Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 05/06/2014 in all areas

  1. 5 points
    Można się ze mnie śmiać, że zachwycam się seriami o których inni zapominają w tydzień. Można się ze mnie śmiać, iż piszę im rekomendacje i sam wystawiam się na ostrzał. Można się ze mnie śmiać z powodu gustowania w postaciach mało kogo obchodzących. Ale jak ktoś się lub śmiać to dlaczego mam mu zabraniać? Wiecie, powiem wam coś. Pewnie gdybym pisał tę reckę za dwa tygodnie, po obejrzeniu jeszcze jednej/dwóch serii, byłaby inna. Na pewno nie mniej pozytywna, ale bardziej oszpecona z emocji. Dlaczego zatem nie wolę odczekać, poukładać myśli i dopiero potem zasiąść do tekstu? To proste, chcę abyśmy, i ja i wy, mieli jasny obraz tego jak czuję się ledwo po obejrzeniu. A jestem pełen pozytywnych emocji, niekoniecznie podpartych super mocnymi argumentami. Że bredzę? Tak, wiem, zatem od początku. Głównym bohaterem naszej opowieści jest Sorata Kanda. Nie wyróżnia się on na tle rówieśników niczym szczególnym poza zamiłowaniem do zwierząt (co mnie trochę zadziwiło, odgrywa to znikomą rolę w fabule, pomijając początek). A że akademik w którym mieszka niezbyt przychylnie patrzy na chłopaka codziennie przyprowadzającego nowego kota, daje mu jasno do zrozumienia: albo wywali zwierzaki na zbity łeb, albo będzie musiał przenieść się do specjalnego akademika dla problematycznych dzieci. Jak myślicie co wybiera nasz protagonista? Wybiera oczywiście drugą opcję, czyli Sakurasou. I to właśnie wokół tego miejsca będą kręcić się wydarzenia w serii. Jakby oprócz szukania właścicieli swoim kotom Sorata miał mało problemów, nauczycielka nadzorująca dormitorium pewnego dnia karze mu przyprowadzić nowego lokatora do Sakurasou. Jest to dziewczyna, Shiina Mashiro. Czy czymś się ona wyróżnia? Powiedzmy, nie wie jak się ubrać, a to czubek góry lodowej. Mam nadzieję, iż chociaż trochę was zaciekawiłem. Cóż, fabuła. Zacznę od tego, że jest dobrze wyważona i poprowadzona. O co mi chodzi? Nie ma zbyt wielkiej przepaści pomiędzy scenami komediowymi, a tymi dramatycznymi. A i jednych i drugich jest dość sporo, ja zacznę od tych pierwszych. Autentycznie mnie one śmieszyły, chociaż dowcip opiera się przez większość czasu na tym samym triku: nieświadomej kompletnie niczego co się wokół niej dzieje, Shiinie. Wierzcie mi lub nie, zdarzały się momenty w których śmiałem się na głos. No i takie w których ryczałem jak bóbr. Dobra przesadzam, ale łezka parę razy się w oku zakręciła. Co warto podkreślić, mimo wszystko seria porusza dość realne tematy i wychodzi jej to nad wyraz dobrze. Wydarzenia nie raz nam ukazane potrafią zaskoczyć swoją autentycznością i uczuciem, że o coś takiego łatwo i w prawdziwym życiu. Mamy tutaj dążenie do sukcesu, gorycz porażki, dezaprobatę otoczenia, zazdrość, ranienie innych wcale tego nie chcąc... można się pozytywnie zaskoczyć. Jako Okruchy życia seria jak najbardziej daje radę tyle, że niekoniecznie jako romans. Nie zrozumcie mnie źle. Próbując na siłę spiknąć bohaterów można było wyrządzić całości dużo większą krzywdę niż utrzymując wątek w pewnych granicach. Jednak nie zamierzam ukrywać faktu, że takie podejście, najzwyczajniej wkurza, bo od romansu oczekuję jednak czasami... romansu, jakkolwiek głupio to brzmi. Żeby było gorzej, twórcy bardzo wyraźnie zostawili sobie furtki na kontynuacje na którą szanse są albo bardzo marne albo znikome. Szkoda. Jeśli chodzi o postacie chciałbym zacząć od protagonisty. Nie lubiłem go. Z prostego powodu: czasami zachowywał się jak zwyczajny kretyn. OK, przez większość czasu myślałem nawet, iż go polubię, ale tak się nie stało, jak już mnie wkurzał to robił to porządnie i umiejętnie. Mimo, że jego dramy miały sensowne uzasadnienie to już jego niektóre zachowania, niekoniecznie. To tyle w temacie, narzekam, ale i tak pewnie większość widzów mimo wszystko go polubi. Z postaci bliższych planów trzeba koniecznie wymienić także bardzo ciekawych mieszkańców Sakurasou: energiczną (zdecydowanie za bardzo) Misaki zakochaną bez pamięci w cichym, stonowanym i inteligentnym Mitace. Oprócz tej dwójki (ich relacje kilka razy zaznaczają swoją obecność) jest jeszcze typowy odludek Ryuunosuke kontaktujący się ze światem za pomocą komputera, doklejona nieco później Nanami i wspomniana już Shiina Mashiro. Na niej na chwilę przystanę bo jak dla mnie to ona jest główną bohaterką serii. W końcu większość wydarzeń kręci się wokół niej. Tak zatem, jak pisałem, dziewczyna jest kompletnie niesamodzielna i w sumie prawie jedyne co umie robić to malować i rysować. Przepięknie malować i rysować. Może dlatego przypadła mi do gustu? W każdym razie, oś fabularna jest na niej skoncentrowana praktycznie cały czas i to Mashiro jest sprawcą większości scen komediowych (oczywiście, twórcy parę razy przesadzają z ?upośledzeniem? Shiiny, ale jakoś mnie to nie gryzło). Nie mam pojęcia czy to oryginalna postać, ale powiedziałbym, iż na pewno nietypowa. Nie przesadzę jeśli napiszę, że jeśli komuś wyjątkowo się ta bohaterka nie spodoba, prawdopodobnie cała seria będzie dla niego do kitu. I to działa w obie strony. Szczerze powiedziawszy warstwa postaciowa jest dobra, ale nie jak dla mnie tylko dzięki blondwłosej malarce. Może i mam plebejski gust, whatever. Warstwa techniczna jest w porządku mimo nie wyróżniania się niczym szczególnym. Kreska to ogólnie przyjęty standard i w sumie jedyna wyróżniająca ją rzecz to oświetlenie, czasami dość kolorowe, utrzymane w fioletach oraz różach ? widać przywiązanie wagi do światła przez twórców. Muzyka jest przyjemna i dobrze współgra z całością chociaż żaden opening ani ending szczególnie nie przypadł mi do gustu. Jest solidnie i w sumie wiele więcej pisać nie trzeba. Pewnie zostanę pojechany w komentarzach, ale naprawdę bardzo podobała mi się ta seria. Powtarzam, nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale naprawdę bardzo przyjemnie mi się ją oglądało i najzwyczajniej w świecie polubiłem postacie, samo uniwersum. Nie ukrywam, bardzo chciałbym zobaczyć kontynuację tyle, że nie mam złudzeń: gdyby miała powstać to pewnie już ktoś by chociaż o niej słówko pisnął. Dobra fabuła, ciekawe postacie, feelsy ? jak kogoś jeszcze nie nudzą szkolne komedie/romanse albo jak je po prostu lubi, powinien zobaczyć. Szczególnie gdy jak ja polubi Mashiro ? nie każda dostaje ode mnie fava na MAL-u .
  2. 4 points
    Swego czasu rynek zalały gry rytmiczne - gatunek, który był wcześniej popularny głównie na automatach. Myślę, że każdy z nas posiadał osobiście, albo znał kogoś z tandetną plastikową gitarką z Guitar Hero czy Rockbanda. Wielu zapoznało się też z ich darmowym klonem - Frets on Fire. Ja chciałbym wam jednak przedstawić zupełnie inny typ takiej rozrywki... osu! jest darmowym klonem japońskiej gry Osu! Tatakae! ?endan! wydanej prawie 10 lat temu na Nintendo DS. Produkcja ta w oryginalnej postaci nigdy nie wyszła poza Kraj Kwitnącej Wiśni, ale jej koncept na tyle spodobał się programiście znanemu jako peppy, że ten w trakcie jednej sesji programistycznej zdołał stworzyć rdzeń rozgrywki, który następnie rozwijał aż do aktualnej formy. Choć złota era gry przeminęła, tak i teraz w szczytowych momentach potrafi ona przykuć do ekranów kilkadziesiąt tysięcy graczy jednocześnie. Podstawowy zamysł jest prosty - mamy mapę i rozmieszczone na niej cele w które musimy trafić w rytm grającej w tle muzyki. Występują one w trzech rodzajach. Klasyczne kółka są teoretycznie najprostszymi z nich - wystarczy tylko w nie trafić w odpowiednim momencie i na koncie wyląduje trzysta punktów. Łatwiej jednak powiedzieć niż zrobić, bo im dalej w las tym trudniej, a niektórzy sadystyczni twórcy map robią z nich wężyki długie na kilkaset kliknięć. Drugie na liście są slidery. Po kliknięciu w punkt początkowy musimy z odpowiednią prędkością śledzić tor poruszania się znacznika, oczywiście cały czas trzymając wciśnięty klawisz. Czasami na jego końcu znajduje się strzałka, która informuje nas o tym, że będziemy musieli powtórzyć trasę, ale w drugą stronę, niekiedy nawet kilka razy. Ostatnie są spinnery i jak ja ich cholera nienawidzę! Wymagają one od gracza bardzo szybkiego kręcenia kółek w jedną stronę co niesamowicie męczy rękę. Nasze cele są oznaczone numerkami i kolorami, co pomaga rozpoznać kolejność klikania. Każde chybienie sprawia, że tracimy aktualne combo i część naszego życia, kiedy trafienie w złym momencie zmniejsza ilość punktów, które za nie dostaniemy. Za to jak nam pójdzie dostajemy ocenę (od D do SS), zależną w głównej mierze od naszej celności. Będąc podłączonym do internetu dosłownie przez cały czas rywalizujemy z innymi graczami o wysokie pozycje w rankingach danych piosenek. Im więcej punktów zdobędziemy i w im trudniejszym kawałku to osiągniemy, tym więcej dostaniemy za nie pp - punktów rankingowych, które uplasują nas ostatecznie na jakimś miejscu w społeczności. Możemy też podjąć bardziej bezpośrednią rywalizację i zaprosić kumpli do wspólnej partyjki w jakimkolwiek z trybów gry. A tych jest aktualnie cztery. Oprócz podstawowego, który nazywa się po prostu osu!, możemy też wystukać rytm na wirtualnym bębenku Taiko, łapać owoce w Catch the Beat oraz udawać, że potrafimy grać na klawiszach w osu!mania. Każdy z nich możemy też dopasować do własnych potrzeb za pomocą modów. Zmieniają one nie tylko to w jaki sposób gramy, ale i dają bonusy procentowe (również ujemne), które są niewątpliwie pomocne przy próbach bicia rekordów. Moim ulubionym jest NightCore, który jak sama nazwa wskazuje znacznie zwiększa tempo i podwyższa ton dźwięków. Dzięki temu nawet proste mapy trzygwiazdkowe dają trochę zabawy. Standardowo razem z osu! instaluje się też beatmapa pełniąca rolę samouczka. Kolejne pobieramy już na własną rękę ze strony gry, a tych zatwierdzonych do rankingu jest już łącznie około pięć tysięcy. Wszystkie są tworzone przez samych graczy, którzy często kolaborują ze sobą wypuszczając parę wersji tej samej piosenki w jednej paczce. Większość repertuaru stanowią, a to ci niespodzianka, japońskie klimaty. Anisony, jPop/Rock, kompozycje z Touhou i Vocaloidy... Wymieniać można bez końca. Nie znaczy to jednak, że antyfani japońszczyzny nie mają już tu czego szukać, bo biblioteka piosenek zachodnich też jest całkiem długa. Szczególną popularnością cieszy się szybka elektronika, którą twórcy map przekształcają w całkiem efektowne i wymagające dzieła. Sam edytor jest całkiem prosty w obsłudze, ale stworzenie czegoś fajnego wymaga sporo czasu i poświęcenia. Choć sama gra jest darmowa, istnieje możliwość zostania supporterem, co jednak w żaden sposób nie wpływa na naszą przyjemność płynącą z turlania wirtualnego dropsa. Daje jedynie kilka skrótów i ułatwień jak możliwość instalowania beatmap prosto z klienta. Pieniądze idą na utrzymanie serwerów, strony, no i w zasadzie samego autora też. Warto zauważyć, że dzięki temu systemowi nie uświadczymy żadnych reklam, nawet jeśli sami nie łożymy na utrzymanie gry. Tak więc, moi drodzy, serdecznie zapraszam was do wspólnej gry. W końcu im więcej tym raźniej, a kto wie... Może wśród was znajdzie się kolejna gwiazda polskiej reprezentacji. Oficjalna strona gry Kilka rad, które i mi pomogły się trochę wbić: No i bonusowe cycki, coby mnie forumowa mafia nie dopadła ;__;
  3. 4 points
    Lepsze niż te, które wrzucasz PS to było do Andrzeja
  4. 4 points
    myszol1436 Kolega chciał być bardzo sprytny. Chwilę po otrzymaniu ostrzeżenia za piractwo założył kolejny temat, w którym prosił o pomoc z tym samym problemem, ale tym razem gra była "kupiona chwilę temu". Zrobienie zdjęcia pudełka i kartki z nickiem okazało się jednak zadaniem ponad jego siły. Moderacja nie lubi, gdy ktoś próbuje traktować nas jak idiotów. Dla nieudolnych piratów przewidziana jest tylko jedna kara.
  5. 3 points
    Z trzech ostatnich (naprawdę fajnych) głosuję na piąty, za gitarzystę ze S.T.A.L.K.E.R.-a
  6. 3 points
    W piątym bardzo fajnie wplecione zostały postaci z kilku różnych gier, i zostało to zrobione naprawdę dobrze. Moim zdaniem, to chyba jedyny z tych filmików, który tak wyraźnie podkreśla, czym jest CD-Action - pismem o grach! - dlatego ma mój głos
  7. 3 points
  8. 3 points
    Dodam tylko, że jeśli ktoś ich nie widzi, to jest to tylko i wyłącznie z zyskiem dla niego.
  9. 2 points
  10. 2 points
  11. 2 points
    Coś w klimacie poprzedniego wpisu - kompilacja najdurniejszych tekstów z ero-mang. Jeszcze mój faworyt, którego wyżej zabrakło, albo po prostu nie byłem w stanie go odnaleźć:
  12. 2 points
    @lubro Pisałem co wyczytałem, sam nie grałem na konsoli więc tylko sugerowałem się internetem, osobiście jestem PCtowcem, ale kiedyś jak pamiętam instalacja gier nie była wymagana na konsolach. @Kiro Sorki za wprowadzenie w błąd.
  13. 2 points
    Jedno drugiego nie wyklucza. Przeciwnie.
  14. 2 points
    No i spadliśmy, cicho się tu zrobiło. Na fali hype'u kolejną obejrzaną serią (BTW, dziś będzie recka jak dam radę) maznąłem sobie takiego rysunka:
  15. 2 points
    Co do ceny... cóż proponuję zajrzeć na stronkę sklepu oferujące modele G-System. Tutaj link do galerii gotowego Gundama. Cena? 434$ B3rt, modele kosztujące po 60-80zł, a będące w tej samej skali co prezentowany przeze mnie Akatsuki (1/144 HG) są drogie. Normalnie płacę gdzieś 35-50zł. @Nerv Leniwy jesteś ;p Wystarczyło w googlach wpisać Gundam Custom i już można by coś znaleźć. Ale dobra podlinkuję kilka rzeczy. Z?Gok STINGRAY Gelgoog custom build Shinigami (Sinanju Stein variant) Zeon Military Maintenance Zaku II Battle Damaged REVENGE ?The Original? Zaku II Scout Mission Char?s Z?Gok To i tak nie za bardzo działa. Wtedy będę miał same linki a zdjęcia nie wyświetlą się. O ile w ogóle wpis będzie mógł się zapisać. Na domiar złego emotikony też wpisują się w limit obrazków (sprawdzone przy podsumowaniu...) Ależ ja wcale nie zachęcam ;p Spoko, jak tylko uporam się z czymś na uczelnie to machnę coś na ten temat. Może nawet uda się coś zrobić w tym tygodniu.
  16. 2 points
    Przypomniały mi się jeszcze trzy tytuły: 1. D&D: Demon Stone -Siekanko-nawalanka w świecie Forgotten Realms. W sumie da się grać, ale rewelacyjna to ona raczej nie była. 2. D&D: Dragonshards - O ile się orientuję jedyny RTS na licencji Lochów i Smoków. 3. Heroes of the Lance - Baaaardzo stary i moim zdaniem niezbyt porywający tytuł. Faktycznie jest co ogrywać, ale pod warunkiem że nie straszne Ci starocie pokryte grubą warstwą kurzu i problemy techniczne . Niemniej polecam, bo to kawał historii komputerowej rozrywki.
  17. 2 points
    Dla wszystkich zainteresowanych: http://allegro.pl/th...4215265253.html Antologia The Elder Scrolls znów w okazyjnej cenie! Rozchodzi się jak ciepłe bułeczki, dlatego warto jak najszybciej rozważyć zakup.
  18. 2 points
    Linki pls, ja nie wiem gdzie szukać reprezentatywne próbki ludzkiego talentu.
  19. 2 points
  20. 2 points
  21. 2 points
    @b3rt Hobby Link Japan. Check it out.
  22. 2 points
    Poprawiłem twojego posta. O mamo. Jak ja nie trawiłem bzdur, które były wypisywane w tych książeczkach. Wciąż mam dreszcze, jak przypomnę sobie intrygę na poziomie moich dziecięcych zabaw na podwórku w jakiejś książce za 5 zł (w sumie czego się miałem spodziewać po książce za 5 zł? ). Uważam się za fana Gwiezdnych Wojen. Takiego pełnym sercem. Niedawno znów oglądałem części 4-6. Jakieś wnioski? Jasne - te wszystkie książki/gry/komiksy nie mają w ogóle magii (Mocy ) filmów. Klasyczna trylogia to pełna uroku przygoda, w której prawie wszystko jest na swoim miejscu. Dlatego, bo są to filmy, w dodatku filmy które powstały w takich, a nie innych czasach (kino nowej przygody). Książki (bo to dział o książkach, więc w nie będę uderzał, ale ogólnie chodzi mi o całe EU) swoimi absurdalnymi pomysłami psuły tylko dobre wspomnienia z filmów. Nigdy ich nie uznawałem, sam próbowałem tylko kilku, ale jak słuchałem od fanów historii o jakiś Darthach Pegazusach, czy klonach klonów klona psa Imperatora, to mi szczęka opadała i jednak nie chciałem, by ktoś mnie nazywał fanem Gwiezdnych Wojen. Błędem Disneya jest robienie nowego kanonu. Pomijam już fakt, że cała afera z kasacją jest dziwna, bo ktoś nagle powiedział "Ej, słuchajcie, te wszystkie historie z książek NIE WYDARZYŁY SIĘ W RZECZYWISTOŚCI. To nie istniało. Teraz zrobimy własne fikcyjne historyjki" Kolego, który marudzi na niepotrzebnie wydane pieniądze na książki -> nie musisz ich spalać rytualnie, bo nagle wypadły z kanonu. Jak lubisz te historie, to możesz je wciąż czytać i mieć w swoim serduszku miejsce dla tamtych bohaterów.
  23. 1 point
    Witam, po lekturze nowego numeru cd-action, mianowicie owej nieszczęsnej recenzji War Thunder która pozostawiła u mnie prawdziwy niesmak, poniekąd straciłem mój respekt dla cd-action. Ale zacznijmy od początku. Pierwsze zgrzyty zaczynają już się przy narzekaniu autora na czas ładowania taśm z amunicją i wyjętą z kapelusza liczbą 40 sekund ładowania. Zdaje się że załoga gem'a jako priorytet postawiła sobie na trybie arcade (gdzie skill ładowania jest w praktyce jedna z najważniejszych statystyk i każdy kto miał odrobinę styczności z grą o tym wie) jakieś inne bliżej nieznane cele (Fire Accuracy na Gunnerach ? ale halo to myśliwiec ^^). Następnie chciałbym skupić się na akapicie recenzji nazwanej "Ciężko doświadczony" Autor chwali model lotu oraz przyznajmy się bez bicia całą kwintesencje gier tego typu czyli gameplay jako czystą przyjemność oraz wysoką jakość oddania ultra realistycznych walk powietrznych po czym stwierdza, że mimo wyśmienitego gameplayu gra jest do bani bo system rozwoju jest gorszy od tego niż w World of Tanks... Z czym nijak zgodzić się nie mogę, zaczynając od czasu jaki trzeba by poświecić na grind w WoT żeby doturlać się do 10 tieru jest nieporównywalnie wyższy niż w przypadku War Thunder, ale to nawet nie jest największa bzdura w tym akapicie, Gem twierdzi że upgrade maszyn jest nieodczuwalny w praktyce, co jest kompletną bzdura, customizacja pasów z amunicją diametralnie wpływa na rozgrywkę, airframe, widocznie zmniejsza "rozpadalność" samolotu oraz jego bezwładność tak samo jak każda inna modyfikacja, jest widoczna, i odczuwalna zdecydowanie bardziej niż np. wiekszy zasięg radia w WoT gdzie już podstawowe i tak było w pełni skuteczne w większości przypadków by pokryć przynajmniej 60% map etc. Następna blaga to domniemane zniknięcie poziomu gracza po wersji 1.36 co jest bzdurą bo nic niezmieniający poziom gracza nadal pozostał jednak nie widzę sensu i jakiegokolwiek powodu dla którego miał by to być minus lub wada warta wzmianki, traktuje to jako licznik zarobionego i skumulowanego poziom doświadczenia gracza czym w rzeczywistości przecież jest. Dosłownie brak mi czasu i ochoty komentować w takich szczegółach resztę recenzji bo o dziwo jestem w stanie przyczepić się do co drugiego zdania, które tam się pojawia, twierdzenie że Ju 87 lub włoskie maszyny są bezużyteczne to kompletny brak zrozumienia gry, tak samo jak stwierdzenie ze najlepiej grać ciężkimi myśliwcami/lekkimi bombowcami... Kompletnie mija się z celem, i świadczy tylko o braku zrozumienia podstawowych założeń gry przez autora. Flagowym przykładem tego o czym mówię jest ten akapit: "W grze w trakcie jednej misji walczyć da się nawet kilkanaście razy rożnymi samolotami, co w praktyce umożliwić ma graczom dostosowanie się na bieżąco do wymogów rozgrywki. " PRAWDA "Większość misji polega przecież na niszczeniu/kontroli celów naziemnych, więc jeśli akurat w tej kwestii drużyna wykazuje braki, rozsądny pilot siądzie w czymś, co zdolne jest niszczyć kolumny czołgów. Tyle że ja chce strzelać do celów w powietrzu..." Znaczy to że jak sam Gem zauważył nie jest on rozsądnym pilotem, lub brak mu wyobraźni bo może rekompensować braki swojej drużyny w departamencie niszczenia celi naziemnych, polowaniem na wrogie bombowce, OH NIE! problem rozwiązany. Swoją drogą ja to bym chciał dostawać fragi w Counter-Strike prując do skrzynek i ścian, ale jakoś to nie działa. Co to za argument... Przecież takie są założenia rozgrywki... Nie widziałem żeby ktoś narzekał na to że w Pacmanie musi zjadać kulki a wolałby kwadraty... i forsuje to jako wade... W każdym razie pełno jest w tej recenzji nieścisłości i brzmi to trochę jak te wywiady o szkodliwości gier w TVP a przecież to tak odrobinkę nieładnie jeśli coś takiego czyta się w największym czasopiśmie dla graczy. Chyba że to jakaś kryptoreklama World of Warplanes która wkradła się na ramy cd-action, a to już czyste chamstwo, bo nawet pan MQc w felietonie o AdBlocku i upadku internetu czuje się obrażany przez właścicieli serwisów serwujących mu kryptoreklamy tego pokroju, licząc na to że tego nie dostrzeże. Zresztą w poprzednim numerze w której czytałem mini recenzje Gem'a odnośnie World of Warplanes padały tam dziwne stwierdzenia, więc może to i zwykłą awersja Gem'a a nie konspira pokroju iluminatów jednak te kody na złoto do World of Tanks które pojawiały się w cd-action... ^^ No tak na koniec trochę paranoidalnych teorii z lat 60 ^^ Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego że jest to recenzja i nie może być obiektywna i że zależy od preferencji autora, ale ogólne wrażenie jakie odniosłem po czytaniu wzmianek o WT oraz WoT i WoWp w różnych numerach cd-action na przestrzeni ostatniego roku nie mogę pozbyć się wrażenia że coś jest tutaj nie tak. Dodam na koniec że prawdopodobnie grałem więcej w WarGamingowe czołgi niż War Thunder i nie jestem jakimś wielkim fanem Gaijinu ale jak bym nie patrzył na obie gry War Thunder ciągle wydaje się produkcja deklasującą dzieła WarGamingu pod dosłownie każdym względem i nie jestem w stanie zrozumieć ogólnie negatywnego wydźwięku jaki pozostawiają wszystkie newsy, wzmianki i recenzje tej gry.
  24. 1 point
  25. 1 point
    Tak, na pewno zwykla sciema, ten post pisze z Karaibow, jadac w Lambo, nie pytaj skad mam na to kase.
  26. 1 point
  27. 1 point
    Nie ważne, widać, że swój chłop. :]
  28. 1 point
    do tej pory rozkminiłeś tylko drugą? słabo, słabo...
  29. 1 point
    @Kiro - Instalacja jest wymagana. Włączasz grę po raz pierwszy i przez jakiś czas oglądasz przesuwający się paseczek. @UpiornyOrszak - Problemy ze streamowaniem tekstur . Na dodatek i to zostało już naprawione jakiś czas temu.
  30. 1 point
    Poprzez wpychanie ich na siłę słuchaczom do gardła? I dlaczego w ramach tej "promocji" puszcza się nierzadko 20-letnie kawałki zespołów, które sprzedały już tysiące płyt albo utwory mające na YT miliony wyświetleń? Są specjalne audycje od promowania polskich, mało znanych artystów, Trójka ma nawet osobny dzień na to, jeśli dobrze pamiętam. Więc po co taki sztywny, odgórny nakaz?
  31. 1 point
    Przesadzacie, za tę cenę, dałbym się skusić. Jeśli zaś chodzi o zabawki dla dzieci: teraz jakieś śmierdzące plastikiem lalki potrafią kosztować ze 100 zł, a malutkie figurki piesków, kotków i Bóg wie czego jeszcze, 50 zł. Ostatnio miałem poszukać młodszej kuzynce którejś tam Barbie. Zgadnijcie ile kosztowała. 500 zł. Serio.
  32. 1 point
    Wybierz: Laptop LENOVO IdeaPad G580H 59-406025 i3-3110M/15,6/4GB/1TB/GT710/DVD/DOS lepszy procesor będzie dobrym wyborem. W tej cenie będzie to chyba najlepsza konfiguracja.
  33. 1 point
    Przyznam, że poczułem lekki zawód na wieść, że wywalają EU, ale po wysłuchaniu racji zwolenników i przemyśleniu sprawy zgadzam się z tą decyzją całym sercem. Przed nami mnóstwo NOWYCH i (możliwie) ciekawych historii i do tego nie w formie książeczek za 5 złotych, a raczej pełnometrażowych i pełnobudżetowych produkcji filmowych. To przecież spełnienie marzeń! Jasne, szkoda wielu historii (np. co będzie z Katarnem?), ale nadal sądzę, że więcej w tym dobrego, niż złego.
  34. 1 point
    Dysonans, aż zęby swędzą - wszystkie zdjęcia składania i opis są super, fajnie się to ogląda i dobrze czyta. ALE gotowa figurka wygląda jak z odpustu. Złożyłbym i oddał jakiemuś dziecku. Mimo wszystko bardzo chętnie przeczytam opisy kolejnych modeli.
  35. 1 point
    Ja skłaniałbym się ku Lenovo G580 z procesorem i3 i grafiką gt710, Procesor znacznie wydajniejszy od intel pentium 2020m, grafika na podobnym poziomie co gt720, z lekką przewagą gt720, G580 będzie to złoty środek między procesorem i grafiką
  36. 1 point
    No!! Dzisiaj w końcu skończyłem czytać, pierwszy tom Trylogii Bane'a Droga Zagłady. Powiem wam szczerze, że jestem dosłownie zauroczony Książka moim zdaniem świetna w każdym calu, jak zacząłem czytać to nie mogłem przestać. Dopiero skończyłem czytanie jak zobaczyłem jej koniec. Genialna! Zaraz od razu zabieram się za Zasadę Dwóch, i mam ochotę na więcej książek z Uniwersum Gwiezdnych Wojen!!
  37. 1 point
    @up Nie no, jasne, konstrukcja modelu wygląda efektownie, ale nawet ten z twojej fotki śmierdzi mi tanio-plastikową chińską podróbą. Sorry. Nie wiem czy to coś z Gundamów, czy z czego, ale model na tej fotce prezentuje się IMO o wiele ciekawiej:
  38. 1 point
    "Szczytny cel" ~CD-Action nie no, zmarnujmy tony papieru w hołdzie dla złodzieja
  39. 1 point
    I na żadnym bana... Życie jest niesprawiedliwe.
  40. 1 point
    W radiu fajne jest to, że jest w nim element zaskoczenia i odkrywasz różne kawałki, których nie znałeś wcześniej. Nie da się tego efektu uzyskać puszczając muzę ze swojej kolekcji bez względu na to ile ma gigabajtów, dlatego oprócz radiowej trójki zdarza mi się włączać stereomood.com, gdzie kawałki puszczane są wg nastroju, który sam wpisujesz. Jest jeszcze kilka innych stron do "odkrywania" muzyki, ale ta najbardziej przypadła mi do gustu.
  41. 1 point
  42. 1 point
    Żadna z tych kart nie jest warta uwagi. Jedyne co za ~300zł (z nowych kart) się do czegokolwiek nadaje to HD7750 GDDR5, aczkolwiek grzechem by było nie dopłacić do HD770 lub R7-250X (~330zł). Ale najpierw podaj jaki masz procesor, no i podaj markę, model i moc zasilacza.
  43. 1 point
    RE5 uważam za najgorszą część głównej serii, zaraz obok RE3. Pewnie napiszę o tym prędzej czy później (zarówno o 3 jak i o 5).
  44. 1 point
    Noooo...to kolega niezłe pytanie zadał!. W zasadzie można by napisać odpowiedź na pół strony, ale będę się ograniczał . Zacznijmy od tego, że świat w którym toczy się akcja wspomnianych gier to Zapomniane Krainy (Forgotten Realms), jeden z najpopularniejszych światów systemu Dungeons&Dragons. Spora liczba gier opartych na tym systemie toczy się właśnie w Krainach, ale jest też masa tytułów również D&D...tyle że osadzonych w światach "pokrewnych", również wartych uwagi. Gry osadzone w Forgotten Realms: 1.Baldurs Gate - Opowieści z Wybrzeża Mieczy (dodatek) 2.Baldurs Gate 2: Cienie Amn - Tron Bhaala (dodatek) #Jeśli Cię interesują starsze konsole, to na PS2 i pierwszego XBOXA wyszły też nawet fajne Baldurs Gate: Dark Alliance 1 i 2. 3.Neverwinter Nights: - Shadows of Undrentide (dodatek) - Hordes of Underdark (dodatek) #Dzięki rewelacyjnemu edytorowi, oprócz dwóch oficjalnych dodatków jest też cała masa...czy raczej horda modów i przygód, które uznać można spokojnie za samodzielne kampanie. 4. Neverwinter Nights 2: - Maska zdrajcy (dodatek) - Wrota zachodu (dodatek) - Gniew Zehira (dodatek) 5. Neverwinter Online (mmorpg...moim zdaniem godny uwagi, ale zdania są podzielone ) 6. Icewind Dale: - Serce Zimy (dodatek) - Trials of the Luremaster (mały dodatek) 7. Icewind Dale 2 #W tym miejscu ostrzegam, że dalsze wymieniane gry, to tytuły delikatnie mówiąc stare i ciężko lub w ogóle niedostępne (do tego dochodzą problemy z ich uruchomieniem na nowych komputerach) 8. Pool of Radiance 9. Pool of Radiance 2: Ruilny Myth Drannor 10. Trylogia Eye of the Beholder 11. Menzoberranzan 12. Ravenloft: Strahd's Possession 13. Ravenloft 2: Stone Prophet 14. Dungeon Hack 15. Mirabar 16. Hilfsfar 17. DeathKeep 18. Dungeons & Dragons: Unlimited Adventures 19. Gateway to the Savage Frontier 20. Treasures of the Savage Frontier 21. Curse of the Azure Bonds (pomimo istnienia Pool of Radiance 2, CotAB jest faktyczną kontynuacją pierwszego Pool of Radiance) 22. Secret of the Silver Blades (Pool of radiance vol. III ) 23. Pools of Darkness (Vol. IV) #Tu kończy się moja pamięć odnośnie Forgotten Realms, więc wymieniam gry osadzone w innych światach D&D. 1. Wielki i niepowtarzalny Planescape: Torment !!! 2. Świątynia Pierwotnego Zła 3. Seria Dragonlance...której niestety nie znam. 4. Dark Sun: Crimson Sands 5. Dark Sun 2: Wake of the Revages 6. Trylogia Krynn: - Champions of Krynn - Death Knights of Krynn - Dark Quen of Krynn 7. Al-Quadim: The Genie's Curse 8. Dungeons & Dragons Online (BARDZO fajny mmo, którego z całego serca polecam. Szczególnie że jest od kilku lat free2play) Więcej nie przychodzi mi do głowy, co nie znaczy że wyczerpałem temat . W zasadzie nie ma wielkiego znaczenia od czego zaczniesz. Wystarczy trzymać się chronologii konkretnych serii i nie będzie problemu ze zrozumieniem.Jeśli zaś chodzi o książki osadzone w FR...jest tego tak wiele, że najlepiej jeśli podam link do starej (w tym przypadku dobrej) wiki. http://pl.wikipedia.org/wiki/Zapomniane_Krainy
  45. 1 point
    No to bierz tego HD 7790 co podałem. Nie widzę sensu kupować HD 6870 bez gwarancji, gdy można mieć HD 7790 na gwarancji za podobną kasę.
  46. 1 point
    Ja bym dorzucił do HD 7790 - http://allegro.pl/gigabyte-radeon-hd7790-oc-1gb-gddr5-i4203994745.html - wydajność zbliżona do HD 6870, a mniejszy pobór prądu no i 2 lata gwarancji.
  47. 1 point
    Uwaga! Niektórym krew się zagotuje Dragon Age: Origins oraz Mass Effect 1 Obie gry lądują w worku na śmieci z kilku ważnych powodów. Pierwszy, odgrzewane kotlety w postaci archetypów bohaterów które są praktycznie identyczne w każdej grze od Bioware. Dla przykładu: Duncan i David Anderson. Dowódcy, mentorzy którzy nie wnoszą absolutnie nic do rozgrywki poza paroma mądrymi zdaniami i w jednym wypadku, tragiczną śmiercią. Jack z Mass Effect 2 i Morrigan z DA:O. Obie panny są bliźniaczo do siebie podobne. Złe, zbuntowane na cały świat w tym również i ciebie. Koniec końców, dowiadujemy się dlaczego zachowują się jak żmije i od tej pory wszystko gra. Każda gra z szyldem Bioware zdaje się aż tętnić recyclingiem. Leliana z DA:O bliźniaczo podobna go Aerie z BG2. Słodka i dobroduszna. Wspomniałem już o Viconii z BG2? Aż nadto podobna do Morrigan. Zawsze też znajdzie się dobry chłopiec z tragiczną przeszłością taki jak Alistair. Wszędzie to samo. Problem polega na tym że dla nowych graczy, będzie to odkrycie, dla starych powtórka z rozgrywki. Inny problem, który dotyczy obu produkcji, to level design. Projektanci śpią, są słabo opłacani, lub mają głęboko w tyle wszystko i wszystkich. Gra przecież i tak się sprzeda. W DA:O lokacje są proste jak konstrukcja cepa, nie ma w nich nic wyjątkowego, wartego zapamiętania. Prawie wszystkie zadania opierają się na oklepanym schemacie: "Wynieś, przynieś, pozamiataj". W niektórych przypadkach są to wręcz losowo składane klocki ze skryptami. Inna sprawa, używanie tych samych, lekko zmienionych tekstur i modeli do budowy zupełnie nowych lokacji. Katorga, męka dla ciała i ducha. Same zadania nie stanowią żadnego odchylenia od standardu. Po przybyciu na nowe włości zawsze trzeba się rozmówić, wyruszyć w teren by nabić trochę doświadczenia idąc prostą drogą on punktu A do punktu B. Na samym końcu czeka nas walka z głównym złym oraz wielki wybór moralny, ograniczający się do A lub B tak jak zwykle. W przypadku MA1 dodajmy do tego obowiązkową przejażdżkę MAKO. W każdej misji musi być MAKO. Nie zapominajmy niesamowicie "taktycznym" podejściu do walki, polegającym na chowaniu się za osłonami (Które są tam ze ściśle określonych powodów). Samo zakończenie DA:O. Spodziewałem się czegoś bardziej epickiego. Decyzji które zaważą na losach całego Ferelden. Nie. Dostałem kilka rund walk z szarakami, gościa od mikstur w połowie drogi do smoka (Skąd się tam wziął? Po to żeby można było uzupełnić zapasy. Za pieniądze oczywiście. Biznes musi się kalkulować nawet wtedy gdy w grę wchodzi byt całych krain!). I tym akcentem kończę. Hejtujcie jeśli chcecie Dla mnie, były to najgorzej zainwestowane pieniądze po dzień dzisiejszy.
  48. 1 point
    Najtaniej to Fortron FSP350-60GHN, przy czym on nie ma wcale wtyczek PCIe.
  49. 1 point
    Juluzz Rasistowskim żartem dobił do piątego ostrzeżenia, co kończy się banem. Luźna Jazda właśnie stała się nieco piękniejszym miejscem.
  50. 1 point
    @UP Przeczytaj jeszcze TOR "Zagłada" i nie narzekaj. Tylko najpierw jeszcze raz obejrzyj 3 trailery SWOTORa. Ja wiem, że są różni ludzie, różne potrzeby, różne zestawy Panvitan, ale nie rozumiem tych ciągłych narzekań na Karpyshyna. Dla mnie książki SW maja być lekkie łatwe i przyjemne. Mieć akcję, humor, odwoływać się do universum i mieć KLIMAT. I to wszystko jego książki mają. Czego chcieć więcej? No chyba, że ktoś spodziewa się poziomu artystycznego "Buszującego w Zbożu", czy "Zabić Drozda". No i nie każdy pisarz Star Warsowy może być Zahnem. "Oszukani" Kempa też są dla mnie b.dobrzy. Zwłaszcza jeśli ktoś potrafi sobie wyobrazić jak w książce Darth Malgus mówi tym głosem z trailera. Dla mnie jest to piękne.
×
×
  • Create New...