Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/07/2013 in all areas

  1. 13 points
    @darthmetalus Skoro dali już jednego niskobudżetowego slashera, to nie dadzą Darksiders 1. CDA zwykle nie daje 2 gier jednego gatunku w jednym numerze. Zimna Wojna będzie pasować do poprzednich 2 części (poniżej). Teraz dopiero widzę, że 2 część była na coverze już 55 numerów temu! Długo trzeba było czekać. I czy komuś jeszcze rozwaliło się plastikowe opakowanie DVD z pierwszą częścią Codename Panzers? Moje rozsypało się praktycznie na proszek. Gra dostała 7, czyli trzeci pełniak powinien być minimum na 8 . A w recenzji Pepin dał piękny screen z T54. Gracze WoT mogą sobie z botami poćwiczyć nowe modele czołgów P.S. Wciskajcie +. Poprzednią reckę pobrało 81 osób a tylko są 4 plusy. Not cool.
  2. 9 points
  3. 5 points
    Czechy - dziesięciomilionowy kraj, który dał mi tyle dobrych rzeczy. A to jest wpis, w którym cztery z tych rzeczy wymieniam i minirecenzuję. To nie jest żaden top, piszę tutaj o rzeczach niewymiernych, nieocenialnych i niebanalnych. Dość tego wstępu, wpis czas zacząć. 1) Keczup OTMA Poezja zamknięta w szklanej butelce. Wymarzone towarzystwo wszelkich potraw, przystrajające swym smakiem, ale nie nachalne. Idealne proporcje kwaskowatego smaku i słodkości pomidorów. Otwierając butelkę, przygotuj się na wspaniałe smakowe przeżycie. Wiem, że niektórzy mogą mi tu wyjechać z jakimś słoikowym Włocławkiem, którego nikt nigdy na oczy nie widział. Inni powiedzą, że nie ma szlachetnego pochodzenia, produkowany jest w fabrycznym kotle. Nie ufajcie takim typkom. Moim zdaniem Bóg stworzył Czechów, aby mogli dać nam ten keczup. 2) Musztarda "Czeska" Muszę przyznać - jest mi wstyd. Nie wiem, kto ją robi, nie wiem nawet jak się nazywa. Stoi skromnie w anonimowym słoiczku bez etykietki, czekając na mnie w pobliskim sklepie. Zawsze tam jest, czeka, żeby ją docenić. A ja o niej pamiętam, bo nie sposób zapomnieć tego smaku. Ciężko znaleźć słowa, żeby ją opisać. Ostra, wyrazista, pyszna - te określenia wydają się zbyt banalne. Podejrzewam, że należałoby użyć języka Heleny Vondráčkovej, aby opisać ten doskonały dar Republiki Czeskiej. 3) Kofola Rok 1960 okazał się przełomem dla światowego przemysłu produkującego napoje bezalkoholowe. To wtedy właśnie powstała Kofola. Można się spierać, czy napój ten jest dziełem czeskich, czy słowackich inżynierów. Ja uznaję ją za produkt czeski, gdyż oryginalna receptura została opracowana w Instytucie Roślin i Przetworów Zielarskich w Pradze. Znacie sentencję o uczniu, który przerósł mistrza? Nie do końca ma ona przełożenie na historię Kofoli, bo ta powstała jako odpowiedź na pewien kapitalistyczny napitek. Dostrzegam tu jednak pewne analogie, bo i w tym przypadku uczeń (Kofola), jest po stokroć lepszy od mistrza (C-C). Jeżeli nie mieszkasz blisko granicy, albo sklepu z czeskimi produktami, to radzę nie próbować. Obrzydną ci inne marne napoje, obrzydnie nawet woda. Tak, uwielbiam Kofolę. 4) Škoda Favorit Zasłużona legenda motoryzacji. Tytułowe pięć polskich złotych, jest przy niej sumą równie śmieszną co sto tysięcy. Pięciobiegowy, pięcioosobowy, siedemdziesięciokonny wóz idealny, obowiązkowo w kolorze ciemnej wiśni. Niezawodny środek lokomocji, dobrze radzący sobie w każdych warunkach. Wyprodukowano tylko 783 167 egzemplarzy, jej posiadacze to kolekcjonerzy pierwszej wody. Trasę Warszawa - Praga jest w stanie pokonać w niespełna 12 godzin. Piękna linia nadwozia wywołuje u dzierlatek daleko idące myśli o charakterze matrymonialnym, związane z posiadaczem wehikułu. http://www.youtube.c...h?v=Qq5blrRKedA Dziękuję, Sancho.
  4. 3 points
    Niektórzy może pamiętają, że zobowiązałem się początkiem roku do kilku postanowień. Jedne realizuję z żelazną wytrwałością inne mam gdzieś, jednak o ważnym postanowieniu nie zapomniałem. Wpis powitalny. Każdy, kto chce zrobić karierę na naszej Przenajświętszej Blogoswerze, musi się przywitać w ramach szeroko pojętej kultury osobistej. Osławione wpisy powitalne, zawsze są (jak większości czytelników wiadomo) ambitne, w sposób trudny do opisania, komuś tak nieprzywykłemu do pięknych epitetów i homeryckich porównań jak ja. Nowi blogerzy prześcigają się w popełnianiu coraz lepszych i ciekawszych powitań, a ja ze smutkiem stwierdziłem, że nigdy się nie przywitałem. Napełniło to me serce rozpaczą, tym bardziej, że wpisy powitalne (zasłużenie zresztą) cieszą się sporą popularnością. Czas się przywitać. Witam. Howgh. Siemano. Kamczu-kamczu! Blog postanowiłem założyć gdyż, albowiem, ponieważ, moją głowę zaprzątają pomysły, idee, których (jako człowiek z natury dobroduszny) dla swojej własnej świadomości nie pozostawię gdyż, albowiem, ponieważ, Wy też zasługujecie na oświecenie. Jak twierdzą amerykańscy naukowcy, stopy są bardzo artystyczne. Mój styl pisania wyróżnia się tym, że nie używam emotikonek i staram się nie kaleczyć tego co niektórzy nazywają polszczyzną. Trzeba tu od razu napisać, że "staram" jest jak najbardziej na miejscu, bo kaleczę go i tak, ale chęci mam dobre. Emotikonek natomiast nie używam, ponieważ są zbyt mainstreamowe. Tak, wiem, litery też są mainstreamowe i to nawet bardziej niż emotikony, ale chwilowo nie opanowałem pisma runicznego, a to jak wiadomo jest nie tylko ambitne, ale i o wiele bardziej oryginale niż ten łaciński peseudoalfabet. Maksimum treści, minimum objętości. Jednakowoż o czym będę pisał na blogu? Dłużej w niepewności nie trzymam. Otóż ja, nie utworzyłem bloga ot tak, w przypływie dzikiej chuci. Zamiast działać impulsywnie, postanowiłem przeszukać internet, w poszukiwaniu inspiracji i recepty na sukces. Tym samym, doszedłem do wniosku, że gwarancją popularności jest robienie z siebie idioty, co też będę konsekwentnie czynił. Albowiem żadną trudnością jest odnalezienie mądrości w mądrym gadaniu, sztuką jest odnalezienie mądrości w głupocie, czego wielokrotny przykład dali nam "inteligenci i humaniści". Pamiętaj, gdy mróz, kalesony włóż! Hejt hejtem, ale coś naprawdę wartościowego też będę pisać np. recenzyje książek, głównie fantasy. Nie to, że czytam te durne bajki o smokach dla dzieci. Błędnym mniemaniem większości ludzi, jest to, że człowiek czytający jest także człowiekiem rozumnym. Ja swoją drogą czytam tylko katalogi Avon i podręczniki o grzybach. Owe recenzyje pisać będę, by wyjść na człowieka oczytanego i inteligentnego. Innym tworem, którym będę was raczył jest cykl wpisów o okładkach książek, w którym to będę przedstawiał grafiki okładkowe, a następnie je oceniał. Jako, że jestem plastycznym beztalenciem, a szczytem moich malarskich zdolności jest rysowanie genitaliów w zeszytach, mam tym samym pełne kompetencje do krytykowania czyjejś twórczości. W imię kolejnej wymyślonej przez mój światły umysł sentencji "Nie trzeba [beeep] lawendą, by z pełną stanowczością stwierdzić, że g*wno to g*wno". Dobrze wiem, że wielcy tej blogosfery właśnie zaczęli obawiać się o swój los i w pełni rozumiem stan przerażenia, który teraz Wam doskwiera. Pomyślcie o tym pozytywnie- zawsze mogło być gorzej. Można było być rudym. Na koniec, aby przypodobać się publice, zarzucam dobrym sucharem: Dziękuję za to, że przeczytaliście moje dzieło i życzę wam, żebyście musieli się ze mną użerać jeszcze bardzo długo. Ave ja. P.S. Prawie zapomniałem... WAFLE TO NIE SĄ CIASTKA!!!
  5. 3 points
    Zacna gierka! Jak ktoś lubi strategie to będzie zadowolony. Kiedyś kupiłem w Extra Klasyce, ale do tej pory jej nie przeszedłem, przynajmniej będzie kopia zapasowa .
  6. 2 points
    @Sergi Plebs, gdy przegra traci życie, szlachta gdy przegra niszczy płytę...
  7. 2 points
    [w tym miejscu miała znajdować się riposta do Twojej odpowiedzi, ale autor uznał, że byłaby to riposta niewiarygodnie kretyńska i niesmaczna niczym wafle]
  8. 2 points
    To nie ma nic wspólnego z rozkazem 66 tylko z następnym story artem o Ahsoce który zapowiada się według mnie równie dobrze jak odcinki z Maulem. Dla ciekawych fabuły streszczenie trzech następnych odcinków http://www.gwiezdne-wojny.pl/b.php?nr=515889#549168 A to fragmenty następnego odcinka Trailer tetralogii o Ahsoce, która najprawdopodobniej zamknie sezon.(SPOILERY) Dla mnie genialne. Z niecierpliwością czekam na te odcinki.
  9. 1 point
    Moim zdaniem grafika - jak na Wii - bardzo dobra. No i ogólnie stylistyka jest fajna, kolorowo-baśniowa, ale bez przegięcia. Muzyka też się zalicza do plusów. W sequelu najprawdopodobniej będziemy mogli grać ze znajomymi, to będzie ciekawa sprawa. O ile znajomi będą mieć Wii U
  10. 1 point
    Rzeczywiście fajny ten obsydianowy miecz, ale gram na PS3, więc raczej nie pomożesz No i drań już gryzie ziemię, miecz niby byłby fajnym osiągnięciem, ale póki co mój lightning claymore +5 się dobrze sprawuje. Tak, wiem, mógłbym sobie sprawić lepszą broń, ale przyzwyczaiłem się już do jego zestawu ruchów, szybkości i całkiem zacnych obrażeń. Sporo się jeszcze namęczyłem nad ogonem Seatha, oczywiście grałem solo. Spróbujcie wyobrazić sobie moje rozczarowanie gdy wymagał inteligencji, a ja grałem typowym tankiem.
  11. 1 point
    @up - Blood and Thunder to imo zdecydowanie najlepszy kawałek, jaki Mastodon kiedykolwiek nagrał. Electric Wizard - Dopethrone http://www.youtube.c...h?v=XWHplp10kQM Gdy poprzednio próbowałem słuchać twórczości Anglików odbiłem się od niej jak kauczuk od podłogi, jednak podobnie jak i on - po chwili wróciłem. I tym razem moje odczucia są diametralnie inne. Sam nie wiem jakim cudem to mogło mi się wcześniej nie podobać. Niezwykle plastyczne gitarowe wolne riffy połączone z obłąkańczym wyciem wokalisty tworzą atmosferę gęstą jak kisiel, która słuchacza zniewala, unieruchamia i przykuwa do słuchawek. Gdy w końcu utwór dobiega końca - najmniejsza nawet cząsteczka jestestwa domaga się WIĘCEJ!
  12. 1 point
    Czy 6 godzin to dostatecznie mało, czy powinienem jeszcze poćwiczyć :dd? Poćwicz, ja w szkole średniej zszedłem do pięciu, teraz czasem 4,5.
  13. 1 point
    Jeśli to jest tuning mechaniczny to przylepienie naklejki Pioneer na tylną szybę Punto jest tuningiem wizualnym. ;p Powiedz to twórcom gry Ciekawe, czy któryś z chłopaków Criterion ma Punto. Teraz sobie wyobraź...zamontowanie wtrysku, oraz dyndającego pieska.
  14. 1 point
    Tak, Sniper jest polski, stworzony przez City Interactive. Firma ta jest kojarzona z budżetowymi FPS-ami, ale akurat Sniper się do nich nie zalicza. To rzetelna, dobrze wykonana produkcja.
  15. 1 point
    Czy ktoś z tutaj ma demon soul ? I chciałby zostać moim doradcą w sprwach ulepszania broni oraz poznawania gry? Bo forum dotyczacej tej gry jest martwe i nikt tam nie odpowiada Dark soul ukonczyłem 2 razy ale znam prawei wszstkie sekrety dzieki xcd2 ;p Szukam kolejnego guru
  16. 1 point
    Lata osiemdziesiąte, Miami, jak zwykle słoneczne i neonowe. Znasz ten klimat z Grand Theft Auto: Vice City, filmu Drive i serialu Miami Vice. W tle zaczyna pulsować energetyczna elektronika. Nakładasz na głowę maskę zwierzęcia I wkraczasz do budynku, powalając drzwiami obstawiającego je draba. Leżącego łapiesz za fraki i brutalnie dobijasz, następnie sięgasz po upuszczony przezeń nóż i wkraczasz do następnego pomieszczenia i z chirurgiczną precyzją tniesz dwóch zaopatrzonych w kije baseballowe kolesi, wtedy też giniesz, bo okazało się, że w pokoju był jeszcze facet z giwerą i całość zaczynasz od początku. Nie czujesz frustracji, może to przez ten motywujący do eksterminacji utwór, może przez szybkie tempo rozgrywki, może przez adrenalinę w miarę rozgrywki zapełniającą twój organizm. Z każdą kolejną śmiercią jesteś coraz lepszy, rozbudza się w tobie pierwotny instynkt łowcy, zaczynasz mordować w rytm muzyki. Takie jest Hotlinie Miami. I nie zwódź się prostą oprawą graficzną, jest stylizowana na szesnastobitowe klasyki, ale i czerpie charakterystyczny sznyt z dwuwymiarowych części serii Grand Theft Auto. Odbiorca szybko powinien docenić jej charakter i przekonać się, że brak trójwymiaru i wszechobecne piksele nie muszą oznaczać, że grafika jest brzydka. Przeciwnie, spodobała mi się! Przypomina gry, które pozostawiały odbiorcy pole do wyobraźni, ale i obrazuje turpistyczne rezultaty naszej krwawej eskapady bez zbędnych kompromisów. Fabularne scenki są intrygujące, choćby przez wskrzeszenie popularnie niegdyś wykorzystywanych "gadających głów" i ciągłego posługiwania się przenośniami. Dodatkowo historia mi kilka ciekawych zwrotów i zaburzeń w sekwencyjnym układzie. Dodatkowo twórcy lubią bawić się tym co widać, wstawki fabularne bowiem mówią nam wprost, że czasami mamy do czynienia z narkotycznymi wizjami i wtedy obraz stosownie łamie się i trzęsie. W połączeniu z fe-no-me-nal-ną ścieżką dźwiękową tworzy konstrukcję aż zadziwiająco dojrzałą stylistycznie i konsekwentną w wykonaniu. Mówiłem o sterowaniu brutalnym mordercą, nie omieszkałem się również wspomnieć co nie co o obecnych w grze narkotykach. Gra niby skandalizuje, ale nie towarzyszyła jej jakaś specjalna nagonka. Może to ze względu na fakt, że jest produkcją niezależną i dystrybuowaną przez sieć. W rezultacie przeciwnicy nie mają czego palić na stosie! Każdy z ponad dwudziestu etapów rozpoczyna się w mieszkaniu głównego bohatera, tam za każdym razem automatyczna sekretarka dostarcza mu kolejne kontrakty. Clue rozgrywki stanowi interesująca mechanika. Sterowanie jest niebywale przystępne, jego tajniki zgłębić można w przeciągu pierwszych minut kontaktu z tytułem. Jest to tym ważne, że od gracza wymagana jest wzmożona precyzja. Schemat zadań jest prosty, trzeba zlikwidować wszystkich wrogów, kwitując wszystko wykonaniem jakiejś kontekstowej akcji. To nie świadczy o powtarzalności zabawy, bo do wszystkiego można podejść na wiele sposobów i stosując rozmaite bronie i techniki. Dodatkowy bonus stanowią zbierane za zdobywane punkty maski zwierzaków, które dodają naszej postaci specjalne właściwości, na przykład odporność na jednorazowy postrzał, albo większą szybkość poruszania się. Niemniej jednak najbardziej rajcuje mnie fakt, że tak samo jak my pozbywamy się wrogów jednym uderzeniem, oni z równą łatwością pozbywają się nas. Wrzucony w mechanikę realizm każe stosować specjalne techniki, a dzięki szybkiemu tempu kolejne śmierci nie frustrują. Przejście poziomu zajmuje więc parę minut, a wliczając w to powtórzenia, czas może sięgnąć nawet do godziny główkowania. Doświadczenie płynące z rozgrywki jest świeże, a to wcale w grach nie jest takie oczywiste. Hotlinie Miami jest jedną z tych produkcji, które przywracają mi wiarę w postęp gier i możliwość odbierania od nich czegoś nowego. O, Hotlinie Miami, dzięki, że istniejesz! W ramach osobistego plebiscytu gry roku 2012, stawiam cię na piedestale. _________________ Lubisz czytać moje teksty? Zajrzyj na http://knockersablog.tumblr.com/ gdzie pojawiają się właściwie te teksty, tylko w oprawie dostosowanej do moich preferencji, bez cenzury, na moich prawach i bez nadzoru
  17. 1 point
    Prawda. Początkowa sekwencja to najlepszy (oprócz statków) fragment gry. Bardzo fajnie napisana postać, najlepsza w całym uniwersum asasyńskim. Ha, ha. Żartowniś widzę. Znów przytaknę. Setting, jaki wybrali do tego asasynka jest bardzo ciekawy, walka o niepodległość jest niejednoznaczna, a to, co zrobili z Waszyngtonem zasługuje na przybicie piąteczki ze scenarzystami. O. Zawsze chciałem poznać osobę, którą wątek Desmonda interesuje. Widzę, że w internecie znajdzie się miejsce na każdą odmianę szaleństwa*. Serio, Asasyn 3 jako taki jest mocno nijaki, ale to co się wyprawia u Desmonda to już szaleństwo. Jakoś tam wątek próbują prowadzić, jakieś tam fabuły chcą dodać, jakiejś głębi, a ja się frustruję i mam przed oczami jeden obrazek. Taki: http://cdn.memegener...0x/22789752.jpg Finał Desmonda. Brr... Jest tak bezczelnie głupi, że czułem się jakby twórcy chcieli świadomie obrazić moją inteligencję. Wstyd mi było, że w to gram. To wielkie złe zakończenie Mass Effecta było przynajmniej przysypane toną patetycznego lukru, tu widać wyraźnie że wszyscy, łącznie z twórcami gry, mieli gdzieś wątek Desmonda. Trudno mi się jednoznacznie zgodzić. Niedawno wróciłem do Brotherhooda i soundtrack dalej robi swoje. Nie zmienia to jednak faktu, że ścieżka dźwiękowa trójki to jedna z trzech pozytywnych aspektów. Soundtrack, tatuś Connora i bitwy morskie. Trzy rzeczy, które są świetne w Asasynie 3. Błagam. To było słabe. Policja i strażnicy, którzy posługują się tylko pałkami, a jak strzelają z broni palnej, to celują jakby walili z pistoletów wyciągniętych prosto z czasów Connora. ] Tak się strzela, jak się ma klamkę pod ręką. Tego, co się działo w Asasynie 3 nawet nie można nazwać jakoś porządnie. Bo gdzie jest rozum u istoty, która mając taką przewagę, jak pistolet, podbiega grzecznie i czeka na spuszczenie łomotu przez kolesia z nożykiem? Ja rozumiem, że gra i by musieli zmieniać gameplay tylko na 2-3 fragmenty. Jak rozumiem lepiej zrobić coś byle jak, byleby było, niż porządnie albo w ogóle? Brzydkie podejście. *Jeśli nie będą działały emotikony, to tylko zaznaczam, że nie obrażam, tylko tak sobie żartuje. Coś mnie edytor nie lubi i nie mogę ani obrazków, ani emotikon ani filmików z tuby wstawiać. Nie ogarniam.
  18. 1 point
    Super mnialem juz kupować..numer na 100 jest mój
  19. 1 point
    I tak niedługo zdejmą te głupie plusiki (mam nadzieję). Haha. Drugi pełniak zdecydowanie nie dla mnie. Na chwilę obecną, jedynie modyfikacja ciekawa (tylko ten niemiecki język...).
  20. 1 point
    gry z serii deus ex są -75% na gamersgate (steam)
  21. 1 point
    Czemu czekanie na głównego pełniaka jak już mógł zostać podany.Przecież alfabetycznie przecieki ;p
  22. 1 point
    Mi się tam podoba,z chęcią zagram @Down Mam CoH i grałem w niego bardzo długo
  23. 1 point
    Przy czym Van Helsing był najlepszym z nich wszystkich Obejrzałem sobie gameplay z tego Wreckage'a i jak do tej pory nie byłem fanem serii od Cryteka, to teraz jestem jestem jeszcze bardziej pasywny co do tej serii. \ >>>"Pasywny do tej serii"? Po jakiemu wy mowicie, ludzie? Pasywnosc to biernosc, brak zaangazowania itd. 0_0 [smg] @Smg - trochę nie po naszemu to wyszło. Bardziej chodziło mi o nieprzychylność Jak przyszłoby mi 5 h spędzić z ojczystą mową Goetego i mojego wujka Wolfganga to bym chyba sfiksował, bo jak dla mnie niemiecki jest tak sterylny i nieestetyczny brzmieniowo. Ten obrazek pięknie odzwierciedla to o czym mówię -> http://kwejk.pl/obra...4/germany.html.
  24. 1 point
    O moich oczekiwaniach związanych z Rocksmith już pisałem, podobnie o mecyjach związanych z wydaniem gry. Dlatego teraz pora na chłodny, (w miarę) obiektywny wpis o samej grze. Rocksmith jest połączeniem symulatora gitarzysty z wirtualnym nauczycielem gry na gitarze. Umożliwia naukę gry na elektryku i basie, istnieje też opcja śpiewania. Po tym jak powiemy grze którego instrumentu używamy i w której ręce trzymamy kostkę, przechodzimy do menu. Cała gra podzielona jest na kilka trybów: -Kariera, najbardziej podobna do tego, co znamy z Guitar Hero: gramy próby i koncerty, jeśli dobrze nam idzie, to też bisy oraz odblokowujemy gitary i wzmaki. -Techniki to zestaw kilkunastu wyzwań połączonych z instrukcjami jak grać hammer-ony, pull-ofy, bendy, legato, slide'y, barre chord, power chords, flażolety, bend two stops, pinched harmonics... w zasadzie każdą technikę o jakiej słyszeliście. Do tego zestaw najpopularniejszych akordów i kilkadziesiąt filmów wideo z poradami, jak zmieniać struny, stroić, trzymać piórko i grać. -Guitarcade, czyli luźna adaptacja hitów z automatów, w których sterujemy za pomocą gitary, szlifując poszczególne umiejętności. Do tego dochodzi jeszcze tuner pozwalający nastroić instrument na kilka strojów, multiplayer (na jednej maszynie) i sklep, w którym możemy dokupić piosenki. Całkiem fajny tuner, z kilkoma strojami i typami główek Właśnie - repertuar. Trudno dogodzić wszystkim, ale tutaj zestaw jest naprawdę imponujący. Mamy łącznie do ogrania kilkadziesiąt piosenek takich sław jak Rolling Stones, Cream, David Bowie, Eric Clapton, Animals, Red Hot Chili Peppers, Nirvana, The Cure, Blur, Lynyrd Skynyrd, Kings of Leon, The White Stripes, Queens of the Stone Age, Black Keys, Muse, Radiohead czy Soundgarden. Do tego co tydzień pojawiają się nowe, m.in. A7X, Carlos Santana, Pantera czy Foo Fighters. Na stronie Rocksmitha można też wypełnić ankietę, w której jedno z pytań dotyczy zespołów, które chcielibyśmy ujrzeć w grze. Zresztą uwaga twórców nie skupia się wyłącznie na wydawaniu kolejnych DLC. Krótko po premierze wprowadzono możliwość odwracania układu strun - domyślnie widzieliśmy prześwietlony gryf, więc najgrubsza struna była na górze. Teraz można zgodnie z tabulaturami ustawić e na górze. Dodano także możliwość łatwej emulacji gitary basowej za pomocą dolnych strun zwykłego elektryka. O tym, że gra nie jest tylko kolejną iteracją Guitar Hero czy Rockband możemy przekonać się już po ograniu kilku prób. Nie ma możliwości modyfikacji wyglądu bohatera - zbieramy tylko gitary i efekty, a akcję oglądamy nie z perspektywy widza, tylko ze sceny, oczyma gitarzysty. Oprócz tego po każdym występie dostajemy punktową ocenę, która wlicza się do naszego "XP", a gra sugeruje nad czym powinniśmy w danym momencie popracować - slide'y, bendy, akordy, czy też możemy po prostu pograć w kaczki. Słowem: większy nacisk kładziony jest na naukę konkretnych umiejętności, a mniej jest zabawy samym graniem. I jest zdecydowanie trudniej. Nie możemy "przeskalować" piosenek do kilku progów lub strun, aranżacje szaleją po skali, a wyboru single note/chords/combo dokonuje gra. Nie można też zmienić tempa pojawiających się nutek. Gra nie jest na szczęście zupełnie bezlitosna i kiedy widzi, że sobie nie radzimy, to nadjeżdżające nuty znikają, aby dać nam więcej czasu na znalezienie progów. A jeśli nie jesteśmy dostatecznie szybcy, to jeszcze przez chwilę po minięciu nut możemy dostać punkty za spóźniony akord. Sprite'y ciągle żywe Choć nie jest to już zabawa w rodzaju Guitar Hero, to Rocksmith jest skierowany do wszystkich, a dzięki filmom nawet osoba mająca gitarę pierwszy raz w rękach powinna sobie poradzić. Ale nie oznacza to, że gra odwali za nas całą robotę i staniemy się Claptonem za 160 złotych. Dostaniemy za to najbardziej cierpliwego nauczyciela na świecie, który o trzeciej nad ranem będzie gotów pokazać nam, jak chwycić A7. Wyjadacze pewnie teraz kiwają głowami i mówią "Jasne, jasne, lag pewnie taki, że nie idzie wytrzymać". Czeka ich miła niespodzianka - opóźnienie w grze jest naprawdę niewielkie, a dzięki oszczędnej grafice komputer radzi sobie całkiem dobrze z oczyszczaniem dźwięku. Oczywiście daje się je wyczuć, ale dzięki tolerancji można w utworach grać z wyprzedzeniem albo w swoim tempie i gra w obydwu przypadkach uzna te dźwięki. Co innego w grach - na wyższych poziomach trudności (a w bejsbolu zawsze) problemy z załapaniem dźwięku na czas mogą dać naprawdę w kość. Dlatego atakować high score najlepiej już po ukończeniu wszystkich kursów technik. Skoro wszystko jest takie super, to skąd taki tytuł wpisu? Bo nawet ukończenie gry z maksymalnymi notami nie zrobi z nas gitarzysty, najwyżej sprawnego barda-odtwórcę. Do prawdziwego gitarzysty trzeba czegoś jeszcze. Czegoś, czego żaden program i gra nie nauczy. I tym filozoficznym akcentem pozwolę sobie zakończyć.
  25. 1 point
    @up Też słyszałem o tym, że my ich uwielbiamy, a oni patrzą na nas z wyższością i raczej niechęcią. Ja tego nie doświadczyłem, w najgorszym wypadku Czesi zachowywali się neutralnie, zazwyczaj zaś przyjaźnie i miło. Ludzie tacy jak wszędzie (choc chyba ich nastawienie do nas jest nieco mniej entuzjastyczne, niż nasze do nich).
  26. 1 point
    Z11 stoi o klasę niżej od x80, jeśli stać cię na tego drugiego to warto dopłacić.
  27. 1 point
    Albo zrobic numer, gdzie będą same produkcje indie - przecież nie mogą byc takie drogie.
  28. 1 point
    ALbo zobaczysz artefakty albo ścina będzie. A przy podkręcaniu memory to patrz czy wydajność dodatkowo nie spadła czasem.
  29. 1 point
    Anczaj, dodaj mnie do znajomych, mam te kryształki, mogę oddać za darmo ;] Ortheon, Konnesica lub Wielorybel ;] Handel jest super - wczoraj za 3 chaos orby kupiłem kołczan i super amulet, a dzisiaj sam kołczan za 3 sprzedałem w jakieś 15 sekund ;]
  30. 1 point
    Zróbcie sami i dajcie prawdziwego Duke Nukem Forever, tylko żeby tym razem gra była dobra i się nie cięła jak emo na moim kompie, dzięki Nie wzgardziłbym również czymś na kalkulator, model Casio fx-82super fraction, może być turówka (wiecie, nie każdego stać na handhelda)
  31. 1 point
    Oczywiście, bo kto tam przejmuje się pracą za którą dostaje wynagrodzenie. Lepiej wejść na forum i strzelać zagadkami ku uciesze jakiejś części użytkowników tegoż forum...
  32. 1 point
    Wiatraczek Wentylator Cooler Nie polecam chłodzić procesora wiatraczkiem. Nadmuchasz się jak głupi a i tak Ci się przejrzeje.
  33. 1 point
    Jeden gość powiedział ile mniej więcej się zarabia na YT. Więc osoby, które uważają się za gwiazdy + gość mający kontakty zaczęli go atakować. W tym były więzień straszy gościa nabitą bronią...ogólnie mafia i polactwo. Więc gość chce się ratować i jak to w polskiej polityce bywa ogłasza, że nie ma zamiaru popełnić samobójstwa przez powieszenie.
  34. 1 point
    Zasilacz sobie poradzi. Chłodzenia obczaj pod am2+/am2/am3. Tak catzilla będzie ok. Płyta da radę choć dziwię się, że nie masz płyty na am3 do tego procka ale oc powinno być możliwe.
  35. 1 point
    (pardon, jesteśmy). To taka zabawna grupa, która z jednej strony narzeka na odcinanie kuponów i ciągle takie same CoDy, by później ryczeć z rozpaczy gdy wprowadza się zmiany. W dodatku robią to tak uroczo agresywnie, jakby ich największym problemem życiowym był reset serii. W sumie coś w tym może być. Jedynkę z matematyki można poprawić, a na wygląd nowego DMC można było co najwyżej pokrzyczeć na forum.Nowy DMC jest osom. Co tam gra, już sam soundtrack broni się wyśmienicie.
  36. 1 point
    Tak Tak Jest zupełnie tak jak pisałeś ściągnij catzillę (to jest benchmark) i msi afterburner (to jest program do kręcenia). Naprzód zwiększasz po 10mhz taktowanie gpu po każdym zwiększeniu testujesz catzilą, aż coś będzie nie tak to wtedy cofasz o 10mhz i to samo robisz z memory karty. Podkręcanie karty graficznej da ci napewno komfort w wymagających scenach gdzie fpsy nie będą aż tak drastycznie spadać. Phenomka z jednej strony jest sens kręcić bo pójdzie do ok 3,9Ghz-4GHz a z drugiej nie ma to sensu bo byś musiał chłodzenie wymienić a 500mhz to nie jest jakaś duża róźnica choć zawsze coś.
  37. 1 point
    Nawet lubiłem serię Dead Space. Pierwsza cześć była całkiem porządnym survival horrorem, niekiedy przewidywalnym lecz także potrafiącym raz na jakiś czas zjeżyć włosy na głowie. Druga część kierowała się już chyba bardziej w stronę szokowania brutalnością i rozgniataniem nekromorfich niemowlaków pod kosmicznym buciorem, była niezła, choć czasami za bardzo przypominała prostego TPSa. Trzecia część po zagraniu w demo przypomina mi trochę ułomne dziecko Capcomu i EA, nie wiem czemu się urodziło. Żartuje, wiadomo przecież, że takie dzieciaki rodzą się by zbierać pieniądze. Nie chciałbym, aby wpis wyglądał na kolejny z miliarda, w których zrzędzi się na EA i to jakie jest komercyjne, ale w pewnych fragmentach po prostu tego nie unikniemy. Dlaczego ułomne dziecko Capcomu i EA? Ano dlatego, że Capcom stworzył Lost Planet - bardzo fajnego TPSa, w którym zajmowaliśmy się głównie strzelaniem w podświetlone na pomarańczowo fragmenty różnych kosmicznych paskud. Teraz również EA postanowiło przenieść DS z klaustrofobicznych stacji kosmicznych na planetę chyba żywcem wyjętą z Lost Planet właśnie, wszędzie śnieg i mróz, czasem jakaś jaskinia i stacja badawcza/kompleks mieszkalny gdzie przyjdzie nam strzelać w witalne punkty różnych kosmicznych "straszaków". ''Czy to coś złego? Przecież jest setka shooterów bazujących na tych samych schematach i niemal identycznych lokacjach" powiecie. Ja jednak uważam, że taka zmiana raczej nie pasuje do gry aspirującej do miana survival horroru, po prostu taka lokacja mnie kompletnie nie przekonuje. Ciekawe czy pod koniec jeden z nich też będzie boksować wielką skałę Innym powodem dla którego mianowałem Dead Space 3 ułomnym dzieckiem EA i Capcomu jest widoczna inspiracja znanym tworem tego drugiego, czyli ostatnimi dwiema częściami Resident Evil. Wygląda na to, że DS3 będzie tak samo jak RE ostatnio nastawiony na kooperacje i załapie się nawet na tak samo komicznych głównych antagonistów - tajemny zakon, który chce przywrócić do życia tajemne ohydne zło. Skąd oni ich do diabła biorą? Wspomniana kooperacja według mnie kompletnie odbiera produkcji EA szansę na choćby zachowanie pozorów grania w survival horror, tak samo jak stało się to przy okazji grania w Resident Evil 5. To już nie była walka o przetrwanie tylko drużynowe strzelanie do zmutowanych krabów przerywane okazjonalnie gapieniem się na tyłek Shevy. Szkoda tylko, że DS3 oferuje nam dwóch facetów. Żeby nie być takim kompletnie sceptycznym - ciekawym patentem mogą okazać się zapowiadane omamy naszego towarzysza, zaufanie pomiędzy graczami ma być wystawiane na próbę i ciężko będzie odróżnić sojusznika od wroga. Podobny motyw ostatnio pojawił się chyba przy okazji Kane & Lynch i kooperacji. Od ostatniego Residenta Dead Space zapożyczyło również paskudny trend wrzucania do gry cover systemu i strzelających przeciwników, którzy przed śmiercią lubią się trochę zmutować. Ciekawi mnie czy z tym wszystkim przejmie również totalnie negatywną opinie i średnią ocen. Cover system, tego nam było trzeba! Najdziwniejszym, a zarazem najgorszym z tego wszystkiego wydaje mi się kuriozalny pomysł wprowadzenia do single playera systemu mikropłatności. Jak twierdzi John Calhoum z Visceral Games: Tutaj nie obędzie się bez złośliwości. Muszą się także upewnić, że poszerzają uniwersum Gears of War i wkurzą mnóstwo starych fanów. Standardową wypowiedzią pozostaje oczywiście, że mikrotransakcje pozostaną całkowicie opcjonalne, w to jestem akurat w stanie uwierzyć. Uważam jednak, że pakowanie ich do ''singla" nie jest na pewno dobrym znakiem, no, ale EA games. Nie jest to jeszcze poziom ''p2win" jednak to niepokojący sygnał, bo takich głupich akcji może pojawiać się więcej i więcej. Doliczmy sobie DLC, ostatnią podwyżkę cen gier EA + kupowanie surowców do ulepszania broni za realną kasę i widzimy, że z gry można wycisnąć znacznie więcej niż nam się początkowo wydaje. [ Aby ulepszyć do końca wykup pakiet surowców za 20 zł Na koniec filozofowania na temat podobieństw do gier Capcomu i mikropłatności powiem, że mimo wszystko w Dead Space strzela się dość porządnie i przyjemnie, a sama gra nie wygląda źle, system craftingu broni wydaje się być całkiem rozbudowany i porządny. Jednak wraz z numerkiem 3 za tytułem stoi już bliżej prostego generic shootera i znudzi nam się jeszcze szybciej niż część druga. Dead Space jako survival horror nie przetrwał i tyle. Właściwie po co się bawić w jakieś dziwne nazewnictwa gatunków, w końcu niedługo wszystko będzie shooterem mogącym zawierać śladowe ilości innych gatunków, jak wszystko z masowego marketu zwanego EA games.
  38. 1 point
    Przecież Star Warsy zawsze były familijne. Z grami LucasArts może jednak stać się coś niedobrego, bo Disney może skupić się na pierdołach, zamiast na wizji Meegana, a ten odgrażał się, że jeszcze przywróci LA dawną chwałę. Na razie trzeba czekać.
  39. 0 points
    Pełniak całkiem przyjemny i może nawet zagram Reszta raczej nie dla mnie, czekam na jutrzejszą zapowiedź numeru.
  40. 0 points
    to dajcie mozliwosc dawania glosow od przykladowo tysiaca postow, czyli tych co juz tutaj maja duzy staz, mysle ze wtedy nie byloby tylu glosujacych trollów edit: hah.. co za zbieg okolicznosci, moj tysieczny post ;p
  41. 0 points
    Blades of time pierwsze litery każdej linijki układają się w ID filmu na youtube
  42. -1 points
    dobra chopacy pisać szybko czy się opłaca czy nie, mamy tylko 6h. jestem - fanem cell shadingu - fanem dyskusji o trudnych wyborach - lubię zombie nie przepadam za - the walking dead jako serialem - głupimi dzieciakami przez które plany cały czas biorą w łeb - przygodówkami nadam się do tej gry?
  43. -1 points
    dajdzie jeżdszcze kal of juraze te catrle bo nie zdonżyuem kópidź a jusz s kioskó wykópili i jeżdszcze dajzdie jakoms nowom grem najlepjej det spejsa albo deval maj kraja bo sie dugo scionga s torentuw
  44. -1 points
    Dobla telaz calkiem na selio dajcie łold of łalkraft z wrzyzdkimi dodatkomi
  45. -1 points
    Czytałeś czerwoną ramkę na stronie 127? Nie? TO PRZECZYTAJ.
  46. -1 points
    Co miesiąc nowy element PS5, lub X-Box 666 - do samodzielnego złożenia (w ostatnim numerze koniecznie muszą być śrubki). Jako dodatkowy gadżet ucieszyłaby mnie też paczka słonecznika, ewentualnie wielbłąd. Jeśli chodzi o gry to miło byłoby zobaczyć God of War 5, Sapera w środowisku 3D, Portal 2 i Left 4 Dead 2 (najlepiej wersje Origin).
  47. -1 points
    A mi się ten DMC fajny wydaje. I koleś nareszcie ma normalne włosy, co sprawiam, że może nawet zagram.
  48. -1 points
    A ja nowemu DmC daję dychę. 9 za samą grę i +1 za konwersję na PC. To jest najlepszy przykład, jak powinno się je robić. I nie wydawać po pół roku, tylko po 10 dniach. Rockstar ze swoimi pseudo konwersjami, wstydziłby się im nawet buty czyścić. Czołówka The best of 2013, ma już jedno miejsce zajęte.
  49. -1 points
    Sorki za minus, ale tradycja to tradycja, a pakiet powitalny obowiązuje każdego
  50. -1 points
    Cześć mam do zamiany grę dota2 najlepiej na cs 1.6 albo jakąś inną grę... A drugie to mogę odwiedzać/rejestrować/subskrybować cokolwiek w zamian za grę cs 1.6 lub inną grę. Steam : Danelo11
×
×
  • Create New...