi kajdanami. Spojrzała na mnie czarnymi oczami i na jej twarz wkroczył grymas, który chyba miał być uśmiechem. Powiodłem wzrokiem po jej niemalże nagim ciele i nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Brzuch, nogi, ramiona, wszystko było dokładnie pokłute. Rany nie były głębokie, ale na pewno sprawiały ogromny ból. W kilku miejscach widoczne były ślady przypalenia. Co ona musiała przeze mnie przeżyć?! Chciałem do niej podbiec, wyrwałem się na moment z Jej żelaznego uścisku i ruszyłem w stronę stołu, ale nie przemieściłem się nawet o kilka metrów. Przyciągnęła mnie do siebie i popchnęła w stronę fotela identycznego, jak w poprzednim pomieszczeniu, tutaj jednak wokoło siedzenia nie zwieszały się brzęczące łańcuchy. Jak w transie posłusznie usiadłem, zastanawiając się przez chwilę, czy była to Jej siła, czy moja słabość.

    - O nie, ty masz specjalne miejsce. Najlepsze zostawiłam na koniec. Chciałam ją tylko przyzwyczaić do bólu, żeby nie zmarła mi na samym początku.- Joanna zaśmiała się kpiąco.

    Podeszła do stołu tanecznym krokiem, wyciągając spod niego jakiś ciemny materiał. Zakneblowała dziewczynę i wtedy zaczęło się jej piekło. Asia zaczęła niedbale oplatać jej ciało drutem nożowym. Cienkie ostrza przecinały delikatną skórę jak papier, a po ciele Izy płynęła krew. Podbiegłem do niej, starając się rozplątać zwoje drutu, ale byłem zbyt słaby, by stawić Jej czoła. Jedno szybkie uderzenie w twarz powaliło mnie na ziemię, a ja mogłem tylko bez ruchu patrzyć na śmierć kobiety, z którą chciałem dzielić życie. Trwało to długo, może nawet kilkanaście godzin, nim moja narzeczona wydała z siebie ostatnie tchnienie. Bezwstydnie się rozpłakałem.

    - Dowiedziała się, dlaczego nie można kraść.- Joanna się uśmiechnęła.- Chcesz się z nią pożegnać? Wedle woli, możesz pożegnać się także z życiem.- mówiąc to, bawiła się trzymanym w rękach pistoletem, który jakby pojawił się tam znikąd.

    Podbiegłem do Izy, obrzucając Ją nienawistnym spojrzeniem. Pocałowałem już martwą dziewczynę i wyrwałem broń z Jej dłoni. Splunąłem wprost w jej twarz, włożyłem lufę do gardła i nacisnąłem spust.

    ~*~ "Cena uczuć" ~*~

    Gdy stanąłem przed drzwiami mieszkania mojej dziewczyny, serce podchodziło mi do gardła. Włożyłem rękę do kieszeni i przesunąłem palcami po materiale pokrowca skrywającego jedyną pamiątkę po moim pożal się Boże ojcu. Dotyk miękkiego aksamitu uspokoił mnie, zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. Przycisnąłem dzwonek i po chwili Natalia stanęła w drzwiach. Ubrana była w jedwabną, czarną sukienkę, ogniście czerwone włosy opadały miękko na jej twarz. Złapała mnie za policzek i pocałowała delikatnie. Nadszarpnąłem całą swoją siłę woli, by nie wzdrygnąć się ze wstrętem. Szybko odsunąłem się od niej, wchodząc do wąskiego przedpokoju o ścianach koloru wina i podłodze wyłożonej ciemnym drewnem. Zdjąłem ciężką marynarkę i powiesiłem ją na wieszaku o zakończeniu w kształcie lwiej paszczy.

    - Przygotowałam dla nas coś wspaniałego, kotku.- Natalia podeszła do mnie i objęła w pasie. Rzygać mi się nią chciało. Wymruczałem przeprosiny i wszedłem do łazienki. Umyłem spocone ręce i spojrzałem we wciąż zaparowane lustro. Byłem tak zdenerwowany, jak nigdy w życiu; spryskałem twarz zimną wodą , by ochłonąć. Po kilku minutach uspokoiłem się na tyle, by wyjść z klaustrofobicznie małego pomieszczenia. Stanąłem w drzwiach kuchni i ujrzałem odświętnie zastawiony stół. Wiecie, szampan, świece, te sprawy. Pieprzona sztampa- zaśmiałem się w duchu. Usiadłem przy nakryciu znajdującym się obok okna i spojrzałem na księżyc w pełni. Po chwili moja do-niedawna-ukochana położyła na stole półmisek z ostrygami, miskę sałatki z kurczakiem na ostro i dwa talerze spaghetti bolognese. Zacząłem jeść w milczeniu, podziwiając siedzącą przede mną kobietę. Idealne rysy twarzy, pięknie wykrojone usta, kobiece kształty. Jak coś tak niewyobrażalnie cudownego mogło być taką suką? Zagadnęła mnie:

    - Co się dzieje? Jesteś taki markotny i zestresowany. Coś w pracy?

    - Nie chcę o tym mówić, ok?- odrzekłem sucho.

    Moja partnerka przez chwilę wyglądała tak, jakby chciała zaprzeczyć, iż to wcale nie jest ok, i mam się natychmiast przed nią wyspowiadać. Wzruszyła jednak tylko ramionami i nie mówiła już nic więcej.

    - Może się napijemy?- zapytałem. Na trzeźwo w życiu się do niej normalnie nie odezwę.

    - Pewnie, otwieraj- Natalia podała mi butelkę zimnego szampana i schyliła się do szafki po dwa wysokie kieliszki. Korek wystrzelił z hukiem, oblewając dziewczynę kaskadą spienionego napoju. Spojrzała na mnie z wyrzutem.

    - Zrobiłeś to specjalnie! Przepraszam, ale teraz muszę się przebrać.

    Parsknąłem na widok jej miny i przytknąłem butelkę do ust. Wstałem z miejsca i stanąłem tyłem do okna, wpatrując się w powieszone na ścianach plakaty z gwiazdami wieku XX, takimi jak Audrey Hepburn, Marylin Monroe i Brigitte Bardot. Po kilku chwilach do pomieszczenia weszła z powrotem Natalia. Przebrała się w sukienkę podobną do poprzedniej, lecz o wiele krótszą i bardziej obcisłą. Zlustrowałem jej ciało, zawieszając wzrok na strategicznych miejscach, a ona zaśmiała się melodyjnym głosem.

    - Masz jeszcze ochotę coś jeść? Ja mam już dość siedzenia przy stole, a ty?- zapytała.

    Przytaknąłem krótko i przymknąłem oczy, zastanawiając się gorączkowo nad tym, co insynuowała. W sumie, niech będzie dana jej jeszcze jedna noc ze mną.

    Wziąłem ją na ręce i nie zważając na jej okrzyki protestu, zaniosłem do sypialni. Noc była długa, jak gdyby miała trwać wiecznie. Kochałem się z kobietą której tak bardzo nienawidziłem, ale co tam? I tak pójdę do piekła- zauważyłem ze śmiechem, oddając się z powrotem w delikatne objęcia kobiecych dłoni. Po wszystkim, Natalia wstała i przystanęła tuż obok dużych drzwi balkonowych, przez które wpadało mocne, mlecznobiałe światło księżyca. Oświetlało jej piękne kształty, przez co wyglądała jak jedna ze starogreckich rzeźb. Ja jedynie schyliłem się po moje spodnie od garnituru, gorączkowo je przeszukując. Gdy znalazłem to, co chciałem, podszedłem do mojej kobiety i złapałem ją za ramię. Przypomniały mi się wszystkie chwile bólu, wszystkie jej zdrady, o których myślała, że nigdy ich nie odkryję. Zadrżałem, ostatni raz wdychając jej zapach i wbiłem nóż w jej gardło, przebijając cienką powłokę skóry i wyzwalając fontannę krwi bijącą z rozciętej tętnicy.

    - Konsekwencje, kotku.- wyszeptałem, po raz ostatni składając pocałunek na jej miękkich ustach.

    ~*~ "U bram piekła" ~*~

    Dochodziła dwudziesta trzecia, a ja z moim najlepszym kumplem relaksowaliśmy się przy sześciopaku piwa. Było co oblewać, matury zdane, studia wybrane, ostatnia wypłata ze stypendium odebrana, żyć nie umierać. Włączyliśmy jakieś piosenki na YT, odpaliliśmy Counter Strike na swoich laptopach i rozpoczęliśmy rozgrywkę, ale Marcinowi nie szło za dobrze, kosił śmierć za śmiercią. Po kilkunastu straconych fragach wpadł na pomysł, by wypróbować i-dosy dla graczy, takie dźwiękowe narkotyki, ale nieszkodliwe. ?Zarzucił? na słuchawki Game Enhancer Shooter, który według opisu miał pomagać w grach ?nawalankowych?. Po kilku minutach słuchania dziwnych szumów i urywanych brzęczyków zachowanie Marcina się zmieniło. Zwęziły mu się źrenice, ręce zaczęły się pocić i trząść. W CS-ie szło mu teraz tak dobrze, że doszedł do pierwszego miejsca w rankingu, zachowywał się jak prawdziwy zawodowy morderca. Nagle spomiędzy szumów wyrwał się dźwięk tak wysoki i przeraźliwie głośny, że mój kumpel zrzucił słuchawki na podłogę i zamknął oczy, ciężko oddychając, a serce biło mu tak, jakby chciało się wydostać z piersi. Przestraszyłem się, ale po kilku minutach i dopitym browarku wszystko wróciło do normy. Wyłączyliśmy gry i odtworzyliśmy playlistę filmów Quentina Tarantino. Spojrzałem przez okno na ciemne niebo, księżyc błyszczał złowrogo w pełni. Rozwaliłem się na łóżku z puszką w rękach i starałem skupić się na akcji ?Wściekłych Psów?. Szybko zacząłem przysypiać, a Marcin musiał szturchać moje ramię coraz mocniej, bym się ocknął. Gdy ujrzeliśmy napisy końcowe, coś mnie tknęło, odpaliłem wyszukiwarkę i wpisałem frazę ?i-dosy?. Wyświetliły mi się tysiące stron wyników, a ja nabrałem ochoty na wypróbowanie tego na sobie. Wypiłem ostatnie piwo i wybrałem dos o nazwie ?Gate of Hades?, nieświadomy tego, iż jest to jedno z najtrudniejszych do przetrwania doznań. Poprosiłem Marcina, by zdjął mi słuchawki, gdyby zaczęło dziać się coś złego, położyłem się nieruchomo na łóżku i wsłuchałem się w jednostajne buczenie. Minęło dziesięć minut, a pod moimi powiekami zaczęły pojawiać się pierwsze obrazy: wilki biegnące po lesie, dzieci na placu zabaw. Moje ciało ogarnęła błogość, ale mimo to wciąż myślałem świadomie. Pierwsze nuty niepokoju dotknęły mnie, gdy wizje poczęły się zmieniać. Teraz składały się z urywanych scen, obrazów, dźwięków tak strasznych, że miałem ochotę uciec. Kajdany, kadzie pełne krwi, grób mojego ojca, dźwięki skrzypiących drzwi i wiatru muskającego konary starych drzew. Mój oddech przyśpieszył, płytko wciągałem powietrze. Ujrzałem mojego tatę umierającego po raz drugi, tym razem z mojej ręki. Byłem załamany, nie miałem w sobie siły, by ściągnąć słuchawki. Obok mnie zmaterializowała się kobieca postać w czarnych szatach, o skórze białej i zimnej jak marmur. Jej drapieżne oczy wpatrywały się we mnie pożądliwie. Chciałem krzyczeć, ale zacisnęła mi dłoń o długich, pomalowanych na krwistoczerwony kolor paznokciach na gardle, szepcząc:

    - Nie tak szyybkoo, kootku... Zostajesz ze mnąą...

    Na dźwięk jej głosu moja psychika rozpadła się. Wyższy wymiar mojej osobowości doszedł do głosu, odezwała się ?ciemna strona duszy?. Owładnęła mną nienawiść, żądza mordu i pożądanie. Straciłem świadomość, już nie pamiętałem, że w każdej chwili mogę wrócić do żywych. Zerwałem się na nogi, nie wiedząc nawet, jak upadłem. Do ręki wziąłem zardzewiałą katanę i ruszyłem przez ciemne zakamarki podświadomości. Widziałem wiele osób, wszystkie płakały, krzyczały, cierpiały piekielne męki. Zabijałem je z okrucieństwem, podrzynałem gardła i miałem ochotę tańczyć z radości, piłem łapczywie krew z rozerwanych tętnic moich przyjaciół. Byli dla mnie tak obcy, tak obojętni... Nie miałem obranego celu, było mi obojętne, gdzie trafię. Po czasie, którego wartości nie potrafię określić, ujrzałem odbicie Marcina, zadziwiająco materialne. Uniosłem ostrze, gotowy zadać jeden, śmiertelny cios, ale moją uwagę przykuła jego wyciągnięta do mnie ręka z kawałkiem zwykłej kartki w kratkę. Jego usta poruszyły się w niemym błaganiu, więc wziąłem ją i bez mrugnięcia okiem, bestialsko zamordowałem swojego przyjaciela, najbliższą mi osobę na świecie. Nie poczułem nawet skrawka wyrzutów sumienia, straciłem je wraz z osobowością. Od niechcenia spojrzałem na starannie wykaligrafowane słowa: OBUDŹ SIĘ I OCAL. Otworzyłem szeroko oczy, te słowa były jak zaklęcie, czułem ich moc. Dotarło do mnie, gdzie jestem, znów posiadałem wolę ucieczki, ale potwory mojego umysłu nie miały zamiaru poddać się tak łatwo. Powróciła kobieta, zabójczo piękna i cholernie niebezpieczna. Miałem wrażenie, że pyta mnie o coś, a ja, nie mając pojęcia, o co, skinąłem głową. Zaśmiała się kpiąco i pociągnęła ze sobą w ciemność. Nie wiem, na jak długo zabrała mnie do siebie, ale miałem wrażenie, że trwa to setki lat. Czułem się jak człowiek przypalany na ogniu, oblewany kwasem i nabijany na niezaostrzony pal jednocześnie. Krzyczałem, błagając o śmierć, a Ona tylko się uśmiechała. W końcu łaskawie postanowiła pozwolić mi wyrwać się spod kontroli, na odchodne pozostawiając mi w pamięci złowieszcze słowa:

    - I tak nigdy nie ucieknieesz...

    Biegłem, rozpaczliwie krzycząc. Krwawiłem z serca. Straciłem przytomność w śnie na jawie, by po chwili powrócić do swojego ciała. Znów byłem w swoim pokoju. Obok mnie, na podłodze leżało ciało Marcina, z twarzą zastygłą w wyrazie niebywałego przerażenia. Krew wyciekała z jego poprzebijanych gałek ocznych i poszarpanego brzucha. Tak, to moje dzieło. W ręku trzymałem zwykły tasak kuchenny, jarzący się szkarłatnie w mroku. Otworzyłem usta, jak ryba łapiąc powietrze, wstrząsany histerycznymi spazmami. CO JA ZROBIŁEM, DO CHOLERY? Umrzeć, błagam, umrzeć. Bezwiednie poprowadziłem ostrze wzdłuż nadgarstków. Osocze lało się z żył jak z kranu, ale mimo mijających minut, nie umierałem. Wziąłem do rąk swój komputer i z wściekłością rzuciłem nim o ścianę, a delikatne podzespoły posypały się jak piasek przemykający między palcami na plaży. W mojej głowie znalazła się kolejna myśl- mieszkam na 10 piętrze. Wyskoczyłem z okna, celując głową wprost w betonowy chodnik u stóp budynku. [beeep] tam. Nawet nie narobiłem sobie siniaków. Przypomniały mi się słowa kobiety: ?I tak nigdy nie ucieknieszsz, kotkuuu...?. To była groźba, teraz to do mnie dotarło. Obietnica wiecznych tortur. Otoczyły mnie ciemne postacie, kolejne potwory wprost z psyche. Rozdzierałem gardło w niemym okrzyku gniewu, żalu, rozpaczy. Czas się zatrzymał, a ja umarłem tam, w środku, oddając ciało w posiadanie wewnętrznym demonom.

    ~*~

    To by było na tyle. Będę solennie wdzięczna za opinie, niekoniecznie pochlebne smile_prosty.gif

×
×
  • Utwórz nowe...