WWWeekendowy Konkurs #43 ? Machina ? moim zdaniem
Idziesz na mechaniczną randkę? Nie zapomnij wyregulować sobie serca i koniecznie załóż wiadro na głowę.
To był wieczór jakich wiele. Na dodatek wszystko zmierzało ku temu, że i kolejna noc niczym specjalnym nie będzie się wyróżniać spośród setek podobnych, minionych już nocy. W tle delikatnie pobrzmiewała ballada jednej z tych metalowych kapel, których muzyka bardziej przypomina powarkiwania rozstrojonego miksera niż cokolwiek przyswajalnego przez sensory trzeźwego bywalca klubu. Nikt jednak nie pojawiał się w WALLY-E?s Can-Can by siedzieć o suchych zębatkach, tak więc oliwa lała się gęsto, a zabawa trwała w najlepsze. Do czasu, gdy w drzwiach pojawiła się ona, istna bogini zeszłorocznej wyprzedaży małego AGD. Była idealna! Ale nie tylko on to zauważył. W trzy kliknięcia od momentu, gdy przekroczyła próg, została otoczona przez chłopaczków z The Screwbolts, lokalnej bandy pozbawionych przez Matkę Technikę absolutnie całej sztucznej inteligencji.
- A cóż taka panienka, słodka laleczka w takim miejscu robi, się pytam ja? ? przemówiło blaszane indywiduum nazywane potocznie Hammerem.
- Przepraszam, ale chciałabym skorzystać z telefonu ? próbowała wybrnąć z nieprzyjemnej sytuacji dziewczyna. ? Panowie wybaczą.
- Oczywista rzecz to jest przecież, że wybaczą. Prawda chłopaki? ? nie zrozumiał aluzji Hammer.
- Tak jest mości Kapitanie Cukiereczku! ? odpowiedział jeden ze stojących obok niego towarzyszy.
- Na chipa mojej mamy, co za brednie on mi tu komunikuje?! ? zdziwił się przywódca bandy.
- Styk mu się poluzował, szefie. ? poinformował inny z kompanów. - Wyklepiemy gdzie trzeba i się załączy.
Dziewczyna w tym czasie, korzystając z chwilowego zamieszania, zniknęła wśród stałych bywalców lokalu. Gdy przechodziła obok baru, ktoś mocno chwycił ją za przegubowe ramię i posadził na jednym z stołków wykonanych ze starych monochromatycznych monitorów marki BENQOQ. Nie wiadomo dlaczego każdy mylił je z tanimi podróbkami made in China.
- Czego chcesz?! ? próbowała się wyrwać, lecz ewidentnie zabrakło jej sił.
- Siedź spokojnie i udawaj, że mnie znasz. ? odparł mocnym głosem nieznajomy. ? Mam na imię Ras.
- Ras?
- To od Raspberry. Chyba nie masz więcej pytań?
- Nie, mój tu słodki wybawicielu ? nie kryła rozbawienia dziewczyna. ? A ja jestem Floppy.
Ciekawie zapowiadającą się pogawędkę przerwał Hammer, który wraz ze swoimi niezbyt rozgarniętymi kolegami podszedł do rozmawiającej pary.
- A kogóż to moje wzroczne diody przyuważyły, toż to stary, poczciwy Ras.
- Cześć Hammer. Jak zdrowie? Zdefragmentowałeś już sobie czerep po naszym ostatnim spotkaniu?
- O ty?
- Dzięki, że zaopiekowałeś się moją przyjaciółką, jesteśmy ci oboje dozgonnie wdzięczni.
- O ty?
- Hammer, zmniejsz sobie obroty, gotujesz się ? do rozmowy dołączył Wall-E, właściciel i barman w jednej osobie. ? I żadnych bójek w moim lokalu, rozumiesz? Chyba, że znów chcesz się spotkać z RoboCopem?
- Dobra, już trybię. Znikam.
Nie trzeba było długo czekać, gdy za totalnie niezorganizowaną bandą Kapitana Cukiereczka zamknęły się hydrauliczne drzwi wejściowe.
- Nie znoszę tego faceta, zasmarkaniec jeden ? podsumował barman. ? Ale czego się napijecie, moi mili?
- Dla mnie Switch z lodem. ? poprosiła Floppy. ? A czego ty sobie życzysz mój bohaterze?
- To co zwykle Wall-E, to co zwykle.
- Już się robi! Raz Switch z lodem, bardzo proszę. Raz Put-In z parasolką!
Cześć Wam! Chyba troszkę przesadziłem z ilością tekstu w tym wstępnym opowiadaniu, ale najwyraźniej wena mi dzisiaj sprzyja. Albo ktoś przewrócił na moją klawiaturę niezakręconą butelkę i się sporo wody polało.
Ale to nic, bo skoro tutaj za dużo literek postawiłem, to wyjątkowo pominę akapit, w którym zazwyczaj opisywałem prace moim zdaniem najsłabsze. Poza tym i tak każdy już wie, że musiałbym ponownie odwołać się do klozetowej terminologii.
Stąd szybkim krokiem pędzę w kierunku podium, żeby podzielić się z Wami moją decyzją odnośnie tego, kogo i na którym miejscu tym razem postawić. To dość ciekawe, bo na tych trzech theconverse?owych schodkach nie pojawił się ani jeden filmik. Taki ze mnie tradycjonalista.
Zacznę od tego najniższego miejsca, nagrodzonego blaszanymi ośmioma punktami, które trafiły do
anio
, jakkolwiek ten pseudonim miałby się odmieniać.
Skąd ten wybór? Spodobał mi się strój, w którym wystąpił młodszy brat autora. Jest twórczy, zabawny i ? lubię to słowo ? pocieszny. Czego chcieć więcej? Na pewno troszkę innego kadrowania, żeby następnym razem nie uciąć chłopcu stóp.
Miejsce drugie, wyposażone w podręczny zestaw śrubokrętów oraz dziewięć aluminiowych punktów, czyli
MrShog
i Jego szokujące zdjęcie. Nie będę ukrywał, że użyty na tej pracy filtr całkowicie mi się nie spodobał, ale to nic, ponieważ ważny był pomysł, pomysł i jeszcze raz pomysł! A gdyby ktoś nadal nie rozumiał dlaczego właśnie tę pracę nagrodziłem tak wysoką lokatą, przypomnę raz jeszcze ? pomysł!
Dalej, dalej pacho Gadżeta! A nie, to chyba jednak jakaś pomyłka. Chociaż niekoniecznie, bo dalej i tak mieliśmy już iść, ponieważ na najwyższym stopniu podium czeka na nas
mrBone
wraz ze swoimi uroczymi puszkami. Na Wielkiego Zjełczałego Kalafiora, przecież to zdjęcie jest genialne!
Nie pamiętam kiedy po raz ostatni tak bardzo przypadła mi do gustu jakakolwiek z konkursowych prac. Fakt, że z moją pamięcią bywa różnie, ale to zdjęcie to kawał naprawdę fachowej roboty. Te wszystkie detale, które autor wspaniale dopracował, piękna kolorystyka i przede wszystkim scena, którą postanowił nam zaprezentować. Może i tak zwany dzień zakochanych, który niedawno ?świętowaliśmy? jest ?płaski? niczym niedorobiony naleśnik, ale jakoś się z tym pogodzę. Pod warunkiem, że podczas weekendowych konkursów inspirowanych takimi komercyjnymi ?świętami? zaczną się pojawiać równie wybitne prace jak ta, najwyżej przeze mnie oceniona.
A teraz życzę Wam miłego dnia, przyjemnego wieczoru i spokojnej nocy. To się dopiero nazywa efekt serii!
Pozdrawiam.
Zaloguj się, aby obserwować
Obserwujący
0

5 komentarzy
Rekomendowane komentarze