Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 06/03/2014 in all areas

  1. 9 points
    Można nim zrywać gumy z chodnika.
  2. 7 points
  3. 7 points
    [13:41:31] <WizardNargogh> >nazywasz psa papiez [13:41:37] <WizardNargogh> >uczysz go ekumenicznego slownictwa [13:41:43] <WizardNargogh> >'kupa' to 'encyklika' [13:41:47] <WizardNargogh> >PAPIEZ, ZROB ENCYKLIKE [13:42:01] <WizardNargogh> >'jedzenie' to 'urbi et orbi' [13:42:09] <WizardNargogh> >PAPIEZ, CZAS NA URBI ET ORBI [13:42:59] <WizardNargogh> A ZAMIAST 'LEZEC' 'HABEMUS PAPAM'
  4. 7 points
    bynajmniej próbował zabrzmieć mądrze XD
  5. 7 points
    Dziadek turambarem to osie odrdzewiał.
  6. 7 points
    Pozwól, że odpowiem w formie rebusa:
  7. 6 points
    bez przesady, gracze to albo grubasy jeżdżące po marketach na specjalnych wózkach, albo chudzielce z rączkami jak zapałki
  8. 5 points
  9. 5 points
    Cieszę się, że doszliśmy do konszachtu w tej kwintesencji.
  10. 5 points
    Wspaniale sprawdza się jako poszycie wahadłowca.
  11. 5 points
  12. 4 points
    A może zamiast tego wytropimy i odkryjemy jakieś multikonto, co, Zgred?
  13. 4 points
    Weźcie o tym dyskutujcie w PGS Nie zaśmiecaj Luźnej Jazdy, bo zaniżasz poziom
  14. 4 points
    I WONDER HOW I WONDER WHY YESTERDAY YOU TOLD ME 'BOUT THE INDIE TIME AND ALL THAT I CAN SEE IS JUST A GIMBUS PRZEGRYW-TREE
  15. 4 points
    jak ja jestem aberacją to wy w ogóle dewizantami
  16. 4 points
  17. 4 points
    >to jakaś aberacja >aberacja CANNOT BE UNSEEN
  18. 4 points
    #trudne sprawy: Teb zawsze chciał pracować z książkami [08:39] == Teb [~chatzilla@89-75-75-251.dynamic.chello.pl] has joined #nfaircc7 [08:40] <Teb> "wizytę w jednej z międzynarodowych korporacji zatrudniających studentów i absolwentów MEiL i książki." [08:40] <Teb> zawsze chcialem pracowac z ksaizkami [08:41] == Teb [~chatzilla@89-75-75-251.dynamic.chello.pl] has quit [Quit: ChatZilla 0.9.90.1 [Firefox 29.0.1/20140506152807]]
  19. 3 points
  20. 3 points
    *sniff sniff* Skądś znam ten zapach... A, no tak! To przecież autor tematu cuchnie jakby dopiero co ktoś go bardzo sfrustrował w ''poglądach" i szuka poparcia w LJ. To trochę smutne IMO Oh no you didn't, a już myślałem że nic mi tego dnia nie popsuje...
  21. 3 points
    Youtube Video -> Oryginalne wideo W poprzednim odcinku udało nam się po długich (?) poszukiwaniach odnaleźć Clouda, a przynajmniej jego ciało, bo jego umysł zawędrował gdzieś daleko, daleko. Tifa uznała, że zostaje się nim opiekować, a reszta ekipy podjęła decyzję, że zacznie zbierać Huge Materie, którymi Shinra chce wysadzić Meteor. Po pierwszą z nich udaję się do reaktora na górze Corel. 02:32 - w tym momencie zdecydowałem się kupić mocniejsze bronie. Dlaczego: bo to jest już moje trzecie podejście do tego fragmentu, poprzednie dwa uwaliłem z powodu słabego DPS. Prawie nigdy nie mam problemu z tym etapem gry, ponieważ zapomniałem o czymś bardzo ważnym, o czym będzie przy okazji omówienia walk. 06:47 - brak level scaling w FF7 to coś, co zawsze lubiłem. Czasem po prostu fajnie jest pójść do jakichś stworków, które cię klepały na CD1, i odpalić w nich najlepsze limity i czary. Wyjątkiem jest oczywiście dzikie chocobo, które przeżyje nawet Omnislash i KotR, bo po prostu po otrzymaniu tych ciosów nie zgnie, a ucieknie z walki. 08:03 - dodatkowym środkiem minimalnie pomagającym w nadchodzącym evencie było zwiększenie prędkości walki, czyli z polskiego na nasze pasek tury przyrasta wszystkim szybciej (również wrogom), czas animacji ruchów zostaje taki sam. 10:48 - no dobra, 10 minut o których mówi Cid nie znaczy, że tyle mamy na samo dogonienie pociągu, tylko na cały event: zatrzymanie pociągu, nim ten przejedzie przez środek North Corel, gdzie na nieużywanych torach osiedli ci, którzy przeżyli zniszczenie miasteczka. Przestawianie lewarków jakoś kiepsko mi idzie, bo trzeba mieć do tego wyczucie czasu: jeśli naciśniesz za szybko przycisk, to postać nie wykona kolejnego ruchu. 14:02 - ten Ajron Men może rzucić na siebie Big Guard, co wkurza jeszcze bardziej, na szczęście teraz tego nie zrobił (na wszelki wypadek miałem materię Destruct pod ręką). Co zrobiłem źle w tej walce: jeśli Demi siądzie (materia Gravity), to zabiera Ajron Menowi jakiś % HP, co bardzo pomaga. Można też innych sposobów, ja wybrałem ten "brute force", co ostatecznie przyniosło sukces. 16:29 - no dobra, ten gamoń ma 17 000 HP. Walę w niego piorunami (choć Gravity też by stykło), szkoda że Trine za sprawą Hypera na Cidzie przestało jakoś tak trafiać. Temu czemuś można też ukraść Warrior Bangle, co jest raczej ciekawostką: nie jest to jakiś super wyjątkowy item, ale można go zdobyć wyłącznie tutaj, później przepada. Ja wolałem już nie ryzykować. 20:59 - żeby zatrzymać pociąg, trzeba nacisnąć trzy razy kombinację X + dół, co daje wesoły rezultat: pociąg przyspiesza coraz bardziej, by w ostatniej sekundzie zwolnić. Oczywiście można to wszystko uwalić i ze zniszczenia North Corel jest , Dodatkowo jeśli się nie uda uratować miasta, to przepada Huge Materia i nie dostaniemy Ultimy i Catastrophe. 22:40 - Ultima właśnie: dzieciak już na CD1 wspominał, że w studni jest "coś błyszczącego", mówił o tej materii właśnie. Dodatkowo jest też satysfakcja z uratowania miasta i tego, że Barret jest postrzegany jako człowiek, który znacząco się do tego przyczynił i odzyskał sympatię mieszkańców, co uważam za jedną z najbardziej istotnych rzeczy w ratowaniu North Corel. W kolejnym odcinku: RTS! Feniks! Poszukiwania! Shinrę uda się ukarać. Należy zdefiniować tego "gracza". Wcześniej gry były adresowane do węższej i bardziej skonsolidowanej grupy odbiorców, która na widok fanserwisu nie protestuje. Teraz gdy gry chcą trafiać do szerszego grona odbiorców o innych gustach, fanserwis nie wszędzie się podoba. Jeśli ten trend się odwróci, to kto wie.
  22. 3 points
    To kto zakłada temat pod tytułem "Zgred13 jesteś nieśmieszny, idź sobie"?
  23. 3 points
    Dalej czytam nazwę tematu jako "Buty Air Max Payne"
  24. 3 points
    Imo całkowicie subiektywne, a zarazem mylne podejście. Wszyscy (no, chyba że ich przeszłość była tragiczna) wspominają swoją młodość w jasnych barwach. Dlatego wszystko wydawało się lepsze, bo było NOWE. Internet w Polszy jeszcze nie był tak rozwinięty. A konkurencja nie tyle była lepsza, co po prostu była. Co do jakości, to bywało różnie. I raczej słabo. Już wtedy CD-A kosiło konkurencje na wielu polach. Teraz po tyle (i bywa że mniej) na cdp.pl sprzedają klucze. Do tej pory zakurzone pudełka zalegają mi po szufladach. Nikt nie chce tego odkupić, bo płyty przez te naście lat się zmęczyły i straszą zużyciem... Teraz mamy różne Humble, promocje i wyprzedaże na Steam. Mogę mieć więcej i taniej. I nie muszę szukać w mieszkaniu miejsca na pudełka. Steam - nigdy nie było większego wyboru. A gry nie były lepsze. Były po prostu czymś nowym. Prawda
  25. 3 points
    @Wysokiandrzej Jego chłopięcy głos mnie drażni, a muzycznie nie jest to coś ciekawszego od umpa umpa i ooooo, 4/10. @XeoN Nie zdążę posłuchać, ale Armin jest przereklamowany. Przedstawiam znaną w małopolskich kręgach fanów haków, raków, heroiny i używanych strzykawek formację hewimetalową: Youtube Video -> Oryginalne wideo Prawdziwy andergrand, jak nie poszanujecie, to w nocy przyjdzie Szczery z Honoru i przekaże swoją maczetą gorące jak świeża posoka pozdrowienia
  26. 3 points
    Robiono z niego kadłuby atomowych łodzi podwodnych.
  27. 3 points
    Ewentualnie nieudana próba marazmu.
  28. 3 points
    Do teraz się zastanawiam - może to było alibi do mnie?
  29. 3 points
  30. 3 points
    nerwowe i sermaciejowe dostawy biją twoje żałosne wypierdy na głowę. :^) Nawet Arturzyn lepsze wrzuca. THE ULTIMATE INSULT ale postów to się tak nie edytuje, pierwsze słowo do dziennika itp.
  31. 3 points
    To chyba od kiedy pijesz ten śmieszny fioletowy płyn, wszak sprawiedliwość jest ślepa.
  32. 3 points
    Kodeks wykroczeń rozdział XVI - wykroczenia przeciw obyczajności publicznej Art. 140. Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku,podlega karze... Art. 141. Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych,podlega karze...
  33. 3 points
    W tym odcinku: Brzydcy też mają prawo do miłości, Lydia postanawia sobie poleżeć, Smocze Dziecię nauczy się drzeć jeszcze lepiej. Dzień 15 Wspinamy się na najwyższą górę w Skyrim- Gardło Świata, by tam w Wysokim Hrothgarze spotkać się z Siwobrodymi, którzy wezwali nas po zabiciu pierwszego smoka. Siwobrodzi to powstały bardzo dawno zakon psychologów pomagających panować nad emocjami. Nasza bohaterka wdrapuje się po 7 tys. stopni i dociera do celu. Tam uczymy się jak panować nad krzykami, coby drzeć ryja bardziej ukierunkowanie i mocniej. Aby zakończyć te zadanie musimy, o dziwo, pójść do jakiś podziemi, zabić wszystkich, uniknąć pułapek i zabrać pewien artefakt, Róg Juregena Wiatrowładnego. Jest to jedno z tych nieszablonowych zadań, gdyż naszego celu na końcu grobowca nie ma. Jest za to notka od osoby, która była tamże przed nami, a która jakoś przeszła przez to wszystko, a później pozamykała wszystkie drzwi, zresetowała pułapki, by przekonać się, że to właśnie nasza postać jest Smoczym Dziecięciem. Aby odzyskać naszą zgubę trzeba biec do mieściny, w której już byliśmy, do Rzecznej Puszczy. Dzień 16 W gospodzie ?Pod Śpiącym Gigantem? po konspiracyjnej wymianie zdań spotykamy Delphine. Jak okazało się, to ona jest ową kradziejką, oddaje nam róg, ale wciąż nie ufa co do bycia Dovahkiinem. Dziwne, zważywszy na to, iż większość mieszkańców Skyrim już przy pierwszym spotkaniu jest gotowa powierzyć naszej postaci choćby i życie. No nic, w celu jej przekonania trzeba się udać pokroić smoka. W miejscu końca naszej podróży spotykamy Alduina, wielką skrzydlatą bestię, która spaliła Helegen na początku naszej przygody. Alduin odlatuje, a my zabijamy to drugie, też tam obecne smocze ścierwo. Ten czyn przekonuje Delphine do tego, że to jesteśmy kim jesteśmy, a nie dajmy na to bezimiennym więźniem zrzuconym za występki do Górniczej Doliny. Stawia ona bardzo intrygujące pytanie: ?Kto stoi za powracaniem smoków do życia??. Odpowiedź jest oczywista. Jeśli nie wiadomo kto jest za coś odpowiedzialny, to na pewno są to Żydzi, komuniści, Rosjanie, masoneria, albo Talmor. Dajemy jej czas na wymyślenie dokładnego planu, a nasza bohaterka idzie zająć się czymś ciekawszym. Wracamy do Siwobrodych w celu poznania ostatniego słowa Nieugiętej Siły- ?Dah?. Dzień 18 Ostatnie wydarzenia były męczące, więc idziemy się rozluźnić w tawernie. Spotykamy Sama Guevenna, który proponuje nam pijacką bitwę. Co może pójść nie tak? Dzień 19 Niezależnie od świata w którym się znajdujemy, pełnego elfów, krasonludów czy hipsterów, wszędzie funkcjonuje jeden uniwersalny system błyskawicznej teleportacji. Alkohol. Zabawa z Samem kończy się rozjeburdą i to w Markarcie. Wychodzi na jaw, że było grubo, a ?beka była niezła?, bowiem budzimy się w świątyni, gdzie skruszeni sprzątamy po sobie zbierając między innymi palec giganta. Idąc teraz od okruszka, do okruszka dowiadujemy się kolejno o: porwaniu kozy, przygarnięciu pierścionka zaręczynowego i naszej próbie ożenku. Udajemy się do naszej wybranki, do Gaju Wiedźm, by odzyskać pożyczony pierścień. Wydało się przy okazji, że miłość jest ślepa, ale nie aż tak. Nasza narzeczona do ładnych nie należy, a do tego nie chce przyjąć do wiadomości, iż nasza bohaterka jest hetero. Musimy ją zabić. Było minęło. Przy okazji zabijamy smoka- banał. Dzień 20 Nareszcie, ostatni krok do poznania co stało się z nami w pijackim widzie, kto ma upokarzające fotki i czemu Lydia, która przez cały czas nam towarzyszyła nie może tego zwyczajnie wyjaśnić. W podziemiach spotykamy naszych kolegów z melanżu. Najpewniej, ponieważ nie mamy czasu na wyjaśnienia, gdyż kroimy ich w sposób raczej niehumanitarny. Po prawdzie to było to tak: Idziemy na Rambo- giniemy. Idziemy na Rambo- giniemy. Zmieniamy się w wilkołaka- giniemy. Nie ma czasu, przestajemy strugać głupa, zabijamy męty, mimo że gra ma jakieś problemy z załapaniem, że używamy krzyku. Oj, mimo naszego zwycięstwa Lydia umarła. Trzeba wczytać. Poznajesz nowe słowo mocy: KUR KA! Udało się, wszyscy żyją, poza magami, którzy stanęli nam na drodze, z nimi nie jest najlepiej. Pojawia się portal, ale go olewamy, przeto są jeszcze skrzynie do ograbienia. Centralnie pod portalem, jest wnęka gdzie znajduje się kufer, chcemy do niej dojść, jednak i tak gra nas przenosi. W dziwnym miejscu spotykamy Sama, który tak naprawdę nie jest Samem, a deadrycznym księciem rozpusty Sanguinem. Ten bawił się świetnie podczas naszej niepamiętnego wypadu i w nagrodę obdarowuje nas potężnym artefaktem Różą, która przywołuje Dremore pomagającym nam w walce. Jupi! Dzień 22 Podczas pierwszej wizyty w Białej Grani, spotkaliśmy Rumunów czy inną cyganerie, która zleciła nam znalezienie redgardzkiej kobiety i dostarczeniu wiadomości o niej. Dopiero teraz się tym zajmujemy. Ponownie udajemy się do tawerny, gdzie jest właśnie poszukiwana niewiasta, Saadia. Ona rzecze, iż ludzie, którzy o nas pytali to nasłani zabójcy, więc biedna, zaszczuta ofiara zleca nam zabicie ich. No jasne, przecież komu jak nie nam można zaufać? Niech będzie, idziemy do lochów i za śmieszną kaucję pomagamy jednemu Redgardowi, a ten wyjawia gdzie znajduje się facet, któremu mamy zrobić betonowe buciki. Czyli, nie zgadniecie, ale trzeba pójść to jakiś podziemi i wybijać wszytko co stanie nam na drodze. W sumie, to nie całkiem. Albowiem po pokonaniu mięsa armatniego, napotykamy się na Kamatu, którego żywot na tym padole łez mamy ukrócić. Ten chce nas przekonać, że jest inaczej niż wmawiała nam Saadia. Podsumowując: Saadia jest biedną ofiarą, ale nie chce mówić czemu na nią polują, za to zleca zabójstwo Kamatu jest zbirem, który posłał wielu ludzi na śmierć, aby nas sprawdzić W sumie, wierzę temu gościowi, ale nie chcę mi się w to dalej brnąć. Przywołujemy Dremore i robimy z nich orientalną kuchnie. Aczkolwiek, nasza biedna Lydia znów umarła. Mam to gdzieś, głupia była, sama jest sobie winna, nie po to jej dałem dwuręczny miecz, żeby próbowała szyć do przeciwników z łuku. W odróżnieniu do Utgerd mamy dostęp do ciała więc zabieramy nasze klamoty, a jej jeszcze ciepłe zwłoki zostawiamy w tym zapomnianym przez bogów miejscu. Nasza bohaterka ma z tego powodu wyrzuty sumienia. Przez jakieś dwadzieścia sekund. Zmierzamy po nagrodę, zahaczamy o Jorrvaskr, werbujemy Farkasa i mamy nadzieję, że on przetrwa nieco dłużej. A dalej? Wojna! Ciąg dalszy nastąpił. Będzie i ciąg dalsiejszy.
  34. 2 points
  35. 2 points
    Jakkolwiek użytkownik Glovis doskonale wpisał się już w użyszkodnikowe wzorce nieironicznie* pisząc w ten sposób: ,miara przebrała się, gdy okazało się, że użyszkodnik Glovis nie szanuje Space Oddity. Tak! Takie poziomy nowokoleżeństwa pienią się w luźnych gaciach! Corpus delicti: 2/10 2/10 Wnoszę zatem o następujące: Zero litości. Dziękuję, pozdrawiam. * A nawet jeśli ironicznie - ironiczne odchodypostowanie to nadal odchodypostowanie
  36. 2 points
  37. 2 points
    Recenzja przez Berlina - Wolfenstein The New Order - Aha. Nie trzeba komentować.
  38. 2 points
  39. 2 points
  40. 2 points
    Bo kiedyś w ogóle było lepiej.
  41. 2 points
    I co z tego, że "tych bredni światopoglądowych" nie ma w programie? Czy istnieje jakieś prawo, odwieczny zwyczaj, który zakazałby takiemu korwinowi wcielania swoich "światopoglądowych" pomysłów w życie pomimo tego, że nie ma ich w programie? Poproszę źródło. I jaką to niby funkcję w tej fundacji pełni też bym wiedzieć chciał. Poza tym - to, że ktoś ma jakąś fundację też o niczym nie świadczy, ba często jest to element marketingu, zręcznie przemalowywany na "CSR". Jeśli krul musi zgrywać attention wh***, to znaczy, że wcale nie jest lepszy od tych, których chciałby pozamykać - jest taką samą świnią jak reszta klasy politycznej, tylko kwika trochę inaczej.
  42. 2 points
    HALO POLICJA PROSZE PRZYJECHAC NA WYKOP
  43. 2 points
    Szczerze to też nie widzę sensu w przechodzeniu na Haswella. Szczególnie, gdy możliwości OC mogą być mniejsze, więc na jedno wyjdzie. Już chyba lepiej poczekać na Broadwella.
  44. 2 points
    W dodatku uważa że THREAD czytamy SRED
  45. 2 points
    Berlin :E!! Ja nie wiem jak mu się udało dotrzeć do CD-Action, ale z numeru na numer opisuje gry coraz gorzej. Owszem każdy ma swój gust i każdy ma prawo do oceniania gier na swoim ''widzimisię'' ale danie Wolfiemu przyprawia o żenadę. To jest pierwsza część z serii od dawien dawna, która naprawdę się udała. Czuć ten smrodek ''wspomnień z dawnych lat'' dodatkowo świetny gameplay (gra nie nudzi) jest świetna grafika i dobre udźwiękowienie oraz najważniejsze ''nasze akcenty'' której grze wyszły na dobre. W skrócie tak to widzę i na pewno większość ludzi się ze mną zgodzi. Albo Berlin jest ''trolusiem'' albo nie umie oceniać gier (chyba jednak to drugie)... Jeżeli chodzi o większość publikowanych tekstów to jest całkiem przyzwoicie.
  46. 2 points
    t3tris obrócił całą sytuację w żart, ale czy ktoś widział, żeby TyranozaurusKleks napisał jakieś nowe posty od czasu domniemanego wystawienia urlopu? No więc właśnie. Spisek, zamach i kolejny dowód na to, że moderacja może bezkarnie banować użytkowników bez żadnego konkretnego powodu.
  47. 2 points
  48. 2 points
    Przyznanie do piractwa użytkownik arek1976 29 maj godzina 21:25. http://www.cdaction....a-originie.html Edit: Wtorek 17:56 użytkownik Yesus: http://www.cdaction.pl/news/38391
  49. 2 points
    Podążając za... Hayao Miyazakim - między bogiem a człowiekiem (Księżniczka Mononoke) Księżniczka Mononoke/Mononoke-hime Występują(głosy): Yoji Matsuda, Yuriko Ishida, Yuko Tanaka, Kaoru Kobayashi, Masahiko Nishimura Anime jest dla dzieci ? to wiedzą przecież wszyscy. Czy urocze, nieludzkie i pełne zwierząt bajki mogłyby kiedykolwiek stać się czymś interesującym dla dorosłego odbiorcy, który z rozkoszą ogląda ?Czas apokalipsy?, a bajek dotyka wyłącznie towarzysząc dzieciom w rodzinnym seansie? Jak się okazuje ? niespecjalnie. Studio Ghibli, dotychczas zapewniające produkty bajeczne, zazwyczaj naznaczone czytelnym przesłaniem, po raz drugi w swej historii postanowiło uderzyć w wysokie nuty ? ich dźwięk słyszymy do dziś, a w 1997 roku zaczęło się szaleństwo, trwające właściwie do dziś. W sumie dziwiłem się komentarzom pod moim pierwszym wpisem o Hayao Miyazakim, bowiem komentujący pragnęli dostać wrażenia z ?Mononoke-hime?, a nie (jak przypuszczałem) głośnym ?Spirited Away? czy chociażby ?Ruchomym zamku Hauru?, o których słyszał nawet taki laik jak ja. Nic to ? rzekłem sobie ? z pewnością owa księżniczka musi być czymś wyjątkowym. Chwila szukania informacji, szybkie rzucenie okiem na klatki? moment? czy ja dobrze widzę? Jeleń z ludzką twarzą? W jednej chwili wróciły wspomnienia, gdy jako 7-letni bąk leżałem znudzony w salonie ciotki, trwało święto Wszystkich Świętych, starsi gadają, nic do roboty, ino telewizor gra. Skaczę po kanałach, aż trafiam na poczciwą ?dwójkę?. Bajka ? tak to wyglądało, ale gdy wielki dzik, pokryty jakimś pęczniejącym plugastwem zaczął walczyć z gigantycznym białym wilkiem z koszmarów ? wtedy zacząłem się niepokoić. Najgorsze jednak nadeszło ? spojrzałem w twarz jelenia, któremu potem odleciała głowa. Koszmar. Żadnych anime przez kolejne 9 lat. Wiecie ? nigdy nie należałem do przesadnych odważniaków, a do tego wtedy byłem jeszcze mały, chyba więc mogę się usprawiedliwić faktem, że ?Mononoke-hime? przeraził mnie do szpiku kości, powodując nawroty przerażania za każdym razem, gdy w telewizji bądź internecie pojawiła się japońska kreska. Dziś zaś, 11 lat starszy i nieco już odważniejszy postanowiłem zmierzyć się z koszmarami po raz kolejny z okazji tej serii, czując się podobnie jak podczas powrotu do hotelu ?Overlook? w kubrickowskim ?Lśnieniu?. Nie jestem wielkim znawcą anime (co powtarzam stanowczo za często), ale biorąc pod uwagę fakt, że ?Akira? pojawiła się rok później niż Mononoke, można przypuszczać, że to ona zapoczątkowała modę na ?anime dla dorosłych?. I myli się ten, któremu właśnie zapaliły się lampki ostrzegawcze pt. ?macki?. ?Mononoke-hime? to kolejny (po ?Totoro?) powrót Miyazakiego do własnych korzeni. Mając widocznie dość francuskich i włoskich klimatów z poprzednich tytułów, reżyser sięgnął głęboko w japońską kulturę, powołując do życia średniowieczną Japonię wraz z jej pięknymi lasami, rządzonymi przez tajemniczych bogów natury. Niestety szybko rozwijająca się technologia zachwiała starą równowagę, co poskutkowało wojną pomiędzy bogami a ludźmi. Ci pierwsi starają się utrzymać swoje tereny i poddanych (każdy typ zwierzęcia ma swojego boga), a ci drudzy pragną wydobywać coraz więcej minerałów ze starożytnych lasów, by rozwijać i poprawiać swój styl życia. Wojna zawsze ma złe skutki, a pierwszym z nich jest atak paskudnego potwora na małą wioskę pośród wzgórz. W tym momencie poznajemy naszego bohatera ? Ashitakę ? młodego wojownika, podobnego do Nausicii z pierwszego filmu Miyazakiego. Młodzieniec powala bestię grożącą miejscowości, lecz szybko okazuje się, że potworem był gigantyczny odyniec ? bóg z lasu. Ashitaka podczas wali dotknął boga, co poskutkowało nałożeniem na naszego bohatera klątwy, powoli go zabijającej. Aby znieść dotkliwe znamię młodzieniec musi wyruszyć w podróż, by odnaleźć legendarnego boga-jelenia, po drodze jednak Ashitaka wplątuję się w spór pomiędzy dwoma kobietami. Wpierw poznajemy Eboshi ? silną przywódczynię sporej osady na jeziorze. Kobieta ta bez strachu staje do walki, dzierżąc prototypowy muszkiet i łaknąc bogactw otaczających osadę terenów. Z jej rozkazu wycięto pobliskie lasy, a ziemi wyrwano pokłady żelaza, zapewniając mieszkańcom bogactwo. Osada jest dosyć dziwna ? pozycje dominującą obejmują tam kobiety, tworząc dość osobliwe społeczeństwo. Założycielka ponadto pragnie zwyciężyć bogów przy pomocy technologii, nie obawiając się jednocześnie gniewu cesarza. Kolejną, dużo ważniejszą (bo znów typ Miyazakiego) dziewczyną jest San ? wychowana przez gigantyczne, białe wilki rówieśniczka Ashitaki. Porzucona przez uciekających przed wilkami rodziców stała się jakby ?wilczycą?, w co sama święcie wierzy, a inne zwierzęta już nie bardzo. Dzika (lecz w jakiś sposób zaznajomiona z ubraniami), wysportowana i zabójcza ? poprzysięgła Eboshi zemstę za zniszczenie lasu i jej vendetta trwa już nieco czasu. Pomiędzy te dwie siły ? technologii i natury ? wplątuje się Ashitaka, a to nawet nie koniec kłopotów ? dużą rolę odgrywa również bóg dzików łaknący zemsty oraz tajemnicza kasta wojowników. Czym ?Księżniczka Mononoke? różni się od poprzednich dzieł Miyazakiego? Głównie podejściem do tematu. Co prawda część wcześniejszych dzieł również brzmiała dosyć poważnie, ale dopiero ten film wygląda poważnie. W piętnastej minucie bohater strzałą z łuku odrywa przeciwnikowi głowę, innemu odcina równo obie ręce. Gdy pierwszy raz widzimy San, to trudno zachować spokój patrząc, jak dziewczę wysysa krew z jątrzącej się rany gigantycznego wilka. Sami bogowie wprost promienieją aurą dzikości i niebezpieczeństwa, do tego część z nich jest dziwaczna i przerażająca, jak choćby wspominany jeleń z twarzą. Na domiar złego dzieją się tu rzeczy tak przerażające, że aż ciężko mi było na nie patrzeć, poczynając od podróży przez pełen duszków las, po całą sytuację na brzegu świętego jeziora. Brr. Ta ?bajka? jest poważna i przerażająca ? nie pozwoliłbym chyba oglądać jej jakiemukolwiek dziecku w trosce o jego zdrowie psychiczne, lecz dla odbiorcy nieco bardziej dojrzałego ?Mononoke-hime? jest nie lada ciekawostką i być może filmem kultowym. Miyazaki udoskonalił swe zdolności narracyjne w tak dużym stopniu, że fabuła zdaje się nie zwalniać ani na moment, zręcznie przeplatając sceny niezwykle dynamiczne z pełnymi spokoju i uczucia świętości przerywnikami. Bardzo dużo się dzieje, wiele osób jest wplątanych w tą kabałę, a stawka rośnie i rośnie, z czasem zahaczając o prawdziwy koniec świata. Oprawa graficzna zasługuje na najwyższe noty ? doskonała dynamika, zróżnicowane kolory, bogactwo dziwactw i niemożliwości oraz wyraziście nakreślone postacie z pewnością dodają produkcji uroku. Nie jestem też pewien, ale chyba skorzystano z pomocy komputera w kilku momentach, ale nic potwierdzić nie mogę. Wiadomo za to, że Miyazaki osobiście poprawiał i dopieszczał ponad ¾ klatek całego filmu, co musiało być zajęciem dosyć ciężkim i pochłaniającym. Muzyka nadal brzmi i pasuje doskonale, choć w sumie nic mi w ucho na tyle nie wpadło, by dłużej tam pozostać, jak w przypadku ?totoro?. Niektórzy traktują ten film jak istne dzieło sztuki, rzecz legendarną i wartą kultu ? osobiście raczej nie podzielam tych opinii. ?Mononoke-hime? jest świetnym filmem, na dodatek z pewnością jednym z najlepszych w dorobku studia Ghilbi, ale jakoś nie udało jej się mnie porwać. Zaszokować ? owszem, ale? to po prostu nie jest dla mnie przełom w żadnym stopniu. Jest brutalnie, jest mądrze i jest pięknie ? warto znać i pamiętać. Zwiastun
  50. 2 points
    W sprawie JackH - po przedyskutowaniu sprawy w gronie moderatorów, usłyszeniu opinii od przynajmniej jednego SMa i junior admina, po analizie zebranych dowodów i porównaniu postów (oraz po agresywnej reakcji usera powyżej) decyzja została podjęta - klik!. Życzę miłego dnia/wieczora/nocy ^_^
×
×
  • Create New...