Feryjna rozkminka
Dzisiejszy wpis będzie dla mnie nietypowy. Dlaczego? Dlatego, że nie jestem fanatycznym wyznawcą Boga, który wszystkich wokoło nakłania do wyznawania tej i tylko tej rzeczywiście prawdziwej i najprawdziwszej prawdy, która... Nie. Gdyż uważam, że każdy ma prawo do swojego poglądu, którego podzielać nie muszę, ale który w rzeczywistości zbytnio mnie nie przejmuje. Ale mimo wszystko dzisiejszy wpis będzie o Bogu.
Tak więc wierzę w Stwórcę. Denerwują mnie księżalne narzekania, ich skłanianie ludzi do życia w smutku i ogólnie umartwiania się (może nie wszyscy tak mają, ci na których trafiłem jednak tak), to że łaskawie nie odpuszczą grzechów i ogólnie nie jestem zwolennikiem kościoła, do którego nie chodzę. Jednak w Boga wierzę. Uważam, że jest on ponad to, że to wszystko to tylko ludzki wymysł aby zbijać, a jakże, kasę. Mimo wszystko powtarzam: wierzę i kocham Boga.
Część z was zapewne popuka się w czoło, powie że jak to? bez kościoła? wiara? przecież to się wyklucza... ja jednak zostanę przy swoim. Bo jak tak popatrzę na świat i się zastanowię, to mimo wielu wad jest piękny. Jest miłość, jest przyjaźń i inne ważne wartości. Teraz jeszcze śnieg spadł, a to... to przypomina mi czasy kiedy nie chodziłem do szkoły, kiedy liczyła się tylko zabawa, kiedy nie byłem przepuszczony jeszcze przez całą tą wyżymarkę, która wyżyma całe dobro, a zostawia podejrzliwość i niechęć. I jak tak wyjdę na dwór, zapomnę o troskach i popatrzę trochę pod słońce na zaśnieżone ulice, pola i drzewa to... myślę po prostu, że coś tak pięknego nie mogło powstać przez przypadek. Że za tym musiał stać ktoś większy. I tym kimś był z całą pewnością Bóg.


6 komentarzy
Rekomendowane komentarze