Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation on 12/05/2012 in all areas

  1. 4 points
    W dniu wczorajszym w internecie wybuchła kolejna dyskusja (który to już raz w tym roku?) na temat studentów. Zwykle z wnioskami wykładowców nie sposób się nie zgodzić, bo obniżający się z roku na rok poziom wiedzy studentów widoczny jest gołym okiem. Tym razem jednak, jako, że zarzutami jakie braci studenckiej poczyniono w Gazecie Wyborczej Trójmiasto, poczułem się osobiście dotknięty, postanowiłem podnieść rękawicę. Tekst dostępny jest na: http://trojmiasto.ga...y__brak_im.html Zabierzmy się jednak do analizy niektórych zarzutów wynikających z powyższego tekstu, któremu (ku memu zdziwieniu) wszyscy w internecie poczęli przyklaskiwać. "Trzeba im zwracać uwagę, że nie żuje się gumy, że jeśli ktoś musi wyjść w trakcie zajęć, to zgłasza to wykładowcy i w pewnym momencie cichutko opuszcza salę, a nie w robi przedstawienie z wychodzeniem. Zdarza się wychodzenie i wchodzenie w trakcie zajęć - bo na przykład dzwoni telefon i jeśli natychmiast nie oddzwonią, to na pewno giełda w Ameryce padnie, albo muszą iść zrobić siku, jak przedszkolaki, bo nie mogą wytrzymać do końca wykładu." Czy student ma być nieruchomą kukłą? To mimo wszystko nie gimnazjalista, ale dorosły człowiek, który ma swoje obowiązki. Często pracuje, studiuje na 2 kierunkach bądź udziela się w kołach naukowych i/lub organizacjach pozarządowych. Wiadomo, że w przypadku ćwiczeń, konieczność opuszczenia sali zgłasza się prowadzącemu, jednak w przypadku wykładu (na którym potrafi być po 200-300 osób) nie jest to potrzebne. Z prostego powodu - obecność na nich nie jest obowiązkowa, a kolejka 10 osób informujących o tym, że z jakiegoś powodu musi wcześniej wyjść (i o ile) zabrałaby cenne minuty. Student, który ma do załatwienia jakąś sprawę po prostu po cichu wychodzi wcześniej. Podobnie sprawa ma się z odbieraniem telefonów. Pomijam już fakt, że stało się to normą także wśród wykładowców i jakoś żaden student nie marudzi, że jest to olewanie obecnych w audytorium. Czasami zdarzają się sytuacje, czy to rodzinne, czy przy załatwianiu spraw służbowych, gdzie telefon odebrać trzeba. I jeśli mamy go ustawionego na wibracje i po cichu opuścimy salę, to nie ma nic w tym złego. Nie każdy może sobie pozwolić, by przez 3/4 dnia mieć wyłączony telefon. O idiotyczności zarzutu w sprawie wychodzenia do toalety nawet chyba nie warto dyskutować. Ale jak rozumiem, dla niektórych wykładowców niezwykłą plamą na honorze jest wyższość potrzeb fizjologicznych nad treścią przekazywanej przez siebie wiedzy. "Czasem nie wiem, po co właściwie studiują. Kiedyś studia to była dobra ucieczka od wojska. Teraz? Chyba po prostu nie chcą iść do pracy. Nie chcą też jednak chodzić na zajęcia, bo i po co? Przecież na zajęciach jest nudno. Po co notować, skoro można wziąć notatki od kolegi? Po co brać notatki od kolegi, skoro można wszystko znaleźć w internecie? I tak w kółko." Tak. Często jest nudno. I to nie jest wina studentów, ale wykładowcy. Jeśli dla uczelni kompletnie nie liczy się to, jak dany wykładowca prowadzi prezentację, to trudno spodziewać się u niego tłumów, zwłaszcza jeśli wykład polega na ścianie tekstu do przepisania na slajdzie i 5 słowach komentarza. Jednocześnie na wykładach z ciekawymi ludźmi, bądź na szkoleniach prowadzonych przez specjalistów widać tłumy. Może to jaskrawy przykład, ale gdy ostatnio na mojej uczelni wizytował Prof. Leszek Balcerowicz, ludzie siedzieli nawet na podłodze i schodach. W czasie wykładu była cisza, a na sam koniec duża ilość pytań i aplauz na stojąco. Da się? Da. Studia to nie gimnazjum czy liceum. Ja, jako student mam umieć na zaliczenie wykładu. Jeśli uznam, że lepiej przygotuję się samodzielnie (bądź po prostu nie mogę na nim bywać) to jest to wyłącznie moje ryzyko. Oczywiście to nie jedyne powody dla których studenci na wykładach nie bywają. Warto wymienić także fakt, że przy układaniu planu uczelnie mają studentów głęboko w studzience kanalizacyjnej. Normą są 1,5-3 godzinne okienka, podczas których marnuje się jedynie czas, bo nawet do domu nie opłaca się wracać. W efekcie okazuje się, że w trakcie dnia mając 3-4 zajęcia na uczelni siedzi się od 8 do 18-20. Jeżeli ktoś (nie daj Boże) pracuje, studiuje 2 kierunki albo ma jeszcze inne obowiązki czy ambicje niż dotarcie na wykład dr. X, to automatycznie musi z czegoś rezygnować. No i na sam koniec nie zapominajmy o wykładach z przedmiotów, które kompletnie się danemu kierunkowi nie przydają. Ale być muszą, bo gdzieś koledzy z mniej popularnej katedry zajęcia mieć muszą.... "Na zajęciach gadają, grają w karty, w gry komputerowe, czytają gazety, układają pasjanse, notorycznie rozwiązują ćwiczenia na inne zajęcia, bo im się wydaje, że matematyka czy fizyka jest ważniejsza, a potem mają problemy." Zapomniał wół jak cielęciem był. Idę o zakład, że wypowiadający te słowa wykładowca także czasami robił podobnie. Oczywiście student nie powinien przesadzać, ale granie w karty na wykładzie, czy czytanie gazety/książki zdarzało się zawsze, także za czasów naszych rodziców. Zwłaszcza jak prowadzący prezentację nie nadaje się do przekazywania wiedzy studentom. "Poza tym brak im dyscypliny, nie wiedzą, co im wolno, a czego nie wolno. Przychodzą z jedzeniem i piciem na zajęcia, bo przecież to naturalne: student jest głodny. Ja wtedy pytam: - Czy to jest pierwszy rok studiów czy grupa starszych przedszkolaków?" Tak jak urzędnik czy informatyk ma prawo wypić kawę przy stanowisku pracy, tak i student ma takie prawo podczas wykładu. Przykład idzie z góry, a sami wykładowcy notorycznie przychodzą z piciem na wykład. Jest to oczywiście naturalne, w końcu prelegentowi trudno mówić godzinę- półtorej bez łyka wody, ale nie widzę powodu, by tego samego zabronić studentowi. Zwłaszcza, że picie kawy/herbaty/wody przez publikę stało się już akceptowaną normą na np. konferencjach naukowych. Poza wymienionymi, w tekście (i reakcjach internautów) powtarzały się te same zarzuty co zawsze. A to notatki tylko czytają (fakt, że na paruset studentów mających dany przedmiot w bibliotece jest 5 egzemplarzy nie ma przecież nic do rzeczy). A to wejdą do pokoju zapukawszy tylko, nie czekając na "proszę", a fakt, że na uczelni czasami ledwo co słychać osobę stojącą metr od ciebie, więc tym bardziej usłyszenie kogoś, kto jest 5m dalej za zamkniętymi drzwiami to wyczyn godny półboga, jest przecież nieistotny. Albo mój ulubiony - idą na min. wysiłku. A po co mają się starać (zwłaszcza z przedmiotu z typu 3xZ - zakuć, zdać zapomnieć), skoro i tak zaliczenie dostanie min. 70-80% grupy? Po co pisać w 100% oryginalne teksty na zaliczenie, skoro wykładowcy często nie chce się zrobić prostego kopiuj-wklej ze środka pracy w google.pl, by sprawdzić czy nie jest (albo na ile) plagiatem? To nie studenci zepsuli system... Oczywiście są wykładowcy, którzy inspirują studentów. Tacy którzy mimo stopnia profesora, nie oburzą się jak ich student z konkretną sprawą zagada na korytarzu, albo przeprosi na chwilę mając ważną rozmowę. Tacy, z którymi można przyjść w wielu sprawach prosząc o pomoc np. w organizacji eventu albo z pytaniem dotyczącym nowinek w sytuacji gospodarczej. Tacy, którzy nie obrazą się za luźny żart puszczony na wykładzie przez studenta, ale odpłacą mu taką ripostą, że cała sala padnie ze śmiechu. Wbrew pozorom takich wykładowców wcale nie jest mało. Niestety, mam wrażenie, że ostatnio w debacie publicznej dominują świeżo upieczeni magistrowie, którzy zostali święcie obrażeni, gdy przypadkowy student, biorąc ich za jednego z żaków podszedł z zapytaniem "Sorry nie wiesz, gdzie tu jest ksero?", zamiast wystosować pisemną prośbę o informację. W 3 egzemplarzach. Nie dociera do nich, że lekkie skracanie dystansu to niekoniecznie chamstwo, ale trend, który pozwala na lepszą współpracę między wykładowcą a studentem. Wystarczy spojrzeć na organizacje pozarządowe. W fundacjach normą jest fakt, że wszyscy (albo prawie wszyscy) są ze sobą po imieniu, co nie wpływa na poziom szacunku czy kultury osobistej między pracownikami. Na uczelni oczywiście aż tak być nie może, ale to już nie te czasy, gdy doktor był Bogiem, do którego przychodziło się zgiętym w pokłonie, ze spuszczonym wzrokiem. Widać niektórzy za tym tęsknią. Biedne to plemię żaków. Od średniowiecza po dziś dzień ciągle dostaje po uszach, niezależnie od tego, czy im się należy, czy nie.
  2. 4 points
    Orchi - świetne artbooki, na widok tego asasinowego przetarłem ślinę z paszczy Powiem wam, że zmagam się z Edycją Szaleńca FC3. Zacną grę (w sumie to chyba ostatnią dużą premierę tego roku) chciałbym uhonorować czymś więcej aniżeli wspomnianym wyżej zwykłym, plastikowym pudełkiem. Fajny karton zbiorczy z artem Vaasa naprawdę przyciąga mój wzrok, ale płacić za niego 300 zł to więcej niż lekka przesada (o jakości całej reszty tej EK lepiej nie będę się wypowiadał). Na ebayu walają się jakieś tam steelbooki, ale żaden z nich głowy mi nie urwał. Dlaczego do EK najnowszego Far Cry'a nie dołączono naprawdę fajnie wykonanej figurki okładkowego szaleńca, która wpadła mi dzisiaj w łapska w Media Markt? Zdaje mi się, że zrodziła ją ta sama firma, która swego czasu wypuściła na świat statuetkę Johna Kozaka z najnowszego Ghost Recona oraz świeżutkiego jeszcze asasyna z łukiem - ponownie za 100 zł, ponownie z odpowiednim ciężarem oraz z więcej niż satysfakcjonującym poziomem wykonania. Ok, twarz Vaasa nie została odwzorowana ze stuprocentową zgodnością, ale i tak zaskoczyła mnie swoimi detalami. Całej reszcie brakuje nieco "pompy", bo statuetka aż prosi się o dodatkowe bajery wokół postaci (jakaś skrzynia z gnatami? amunicją?), ale i tak długo trzymałem ją w łapskach, nim zdecydowałem się odłożyć ją na półkę (100 zł to jednak 100 zł, a ja mam jeszcze trochę tytułów do ogarnięcia w tym roku). Obczajcie, jeśli będziecie mieli okazję - rzecz warta zobaczenia (i myślę, w odpowiednim czasie, zakupu). Z poznańskiego Media Markt w King Crossie wyniosłem jednak coś innego. To, co nie udało mi się dawno temu w starobrowarowym empiku, powiodło się z dniem dzisiejszym. Kiedyś czaiłem się na wysoki, tekturowy stand z Buntu Ludzkości, który miał zostać mi wręczony po minięciu promocji na tą grę we wspomnianej wyżej sieci. Pracownicy olali mnie jednak jak tylko się dało, stand wyrzucając, mnie zaś w ogóle o tym fakcie nie informując. Osoby zatrudnione w oficjalnie moim ulubionym salonie MM to już zupełnie inna bajka - numer zapisali, dużo się uśmiechali, zadzwonili, odebrałem. Co? Zerknijcie poniżej: Jak widać, automatycznie przemianowałem sobie całość na "półkę" dla gier z Boxa. Dobra rzecz. Z innych "gadżetów", polecam (głównie Orchiemu, chyba że ktoś jeszcze ma blisko do Poznania) odwiedziny Gamesworld. Wyrwałem tam za friko coś takiego: Po doczepieniu prezentuje się to tak: Pozostając w temacie Poznania, polecić muszę jeden sklep, którego fanpage znajdziecie pod tym linkiem: https://www.facebook.com/pages/MOVIE-SHOP/193399497373916 Wuchta używanych (czasami jednak nowych) gier i filmów, wszystkie jednak w folii i odświeżone, co nie odejmuje nam przyjemności zrywania "plomby" z nowo nabytych bajerów Swego czasu długo czaiłem się tam na premierową wersję Black & White na PC, ale że w końcu ktoś zwinął ją mi sprzed nosa, drugi raz postanowiłem nie popełnić tego błędu. Ostatnio w łapska wpadły mi tam te gry: Driver 2 po 15 złociszy Tak się zmagam i zmagam z tym update'em zdjęć na własym profilu i zrobić go nie mogę, ale stwierdziłem, że zarzucę wam chociaż fotę mojej największej dumy - zakupionej w Lidlu (po przecenie, ma się rozumieć) półki, która szybko przekształciła się w ołtarzyk dla serii Assassin's Creed, Gears of War oraz Metal Gear Solid. Całość nie przybrała jeszcze ostatecznej formy, ale na chwilę obecną, prezentuje to się następująco:
  3. 3 points
    Koledze @Cross773 chciałbym powiedzieć, że nie mam zaległości. Po prostu lubie powracać do gier które były we wcześniejszych numerach Cd-Action.
  4. 2 points
    Mysquff, masz dwa rozwiązania: a) Piszesz do MG, informując go o tym, by zawarł to w odpisie. Możesz także napisać do drugiego gracza, którego to dotyczy, aby on mógł to u siebie napisać(dodając "konsultowane z X"). b) Prosisz moderatora o edycję posta.
  5. 2 points
    Mihashek@ http://store.steampowered.com/app/213330/ Łap tutaj link na steam jest mocno przeceniona gra o którą pytasz Nie wiem czy w najbliższym czasie trafi się lepsza oferta na Lego Batman 2. Tutaj masz link do reszty wyprzedaży w tym Lego harry potter 1-4 i 5-7 oraz Lego Star Wars http://store.steampowered.com/sale/big_picture_release Pozdrawiam!
  6. 2 points
    Bundle Stars za 5Ł 8 gier steamworks: Men of War: Vietnam Off Road Drive Reign Death to Spies: Moment of Truth Death Track: Resurrection Star Wolves 2 Real Warfare 1242 Real Warfare 2
  7. 2 points
    Ceny wynikają z tego, że wiele fanów chce mieć coś więcej niż plastikowe pudełko z dwiema płytami i świstkiem papieru, popularnie nazywany instrukcją. Liczba steelbooków jest ograniczona, a każdy kto taki posiada chce na nim zarobić, a ze fani czasami mają głębokie sakiewki, czasem po brzegi wypełnione kasą, to czasem coś z nich wyrzucą. Szkoda tylko, że pełna sakiewka przeciętnego Polaka, nie może się liczyć z pełną sakiewką przeciętnego Europejczyka, czy Amerykanina...
  8. 2 points
    Najmocniej przepraszam Moderatora RIP1988 za swój, pisany w emocjach obrzydliwy wpis. Napisałem go na forum, więc i publicznie przepraszam. Przepraszam również Tych wszystkich, których zgorszyłem poziomem wypowiedzi.
  9. 1 point
    Chryste, cóż to za nowa moda? Najpierw jakieś Lofciaczki, teraz Retaliatory... Dużo pseudo-trolli się ostatnio pojawia, a co następny to bardziej irytujący... Kaleczenie ortografii, rzucanie wyzwania wszystkim po kolei i udawanie, że to nie wiadomo jak śmieszne - aż się rzygać chce. Czy naprawdę w naszym blogowym kręgu tak łatwo zwrócić na siebie uwagę? Aż tak mało potrzebujecie, by się zainteresować jakimś typem? A najgorsze jest to, ŻE WSZYSCY ICH KARMIĄ! Jezu, ja tam bym nawet nie zajrzał gdyby nie nagły przypływ komentarzy pod wpisem, ale wy ich KOMENTUJECIE! Nie wiecie co się robi z trollem? No to przypomnę - olewasz i zostawiasz go samemu w jego piaskownicy. Każdemu się to nudzi. Ale nie! Każdy musi napisać "to jakiś troll", "to multikonto!", "popraw ortografię!". Jeez... Tak więc specjalnie dla was - SPAMUJCIE W TYM WPISIE ILE DUSZA ZAPRAGNIE! WYŻYJCIE SIĘ! Ale zostawcie tych gimboli w spokoju - w końcu sobie pójdą... A co do tożsamości tych trolli to mam swoją teorię, ale póki co jej nie ujawnię... I obrazek dla wszystkich fanów Pory na Przygodę!
  10. 1 point
    Pewnie kojarzycie grę Afterfall Insanity, zresztą była niedawno w CDA. Gwoli przypomnienia: Jest to polski survival horror (a przynajmniej tak uważają twórcy, ja nie grałem) oparty na silniku... Unreal Engine 3. Jak pewnie dobrze wiecie, Epic nie rozdaje silnika za darmo twórcom pragnącym wykorzystać go w celach komercyjnych. Trzeba za to wpłacić opłatę licencyjną. Epic twierdzi, że... jeszcze nic nie dostał! Jest to równoznaczne ze złamaniem przez Nicolas umowy, toteż Nicolas stracił prawa do UE3. Co to oznacza? Ostatnio podobną sprawę (też z Epic!) miało Silicon Knights. To twórcy takich gier, jak pierwszy Legacy of Kain, Too Human czy X- Men Destiny. Obecnie używane Too Human można kupić za 25 zł. Ale już niedługo jej cena znacznie wzrośnie. Już za siedem dni wszystkie niesprzedane egzemplarze będą zniszczone (to decyzja sądu, gdyż Epic wygrał sprawę). Tak samo X-Meni, też bazujący na UE3. Tak samo The Box/Ritualyst, The Sandman i Siren in the Maelstrom, nieukończone gry Krzemowych rycerzy. Nietrudno sobie wyobrazić, jaki to będzie cios dla pięcioosobowego studia, które przed wydaniem X-men liczyło 97 osób! Jednak pięć, to zawsze więcej niż zero. A właśnie tyle pracowników, według byłych pracowników Nicolasa, obecnie tam pracuje. Innego zdania jest prezes Nicolas, Tomasz Majka. Według niego, siedziba nie jest pusta. Może. A może to dziecko na dworze. Nie od dziś wiadomo, że pracuje się dla pieniędzy. Niektórzy byli pracownicy Nicolas Games odeszli z firmy, bo nie dostawali wypłat... Ponoć sam pan prezes powiedział: ,,Zrobiliście [cenzura] grę, to kasa się nie należy" Mother of god... Sytuacja firmy wisi wiec na włosku, zwłaszcza że Valve ponoć nie przepuści Afterfalla na Steama. Tak samo jest ponoć z wersją na X360... Czyli dla Nicolasa nie ma (chyba) nadziei, zwłaszcza że grę niedawno można było kupić na cdp.pl za liche pięć złotych! Jaki to zysk dla twórcow? Mały... Czyli kolejne gry do zniszczenia nadchodzą (praktycznie) nieuchronnie. THE END
  11. 1 point
    Doprawdy nie wiem, jakim cudem jest tu Turbo, a nie ma KATa... No cóż, KAT obok TSA i wyżej wspomnianego Turbo jest zaliczany do, tzw. "Wielkiej Trójcy Polskiego Metalu", a w mojej skromnej opinii jest to jeden z najlepszych polskich (a najlepszy z polskojęzycznymi tekstami) zespół metalowych, jaki Matka Ziemia i "Ojciec Szatan" mogła nieść. Zespół powstał z inicjatywy gitarzysty Piotra Luczyka i perkusisty Ireneusza Lotha. Na początku grali muzykę instrumentalną z pogranicza hard rocka. Potem znaleźli wokalistę Romana Kostrzewskiego, wydali na świat Metal & Hell i 666 z muzyką oscylującą gdzieś mniej więcej na granicy thrashu i heavy metalu z typowo black metalowymi tekstami pełnymi satanizmu, buntu wobec Boga i okultyzmu. Następnie nagrali prześwietny Oddech wymarłych światów z lekka się pokłócili i wrócili do siebie, aby nagrać Bastarda. Następnie (kolejno, przeplatane mniejszymi i większymi kłótniami) komplikacja ballad z kilkoma nowymi kawałkami o nazwie Ballady, ...Róże miłości najchętniej przyjmują się na grobach, Szydercze Zwierciadło, genialna "koncertówka" Somewhere in Poland, następnie OGROMNY KRACH (do którego wrócę za chwilę) i słabiutkie Mind Cannibals bez Lotha na perce i Romka przy mikrofonie. Obecny skład: Henry Beck ? wokal Jarosław Gronowski ? gitara Piotr Luczyk ? gitara Krzysztof "Fazee" Oset ? gitara basowa Mariusz Prętkiewicz ? perkusja "Ogromny krach" spowodował powstanie prawdziwie godnego nazwy KAT zespołu Kat & Roman Kostrzewski, który to wydał niedawno bardzo dobrą, ale jednak poniżej moich oczekiwań, Biało-czarną. Teksty są napisane w tematyce antyklerykalnej, jednak nadal potrafią wytworzyć swego rodzaju nastrój obecny w Diabelskim Domie cz.IV, Szkarłatnym Wirze oraz i przede wszystkim w Kapucyn zamknął drzwi.... Instrumenty tylko potęgują ten efekt, jednakże partie gitarowe wydawały mi się, w niektórych momentach, o wiele mniej ambitne, niż na takim Oddechu. Kat z Romanem, w przeciwieństwie do tego drugiego, pozostaję na scenie bardzo aktywny i łatwo się natknąć na jakiś koncert w okolicy. Naprawdę warto, bo zdecydowana większość repertuary to klasyczne utworu, ale nie zabrakło też tych z nowej płyty, które na żywo brzmią zdecydowanie lepiej. Obecny skład: Roman Kostrzewski ? wokal Piotr Radecki ? gitara Krzysztof "Pistolet" Pistelok ? gitara Michał Laksa ? gitara basowa Ireneusz Loth ? perkusja PS. Wszelkie epitety itp. oceniające płyty/utwory itd. są moją opinią, której na pewno nie chcę nikomu narzucać.
  12. 1 point
    Nie rozumiem za bardzo o co Ci chodzi, ale i tak odpowiem. W tej grze nie zabija się zazwyczaj wszystkich jak leci, więc poziomy nie byłyby puste. Często mamy więcej niż jeden cel. Załóżmy, że zabijasz jeden, idziesz przez pół mapki, zabijasz drugi, zaliczacz checkpint i idziesz do trzeciego. Niestety po drodze giniesz. Zaczynasz od czekpointa, ale 2 poprzednie cele odżywają. Dla mnie to bez sensu. Wolałbym normalne zapisy.
  13. 1 point
    I tak mi nie wejdzie. Bloodmoney trzymam na swoim komputerze i co jakiś czas (np. wczoraj, o) przechodzę pojedyńcze misje. Tej grze strasznie by sie przydał edytor poziomów, Hitman byłby przesławny a grywalność BM byłaby Nieskończona i w ogóle. PS:
  14. 1 point
    Ten typ planet od zawsze mnie niepokoił. Wersja HD Akwerele i troszkę akryli na desce. PS: Pewna prawie-Konstelacja wyszła w sposób 100% przypadkowy...
  15. 1 point
    Jak masz cycki to jesteś kobietą (+10 do popularności - trza śmiało korzystać). Ja mam 22 i ciągle się uczę. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Lol, na razie nie mam się czym chwalić Patrząc na to iż masz 22 lata, mogę spokojnie powiedzieć że jesteś obecnie na studiach. Fakt, na nich trzeba się bardziej przyłożyć do nauki, ale w okresie nauki w gimnazjum ( zwłaszcza jeżeli się jest w pierwszej klasie ) i w podstawówce, uczy się samych podstaw do nauki. Bez nich, aby zdać maturę i iść na studia, trzeba mieć naprawdę dużego farta lub albo być geniuszem. - Midd
  16. 1 point
  17. 1 point
    Oglądam te trailery Hobbita i jako fan Tolkiena muszę przyznać, że jest to dla mnie dramat. We Władcy Pierścieni zawsze brakowało mi krasnoludów, których Gimli był idealnym przedstawicielem swojej rasy. Można powiedzieć, że każda scena z jego udziałem była świetna. Tutaj patrzę na te licheroty mieniące się krasnoludami i zgrzytam zębami ze zgryzoty. Thorin wygląda jak połączenie Jacka Sparrowa z karłem. Reszta wygląda albo komicznie jakby wyjęta z jakiejś parodii, (Balin władca Morii miał budzić szacunek!), albo jak ludzie. Jeden wygląda jak miniaturka Rohirrima, z kolei Kiliemu bliżej do elfa niż krasnoluda. Miał grać w Assassin's Creed, ale pomylił produkcje. Wszystkich przebija Bombur. Jeśli będzie scena gdzie pochłania ogromne ilości trunków i jadła, to znaczy, że Peter Jackson inspirował się Zagłobą z "Potopu". Jedynie Oin i Gloin wyglądają jak prawdziwi przedstawiciele swojej nacji. Reszta to banda ludzkich przebierańców!
  18. 1 point
    Ja pożyczam wszystkie bez wyjątku { no czasami wyciągam cd-keye xD }
  19. 1 point
    http://www.morele.net/karta-graficzna-vertex3d-radeon-hd4850-1gb-ddr5-px-256bit-dvi-hdmi-ds-box-471250502-9191-436170/
  20. 1 point
  21. 1 point
    Albo ludzie, którzy nie lubią, jak wpisy o konkretnej, sprecyzowanej tematyce wylatują ze strony głównej blogów, bo ktoś chce się przywitać...A poza taka tradycja, nie poradzisz.. :]
  22. 1 point
  23. 1 point
    UP@ I co w tym dziwnego? @kisiel231 Pisałem o tym na poprzedniej stronie.
  24. 1 point
    Tak jak Dirian napisał- świetny wybór. Najlepszym wyborem byłby pad od X'a, jeżeli chcesz właśnie taki wygląd i kształt. Jeśli chcesz przewodowy pad, to po prostu musi być na USB, a jeśli bezprzewodowy- odbiornik, bądź baterie. Jeśli bardziej styl pada od PS, to zobacz od Logitech'a pady, np. F710. Też bardzo dobre pady produkują.
  25. 1 point
    KOŃSKIE ZALOTY
  26. 1 point
    Znam ten ból Najlepsze jest to, że osoby grające nałogowo nie wygrywają, a osoby ktore kilka razy zagrają mają więcej szczęścia. Obecnie ciężko znaleźć pewniaków- a jak się na nie obstawia- akurat w tym momencie zremisują- slynna seria Juventusu- oczywiście jak ja obstawiłem seria się skończyła
  27. 1 point
    1. Nie obwiniać software'u, nie określać go mianem [ciah] i nie nazywać jego autorów idiotami, jeśli się nie wie, czy program jest przyczyną problemu. Nie masz pojęcia, co powoduje wyciszanie i zamiast się zayptać, automatem zwalasz winę na Steama i obrzucasz jego twórców błotem. Przy okazji - naucz się pisać. 2. Panel sterowania -> dźwięk -> komunikacja -> nic nie rób. Wyciąłem wulgaryzmy, a na przyszłość proszę raportować posty łamiące regulamin - Hakken
  28. 1 point
    Dodaj mnie w takim razie. Zaraz włączę konsolę i wrzucę do udostępnianych co tam chcesz. ID: lbrowsky (to małe L jest, a nie duże I ;p) EDIT: Udostępniłem wszystkie 4 Lupo dostępne w grze.
  29. 1 point
    Ja wczoraj w pokera przegrałem chyba też z 30-40 minut Ale przechodząc do samej gry w końcu udało mi się drugi posterunek odbić po cichaczu... a właściwie sam się odbił (chłopaki trzymali w klatce tygrysa biedaki a do tego w pobliżu było też kilka tygrysów - wystarczyło tylko kucnać na wzgórzu i obserwować ich walkę i jak posterunek sam się odbija Słyszałem już o tym ale być tego świadkiem i zobaczyć to na własne oczy to co innego - Świetny motyw.
  30. 1 point
    Bukmacherstwo jest frajerskie nie ma pewniaków, ludzie u mnie fortuny zostawiali i potem lipa :D
  31. 1 point
    @AAA Przecież w tym wpisie nie ma smoków :O
  32. 1 point
    Przesadna teatralność to problem jakichś 99% gier po polsku z dubbingiem, w które grałem. Ale post nie o tym, bo grając w Forzę Horizon zwróciłem uwagę właśnie na dubbing. Znikomy, aczkolwiek wszystkie kwestie pana spikera z radia są perfekcyjne. Nawet przesadnie, aczkolwiek to akurat zamierzony efekt, jeśli słuchaliście kiedykolwiek polskiej Eski, gdzie głos radiowy jest niemal ten sam z podobnymi manierami. Mimo że pozornie radio nie jest aż tak istotne, jak wszystkie kwestie w różnych erpegach, czy strzelankach, to jestem pod ogromnym wrażeniem pracy, jaką wykonali podkładający dźwięk w Horizonie
  33. 1 point
    Ty na pewno grałeś w ta grę ? Powtarzalność misji ? Owszem powtarzają się sposoby w jaki otrzymujemy misję ale o powtarzalności nie ma mowy. Bo przecież jest różnica między tym że kradniemy zaparkowany wóz i uciekamy nim a tym że musimy ukraść auto które jest w trasie i które osłaniają dwa inne wozy. Jest pełno misji i praktycznie każda jest inna np: Mamy zniszczyć satelity które mogą zostać wystrzelone na orbitę. Zadanie wykonujemy a jednak okazuje się że została jeszcze jedna którą trzeba zestrzelić już w powietrzu. Albo misja w której mamy zniszczyć 5 anten na dachu wielkiego wieżowca. Misji jest sporo i każda jest inna.
  34. 1 point
    Koledze @WoWfan102 chciałbym uprzejmie powiedzieć, że do dzisiejszego dnia w kioskach można znaleźć już dwa następne numery CD-Action! Zapraszam więc do kiosku, aby nadrobić zaległości! Nie wiem, czemu kolega pisze dopiero dzisiaj o pełniakach z numeru 11/2012.. Czyżby Kane & Lynch tak bardzo Go wciągnął, że stracił rachubę czasu?
  35. 1 point
    Ehh te steelbooki Wychodzę z podobnego założenia co Yaper - 50 zł za "samego" steela to ostateczne maximum. Taką kwotę za pudło z ulubionej gry uważam za rozsądną. Niestety niejednokrotnie takie pudełko trzeba sprowadzać z drugiego końca Europy, a czasem zza oceanu. Taka wysyłka niestety kosztuje, przez co na steela wydaje się te 30 zł więcej, ale jeśli mi bardzo na tym zależy mogę raz sobie zaszaleć. Sam nie wiem z czego wynikają tak wysokie ceny. Za podobne kwoty można wyrwać na przykład pełnoprawne, piękne artbooki o czym sam przekonałem się wczoraj. Jeśli zszedłem już na temat artbooków, to tak jak obiecywałem. Review obydwu zamówionych artbooczków: The Art of Assassin's Creed III - Artbook review Awakening: The Art of Halo 4 - Artbook review
  36. 1 point
    Painkiller- gra już zaliczona. Szkoda, że krótka. Dobrze, że takie gry mnie jeszcze cieszą Zero fabuły- tylko sama nawalanka. Wargame- mój brat tak zagrywa się w grę, że ciężko odciągnąć go od komputera. Pełniaki bardzo dobre.
  37. 1 point
    Nie wiem jakie ty masz problemy, ja rozczytywałem kody nawet gdy CDA drukowało je małą czcionką.Jak nie umiesz rozczytać takich wielkich liter, to niestety, stwierdzam wadę wzroku
  38. 1 point
    Odpowiedź! A nawet trzy! 1.Próbuj co godzinę po 3 próby 2. Coś źle wpisujesz 3. Steam ma swoje humory i nie przyjmuje kodów
  39. 1 point
    Dwie łatwo dostępne i doskonałe merytorycznie, a jednocześnie sprawne literacko, to Zahorskiego Napoleon i Serczyka Piotr Wielki (ewentualnie Bieleckiego Napoleon, bo zwięzły).
  40. 1 point
    Third Age to jeden z najlepszych modów do Medievala jakie powstały. Miałem przyjemność w niego zagrać i to jazda obowiązkowa dla każdego fana serii TW lub Władcy Pierścieni. Nie dość, że mamy nacje takie jak Gondor, Rohan, Isengard czy Mordor, to pojawiają się tu jednostki specjalne takie jak Trolle, Mumakile, Wargi czy Enty. Nie ma co się nawet zastanawiać.
  41. 1 point
    Większość gier będzie ciągnąć w okolicach wysokich, ale jeżeli dopłata do GTX 660 nie stanowi olbrzymiego problemu to zdecydowanie warto dopłacić. W takim Battlefieldzie 3 GTX 660 to kilkanaście FPS więcej w Full HD względem HD 7850.
  42. 1 point
    tak jak powyzej procek i5 3470 grafa szafirek http://www.morele.ne...-16-20g-506170/ocz zs 550w styknie do tego zestawu
  43. 1 point
    i5 i 7850 to bedzie dobry wybor bo nawet jakby cie naszlo na granie w sleeping dogs czy cs go lub gw2 to bedziesz mogl na ultra grac
  44. 1 point
    Nie są tak wydajne, ale pojedynczy, standardowy rdzeń i3-2120 jest o tyle szybszy od rdzenia w Phenomie II, że i tak z nim wygrywa jako całość. Chcę przez to powiedzieć że konfiguracja "2+2" w i3 jest i tak szybsza od konfiguracji "4" w Phenomie II. Jeżeli chcesz, to zobacz sobie to porównanie obydwu procesorów: http://www.anandtech.com/bench/Product/88?vs=289 a zwłaszcza test "Cinebench R10 - single threaded benchmark". Procesor i3 wygrywa z Phenomem w większości testów, a przewaga Phenoma w tych niektórych testach jest na tyle nieznacząca, że nie usprawiedliwia wybierania go zamiast i3
  45. 1 point
    Ieee tam, ja mam Phenoma II 955 w duecie z Radeonem 6950 i na przykład Battlefield 3 chodzi na Ultra bardzo zadowalająco Prawdą jest że ten procesor zacznie już chyba troszeczkę ograniczać o wiele silniejsze karty. Wydaje mi się, że nawet pomimo tego że fizyczne rdzenie w i3 są tylko dwa, on nadal jest wydajniejszy od Phenomów II Ale najlepiej jeśli ktoś inny to dodatkowo potwierdzi.
  46. 1 point
    W takim razie możesz sobie wziąć i3, na przykład i3-2120. Jest szybszy od jakiegokolwiek niekręconego Phenoma II, oraz znacznie tańszy niż i5-tki!
  47. 1 point
    No niestety kupując Phenoma, to nie dość, ze dostajesz marną wydajność w porównaniu do i5 to jeszcze socketa, na którym możesz zamontować co najwyżej słabe wydajnościowo Buldożery THX za minusa, odpłacę Ci się
  48. 1 point
    Procesor zmieniamy na ten : http://techplanet.pl...-box,34018.html Płytę główną na tą: http://techplanet.pl/produkty/plyty-glowne/asrock-b75-pro3-intel-b75-lga-1155-2xpcxvgadzwglansata3usb3ddr3crossfire,32256.html Kartę graficzną : http://techplanet.pl...ress,33711.html lub GTX 570 AMP(ale tu już wychodzę poza budżet)
  49. 1 point
    Jak na poziom studiów to ankieta prezentuje niski poziom ; / PS Wypełnione, Pani doktur czy ja jestem zdrowy? xD
  50. 1 point
    Może to zabrzmieć trochę dziwnie i prześmiewczo, ale w codziennym życiu niełatwo jest kogoś? zabić. Można to zrobić przez chorobę psychiczną w gniewie czy samoobronie. Takiej decyzji zawsze towarzyszą emocje i dylematy moralne, zostawia ona piętno na całym ludzkim życiu, a także, nie można się od niej odwołać. A w grze? Raz, dwa, wpadł frag. Osobiście denerwuje mnie trochę iż do zagadnienia uśmiercania żywych istot tak mało gier podchodzi poważnie. Mało która potrafi naprawdę zmusić do zastanowienia ?czy warto? i pokazać jakie konsekwencje niesie za sobą taki czyn. Tak, tak wiem prawidła gier żyją własnym życiem i nie powinienem wcinać się między wódkę a zakąskę, ale już tak mam co poradzić. Nie lubię i nigdy nie lubiłem w grach jasnego podziału na to czy bohater którym gramy jest dobry czy zły bo zawsze ogranicza się to do wątpliwego zbierania punkcików ?dobroci? i ?niedobroci? by w końcówce gry być już rycerzem w lśniącej zbroi, wzorem cnót lub czerwonookim panem zagłady i pożogi. Dlaczego muszę jasno definiować czy jestem taki czy siaki? Może będę bezdusznym katem, a na końcu gry wykaże się litością i współczuciem? Lub na odwrót? Już same wskaźniczki naszego zdegenerowania sugerują iż twórcy nie podchodzą do gdybania nad słusznością naszych czynów poważnie. Nie zawsze, bo w takim inFAMOUS system karmy sprawował się dosyć dobrze, ale głownie dlatego iż ta gra nigdy nie stawiała na fabułę i dylematy moralne. Tam wyglądało to dobrze lecz już w takim Mass Effect podział na ?idealistę? i ?renegata? trochę burzył utożsamienie się z główną postacią (do czego doszedł jeszcze głupszy pomysł by wywierało to wpływ na dialogi, że niby to co powiem zależy tylko od tego jaki jestem, nie chyba ktoś tu przedobrzył). Wiecie niewiele pamiętam tytułów które naprawdę każą zastanowić się zanim pociągnie się za spust. Z ostatnio ogrywanych pamiętam Spec Ops: The Line (niektóre dylematy zostały rozwiązane naprawdę wzorcowo) czy mod do Army 2, DayZ (zabić drugiego gracza, mając przy tym psychiczny spokój iż on nie zabije nas plus jego ekwipunek czy dać mu grać w spokoju ryzykując późniejsze, niezbyt dla nas korzystne spotkanie twarzą w twarz?). Remember, no Russian Po zagraniu w takie gry naprawdę ciężko czasem wrócić do takiego Grand Theft Auto gdzie uśmiercenie niewinnej osoby najczęściej równa się dwuminutowej ucieczce przed policją i? niczym więcej oprócz pokrwawionych zwłok leżących na ulicy. Mimo to nawet w GTA zdarzają się dylematy moralne co przesadne uczucie swoistego ?amerykańskiego bezprawia? trochę rekompensuje. Niby jesteśmy gangsterami, ale myślę iż nawet oni czasem pomyślą nad tym ilu ludzi musiało umrzeć by oni mogli żyć w luksusie (albo gnić w pierdlu). Cieszy mnie natomiast fakt, że coraz więcej gier odchodzi od swojej liniowej struktury zmuszając gracza do wytężenia szarych komórek i zastanowienia nad swoim postępowaniem. Może to jeszcze za mało żeby powiedzieć iż gry nawracają się w dobrą stronę, ale od czegoś trzeba przecież zacząć. Głównym problemem naszej ujmy na honorze podczas grania (Czyż każdego sandboxa w stylu GTA nie zaczyna się od mordowania wszystkiego co się rusza, a czasem tego co dodatkowo robi ?ijo ijo??) jest to iż tytuły nie karają graczy za to co robią. Dzisiejsze produkcje są jeszcze zbyt ?bezmózgie? by pokazać graczom prawdziwą konsekwencję wielokrotnego zabijania. I nie mam tu na myśli obniżenia levela, płacenia grzywny, wylądowania w więzieniu (co najczęściej wiąże się z krótką cutscenką i straceniem posiadanej broni) czy tego typu pierdół. Taką konsekwencją są niezaleczalne rany na psychice jakie zostawiają takie czyny. Gdy prawdziwi żołnierze wracają z wojny to nie szczycą się swoim bohaterstwem odbierając medale, nagrody i uwielbienie swoich rodaków. Wiecie co robią? Chodzą do psychologa, nie śpią po nocach rozpamiętując piekło jakie przeżyli. Ktoś z kim przed chwilą rozmawiali, niczym ze starym dobrym znajomym, za ułamek sekundy może leżeć rozstrzelany na gorącym piachu. Tego rodzaju emocji próżno szukać w FPS-ach które powinny, przepraszam za wyrażenie, grubo ryć psychę zamiast pompować hektolitry adrenaliny. Bo jak mawiał pewien bardzo inteligentny człowiek ?co za dużo, to nie zdrowo?, pod czym możemy się chyba podpisać oburącz. Zimnokrwisty Właśnie tak to powinno wyglądać: nasze czyny nie muszą przecież oddziaływać na wskaźnik moralności naszego bohatera tylko zostawiać piętno na jego i gracza psychice. Naprawdę powinniśmy odczuć jak z każdym krokiem naprzód zmienia się nasz bohater i jego postrzeganie różnych sytuacji. Muszę także przyznać iż nie mam za dużych oporów by system karmy działał, ale w ukryciu bez zbędnych paseczków i wskaźników. Trzeba także przyznać iż pewnie większość graczy nie przywiązuje zbyt dużej wagi do tych paseczków bo sami najlepiej wiedzą jaki jest ich bohater, a gra zawsze znajdzie nam usprawiedliwienie na nawet najbardziej haniebny czyn naszego podopiecznego. Czy to uratowanie świata po raz setny czy sprawiedliwa zemsta za, powiedzmy, zabitą rodzinę czy walka z amnezją i próba przypomnienia sobie ?co było zanim zapomniałem co było? przez co często olewamy to czy ktoś przez nas umrze, wyleją go z pracy albo zostanie okradnięty z czegoś co akurat bardzo jest nam w danej chwili potrzebne. Cóż takie są ramy gier wideo i chyba tez nie powinniśmy się na to zanadto wkurzać. Wreszcie już bez głębszych zastanowień dochodzimy do tego iż gracze zabijają ponieważ zabijanie w grze jest, no cóż nie owijajmy w bawełnę, proste, łatwe i przyjemne i bardzo różniąc się przy tym od uśmiercenia kogoś w prawdziwym życiu. Niby to oczywistość i już nie raz i nie dwa mówiono iż zbieranie doświadczenia w rozmaitych grach poprzez rozmaite sposoby uśmiercania bliźnich nijak mają się do tych samych czynów w tak zwanym ?realu?. Przez takie błędne pojmowanie w telewizji raz po raz słyszymy iż przez zabijanie w grach zachciewa nam się zabijać naprawdę, chciałbym żeby przestano, ale niektórzy chyba serio nie mają o czym gadać. Chciałbym też dowiedzieć się czy wy częściej obieracie drogę zła czy dobra i jak z waszą grową moralnością, hę?
×
×
  • Create New...