Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 03/09/2019 in all areas

  1. 1 point
    Dzisiejszy MSM będzie dość standardowy, z jednym wyjątkiem, o którym zaraz napiszę. Artykuł „Co myśleć o grach elektronicznych?” (czymkolwiek są – chyba chodzi o gry wideo/komputerowe ) został napisany przez nieznaną z nazwiska osobę (na potrzeby wpisu będę się do niej odnosił w rodzaju męskim) w 2008 roku, a znalazłem na stronie Biblioteki Internetowej Strażnicy – czyli została napisana od i dla Świadków Jehowy (to jest właśnie ta wyjątkowość – tym razem nie jest to tekst z portalu katolickiego czy nawet przez protestanta). Od razu zaznaczam, że nie mam nic do żadnego wyznania i wszystkich ludzi traktuję tak samo. Link, tradycyjnie, na końcu wpisu. Gotowi? Zagaja Autor całkiem mądrymi słowami – ale gdyby dalej było tak dobrze to przy tagach dopisałbym „MoG” . Tu nadal się mogę zgodzić, ale Autor powoli zaczyna się rozkręcać . Autor nie podał tytułu, ale zgaduję, że chodzi o GTA (bo o cóż innego?). I choć nadal nie jest to głupie to już wskazuje, w którą stronę Autor się udał. Mam wrażenie, że Autor trafił na niewłaściwą stronę z grami ;). Chyba, że Autor ma na myśli pierwszego Wiedźmina… coś w tym jest . Wszystko ładnie, pięknie, z odwołaniem do czasopisma naukowego. Ale sądzicie, że Autor dał przypis? Nie bądźcie śmieszni. Poza tym – w ilu grach można wcielić się w stręczyciela? W kilku-kilkunastu? I to głównie ze „specyficznych” stron. Swoją drogą - tekst, całkowicie przypadkowo, zgrał mi się z "aferą" z grą o gwałcicielu, która miała trafić na STEAMa. Ale nie trafiła i nie trafi. Teraz z niecierpliwością czekam na teksty spychologów o tym wydarzeniu (o ile w ogóle go zauważyli - w końcu nie ma tam ani słowa o DOOMie ). Ja nie wiem – Autor chyba specjalnie dobiera takie „teksty” (w tym przypadku dodatkowo nieweryfikowalne), bo nie wierzę, że ktoś coś takiego napisał serio. Chyba, że był spychologiem, choć nawet oni mają większy umiar . Swoją drogą – wygląda na to, że muszę dopisać kolejny termin do Małego Słownika Psychologicznego - „czasopismo” . Nieco dłuższy fragment, bo żal mi było go dzielić – wyciąłem zaledwie jedno zdanie. Autor, rzecz jasna, dostrzega tylko te badania, które mu pasują. Tymczasem, wciąż pojawiają się nowe, bardzo często przeczące powyższym słowom artykuły (np. ten z Nature z zeszłego roku choć uważam, że miał trochę zbyt małą grupę badanych). Pytanie teraz – komu wierzyć? Eeee… porównania gier z odpadami radioaktywnymi jeszcze nie widziałem… Trzeba dopisać do MSS :P. Nie wspominając już, że Autorowi zwyczajnie chodziło o – pojawiającą się wielokrotnie na tym blogu – desensytyzację. Tylko musiał to ubrać jakoś w słowa pasujące do religii. I pewnie nie zna tego pojęcia. To sobie Autor autorytet znalazł – o ile Amy w ogóle istnieje. W dodatku – czym są „obrazy i rozmowy erotyczne”? Rozumiem, że w Wiedźminie czy GTA znajdują się motywy przemocy i erotyka, ale czy w takim razie Skyrim jest bezpieczny? A co z Assassin’s Creedem? Albo Fallout 4? Czas na (dość długą) notę Autora do… rodziców. Hura, to chyba pierwszy Autor, który ich zauważył :P: Ten fragment pasuje tu jak pięść do nosa – to, ze lubię grać w gry z przemocą, nie oznacza, że lubię przemoc. Nie można tu postawić znaku równości. Nie wspominając już o tym, ze miłościwy Bóg nagle kogoś nienawidzi :P. W dodatku w Biblii Tysiąclecia (czyli tej nieuznawanej, chyba, przez Świadków Jehowy) jest użyte łagodniejsze określenie: „nie cierpi Jego (Boga) dusza tego, kto kocha nieprawość.”. Na zakończenie takie drobne przemyślenie: fakt, powyższy tekst jest ze wszech miar „spychologiczny”, ale Autor przynajmniej potrafi zauważyć też zalety gier. Nawet, jeśli jest o tym bardzo mało. Czas na obiecany link . Do zobaczenia za tydzień :)!
  2. 1 point
    Nawet przez myśl mi nie przeszło, że spycholog kiedykolwiek słyszał o takiej grze . Sądzisz, że "pewny dziennikarz" szuka w grach tego, czego brakuje mu w życiu? Czy wprost przeciwnie - dostrzega najpierw te "grzechy", które sam popełnia? Tak czy siak - czyni go to ekspertem od seksu, prostytucji itd. . W dodatku te auta najczęściej są umyte - a przecież wiadomo jaki typ człowieka myje pedantycznie swój samochód . W dodatku to nekrofilia i kult maszyny . Był - jeśli czytasz pełną miłości i pozbawioną przemocy wszelakiej Biblię . Oj, zaraz, że się lenił - zwyczajnie był zbyt zajęty szukaniem gier z prostytucją i gwałtami, by zająć się tak mało ważną kwestią .
  3. 1 point
    Saints Row też by pasowało, ale podejrzewam, że wtedy wspomniano by też o wielkich fioletowych dildach. Powiedziałbym, że wymienienie seksu i prostytucji w pierwszej kolejności może świadczyć więcej o "pewnym dziennikarzu", ale nie jestem spychologiem, więc co ja tam wiem. A co gorsza - ścigają się na specjalnie wytyczonych, zamkniętych dla normalnego ruchu torach wyścigowych - w SPALINOWYCH samochodach! Pomyślcie o Szwajcarach!!! Idąc dalej tym tropem, można by zadać pytanie, czy rzeczony umysł kiedykolwiek był "czysty i prostolinijny". Dlaczego autor skupia się akurat na nabłonku jelita? Promieniowanie oddziałuje na wszystkie tkanki i wywołuje poważne zniszczenia, od czytania o których można się poczuć naprawdę niedobrze, a autor serwuje nam coś takiego? Czy autor troszczy się o żołądki czytelników, czy po prostu lenił sie robiąc research? Obrazy - to chyba oczywiste; rozmowy erotyczne to takie, które zawierają nieprzyzwoite słowa, jak na przykład "stołp", albo "machikuły".
  4. 1 point
    No pewnie, że nie wszyscy, ale ja takich tylko spotykam w życiu. W gimnazjum to najpierw był katecheta, który miał zerowy autorytet, w trzeciej klasie ksiądz, który wygłosił ww. kazanie, w liceum katechetka-ateistka. xD
  5. 1 point
    Oj. Sam zaznalem tego bolu…
  6. 1 point
    To nawet ja kiedyś słyszałem od księdza na kazaniu o Hello Kitty. Była taka plota (fałszywa z resztą), że jakiś koleś obiecał diabłu, że jak jego dziecko wyzdrowieje z jakiejś tam choroby, to on stworzy coś na jego cześć. Tutaj pierwsze z brzegu, wysokiej jakości źródło plotek, znalezione w wyszukiwarce. Czy zauważyliście, że osoby duchowne pracujące z ludźmi mają tendencję do kłamania?
  7. 1 point
    Wiesz, że nawet nie zwróciłem na to uwagi? Autorce chyba chodziło o "wartość" treści (w sensie czy coś jest wartościowe). Albo może to coś po czesku? Nie, źle rozumiesz - zabicie Alduina sprawia Dragonbornowi przyjemność, bo zadaje mu fizyczne cierpienie. A wszyscy wiedzą, że bohaterowie filmów i książek nawracają przeciwników przy pomocy słów i bezinteresownych gestów (patrz: brzydki, skromny i bogobojny James Bond prowadzący dysputy filozoficzne i ostatecznie nawracający złego Doktora No, który ochoczo obmył się w radioaktywnej święconej wodzie ).
  8. 1 point
    Cóż, niezbyt lubię horrory, więc nie wypowiem się w kwestii tego filmu ;). Z Buką mam spory kłopot, przyznaję - nie pamiętam jej z czasów mojego dzieciństwa. Nie mam pojęcia czemu - możliwe, że nigdy nie widziałem z nią żadnego odcinka, co jest, w sumie, dość dziwne.
  9. 1 point
    Ja czekam na miłosny ostrosłup. Pisałem o tym kiedyś, więc się nie powtarzałem. Oczywiście, zapomniałem wcześniej wrzucić tamten wpis na tego bloga - ale już to zrobiłem. Autorka powtarza te same błędy mimo upływu tylu lat ;). Nawet jakby Japończycy nakręcili własne Quo Vadis albo Nad Niemnem to i tak ich wytwór byłby zły. Nie to, co nasze genialne filmy ;). Ja jeszcze jej nie widziałem... i boję się ją oglądać :). Ale już nie takie rzeczy przerabiałem (vide książka p. Gabrielle Kuby ;P).
  10. 1 point
    Oczywiście - to wszyscy wiedzą. A najgorsze jest to, że o tym nie piszą w instrukcji :(. Tak szczerze, to o tym początkowo pomyślałem. "Wojny Klonów" bodaj się ta seria nazywała. Tak samo jak "Ben10". Ale czy można to nazwać bajką? To raczej seriale animowane skierowane do nastolatków (w sensie 11-14 lat). A "bajki" kojarzą się raczej z czymś dla młodszych osób. W sumie to zależy jaką definicję przyjąć - a Autor tego nie zrobił... Swoją drogą - ostatnio na tym e-sportowym kanale Polsatu zauważyłem, że leci "Dragon Ball Super" - w dodatku scena z Friezą torturującym Gohana i zabijającym Piccolo. Trochę mnie zaskoczyło, że leci to w paśmie porannym ze znaczkiem "od 7 lat" :O. Wyjdę na hipokrytę, bo DBZ oglądałem mając lat 9, ale raczej nie pozwoliłbym swojemu siedmioletniemu dziecku oglądać DBS...
×