Sherlock Holmes

Byłem w kinie ? i jak moje wrażenia, spytacie? Ano, nie jestem jakimś tam wielkim fanem Sherlocka, mimo że oglądałem kilka filmów z jego udziałem (czy też serial to był ? nie pamiętam). Jednak zawsze budził mój podziw swoim niezwykłym zmysłem dedukcji. Dlatego też postanowiłem wybrać się na seans?
A gdzie pan w meloniku?
Zewsząd słyszę, że nowa odsłona przygód wspaniałego detektywa jest całkowitą zmianą, można by powiedzieć, komercjalizacją (bo im więcej akcji, tym lepsza sprzedaż) wizerunku Holmesa. Ja pozwolę sobie z tym nie zgodzić ? już sama wikipedia mówi że był on utalentowanym bokserem, ale i nałogowcem jeśli chodzi o opium i morfinę.
Również porównanie do House?a nie wydaje mi się na miejscu ? to przecież ten niezwykły doktorek czerpał garściami z Holmesa, nie na odwrót. Fakt, można zauważyć lekki ukłon w stronę House?a, ale bez przesady?
- Kowalska zgubiła broszkę?
- Ma ją w szufladzie
Wróćmy jednak do samego filmu ? historia zaczyna się podczas przerwania przez Holmesa i Watsona mrocznego rytuału odprawianego przez Lorda Blackwood?a. Złoczyńca zostaje schwytany i skazany na śmierć ? do egzekucji oczywiście dochodzi, ale co z tego wyniknie pozostawię już milczeniem - dalsze zdradzanie fabuły będzie już tylko psuciem naprawdę dobrej historii.
W filmie pojawiają się też wątki poboczne: ślub Watsona z Mary czy też zainteresowanie Holmsea Irene Adler ? przestępczynią której w przeszłości udało się przechytrzyć naszego niezwykłego detektywa.
Oczywiście, w filmie główny bohater wiele razy posłuży się swoją niezwykła zdolnością dedukcji, dzięki czemu nie tylko rozwiąże sprawę, ale i napyta sobie biedy. Zważywszy że będzie przeżywał przeprowadzkę jego jedynego przyjaciela?
Człowiek, o którym zapomniano
Holmes wychowany pod skrzydłem Guy?a Ritchie?a i zagrany przez Roberta Downey?a Juniora nie jest już tym miłym i eleganckim panem w meloniku (czy też kapeluszu) i prochowym płaszczu w szachownicę. Postać powróciła do swych korzeni ? chaotyczny styl życia, uzależnienie od picia (uzależnienia niestety zostały strasznie zbagatelizowane w filmie), czy też niekonwencjonalne rozwiązania.
Przeciwieństwem do detektywa jest jego przyjaciel, Watson ? jest on spokojnym, ułożonym człowiekiem, który jednak zawsze da się namówić Holmesowi na jakąś niezwykłą akcję, z której nie wychodzi nic dobrego.
Warto wspomnieć że ciekawym zabiegiem było wprowadzenie do filmu motywu spowolnienia czasu ? działało to na te zasadzie, że Holmes w spowolnionym tempie analizował to, co zrobi za chwilę on, i jak to wpłynie na otoczenie ? dzięki temu mógł wręcz idealnie zaplanować akcję, która musi wykonać. Gdy spowolnienie się kończyło, bohater wykonywał wszystkie przeanalizowane ruchy w normalnym tempie ? efekt jest zabójczy! Niestety, scena taka pojawia się tylko dwa razy, do tego na początku filmu ? skandal!
Poszlaki do siebie nie pasują?
W filmie oprócz wyżej wymienionego elementu, przeszkadza również praktycznie brak fizyki ? co rusz różne rzeczy zachowują się nie tak jak powinny ? np. uderzenie pałką elektryczną odrzuca ofiarę na kilka metrów, do tego łamiąc jeszcze przy okazji drewniane drzwi.
Warto też wspomnieć, że tak jak na początku filmu wszystkiego jest pełno, tak z czasem robi się coraz nudniej ? twórca wszystkie swoje asy wyrzucił na samym początku filmu, i pół biedy gdyby ich używał do końca ? ale on o nich zapomniał! Co z tego że dowiadujemy się iż Holmes jest dobrym bokserem, skoro później praktycznie w ogóle nie korzysta z tej umiejętności?
Więc?
Małe nielogiczności i nuda wiejąca od połowy filmu jest jednak rekompensowana przez bardzo ciekawą fabułę ? Holmes stara się cały czas dowieść, że to nie czarna magia jest powodem wszystkiego co się dzieje, a zmartwychwstanie jednej z postaci było po prostu ukartowane w jakiś sposób. Mimo niewykorzystanego potencjału, film zasługuje na? stop. W moim odczuciu dałbym 10, gdyż ten film w jakiś sposób zainteresował mnie za pogrzebaniem w Internecie za informacjami o Sherlocku - a jeszcze nigdy żaden z tworów kultury nie zainteresował mnie aż do tego stopnia, by szukać czegoś związanego z tym tematem.
Jednak dla zwykłego widza przyszykowałem inną, sprawiedliwszą ocenę. Nic dodać, nic ująć, tylko?
Ocena: 8+/10

3 komentarze
Rekomendowane komentarze