Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/22/2016 in all areas

  1. 10 points
    O mój Bogu, nie wpisujcie 'behemort' i nie tłumaczcie tego co wyjdzie na polski, proszę... XD XD XD
  2. 10 points
  3. 3 points
    Wydało się. http://en.seoi.net/sokumen/?n=Nanjika
  4. 3 points
    http://en.seoi.net/sokumen/?n=parowa http://en.seoi.net/sokumen/?n=smolensk http://en.seoi.net/sokumen/?n=dramat to jest dramat http://en.seoi.net/sokumen/?n=janpawel
  5. 3 points
  6. 3 points
  7. 3 points
  8. 2 points
    [+18 dla świętego spokoju, bo jest zdanie o paleniu papierosów, ze słowem "gej" i o Dark Souls III - no i chyba wkleiłem jakiegoś bluzga ;)] Psychologia, kojarzy się już powoli w sensie studenckim z filozofią (czyt. medyczni i politechniczni prężą bicepsiki przed głupimi humanami), a jednak w odróżnieniu od zajmującej się dziwnymi pytaniami "dziedziny wiedzy", stała się ostatnio zaskakująco modna. Nikt już prawie nie zachwyca się myślą filozoficzną, uznając rzecz za wysoce niepasującą do dyskotek, ale każdy chce być psychologiem, kropka. Na psychologię idziemy rozwiązać własne problemy, a jak chcemy studiować co innego, to zazwyczaj wyłącznie dlatego, że wiemy już w temacie wszystko. Skąd wniosek? Z obserwacji... Problemy psychiczne i stylizacje na problemy psychiczne atakują mnie na co dzień z każdej strony tak obłędnie i wściekle, że aż sam zastanawiam się czasami, czy u mnie jeszcze aby wszystko pod kontrolą. Facebook mryga co chwilę wyświetlając komunikaty przesyłane przez niecałe 10% z mojej niecałej dwusetki ziomków, a już się z tego robi istny tłum, jak na dworcu. Objawy jakiegoś wewnętrznego niepokoju już są, ale czy to już znak, że czas się zbadać? W chorobach psychicznych jest trochę tak po radziecku - "Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie". Każdy zachowuje się podejrzanie, ma jakieś tiki nerwowe. Jeden lubi sobie pokręcić młynki w bucie dużym palcem u nogi, inny co chwilę poprawia kołnierz koszuli, dłubie ekierką w obśrupanej ławie szkolnej i tak dalej. Inny po prostu wygląda jak nienormalny. Wszyscy mają zdrowo nie tak w głowie. Jako że słowo drukowane nie jest w moim domu rzeczą trudno spotykaną (pisane już tak, bo z charakteru pisma mógłbym być lekarzem, ale tylko z tego), różne rzeczy wpadają mi w ręce i tak ostatnio wykopałem akurat medyczny podręcznik (gruby, ale to przecież w tej branży standard) omawiający wywiad psychiatryczny i rozpoznawanie różnych zaburzeń w przestrzeni podczaszkowej. Oczywiście Odinżynierski Zespół Braku Znajomości Trudno-Nazewniczej (poziom bloga winduję słownikiem) sprawił, że lekturą dość szybko się znudziłem, bardziej wodząc wzrokiem, niż uważnie czytając każdą literkę. Co mnie jednak zafascynowało, do każdego objawu potrafiłem przypisać kogoś w najbliższym otoczeniu oraz częstokroć... siebie. Teraz trochę na temat owej psychologicznej mody, bo to przecież ona po części sprawiła, że zacząłem szukać odpowiedzi - i sprawiła też, że postanowiłem rozważyć w Wordzie, dlaczego każdy chce być psychologiem. Zdarzyło mi się ostatnio w godzinach nudy biernie pogapić w ładnie mrygający Soniak w salonie. Buch, Magda Gessler dosypuje przyprawy i uczy bandę matołków, jak się prowadzi biznes. Blabla, syf w kuchni, kucharz-idiota i nagle okazuje się w pakiecie, że ktoś ma problem podłoża "głowowego", trwa debata. Matka robi z synka maminsynka, synek-maminsynek zawala przez to biznes. Pani Gessler pomaga i jest wspaniałym psychologiem, knajpa rusza z kopyta itp. Buch, program o wybieraniu nianiek dla ekskluzywnej smarkaterii. Ukryte kamery, wszystko pięknie, przegląd wróżek (koniecznie!), gejów, lesbijek, złodziei i wszystkiego, czego oglądająca akurat nagrania matka nie chce widzieć w pobliżu swoich dzieci. Buch, ileśtam miesięcy później (częstotliwość mojego oglądania takich rzeczy). Akcja wychodzi poza standardowy dawniej przegląd osobliwości. Niańka wysyła SMS pod niesprecyzowany numer pytając przy okazji dzieciaka "a twój tatko lubi takie cycuszki?" i oczywiście każąc mu ocenić czy tatuś aby na pewno jedynie wzrokowo, przez bluzkę. Siedem plus zobowiązuje. Moim hitem była też scena z babką ciągnącą krechy w kibelku. Sądzę, że kamera zmieniła perspektywę, by nie było widać białego proszku. Albo inny mój ulubiony hit z tego samego programu, bo tu akurat widziałem kilka odcinków. Odpalam co jakiś czas, obserwując rosnący poziom absurdu, z nadzieją, że w którymś odcinku przyjdzie wreszcie MOSAD czy dom zostanie ostrzelany ładunkiem z baterii rakietowej, sterowanej dzwoniącym telefonem niańki, która okaże się czeczeńskim separatystą. Zacieram ręce, bo jest już coraz bliżej, co wywnioskowałem z faktu, że widziałem ostatnio w tym pięknym programie jak Babka wyciąga miarkę, robi dzieciom fotki i dzwoni gdzieś, że ma dobry produkt. Ma w sumie rację, bo produkt to jak głosi wikipedia "każdy obiekt rynkowej wymiany oraz wszystko co może być oferowane na rynku". Buch, szkoła... to znaczy taki jest chyba tytuł, bo ogólnie akcja dzieje się w szkole. Jakaś siksa z gimbazy zakochała się w starszym typku, który wyleciał ze szkoły, bo go pani od pszyry nie lubiła i ogólnie namawia ją na spalenie budy. Idzie mu jak z płatka, tankuje kanister na Orlenie (ciekawe czy dopłacił parę groszy za bonus +3 do liczby oktanowej i wie, na co to komu) i idą na akcję. W drzwiach laska się łamie, on robi jej aferę na cały korytarz - której nikt oczywiście nie słyszy - no i jednak misiu, ach kocham cię, idziemy podpalać. Buch, szkoła raz jeszcze. Dwóch mocnych chopakuf okrada uczniów z kasy, a kilka dziewczyn zakłada stowarzyszenie TMNT... no dobra, bez NT, ale pierwsze dwa słowa skrótu się zgadzają. Otóż brygada ta ma straszyć groźnych pierwszoklasistów, którzy kroją uczniów tak skutecznie jak uczelnie wyższe na warunkach. Kurcze, gdyby nie ich bohaterska postawa - skończona wizytą u dyrektorki i ślubowaniem, że zostaną naczelnymi konfidentkami szkoły - ileż kieszonkowego jeszcze by popłynęło do innych kieszeni. Gdyby nie one, ach biedni wy, rodzice. Może moje wspomnienie jest staromodne i TVN wie lepiej jak wygląda współczesna szkoła. Ale za moich (nieodległych aż tak mocno, bom gówniarz) czasów to w gimnazjach się paliło papierosy po kibelkach i za szopami niedaleko boiska. No i łoiło na wycieczkach jednego browca na głowę, ewentualnie winko na czterech, a potem cóż, najebani to do domu. Buch, szpital... to znaczy taki jest chyba tytuł, bo ogólnie akcja dzieje się w szpitalu. 14 latka trafia do szpitala z bólem brzucha, a tam okazuje się, że w macicy rozwija się już nieślubne dziecko, czyli bękart. Mało, niewiadomo nawet czyje, bo jak się okazuje, wcześniej był seks grupowy z równie "dorosłymi" pszystojniadżkami. Ojciec wpada na piździe, robi aferę, młodzi już planują sprawdzić, czy mały będzie po narodzinach ocaleńcem i... przepraszam, nie wytrzymałem. Buch, odpalam niedawno telewizor ponownie, poważnie znudzony katowaniem się przez drugą z rzędu godzinę podręcznikiem akademickim (tym razem akurat dla mnie tematycznym). Dark Souls III też chwilowo nie wchodzi w grę, bo do "napisów końcowych" dużo dalej niż w pierwszym lepszym odcinku taniego serialu, a 20 godzin tygodniowo to jednak w okresie jakichś pierwszych kolokwiów gruba rozpusta. Zamiast tego Klan, och jak pięknie. Oglądam tak naprawdę żeby sprawdzić, kto tam dalej żyje od mojego ostatniego odcinka sprzed jakiegoś roku - niestety Rysio nie zmartwychwstał - i nagle słyszę o jakiejś sekcie, coś tam ze słońcem w nazwie. Nie chcę skłamać, ale chyba Droga Słońca (wyjątkowo [beeep] tłumaczenie dla "Praise the Sun"). Jeden bohater ma HIV i jest jej członkiem i kogoś podobno zabił. Co prawda pod łóżkiem znajdują po nim pistolet, ale jestem pewien, że swoją Buławę +10 po prostu zabrał ze sobą. Matko jedyna, sami psychole na tym świecie. Buch, odpalam dowolny film Lyncha... no dobra, mam świadomość, że i tak nikt się nie zaśmieje w tym momencie. Wszyscy zachowują się tam jeszcze level abstrakcji wyżej. Tylko u Lyncha wszyscy mają jakieś skrzywienia psychiczne, bo to jest konwencja snu i jednak dość konkretny przypadek zawodu domniemaną rzeczywistością życia, na rzecz jej prawdziwego obrazu. Telewizja jak dla mnie przekręca licznik w drugą stronę. Poza tym Lynch przemawia do tych, którzy chcą i fani romantycznych seriali i programów raczej go po 15 minutach wyłączą. To nie jest lekkostrawne i nie działa na tych, którzy lekkostrawności pragną. O co tyle problemu? Po tych wszystkich programach boję się robić cokolwiek. Nie chcę zamawiać żarcia w Burger Kingu, bo pewnie spowoduję tym czyjąś krzywdę psychiczną kelnera jak mi da nie tego burgera i wrzasnę, że za dużo sałaty. Nie chcę chodzić nigdzie bez towarzystwa, bo zaraz mnie obskoczy masa psycholi z jakiejś sekty i każą mi chodzić do tyłu i śpiewać piosenki o typach z rogami (i pokrzykiwać "te bozia, nie fikaj"). Nie chcę już grać w Dark Souls III, bo przecież tam jest jakaś sekta ze słońcem. Kiedyś pewnie przyjdzie czas mieć potomstwo. Nie wiem czy chcę je mieć i nie wiem czy w ogóle chcę drugiej połówki. Okaże się szybko, że zużyta już na wszelkie sposoby, z każdą możliwą weneryczną podarowaną przez 14-latków, że cała grupa przedszkolna naszego dziecka to jej dzieci. Z tym dzieckiem to też same kłopoty. Pójdzie do takiej patologicznej polskiej szkoły, nakupuje benzyny na stacji, potem młodociane dewotki urażą jego męskość i pójdzie uprawiać seks grupowy, a potem będzie odbiór ze szpitala, w stanie wskazującym (i to nie na spożycie piwa na wycieczce, a na "wydymanie"). Potem jeszcze weź człowieku wynajmij nianię - sekty, całopalenia, przemyt produktu za granicę, wróżka albo najgorsze. Głupia siksa, która nie pomyśli, że małe dzieci nie są znawcami gustu ojców i lepiej zasięgnąć wiedzy u źródła. Mały się tylko podekscytuje obrysem, a z chmury deszcz nie spadnie. O co wam chodzi, durne telewizje, kiedy opowiadacie o polskiej nietolerancji do uchodźców, gejów, wszystkiego co się rusza, skoro sami obok chlubnych haseł w wiadomościach taki produkt kształcicie? Chcecie skonfundować odbiorcę niedwuznacznym przekazem i usprawiedliwić się? Odpowiadacie za bandę głupich ludzi, którzy myślą, że to wszystko na poważnie, że każdy czeka na to żeby postąpić z ich dziećmi jak Trynkiewicz, że każdy chce gwałcić ich córki*, że nianie wyrywają bogatych tatusiów albo układają tarota, a nie opiekują się dziećmi. Albo że każdy Kaczor tego świata chce przeczytać ich wszystkie SMS... Megalomania połączona z głupotą to najgorsze możliwe połączenie. Dlatego właśnie pokazuję wam w ten oto sposób wirtualne cztery litery i wracam już do moich krwiożerczych gierek. I Facebooka, starając się odpisywać tej dziesiątej części prawie dwusetki jak najrzadziej. Więcej tam w gierkach zdrowia, jak u was, chociaż giną ludzie. Tu chociaż wichrzyciel jest tak nierealny jak postaci u Witkacego. Taka jest moja koncepcja, tak ja to widzę. PS. Miało być bez obrazków, ale nowa skórka blogów to chodzące obrzydlistwo i chciałem uniknąć bloku tekstu... W ramach protestu przeciw skórce blogów, wklejam randomowe bzdury. _________ * Anegdota sprzed lat z gimnazjum - jeden rodzic był tak zafrasowany urodą swojej córki, że aż jej kupił gaz pieprzowy. Dogadała się z koleżaneczką, żeby trochę popryskać (popieprzyć) w budynku szkoły, bo przecież nikt przez tyyyle czasu jej nie zaczepiał. Stężenie wzrosło do tego stopnia, że wszyscy kaszlali i przyjechała straż pożarna. Szkoła miała dwa skrzydła, w jednym mieliśmy akurat kurtki - i to było zagazowane. Wysłali nas tam po ubiór jeszcze w trakcie wietrzenia (zima, bitches). Nawet wtedy logika tego zajścia wydawała mi się jakaś taka... "sfakana". Dla rodziców zaś rada: pistoletem to można chociaż zwyrolowi jaja przestrzelić, a gaz w końcu się ulotni...
  9. 2 points
  10. 2 points
    penis też czasem nie działa, ale musimy z tym jakoś żyć.
  11. 2 points
    Meh, na początku to brzmiało jak nawet realny krincz, ale potem już mocno fejkowo się zrobiło.
  12. 2 points
    Myślałem, że ten Psych-o-tron to żart. Also
  13. 1 point
    Kath nie przyjedzie bo nie ma co założyć, żadna kurtka nie pasuje
  14. 1 point
    Wiem, że jest gdzieś temat z muzyką z gier i na 100% ktoś to tam wrzucił, ale ostatnio pogrywałem sobie w Kwacza 2 i od tej pory ten kawałek leci u mnie ciągle w tle. Szkoda że dziś już w shooterach nie robią tak prawilnych soundtracków ;_;
  15. 1 point
    oesu XD http://en.seoi.net/sokumen/?n=nerv0
  16. 1 point
  17. 1 point
  18. 1 point
  19. 1 point
  20. 1 point
    NAJGORSZE http://en.seoi.net/sokumen/?n=KICEG
  21. 1 point
    Jest ukryte ognisko blisko bossa Jak wyjdziesz na zewnątrz to po wejściu po pierwszych schodach znajdziesz się na takim większym terenie (tarasie?). Część muru jest skruszona i wystarczy, że trochę podejdziesz do przodu i wylądujesz na balkonie z ogniskiem (możesz patrzeć zresztą w dół to goz obaczysz). Łatwo ominąć. Boss jak zabijesz tego giganta na górze jest banalny. Klucz do klatki czarodzieja - jak już jesteś na górze fortecy i blisko bossa to w pewnym miejscu, gdy spacerujesz po tych mostkach z kamienia jest jeden segment oddzielony dziurą od reszty (może spokojnie próbować przeskoczyć). Spotkasz tam handlarza, a w piwnicy będzie klucz.
  22. 1 point
    Właśnie ściągnąłem Rocket League'a (za darmo przez weekend). Może wreszcie zobaczę czym tylu graczy się zachwyca.
  23. 1 point
  24. 1 point
  25. 1 point
    Mi wygląda na generyczny open world action game na miarę Mad Maxa z podmienionymi kilkoma mechanikami, tj. kolekcjonowanie złomu dla sztucznego poczucia progresu, walka z Batmana, zbyteczna eksploracja i jakiś losowy setting, w którym pewnie wydarzy się wszystko to samo, co w pozostałych. Streamlined gameplay jest znacznie lepszy i trudniejszy do zaprojektowania, te gierki, które są wszystkim naraz, to najgorszy trend ostatnich dwóch generacji.
  26. 1 point
    ramzes umarł, niech żyje kryzys
  27. 1 point
    Dziękuję bardzo za pomoc! Temat może zostać zamknięty.
  28. 1 point
    Nie żebym była zachwycona pomysłem, ale nigdy nie rozumiem ludzi którzy tak bardzo nie chcą podawać danych osobowych i strzegą tego jak własnych jajek. Przecież i tak te dane krążą gdzie się filozofom nie śniło.
  29. 1 point
    https://twitter.com/parliawint
  30. 1 point
    I tak oto nastał dzień dwudziesty drugi miesiąca kwietnia. Data to znamienna jest z dwóch powodów. Pierwszy - mija równy miesiąc od chwili zakończenia terminu prac egzaminacyjnych. Nadal nie słychać nic w związku z tym i wygląda na to, że usłyszeć nic w najbliższym czasie niepodobna. Jeszcze poprzednie zadania wciąż nieocenione, szczury w murach akademii nie chcą piszczeć, aby nie zakłócić świętego dźwięku ciszy. Jak tlenu wyglądamy pojedynczego słowa z ust egzaminatorów - nadaremno. Trudno, cierpliwość jest cnotą osób bez innego wyjścia. Drugi powód znamienności owej daty to premiera filmu Ratchet & Clank. Tak jest, pierwsza spośród "nadchodzących" egranizacji przestała właśnie być nadchodząca - a to oznacza, że jakieś 98% spośród prac Bractwa Gamma stało się nieaktualne. Na horyzoncie Angry Birds, niedaleko za linią horyzontu Warcraft: Początek... a tutaj kurtyna milczenia. I pytanie - czy jest w ogóle sens publikować newsy, które newsami już nie są? Bo publikacja w nadchodzącym numerze stoi pod znakiem zapytania, a z każdym kolejnym miesiącem warstwa pleśni coraz grubiej porastać będzie teksty. Jak żyć, pytam się? Ja wiem, jak żyć. Ogrywać Wiedźmina po raz kolejny i ignorować akademię, od czasu do czasu jedynie wzdychając, jęcząc i stękając nad marnym jej losem. Za miesiąc kolejny przepełniony żółcią wpis. Chyba, że do tego czasu drgnie niewidzialna ręka i kurz z półek zetrze. Czego sobie i wam.
  31. 1 point
    Moje poszukiwania najbardziej hilarycznie krinczowego materiału w historii świata chyba się zakończyły... Nie dość, że ktoś wziął na warsztat memepiosenkę która stała się synonimem dla słowa "edgy" i zrobił do niej klip w MMD, to jeszcze ktoś inny uznał, że doskonałym pomysłem będzie dorobienie do tego krinczfestu Vocaloidowej aranżacji. 11/10, leję ze śmiechu jak nigdy dotąd
  32. 1 point
  33. 1 point
    Spróbuj zmienić ustawienia karty dźwiękowej, bo może masz źle ustawioną liczbę głośników i nie poprawnie wykrywa. Zmień liczbę głośników z tych co masz zaznaczoną, na tą jaką masz podłączoną. Jeśli masz 2 to na 2, jeśli 3 to na 3 itd. A jeśli to nie pomoże spróbuj na stereo i może zadziała. U mnie na Windows 7 jest to tak. Klikasz na pasku zadań i menu Start na taki trójkącik (jak najedziesz myszką powinno pisać "pokarz ukryte ikony") klikasz na to, a potem wybierasz ikonę głośnika i po kliknięciu, powinien pokazać ci się panel-manager audio. W konfiguracji głośnika wybierasz ilość głośników jakie masz podłączona, albo klikasz na stereo. Może to pomoże. U mnie jest jeszcze możliwość sprawdzenia "Automatycznym testem" po wybraniu konfiguracji. U mnie wygląda to tak.
  34. 1 point
  35. 1 point
    Jak rodzice zapisywali mnie do przedszkola pani dyrektor zapytała się o moje imię a że zamiast Przemek mówiłem Pszemek a bardzo się tego wstydziłem więc mówię swoje drugie imię Bożydar mina dyrektorki bezcenna
  36. 1 point
    A pierwszy komentarz jest z 8:48. To jest news zagubiony w czasie i przestrzeni.
  37. 1 point
    UWAGA! TEKST ZAWIERA SPOJLERY! Dragon Ball. Seria, która stała się klasycznym dziełem anime i mangi, znakomicie reprezntując rzadki nurt fantastyki zwany science – fantasy (do tego gatunku zaliczyć można także Gwiezdne Wojny czy serie gier Wizardry i Might and Magic). Znakomicie koegzystują tutaj magia, kosmici, smoki, statki kosmiczne, zaświaty, podróże w czasie i pistolety laserowe. O ile Dragon Ball był po prostu dobry o tyle Dragon Ball Z był (czy też jest) czymś wybitnym. Zawsze uważałem jednak że nie należy tworzyć kontynuacji „Zetki”, nawet te naście lat temu gdy chodziłem gimnazjum i pojawił się Dragon Ball GT. Wtedy miałem rację. GT okazało się rzeczą przeciętną, z mizerną fabułą, dziwnymi pomysłami (Goku ponownie jako dziecko), odsunięciem na bok wielu bohaterów. Ów ostatni punkt był łatwy do przewidzenia. Już w Z widać było powolne odsuwanie części głównych postaci na tor dalszy, wojownicy ludzi jeszcze trzymali poziom do Sagi Androidów, od Cella (Komurczaka) zasadzie się nie liczyli, jeszcze Piccolo (Szatan Serduszko) jako tako się trzymał, no ale on nie był człowiekiem. W Sadze Buu liczyli się tylko Sayanie, było więc do przewidzenia że jakakolwiek kontynuaca wymusi stworzenie przeciwników potężniejszych od Buu. I oto po latach pojawia się Super. Do tej pory obejrzałem wszystkie 39 odcinków i dwa powiązane filmy kinowe więc mogę się wypowiedzieć. Po kolei. Co mi się podoba? Na pewno plusem jest to że nastąpił powrót „starych” postaci, nawet tych, które były odsuwane na plan dalszy już w początku Zetki bo swoje lata chwile chwały miały w starym pierwszym Dragon Ball. Tak więc wszyscy przyjaciele Goku co chwila się pojawiają, gadają, uczestniczą w wydarzeniach. I to jest ok. Fajnie, że np. podczas ataku Frezera walczą też genialny Żółw (nie chce mi się szukać jego oryginalnej nazwy), Tenshin czy Krilan/Kuririn.. No i to jak do tej pory byłoby niestety tyle dobrego. Największym mankamentem DBS jest toi że tutaj po prostu niewiele się dzieje. Gadają trenują, czasem ktoś kogoś walnie, ale nie za mocno i tyle. Dopiero od kilkunastu odcinków na turnieju (o tym za chwilę) serial nabiera tempa. Ok, wcześniej Goku i Vegeta poznają Beerusa i Whisa, czyli Boga Zniszczenia i jego towarzysza, który jest kimś jeszcze potężniejszym. Czyli dwóch największych kozaków we Wszechświecie. Japończycy nie byliby jednak sobą, gdyby nie dodali im pewnych głupich cech typowych dla anime. Oto wielki Bóg Zniszczenia jest po prostu humanoidalnym kotem rodem z mitologii egipskiej, w dodatku większość życia zajmuje mu spanie i jedzenie. Nie ukrywam że nie tak wyobrażałem sobie Boga Zniszczenia i jest to nieco irytujące. W ddoatku widać że Toriyama chyba ma już wielką sklerozę i nie pamięta Zetki. Goku jaki był głupi taki jest nadal, ale w trakcie walki nagle go olśniewa i uczy się piekelnie szybko (patrz: walka z Hitem). Vegeta odnosi się do Goku gorzej w Zetce tuż po Sadze Frezera. Wyzywa go, wręcz nieznosi. A chcę przypomnieć że w Zetce, na sam koniec widać że są pogodzeni, jest ok, Vegeta pojawia się na przyjęciu u Goku i Chi-chi. A teraz znowu gryzą koty. Bez sensu, nawet jeśli miało to uatrakcyjnić fabułę Super, to jednak się nie udało. Skoro już przy postaciach jesteśmy: dlaczego z Gohana, który miał być najsilniejszym Sayaninem o wręcz nieograniczonej mocy, zrobiono takiego fajtłapę? Zasłanianie się nauką i rodzina to nie jest wytłumaczenie by aż tak stracić formę. Kolejna sprawa na minus to filmy kinowe. Po co były tworzone skoro jest w nich to samo co w serialu z małymi różnicami ? Dragon Ball nie byłby Dragon ballem gdyby nie było naparzania po gębach. No to ok. Buu, wcielenie jednego z bogów, którego moc i ciało przejął nawrócony na dobro potężny demon piąty w kolejności najsilniejszy wojownik atakuje Beerusa, prawdopodobnie drugiego najsilniejszego fajtera. I co? Ano nic. Parę zablokowanych ciosów, Beerus oddaje, Buu przegrywa, koniec. To wyglądało jak pojedynek jakichś leszczy od Mr Satana/Herkulesa a nie najsilniejszych wojowników we wszechświecie! Podczas turnieju też to jakoś wybitnie nie wygląda zwłaszcza jeśli porównamy to do czegokolwiek w Zetce, zwłaszcza Sagi Frezera (kiedy np. Piccolo walczył z Frezerem, ziemia się trzęsła, rozstępowała, planeta się wręcz rozpadała, przy każdym uderzeniu było słychać grzmot, czuć było zderzenie dwóch wielkich mocy; tutaj tego nie ma a walczą wojownicy znacznie silniejsi). Sam zaś turniej w koncu rozkręcił anime, jednak sam w sobie pomysłem jest sztampowym i trochę nudnym, zwłaszcza że w idiotyczny sposób wykluczyli (tzn. scenarzyści) Buu z walki. Nie będę się wypowiadał zbytnio o techniznej stronie, bo kreska dla mnie może być, a muzyka jest nijaka i nie zapadła mi w pamięć wcale, ale nie zwracam na to uwagi zbytnio w anime. Jak do tej pory oceniam Dragon Ball Super ? Cóż, przeciętnie. Obejrzeć można, to jest poziom minimalnie wyższy od niesławnego GT. Jednak powstało to wg mnie niepotrzebnie, byle by wcyiągnąć kasę od starych fanów a oglądalność nabijać na ich nostalgii. Szkoda, do Dragon Ball Z pewnie wróce w życiu nie raz. Do Super pewnie nigdy.
  38. 1 point
    co tu tak martwo? :v
  39. 1 point
    Osobiście uważam że jakiekolwiek zmiany w terminach blisko dwa tygodnie po ogłoszeniu terminu pierwotnego (który był ogłoszony 12 marca) byłoby nieuczciwe wobec ludzi którzy już obecność zatwierdzili, załatwili urlopy itd.
×
×
  • Create New...